Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,41 (80 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
13
7
20
6
25
5
10
4
6
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wolverine and the X-Men vol. 5
data wydania
ISBN
9788328110748
liczba stron
132
słowa kluczowe
Wolverine, X-Men
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
vold

Szkoła dla mutantów to miejsce, gdzie obdarzeni rozmaitymi mocami młodzi ludzie uczą się, jak żyć i jak korzystać ze swych talentów w imię dobra. Nauczycielami w tej placówce są doświadczeni X-Men, a dyrektorem sam Wolverine. Niestety, członkowie tej społeczności rzadko tak naprawdę mogą skupić się na nauce – szkoła jest bowiem nieustannie atakowana, uczniowie (a czasem nawet nauczyciele)...

Szkoła dla mutantów to miejsce, gdzie obdarzeni rozmaitymi mocami młodzi ludzie uczą się, jak żyć i jak korzystać ze swych talentów w imię dobra. Nauczycielami w tej placówce są doświadczeni X-Men, a dyrektorem sam Wolverine. Niestety, członkowie tej społeczności rzadko tak naprawdę mogą skupić się na nauce – szkoła jest bowiem nieustannie atakowana, uczniowie (a czasem nawet nauczyciele) ranieni, porywani czy opętywani przez czary. W tym tomie uczniowie Wolverine’a zmierzą się z członkami trupy cyrkowej, której szefem jest sam potwór Frankenstein. A gościnne występy rozmaitych Marvelowskich superbohaterów trzeba liczyć tuzinami. Twórcą serii Wolverine i X-Men jest popularny scenarzysta Jason Aaron (Scalped, Wolverine, Star Wars), a ten tom zilustrowali Nick Bradshaw (Army of Darkness, Guardians of the Galaxy), Steve Sanders (Wolverine, S.W.O.R.D.) i David Lopez (Fallen Angel, New Mutants, X-Men).

 

źródło opisu: Wydawnictwo Egmont, 2015 r.

źródło okładki: http://www.swiatkomiksu.pl/strona-glowna/nowosci/komiks,1859.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 999
Hari_Seldon | 2017-05-25
Na półkach: 2017
Przeczytana: 22 kwietnia 2017

Komiks o szkole dla mutantów prowadzonej przez Wolverine’a. Pewnego dnia wszyscy nauczyciele w szkole im. Jean Grey znikają. Zaniepokojeni uczniowie znajdują ich w pobliskim cyrku, gdzie pracują wyraźnie pod wpływem hipnozy…

Wydanie tego komiksu w Polsce jest dosyć kuriozalne, bo ten tom to tak naprawdę piąty tom serii. Jest on strasznie wyrwany z kontekstu i czytelnik, który nie czytał wcześniejszych odsłon będzie kompletnie zagubiony. Przypuszczam, że na decyzji o polskim wydaniu zaważył głównie znaczek „Marvel Now” na okładce.

Tom otwiera zeszyt stanowiący wyraźnie przerywnik po dramatycznych wydarzeniach z mini serii „Avengers kontra X-men”. Pojawia się tu parę wątków – rekrutacja nowych nauczycieli, nierozsądne zarządzenia Angela swoją firmą czy zapowiedź nowego zagrożenia. Pierwszy wątek wypada autentycznie zabawnie – pojawiają się różne postacie z uniwersum Marvela, które nie pasują do roli nauczycieli. Z kolei wątek Angela to moim zdaniem straszne kuriozum i dziwię się, że współczesne komiksy ciągle ukazują tak niedorzeczne pomysły w komiksie, który nie ma być parodią. Poza tym pojawiają się elementy obyczajowe – wyrzuty sumienia Indie czy decyzja Toada – szczególnie dla tego drugiego zapowiada to pewne zmiany.

Następny zeszyt skupia się na misji Angela usiłującego zrekrutować do szkoły nową mutantkę. Już na etapie pomysłu to szwankuje – Angel ma poważane problemy psychiczne, więc nie za bardzo jest sens wysyłania go na samodzielną wyprawę, gdzie przede wszystkim ma zaprezentować szkołę z jak najlepszej. Idzie to mniej więcej tak jak można się spodziewać - gdyby nie Mystique, która zachowuje się bardzo głupio, to mogłoby się to skończyć jeszcze gorzej. Nowa postać jest w miarę sensowna (o wiele lepsza niż nowi bohaterowie z równoległej serii „Uncanny X-men”). Jednakże bardzo źle wypada debiut nowych łotrów na końcu tego zeszytu – część z nich wygląda jak jakieś parodie. Za rysunki w tej części tomu odpowiada Steve Sanders i przez większość numeru radzi sobie dobrze, ale Beast w jego wykonaniu wygląda jak koza.

Główna historia jest ponownym wykorzystaniem starych pomysłów. X-men już parę razy mieli prane umysły i robili za rozrywkę dla gawiedzi (nawet w „X-men” v1 #111 był to też cyrk). Jak nietrudno się domyślić, to młode pokolenie musi ratować sytuację – szkoda, że nie do końca wykorzystano przy tym potencjał, jaki nieśli cyrkowi przeciwnicy, nawet nieumarte klauny wypadają tak sobie – równie dobrze mogły to być zwykłe łotry. Nowością jednak jest zamieszanie w to walki dwóch złoczyńców nawiązujących do „Frankensteina”- podobało mi się, że pomimo chwilowego sojuszu z pozytywnymi bohaterami, nie dochodzi do nagłej zmiany w sumieniu jednego z nich. Ciekawie zapowiadała się też wspierająca głównego antagonistę czarownica, ale zostaje ona zbyt łatwo pokonana. Warto wspomnieć, że przy tej okazji powraca jeden z dawnych wrogów X-men, co może sugerować też powrót z grobu jednego z bardziej rozpoznawalnych bohaterów.

Tom zamyka zeszyt skupiający się na randkach wybranych bohaterów. Obserwujemy tutaj relacje Storm z jej byłym mężem – o wiele lepiej przedstawione niż wcześniej, a także jej rodzący się związek z inną postacią – trochę wyszło to z czapy, szczególnie, że w to wszystko zamieszana jest zmiana fryzury. Dobrze wypada też randka Kitty i Bobby’ego pokazująca jak najlepiej uniknąć niezręcznych sytuacji. Bardzo zabawne jest też spotkanie młodej Jean Grey z Quentinem Quirem. Warto wspomnieć, że koniec sugeruje również pewne zmiany, jeżeli chodzi o postać Broo.

Jeżeli chodzi o warstwę graficzną, to mamy tutaj aż trzech rysowników. Steve’a Sandersa już wspomniałem. Za pierwszy zeszyt i historię o cyrku odpowiada Nick Bradshaw – rysuje bardzo szczegółowo i pasuje do lekkiego klimatu historii. Mam jednak pewne zastrzeżenia, co do wizerunku Storm na początku tomu – niezamierzenie wyszła strasznie duża w kontraście do Kitty. Z kolei w ostatnim zeszycie rysuje David Lopez – bardzo dobrze radzi sobie z mimiką twarzy, a jego postacie wyglądają realistycznie – taki Greg Land w wersji dobrej.

Mam mieszane uczucia co do tego tomu. Jest tu dużo niedorzecznych i infantylnych pomysłów. Fabularnie też nie jest specjalnie oryginalnie. Rysunki stoją za to w większości na dobrym pomysłem. Ciężko polecić komuś ten tom – nowi czytelnicy będą zagubieni nie znając kontekstu, a starzy wyjadacze będą się męczyć ze schematyczną fabułą. Wyszedł niestety taki średniak.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Łąki mi love

Niektórzy powinni mieć zakaz używania alfabetu, powinno się zabrać takim ludziom literki. Odizolować ich od kartki, długopisu, komputera. Zniwelować m...

zgłoś błąd zgłoś błąd