Wolverine i X-Men: Cyrk przybył do miasta

Okładka książki Wolverine i X-Men: Cyrk przybył do miasta
Jason AaronNick Bradshaw Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Wolverine i X-Men (tom 1) Seria: Marvel NOW! komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Wolverine i X-Men (tom 1)
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Wolverine and the X-Men vol. 5
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2015-09-09
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-09
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328110748
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Tagi:
Wolverine X-Men
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Wojna światów Jason Aaron, Russell Dauterman
Ocena 7,5
Wojna światów Jason Aaron, Russel...
Okładka książki Avengers. Wojna światów. Tom 4 Jason Aaron, Stefano Caselli, Jason Masters, Ed McGuinness
Ocena 5,3
Avengers. Wojn... Jason Aaron, Stefan...
Okładka książki Thor. Preludium wojny światów. Tom 2 Jason Aaron, Lee Garbett, Tony Moore, Mike del Mundo
Ocena 7,0
Thor. Preludiu... Jason Aaron, Lee Ga...
Okładka książki The Old Guard: Tales Through Time Jason Aaron, Rafael Albuquerque, Brian Michael Bendis, Valentine De Landro, Kelly Sue DeConnick, Leandro Fernandez, Justin Greenwood, Mike Henderson, Greg Rucka
Ocena 7,0
The Old Guard:... Jason Aaron, Rafael...

Podobne książki

Okładka książki All-New X-Men: Wczorajsi X-Men Brian Michael Bendis, Marte Gracia, Stuart Immonen, Wade von Grawbadger
Ocena 7,0
All-New X-Men:... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Wolverine i X-Men: Szkoła przetrwania Jason Aaron, Laura Martin, Matt Milla, Ramón Pérez
Ocena 6,4
Wolverine i X-... Jason Aaron, Laura ...
Okładka książki All-New X-Men: Tu zostajemy Brian Michael Bendis, Rain Beredo, Marte Gracia, Stuart Immonen, David Marquez, Wade von Grawbadger
Ocena 7,0
All-New X-Men:... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Era Ultrona Brian Michael Bendis, Roger Bonet, Butch Guice, Bryan Hitch, Richard Isanove, Alex Maleev, David Marquez, Paul Mounts, Paul Neary, Carlos Pacheco, Tom Palmer, Brandon Peterson, Joe Quesada, José Villarrubia
Ocena 6,9
Era Ultrona Brian Michael Bendi...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
138 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
128
77

Na półkach:

Troszkę poszatkowane i chaotyczne, przez wydanie tego tomu w środku trwania serii, ale polecam mimo tego bo postacie są rozpisane z serduchem

Troszkę poszatkowane i chaotyczne, przez wydanie tego tomu w środku trwania serii, ale polecam mimo tego bo postacie są rozpisane z serduchem

Pokaż mimo to

avatar

Specyficzny klimat, ale trafia do mnie, zakręcony w moją stronę.

Specyficzny klimat, ale trafia do mnie, zakręcony w moją stronę.

Pokaż mimo to

avatar
375
122

Na półkach: , , ,

Komiks luźny z dużą ilością humoru. Młodzi mutanci są interesujący i warci uwagi.Każdy z nich ma swój własny charakter i nietypowy wygląd lub moce.
Jedynym minusem jest historia(w oryginale ten tom jest tomem 5) momentami chaotyczna, czytelnik z początku nie wie co się dzieje a relacje miedzy poszczególnymi bohaterami są już nakreślone, przez co nie ma okazji do przedstawienia i polubienia pewnych postaci.
Warstwa graficzna jest bardzo dobra, rysunki nie rażą w oczy.Są ładne i kolorowe.
Pomimo niezbyt udanej historii, uważam że jednak warto sięgnąć i wyrobić własne zdanie.A nuż może się spodobać.

Komiks luźny z dużą ilością humoru. Młodzi mutanci są interesujący i warci uwagi.Każdy z nich ma swój własny charakter i nietypowy wygląd lub moce.
Jedynym minusem jest historia(w oryginale ten tom jest tomem 5) momentami chaotyczna, czytelnik z początku nie wie co się dzieje a relacje miedzy poszczególnymi bohaterami są już nakreślone, przez co nie ma okazji do...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
451
447

Na półkach: ,

Rzeczywistość MARVELA to macierz niesamowitego Uniwersum, pełnego multum superbohaterów i ich antagonistów, zaczerpniętych nie tylko ze świata Science Fiction, ale także z Fantastyki, Horroru czy thrillera i brutalnej akcji. Komiksowy świat niegdyś małej organizacji, teraz już niemalże Korporacji, w dzisiejszych czasach sięga poza obręb zeszytów pełnych rysunkowych, barwnych opowieści. Marvel poprzez swoje coraz bardziej rozpoznawalne komiksowe sylwetki: Kapitana Ameryki, Spider-Mana, Thora, Hulka i innych zaczął wprost przesiąkać do świata filmów, animacji, po prostu mediów i różnego rodzaju przemysłu. Dziedzictwo legend: Stana Lee i Jacka Kirby’ego było jest i będzie towarzyszyć przyszłym geekom, nerdom i fanom herosów o nadludzkich mocach i zawsze depczącym im po piętach łotrom. Jednym z naprawdę ,,wielu do potęgi entej” przykładów marvelowskiego zdominowania współczesnej popkultury jest serial animowany: ,,Wolverine and the X-men”, w którym Logan aka ,,Rosomak” sprawował pieczę nad Szkołą dla Wybitnie Uzdolnionych Mutantów, i to w zastępstwie za prof. Charlesa Xaviera, który jak się okazało już w początkach serialu, w pierwszym odcinku zapadł w śpiączkę wywołaną tajemniczym atakiem psycho-kinetycznym. W tym ogólnym skrócie 26-odcinkowej serii można się dopatrzyć znamion nietypowości i wyjątkowości jeśli chodzi o styl animacji i wersję jednej z historii noszących w sobie gen „X” mutantów. Produkcja ta powstała we współpracy z Marvel Studios i została zaprezentowana i wypuszczona w 2008r. Po jej obejrzeniu, momentalnie moją uwagę przykuł komiks o podobnym co do jej nazwy tytule: „Wolverine and the X-Men: Cyrk przybył do miasta – tom 1”, który nie ma nic wspólnego z wydarzeniami z telewizyjnej serii. Mimo to, jak najbardziej pozytywna opinia o serialu, jego nazwa i zamiłowanie do świata X-menów, skłoniły mnie do spędzenia przyjemnych i długich chwil przy tym zeszycie.


Komiksowe ekranizacje Marvela: seriale czy filmy, a zwłaszcza te spod znaku "Marvel Cinematic Universe" mają cudowne graficzne intro. Kilka sekund po rozpoczęciu się każdego takiego dzieła, obraz chwilowo robi się czerwony, po czym zaczynają pojawiać się migawki różnych kolorowych kształtów. To nic innego jak widok przekartkowywanego komiksu, jakby każda jego kolejna wyświetlana na krótko strona była inną historią, a to dowodzi ogromu zakresu, różnorodności i potęgi świata Marvela. Z wydaniem ,,Cyrk przybył do Miasta” jest podobnie, lecz po raz pierwszy w swojej komiksowej karierze miałem do czynienia z wydarzeniami, w których pierwsze skrzypce grały istoty zaczerpnięte z klimatycznego horroru: Potwór Frankensteina, korzystająca z czarnej magii Darkhold: wiedźma Calcabrina z Krętej Ścieżki oraz Zombie Klauny, które wg. „Bestii”: Hanka McCoy’a są nieumarłymi klasy E – ektoplazmatycznymi istotami ze stygijskich wymiarów.


Pierwszy tom ,,Wolverine and the X-men” zaczyna kształtować się dość nietypowo. Po otwarciu wydania, już druga jego strona zawiera zestawienie głównych postaci: ich imiona, pseudonimy wraz z graficznym przedstawieniem, które wystąpią w tej części. Świetne posunięcie, gdyż pomaga to czytelnikowi bardziej zapamiętać komiks, jego wydarzenia i poszczególne sylwetki. Równe istotne jest przypomnienie od twórców tego zeszytu i całej serii : co spowodowało, że patronem Wyższej Szkoły dla mutantów była Jean Grey, a Logan obok Kitty Pryde stał się jej ,,pazurzastym” dyrektorem.

Można by powiedzieć, że potem - ale tylko do pewnego momentu - w stosunku do całego komiksu zaczyna się robić wyjątkowo humorzaście. Placówce, w której kształcą się wybitnie uzdolnieni mutanci brakuje nauczycieli. Panna Pryde – obdarzona mocą przenikania przez dowolne ciała stałe, postanawia przeprowadzić casting, który wg. niej musi wyłonić nowego członka grona pedagogicznego szkoły. To nieprawdopodobne, jak duża ilość postaci z Uniwersum Marvela zjawia się na przesłuchaniu. Obecni są: bardzo upierdliwy, wpychający się w kolejkę Deadpool, Blade, Ghost Rider, Firestar, Fat Cobra, Deathlok, Longshot z Mojoverse, Hellstorm, Sasquatch, Doktor Nemesis i inni. Nikt nie spełnia oczekiwań Głowy Instytutu, lecz tak jest do czasu, gdy zjawia się Ororo Munroe aka ,,Storm” . Casting zostaje zamknięty, a dawna przyjaciółka i uczennica prof. Charlesa Xaviera uzupełnia braki szkoły o kolejną sylwetkę nauczyciela. W międzyczasie poznajemy jak barwne i obfite w różne dziwactwa życie uczniów ma placówka edukacyjna im. Jean Grey. „Międzywymiarowe gobliny”, najeźdźcy z kosmosu, masa łotrów z supermocami to codzienność, z którą co najważniejsze dają sobie radę wszyscy stali bywalcy szkoły.


Wydarzenia z ,,Cyrk przybył do miasta” należy podzielić na kilka wątków, które rozgrywają się równocześnie. Pierwszy – który m.in. będzie kontynuowany w następnych tomach - jest zamknięty głównie wokół uczniów tej nietypowej Akademii, i którego początek miał miejsce przed rozpoczęciem tego otwierającego cykl komiksu. Broo – jeden ze studentów, który w wyniku zasadzki "Hellfire Club" zapadł w śpiączkę, jest teraz obiektem starań ze strony nauczycieli i ich adeptów, starań które mają doprowadzić do wybudzenia nieziemskiego ucznia z tego stanu. Szkoła nie jak każda inna, musi poradzić sobie z kolejnym problemem. Po castingu dyrektorki Pryde studenci zauważają, że z terenu Instytutu nagle znika całe grono pedagogiczne. Quentin Quire – telepata, zwany inaczej ,,Kid Omega” wraz ze swoimi rówieśnikami trafia do ulokowanego w pobliżu Cyrku. Młodzież jest zupełnie przerażona i zaskoczona gdy widzi , że ich nauczyciele, jakby pod wpływem działania mistycznych mocy stali się atrakcją, członkami cyrkowej trupy. „Storm” jako ,,Windrider”, Hank jako Beastmaster czy nawet Wolverine jako „Klaun Revolto”? A czemu nie? Historia nie z tej beczki kończy się jednak dobrze. Doctor Strange i Szaman odzyskują zabrane przez wiedźmę dusze, a nauczyciele wracają do swoich prawdziwych tożsamości. Wszystkiemu winien był Baron Maximilian von Katzenelnbogen, ostatni z rodu Frankensteinów. To on skonstruował potwora, który zbierając „cyrk zombie” i korzystając z usług wiedźmy Calcabriny, przemierzał niezliczone połacie ziem i szukał członków rodu, który stworzył go takiego, kim w ogóle nie chciał się stać. Jego celem było wybicie w pień wszystkich żyjących „Frankensteinów”, a przede wszystkim swojego twórcę.


W komiksie warto zwrócić uwagę na bardzo żywe, pełne kolorów i dostosowanych wypełnieniami rysunki. W oczy rzuca się szczegółowe ukazanie emocji na twarzach postaci, a kwintesencją tego jest kreacja mrocznego wizerunku ,,potwora Frankensteina” – jego zlepionego z dziesiątek różnych części i zszytego w wielu punktach ciała i twarzy, z której szkarłatno-szkliste oczy biją chłodem i bezwzględną, zwierzęcą zemstą.


Mówiąc krótko: po ,,Thanos: Powstaje”,który niedawno przeczytałem, Jason Aaron i tym razem w ,,Wolverine and the X-men – Cyrk przybył do miasta – tom 1.”, wykonał kawał dobrej roboty. Napisał wspaniały scenariusz, którego w bardzo realistyczny sposób ubarwili rysownicy: Steve Sanders, Nick Bradshaw oraz David Lopez. Ten komiks jest świetną historią i masą informacji dla każdego fana Marvela. Z przyjemnością zasiądę do kolejnego tomu, który niebawem sobie zamówię, gdyż ciekawi mnie jakie konsekwencje pociągnie za sobą nagłe przebudzenie się Broo. Całościowo to może być intrygujący cykl przygód X-menów, a najbardziej ciekawi mnie to: co stanie się z wolnomularskim Hellfire Club i jego matactwami.

Rzeczywistość MARVELA to macierz niesamowitego Uniwersum, pełnego multum superbohaterów i ich antagonistów, zaczerpniętych nie tylko ze świata Science Fiction, ale także z Fantastyki, Horroru czy thrillera i brutalnej akcji. Komiksowy świat niegdyś małej organizacji, teraz już niemalże Korporacji, w dzisiejszych czasach sięga poza obręb zeszytów pełnych rysunkowych,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1623
1185

Na półkach: ,

Komiks o szkole dla mutantów prowadzonej przez Wolverine’a. Pewnego dnia wszyscy nauczyciele w szkole im. Jean Grey znikają. Zaniepokojeni uczniowie znajdują ich w pobliskim cyrku, gdzie pracują wyraźnie pod wpływem hipnozy…

Wydanie tego komiksu w Polsce jest dosyć kuriozalne, bo ten tom to tak naprawdę piąty tom serii. Jest on strasznie wyrwany z kontekstu i czytelnik, który nie czytał wcześniejszych odsłon będzie kompletnie zagubiony. Przypuszczam, że na decyzji o polskim wydaniu zaważył głównie znaczek „Marvel Now” na okładce.

Tom otwiera zeszyt stanowiący wyraźnie przerywnik po dramatycznych wydarzeniach z mini serii „Avengers kontra X-men”. Pojawia się tu parę wątków – rekrutacja nowych nauczycieli, nierozsądne zarządzenia Angela swoją firmą czy zapowiedź nowego zagrożenia. Pierwszy wątek wypada autentycznie zabawnie – pojawiają się różne postacie z uniwersum Marvela, które nie pasują do roli nauczycieli. Z kolei wątek Angela to moim zdaniem straszne kuriozum i dziwię się, że współczesne komiksy ciągle ukazują tak niedorzeczne pomysły w komiksie, który nie ma być parodią. Poza tym pojawiają się elementy obyczajowe – wyrzuty sumienia Indie czy decyzja Toada – szczególnie dla tego drugiego zapowiada to pewne zmiany.

Następny zeszyt skupia się na misji Angela usiłującego zrekrutować do szkoły nową mutantkę. Już na etapie pomysłu to szwankuje – Angel ma poważane problemy psychiczne, więc nie za bardzo jest sens wysyłania go na samodzielną wyprawę, gdzie przede wszystkim ma zaprezentować szkołę z jak najlepszej. Idzie to mniej więcej tak jak można się spodziewać - gdyby nie Mystique, która zachowuje się bardzo głupio, to mogłoby się to skończyć jeszcze gorzej. Nowa postać jest w miarę sensowna (o wiele lepsza niż nowi bohaterowie z równoległej serii „Uncanny X-men”). Jednakże bardzo źle wypada debiut nowych łotrów na końcu tego zeszytu – część z nich wygląda jak jakieś parodie. Za rysunki w tej części tomu odpowiada Steve Sanders i przez większość numeru radzi sobie dobrze, ale Beast w jego wykonaniu wygląda jak koza.

Główna historia jest ponownym wykorzystaniem starych pomysłów. X-men już parę razy mieli prane umysły i robili za rozrywkę dla gawiedzi (nawet w „X-men” v1 #111 był to też cyrk). Jak nietrudno się domyślić, to młode pokolenie musi ratować sytuację – szkoda, że nie do końca wykorzystano przy tym potencjał, jaki nieśli cyrkowi przeciwnicy, nawet nieumarte klauny wypadają tak sobie – równie dobrze mogły to być zwykłe łotry. Nowością jednak jest zamieszanie w to walki dwóch złoczyńców nawiązujących do „Frankensteina”- podobało mi się, że pomimo chwilowego sojuszu z pozytywnymi bohaterami, nie dochodzi do nagłej zmiany w sumieniu jednego z nich. Ciekawie zapowiadała się też wspierająca głównego antagonistę czarownica, ale zostaje ona zbyt łatwo pokonana. Warto wspomnieć, że przy tej okazji powraca jeden z dawnych wrogów X-men, co może sugerować też powrót z grobu jednego z bardziej rozpoznawalnych bohaterów.

Tom zamyka zeszyt skupiający się na randkach wybranych bohaterów. Obserwujemy tutaj relacje Storm z jej byłym mężem – o wiele lepiej przedstawione niż wcześniej, a także jej rodzący się związek z inną postacią – trochę wyszło to z czapy, szczególnie, że w to wszystko zamieszana jest zmiana fryzury. Dobrze wypada też randka Kitty i Bobby’ego pokazująca jak najlepiej uniknąć niezręcznych sytuacji. Bardzo zabawne jest też spotkanie młodej Jean Grey z Quentinem Quirem. Warto wspomnieć, że koniec sugeruje również pewne zmiany, jeżeli chodzi o postać Broo.

Jeżeli chodzi o warstwę graficzną, to mamy tutaj aż trzech rysowników. Steve’a Sandersa już wspomniałem. Za pierwszy zeszyt i historię o cyrku odpowiada Nick Bradshaw – rysuje bardzo szczegółowo i pasuje do lekkiego klimatu historii. Mam jednak pewne zastrzeżenia, co do wizerunku Storm na początku tomu – niezamierzenie wyszła strasznie duża w kontraście do Kitty. Z kolei w ostatnim zeszycie rysuje David Lopez – bardzo dobrze radzi sobie z mimiką twarzy, a jego postacie wyglądają realistycznie – taki Greg Land w wersji dobrej.

Mam mieszane uczucia co do tego tomu. Jest tu dużo niedorzecznych i infantylnych pomysłów. Fabularnie też nie jest specjalnie oryginalnie. Rysunki stoją za to w większości na dobrym pomysłem. Ciężko polecić komuś ten tom – nowi czytelnicy będą zagubieni nie znając kontekstu, a starzy wyjadacze będą się męczyć ze schematyczną fabułą. Wyszedł niestety taki średniak.

Komiks o szkole dla mutantów prowadzonej przez Wolverine’a. Pewnego dnia wszyscy nauczyciele w szkole im. Jean Grey znikają. Zaniepokojeni uczniowie znajdują ich w pobliskim cyrku, gdzie pracują wyraźnie pod wpływem hipnozy…

Wydanie tego komiksu w Polsce jest dosyć kuriozalne, bo ten tom to tak naprawdę piąty tom serii. Jest on strasznie wyrwany z kontekstu i czytelnik,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
124
77

Na półkach: ,

Mocno średni komiks...kupiony by sprawdzić czy chce inwestować w tą serię i zdecydowanie nie chce. Z braku laku do przeczytania ale poza tym nie polecam, chyba że jest się wielkim fanem!

Mocno średni komiks...kupiony by sprawdzić czy chce inwestować w tą serię i zdecydowanie nie chce. Z braku laku do przeczytania ale poza tym nie polecam, chyba że jest się wielkim fanem!

Pokaż mimo to

avatar
400
309

Na półkach:

Bardzo lekki, momentami zabawny, jednakże zdecydowanie czegoś w tej historii brakuje.

Bardzo lekki, momentami zabawny, jednakże zdecydowanie czegoś w tej historii brakuje.

Pokaż mimo to

avatar
453
93

Na półkach: , ,

Fajny komiks, nieco bardziej żarotobliwy, fajnie pogłębiający relacje pomiędzy postaciami. Jedyny fragment, który mi się nie podobał to ten z cyrkiem. Reszta była spoko.

Fajny komiks, nieco bardziej żarotobliwy, fajnie pogłębiający relacje pomiędzy postaciami. Jedyny fragment, który mi się nie podobał to ten z cyrkiem. Reszta była spoko.

Pokaż mimo to

avatar
113
38

Na półkach: , ,

Pierwszy tom Wolverine and the X-Men nie jest taki zły. Jest nawet całkiem dobry. Fajnie czyta się historię opowiedzianą głównie z perspektywy uczniów szkoły im. Jean Grey. Może główny złoczyńca komiksu nie jest jakiś bardzo ciekawy to całość czyta się bardzo przyjemnie. Lekka, miejscami zabawna historia z bardzo dobrymi rysunkami.

Pierwszy tom Wolverine and the X-Men nie jest taki zły. Jest nawet całkiem dobry. Fajnie czyta się historię opowiedzianą głównie z perspektywy uczniów szkoły im. Jean Grey. Może główny złoczyńca komiksu nie jest jakiś bardzo ciekawy to całość czyta się bardzo przyjemnie. Lekka, miejscami zabawna historia z bardzo dobrymi rysunkami.

Pokaż mimo to

avatar
280
104

Na półkach: , ,

Luźny, fajny, przyjemny i zabawny komiks. Nie zawiodłem się. Fabularnie bardzo interesująco. Ale to czym ten komiks bije na głowę inne jest przepiękna szata graficzna. Bardzo dobry

Luźny, fajny, przyjemny i zabawny komiks. Nie zawiodłem się. Fabularnie bardzo interesująco. Ale to czym ten komiks bije na głowę inne jest przepiękna szata graficzna. Bardzo dobry

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wolverine i X-Men: Cyrk przybył do miasta


Reklama
zgłoś błąd