Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
6,63 (297 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
19
8
35
7
112
6
73
5
36
4
4
3
9
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374696968
liczba stron
191
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Swoją przygodę z kotami Doris Lessing rozpoczęła w młodym wieku, zaintrygowana zdziczałymi stworzeniami, które nawiedzały afrykańską farmę jej rodziców. Fascynacja ta przetrwała do późniejszych czasów

 

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2010-10-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Każdy pisarz, każda pisarka, jeżeli są szczęśliwymi posiadaczami kota, to nie ma siły, żeby wcześniej, czy później nie zaczęli o nim pisać. Tak było z Bohumilem Hrabalem, czy też z Tadeuszem Konwickim i tak jest również z Doris Lessing, która w książce „ O kotach” opowiada o swoim życiu przepełnionym kocimi istotami.
Koty od zawsze panoszyły się w życiu noblistki. W latach młodości, gdy Lessing mieszkała z rodzicami na afrykańskiej farmie, obserwowała z ciekawością zdziczałe kocury, które wykradały drób i nie pozwalały się do siebie zbliżyć. Młoda pisarka już wtedy poznała twarde zasady rządzące światem natury. Wspomnienia z tamtego okresu są przepełnione okrucieństwem, chorobami, śmiercią oraz bezduszną koniecznością eliminacji słabszych osobników. W rzeczywistości afrykańskiej nie ma miejsca dla puchatych kanapowców z uśpionym instynktem samozachowawczym. I Lessing to wie, obserwuje świat kotów, w którym dwunożni są postrzegani jako zagrożenie, ale mimo wszystko ziarno miłości do kociego rodu już zostało zasiane w sercu autorki „Piątego dziecka” i w pełni wykiełkowało po przeprowadzce do „Krainy kotów” w Londynie.
„Wiedziałam, że w tym domu będzie kot. Jeśli jakiś budynek jest za duży, zaczynają do niego ciągnąć ludzie, to oczywiste tak samo jak to, że w pewnych domach muszą być koty.” A dom noblistki stał się swego rodzaju domem otwartym dla całej rzeszy okolicznych sierściuchów. Przez londyńskie mieszkanie przewinęło się w ciągu kilku lat wiele kotów, a każdy z nich był indywidualnością. Lessing prezentuje nam zatem oryginalną galerię kocich charakterów. Mamy tu więc szarą kotkę, która ma apodyktyczny charakterek, a po steryzlizacji budzi się w niej atawistyczna potrzeba zdobywania pokarmu. Poluje więc na okoliczne ptaki i myszy i ostentacyjnie przynosi swej pani do domu. Czarna kotka natomiast to urodzona mama, jest uległa i znosi humory szarej, choć czasami potrafi pokazać pazurki, gdy ktoś wejdzie na jej terytorium. Serce wszystkich domowników zdobył jednak Rufus Twardziel- rudy przybłęda, kot pełnowartościowy, łażący swoimi drogami, wdający się w bijatyki, z których nierzadko wyłaził pokiereszowany. Ale ile można żyć jak włóczykij? Nadchodzi czas, gdy trzeba się ustatkować i wtedy szuka się ciepłego kącika w londyńskim domku. Ale jak przekonać domowników, że jeszcze jeden kot w mieszkaniu wcale nie będzie nikomu przeszkadzał? A jak przekonać inne koty, że będą miały kolejnego konkurenta w walce o względy pani domu? Rufus Twardziel miał dar przekonywania. To był inteligentny kot, który miał zawsze przemyślaną strategię działania. Był jeszcze El Magnificio, kot arystokrata, który na skutek raka stracił przednią łapkę, ale mimo wszystko trzymał fason. Kotów było, jak widać wiele, ale o każdym z nich Lessing pisze z czułością, ale też i z dystansem. Pisarka stara się wniknąć w koci świat, nie oszczędzając czytelnikowi również drastycznych szczegółów. Wspomnienia są pozbawione ckliwego sentymentalizmu, ale za to przepełnia je fascynacja i próba zgłębienia relacji, jakie panują między kotem, a człowiekiem.
„Jeśli usiądziesz blisko kota, który cię dobrze zna, i położysz na nim dłoń, próbując dostosować się do rytmów jego życia, tak różnych od naszych, uniesie czasem głowę i pozdrowi cię miękkim, zupełnie wyjątkowym dźwiękiem. Daje w ten sposób do zrozumienia, że wie o twojej próbie przeniknięcia do jego egzystencji. Popatrzy na ciebie oczami, które ustawicznie przystosowują się do zmian światła, ty odwzajemnisz to spojrzenie z ręką na jego grzbiecie...” Można się zakochać, prawda?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarne narcyzy

Jeśli ktoś nie czytał "Domu czwartego", niech nie sięga po "Czarne narcyzy"! Odradzam też czytanie tego, co niżej, by nie zepsuć s...

zgłoś błąd zgłoś błąd