Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oskar i pani Róża

Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak
7,77 (10912 ocen i 1028 opinii) Zobacz oceny
10
1 315
9
3 450
8
1 486
7
2 806
6
667
5
778
4
105
3
224
2
24
1
57
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oscar et la dame Rose
data wydania
ISBN
8324003983
liczba stron
80
słowa kluczowe
śmierć, Bóg, wiara
język
polski

Inne wydania

 

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 534
sabuszka | 2013-05-05
Przeczytana: 02 maja 2013

Szanowny Panie Boże.

To mój pierwszy list do Ciebie od dawna, a może pierwszy w ogóle? Piszę do Ciebie, bo chciałam Ci powiedzieć, jak strasznie Ci współczuję, że więcej osób wierzy w św. Mikołaja niż w Ciebie. To naprawdę do bani, ale chyba jakoś to przełkniesz. Dla kogoś, kto potrafi czynić cuda, nie będzie to chyba trudne.

Chciałam Ci też podziękować za wszystkie ciocie Róże tego świata – chude staruszki, może trochę „przeterminowane” wiekowo i naginające rzeczywistość do swoich celów, lecz zaskakujące mądrością i krzepą duszy. Dziękuję Ci także, że pozwoliłeś mi poznać Oskara – niezwykłego, chorego na raka chłopca, który przeżył całe swoje życie w dwanaście dni. Pomogłeś mu przetrwać „młodość durną i chmurną”, potem „wiek męski, wiek klęski”. Znalazł miłość swego życia, którą wielbił nawet wtedy, gdy przestała być niebieska, co właśnie czyniło ją wyjątkową. Nie ominął go także kryzys wieku średniego, ani nawet drobny skok w bok, wybaczony przez kochającą żonę. Potem się zestarzał, a kiedy żona odeszła, troszkę nawet zgorzkniał. Leżał w łóżku sam, łysy, stary i zmęczony. Aż w końcu jego czas dobiegł końca.

Choć to smutna historia, zakończona śmiercią, to jednak bardzo mnie pokrzepiła. Oskar sam zauważył, że żyjemy tak, jakby życie było nam dane raz na zawsze. Tak jednak nie jest i im wcześniej sobie to uświadomimy, tym lepiej jesteśmy w stanie żyć i cieszyć się chwilą. Obserwować jak męczysz się Boże, stwarzając każdy świt. Czuć na twarzy pierwsze promienie słońca i pozwalać się im pieścić. Delektować się deszczem i wiatrem. Kochać i okazywać to innym. Oddychać i żyć. Choć Oskar starał się żyć pełnią życia tylko przez kilka dni, to jednak śmiem twierdzić, że udało mu się to dużo lepiej niż wielu z nas przez lata. A kiedy przyjdzie czas ostatecznych podsumowań i spisywania księgi swego życia, kto wie, czy będziemy w stanie zapisać choć połowę tego, co Oskar.

Smakuję powoli słowa zapisane w tej niepozornej książeczce. I wiesz co Panie Boże? Dochodzę do wniosku, że powinno się ją czytywać regularnie. Raz w miesiącu, w roku? Każdemu według potrzeb. Bo za każdym razem w słowach Oskara można odkryć coś nowego, prawdę uniwersalną. Ja tym razem wybrałam dla siebie taką:
„Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy”.

To tyle.
Do jutra, całusy
S.

PS: Pozdrów ode mnie Oskara. Na pewno miewa się znakomicie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przeczucie

Czytywałam już kryminały polskie, amerykańskie, „liznęłam” nieco skandynawskich, ale po japońskie jeszcze nie miała okazji sięgnąć, kiedy więc pojawił...

zgłoś błąd zgłoś błąd