Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Krew na śniegu

Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Cykl: Krew na śniegu (tom 1) | Seria: Ślady zbrodni
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,21 (3388 ocen i 454 opinie) Zobacz oceny
10
102
9
132
8
378
7
800
6
1 007
5
562
4
185
3
167
2
45
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blod på snø
data wydania
ISBN
9788327153395
liczba stron
167
język
polski
dodał
Matt Cobosco

Inne wydania

Olav zarabia na życie jako płatny zabójca. Nie ma przyjaciół ani rodziny. Pewnego dnia spotyka kobietę swoich marzeń, ale... Po pierwsze, ona jest żoną jego szefa. Po drugie, Olav właśnie dostał zlecenie, by ją zabić.

"Wybuchowa mieszanka zbrodni i zemsty"
Independent

 

źródło opisu: publicat.pl

źródło okładki: http://jonesbo.pl/pub/uploadimages/gtx/krew-na-sni...»

Brak materiałów.
książek: 392
wasilka | 2016-01-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 stycznia 2016

Kolejny mroźny dzień. Jaka więc lektura może pasować do styczniowego dnia? Oczywiście taka, w której śniegu jest pod dostatkiem. A że znajdziemy na nim ślady krwi, to już zupełnie inna sprawa.
I przyszedł na mnie czas. Tak, to właśnie ten moment, w którym poznałam, na czym polega fenomen twórczy pisarza z Norwegii. Chwała niech będzie kanałowi filmowemu Ale Kino, dzięki któremu zostałam obdarowana egzemplarzami dwóch nowych powieści Jo Nesbø. Otworzyłam pierwszą stronę i nim się spostrzegłam ujrzałam zakończenie. Fakt. Książka nie jest zbyt obszerna, liczy sobie zaledwie 176 stron. Ot, mini powieść. Ale wciąga niesamowicie od początku do końca.
Oto "Krew na śniegu" Jo Nesbø.

Dlaczego książka z pogranicza powieści detektywistycznej i policyjnej tak bardzo mnie zaciekawiła? Chciałabym powiedzieć, że zauroczyła, ale nie jestem pewna czy to wypada. W końcu chodzi o książkę, w której trup się ściele a krew się leje (na szczęście ta ostatnia wsiąka w śnieżną pierzynę). Przede wszystkim za sprawą stylu i obrazowej narracji. Po drugie dzięki świetnie wystylizowanej scenie wydarzeń, scenie zbrodni, która dzieje się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. To trochę przypomina kryminały pisane w tamtym okresie. Dodajcie do tego jedną z najmroźniejszych zim, jaką pamiętają ludzie, umieśćcie całość kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia i jest idealnie.
Tak więc mamy zimę Anno Domini 1975. Oslo. Pada śnieg, jego delikatne płatki wirują wokół. Mogłoby być romantycznie, ale nie jest. Likwidator - morderca pracujący na zlecenie narkotykowego bossa otrzymuje kolejne zlecenie. Rutyna? Otóż nie. Młody Olav Johansen ma zabić żonę swego szefa. Ale Olav jest wyjątkowy. I tu dochodzimy do sedna tego, czym tak bardzo ujął mnie pisarz. Sposób wykreowania postaci głównego bohatera uważam za rewelacyjny. Młody, jasnowłosy, brodaty mężczyzna, który jest pełen wrażliwości i zdolny do miłości i to w bardzo czystej postaci. Jest sentymentalnym dyslektykiem, uroczym a jednocześnie bezwzględnym mordercą z upodobaniem czytającym książki. To postać tak pełna sprzeczności, że nie można przejść obok niej obojętnie. Może na tym własnie polega jego siła przyciągania. Morderca nie musi być wcale zwyrodniałym monstrum. Jo Nesbø ukazuje go jako człowieka, który ma swoje wspomnienia, (niektóre z nich są wyjątkowo ponure), odwołuje się do przeczytanych książek, cytuje filozofów. Jest człowiekiem, jak każdy z nas. I to jest chyba najbardziej smutne. Kolejny raz zadaję sobie pytanie, ile tak naprawdę wiemy o drugim człowieku? Podobnie zresztą, jak autor tej powieści:

"Ale to, co ci się wydaje, że wiesz o ludziach, to jedna rzecz, a wiedzieć naprawdę - to zupełnie inna".

Jo Nesbø udało się wykreować takiego przestępcę z duszą, który nie nadaje się do niczego poza zabijaniem, wszak ma dysleksję, która go dyskwalifikuje a jednocześnie okazuje się, że jest on nad wyraz oczytany i inteligentny. Może jest zbyt miękki i sentymentalny i do tego próbuje chronić słabszych, ale to właśnie mnie w nim ujęło. Wiem, że niektórzy czytelnicy skreślili tę postać jako bezbarwną, nijaką. Mnie ujął swymi słabościami.
Historia zawarta w powieści niemal w całości opowiedziana jest przez tego młodego likwidatora, który zakochuje się w swej potencjalnej ofierze. Dopiero pod koniec do głosu dochodzi narrator i ukazuje nam niezwykłe zakończenie.
Powieść jest skonstruowana z dużym kunsztem. Jest to widoczne w stylu pisania, który jest prosty i obrazowy.

"Wiatr, który od pewnego czasu wygwizdywał w rynnie smutną melodię, spakował instrument".
Cóż, po takim stwierdzeniu nie pozostaje mi nic innego, jak wyjrzeć przez okno i sprawdzić, co porabia mój wiatr zimowy.
Książka "Krew na śniegu" to literacka podróż w czasie, do czasów ogromnej popularności mini powieści detektywistycznych, które chętnie zabierało się ze sobą do pociągu.
Jest jeszcze jedna rzecz, która przekonała mnie do tego, by sięgnąć po inne książki norweskiego pisarza. To scena zbrodni uformowana niczym w filmie Quentina Tarantino. Surowa, brutalna, bezpośrednia i okraszona nutą czarnego humoru. Z pewnością zapada w pamięć.
Właściwie to się cieszę. Przed sobą mam kolejną w cyklu powieść "Więcej krwi". Właśnie leży na moim biurku. A w zanadrzu tak utytułowaną i wychwalaną serię o policjancie Harrym Hole'u. Niektórzy z was już to wszystko czytali. Ja nie. I przede mną z pewnością jeszcze wiele niezapomnianych wrażeń. Czegóż chcieć więcej?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Najsłabsza część z całej serii. Jakoś nie wchłonął mnie świat i historia tak jak poprzednie części. Są lepsze fragmeny/wątki i gorsze.

zgłoś błąd zgłoś błąd