wasilka 
wasilka-slowajakmarzenia.blogspot.com
Czasem trochę piszę (głównie o tym, co przeczytałam) i zamiast wkładać efekty do szuflady, umieszczam je w cyfrowej rzeczywistości. Uczę historii. Poza tym słucham, czytam, czytam, czytam...
status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 19 godzin temu
Teraz czytam
  • Bestie
    Bestie
    Autor:
    „Bestie idą krok dalej w powieściach o wojnie domowej w Hiszpanii. Alzamora – łącząc thriller z kryminałem i powieścią gotycką – sprawia, że w każdym czytelniku, nawet najbardziej sceptycznym, wzbiera...
    czytelników: 131 | opinie: 9 | ocena: 6,03 (30 głosów)
  • Ciemne sekrety
    Ciemne sekrety
    Autorzy:
    Dojrzały debiut Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta Ciemne sekrety to znakomity, wielowątkowy i inteligentny kryminał, od którego trudno się oderwać! Autorom udało się uniknąć wielu pułapek i błędów,...
    czytelników: 4130 | opinie: 273 | ocena: 7,55 (2045 głosów) | inne wydania: 1
  • Wazowie. Historia burzliwa i brutalna
    Wazowie. Historia burzliwa i brutalna
    Autor:
    Historia, którą czyta się jak najlepszy dreszczowiec. Kiedy Gustaw Adolf zginął w bitwie, królowa Maria nie spieszyła się z pogrzebem – przez rok nosiła przy sobie serce króla w specjalnej szkatule....
    czytelników: 132 | opinie: 9 | ocena: 7,87 (23 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-17 15:44:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książka "Wszechświat w twojej dłoni", którą napisał Christophe Galfard, to międzynarodowy bestseller z gatunku książek popularnonaukowych, o której swego czasu było bardzo głośno. Powodem popularności książki opowiadającej o wszechświecie był przede wszystkim sposób przekazywania wiedzy na temat astronomii i fizyki. Jeśli chodzi o mnie, niezbyt często sięgam po takie pozycje, zwłaszcza że... Książka "Wszechświat w twojej dłoni", którą napisał Christophe Galfard, to międzynarodowy bestseller z gatunku książek popularnonaukowych, o której swego czasu było bardzo głośno. Powodem popularności książki opowiadającej o wszechświecie był przede wszystkim sposób przekazywania wiedzy na temat astronomii i fizyki. Jeśli chodzi o mnie, niezbyt często sięgam po takie pozycje, zwłaszcza że zazwyczaj przegrywam w przedbiegach w obliczu trudnej terminologii, która wykracza poza krąg moich zainteresowań. Tym razem zdecydowałam się na lekturę, ponieważ książka "Wszechświat w twojej dłoni" znalazła się na liście książek biorących udział w tegorocznej edycji akcji Czytaj PL. Jestem zadowolona z dokonanego wyboru. Książka o wszechświecie, czarnych dziurach, gwiazdach, kosmicznej pustce czy dylatacji czasu sprawiła, że czytałam ją w każdym możliwym miejscu (siła e-booków na tym właśnie polega), a ponadto zaznaczyłam w niej sporą liczbę cytatów, do których z chęcią powrócę w przyszłości.
"Wszechświat w twojej dłoni" została pomyślana tak, aby czytelnik miał wrażenie udziału w podróży przez czas i przestrzeń. Od początku towarzyszymy pewnej postaci, z którą możemy się utożsamiać, a do której zwraca się autor książki. Dzięki temu mamy możliwość posługiwać się umysłem i zmysłami postaci, która przeprowadza nas przez różne mniej lub bardziej hipotetyczne sytuacje. Wszystko po to, by każdy czytający książkę mógł zapoznać się z jej główną tematyką.
Książka składa się z siedmiu części. Są one potraktowane jako wyjątkowe podróże, które przeżywamy przede wszystkim w swoim umyśle, czerpiąc garściami z pokładów wyobraźni autora i naszej. Siedem ciekawych rozdziałów zachęca do zapoznania się z takimi tematami jak: układ słoneczny, planety, Słońce, kwantowy świat, przestrzeń pozaziemska a także wiele, wiele innych.
Christophe Galfard w wyjątkowy sposób prowadzi swoją narrację, sprawiając, że trudno się oderwać od lektury. Autor dostarcza czytelnikowi wiele trafnych porównań, które łatwo jest odnieść do tego, co znamy z codzienności. Zdolność Galfarda do opowiadania o złożonych kwestiach naukowych poprzez porównania i opisywanie sytuacji mających miejsce w świecie rzeczywistym sprawia, że ​​książka ta jest przeznaczona dla osób w różnym wieku, z różnym poziomem wiedzy i doświadczeń.
Christophe Galfard uzyskał tytuł doktora w dziedzinie fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Cambridge w Anglii. Tam studiował pod okiem światowej sławy fizyka Stephena Hawkinga. Wspólnie, przez wiele lat pracowali nad zagadnieniem czarnych dziur oraz początkach wszechświata.
Obecnie zajmuje się popularyzowaniem nauki w możliwie najciekawszy i najzabawniejszy sposób. Dzięki wyobraźni i umiejętności snucia historii nawet najtrudniejsze teorie z dziedziny astrofizyki stają nie tylko interesujące, ale i zrozumiałe nawet dla humanistów. Podpisuję się pod ostatnim zdaniem opisu działalności autora, który można znaleźć, m. in. na stronie Wydawnictwa Otwarte. Jako humanistka potwierdzam, że książka "Wszechświat w twojej dłoni" zdołała przełamać mój opór wobec przedmiotów ścisłych, który zakorzenił się w mojej głowie od czasów szkoły podstawowej. Gdybym dawno temu miała nauczycieli podobnych do autora książki, być może chętniej zgłębiałabym zawiłości fizyki, matematyki czy chemii.

Ale na naukę nigdy nie jest za późno, szczególnie że staje się ona coraz bardziej dostępna dla każdego. Christophe Galfard udowodnił, że nie ma znaczenia, czy ktoś lubi nauki ścisłe, czy ma do nich predyspozycje.Ważniejsze jest, że ktoś jest ciekawy świata i tego, co nas otacza, ponieważ wiedza naukowa wyjątkowo koresponduje z naszą teraźniejszością. Specjalistyczna terminologia naukowa nie musi przerażać, ponieważ można ją przedstawić jako coś, co możemy sobie wyobrazić. Książka "Wszechświat w twojej dłoni" to podróż, którą rozpoczynamy w zasadzie od pobytu na plaży, gdzie leżąc na leżaku i pijąc smakowitego drinka, spoglądamy w górę, na niebo usiane gwiazdami. Ileż to razy robił to niejeden z nas, ale czy wówczas mieliśmy okazję wyruszyć na wyprawę aż do krańców widzialnego wszechświata? Oczywiście, że nie. Lektura książki Christophe Galfarda daje taką niepowtarzalną okazję. Co więcej, uświadamia pewne oczywiste fakty, o których często zapominamy, ot choćby stwierdzenie, że "w czasie, w jakim przeczytasz to zdanie, światło okrąży Ziemię 26 razy". Przemawia do wyobraźni, prawda? Poza tym książka świetnie porządkuje znane nam teorie, nadaje sens temu wszystkiemu, o czym opowiedziano nam na różnych poziomach edukacji. Po wyjaśnieniach przychodzi też czas na zwrócenie się ku wielkim tajemnicom wszechświata, wszak okazuje się, że jeszcze wiele przed nami do odkrycia i zrozumienia. Czarna dziura, czarna energia, co mogło się wydarzyć przed tzw. Wielkim Wybuchem - to zagadki, które czekają na wyjaśnienie. A może czekają nas jeszcze jakieś światy równoległe i teorie strun, nad którymi pracują obecnie naukowcy. "Wszechświat w twojej dłoni" przekazuje czytelnikowi bieżący stan nauki, który na pewno różni się od tego, co wiedzieli naukowcy jeszcze sto, czy nawet dwadzieścia lat temu.
Bez pogłębionej znajomości fizyki, uzbrojeni jedynie w wyobraźnię, możemy wyruszyć w najpiękniejszą podróż, jakąkolwiek planowaliśmy w życiu. Umożliwia nam to Christophe Galfard i jego książka. Pozostaje Wam tylko jedno, drodzy czytelnicy, zagłębić się w lekturę, bo siedząc wygodnie w fotelu, możecie mieć cały wszechświat w swojej dłoni.

pokaż więcej

 
2018-11-02 18:03:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: NYPD Red (tom 5)

Trzy lata temu, również jesienią, miałam okazję zetknąć się z serią NYPD RED, w której autorzy James Patterson oraz Marshall Karp prezentują śledztwa prowadzone przez RED - oddział policji nowojorskiej, chroniący najbogatszych i ustosunkowanych obywateli miasta. Wówczas, czytając pierwszą część serii, poznałam parę literackich bohaterów, czyli detektywów Zacha Jordana i Kylie McDonald. To, co... Trzy lata temu, również jesienią, miałam okazję zetknąć się z serią NYPD RED, w której autorzy James Patterson oraz Marshall Karp prezentują śledztwa prowadzone przez RED - oddział policji nowojorskiej, chroniący najbogatszych i ustosunkowanych obywateli miasta. Wówczas, czytając pierwszą część serii, poznałam parę literackich bohaterów, czyli detektywów Zacha Jordana i Kylie McDonald. To, co zostało przedstawione w "Scenariuszu mordercy" pozwoliło mi na parę chwil wczuć się w atmosferę amerykańskiego snu. Kolejne powieści napisane przez autorski duet właściwie powtarzały podobny schemat, łatwo było rozszyfrować i przewidzieć niektóre zwroty akcji oraz elementy intrygi. Jednak za każdym razem można było zagłębić się w egoistycznym świecie pięknych i bogatych, którym wiele spraw uchodziło na sucho. Nie inaczej jest w przypadku piątej części cyklu, czyli powieści "Czerwony alarm".

Elitarny oddział policji wraz z dwojgiem najlepszych detektywów staje przed kolejnymi wyzwaniami. W mieście, które podobno akceptuje wszystko, dochodzi do nowych zbrodni. Podczas prestiżowego, charytatywnego przyjęcia wybucha bomba, jeden z prominentnych architektów ginie na miejscu, a wokół następuje chaos typowy dla ataków terrorystycznych, które znamy z pierwszych stron gazet i medialnych doniesień. Detektywi nie mają zbyt wiele czasu, by móc zagłębić się w śledztwo, bo już dochodzi do nowych morderstw i niebezpiecznych sytuacji. A gdyby tego było mało, znana dokumentalistka zostaje znaleziona martwa w dość dwuznacznej sytuacji. Poza tym wątkiem pojawiają się kolejne oraz nowe powiązania między światem polityków, biznesmenów i mafijnych bossów. Jak zwykle u Pattersona i Karpa akcja toczy się bardzo szybko, dzieje się dużo, wszystko zaś zostaje przedstawione w mało skomplikowany sposób. Można tę książkę przeczytać właściwie niejako przy okazji innych czynności, a i tak nie straci się głównych wątków, co z jednej strony można uznać za pozytyw, ale z drugiej świadczy, że jest to przede wszystkim lektura na wskroś rozrywkowa, niewymagająca i niezapadająca w pamięci na dłużej. Moim zdaniem takie ma zadanie, i nie ma co porównywać jej z kryminałami i powieściami sensacyjnymi, które mają za zadanie skłonić również do wielu refleksji. Choć "Czerwony alarm" porusza kilka ważnych problemów społecznych, nie to jest głównym przesłaniem powieści. Ona ma po prostu dawać rozrywkę, znaną choćby z filmów akcji, może również dać wgląd w świat, którego tak naprawdę nie znamy, ludzi bogatych, którzy zdolni są do każdego szaleństwa jakie im tylko przyjdzie do głowy.

Czy Nowy Jork przedstawiony jako miasto korupcji, skandali, narkotyków i seksu odbiega od prawdy? Zapewne nie, ale takich miejsc na świecie jest wiele. Mamy też możliwość sprawdzić, dokąd sięgają macki zła, które kierują poczynaniami bohaterów powieści. W "Czerwonym alarmie" autorzy zabierają czytelników do Tajlandii (podróż to krótka, ukazująca dość popularne spojrzenie na świat przestępczy umiejscowiony w azjatyckim kraju).
W poprzednich częściach cyklu NYPD RED dowiadywaliśmy się nieco o życiu prywatnym policyjnych detektywów. Nadal jest to możliwe, ale jakoś tym razem ich codzienność nie przyciągnęła mojej uwagi. Postaci zupełnie nie przypominały tych, które poznałam wcześniej, a może zwyczajnie już nie mieli mi wiele do powiedzenia? Albo odczuwam przesyt tym gatunkiem powieści i po prostu szukam w nich czegoś zupełnie innego.
W każdym razie, już podsumowując, "Czerwony alarm" to typowa produkcja literacka na potrzeby niezbyt wymagających czytelników. Jeśli macie ochotę na odrobinę rozrywki w jesienny wieczór, znacie pozostałe tytuły w serii, możecie przeczytać, żeby sprawdzić, jaką drogę przeszli wasi bohaterowie za sprawą ich twórców - Jamesa Pattersona i Marshalla Karpa.

pokaż więcej

 
2018-10-28 15:14:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 2)

Wiosną tego roku, gdy za oknem rozlegały się urocze ptasie trele, miałam okazję przeczytać powieść Richarda Schwartza "Pierwszy Róg". Wówczas przeniosłam się do ośnieżonej karczmy na dalekiej Północy, w fantastycznym świecie wykreowanym przez autora, który stworzył cykl: "Tajemnica Askiru". Minęło pół roku, przyszła jesień, jeszcze słychać ptasie trele, na niebie widać klucze dzikich gęsi. Tym... Wiosną tego roku, gdy za oknem rozlegały się urocze ptasie trele, miałam okazję przeczytać powieść Richarda Schwartza "Pierwszy Róg". Wówczas przeniosłam się do ośnieżonej karczmy na dalekiej Północy, w fantastycznym świecie wykreowanym przez autora, który stworzył cykl: "Tajemnica Askiru". Minęło pół roku, przyszła jesień, jeszcze słychać ptasie trele, na niebie widać klucze dzikich gęsi. Tym razem na półki księgarń trafiła kolejna powieść cyklu fantasy Tajemnica Askiru, czyli "Drugi Legion". W miejsce skutej lodem scenerii pojawiła się pustynia i kraina pełna zapachów i dźwięków niemalże rodem z krain opisywanych w Baśniach tysiąca i jednej nocy. Ale od początku...

W pierwszej części tej ciekawej serii fantasy poznałam grupę bohaterów, prawdziwych poszukiwaczy przygód, którzy w gospodzie Pod Głowomłotem znaleźli się niemal przypadkiem. Wśród nich był wojownik Ser Havald, posługujący się niezwykłym mieczem, któremu zawdzięczał młodość i witalność, a także pół - elfka Leandra, wielka miłość Havalda, piękna i tajemnicza kobieta o niezwykłych zdolnościach. Oprócz tej pary na kartach powieści pojawiło się wiele innych postaci, takich jak kupcy, żołnierze, utalentowani magowie - wszyscy zaś spędzili mnóstwo czasu w głównej sali karczmy, jedząc, pijąc, grzejąc się przy kominku i słuchając różnorodnych opowieści o Królestwie Askiru. Co ciekawe, owe Imperium zostało przedstawione czytelnikowi poprzez pełne przygód opowieści i legendy. Jeśli ktoś chciałby natychmiast natychmiast zagłębić się w ten pełen magii świat, musiał trochę poczekać. Aż do momentu, w którym ktoś obudził starożytne, ciemne siły. Havald zdecydował się na zorganizowanie wyprawy w głąb potężnych gór, tym bardziej że musiał ścigać jednego ze zdrajców niezwykłego oddziału Pierwszego Rogu Byka.
W drugim tomie cyklu towarzyszymy poznanym bohaterom w ich wędrówce, poszukiwaniach portalu, który pozwoli im przenieść się do Askiru, gdzie mają szukać pomocy oraz ostrzec mieszkańców przed brutalnym władcą Thalaku. W pogoń za nimi wyruszył nieznany wróg. Bohaterowie, zamiast w Królestwie Askiru, znaleźli się w oryginalnej pustynnej krainie - w królestwie Basrajnu - orientalnym miejscu, przepełnionym zapachami i smakami, ale również politycznymi intrygami i niebezpiecznymi wyzwaniami.

Ciekawość, podsycona przez autora w pierwszej części cyklu, została sowicie wynagrodzona w powieści "Drugi Legion". Pieczołowicie przedstawieni bohaterowie, ruszają ku nieznanemu światu, po drodze mają wiele przygód, pełnych niebezpieczeństw, zwrotów akcji, ale także specyficznego humoru, który powoduje, że chcemy być z nimi jak najdłużej. Co powiecie na poniższe stwierdzenie?

"Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Dla mnie portale miały w sobie coś wzniosłego , mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!"

Jeśli chodzi o kreacje postaci uważam je za bardzo trafione, spośród nich najbardziej przypadła mi do gustu Zokora - mroczna elfka z poczuciem humoru, której cięte riposty nie raz i nie dwa wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Podobało mi się jak Zokora uczy się ludzkiej natury, a także jej nieporadność w odczytywaniu ludzkich emocji.
Powieść "Drugi Legion" to przede wszystkim historia podróży w nieznane, pełna przygód, w których uczestniczy grupa kompanów o skomplikowanej przeszłości oraz wciąż nieodgadnionej przyszłości. Autor wystawia ich na różne próby, z których raz po raz wychodzą zwycięsko, choć czasem mocno poturbowani fizycznie. Ponieważ jednak nieobce są im prastare zaklęcia i magia, potrafią wyjść cało z niejednej opresji. Nie są też wolni od różnych moralnych dylematów, co uwiarygadnia ich charakterystyki i poczynania.
Na uwagę zasługuje świat przedstawiony, nawiązania do rzeczy, wynalazków i krain znanych nam skądinąd. Autor świetnie żongluje rzeczywistością zbudowaną na potrzeby powieści i zjawiskami, które znamy z historii czy geografii. Królestwo Besarajnu przywodzi na myśl historyczny Orient, jego mieszkańcy społeczności żyjące w kręgu kultury islamu, a niektóre tajemnicze wynalazki przypominają jako żywo te, które znamy z historii nowożytnej.
Lektura "Drugiego Legionu" to bardzo przyjemny proces. Zagłębiwszy się w nurt przygód bohaterów oraz ich ciekawy świat, możemy zapomnieć o codziennych sprawach. Na tym polega magia powieści z gatunku high fantasy, dają nam one możliwość odskoczni od prozy życia, w którym nie możemy posłużyć się odrobiną magii, by poradzić sobie z przeciwnościami losu.
Niektóre scenariusze fabularne wykorzystane w powieści są z pewnością znane z innych powieści, filmów czy gier komputerowych, ale Richard Schwartz potrafi również zaskoczyć doświadczonych czytelników związanych z gatunkiem fantasy. Moim zadaniem to bardzo utalentowany autor, który posiada dar opowiada o światach, których nie ma w tak ekscytujący sposób. "Drugi Legion" to kolejny tom monumentalnego cyklu o świecie złożonym z wielu królestw i miast, nad którymi pieczę objęły cztery potężne bóstwa. Otwarte zakończenie, praktycznie w samym środku opowiadanej historii spowodowało, że pozostał we mnie niedosyt oraz chęć natychmiastowej kontynuacji przygód bohaterów. Niestety będę musiała uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na trzeci tom cyklu o "Tajemnicy Askiru" (i kolejne cztery).
Jeśli chcielibyście zanurzyć się w nowym świecie fantasy, powieści Richarda Schwartza polecam bez dwóch zdań. Ostrzegam jednak przed jednym - są uzależniające.

pokaż więcej

 
2018-10-20 22:11:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

O twórczości Celeste Ng, piszącej eseje i opowiadania, mającej w swoim dorobku artystycznym powieść pt. "Wszystko, czego wam nie powiedziałam", dowiedziałam się przy okazji wydania w Polsce jej drugiej książki, czyli powieści "Małe ogniska". Już na wstępie ośmielę się stwierdzić, że sposób pisania autorki wyjątkowo trafił w mój gust. Celeste Ng pisze bowiem niezwykle lekko o sprawach, które... O twórczości Celeste Ng, piszącej eseje i opowiadania, mającej w swoim dorobku artystycznym powieść pt. "Wszystko, czego wam nie powiedziałam", dowiedziałam się przy okazji wydania w Polsce jej drugiej książki, czyli powieści "Małe ogniska". Już na wstępie ośmielę się stwierdzić, że sposób pisania autorki wyjątkowo trafił w mój gust. Celeste Ng pisze bowiem niezwykle lekko o sprawach, które są ważne i skomplikowane, przy tym jej sposób przekazu jest bardzo wyważony. Pisarka dotyka wielu istotnych kwestii społecznych, opisuje model amerykańskiego społeczeństwa, ukształtowany w naszej zbiorowej świadomości, zajmuje się relacjami wynikającymi z przynależności klasowej i rasowej, uprzedzeniami, których nie jesteśmy pozbawieni, niezależnie od tego, czy dzieje się to dzisiaj, czy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. A wszystko to przedstawia w odniesieniu do kręgu bohaterów, wyrażających opinie i uczucia, które mogą być bliskie każdemu z nas.

Pod względem fabularnym powieść "Małe ogniska" wypada bardzo dobrze. Jeśli kiedykolwiek mieliście styczność, czy to za sprawą literatury czy filmu, z amerykańskim miasteczkiem, w którym mieszkańcy żyją zgodnie z moralnymi zasadami, są dobrze wychowani i lubią porządek, to wizja takiej społeczności, ukazana przez Celeste Ng jak najbardziej odpowiada swoim pierwowzorom.
Fabuła toczy się w spokojnym mieście na obrzeżach Cleveland - w Shaker Heights - gdzie w malowniczej okolicy wypełnionej polami golfowymi, stadninami, obiektami sportowymi i rozrywkowymi oraz świetnymi szkołami mieszczą się osiedla mieszkaniowe zaludnione przez szczęśliwe rodziny. Niemal każda z nich ma tutaj kilka samochodów, kina domowe i przyjazne uśmiechy na twarzach. Jedną z takich rodzin są Richardsonowie, majętni i spełniający swój amerykański sen. Jednak pewnego letniego dnia w ich życiu pojawiła się dramatyczna zmiana, nie tylko za sprawą podpalenia, którego okoliczności czytelnik poznaje na początku powieści, ale także wraz z przybyciem do miasteczka samotnej matki i oryginalnej artystki zarazem - Mii Warren. To ona, wraz z córką, wchodzą w zamknięty i utopijny mały świat mieszkańców osiedla, którym obce są zwyczaje kobiety prowadzącej nomadzki styl życia. Mia i jej córka Pearl wynajmują od Richardsonów dom. Następuje zderzenie dwóch rodzin, idyllicznego świata bogatej pary z czwórką dzieci oraz pełnej tajemnic mikro rodziny złożonej z matki i córki. Przyglądając się ich historii, doświadczamy wielu uczuć, autorka bowiem potrafi wzbudzić empatię w stosunku do wielu swoich bohaterów. Przyglądamy się więc ich codziennym zmaganiom z dopasowaniem się do wymogów idealnego życia, gdzie jakiekolwiek odstępstwo od zasad zostaje zauważone przez członków społeczności. Wszyscy tutaj są w jakiś sposób powiązani siecią moralnych zobowiązań, ponadto starają się postępować właściwie pod każdym względem. Jakakolwiek rysa na wizerunku rodziny nie jest wskazana, jeśli zaś się pojawia, natychmiast podejmowane są próby jej zatuszowania lub całkowitego usunięcia. W roli strażniczki zasad idealnie sprawdza się jedna z bohaterek - pani domu rodziny Richardsonów - Elena. Jeśli zestawimy ją z niezwykle utalentowaną fotografką - matką artystką - znajdujemy pole do przemyśleń nad kondycją współczesnych społeczeństw, które budują sobie pułapki bez wyjścia.
Bardzo ważnym aspektem powieści "Małe ogniska" jest macierzyństwo. Mamy tu różne matki i różne modele matczynej miłości. Elenę, Mię oraz Lindę, która zamierza adoptować porzucone dziecko o chińskich korzeniach. Sprawa sądowa dotycząca praw do dziecka burzy spokój miasta oraz dzieli mieszkańców, stawiając bohaterów po obu stronach barykady. Przy okazji na światło dzienne wychodzą dawne sekrety z życia jednej z głównych bohaterek, stając się powodem dramatycznych wydarzeń w Shaker Heights. Postawione zostaje ważne pytanie - co tak naprawdę czyni z kobiety matkę? "Czy to tylko biologia czy może raczej miłość?"
Co jeszcze może się podobać w powieści Celeste Ng? Moim zdaniem, ukazanie istoty sztuki, która gra tutaj ważną rolę. Mia Warren - wykonuje poruszające fotografie, mierzy się z pięknem i brzydotą, szuka nowego spojrzenia na rzeczywistość, która ją otacza. Drobiazgowo ukazany proces pracy twórczej artystki sprawia, że widzimy najbardziej intymne szczegóły, które kierują ją ku zgłębieniu tajemnic natury i życia.
"Małe ogniska" to bardzo dobra i złożona powieść o matczynej miłości, społecznych wykluczeniach, ludzkich marzeniach, obawach wynikających z naszych uprzedzeń i przyzwyczajeń. Jednocześnie jest to książka podtrzymująca naszą wiarę w to, że zawsze można zacząć od nowa, nawet jeśli trzeba posklejać wszystkie kawałki naszego życia w zupełnie inny obraz.
Cieszę się, że przeczytałam powieść autorki wrażliwej na świat i ludzi. Jednocześnie z przyjemnością zobaczę adaptację filmową książki. Aktorka Reese Witherspoon, laureatka Oscara, pozostając pod wielkim wrażeniem powieści, postanowiła przenieść ją na mały ekran, jednocześnie powierzając sobie jedną z głównych ról.

pokaż więcej

 
2018-10-13 16:30:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Wiślański Cykl (tom 5)

Czy można spędzić przyjemne popołudnie czytając powieść pełną zbrodni i tajemnic wywodzących się z przeszłości ludzi, którzy woleliby o nich zapomnieć? Odpowiedź brzmi: tak, ponieważ o zbrodniach można pisać w nieco inny sposób, zaskakując czytelnika odpowiednio dobranym humorem, ciętymi ripostami wypowiadanymi przez bohaterów oraz całkiem pokrętną fabułą. Jak dotąd nie czytałam żadnej z... Czy można spędzić przyjemne popołudnie czytając powieść pełną zbrodni i tajemnic wywodzących się z przeszłości ludzi, którzy woleliby o nich zapomnieć? Odpowiedź brzmi: tak, ponieważ o zbrodniach można pisać w nieco inny sposób, zaskakując czytelnika odpowiednio dobranym humorem, ciętymi ripostami wypowiadanymi przez bohaterów oraz całkiem pokrętną fabułą. Jak dotąd nie czytałam żadnej z powieści należących do cyklu "W Trójkącie Beskidzkim", autorstwa Hanny Greń, ale ostatnio wydany kryminał pt. "Popielate laleczki" idealnie wpisuje się w słowa wstępu do mojej dzisiejszej rekomendacji na blogu.
Powieść Hanny Greń to historia kilku zbrodni dokonanych przez nieznanego sprawcę, który używa dość charakterystycznego narzędzia, zostawiającego na ciałach denatów specyficzne ślady. Jednak to nie to budzi największe emocje, chociaż może przyspieszyć odrobinę bicie serca. Dużo ważniejszy jest bowiem fakt, że za każdym razem na miejscu zbrodni pojawia się młoda kobieta - Beata Szymanowska - zwana Tulą, główna bohaterka "Popielatych laleczek". Czy ma coś wspólnego z dramatycznym końcem życia niektórych prześladowców, którzy nękali swego czasu jej matkę - wziętą fryzjerkę, której udało się spalić za sobą przysłowiowe mosty i rozpocząć dobre życie u boku kochającego męża? Prawdę mówiąc, dość długo można mieć wrażenie, że Tula jest jednak zamieszana w szereg zbrodni. Istotne jest również to, że nie tylko ona jest tutaj podejrzana. Autorka sprytnie miesza tropy, zaskakuje nieoczekiwanymi zwrotami akcji i do tego rewelacyjnie układa elementy układanki, w której to kobiety wiodą prym. Wprawdzie policyjne śledztwo prowadzi duet, w którym główne role należą do mężczyzn - jeden otrzymał swoją pierwszą sprawę do rozwiązania, zaś drugi, mając już na swoim koncie wiele zasług, realizuje się jako komendant - jednak oni również postanawiają wesprzeć się kobiecą intuicją jednej z bohaterek.
"Popielate laleczki" to kryminał okraszony doskonałymi dialogami, które czyta się z przyjemnością, są dowcipne i uzupełniają tok myślenia zobrazowany działaniami podjętymi w śledztwie.
Na uwagę zasługują ciekawe kreacje bohaterów, którzy dzięki temu zapadają w pamięć. Poza tym są to postaci, które zachowują się zupełnie naturalnie i dobrze odzwierciedlają wątki obyczajowe przewijające się w powieści. No i najważniejsze, powieść porusza kilka ważnych problemów społecznych, na przykład życie rodzin dysfunkcyjnych, w których rodzice nie wypełniają odpowiednio swoich obowiązków, egzystują na granicy ubóstwa, nie chcąc zmiany swego losu.
Powieść można przeczytać nie znając wcześniejszych części cyklu, co uważam za sporą zaletę. Opowiedziana historia kryminalna stanowi całość, jedynie zakończenie powieści wskazuje na dalsze perypetie głównych bohaterów. Nie wiem, czy autorka będzie kontynuować tę serię kryminalną, ale chętnie dowiedziałabym się, jak potoczyły się losy Mirka i Tuli.
Jeśli lubicie powieści kryminalne napisane ze swadą, w których fabuła niejednokrotnie sprawi, że wasz tok myślenia zaprowadzi was donikąd, "Popielate laleczki" spełnią wasze wymagania. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanny Greń, pasjonatki kryminalistyki, uważam za wyjątkowo udane. Myślę, że jeszcze sięgnę po niejedną powieść w dorobku tej pisarki.

pokaż więcej

 
2018-10-06 14:53:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Powieści, których fabuła związana jest z wydarzeniami drugiej wojny światowej, towarzyszą mi od kilkudziesięciu lat. Gdy tylko mogę wybieram je, za każdym razem odkrywając nowe rodzaje narracji, innych bohaterów i okoliczności determinujące ich trudne życiowe wybory. W ostatnim czasie sięgnęłam po powieść nieznanej mi autorki - Ewy Formelli, którą, poza codziennymi obowiązkami, zajmuje pasja... Powieści, których fabuła związana jest z wydarzeniami drugiej wojny światowej, towarzyszą mi od kilkudziesięciu lat. Gdy tylko mogę wybieram je, za każdym razem odkrywając nowe rodzaje narracji, innych bohaterów i okoliczności determinujące ich trudne życiowe wybory. W ostatnim czasie sięgnęłam po powieść nieznanej mi autorki - Ewy Formelli, którą, poza codziennymi obowiązkami, zajmuje pasja pisania. Powieść "Listy do Duszki" napisała na podstawie wspomnień jednej z gdańszczanek - podopiecznej, gdyż pani Ewa zajmuje się opieką osób starszych i niepełnosprawnych.

Historia opowiedziana w "Listach do Duszki" to, przede wszystkim, opowieść o miłości, która została wystawiona na poważną próbę. Młodzi i niewinni w swym pierwszym uczuciu, Stefania i Heinrich, mieszkańcy Wolnego Miasta Gdańska nie spodziewają się, że zbliżająca się wojna tak drastycznie wpłynie na ich losy. Zakochani, pełni nadziei na przyszłość, zostają rozdzieleni. Owocem ich miłości jest ciąża, ale Heinrich - syn niemieckiego lekarza - nic o niej nie wie. Wojna, w swej naturze nieprzewidywalna i bezkompromisowa, rzuca bohaterów w różne strony, wpływa na ich kolejne wybory. A później jest przyszłość mocno spleciona z przeszłością. Współcześni bohaterowie, naznaczeni wspomnieniami i trudnymi emocjami, próbują zrozumieć przeszłość i odnaleźć nadzieję dla kolejnych pokoleń. Ewie Formelli udało się umiejętnie połączyć wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością. Duża część powieści rozgrywa się współcześnie, cezurą czasową są lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku i początek obecnego stulecia. W tych ramach poznajemy nowych bohaterów, m. in. wnuczkę Heinricha oraz opiekunkę wiekowej już Stefanii. Dzięki determinacji kobiet historia znajduje zakończenie, bardzo wzruszające i naładowane emocjami.
"Listy do Duszki" zostały napisane w piękny i wyważony sposób. Opowieść o miłości wzbogacona została o niezwykłe przykłady sztuki epistolarnej. Tytułowe listy do Duszki są napisane pięknym językiem, przy tym są bardzo osobiste. Skrywają niejedną tajemnicę i świetnie uzupełniają fabułę powieści.
Książkę czyta się bardzo dobrze. Ewa Formella potrafi zainteresować tematyką, która wciąż kryje w sobie wiele niewyjaśnionych historii. Życie ludzi dotkniętych okrucieństwem wojny jest jednym z ważniejszych źródeł wiedzy o egzystencji w trudnych czasach. To wspomnienia nadają sens naszemu istnieniu, pozwalają zachować tożsamość i budować ważne dla nas wartości.
"Listy do Duszki" ukazują piękno i siłę miłości, ale również wskazują na to, że można pokonać każdą przeciwność losu, zwyciężyć ból i cierpienie, stanąć ponad podziałami. Przesłanie powieści jest jednoznaczne...warto rozmawiać, dzielić się swoimi doświadczeniami, dążyć do tego, by żadna tajemnica z przeszłości nie utrudniała nam kontaktów z najbliższymi.
Ewa Formella wykazała się dobrą znajomością ludzkich emocji i problemów ludzi starszych, którzy często nie potrafią zapomnieć o przeszłości, żyją wspomnieniami i pragną kontaktu z drugim człowiekiem.
Moim zdaniem powieść "Listy do Duszki" zasługuje na uznanie. Warto ją przeczytać, zastanowić się nad kondycją człowieczeństwa, które często bywa wystawiane na ciężkie próby, a mimo to wciąż trwa i daje nadzieję na lepszy czas. "Listy do Duszki" to prawdziwa i piękna opowieść o ludzkich zmaganiach z nieubłaganą historią II wojny światowej.

pokaż więcej

 
2018-09-29 17:26:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Nie czytałam "Lokatorki", popularnego jakiś czas temu thrillera psychologicznego autorstwa JP Delaney'a. Wprawdzie miałam na to ochotę, ale zabrakło sprzyjających okoliczności. Kiedy pojawiła się okazja, żeby przeczytać powieść "W żywe oczy", wspomnianego autora, zdecydowałam, że sama przekonam się, skąd wzięła się popularność jego książek. Być może sięgnę jeszcze kiedyś po... Nie czytałam "Lokatorki", popularnego jakiś czas temu thrillera psychologicznego autorstwa JP Delaney'a. Wprawdzie miałam na to ochotę, ale zabrakło sprzyjających okoliczności. Kiedy pojawiła się okazja, żeby przeczytać powieść "W żywe oczy", wspomnianego autora, zdecydowałam, że sama przekonam się, skąd wzięła się popularność jego książek. Być może sięgnę jeszcze kiedyś po "Lokatorkę", ponieważ styl pisania JP Delaney'a przypadł mi do gustu. Jest oryginalny, nieszablonowy i wciągający.

Na początek, kilka słów na temat fabuły powieści. Brytyjska aktorka, Claire Wright, przyjeżdża do USA. Nie ma zielonej karty, w związku z tym nie znajduje pracy w wymarzonym zawodzie. W zamian wykonuje zlecenia pewnego prawnika, którego zadaniem jest dostarczać dowody żonom na niewierność ich mężów. Claire udaje więc prostytutkę, która uwodzi wiarołomnych mężczyzn. Dziewczyna zarabia na czynsz we wspólnym mieszkaniu, i wciąż marzy o pracy na deskach najlepszych teatrów. Jedno ze zleceń, które wykonuje, kończy się tajemniczą śmiercią zleceniodawcy - kobieta oskarżająca męża o zdradę zostaje znaleziona w pokoju hotelowym. Sprawa jest skomplikowana. Podejrzany jest mąż bogatej klientki, tym bardziej że zginęła znaczna suma pieniędzy. Problemy z udowodnieniem niewinności ma również Claire. Po kilku miesiącach śledztwa, policja decyduje się przeprowadzić dopracowaną w szczegółach prowokację, która ma złapać w sidła zabójcę - wszystko wskazuje na to, że jest nim wyjątkowo sprytny, elokwentny i ujmujący mąż denatki.
Powieść "W żywe oczy" została ciekawie skonstruowana. Przede wszystkim posługuje się formą scenariusza i to w przeważającej części powieści. Nie każdemu czytelnikowi może się to podobać, ale wprowadza dużo świeżości, uwydatnia prowadzoną w powieści psychologiczną grę, pozwala spojrzeć na przedstawione wydarzenia w bardziej dynamiczny sposób. JP Delaney serwuje czytelnikowi po równo: tajemnice, zdrady, kłamstwa, zwroty akcji i odpowiednią dozę napięcia. Duży plus dla autora za umiejętność dezorientowania czytelnika. Jeśli w którymś momencie lektury poczujecie, że być może to wszystko jest jedynie aktorską grą, to w zasadzie będziecie mieli rację. Pod tym względem powieść podobała mi się, jestem nawet w stanie wybaczyć jej niektóre niemożliwie naciągane fragmenty fabuły. Ot choćby to, że owa fabuła zaczęła gubić się w zawiłych detalach scen BDSM, okraszonych niezmiennie fragmentami twórczości Baudelaire'a. To mroczna poezja, która pasuje do tematyki powieści, ale właściwie mogłoby jej tu w ogóle nie być. Bez niej motywy, którymi kierował się morderca, również byłyby czytelne.
Według mnie, najważniejszym atutem powieści jest kreacja postaci głównej bohaterki. Jest ona odpowiednio złożona pod względem psychologicznym, ma swoje ciemne strony, i energię, której mogłaby jej pozazdrościć niejedna aktorka żyjąca w realnym świecie.
Przeczytałam "W żywe oczy" jakiś tydzień temu. Spędziłam z tą książką dobre dwa wieczory. Było ciekawie, tajemniczo i podstępnie zaskakująco. Sprawdźcie sami.

pokaż więcej

 
2018-09-21 23:24:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Trwający niemal dwieście lat okres rozbicia dzielnicowego w Polsce przyniósł rozdrobienie państwa, wzrost silnych zagrożeń zewnętrznych oraz osłabienie militarne. Wskutek rozrostu dynastii Piastów w poszczególnych dzielnicach rządzili władcy z długiej listy, a poznawanie ich działalności wydaje się procesem żmudnym i często skomplikowanym, przynajmniej w odczuciu uczniów czy studentów, którzy... Trwający niemal dwieście lat okres rozbicia dzielnicowego w Polsce przyniósł rozdrobienie państwa, wzrost silnych zagrożeń zewnętrznych oraz osłabienie militarne. Wskutek rozrostu dynastii Piastów w poszczególnych dzielnicach rządzili władcy z długiej listy, a poznawanie ich działalności wydaje się procesem żmudnym i często skomplikowanym, przynajmniej w odczuciu uczniów czy studentów, którzy chcą poznać tajemnice polskich dziejów. W 1273 roku, w Krakowie władał Bolesław V Wstydliwy, książę krakowsko - sandomierski, który słynął z wyjątkowo łagodnego charakteru i niezwykle ascetycznej pobożności. Jak wielu innych książąt z dynastii piastowskiej w czasach rozbicia dzielnicowego, Bolesław musiał uporać się z wieloma problemami i konfliktami. Jednym z nich był spór z Władysławem opolskim. W Krakowie wybuchł bunt przeciwko Bolesławowi, możni panowie nie zgadzali się, by na tronie krakowskim zasiadł Leszek Czarny - adoptowany przez Bolesława książę sieradzki. Wycinek długiego panowania Bolesława w Małopolsce stał się kanwą awanturniczo - przygodowej powieści pt. "Pęknięta korona", autorstwa Grzegorza Wielgusa.

Powieść, której fabuła została umocowana w czasach rycerzy, walki o władzę, spisków i pogańskich rytuałów, świetnie się sprawdza jako przerywnik w poznawaniu historii Polski, przekazywanej nam przez historyków, pasjonatów i badaczy epoki średniowiecza. Lektura "Pękniętej korony" to ciekawa i emocjonująca przygoda w świecie, który dawno już przeminął, a którego bohaterowie zmagali się z różnymi przeciwnościami losu. W owym historycznym roku 1273, w Krakowie, na brzegu, majestatycznie toczącej swe wody, Wisły zostały odnalezione zwłoki brutalnie zamordowanego mężczyzny. Tak zaczyna się powieść, która opowiada o średniowiecznym śledztwie prowadzonym przez trzech niezwyczajnych kompanów. Są nimi brat Gotfryd - uznany inkwizytor - odnoszący sukcesy w wielu trudnych dochodzeniach na terenie ówczesnej Prowansji i Italii, następnie małopolski rycerz Jaksa z rodu Gryfitów - oddający się różnym przyziemnym przyjemnościom - i wreszcie Lambert z Myślenic, znakomity w fechtunku szlachcic mniej znamienitego znaku. Bohaterowie "Pękniętej korony" to świetnie przedstawieni średniowieczni detektywi, którzy przemierzają polne trakty i leśne dukty, po drodze natrafiając na kolejne zbrodnie i niewyjaśnione zjawiska. Spotykają prostych chłopów, bywalców przydrożnych zajazdów, rzemieślników i szynkarzy. Tło historyczne, postaci i język, którym posługują się bohaterowie to zalety powieści, która świetnie oddaje klimat epoki. Ludzie mówią tu często dosadnie, niektórzy posługują się łaciną, wszyscy sprawiają wrażenie jakby wyszli prosto z kart pożółkłych już dokumentów.

Jeśli dodamy do tego śledztwo obfitujące w niespodzianki oraz polityczną intrygę, w którą zostają zamieszane główne postaci, otrzymamy powieść, którą warto przeczytać aby, choć przez chwilę, poczuć się jak mieszkaniec średniowiecznego państwa, przeżywającego wzloty i upadki.
"Pęknięta korona" ma w sobie potencjał na wielkoformatową historię. Szkoda, że jest bardzo krótka, aczkolwiek otwarte zakończenie może wskazywać na możliwość kontynuacji przygód bohaterów. Nie miałabym nic przeciwko ponownemu spotkaniu z odważnymi i sprytnymi rycerzami oraz mądrym i przenikliwym dominikaninem.
Warto dodać, że powieściowe śledztwo i królewskie intrygi zostały dobrze zrównoważone za pomocą kilku obrazowo przedstawionych i dynamicznie poprowadzonych pojedynków, w których miecz walnie błyska. Nie brakuje również mądrych słownych pojedynków i królewskiej gry w szachy. Opis bitwy w końcowej części powieści zasługuje na pochwałę, jest burzliwy i realistyczny. Jeśli lubicie historię, klimat rodem z średniowiecznych kronik, a także zagadki kryminalne spowite nimbem tajemnicy i dotknięte pogańskim rysem, powieść "Pęknięta korona" może się Wam spodobać. Jest dobrą odskocznią od typowego poznawania historii z podręczników i skryptów. Warto zapamiętać tytuł i Autora, może za jakiś czas pojawi się jej kontynuacja, a Jaksa, Lambert i Gotfryd zostaną uwikłani w nową awanturę.

pokaż więcej

 
2018-09-16 20:55:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

W nocy przeczytałam książkę, którą napisał niezwykły młody człowiek. Czytając jego słowa, po raz kolejny przekonałam się, jak niewiele trzeba, by nasze życie zmieniło się w ułamku sekundy. Henry Fraser, bo o nim mowa, mając siedemnaście lat doznał poważnego urazu kręgosłupa. Pewnego lata, ciesząc się wakacjami wraz z przyjaciółmi, spędzał czas na plaży. Zanurkował w oceanie i został... W nocy przeczytałam książkę, którą napisał niezwykły młody człowiek. Czytając jego słowa, po raz kolejny przekonałam się, jak niewiele trzeba, by nasze życie zmieniło się w ułamku sekundy. Henry Fraser, bo o nim mowa, mając siedemnaście lat doznał poważnego urazu kręgosłupa. Pewnego lata, ciesząc się wakacjami wraz z przyjaciółmi, spędzał czas na plaży. Zanurkował w oceanie i został sparaliżowany od szyi w dół. W 2009 roku był typowym siedemnastolatkiem, uwielbiającym sport, spotkania towarzyskie i zabawy z rówieśnikami. Przypadek sprawił, że musiał przewartościować całe swoje życie, nie tyle pogodzić się ze swoim losem, co spróbować odnaleźć się w nowej sytuacji i cieszyć każdą chwilą. Henry Fraser jest dzisiaj znanym brytyjskim artystą, który maluje ustami, jest również mówcą motywacyjnym, który przekazuje innym ludziom, że "każdy dzień może być dobry". Jego nazwisko znalazło się na siódmym miejscu w rankingu Power 100 z 2017 roku, listy najbardziej wpływowych osób niepełnosprawnych żyjących w Wielkiej Brytanii. Po przeczytaniu jego książki (która stanowi jedno z wyzwań Autora), pt. "Małe wielkie rzeczy" zajrzałam na stronę internetową, gdzie opowiada o sobie, prezentuje swoje prace malarskie i uśmiecha się do wszystkich odwiedzających go wirtualnie (http://www.henryfraser.org/).

"Małe wielkie rzeczy" to niewielka biografia młodego człowieka, opatrzona przedmową J. K. Rowling, którą zafascynowała historia Henry'ego Frasera. Od wakacji zakończonych wypadkiem do kolejnych planów i pokonywania nowych przeszkód - Henry opisuje swoje życie, mówi o strachu, załamaniu, ale przede wszystkim o tym, że zawsze można mieć nadzieję, że można przezwyciężyć największą słabość i cieszyć się "małymi rzeczami". Najważniejszą decyzją jaką podjął było zaakceptowanie nowej i trudnej sytuacji. Następnie walka o odzyskanie kontroli nad swoim życiem. Henry był zdeterminowany, by spróbować usiąść na wózku inwalidzkim, prowadzić go samodzielnie i móc być jak najmniej zależnym od innych ludzi. Musiał nauczyć się oddychać bez pomocy respiratora. Robił wszystko, wykonywał szereg ćwiczeń i ciężko pracował z terapeutami, aby wrócić do domu. Na swojej drodze spotkał wielu ludzi, którzy pomagali mu bezinteresownie. Otrzymał również ogromne wsparcie od swojej rodziny. Ale sam wykazał się także silną wolę i konsekwencję w działaniu, co w efekcie pozwoliło mu ukończyć szkołę, zdać ważne egzaminy i wkroczyć w dorosłość.
Henry odkrył w sobie nowe pokłady ogromnej siły, która nie tylko pozwoliła mu pokonać własne słabości, ale wyzwoliła również chęć do wielu zmian. Chłopak, który wcześniej zakończył edukację plastyczną w szkole podstawowej, odkrył pasję do malowania. Nauczył się nowych technik, opanował sposoby posługiwania się ołówkiem czy pędzlem bez użycia rąk. Stał się uznanym artystą, którego prace są wystawiane i sprzedawane na aukcjach. Pokonał lęk przed wystąpieniami publicznymi. Nauczył się przemawiać dla audytorium złożonego ze sportowców lub pracowników znanych firm, których potrafił zmotywować do działania.
Książka "Małe wielkie rzeczy" to w gruncie rzeczy historia zawierająca bardzo prostą filozofię życia, którą odzwierciedlają słowa:
"Każdy dzień to dobry dzień"
Henry Fraser pokonał siebie, przystosował się do nowych warunków i je zaakceptował. Poza tym nauczył się, że w życiu bardzo ważna jest równowaga w każdym działaniu. Jego opowieść nie jest historią o drodze usłanej różami, w której człowiek sięga po niedoścignione cele i jest wdzięczny za wszystko, włącznie z niepełnosprawnością, którą zesłał mu los. Henry szczerze mówi o swoich frustracjach, wyczerpaniu i goryczy, ale w ogólnym przekazie jest bardzo pozytywną osobą, która zrozumiała, że życie jest o wiele lepsze, kiedy skupimy się na tym, co możemy zrobić, zamiast roztrząsać to, na co nie mamy wpływu.
Henry Fraser motywuje innych do działania. Wspiera organizacje charytatywne i fundacje, które pomagają pacjentom z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jedną z nich jest UK Stem Cell Foundation, której misją jest wspieranie rozwoju nowych metod leczenia opartych na terapii wykorzystującej komórki macierzyste, co przynosi korzyści pacjentom w Wielkiej Brytanii.
"Małe wielkie rzeczy" to książka, która wiele może nauczyć każdego z nas. Warto ją przeczytać i pamiętać, że zawsze spotyka nas coś, za co możemy być wdzięczni.

pokaż więcej

 
2018-09-15 19:30:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kobiety nieidealne (tom 1)

Kilka lat temu z zapałem oglądałam serial o zdesperowanych gospodyniach domowych, mieszkających przy ulicy Wisteria Lane w idyllicznym amerykańskim miasteczku Ferwiew (nieistniejącym w rzeczywistości). Jego fenomen polegał na tym, że każda kobieta mogła odnaleźć siebie w bohaterkach wykreowanych przez świetne aktorki. Nieistotne było to, że akcja kolejnych sezonów serialu toczyła się w świecie... Kilka lat temu z zapałem oglądałam serial o zdesperowanych gospodyniach domowych, mieszkających przy ulicy Wisteria Lane w idyllicznym amerykańskim miasteczku Ferwiew (nieistniejącym w rzeczywistości). Jego fenomen polegał na tym, że każda kobieta mogła odnaleźć siebie w bohaterkach wykreowanych przez świetne aktorki. Nieistotne było to, że akcja kolejnych sezonów serialu toczyła się w świecie znacznie odbiegającym od znanych nam na co dzień warunków. Gospodynie - bohaterki "Gotowych na wszystko" - żony, matki, kochanki i przyjaciółki miały swoje życie, pełne zawirowań i rozterek, bywały okrutne i nieszczere, ale wszystkie szukały prawdziwej miłości i szczęścia. Czytając pierwszą część serii pt. "Kobiety nieidealne. Magda" autorstwa Magdaleny Kawki i Małgorzaty Hayles, miałam wrażenie, że znalazłam się w świecie, który znam. Nie był tak idealny jak w przypadku zdesperowanych kobiet z amerykańskiego osiedla, ale jego bohaterki żyły i zachowywały się jakby właśnie wyszły z najlepszego planu filmowego. Każda miała świetnie skrojoną rolę, wszystkie rozumiały nasze, kobiece, sprawy. Magda, Iza, Baśka i Joanna to kobiety, które możemy spotkać w pracy, na ulicy czy podczas niejednego służbowego wyjazdu. Bowiem "Kobiety nieidealne. Magda" to powieść w stu procentach obyczajowa, prawdziwa i na dodatek przepełniona humorem na dobrym poziomie.

Osobiście niezbyt często sięgam po powieści obyczajowe. Może dlatego że zazwyczaj oparte są o podobny scenariusz, nadmiernie przesłodzone i zazwyczaj bardzo przewidywalne. Tym razem jednak powieść polskich autorek zaskoczyła mnie pozytywnie. Spędziłam z nią miłe chwile, niejeden raz uśmiechnęłam się, ale przede wszystkim nie miałam poczucia straconego czasu.
W tej historii "pełnej niedoskonałości", jak piszą autorki, można odnaleźć siebie, poczuć wspólnotę dusz z innymi kobietami, które tak jak my są zupełnie zwyczajne, ale czasem chcą być wyjątkowe.
"Kobiety nieidealne. Magda" to opowieść o kilku przyjaciółkach, których przyjaźń przetrwała wiele prób, mężczyzn, zawirowań, radości i smutków. Poznajemy je wszystkie, ale szczególna uwaga należy się Magdzie, która w tej części jest bohaterką całej historii. Magda to kobieta po rozwodzie, wychowująca nastoletniego syna, usiłująca ułożyć sobie życie na nowo. W pewien babski wieczór przyjaciółki zakładają jej konto w popularnym portalu randkowym. W świetle romantycznych świec, nastrojone odpowiednio przez muzykę i wino, kierują Magdę na tor, który w ich przekonaniu ma doprowadzić ją do prawdziwej miłości. W najgorszym wypadku do kilku randek, na których poczuje się atrakcyjna i podziwiana. W atmosferze komicznych niedomówień (tu punkt dla autorek powieści za świetne poczucie humoru), doskonale poprowadzonych dialogów, poznajemy bohaterki - przyjaciółki i szykujemy się na opowieść o konsekwencjach pewnej wirtualnej znajomości.

Na uwagę zasługuje korespondencja mailowa jaką prowadzą Magda i jej internetowy wybranek, ukrywający się pod nickiem Kot Makawity. Dzięki niej poznajemy całą prawdę o życiowych zawirowaniach głównej bohaterki, ale także napisaną w dobrym stylu spójną opowieść o współczesnych ludziach pragnących bliskości, szczęścia u boku ukochanej osoby i miłości tak prawdziwej, że jeden człowiek staje się częścią drugiego.
"Kobiety nieidealne. Magda" to powieść, którą czyta się naprawdę dobrze. Fabuła i postaci są bardzo dobrze umocowane w naszej codzienności, przede wszystkim za sprawą aktualnych odniesień popkulturowych. Dzięki temu opowieść wydaje się być dobrze znana, tak jakby autorki opisywały swoje lub nasze życie. Poza tym dużym atutem powieści są szczerość i naturalność postaci, a także scen i wydarzeń, które wprowadzają nas w tę literacką rzeczywistość - jakże podobną do naszej.
Autorkom powieści udało się napisać książkę mądrą, niewydumaną i zabawną. Nie pozwoliły sobie na przesadę, nie wtłoczyły w usta swych bohaterek wydumanych sentencji, nie uczyniły z nich kobiet idealnych, którym wszystko się udaje, nawet jeśli przeżyją życiową tragedię.
Jeśli zdecydujecie się na lekturę powieści Magdaleny Kawki i Małgorzaty Hayles, zaznacie literackiej rozrywki na bardzo dobrym poziomie. Będzie Wam wesoło, trochę smutno, może refleksyjnie, i na pewno nie będziecie się nudzić. Kobiety nieidealne są nieprzewidywalne, dlatego powieść o nich to historia przewrotna, którą daje się polubić od pierwszego wejrzenia.

pokaż więcej

 
2018-09-09 19:55:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Escape room to bardzo popularne w ostatnich latach gry akcji na żywo, które odwzorowują świat znany z rozgrywki komputerowej w realnym życiu. Uczestnicy gry, zamknięci w pokoju, wspólnymi siłami próbują rozwiązać zagadki przygotowane przez twórców zabawy. Szukają kodów, kluczy, sposobów na wymknięcie się z zamkniętego pomieszczenia w określonym czasie. Gracze zostają zamknięci w pokoju z... Escape room to bardzo popularne w ostatnich latach gry akcji na żywo, które odwzorowują świat znany z rozgrywki komputerowej w realnym życiu. Uczestnicy gry, zamknięci w pokoju, wspólnymi siłami próbują rozwiązać zagadki przygotowane przez twórców zabawy. Szukają kodów, kluczy, sposobów na wymknięcie się z zamkniętego pomieszczenia w określonym czasie. Gracze zostają zamknięci w pokoju z własnej woli, ponieważ otrzymali taki prezent od bliskich, lubią wyzwania i spędzać czas wolny w oryginalny sposób. W grze nie grozi im realne niebezpieczeństwo, nikt nie czyha na ich zdrowie i życie. Co jednak stałoby się, gdybyśmy obudzili się nagle w pokoju z nieznanymi sobie ludźmi, a tajemniczy głos obwieściłby nam, że mamy trzy godziny na wyjaśnienie zagadki związanej z leżącymi w łazience zwłokami? Po upływie wyznaczonego czasu wszyscy zginą. Taki scenariusz przygotował Chris McGregor w powieści pt. "Zgadnij kto". Schemat uwięzienia bohaterów w jednym pomieszczeniu wraz z detektywem, który wskaże mordercę, znamy z powieści Agaty Christie i innych pisarzy. Autor "Zgadnij kto" użył znanej i popularnej konwencji escape room, i udało mu się stworzyć niezłą historię, którą czyta się z ciekawością.

"Zgadnij kto" jest debiutem literackim. W mojej opinii naprawdę udanym, ponieważ lektura tego kryminału sprawiła, że z przyjemnością uczestniczyłam w poszukiwaniu odpowiedzi na wszystkie pytania stawiane bohaterom powieści. Postaci były ciekawie skonstruowane i dobrze było przyglądać się ich rozwojowi w trakcie poznawania całej historii. Na początku zostały umieszczone krótkie opisy postaci występujących w powieści, to znany i często wykorzystywany pomysł. Często zdarzało się, że byłam zmuszona zaglądać do nich w przypadku innych książek, tutaj jednak nie musiałam niczego sprawdzać, bo nie miałam problemów z ich rozpoznawaniem. Chris McGeorge połączył postaci za pomocą zawiłej intrygi, a odkrywanie poszczególnych jej elementów dawało prawdziwą frajdę. Uważam, że pomysł na fabułę był wyjątkowo trafiony. Myślę, że niektórzy z czytelników chętnie spróbowaliby sił w tak zaplanowanym escape room'ie.
Historia opisana w powieści dotyczy sześciu osób, które budzą się w pokoju hotelowym. Główny bohater - Morgan Sheppard - jako jedyny został przykuty kajdankami do łóżka. W łazience leżą zwłoki. Nikt nie może opuścić zamkniętego pomieszczenia, ponieważ nieznany prześladowaca wyznaczył zadanie. Sheppard, bohater telewizyjnego show, ma trzy godziny na to, żeby wskazać mordercę, który znajduje się wśród uczestników morderczej gry. Zagadka stanowi punkt wyjścia do bardzo wczesnych wspomnień głównego bohatera. Dzięki temu powieść prowadzona jest dwutorowo. Naprzemiennie poznajemy tajemnice dzieciństwa Shepparda i traumatyczne wydarzenie, do jakiego doszło w szkole podstawowej, a także przyglądamy się poczynaniom ludzi zamkniętych w pokoju wbrew ich woli. Utrzymana została ciężka atmosfera strachu i niepewności.
"Zgadnij kto" to dobra powieść kryminalna, która wpisuje się w gatunek. Autorowi udało się napisać książkę w oparciu o oryginalny pomysł. Zdarzyły mu się drobne potknięcia i niekonsekwencje, ale nie wpływają one na dobry odbiór powieści. Podobały mi się ciekawe zwroty akcji, nieco mniej zakończenie, ale ogólnie mówiąc całość wywarła na mnie dobre wrażenie. Mimo że początkowo zagadka wydaje się skomplikowana, powieść czyta się szybko. Dialogi są żywe, opisy nie nużą, tempo akcji jest właściwe. Przyjemność sprawia fakt, że nie chce się odkładać książki na półkę przed końcem lektury. Polecam wszystkim, którzy lubią tradycyjne kryminały, inteligentnie skonstruowaną intrygę i dobrze opracowaną fabułę. Przeczytacie z przyjemnością.

pokaż więcej

 
2018-09-07 01:05:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Postrzeganie osób chorych psychicznie ma długą historię i zmieniało się w ciągu dziejów. Współczesna nauka jest w stanie wiele zdziałać dla poprawy sytuacji pacjentów szpitali psychiatrycznych oraz pomóc ludziom dotkniętym chorobami psychicznymi w odnalezieniu się w społeczeństwie. Ale nawet dziś współcześni ludzie nie są wolni od krzywdzących stereotypów związanych z funkcjonowaniem osób... Postrzeganie osób chorych psychicznie ma długą historię i zmieniało się w ciągu dziejów. Współczesna nauka jest w stanie wiele zdziałać dla poprawy sytuacji pacjentów szpitali psychiatrycznych oraz pomóc ludziom dotkniętym chorobami psychicznymi w odnalezieniu się w społeczeństwie. Ale nawet dziś współcześni ludzie nie są wolni od krzywdzących stereotypów związanych z funkcjonowaniem osób zmagających się z problemami psychicznymi. XIX wiek przyniósł początki psychiatrii oraz nowe metody leczenia pacjentów, których wcześniej uznawano za opętanych i zezwierzęconych, co skutkowało ich całkowitym odizolowaniem od społeczeństwa. Jednak zmiany na lepsze wprowadzano powoli, metodą prób i błędów, wszystko zaś było okupione cierpieniem pacjentów, często dzieci. O trudnych i wyjątkowo mrocznych początkach psychiatrii opowiada powieść "Runa" autorstwa Very Buck.

Jest ona także przykładem thrillera w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Atmosfera grozy utrzymana jest na dobrym poziomie, natomiast fabuła zawiera ciekawe zwroty akcji, które sprzyjają lekturze. Vera Buck stworzyła mroczną opowieść o wydarzeniach, które mogły mieć miejsce w rzeczywistości, w Paryżu, roku Pańskiego 1884. Warto jednak dodać, że większość opisywanych zdarzeń i postaci stanowi mieszaninę prawdy i fikcji.
"Runa" opowiada o doktorze Charcot, uznawanym niemalże za guru oddziału neurologicznego kliniki La Salpêtrière w Paryżu. Lekarz przeprowadza niezwykłe eksperymenty na pacjentkach - histeryczkach. Stosując hipnozę powoduje, że kobiety tańczą i wiją się na scenie przed zgromadzoną tłumnie publicznością, którą stanowią głównie studenci medycyny. Wśród nich jest jeden z najważniejszych bohaterów powieści - Jori Hell - student ze Szwajcarii, pragnący zdobyć tytuł doktora. Młodzieniec kieruje się chwalebnymi pobudkami i pragnieniem pomocy kobiecie, którą uznaje za wybrankę swego serca. Pewnego razu, Jori, decyduje się rzucić wyzwanie środowisku medycznemu ogłaszając, że podejmie się niezwykłej operacji usunięcia obłędu z mózgu pacjentki. Ma nią zostać tytułowa Runa, mała dziewczynka, wymykająca się wszelkim dotychczasowym metodom terapii, dziecko pełne tajemnic, mocno skrzywdzone przez los...i ludzi.
Powieść składa się z sześciu części, których tytuły przypominają zapis ważnych badań naukowych, odnosząc się do badań znanych lekarzy i specjalistów. W każdej części pojawiają się postaci, których działania przeplatają się wzajemnie. Poczynania wszystkich łączy postać Runy, udręczonej i chorej, która po swojemu pragnie przekazać nam tajemnicze wiadomości.
Barbarzyńskie praktyki medyczne, okropne warunki i traktowanie pacjentów paryskiej kliniki Salpêtrière jeżą włos na głowie. I choć dzisiaj mogą się nam wydawać urojeniami, niestety, część z nich była prawdziwa. W stuleciu, w którym wiedza o chorobach, prawidłowo stawiane diagnozy czy sposoby wykonywania zabiegów medycznych były w powijakach, a pacjenci poddawani byli przedziwnym eksperymentom, mogło się zdarzyć wszystko. Począwszy od nieludzkiego traktowania chorych "na nerwy" a skończywszy na żądnych sensacji gapiów, którzy lubowali się w magicznych widowiskach.

"Runa" została napisana spójnie i ciekawie. Autorka zręcznie połączyła wydarzenia kryminalne z przypadkami medycznymi, całość pięknie umocowując w historycznym tle dziewiętnastowiecznego Paryża. Vera Buck debiutowała pisząc "Runę" - powieść o szaleństwie, nieludzkiej psychiatrii, która rodziła się w bólach, w oparciu o cierpienie pacjentów. To udany debiut i bardzo dobra powieść, którą warto przeczytać, a potem może sięgnąć do źródeł, na podstawie których powstała historia Runy. Autorka zamieściła w książce bogatą bibliografię.
Szczerze zachęcam do lektury.

pokaż więcej

 
2018-09-02 16:17:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Wśród powieści przygodowych i awanturniczych, trzymających w napięciu thrillerów, książka pt. "Denar dla szczurołapa" Aleksandra R. Michalaka wyróżnia się tematyką oraz podbudową naukową, którą prezentuje autor - od kilkunastu lat zajmujący się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu - głównie nad judaizmem i wczesnym chrześcijaństwem. Tak więc, gdy doktor historii i religioznawca... Wśród powieści przygodowych i awanturniczych, trzymających w napięciu thrillerów, książka pt. "Denar dla szczurołapa" Aleksandra R. Michalaka wyróżnia się tematyką oraz podbudową naukową, którą prezentuje autor - od kilkunastu lat zajmujący się badaniami nad historią i religią Bliskiego Wschodu - głównie nad judaizmem i wczesnym chrześcijaństwem. Tak więc, gdy doktor historii i religioznawca bierze się za powieść, w której historia, legendy, niezwykłe zjawiska i brutalne zbrodnie splatają się ze sobą, musi powstać coś wyjątkowego. I rzeczywiście powstało. Moim zdaniem "Denar dla szczurołapa" to powieść, która spodoba się wszystkim czytelnikom spragnionym wrażeń i udokumentowanej wiedzy podanej w bardzo przystępny sposób.

Fabuła powieści związana jest z legendą o Fleciście (Szczurołapie) z Hameln, którą spisali m. in. bracia Grimm, opowiadającą o wydarzeniach rozgrywających się 26 czerwca 1284 r. w niemieckim mieście Hameln. Według ludowego podania miasto zostało nawiedzone przez plagę szczurów. Wynajęty przez mieszkańców flecista - szczurołap za pomocą muzyki płynącej z niezwykłego fletu wywabił szczury poza mury miasta. Gdy po wykonanej pracy odmówiono mu zapłaty, ów flecista miał wyprowadzić z miasta wszystkie dzieci, które następnie przepadły bez wieści. Racjonalnych powodów pochodzenia legendy jest wiele. Bohater powieści "Denar dla szczurołapa", orientalista Gabor Horthy, natrafia na pracę XIX - wiecznego teologa Augusta Erdmanna, z której wynika, że postać Szczurołapa co jakiś czas pojawia się w historii, w różnych częściach świata, zawsze zwiastując jakieś niewytłumaczalne zjawiska i plagę szczurów. Zainteresowany wyjaśnieniem zagadki tajemniczego Flecisty, Gabor Horthy, podąża za kolejnymi wskazówkami zapisanymi w różnych dokumentach, by następnie odwiedzać różne rejony świata. Dzięki temu czytelnik trafia do pięknej Tybingi w południowo - zachodnich Niemczech, gdzie odwiedza bibliotekę uniwersytecką, ale również na Bliski Wschód czy do Oksfordu. We wszystkich miejscach możemy podziwiać piękno architektury, zapoznać się z ich historią i urokliwymi krajobrazami.
Klimat tajemniczości, nuta strachu i niedopowiedzenia towarzyszą lekturze powieści do końca. Oczywiście jest mocny początek w postaci brutalnej zbrodni, której ofiarą pada studentka, zajmująca się badaniem działalności domów dziecka. Nie wiadomo, kto stoi za aktem zabójstwa, czy jest to czyn przypadkowy, a może konsekwencja wydarzeń z przeszłości.
Powieść Aleksandra R. Michalaka napisana jest w stylu awanturniczo - przygodowym, główny bohater idealnie wpisuje się w schemat postaci, która za wszelką cenę pragnie rozwiązać trudną zagadkę. Pomaga mu w tym, niecodzienna dla typowego profesora, fizjonomia i sposób bycia. Ponadto ciąży nad nim niewyjaśniona tajemnica, ocierająca się o siły nadprzyrodzone i demonologię. Gaborowi towarzyszą inne postaci, które pomagają lub przeszkadzają mu w rozwiązaniu zawiłej intrygi, a także wyjątkowe kobiety.
"Denar dla szczurołapa" to bardzo ciekawa powieść, która zachęca do własnych badań nad historią, ukazuje warsztat pracy historyków, pracowników bibliotek i muzeów. Nie są to postaci nudne i sztampowe. Czytając powieść Aleksandra R. Michalaka można mieć wrażenie, że praca naukowców jest pełna niespodzianek, przygód mrożących krew w żyłach i tajemnic, które wciąż czekają na swoje rozwiązanie. Czy jest to efekt własnych doświadczeń Autora, czy może pragnienie badacza i wykładowcy, który chciałby przeżyć podobne przygody, nie potrafię stwierdzić, ale czytając "Denar dla szczurołapa" byłam w stanie wyrobić sobie zdanie na temat zaangażowania, erudycji i wiedzy twórcy powieści.
To świetnie, że naukowcy z krwi i kości potrafią uczynić z dziedzin swoich badań historie tak trzymające w napięciu, pełne przygód i sensacyjnych zawirowań. Niejeden student czy studentka życzyliby sobie takiego życia, jakie prowadzili bohaterowie powieści "Denar dla szczurołapa".
Jaki z tego wniosek? Najważniejsza w życiu jest pasja, będąca źródłem spełnienia. Aleksander R. Michalak spełnił się jako Autor, ale mam nadzieję, że to dopiero początek jego pisarskiej drogi.

pokaż więcej

 
2018-08-24 16:34:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Na okładce książki Magdaleny Knedler, pt. "Twarz Grety di Biase" znajduje się krótki opis: "Opowieść o miłości, pasji i sztuce. I o zagadce zaszyfrowanej w kilku obrazach". W pełni się z nim zgadzam, ale dodałabym jeszcze jedno określenie: niewiarygodnie smutna historia. Takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury powieści, napisanej pięknie, z wyczuciem i znajomością ludzkiej psychiki. Tę... Na okładce książki Magdaleny Knedler, pt. "Twarz Grety di Biase" znajduje się krótki opis: "Opowieść o miłości, pasji i sztuce. I o zagadce zaszyfrowanej w kilku obrazach". W pełni się z nim zgadzam, ale dodałabym jeszcze jedno określenie: niewiarygodnie smutna historia. Takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury powieści, napisanej pięknie, z wyczuciem i znajomością ludzkiej psychiki. Tę powieść czytałam dość długo, ponieważ poruszyła we mnie różne osobiste wspomnienia. W tym ujęciu Autorce należy się też uznanie, ponieważ jej książka stała się dobrym remedium na moje własne sprawy, o których tu nie napiszę, lecz zawsze będę pamiętać, że przyniosła prawdziwe ukojenie.

"Twarz Grety di Biase" to powieść obyczajowa, która rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Opowiada o relacjach międzyludzkich, o sztuce, która może dawać radość, ale także może być powodem udręki. I wreszcie, jest to historia dwojga ludzi, których życie nie rozpieszczało, zaś los zetknął ich zupełnie niespodziewanie. Intymna i pełna wzruszeń korespondencja, którą udało im się nawiązać, sprawiła, że oboje poczuli, że mogą odmienić swoje życie.
Jednym z głównych bohaterów jest Adam Dancer, właściciel niedużej galerii we Wrocławiu, która prezentuje dzieła malarskie oraz asortyment znajdujący uznanie u typowych turystów. Adam prowadzi życie wypełnione rutyną, która pozwala mu poradzić sobie z wieloma ograniczeniami jakie narzuca mu introwertyczna osobowość. Pewnego razu Adam kupuje dwa portrety autorstwa nieznanej i bardzo tajemniczej włoskiej malarki. Z czasem postać z obrazów staje się prawdziwą obsesją Adama, a autorka dzieł osobą, którą chce poznać za wszelką cenę. Greta di Biase - tajemnicza i nieuchwytna malarka - w pięknie prowadzonej korespondencji mailowej wprowadza Adama do swojego świata. Oboje piszą do siebie, początkowo niewiele zdradzając, ale z czasem ujawniając coraz więcej emocji, które nimi targają. Nie jest to korespondencja typowych kochanków, choć nie jest pozbawiona intymności. Listy, które wymieniają bohaterowie, stanowią przykład sztuki epistolarnej w doskonałym wydaniu. To osobiste rozważania bohaterów na temat literatury, filozofii, sztuki, muzyki (tu moje podziękowanie za przypomnienie piosenki "It's All Coming Back To Me Now", także tej w wykonaniu Céline Dion), ich interpretacje obrazów, rzeźb i przykładów architektury, przemyślenia związane z samotnością, miłością i oddaniem drugiemu człowiekowi. Wszystko to sprawia, że Adam decyduje się na podróż do Włoch, żeby odnaleźć kobietę z obrazów i listów, i ostatecznie rozwiązać zagadkę Grety di Biase.

Powieść Magdaleny Knedler pokazuje, że Autorka jest wszechstronną i utalentowaną pisarką, która potrafi tworzyć wyjątkowo wysmakowaną i niekonwencjonalną prozę. Jest wrażliwa i delikatna, ujmuje znajomością ludzkich dramatów. Pisze o szczęściu, o smutku rozrywającym duszę, o miłości i ludzkich namiętnościach. Czyni to bardzo intensywnie, przez co obcowanie z jej książką staje się naprawdę ważnym doznaniem. Czytając "Twarz Grety di Biase" skupiłam się na kwestiach relacji i życiowych zawirowań towarzyszącym bohaterom. Warto jednak podkreślić, że to sztuka stanowi w powieści najważniejsze spoiwo, pozwalające nam celebrować emocje i ukryte znaczenia w poszczególnych dziełach wielkich artystów, jak i w słowach, które kierują do siebie Greta i Adam.
Magdalena Knedler to Autorka wielkiego formatu, nie boi się trudnych tematów, pozwala swym Czytelnikom przeżyć coś niezwykle cennego - wywołuje burzę emocji i pokazuje, że zawsze można odnaleźć w sobie siłę, by zmienić swoje życie. Niezależnie od tego jak bardzo górnolotnie brzmią te słowa uważam, że Magdalena Knedler jeszcze wielokrotnie uwiedzie nas swą twórczością, której nie brakuje świeżości spojrzenia i merytorycznego przygotowania. Polecam wyjątkowo!

pokaż więcej

 
2018-08-19 16:49:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Inspector Wexford (tom 1)

Ruth Rendell, brytyjską autorkę powieści kryminalnych, zmarłą w 2015 roku, z powodzeniem można traktować jako pisarkę, która wytyczyła nowe szlaki w zakresie pisania powieści kryminalnych. Dziś uznawana jest za autorkę wybitną, a jej ponad siedemdziesiąt książek sprzedano na całym świecie w wielu milionach egzemplarzy. W Polsce wydano ich zaledwie kilka, głównie w latach dziewięćdziesiątych... Ruth Rendell, brytyjską autorkę powieści kryminalnych, zmarłą w 2015 roku, z powodzeniem można traktować jako pisarkę, która wytyczyła nowe szlaki w zakresie pisania powieści kryminalnych. Dziś uznawana jest za autorkę wybitną, a jej ponad siedemdziesiąt książek sprzedano na całym świecie w wielu milionach egzemplarzy. W Polsce wydano ich zaledwie kilka, głównie w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Aktualnie wydawnictwo Replika zdecydowało się przypomnieć debiutancką powieść Ruth Rendell, pt. "Z najlepszymi życzeniami śmierci". Warto przekonać się, jakie były początki powieściopisarki, która dzisiaj nie potrzebuje reklamy.

Powieść rozpoczyna się od nietypowego dla spokojnego miasteczka Kingsmarkham zniknięcia Margaret Parsons - niczym się niewyróżniającej gospodyni domowej, na co dzień dbającej o męża i wiodącej raczej nudne życie. Sąsiad pana Parsonsa, policjant Mike Burden, jako pierwszy pojawia się w domu zaginionej, nie widzi powodów do niepokoju. Uważa, że pani Margaret wkrótce wróci do domu. Jednak tak się nie dzieje. Ponadto ciało pani Parsons zostaje znalezione w pobliskim lesie. Brutalnie zamordowana, spokojna i nudna kobieta z sąsiedztwa, nie wyglądała na kogoś, kto mógłby zasłużyć na tak smutny los. Nadinspektor Reginald Wexford przejmuje kontrolę nad śledztwem, ale prowadzi je w duecie z Burdenem. Krok po kroku okazuje się, że Margaret miała sekret i wiodła życie, o którym mąż nic nie wiedział. Niezwykłym sednem sprawy okazuje się być poezja i kolekcja książek należąca do zmarłej, zawierająca tajemnicze dedykacje.
Powieść łączy zagadkę kryminalną (niezbyt skomplikowaną z punktu widzenia współczesnego czytelnika) z warstwą obyczajową, a właściwie z problemem, który na początku lat sześćdziesiątych nie należał do powszechnie akceptowanych. Kontrowersyjna kwestia obyczajowa jest pretekstem do ukazania życia kobiet pokroju Margaret Parsons, zaangażowanych w życie kościoła, poddanych swoim mężom, ale pełnych niewysłowionej tęsknoty za czymś lub kimś, co pomogłoby im znieść szarą i smutną codzienność.
Ruth Rendell napisała swoją debiutancką powieść kryminalną niejako dla zabawy, o czym sama wspomina w posłowiu zamieszczonym w książce. Chciała się przekonać, czy potrafi, ale również dlatego, że miała pomysł na fabułę i bohatera, który z czasem stał się głównym motorem serii składającej się z ponad dwudziestu tytułów, ukazującej się na przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat. Nadinspektor Wexford zyskał ogromną popularność jako postać literacka i bohater telewizyjny.
Słowa autorki pozwalają lepiej zrozumieć książkę, która została opublikowana w 1964 roku. Jej wartość byłaby zupełnie inna, gdyby została napisana w ten sposób w naszych czasach. Dzisiaj bohaterka powieści "Z najlepszymi życzeniami śmierci" i jej uczucie nie wzbudzałoby takich emocji i zainteresowania. Zmienił się kontekst obyczajowy, język i życie społeczne. Z tych powodów powieść można potraktować jako tę, która odnosi się do przeszłości, ukazując życie ludzi sprzed ponad pół wieku. Dzisiaj zmienił się świat, rytm naszego życia, a także powieści kryminalne.
"Z najlepszymi życzeniami śmierci" to okienko prowadzące do dawnego stylu prowadzenia śledztw policyjnych, a także zasad tworzenia kryminałów i powieści detektywistycznych. Niektórych czytelników może razić powolność fabuły, leniwie rozwijająca się akcja, żmudne sprawdzanie każdej przesłanki, która mogłaby prowadzić do rozwiązania sprawy kryminalnej. Jednak uważam, że należy dać szansę powieści, która pokazuje jak zmieniła się nasza obyczajowość i ludzkie postawy. Na pewno warto ją przeczytać, choćby po to, żeby sprawdzić jakie były początki kariery słynnego nadinspektora Wexforda i jednej z najbardziej znanych serii kryminalnych w Wielkiej Brytanii.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
458 302 3579
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd