wasilka 
wasilka-slowajakmarzenia.blogspot.com
Czasem trochę piszę (głównie o tym, co przeczytałam) i zamiast wkładać efekty do szuflady, umieszczam je w cyfrowej rzeczywistości. Uczę historii. Poza tym słucham, czytam, czytam, czytam...
status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 3 dni temu
Teraz czytam
  • Bestie
    Bestie
    Autor:
    „Bestie idą krok dalej w powieściach o wojnie domowej w Hiszpanii. Alzamora – łącząc thriller z kryminałem i powieścią gotycką – sprawia, że w każdym czytelniku, nawet najbardziej sceptycznym, wzbiera...
    czytelników: 133 | opinie: 9 | ocena: 6,03 (30 głosów)
  • Ciemne sekrety
    Ciemne sekrety
    Autorzy:
    Dojrzały debiut Michaela Hjortha i Hansa Rosenfeldta Ciemne sekrety to znakomity, wielowątkowy i inteligentny kryminał, od którego trudno się oderwać! Autorom udało się uniknąć wielu pułapek i błędów,...
    czytelników: 4185 | opinie: 275 | ocena: 7,55 (2082 głosy) | inne wydania: 1
  • Wazowie. Historia burzliwa i brutalna
    Wazowie. Historia burzliwa i brutalna
    Autor:
    Historia, którą czyta się jak najlepszy dreszczowiec. Kiedy Gustaw Adolf zginął w bitwie, królowa Maria nie spieszyła się z pogrzebem – przez rok nosiła przy sobie serce króla w specjalnej szkatule....
    czytelników: 140 | opinie: 9 | ocena: 7,75 (24 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-18 21:10:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kroniki Martina Bauera (tom 1)

Często sięgam po powieści kryminalne, thrillery i książki wypełnione zagadkami, które rozwiązują różnorodni śledczy, policjanci, radcy kryminalni i komisarze. Przeczytałam wiele historii, w których śledztwo wymagało większych lub mniejszych poświęceń ze strony bohaterów opisywanych przez twórców kryminałów. Oczywiście najbardziej nieprawdopodobne scenariusze gotuje nam życie, o tym... Często sięgam po powieści kryminalne, thrillery i książki wypełnione zagadkami, które rozwiązują różnorodni śledczy, policjanci, radcy kryminalni i komisarze. Przeczytałam wiele historii, w których śledztwo wymagało większych lub mniejszych poświęceń ze strony bohaterów opisywanych przez twórców kryminałów. Oczywiście najbardziej nieprawdopodobne scenariusze gotuje nam życie, o tym przekonaliśmy się już niejednokrotnie. Właściwie obiecałam sobie ostatnio, że w tym roku będę szukać książek, które będą bliskie rzeczywistości, może poświęcę więcej uwagi reportażom lub wspomnieniom. Powieść, którą napisali Peter Gallert oraz Jörg Reiter, czyli "Wiara, miłość, śmierć" miała być jedną z ostatnich tego typu książek, ale teraz nie wiem, czy uda mi się dotrzymać danego sobie słowa, bowiem historia, w której wystąpił policyjny duszpasterz, zaciekawiła mnie, chętnie też poznam dalsze przypadki, z którymi miał do czynienia ewangelicki duchowny. Wprawdzie pomysł na to, aby w śledztwach policyjnych uczestniczył ksiądz czy pastor nie jest nowy, jednak historia wymyślona przez duet niemieckich pisarzy okazała się być całkiem trafnie przedstawiona, na tyle, by mieć ochotę na więcej.

"Wiara, miłość, śmierć" to powieść, której zaletą jest autentyzm. Dotyczy on, przede wszystkim, wykreowanych postaci, zarówno głównych bohaterów, którymi są, wspomniany już Martin Bauer - policyjny duszpasterz oraz jego równie oryginalna partnerka, policjantka - Verena Dohr, jak i postaci związanych z kryminalną intrygą, która sięgała wielu lat wstecz i dotykała nie tylko przestępców. Sprawa kryminalna dotyczy nadużyć w policji oraz wśród urzędników i polityków, mających powiązania ze światem przestępczym w Duisburgu. Problem korupcji, działalność domów publicznych, szemrane interesy grupy ludzi, spośród których część znała się w dzieciństwie. Poznanie tajemnicy z ich przeszłości okazało się fascynującym zadaniem. Problemy osobiste bohaterów nie były nadmiernie wydumane. Martin Bauer, osoba wierząca, często zmagał się z wątpliwościami natury religijnej, ale też za wszelką cenę pragnął zrozumieć motywy ludzkiego postępowania. Verena Dohr miała swoją prywatną tajemnicę, z którą próbowała się uporać, ale nie miało to znaczącego wpływu na jej postawę w kontaktach służbowych z kolegami i koleżankami.
Wątek policjanta, który podjął się próby samobójczej, został od niej odwiedziony, by za parę godzin dokonać zaplanowanego czynu, jest bardzo ciekawy, tym bardziej że cała sprawa ma drugie dno i prowadzi czytelnika do nowych zagadek.
Autorzy powieści przedstawili historię z różnych punktów widzenia, zdecydowali się również na wprowadzenie wątków psychologicznych, co ubogaca narrację i daje poczucie literackiej świeżości.
Warto dodać, że policyjny duszpasterz nie wprowadza nadmiernej religijnej otoczki. Owszem, ma wiele wątpliwości, zmaga się ze swoim sumieniem i poszukuje prawdy w słowie bożym, jednak czyni to tak, że chętnie wsłuchujemy się w jego dywagacje. Można śmiało powiedzieć, że książka "Wiara, miłość, śmierć" to opowieść o tym, że każdy człowiek jest pełen wątpliwości, często nie zgadza się z rzeczywistością, że poszukuje odpowiedzi na najważniejsze pytania. Główny bohater wsłuchiwał się w swój wewnętrzny głos, często był przytłoczony rzeczywistością, ale starał się jak mógł wprowadzać w życie pewną ważną maksymę:

"Jeśli ktoś sam odkryje, że coś leczy i służy jednostce lub ogółowi, powinien za tym podążyć i według tego żyć"
"Wiara, miłość, śmierć" to kryminał z ciekawą intrygą, który czyta się dobrze. Jest to, być może, typowe stwierdzenie, które spotkać można przy okazji wielu innych powieści. Książka jednak broni się naturalnością, w przypadku postaci i fabuły. Dodatkowego dramatyzmu dodaje jej szalejący huragan oraz zamieszki polityczne, w które zostaje zamieszana nastoletnia córka głównego bohatera, na szczęście nie jest to przesadnie wyeksponowane. Całość jest dobrze skomponowana. I chociaż niektórych wątków można się domyślić, nie wpływa to negatywnie na odbiór powieści.
Z przyjemnością przeczytam kolejne części cyklu Kroniki Martina Bauera, jeśli tylko ukażą się w naszym kraju.

pokaż więcej

 
2018-12-26 16:10:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kiedy jakiś czas temu napisała do mnie pani Joanna Stovrag, z propozycją przeczytania i napisania opinii o jej książce "Chwila na miłość", nie spodziewałam się tak ogromnych wzruszeń. Ponadto nie sądziłam, że może być to książka tak wielowymiarowa i przede wszystkim bardzo osobista. Myślałam, że przeczytam powieść, w której wątek romantyczny zostanie zgrabnie wpisany w wielką historię w tle,... Kiedy jakiś czas temu napisała do mnie pani Joanna Stovrag, z propozycją przeczytania i napisania opinii o jej książce "Chwila na miłość", nie spodziewałam się tak ogromnych wzruszeń. Ponadto nie sądziłam, że może być to książka tak wielowymiarowa i przede wszystkim bardzo osobista. Myślałam, że przeczytam powieść, w której wątek romantyczny zostanie zgrabnie wpisany w wielką historię w tle, bo że ma tu być historia, wiedziałam od początku. Nie czytałam opisów, opinii i recenzji innych czytelników na temat książki, pozwoliłam sobie na przyjrzenie się zdjęciu pani Joanny umieszczonego wraz z krótkim opisem na skrzydełku wydania, które otrzymałam z osobistą dedykacją od Autorki. Przyjrzałam się i odłożyłam książkę, aby móc sięgnąć po nią w najlepszym dla siebie momencie. Na ten moment musiałam jednak trochę poczekać, z różnych bowiem powodów nie mogłam poświęcić swojego czasu na kolejne lektury. W okresie świątecznym zasiadłam z książką w ręku, by następnie nie móc się od niej oderwać. Bo "Chwila na miłość" to bardzo wzruszająca i ważna opowieść, którą będę polecać każdemu, kto chciałby poznać współczesną historię konfliktu na Bałkanach z perspektywy jego bezpośrednich uczestników.
Opowieść rozpoczyna się zupełnie zwyczajnie, choć w sumie nie do końca, zważywszy na to, że bohaterka powieści otrzymuje stypendium w formie wyjazdu na studia do byłej już dzisiaj Jugosławii. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku była to wyjątkowa okazja. A Joanna dostała stypendium do Sarajewa. Czy chciała pojechać właśnie tam? Znała Jugosławię z wypadów turystycznych, może lepszy byłby Zagrzeb? A może nie wyjeżdżać z ukochanego Krakowa i dalej studiować slawistykę na miejscu? W każdym razie były to typowe rozterki młodej dziewczyny, która nie miała jeszcze sprecyzowanych planów na przyszłość. W końcu zdecydowała się i od tej pory można właściwie mówić, że los zaplanował dla niej niezwykłą historię. Jej spotkanie z Sarajewem to przede wszystkim pierwsze dni, które spędziła na poznawaniu miasta i jego mieszkańców, oczekiwanie na przydzielenie pokoju w akademiku, chłonięcie atmosfery miejsca, które wypełnione było duchem tolerancji i zrozumienia. Bo Sarajewo to miasto, w którym spotyka się Wschód z Zachodem, wypełnione po brzegi wpływami austro-węgierskimi, jugosłowiańskimi i muzułmańskimi. Stolica Bośni i Hercegowiny od wieków poddawana była różnym wpływom, co wykształciło w mieszkańcach miasta i całego regionu ogromne pokłady wzajemnej tolerancji. O tym wszystkim wiedziała Joanna, bohaterka i narratorka powieści "Chwila na miłość", odnajdywała w nim wszystko to, o czym uczyła się na studiach, opowiadając Czytelnikowi o swoich wrażeniach. Pierwsze rozdziały książki są swoistym przewodnikiem po mieście, z jego gąszczem pięknych i wąskich uliczek i zaułków, wypełnionych kolorami, dźwiękami i aromatami. To piękna opowieść o różnych kawiarenkach, sklepikach, warsztatach i ludziach, którzy bardzo przyjaźnie witali bohaterkę książki w swoich progach. Joanna Stovrag z niezwykłą starannością opowiedziała o kuchni bałkańskiej, dobrze przyrządzonej kawie, której picie jest uznawane za zwyczaj towarzyski, o jugosłowiańskim stylu życia, tak wówczas kontrastującym z życiem Polaków w okresie komunizmu.

"Byli hałaśliwi, pewni siebie, mieli pieniądze. Kupowali futra, kożuchy, lisy, biżuterię (...) A my wtedy, cóż... zbieraliśmy siatki foliowe i reklamówki niczym złoto - było więc co porównywać"
Pierwsze fragmenty powieści Autorka poświęciła również na opowieść o wyjątkowych świątyniach Sarajewa - muzułmańskich, katolickich, prawosławnych i żydowskich. To także pretekst do opowiedzenia o sarajewskich namiestnikach zasłużonych dla rozwoju miasta, jak na przykład Gazi Husrev - beg, który wybudował w mieście wiele pięknych i użytecznych obiektów. Joanna Stovrag ukazała więc Sarajewo jako miasto wielokulturowe i wielowyznaniowe.
Atrakcje życia studenckiego oraz czas spędzony na zajęciach prowadzonych przez Wydział Filozoficzny Uniwersytetu w Sarajewie, to kolejna część książki, w której poznajemy wiele osób, ludzi, którzy staną się bohaterami dramatu jakim było najdłuższe po II wojnie światowej oblężenie Sarajewa w okresie wojny domowej w latach 1992 - 1995. To właśnie wtedy Joanna i Sejo, Polka z Krakowa i Bośniak z Sarajewa, którzy obdarzyli się pięknym uczuciem, zostali wystawieni na wielką próbę. Wielka historia wkroczyła z butami w ich życie, wywróciła na nice wszystkie marzenia i plany. Wtedy, gdy Sejo, który czuł się głównie Sarajliją - sarajewianinem - miał przyjechać do Krakowa w wakacje roku akademickiego 1991/1992, rozpoczął się tragiczny etap historii w dziejach kosmopolitycznego miasta. Przez czterdzieści cztery miesiące mieszkańcy Sarajewa, w tym Sejo, zostali uwięzieni przez demony wojny. Miały one swoje niechlubne imiona - Jugosłowiańska Armia Ludowa, serbscy zwolennicy Radovana Karadžicia - oskarżonego później o zbrodnie ludobójstwa i serbskie oddziały paramilitarne.
Ówczesne przekazy medialne ukazywały wojnę, która znowu dotknęła część Europy, dosyć skromnie. Dla wielu dziennikarzy sytuacja na Bałkanach była zbyt skomplikowana, niektórzy nawet nie orientowali się, dlaczego ta wojna w ogóle wybuchła. Część opinii publicznej nie była zainteresowana sytuacją w krajach bałkańskich po rozpadzie Jugosławii. Wojna przedłużała się, budziła zniecierpliwienie państw zachodnich, które nie potrafiły sobie poradzić z nową sytuacją. Rosły rzesze uchodźców, zdjęcia z serbskich obozów dla internowanych wstrząsały opinią publiczną, choć prezydent bośniackich Serbów zaprzeczał ich istnieniu. Ginęli ludzie, wszystkie strony konfliktu prowadziły politykę czystek etnicznych, ale za największe z nich oskarżono Serbów. Jedną z najokrutniejszych od czasu zakończenia II wojny światowej okazała się masakra w Srebrenicy.
O tym wszystkim dowiadywała się Joanna, która za wszelką ceną próbowała walczyć o miłość i uratować Seja z oblężonego Sarajewa. Wykorzystywała każdą możliwą pomoc, śląc paczki wypełnione artykułami niezbędnymi do życia, usiłując dodzwonić się do ukochanego w mieście, w którym ludzie "przyzwyczaili się do wojny". Przede wszystkim oboje pragnęli zdążyć wbrew szalejącej wojnie z prawnym usankcjonowaniem swojej wielkiej miłości. Determinacja Joanny i Seja jest wyjątkowa. Poruszyli niemal cały świat, aby móc być razem.
Wielką pomoc okazał im, m. in. polski dziennikarza, Waldemar Milewicz, który nakręcił o nich film zatytułowany "Zwykła historia". Został wyemitowany w polskiej telewizji w marcu 1996 r.
Joanna i Sejo przetrwali wiele prób, by w końcu móc być razem i budować swoje szczęście.
Joanna Stovrag napisała książkę, w której bardzo szczerze podzieliła się z Czytelnikami fragmentami swojej niezwykłej historii. Jej opowieść jest wyjątkowa, ponieważ zawiera niezwykle osobisty przekaz, fragmenty listów i artykułów prasowych, elementy reportażu. To wszystko sprawia, że czytając książkę "Chwila na miłość" wiemy, że bierzemy udział w autentycznym świadectwie ukazującym fragment naszej najnowszej historii. Jest to opowieść o tym, że życie potrafi budować nieprawdopodobne scenariusze, stawiać na naszej drodze ludzi, którzy mają na nas duży wpływ, pokazywać nam różne drogi rozwiązania naszych problemów. Jednocześnie jest to historia jak najbardziej aktualna. Wojny, nieporozumienia, nietolerancja wciąż zagrażają ludzkości.

"Niech nie będzie wojny! Niech wszystko będzie proste jak morze i miłość..."

W ten sposób Joanna Stavrog kończy swą niezwykłą opowieść, zamykając wiele wątków i historii ludzi, których miała możliwość spotkać na swojej drodze.
"Chwila na miłość" to pięknie napisana książka o pięknie ludzkich uczuć i trudach ludzkiej egzystencji tak często wciąganej w tryby okrutnej machiny konfliktów i wojen.
Zachęcam do jej przeczytania. A ja dziękuję pani Joannie za to, że mogłam poznać jej historię, że zdecydowała się podzielić z Czytelnikami fragmentami swojego życia, że pokazała mi piękno Sarajewa i swojej duszy. Dziękuję!

pokaż więcej

 
2018-12-15 17:26:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Radykalni (tom 2)

Minął rok od premiery cyklu thrillerów political fiction, czyli powieści "Radykalni. Terror" autorstwa Przemysława Piotrowskiego. W pierwszej części mieliśmy możliwość spojrzeć na problem radykalnego islamu w wizji, którą stworzył nasz rodzimy pisarz. Trzeba przyznać, że była to jedna z mocniejszych wizji przyszłej Europy i świata, z jaką zetknął się niejeden czytelnik. Pamiętam swoje emocje... Minął rok od premiery cyklu thrillerów political fiction, czyli powieści "Radykalni. Terror" autorstwa Przemysława Piotrowskiego. W pierwszej części mieliśmy możliwość spojrzeć na problem radykalnego islamu w wizji, którą stworzył nasz rodzimy pisarz. Trzeba przyznać, że była to jedna z mocniejszych wizji przyszłej Europy i świata, z jaką zetknął się niejeden czytelnik. Pamiętam swoje emocje towarzyszące lekturze pierwszego tomu nowej serii o przyszłości Europy, spośród których strach był chyba najmniej dokuczliwym uczuciem. Rzeczywistość przynosi nam kolejne scenariusze rozwoju współczesnej cywilizacji opartej na wartościach chrześcijańskich i demokratycznych. Jeszcze nie są tożsame z apokaliptyczną wizją autora, ale czy na pewno? Czy zauważamy pewne prawidłowości, które już wiele razy w historii świadczyły o zbliżających się zmianach? Przemysław Piotrowski postanowił przypomnieć nam, że europejskie filary pokoju zostały poważnie nadwątlone, niespodziewany konflikt może wymknąć się spod kontroli, tym bardziej że idea otwartych granic nie sprawdziła się, przyczyniając się do zradykalizowania nastrojów wśród mieszkańców wielu europejskich stolic.
Zamieszki, akty terroru, demonstracje stają się powoli dominującymi obrazkami w przekazach medialnych. Jeszcze nie przypominają tych z kart najnowszej powieści Przemysława Piotrowskiego, czyli "Radykalni. Rebelia", ale przecież są gdzieś tam obecne, może w większym oddaleniu, ale wiemy o nich, choć staramy się odrzucać je jako niemożliwe do spełnienia na "naszym podwórku". Autor powieści nie pozwala nam na taki krok, zmusza do zastanowienia się nad naszą przyszłością, która może przestać być tak bezpieczna, jak sobie wymarzyliśmy.

"Radykalni. Rebelia" to bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu serii Przemysława Piotrowskiego. Bez znajomości jego treści może być trudno zrozumieć wszystkie niuanse fabuły i motywacje, którymi kierują się bohaterowie nowej powieści. Odbiór będzie niepełny, w przypadku tej serii warto więc zapoznać się z całością wizji starego kontynentu jaką proponuje nam autor książek z gatunku politycznej fikcji, która bliska jest rzeczywistości. Warto jednak dodać, że temat poruszany w powieściach z serii "Radykalni" nie jest czymś wyjątkowym w literaturze współczesnej. Dość wspomnieć reportaż skandynawskiej autorki Åsne Seierstad "Dwie siostry" czy głośną "Uległość", którą napisał Michel Houellebecq. Gdy dodamy do tego reportaże, czy opracowania naukowe zyskamy w miarę pełny obraz problemów, z jakimi musi borykać się współczesny świat. Nie znaczy to jednak, że powieść Przemysława Piotrowskiego nie wnosi czegoś nowego do narracji dotyczącej problematyki zradykalizowanego islamu. Przede wszystkim pisze w sposób dosadny, nie obawiając się wprowadzenia kliku rys w wizji stworzonej przez polityków hołdujących idei poprawności politycznej. Jego powieść szokuje, zaskakuje, ale daje też wiele do myślenia.
Historię bohaterów umiejscowioną w zupełnie nowej i groźnej rzeczywistości, w pełni oddają słowa jednego z bohaterów książki "Radykalni.Rebelia":

"Tak jakbym siedział w jakimś futurystycznym kinie, od początku do końca zdając sobie sprawę, że to wszystko tylko fikcja, wizja jakiegoś szalonego reżysera, który poziomem brutalności chce zszokować zgromadzonych widzów".
Jaka to wizja? Na pewno wciąż jeszcze daleka od naszej europejskiej rzeczywistości, w której, owszem, politycy i publicyści zauważają zagrożenie i ostrzegają nas przed daleko posuniętą otwartością wobec ludzi, których zamiary nie są w pełni jasne, ale zawierająca również swoiste ostrzeżenie przed tym, że historia naprawdę lubi się powtarzać.
Fabuła powieści nawiązuje do wypadków opisanych w poprzednim tomie cyklu. Bohaterowie znani z kart książki "Radykalni. Terror" umykają z Francji ogarniętej chaosem, poprzez Niemcy, by wrócić do Polski z bagażem złych wspomnień i groźbą zemsty ze strony zradykalizowanego i bezwzględnego bohatera powieści, którym jest Muhammad Chalil Abi Rabi’a.

Wydarzenia rozgrywają się nadal w nieodległej przyszłości, czyli w 2023 roku, kiedy układ sił w Europie uległ zdecydowanej zmianie. Na oczach społeczności przyzwyczajonych do bezpiecznego, ale złudnego spokoju, budowanego przez lata integracji europejskiej, Europa ulega destrukcji. W Niemczech dochodzi do zmiany władzy. Do głosu dochodzą siły islamskie, zamieniając państwo niemieckie w Niemiecką Republikę Islamską, poprzez sąsiedztwo bezpośrednio zagrażającą Polsce, z której wywodzi się grupa bohaterów, próbujących poradzić sobie z zemstą rodziny zhańbionego Araba. Wątek sensacyjny poprowadzony został zgodnie z regułami gatunku, akcja toczy się szybko, występują jej nagłe zwroty, które powodują przyśpieszony rytm serca i budzą strach. Przemysław Piotrowski nie bawi się w niedopowiedzenia. Opisy tortur są soczyście brutalne i dramatyczne, zwyrodniałe hordy muzułmańskich fundamentalistów uganiają się po ulicach europejskiej metropolii, siejąc zniszczenie i budząc niemoc wśród zwykłych obywateli. Wśród nich grupka bohaterów, mających w swoich szeregach dobrze przygotowanych żołnierzy GROM- u i Legii Cudzoziemskiej, próbująca odbić przyjaciela z rąk groźnych radykałów.
W tej nieludzko okrutnej rzeczywistości mamy też możliwość przyjrzeć się zwyczajom islamskiej rodziny, która hołduje tradycji i prawu, a zmuszona została do kontaktu z kafirem. Przemysław Piotrowski przygotował się rzetelnie do napisania obu swoich powieści, należących do cyklu "Radykalni". Dzięki temu, że miał okazję mieszkać i pracować z wyznawcami islamu w Anglii, Hiszpanii czy Francji, mógł toczyć z nimi rozmowy na temat religii, polityki i kultury. Autor zdobył nowe doświadczenia, pozwoliło mu to zrozumieć zachowania, nawyki i sposób myślenia zarówno bardzo religijnych, jak i mocno zradykalizowanych muzułmanów. Islamska rebelia, którą opisuje ma więc dobrą podbudowę, która nie jest wyssana z palca.
Podobnie jak poprzednio w powieści występują fragmenty zapisków wziętych z jeszcze dalszej przyszłości, z roku 2033, z których dowiadujemy się, że Europę spotkała zagłada. To swoista zapowiedź tego, czego możemy spodziewać się w kolejnych tomach serii, gdy Europa będzie funkcjonowała po wybuchach atomowych. Jaką jeszcze wizję zaserwuje nam autor powieści o Radykalnych? Z pewnością nie będzie to opowieść z oczekiwanym happy endem. "Radykalni. Rebelia" wskazują na to, że nie należy oczekiwać nadmiernych cudów, choć zdarzają się niewiarygodne ocalenia bohaterów. Z drugiej strony, nie mnie oceniać nadludzkie możliwości osób, które musiały walczyć o przetrwanie. Nie od dziś wiadomo, że pod wpływem stresu, strachu i adrenaliny, człowiek potrafi wznieść się na wyżyny swoich możliwości w walce o życie za wszelką cenę. Obym nigdy nie musiała przekonać się, jakie są moje możliwości w tej kwestii.

"Radykalni. Rebelia" to godna kontynuacja historii opisanej przez Przemysława Piotrowskiego w powieści "Radykalni. Terror". Emanuje klimatem grozy i strachu, który tworzą ludzie, nie wyimaginowane potwory. Odnosi się do współczesnych problemów, z jakimi musi zmagać się Europa i świat. Nadal pozostaje fikcją, ale potrafi wzbudzić zaniepokojenie i zmusić do myślenia.
W 1914 roku niemal nikt nie spodziewał się, że zamach na austriackiego arcyksięcia w Sarajewie przerodzi się w konflikt na skalę światową, który przyniesie śmierć wielu milionów ludzi. W okresie międzywojennym ludzie uwierzyli w zapewnienia polityków, że pokój jest bezpieczny. A jednak tak nie było. Nie wiemy, jakie jeszcze niespodzianki i czarne scenariusze czekają nas teraz i w kolejnych stuleciach, ale warto być przygotowanym na różne okoliczności. Powieść "Radykalni. Rebelia" może być takim przygotowaniem, choć lepiej by było, żebyśmy nie musieli korzystać z jej wskazówek.

pokaż więcej

 
2018-12-08 16:57:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Od zakończenia II wojny światowej minęło ponad siedemdziesiąt lat. Historycy, publicyści i filozofowie napisali już bardzo wiele na temat działań wojennych, aktów ludobójstwa, niewiarygodnych postaw ludzkich, próbując zrozumieć ten wyjątkowo okrutny i smutny etap w dziejach świata. Niezależnie od tego ile wypowiedziano już słów i wydano opinii, koszmar wojny i holokaustu wciąż budzi niepokój,... Od zakończenia II wojny światowej minęło ponad siedemdziesiąt lat. Historycy, publicyści i filozofowie napisali już bardzo wiele na temat działań wojennych, aktów ludobójstwa, niewiarygodnych postaw ludzkich, próbując zrozumieć ten wyjątkowo okrutny i smutny etap w dziejach świata. Niezależnie od tego ile wypowiedziano już słów i wydano opinii, koszmar wojny i holokaustu wciąż budzi niepokój, przede wszystkim jednak nadal, mimo upływu czasu, nie jesteśmy w stanie pojąć powodów, dla których w historii zachodniej cywilizacji mogło dojść do tak niewyobrażalnych zdarzeń. Richard C. Lukas, amerykański historyk polskiego pochodzenia, który w swych naukowych badaniach zajmuje się głównie okupacją hitlerowską Polski, napisał książkę poświęconą wyjątkowemu aspektowi II wojny światowej, czyli aktom ludobójstwa dokonywanych na dzieciach. Przeczytałam i zbadałam wiele źródeł, opracowań i książek poświęconych tematyce okupacyjnej, dzięki temu mogę dzisiaj próbować rozmawiać z dziećmi i młodzieżą szkolną o tych wyjątkowych czasach. Książka "Dziecięcy płacz. Holokaust dzieci żydowskich i polskich w latach 1939 - 1945" Richarda C. Lukasa stała się bazą do dyskusji, którą udało mi się ostatnio wywołać na jednej z lekcji historii w szkole, w której na co dzień pracuję.

Podzieliłam się z moimi uczniami fragmentami wspomnianej książki przy okazji omawiania tematów poświęconych sytuacji społeczeństwa polskiego pod okupacją. Cieszę się, że udało mi się wywołać ciekawą dyskusję, sprowokować młodych ludzi do wyrażania opinii i refleksji na tematy trudne, jakże oderwane od ich spokojnej i, w większości przypadków szczęśliwej, codzienności.
"Dziecięcy płacz" to książka, w której głos oddano przede wszystkim dzieciom, żydowskim i nieżydowskim ofiarom polityki nazistowskiego terroru, zmierzającej do wykonania planu zdobycia przestrzeni życiowej dla Niemców. Polskie dzieci, niezależnie od wyznania, od początku okupacji ziem polskich odczuły na sobie siłę bezlitosnej polityki III Rzeszy wobec tzw. podludzi.
Na kartach książki, podzielonej na osiem rozdziałów, od napaści hitlerowskiej na Polskę po epilog podsumowujący straty w populacji dzieci w czasie II wojny światowej, możemy odnaleźć wiele wspomnień naocznych świadków i zapisów z pamiętników, w których dzieci opowiadają o wojennej rzeczywistości, pozbawionej dzieciństwa, o koszmarze obozów koncentracyjnych, o urazach psychicznych i fizycznych, które na zawsze zmieniły ich pogodne i normalne życie. Pierwszego września 1939 r. jeden z bohaterów książki, ośmioletni Wacław Major, spoglądając w niebo na budzące grozę niemieckie bombowce, powiedział:

"BÓG SIĘ ROZGNIEWAŁ"
Wtedy nie wiedział jeszcze, że ponura rzeczywistość wojenna nie miała nic wspólnego z Bogiem, a koszmar stworzony przez Niemców miał jeden cel: nie oszczędzać nikogo, w tym także dzieci.
Opierając się na rozległych badaniach w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Polsce, wielu wywiadach, tezach i innych dokumentach, dokumentach i oficjalnych historiach, pamiętnikach, autobiografiach i artykułach Richard C. Lukas napisał książkę, która upamiętnia miliony dzieci, bombardowane, zranione, deportowane, gwałcone, głodzone, okaleczone i poddane nieludzkim eksperymentom medycznym. Osobiste spojrzenie na wojenny horror, który zgotowano dzieciom, przemawia do wyobraźni współczesnego czytelnika, ale nie jest to łatwe, ponieważ rzeczywistość była tak ponura i urągała ludzkim zachowaniom, że wciąż trudno jest ją ogarnąć rozumem.

"Dziecięcy płacz" to również próba pokazania, że nawet w najbardziej skrajnych warunkach, w jakich przyszło im żyć, dzieci potrafiły zapomnieć o koszmarze okupacji. Dużo czytały, ponieważ lektury pozwalały im, choć na chwilę, znaleźć się w innym świecie. Jedna z opisywanych dziewczynek, Halina Birenbaum - typowa nastolatka - pisała: "Wierzyłam, że gdy się obudzę pewnego ranka, nie zobaczę w Warszawie ani jednego Niemca". Niektóre dzieci czytały niemieckie nekrologi, aby podnieść się na duchu, ponieważ wówczas czuły, że nie są jedynymi sierotami na świecie.
Dziecięca zdolność radzenia sobie z tragedią zadziwia i wywołuje wiele wzruszeń.
Autor poświęcił dużo uwagi ludziom, którzy pomagali innym, "Dziecięcy płacz" przedstawia różne przykłady ratowania dzieci przed germanizacją, pomocy żydowskim rodzinom, od postaw Janusza Korczaka czy Ireny Sendlerowej po opisy sytuacji stwarzanych przez mniej znane postaci. Jak pewna pielęgniarka, która straciła życie potajemnie wyprowadzając dzieci z krakowskiego getta.

"Mogła iść z dzieckiem między nogami, schowanym pod zwojami jej spódnicy. Gdy już wykonała taki marsz przez getto, obok posterunku policji niemieckiej, mogła przekazać dziecko rodzinie adopcyjnej"
Książka jest wolna od stereotypów i fałszywych obrazów polsko - żydowskich kontaktów, ale wskazuje je jako powód nieufności między Polakami i Żydami. Richard C. Lukas podkreśla fakt, że większość polskich Żydów przed wybuchem II wojny światowej była niezasymilowana, co pozwala zrozumieć, dlaczego część społeczeństwa polskiego była obojętna na los Żydów w czasie okupacji. Polacy i Żydzi często mieli wobec siebie wiele uprzedzeń, co w najtrudniejszym momencie wspólnej historii, stwarzało przeszkody we wspólnym oporze przeciwko hitlerowskiej okupacji. Nie zmienia to faktu, że inaczej niż w krajach Europy Zachodniej, polscy chrześcijanie musieli przeciwstawić się najokrutniejszemu z następstw pomocy Żydom, czyli karze śmierci nawet wtedy, gdy chcieli się z nimi podzielić kawałkiem chleba. I robili to nie zważając na groźne konsekwencje.

"Dziecięcy płacz" jest wartościową książką, która uzupełnia obraz wojennej rzeczywistości o sytuację dzieci, które musiały zmierzyć się z najgorszymi koszmarami. Niektóre z nich nie przeżyły, zginęły zmiażdżone przez nazistowską machinę śmierci. Te zaś, które zostały ocalone, przeżyły wojnę, niewolniczą pracę i obozy koncentracyjne, w powojennej rzeczywistości musiały się zmagać z kolejnymi przeszkodami. Poza problemami wynikającymi z fizycznego wyniszczenia, głodu czy niedożywienia, dzieci zmagały się z urazami psychicznymi, które wpłynęły na ich dorosłe życie. Warto przyjrzeć się temu aspektowi życia dzieci, które miały nieszczęście funkcjonować w latach II wojny światowej.

Richard C. Lukas jest autorem książki "Zapomniany Holokaust", "Dziecięcy płacz. Holokaust dzieci żydowskich i polskich w latach 1939 - 1945" stanowi uzupełnienie jego wkładu w literaturę przedmiotu. Dzieląc się fragmentami książki z moimi uczniami, sprowokowałam ich do wielu ważnych przemyśleń. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy ją przeczytają, będą mogli uczynić to samo.

pokaż więcej

 
2018-12-01 16:11:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Bestiariusz Forbesa (tom 1)

Pod koniec października 2018 r., miała miejsce premiera książki Marty Merriday - autorki powieści przygodowo - fantastycznych i podróżniczki, która obecnie na stałe mieszka w Australii. Na swojej stronie internetowej Marta Merriday napisała: Mroczny klimat i surowa przyroda Wysp Brytyjskich zainspirowały moją debiutancką powieść „Adler”. Są to słowa jak najbardziej adekwatne do treści i formy... Pod koniec października 2018 r., miała miejsce premiera książki Marty Merriday - autorki powieści przygodowo - fantastycznych i podróżniczki, która obecnie na stałe mieszka w Australii. Na swojej stronie internetowej Marta Merriday napisała: Mroczny klimat i surowa przyroda Wysp Brytyjskich zainspirowały moją debiutancką powieść „Adler”. Są to słowa jak najbardziej adekwatne do treści i formy jaką przybrała książka "Adler. Tajemnica Zamku Bazina", czyli opowieści o młodym studencie zoologii, który pewnego dnia został poproszony o pomoc w rozwiązaniu zagadki lasów Sussex - historycznego hrabstwa w południowej Anglii.

"Adler. Tajemnica Zamku Bazina" określana jest jako powieść z gatunku przygodowo - fantastycznych, choć można w niej znaleźć jeszcze inne elementy wskazujące na takie formy literackie jak thriller czy nawet horror (szczególnie w końcowej części powieści). Moim zdaniem ogromnym atutem książki jest niezwykle plastyczny sposób przedstawiania świata fauny i flory, który obecnie nie kryje już tyle tajemnic do odkrycia, co w czasach badań naukowców z XVIII i XIX wieku. Wówczas świat zwierząt i roślin był skarbnicą pełną zagadek i niespodzianek, które należało zbadać, sklasyfikować i opisać dla wspólnego dobra ludzkiej populacji. Dzisiaj bywa też tak, że niektóre badania wykorzystywane są w nieco mniej altruistycznych celach. Dobrze wiemy, jak współczesna opinia publiczna reaguje na eksperymenty i testy przeprowadzane na zwierzętach. Co roku w laboratoriach wielu firm komercyjnych oraz uczelni wyższych na całym świecie przeprowadzane są wiwisekcje w celach naukowych. Jedni uważają, że eksperymenty medyczne przynoszą wielowymiarowe korzyści dla całej ludzkości, dlatego nie należy ich kwestionować. Jeszcze inni podważają naukową słuszność badań przeprowadzanych na zwierzętach.
Marta Merriday zdecydowała się pokazać czytelnikowi jeszcze jeden aspekt badań człowieka nad zwierzętami, mianowicie eksperymenty prowadzące do wykorzystania tworzonych laboratoryjnie bestii, które można wykorzystać jako wyjątkową broń. Któż bowiem będzie poważał atak wściekłego psa czy innego zwierzęcia na człowieka? W typowych warunkach zapewne nikt. A zmodyfikowane genetycznie zwierzęta mogą stać się realnym zagrożeniem dla wszystkich.

Dzięki temu zamysłowi w powieści "Adler. Tajemnica Zamku Bazina" występują wszelkiej maści stwory z pogranicza świata fantasy, ot choćby niezwykle drogie psy, które bardzo ciężko okiełznać, albo jelenie - mutanty, przerażające wiewiórki, olbrzymie węże i niezwykłe baobary. Wśród ludów Nadmorskiego Kraju polowali bohaterowie powieści - łowcy baobarów - już w prologu, wprowadzając czytelnika w stan zaciekawienia, pozostawiając mu jednocześnie bardzo wiele do odkrycia.
Jak już wspomniałam na początku, istotą fabuły powieści jest historia Adlera, studenta zoologii, ukrywającego się pod pseudonimem zarezerwowanym dla członków elitarnego Klubu Zoologów w Edynburgu. To do niego zwrócił się z prośbą o pomoc Sir George Wyatt, który opowiedział mu o tajemniczych drapieżnikach, które nękają jego rodzinne miasteczko - Pelham w południowej Anglii. Adler alias Christian Forbes, który dopiero co powrócił z dalekiej wyprawy do Chin, zdecydował się, po krótkim pobycie w rodzinnym domu, przyjąć zaproszenie nieznajomego gentlemana z Południa. Decyzja ta wpłynęła na życie zarówno głównego bohatera, jak i na funkcjonowanie sennej, jak dotąd, społeczności Pelham, odizolowanej od wielkiej cywilizacji i współczesnych metropolii. Już pierwsze spotkanie z mieszkańcami miasteczka pokazuje, że żyją oni w zupełnie odmiennej krainie, pełnej pól, lasów i bagien. Arystokraci i farmerzy lubią życie w symbiozie z przyrodą, jednak ich pogodną egzystencję zakłóca pojawienie się w okolicy tajemniczych rosyjskich kłusowników, nowego właściciela zamku na mokradłach oraz kilka krwawych incydentów z udziałem zwierząt.
Adler, sam będąc synem szkockiego kłusownika, od którego poczynań próbuje się odżegnać, podejmuje się niezwykłej misji, pełnej niebezpieczeństw, nagłych zwrotów akcji i niespodziewanych odkryć.
Poza warstwą przygodowo - fantastyczną, na uwagę zasługuje warstwa socjologiczna powieści. Autorka poczyniła wiele ciekawych obserwacji dotyczących codzienności mieszkańców Wysp Brytyjskich, zapewne zaczerpniętych z własnych doświadczeń, bowiem spędziła w Edynburgu klika lat.

Przyglądanie się życiu arystokratycznych rodzin, których ważną rozrywką jest słuchanie plotek czy ekscentryczne przyjęcia, na których wszystko może się zdarzyć, to interesujące elementy powieści Marty Merriday. Dzięki nim mamy wrażenie pełnego uczestnictwa w historii lokalnej społeczności, niepozbawionej tajemnic i wad.
"Adler. Tajemnica Zamku Bazina" to nie tylko powieść pełna przygód, fantastycznych stworów i niezwykłych opowieści, które potrafią zmrozić krew w żyłach, ale również próba zrozumienia ludzkiej natury, tak pełnej sprzeczności, która z jednej strony pragnie piękna i dobra, a z drugiej strony nie jest w stanie powstrzymać się od zła, które ją fascynuje.
Jeśli sądzicie, że bestiariusz to gatunek zapomniany, przynależny jedynie czasom średniowiecza, mylicie się. Marta Merriday zadbała o to, żeby wrócił do łask. Na kartach jej powieści odnajdziecie świat przyrody, który jest wam znany, ale także przykłady stworzeń, o których nie słyszał najbardziej wprawny użytkownik Internetu.

http://www.pl.martamerriday.com/
"Adler. Tajemnica Zamku Bazina" to powieść dla wszystkich spragnionych nowych wrażeń, którzy lubią nietuzinkowych bohaterów (Adler z pewnością wymyka się znanym schematom na temat podróżników i odkrywców), szukają czegoś nowego i świeżego w literaturze współczesnej (świetne połączenie nieokiełznanej wyobraźni i świata rzeczywistego) oraz lubią nieoczywiste i pełne humoru dygresje pisarza. Jak chociażby opis pewnego wynalazku, który ma tak ogromną popularność nie tylko wśród arystokratów, a który pozostawiam już na zakończenie:

"Nie, zadzwonił ten cieniutki potworek, ten wielki płaszczak z maleńkim znaczkiem owocu na obudowie, za który to znaczek sir George musiał zapłacić więcej niż za dobry koniak. Ten model był podstępnym wynalazkiem: jednym, omyłkowym puknięciem można było wyrządzić nieodwracalną katastrofę."

pokaż więcej

 
2018-11-17 15:44:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książka "Wszechświat w twojej dłoni", którą napisał Christophe Galfard, to międzynarodowy bestseller z gatunku książek popularnonaukowych, o której swego czasu było bardzo głośno. Powodem popularności książki opowiadającej o wszechświecie był przede wszystkim sposób przekazywania wiedzy na temat astronomii i fizyki. Jeśli chodzi o mnie, niezbyt często sięgam po takie pozycje, zwłaszcza że... Książka "Wszechświat w twojej dłoni", którą napisał Christophe Galfard, to międzynarodowy bestseller z gatunku książek popularnonaukowych, o której swego czasu było bardzo głośno. Powodem popularności książki opowiadającej o wszechświecie był przede wszystkim sposób przekazywania wiedzy na temat astronomii i fizyki. Jeśli chodzi o mnie, niezbyt często sięgam po takie pozycje, zwłaszcza że zazwyczaj przegrywam w przedbiegach w obliczu trudnej terminologii, która wykracza poza krąg moich zainteresowań. Tym razem zdecydowałam się na lekturę, ponieważ książka "Wszechświat w twojej dłoni" znalazła się na liście książek biorących udział w tegorocznej edycji akcji Czytaj PL. Jestem zadowolona z dokonanego wyboru. Książka o wszechświecie, czarnych dziurach, gwiazdach, kosmicznej pustce czy dylatacji czasu sprawiła, że czytałam ją w każdym możliwym miejscu (siła e-booków na tym właśnie polega), a ponadto zaznaczyłam w niej sporą liczbę cytatów, do których z chęcią powrócę w przyszłości.
"Wszechświat w twojej dłoni" została pomyślana tak, aby czytelnik miał wrażenie udziału w podróży przez czas i przestrzeń. Od początku towarzyszymy pewnej postaci, z którą możemy się utożsamiać, a do której zwraca się autor książki. Dzięki temu mamy możliwość posługiwać się umysłem i zmysłami postaci, która przeprowadza nas przez różne mniej lub bardziej hipotetyczne sytuacje. Wszystko po to, by każdy czytający książkę mógł zapoznać się z jej główną tematyką.
Książka składa się z siedmiu części. Są one potraktowane jako wyjątkowe podróże, które przeżywamy przede wszystkim w swoim umyśle, czerpiąc garściami z pokładów wyobraźni autora i naszej. Siedem ciekawych rozdziałów zachęca do zapoznania się z takimi tematami jak: układ słoneczny, planety, Słońce, kwantowy świat, przestrzeń pozaziemska a także wiele, wiele innych.
Christophe Galfard w wyjątkowy sposób prowadzi swoją narrację, sprawiając, że trudno się oderwać od lektury. Autor dostarcza czytelnikowi wiele trafnych porównań, które łatwo jest odnieść do tego, co znamy z codzienności. Zdolność Galfarda do opowiadania o złożonych kwestiach naukowych poprzez porównania i opisywanie sytuacji mających miejsce w świecie rzeczywistym sprawia, że ​​książka ta jest przeznaczona dla osób w różnym wieku, z różnym poziomem wiedzy i doświadczeń.
Christophe Galfard uzyskał tytuł doktora w dziedzinie fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Cambridge w Anglii. Tam studiował pod okiem światowej sławy fizyka Stephena Hawkinga. Wspólnie, przez wiele lat pracowali nad zagadnieniem czarnych dziur oraz początkach wszechświata.
Obecnie zajmuje się popularyzowaniem nauki w możliwie najciekawszy i najzabawniejszy sposób. Dzięki wyobraźni i umiejętności snucia historii nawet najtrudniejsze teorie z dziedziny astrofizyki stają nie tylko interesujące, ale i zrozumiałe nawet dla humanistów. Podpisuję się pod ostatnim zdaniem opisu działalności autora, który można znaleźć, m. in. na stronie Wydawnictwa Otwarte. Jako humanistka potwierdzam, że książka "Wszechświat w twojej dłoni" zdołała przełamać mój opór wobec przedmiotów ścisłych, który zakorzenił się w mojej głowie od czasów szkoły podstawowej. Gdybym dawno temu miała nauczycieli podobnych do autora książki, być może chętniej zgłębiałabym zawiłości fizyki, matematyki czy chemii.

Ale na naukę nigdy nie jest za późno, szczególnie że staje się ona coraz bardziej dostępna dla każdego. Christophe Galfard udowodnił, że nie ma znaczenia, czy ktoś lubi nauki ścisłe, czy ma do nich predyspozycje.Ważniejsze jest, że ktoś jest ciekawy świata i tego, co nas otacza, ponieważ wiedza naukowa wyjątkowo koresponduje z naszą teraźniejszością. Specjalistyczna terminologia naukowa nie musi przerażać, ponieważ można ją przedstawić jako coś, co możemy sobie wyobrazić. Książka "Wszechświat w twojej dłoni" to podróż, którą rozpoczynamy w zasadzie od pobytu na plaży, gdzie leżąc na leżaku i pijąc smakowitego drinka, spoglądamy w górę, na niebo usiane gwiazdami. Ileż to razy robił to niejeden z nas, ale czy wówczas mieliśmy okazję wyruszyć na wyprawę aż do krańców widzialnego wszechświata? Oczywiście, że nie. Lektura książki Christophe Galfarda daje taką niepowtarzalną okazję. Co więcej, uświadamia pewne oczywiste fakty, o których często zapominamy, ot choćby stwierdzenie, że "w czasie, w jakim przeczytasz to zdanie, światło okrąży Ziemię 26 razy". Przemawia do wyobraźni, prawda? Poza tym książka świetnie porządkuje znane nam teorie, nadaje sens temu wszystkiemu, o czym opowiedziano nam na różnych poziomach edukacji. Po wyjaśnieniach przychodzi też czas na zwrócenie się ku wielkim tajemnicom wszechświata, wszak okazuje się, że jeszcze wiele przed nami do odkrycia i zrozumienia. Czarna dziura, czarna energia, co mogło się wydarzyć przed tzw. Wielkim Wybuchem - to zagadki, które czekają na wyjaśnienie. A może czekają nas jeszcze jakieś światy równoległe i teorie strun, nad którymi pracują obecnie naukowcy. "Wszechświat w twojej dłoni" przekazuje czytelnikowi bieżący stan nauki, który na pewno różni się od tego, co wiedzieli naukowcy jeszcze sto, czy nawet dwadzieścia lat temu.
Bez pogłębionej znajomości fizyki, uzbrojeni jedynie w wyobraźnię, możemy wyruszyć w najpiękniejszą podróż, jakąkolwiek planowaliśmy w życiu. Umożliwia nam to Christophe Galfard i jego książka. Pozostaje Wam tylko jedno, drodzy czytelnicy, zagłębić się w lekturę, bo siedząc wygodnie w fotelu, możecie mieć cały wszechświat w swojej dłoni.

pokaż więcej

 
2018-11-02 18:03:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: NYPD Red (tom 5)

Trzy lata temu, również jesienią, miałam okazję zetknąć się z serią NYPD RED, w której autorzy James Patterson oraz Marshall Karp prezentują śledztwa prowadzone przez RED - oddział policji nowojorskiej, chroniący najbogatszych i ustosunkowanych obywateli miasta. Wówczas, czytając pierwszą część serii, poznałam parę literackich bohaterów, czyli detektywów Zacha Jordana i Kylie McDonald. To, co... Trzy lata temu, również jesienią, miałam okazję zetknąć się z serią NYPD RED, w której autorzy James Patterson oraz Marshall Karp prezentują śledztwa prowadzone przez RED - oddział policji nowojorskiej, chroniący najbogatszych i ustosunkowanych obywateli miasta. Wówczas, czytając pierwszą część serii, poznałam parę literackich bohaterów, czyli detektywów Zacha Jordana i Kylie McDonald. To, co zostało przedstawione w "Scenariuszu mordercy" pozwoliło mi na parę chwil wczuć się w atmosferę amerykańskiego snu. Kolejne powieści napisane przez autorski duet właściwie powtarzały podobny schemat, łatwo było rozszyfrować i przewidzieć niektóre zwroty akcji oraz elementy intrygi. Jednak za każdym razem można było zagłębić się w egoistycznym świecie pięknych i bogatych, którym wiele spraw uchodziło na sucho. Nie inaczej jest w przypadku piątej części cyklu, czyli powieści "Czerwony alarm".

Elitarny oddział policji wraz z dwojgiem najlepszych detektywów staje przed kolejnymi wyzwaniami. W mieście, które podobno akceptuje wszystko, dochodzi do nowych zbrodni. Podczas prestiżowego, charytatywnego przyjęcia wybucha bomba, jeden z prominentnych architektów ginie na miejscu, a wokół następuje chaos typowy dla ataków terrorystycznych, które znamy z pierwszych stron gazet i medialnych doniesień. Detektywi nie mają zbyt wiele czasu, by móc zagłębić się w śledztwo, bo już dochodzi do nowych morderstw i niebezpiecznych sytuacji. A gdyby tego było mało, znana dokumentalistka zostaje znaleziona martwa w dość dwuznacznej sytuacji. Poza tym wątkiem pojawiają się kolejne oraz nowe powiązania między światem polityków, biznesmenów i mafijnych bossów. Jak zwykle u Pattersona i Karpa akcja toczy się bardzo szybko, dzieje się dużo, wszystko zaś zostaje przedstawione w mało skomplikowany sposób. Można tę książkę przeczytać właściwie niejako przy okazji innych czynności, a i tak nie straci się głównych wątków, co z jednej strony można uznać za pozytyw, ale z drugiej świadczy, że jest to przede wszystkim lektura na wskroś rozrywkowa, niewymagająca i niezapadająca w pamięci na dłużej. Moim zdaniem takie ma zadanie, i nie ma co porównywać jej z kryminałami i powieściami sensacyjnymi, które mają za zadanie skłonić również do wielu refleksji. Choć "Czerwony alarm" porusza kilka ważnych problemów społecznych, nie to jest głównym przesłaniem powieści. Ona ma po prostu dawać rozrywkę, znaną choćby z filmów akcji, może również dać wgląd w świat, którego tak naprawdę nie znamy, ludzi bogatych, którzy zdolni są do każdego szaleństwa jakie im tylko przyjdzie do głowy.

Czy Nowy Jork przedstawiony jako miasto korupcji, skandali, narkotyków i seksu odbiega od prawdy? Zapewne nie, ale takich miejsc na świecie jest wiele. Mamy też możliwość sprawdzić, dokąd sięgają macki zła, które kierują poczynaniami bohaterów powieści. W "Czerwonym alarmie" autorzy zabierają czytelników do Tajlandii (podróż to krótka, ukazująca dość popularne spojrzenie na świat przestępczy umiejscowiony w azjatyckim kraju).
W poprzednich częściach cyklu NYPD RED dowiadywaliśmy się nieco o życiu prywatnym policyjnych detektywów. Nadal jest to możliwe, ale jakoś tym razem ich codzienność nie przyciągnęła mojej uwagi. Postaci zupełnie nie przypominały tych, które poznałam wcześniej, a może zwyczajnie już nie mieli mi wiele do powiedzenia? Albo odczuwam przesyt tym gatunkiem powieści i po prostu szukam w nich czegoś zupełnie innego.
W każdym razie, już podsumowując, "Czerwony alarm" to typowa produkcja literacka na potrzeby niezbyt wymagających czytelników. Jeśli macie ochotę na odrobinę rozrywki w jesienny wieczór, znacie pozostałe tytuły w serii, możecie przeczytać, żeby sprawdzić, jaką drogę przeszli wasi bohaterowie za sprawą ich twórców - Jamesa Pattersona i Marshalla Karpa.

pokaż więcej

 
2018-10-28 15:14:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 2)

Wiosną tego roku, gdy za oknem rozlegały się urocze ptasie trele, miałam okazję przeczytać powieść Richarda Schwartza "Pierwszy Róg". Wówczas przeniosłam się do ośnieżonej karczmy na dalekiej Północy, w fantastycznym świecie wykreowanym przez autora, który stworzył cykl: "Tajemnica Askiru". Minęło pół roku, przyszła jesień, jeszcze słychać ptasie trele, na niebie widać klucze dzikich gęsi. Tym... Wiosną tego roku, gdy za oknem rozlegały się urocze ptasie trele, miałam okazję przeczytać powieść Richarda Schwartza "Pierwszy Róg". Wówczas przeniosłam się do ośnieżonej karczmy na dalekiej Północy, w fantastycznym świecie wykreowanym przez autora, który stworzył cykl: "Tajemnica Askiru". Minęło pół roku, przyszła jesień, jeszcze słychać ptasie trele, na niebie widać klucze dzikich gęsi. Tym razem na półki księgarń trafiła kolejna powieść cyklu fantasy Tajemnica Askiru, czyli "Drugi Legion". W miejsce skutej lodem scenerii pojawiła się pustynia i kraina pełna zapachów i dźwięków niemalże rodem z krain opisywanych w Baśniach tysiąca i jednej nocy. Ale od początku...

W pierwszej części tej ciekawej serii fantasy poznałam grupę bohaterów, prawdziwych poszukiwaczy przygód, którzy w gospodzie Pod Głowomłotem znaleźli się niemal przypadkiem. Wśród nich był wojownik Ser Havald, posługujący się niezwykłym mieczem, któremu zawdzięczał młodość i witalność, a także pół - elfka Leandra, wielka miłość Havalda, piękna i tajemnicza kobieta o niezwykłych zdolnościach. Oprócz tej pary na kartach powieści pojawiło się wiele innych postaci, takich jak kupcy, żołnierze, utalentowani magowie - wszyscy zaś spędzili mnóstwo czasu w głównej sali karczmy, jedząc, pijąc, grzejąc się przy kominku i słuchając różnorodnych opowieści o Królestwie Askiru. Co ciekawe, owe Imperium zostało przedstawione czytelnikowi poprzez pełne przygód opowieści i legendy. Jeśli ktoś chciałby natychmiast natychmiast zagłębić się w ten pełen magii świat, musiał trochę poczekać. Aż do momentu, w którym ktoś obudził starożytne, ciemne siły. Havald zdecydował się na zorganizowanie wyprawy w głąb potężnych gór, tym bardziej że musiał ścigać jednego ze zdrajców niezwykłego oddziału Pierwszego Rogu Byka.
W drugim tomie cyklu towarzyszymy poznanym bohaterom w ich wędrówce, poszukiwaniach portalu, który pozwoli im przenieść się do Askiru, gdzie mają szukać pomocy oraz ostrzec mieszkańców przed brutalnym władcą Thalaku. W pogoń za nimi wyruszył nieznany wróg. Bohaterowie, zamiast w Królestwie Askiru, znaleźli się w oryginalnej pustynnej krainie - w królestwie Basrajnu - orientalnym miejscu, przepełnionym zapachami i smakami, ale również politycznymi intrygami i niebezpiecznymi wyzwaniami.

Ciekawość, podsycona przez autora w pierwszej części cyklu, została sowicie wynagrodzona w powieści "Drugi Legion". Pieczołowicie przedstawieni bohaterowie, ruszają ku nieznanemu światu, po drodze mają wiele przygód, pełnych niebezpieczeństw, zwrotów akcji, ale także specyficznego humoru, który powoduje, że chcemy być z nimi jak najdłużej. Co powiecie na poniższe stwierdzenie?

"Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Dla mnie portale miały w sobie coś wzniosłego , mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!"

Jeśli chodzi o kreacje postaci uważam je za bardzo trafione, spośród nich najbardziej przypadła mi do gustu Zokora - mroczna elfka z poczuciem humoru, której cięte riposty nie raz i nie dwa wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Podobało mi się jak Zokora uczy się ludzkiej natury, a także jej nieporadność w odczytywaniu ludzkich emocji.
Powieść "Drugi Legion" to przede wszystkim historia podróży w nieznane, pełna przygód, w których uczestniczy grupa kompanów o skomplikowanej przeszłości oraz wciąż nieodgadnionej przyszłości. Autor wystawia ich na różne próby, z których raz po raz wychodzą zwycięsko, choć czasem mocno poturbowani fizycznie. Ponieważ jednak nieobce są im prastare zaklęcia i magia, potrafią wyjść cało z niejednej opresji. Nie są też wolni od różnych moralnych dylematów, co uwiarygadnia ich charakterystyki i poczynania.
Na uwagę zasługuje świat przedstawiony, nawiązania do rzeczy, wynalazków i krain znanych nam skądinąd. Autor świetnie żongluje rzeczywistością zbudowaną na potrzeby powieści i zjawiskami, które znamy z historii czy geografii. Królestwo Besarajnu przywodzi na myśl historyczny Orient, jego mieszkańcy społeczności żyjące w kręgu kultury islamu, a niektóre tajemnicze wynalazki przypominają jako żywo te, które znamy z historii nowożytnej.
Lektura "Drugiego Legionu" to bardzo przyjemny proces. Zagłębiwszy się w nurt przygód bohaterów oraz ich ciekawy świat, możemy zapomnieć o codziennych sprawach. Na tym polega magia powieści z gatunku high fantasy, dają nam one możliwość odskoczni od prozy życia, w którym nie możemy posłużyć się odrobiną magii, by poradzić sobie z przeciwnościami losu.
Niektóre scenariusze fabularne wykorzystane w powieści są z pewnością znane z innych powieści, filmów czy gier komputerowych, ale Richard Schwartz potrafi również zaskoczyć doświadczonych czytelników związanych z gatunkiem fantasy. Moim zadaniem to bardzo utalentowany autor, który posiada dar opowiada o światach, których nie ma w tak ekscytujący sposób. "Drugi Legion" to kolejny tom monumentalnego cyklu o świecie złożonym z wielu królestw i miast, nad którymi pieczę objęły cztery potężne bóstwa. Otwarte zakończenie, praktycznie w samym środku opowiadanej historii spowodowało, że pozostał we mnie niedosyt oraz chęć natychmiastowej kontynuacji przygód bohaterów. Niestety będę musiała uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na trzeci tom cyklu o "Tajemnicy Askiru" (i kolejne cztery).
Jeśli chcielibyście zanurzyć się w nowym świecie fantasy, powieści Richarda Schwartza polecam bez dwóch zdań. Ostrzegam jednak przed jednym - są uzależniające.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
463 307 3656
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd