Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ćpałem, chlałem i przetrwałem

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
5,81 (393 ocen i 90 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
17
8
39
7
69
6
106
5
62
4
24
3
29
2
17
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377001820
liczba stron
336
język
polski
dodała
Booka

Awanturnicze życie, Kraków i Warszawa, jakich nie znają „porządni” mieszczanie. Maciej Maleńczuk opowiada Barbarze Burdzy o swoich narkotykowych przygodach. Heroina, kokaina, LSD – na całego. Nikt jeszcze w Polsce nie opowiedział tak szczerze o swoich nałogach. Mocne, zadziorne, soczyste, bez hipokryzji. Uwaga! Nie dla dzieci!

 

źródło opisu: http://www.czerwoneiczarne.pl/ksiazka,119,1

źródło okładki: http://www.czerwoneiczarne.pl/files/ksiazka/mini/0...»

Brak materiałów.
książek: 725
Waldemar Bulkowski | 2015-09-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 września 2015

Pana MM bardzo lubię jako muzyka... Stąd też od dawna polowałem na "Ćpałem, chlałem i przetrwałem" w jakiejś dobrej cenie. No i dostałem książkę.
Początek tego wywiadu i totalne zaskoczenie, rozczarowanie a chwilami zniesmaczenie. To nie jest książka o bardzie Panu Maleńczuku! Zawartość książki dokładnie opisuje jej tytuł. To opowieść człowieka, który poznał właściwie wszystkie używki często w ekstremalnych formach, przeżył to i w dodatku... chwali się tym!
Gdy to zrozumiałem zacząłem inaczej odbierać tę lekturę - wciągnęły mnie te opowieści o ciągłym imprezowaniu, o sposobach zdobywania towaru, jego przyjmowania. O tym jak się czują i jak odbierają świat narkomani.
Zauroczył mnie język jakim to wszystko zostało opowiedziane - zwykły, z błędami, powtórzeniami, bez nadmiernej korekty czy redakcji - przez to wszystko to brzmi niezwykle szczerze i prawdziwie. Nic nie jest przesłodzone, wygładzone.
Maleńczuk z tych opowieści wyłania się jako człowiek, który doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich uzależnień. Nie wstydzi się tego i nie żałuje. Jednocześnie wie, że przetrwał tylko dzięki niebywałemu szczęściu, dużej tolerancji na używki, miłości od muzyki i sportu oraz umiejętności przetrwania kaca bez klina. Jednocześnie nie boi się przyznać, że jest snobem, opisać jak czasem zachowuje się jak ostatni buc.
Książka jest niebezpieczna - nie powinny czytać jej osoby niedojrzałe psychicznie, zbyt młode - takie, którym może imponować taki styl życia. Można z niej wywnioskować, że życie narkomana to ciągła kolorowa jazda i jak się uważa, to nic złego się nie stanie. Za rzadko Maleńczuk podkreśla, że jemu się udało, a tysiącom innych nie.
Nie jest to też książka dla osób delikatnych - czasami opisy są dość drastyczne.
O muzyce też trochę jest - najczęściej o próbach i graniu na totalnym grzaniu...
Na tle innych wywiadów rzek ta pozycja jawi się jako coś całkiem innego - nie jest grzeczna, nie jest słodka - jest dokładnie taka jak tytuł...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ręka mistrza

Piękna i jednocześnie mroczna historia. Trochę smutna, jeśli ktoś zrozumiał jej słowa. Z ogromnym żalem przewracałem ostatnie strony powieści...

zgłoś błąd zgłoś błąd