7,13 (1534 ocen i 354 opinie) Zobacz oceny
10
98
9
131
8
402
7
452
6
273
5
110
4
32
3
20
2
7
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Poslední aristokratka
data wydania
ISBN
9788394079000
liczba stron
254
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategori Literatura piękna.

Rodzina Kostków powraca z Ameryki do Czech, by przejąć dawną siedzibę rodu – zamek Kostka. W zamku zastają dotychczasowych pracowników: kasztelana, ogrodnika oraz kucharkę. Jak nowi właściciele poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Jak odnajdą się w rolach dotychczas nieodgrywanych?

 

źródło opisu: Stara Szkoła, 2015

źródło okładki: http://stara-szkola.com/

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1649

Kostka w rodowodzie

Mieć swój zamek, swój dwór. Może nie każdemu śni się taki obraz – pałacowe komnaty i służba, która spełnia każdą zachciankę? Jak w filmie, jak w bajce. Stać się z dnia na dzień wielką damą. Z Kopciuszka przedzierzgnąć się w jednym momencie w piękną księżniczkę. Niech wszyscy ujrzą, jak pod bladą, pergaminową skórą tętnią w nas żyłki niebieskiej krwi, odziedziczone po przodkach. Taki właśnie sen przydarzył się mieszkającej w Ameryce rodzinie Kostków, która przejmuje w Czechach dawną siedzibę swoich przodków. O takim marzeniu, które staje się rzeczywistością, opowiada książka Evžena Bočka „Ostatnia arystokratka”.

Stara Szkoła to nowe wydawnictwo na naszym rynku księgarskim, rynku, który, jak widać, spragniony jest literatury zza naszej południowej granicy. Po „Aferze” i „Czeskich klimatach” to kolejny pomysł za cel stawiający sobie promocję czeskiej literatury, która zdobyła sobie rzesze wielbicieli na fali reportaży Szczygła czy „hrabalomaniackich” fascynacji. „Ostatnia arystokratka” jest pierwszą pozycją tego wydawnictwa, z którą polski czytelnik może się zapoznać, i trzeba przyznać, że jest to wybór trafiony doskonale. Świetnego, żywiołowego spolszczenia dokonał w tym wypadku Mirosław Śmigielski.

„Ostatnia arystokratka” zawiera wszystko, czego oczekujemy od prozy naszych południowych sąsiadów. Książka skrzy się humorem i autoironią, jest to wspaniała i inteligentna rozrywka, która niesie ze sobą także istotniejszy przekaz. Jest to także przesympatyczna karykatura...

Mieć swój zamek, swój dwór. Może nie każdemu śni się taki obraz – pałacowe komnaty i służba, która spełnia każdą zachciankę? Jak w filmie, jak w bajce. Stać się z dnia na dzień wielką damą. Z Kopciuszka przedzierzgnąć się w jednym momencie w piękną księżniczkę. Niech wszyscy ujrzą, jak pod bladą, pergaminową skórą tętnią w nas żyłki niebieskiej krwi, odziedziczone po przodkach. Taki właśnie sen przydarzył się mieszkającej w Ameryce rodzinie Kostków, która przejmuje w Czechach dawną siedzibę swoich przodków. O takim marzeniu, które staje się rzeczywistością, opowiada książka Evžena Bočka „Ostatnia arystokratka”.

Stara Szkoła to nowe wydawnictwo na naszym rynku księgarskim, rynku, który, jak widać, spragniony jest literatury zza naszej południowej granicy. Po „Aferze” i „Czeskich klimatach” to kolejny pomysł za cel stawiający sobie promocję czeskiej literatury, która zdobyła sobie rzesze wielbicieli na fali reportaży Szczygła czy „hrabalomaniackich” fascynacji. „Ostatnia arystokratka” jest pierwszą pozycją tego wydawnictwa, z którą polski czytelnik może się zapoznać, i trzeba przyznać, że jest to wybór trafiony doskonale. Świetnego, żywiołowego spolszczenia dokonał w tym wypadku Mirosław Śmigielski.

„Ostatnia arystokratka” zawiera wszystko, czego oczekujemy od prozy naszych południowych sąsiadów. Książka skrzy się humorem i autoironią, jest to wspaniała i inteligentna rozrywka, która niesie ze sobą także istotniejszy przekaz. Jest to także przesympatyczna karykatura czeskich przywar, które, ukazane z wdziękiem i lekkością, stają się czymś, co należy tolerować, a także uczy, że należy podchodzić do tego, czego zmienić nie można, z odpowiednim dystansem. Jeśli czeska „stara szkoła” ma nas czegoś nauczyć, to niewątpliwie tego dystansu właśnie.

Kostkowie powracają do Czech, by objąć w swe władanie wspaniałą posiadłość, przynajmniej tak im się wydaje, bo rzeczywistość jest odległa od marzeń. Powieść ma formę pamiętników 19-letniej Marii, która opisuje zmaganie się członków rodziny z nowymi realiami. Boček poprzez konflikt kulturowy tworzy przezabawny obraz zderzenia oczekiwań o wielkopańskim życiu z rzeczywistością, którą rządzą komercyjne prawa. Oto Kostkowie stają się rezerwatem dawnego świata, chociaż wcale do niego wcześniej nie należeli. Mają być rozrywką dla ludzi, którzy, wykarmieni telewizyjną papką, nie mają pojęcia o historii ani o kontekstach kulturowych. Rodzi to wszystko serie tak zabawnych nieporozumień, że czytelnik jest bezbronny i raz po raz parska śmiechem. Do tego dodajmy galerię rodowych dziwności, o których wspomina wielokrotnie narratorka, zapoznając się z historią własnego rodu. Dodajmy do tego galerię czeskich typów, które zamieszkują zamek jako służba, z ich malkontenctwem, postsocjalistycznymi roszczeniami i rozmaitymi ludzkimi przywarami, które odróżniają Czechów od innych narodów. Dostajemy to wszystko w krótkiej powieści, którą przeczytamy w jeden wieczór i, niestety, może być nam mało.

Nie obawiajmy się jednak. „Ostatnia arystokratka” to pierwsza z cyklu książek o rodzinie Kostków. Druga – „Arystokratka w ukropie” – jest już w przygotowaniu Starej Szkoły. A ja nie mogę się już doczekać tej książki. Stara Szkoło – prędzej, czekamy na dalszy ciąg dziennika Marii Kostkovej!

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3529)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1770
Piotr | 2018-05-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 maja 2018

To już moje drugie spotkanie z autorem. Po świetnym "Dzienniku kasztelana" przyszedł czas na trzytomową opowieść traktującą o pewnej rodzince, która po latach powraca z Ameryki, celem zamieszkania w dawnej siedzibie rodu. Na zamku zastają dwoje pracowników, którzy nawiasem pisząc, przysporzą im wielkich problemów.

Uwielbiam humor tego pisarza. Doskonale prowadzi swoją opowieść, a ja co kilka chwil wybuchałem kolejnymi salwami śmiechu. Nie można nie pokochać takich bohaterów, jakże różnych, kolorowych, niepowtarzalnych. Świat widziany oczami wchodzącej w wiek dorosły dziewczyny jest ironiczny, chwilami refleksyjny. Po przyjeździe gospodarzy na zamek wstępuje nowy duch, w przenośni i dosłownie. Co to za zamek bez ducha? Przecież muszą być atrakcje dla turystów. Kolejne pomysły wzbudzają śmiech, czasami niedowierzanie. Absurd goni absurd.

Boček doskonale wpasowuje się w mój ulubiony humor - ironiczny, z dużą dawką dystansu, bez niepotrzebnych przejaskrawień. Nie można nie polubić...

książek: 2740
Gosia | 2018-06-04
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 03 czerwca 2018

Już nie pamiętam, kiedy tak się uśmiałam podczas czytania książki.
Chyba wiele lat temu, gdy czytałam sporo książek Joanny Chmielewskiej.
Czytałam już "Dziennik kasztelana" Evzena Bocka, który był utrzymany raczej w konwencji czarnego humoru wręcz z elementami grozy.
"Ostatnia arystokratka" to lżejsza pozycja, wręcz przezabawna książka o losach 19-letniej Amerykanki o czeskim arystokratycznym rodowodzie, jej kłopotliwej rodzinie i służbie.
Zderzenie czeskiego światopoglądu z amerykańskim oraz usiłowania zachowania arystokratycznej pozy, gdy bieda zagląda w oczy wywołuje sporo zabawnych sytuacji.
Świetnie nakreślone postacie z charakterystycznymi dziwactwami, których rozmowy i postępowanie wywołują kolejne humorystyczne wydarzenia.
Najśmieszniejszy jest chyba ojciec - chyba najbiedniejszy hrabia na świecie. Próby reperacji budżetu to chyba najlepsze fragmenty książki.
Bawi od pierwszej do ostatniej strony.
Nie czytać w miejscach publicznych, bo grozi niekontrolowanymi wybuchami...

książek: 1466
PABLOPAN | 2016-06-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 czerwca 2016

"Bóg stworzył Czechów, żeby Polakom było weselej". Po lekturze "Ostatniej arystokratki" w całej rozciągłości popieram słowa Mariusza Szczygła. Książka to zastrzyk dobrego humoru, po takie książki warto sięgać w gorsze dni, bo bez pudła wywołują uśmiech na twarzy. Literatura zza południowej granicy to miła odmiana po zalewającej nas prozie pisarzy anglojęzycznych. Chociaż postaci i sytuacje są często przejaskrawione, to nawet ten "czeski film" bawi i trudno się od niego oderwać. Bohaterowie również wzbudzają sympatię, dlatego też zdecydowanie sięgnę po drugą część ich przygód, witając ich, wzorem Krecika, gromkim "ahoj". Gorąco polecam.

książek: 1210
Jarek Zawisza | 2018-03-03
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego 2018

Dawno się tak nie uśmiałem...
Ups... przepraszam, uśmiałem się tak zaledwie kilka dni temu, czytając "Boga na urlopie"

Evžen Boček (o ironio) karmi nas w swej książce absurdami - Vyrobeno v Česku.
I przyznam szczerze że te sąsiedzkie absurdalia zza miedzy brzmią dla mnie bardzo swojsko.

Zdegenerowana arystokracja, która przez lata swej tułaczki za oceanem, czyniła usilne starania by wykarczować swe korzenie i jak najlepiej wpisać się w krajobraz plebejskiej ameryki. Pod wpływem impulsu ze starej ojczyzny (zwrot rodowego zamku) z dnia na dzień, przypomina sobie o swej wiodącej roli na szczeblach drabiny społecznej.

Nie do końca kompetentne władze państwowe wyzbywające się "majątku narodowego" i "dóbr kultury" nie chcąc już dłużej łożyć na ich utrzymanie. A wszystko to pod ładnie wyglądająca etykietą zwrotu owych dóbr ich prawowitym właścicielom, nie sprawdziwszy nawet uprzednio czy spadkobierców stać będzie na utrzymanie tych bezcennych zabytków.

Powrót po latach na...

książek: 916
Alicja | 2016-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 maja 2016

Zabawna historia czeskich arystokratów powracających w rodzinne strony w celu przejęcia nierentownego majątku rodowego.Jest to relacja historii z przeszłości rodziny i stanu współczesnego 19-nasto latki na, której ciąży fatum związane z imieniem. Ta młoda osóbka wydaje się być najbardziej sensowną i odpowiedzialną postacią w porównaniu z innymi mieszkańcami zamku.Ciekawe i zaskakujące, wzbudzające uśmiech, a czasem politowanie przygody zaczynają się na lotnisku i są obecne do końca powieści. Każda w występujących postaci jest oryginalna, ma swoje dziwactwa i nawyki, które nie zawsze są na miejscu. Wszyscy zajmują się opracowaniem strategii rozwoju zamku jako atrakcji dla zwiedzających i źródła dochodów.Historia opowiedziana z humorem, doskonały przerywnik dla złapania oddechu przed większymi wyzwaniami i odprężenia po stresującym dniu.

książek: 6572
allison | 2015-10-28
Przeczytana: 28 października 2015

"Ostatnia arystokratka" to przezabawna powieść, która rozśmieszy nawet największych ponuraków. Ci, którzy lubią humor słowny i sytuacyjny, będą w niebie podczas lektury:).

Już od pierwszych stron zdarzenia się piętrzą i komplikują, gdy bohaterowie próbują nielegalnie wywieźć ze Stanów Zjednoczonych prochy kilkunastu przodków i przemycić na pokładzie samolotu kota otumanionego środkami nasennymi. Potem może być już tylko gorzej - czyli jeszcze zabawniej.

Najwięcej powodów do śmiechu czytelnik ma, śledząc nieudolne próby podniesienia z upadku odziedziczonego zamku.
Oprócz powalających wydarzeń, mamy tu nowe postacie - "służbę", czyli trójkę pracowników, którzy swoimi nieobliczalnymi zachowaniami powodują mnóstwo pociesznych sytuacji. Moim ulubieńcem był nienawidzący turystów Józef, który jest uosobieniem zacofania i najchętniej przeniósłby się w czasie do XIX wieku.
Prócz niego na każdej niemal stronie królują lubiąca sobie "golnąć" kucharka oraz hipochondryczny...

książek: 1864
fiNka | 2015-04-19
Przeczytana: 19 kwietnia 2015

Już dawno nie czytałam tak niesamowicie zabawnej książki. "Ostatnia arystokratka" to doskonale antidotum na wszelkiego rodzaju smutki, chandry, depresje, itp. Jestem przekonana, ze każdemu poprawi humor.
Nie sposób bowiem przy tej pełnej absurdów i przerysowanych postaci książce nie zanosić sie od śmiechu.
Nie zalecam jednak czytać w miejscach publicznych, bo ludzie dziwnie patrzą.
Z niecierpliwoscią czekam na kontynuacje.

książek: 1527
deana | 2016-05-29
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 29 maja 2016

Dobra, prawdziwie śmieszna książka to rzadkość. Trudno jest ubrać w słowa komizm sytuacji nie popadając w nadmierny absurd lub głupotę. Autorowi ,,Ostatniej arystokratki" udała się ta sztuka. Stworzył lekką, niesamowicie zabawną opowieść o pewnej amerykańskiej rodzinie, która okazuje się być czeską szlachtą. Mają zamiar wrócić jako państwo na swe włości ale od początku wszystko idzie nie tak jak powinno. Już na lotnisku mają problemy a potem jest tylko gorzej i ... zabawniej.

Narratorką, a zarazem główną bohaterką jest Maria Kostka. Osiemnastolatka, która wydaje się być jedyną trzeźwo myślącą osobą w rodzinie. Ze spokojem, dystansem i pewną swadą opisuje grajdołek, w którym przeszło jej żyć. Bo co zastają w Czechach? Upadający zamek,kolekcję ekscentrycznych przodków i trójkę pracowników: leniwego kustosza, hipochondrycznego ogrodnika i lubią sobie wypić kucharkę. A gdy do tego jeszcze dojdzie szalona córka rodzinnego prawnika ,wymagająca menadżerka i dwa nieposłuszne dogi...

książek: 682
SeVIIen | 2017-11-15
Przeczytana: 15 listopada 2017

Bardzo śmieszna książka opowiadająca o rodzinie Kostków, którzy przenoszą się do odziedziczonego czeskiego zamku z USA. Ich problemy zaczynają się już na lotnisku. A z biegiem wydarzeń jest coraz bardziej zabawnie.

Kostkowie zostają poddani wielkiej próbie - jak sprawdzą się w nowych rolach? W końcu wywodzą się z rodu szlacheckiego. Jest ich troje. Mają kasztelana, ogrodnika oraz kucharkę. Do tego niesforna kotka i jeszcze bardziej niesforne psy. Czy łatwo być arystokratą w latach 90. XX wieku?

Świetna książka. Jeszcze chyba przy żadnej tak się nie śmiałam jak przy tej. Musiałam często robić przerwy, aby przestać się śmiać. Perypetie Marii, jej rodziców, nowo poznanych znajomych oraz służby są naprawdę przezabawne. Wydarzenia śledzimy właśnie z perspektywy Marii. Całość napisana jest lekkim, przyjemnym językiem, więc czyta się błyskawicznie. Jest to lektura w sam raz na poprawę humoru i oderwanie się od rzeczywistości po ciężkim dniu. Ja sama przeczytałam ją w jeden wieczór, bo...

książek: 2041
jamczyk | 2018-01-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook
Przeczytana: 29 stycznia 2018

Amerykańska inwazja Kostków na zamek w Kostce. Sympatyczna książeczka pisana w formie pamiętnika najmłodszej z rodu, ale zarazem największej realistki. Czeski humor w pełnej krasie, dobra odskocznia w niezobowiązującą zabawę.

zobacz kolejne z 3519 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytaj PL! Darmowe e-booki na polskich ulicach

Od 1 października swoją działalność rozpocznie trzysta nietypowych wypożyczalni e-booków. Nietypowych, ponieważ książki pobrać będzie można z nośników reklamowych na przystankach komunikacji miejskiej. Akcja obejmie Kraków, Gdańsk, Katowice, Poznań, Warszawę i Wrocław. Wszystkie dostępne w ofercie tytuły będą darmowe.


więcej
Pisanie poważnych książek mnie nie pociąga - wywiad z Evženem Bočkiem

Autor „Ostatniej arystokratki” opowiada o terapii śmiechem, mieszkaniu na zamku i muzycznym hicie „Piasek w nerkach”. Uwaga! Przeczytanie wywiadu i fragmentu książki grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd