Horror Show

Wydawnictwo: Ha!art
6,13 (307 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
19
8
27
7
70
6
95
5
47
4
17
3
17
2
2
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364057434
liczba stron
166
kategoria
literatura piękna
język
polski

Orbitowski odczarował Kraków z deszczu na Brackiej, złotych nut spadających na Rynek, kawiarenek, słodkiego do obrzydliwości „klimaciku” i wszelkiej cepelii. Rozwalił dekoracje, które przysłaniają rzeczywistość i krępują wyobraźnię. To paradoks, że Krowodrza, Prądnik Biały, legendarna giełda na Balickiej doczekały się najbardziej realistycznego (i w gruncie rzeczy jedynego) portretu w...

Orbitowski odczarował Kraków z deszczu na Brackiej, złotych nut spadających na Rynek, kawiarenek, słodkiego do obrzydliwości „klimaciku” i wszelkiej cepelii. Rozwalił dekoracje, które przysłaniają rzeczywistość i krępują wyobraźnię. To paradoks, że Krowodrza, Prądnik Biały, legendarna giełda na Balickiej doczekały się najbardziej realistycznego (i w gruncie rzeczy jedynego) portretu w fantastycznym kostiumie.
-Jan Bińczycki-

• • •
Nie licząc Szczęśliwej ziemi, to była najlepsza rzecz, jaka mi wyszła. To była książka wkurwionego gówniarza. Wściekła, spontaniczna opowieść gnoja, który ma pretensje do świata.
-Łukasz Orbitowski-

 

źródło opisu: http://www.ha.art.pl/wydawnictwo/nowe-ksiazki/3776-horror-show

źródło okładki: http://www.ha.art.pl/wydawnictwo/nowe-ksiazki/3776-horror-show

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 1340

Kraków jak trumna

Rok 2006 – rok pierwszego wydania „Horror show” – okazał się nader szczęśliwy dla Krakowa. Miasto to, obok surrealistyczno-gotyckiego obrazu zaproponowanego przez Łukasza Orbitowskiego, doczekało się wówczas piekielnej wersji Marcina Świetlickiego („Dwanaście”) oraz, niedługo później, iście makabrycznych przedstawień Gai Grzegorzewskiej (m.in. „Noc z czwartku na niedzielę”). Teraz, gdy wiemy już, jak wielkie pokłady zła czają się w mieście królów polskich, powrót do debiutanckiej powieści Orbitowskiego nie zaskakuje. Tym bardziej, że ta stusześćdziesięciostronicowa książka wkurwionego gówniarza (jak sam autor ją opisuje), nie jest rzeczą, do której chciałoby się wracać po wielokroć.

W Krakowie Orbitowskiego na brudnej, odstręczającej rzeczywistości nadbudowana zostaje poetyka koszmaru. To Kraków, w którym równie łatwo jest zamarznąć w nocy na śniegu, będąc przez przechodniów traktowanym tak, jakby się nie istniało, jak i naprawdę przestać istnieć. Gniew i uraza do świata w wydaniu autorskim uwidacznia się już od pierwszych akapitów, w których to zestawione zostają ze sobą prawie wszelkie możliwe obrzydliwości (w tym naturalnie niewybredny język). Po kilkunastu stronach konkurs obrzydliwości zostaje przerwany, a jego miejsce zajmuje szara, zdzierająca się płatami rzeczywistość. Jej epicentrum to giełda w Balicach, na której bywają chyba wszyscy bohaterowie, na pewno zaś bohater główny – Giełdziarz. Tak samo on, jak i reszta kompanii od pirackich płyt CD, odznacza się...

Rok 2006 – rok pierwszego wydania „Horror show” – okazał się nader szczęśliwy dla Krakowa. Miasto to, obok surrealistyczno-gotyckiego obrazu zaproponowanego przez Łukasza Orbitowskiego, doczekało się wówczas piekielnej wersji Marcina Świetlickiego („Dwanaście”) oraz, niedługo później, iście makabrycznych przedstawień Gai Grzegorzewskiej (m.in. „Noc z czwartku na niedzielę”). Teraz, gdy wiemy już, jak wielkie pokłady zła czają się w mieście królów polskich, powrót do debiutanckiej powieści Orbitowskiego nie zaskakuje. Tym bardziej, że ta stusześćdziesięciostronicowa książka wkurwionego gówniarza (jak sam autor ją opisuje), nie jest rzeczą, do której chciałoby się wracać po wielokroć.

W Krakowie Orbitowskiego na brudnej, odstręczającej rzeczywistości nadbudowana zostaje poetyka koszmaru. To Kraków, w którym równie łatwo jest zamarznąć w nocy na śniegu, będąc przez przechodniów traktowanym tak, jakby się nie istniało, jak i naprawdę przestać istnieć. Gniew i uraza do świata w wydaniu autorskim uwidacznia się już od pierwszych akapitów, w których to zestawione zostają ze sobą prawie wszelkie możliwe obrzydliwości (w tym naturalnie niewybredny język). Po kilkunastu stronach konkurs obrzydliwości zostaje przerwany, a jego miejsce zajmuje szara, zdzierająca się płatami rzeczywistość. Jej epicentrum to giełda w Balicach, na której bywają chyba wszyscy bohaterowie, na pewno zaś bohater główny – Giełdziarz. Tak samo on, jak i reszta kompanii od pirackich płyt CD, odznacza się papierową nijakością. Nie mogłoby być jednak inaczej, ponieważ Orbitowski za wzór obiera bardziej Mastertona niż Kinga i konsekwentnie trzyma się owej oszczędnej w środkach wyrazu stylistyki do ostatnich stron. Ja sama, mając zupełnie odwrotne wzory, mogę tylko żałować takiego wyboru.

Ze stosowaniem telegraficznej stylistyki – przynajmniej wobec postaci – skorelowany jest nadrzędny motyw fabularny. Opisywani tu mieszkańcy Krakowa to w większości młodzi ludzie prześlizgujący się przez życie, niewykształceni i nieposiadający aspiracji, z kapitalistycznego systemu potrafiący wyciągnąć tylko tyle, co na balickiej giełdzie (i aż do czasu, gdy nie przeszkodzi im w tym nalot policji). Zdaje się, że wszyscy oni to kukły, tekturowe rekwizyty wyciągnięte z powieści Wiśniewskiego-Snerga. Fantastyczne elementy obecne w książce wypowiadają w końcu na głos to, co doskonale byłoby widać bez ich udziału: że ci chłopcy z ferajny nie istnieją. Prawdziwszy od nich jest Kraków, w którym łatwo oszaleć, bloki przypominające ten ze Świętego Wrocławia i menele-zombie sunące po niezagospodarowanych pomieszczeniach najwyższych pięter. To właśnie interesuje mnie najbardziej w tej opowieści – nie fantastyczno-kryminalna zagadka obecności diabolicznego Wuja i jego rudego kota Brandona, lecz Kraków, Kraków jak trumna.

Sylwia Kluczewska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (587)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3475
czytamcałyczas | 2015-06-02
Na półkach: Przeczytane

Zawsze chciałem przeczytać coś tego autora.Najlepiej coś właśnie z literatury grozy.Czy się wystraszyłem ? Otóż nie,ale spędziłem z książką miłe chwile.
Fabuła jest taka,że można ją nazwać zarówno prosta.Jak i w wielu miejscach zawiła.
Orbitowski,pokazuje na Kraków.Ale nie ten piękny,zabytkowy.Tylko ponury i smutny.
Kraków meneli,dziwek i kamienic.Gdzie strach się zapuszczać.
Czyta się książkę bardzo dobrze.I mimo,że nie jest to (dla mnie) coś wyjątkowego.To mogę z dumą powiedzieć.Czytałem Orbitowskiego.

książek: 960
Beremis | 2016-06-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBooki
Przeczytana: 22 marca 2016

Pierwotnie w periodyku SF nie przypominam sobie, żeby był taki nacisk kładziony na Kraków jako miejsce akcji tej powieści. I przy nowszym wydaniu niepotrzebnie na to kładą nacisk. Kraków jest tu raczej symboliczny, raczej nadaje tylko topografii, bo opis pasuje do każdego polskiego, niekoniecznie bardzo dużego miasta. Wystarczy zejść z odrestaurowanego rynku, głównej ulicy z kawiarenkami, szyldami banków i trafiamy do miejsc z tej książki. Szaro, brudno, szemrano i bez nadziei na lepsze jutro. Szczyt marzeń, to kochająca i nie zdradzająca żona, jakaś robota, żeby na duże, nowe tv starczyło i piwko na wieczór.
I właśnie ta szarość blokowiska jakże mentalnie zbliżona do beznadziei po pegerowskich wiosek nadaje ton i klimat tej książki. Giełdziarz, Wujo i Brandon i ich surrealistyczne to, w sumie nie horror, bliżej dreszczowiec, ale może po prostu obraz tych domów z betonu, gdzie jednak szuka się tej miłości. Nawet kosztem oszukania samego siebie.
I czy te postacie i ich perypetie...

książek: 290
corgi | 2016-03-14

Horror bardzo realistyczny. Kraków obdarty z magii, pozorów, sentymentów i złudzeń. Szary, brudny codzienny. Ludzie tak zwyczajni, że aż przezroczyści. Cierpnie i śmierć nie obchodzą już nikogo. Kraków z miasta królów polskich staje się miastem drobnych cwaniaczków i prostytutek.

Na tym szarym tle rysuje się opowieść - historia Giełdziarza, tajemniczego Wuja i Brandona. Szukając Wuja Giełdziarz pozna także przedziwną prawdę o samym sobie.

książek: 579
The_5nake | 2018-10-11
Przeczytana: 11 października 2018

Dziwna to książka. Ni to horror, ni to komedia. Trochę taka mieszanka blokowiskowej historii z narkotycznym snem pijaka.

Bohaterem historii jest Giełdziarz, człowiek który żyje z przekrętów. Pewnego dnia podczas nalotu policji na giełdę właśnie, znajduje porzuconą układankę, której ułożenie staje się jego obsesją. W między czasie pojawia się kilka pobocznych postaci, które w jakiś sposób mają związek z Giełdziarzem. Do wszystkiego dokładamy Wuja, który wymiotuje robakami i Brandona, niby kota a jednak nie.

Nie spodziewałem się niczego wielkiego po książce Orbitowskiego i też nic specjalnego nie dostałem. Styl to w tym wypadku brak stylu. Postaci niby barwne, a jednak niewyraźne. Historia co najmniej dziwna. Dla mnie jako ciekawostka i do zapomnienia.

książek: 320
MonikaOrłowska | 2015-05-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 maja 2015

Skusiłam się na ten realistyczny portret obwodowego (a więc mojego, choć nie z mojego wyboru) Krakowa w fantastycznym kostiumie. I zonk. Plus parę wniosków:
1) Krakowa tu tyle, co Brandon napłakał; "Tracę ciepło" jest pod tym względem o niebo lepsze;
2) Orbitowski ma bzika na punkcie słabych zwieraczy;
3) muszę chyba zrewidować poglądy na temat horrorów.
Cóż, dobre i to.

książek: 26
winter | 2014-12-18
Na półkach: Przeczytane

Bo kaczory są kwaki, a koty mruczaki - taki oto opis widniał na tylnej stronie okładki pierwszego wydania Horror show.
Tak też miała rozpocząć się ta recenzja i gdy zobaczyłam, że wydawca zmienił opis, pomyślałam, że wstęp właśnie stracił na aktualności. Jak nic trzeba będzie napisać nowy, niekoniecznie lepszy, w którym mowy być nie może o kwakach i mruczakach. Będzie za to o Korporacji Ha!art, która może nie wydaje wiele książek, ale za to jakie! Sławomira Shutego, Jana Krasnowolskiego, Sylwię Chutnik, w której ostatnio się zaczytuję i oczywiście Orbitowskiego, którego powieść Horror show wydana w 2006 roku, doczekała się wznowienia.
A skoro mamy już wstęp, za który moje biadolenie chyba można uznać, to może przejdę już do omówienia książki.

Wiem, wiem miało być już o książce, ale ostatnio o Łukaszu Orbitowskim zrobiło się głośno. Pomijając nominację do Paszportu Polityki, Nike, Nagrody Grabińskiego (a to wszystko za sprawą Szczęśliwej ziemi), pisarz coraz częściej gości w...

książek: 306
vexlubo | 2013-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2013

zadziwiła mnie. czego innego się spodziewałem. horror realistyczny- gatunek do teraz mi obcy stał się bardzo pożądany. podobał mi się klimat książki- lata 90te w Polsce, giełda, miasto, postacie. Pana Autora chciałbym jeszcze poczytać

książek: 74
Darek Jaroń | 2014-06-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 czerwca 2014

"Horror show" powraca po latach - nakładem wydawnictwa Ha!Art ukazało się niedawno drugie wydanie powieści. Dla mnie, rodowitego krakusa, powieści szczególnej. Łukasz Orbitowski zacierając jawę ze snem prowadzi czytelnika przez miejsca doskonale mi znane, snując fabułę zahaczającą o horror, fantastykę i kryminał. Do tego wyraziste, charakterystyczne postaci, mocne dialogi i wyjątkowo wciągająca akcja. Uniwersalna, klimatyczna lektura. Szkoda, że taka krótka. Polecam

książek: 199
Książkolub | 2016-01-06
Na półkach: Przeczytane

Rok 2016 rozpoczęłam książką "Horror Show" Łukasza Orbitowskiego. Czy był to dobry początek roku w kwestii literatury? Źle nie było, ale i bez rewelacji.

Orbitowski serwuje czytelnikowi historię kilku mieszkańców Krakowa, tej dalekiej od piękna, kultury i luksusu części miasta, zarówno topograficznie, jak i mentalnie. Obserwujemy głównego bohatera, Giełdzarza, którego życie toczy się miarowo wokół giełdy. Aż do pewnego dnia, gdy spotyka na swojej drodze tajemniczego Wuja i jego towarzysza Brandona.

To dziwna książka. Surrealistyczna. Wuj i Brandon skojarzyli mi się z Wolandem i Behemotem i nie mogłam przez całą lekturę pozbyć się tego uczucia.
Ważny w tej opowieści (choć moim zdaniem mniej, niż jest to sugerowane na okładce) jest sam Kraków- tu miasto brzydkie, szare, realistyczne do bólu. W jednej z recenzji wpadłam na porównanie Krakowa Orbitowskiego do tego z książek Świetlickiego i Grzegorzewskiej. I muszę przyznać, że całym czytelniczym sercem jestem za wizją miasta pana...

książek: 177
xdecoy | 2013-10-05
Na półkach: Przeczytane

Koszmar senny? Przerażająca rzeczywistość? Czy może jeszcze cielesne manifestacje duchów ludzi i ...kotów? Całkiem zgrabna powieść o zapętleniu się w konsekwencje naszych myśli, słów, uczynków i zaniedbań.
Także o potędze wyobraźni i jej wpływie na nas.

zobacz kolejne z 577 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd