Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody… W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w...

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody…

W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata.

Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada".

Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria, 2016

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 397
Aleksandra | 2016-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2016

Recenzja także na zperspektywyczytelnika.blogspot.com

Od lat słyszymy różne teorie na temat statków UFO czy pozaziemskich stworzeń. Jednak czy ktoś z nas zastanawiał się co by się stało, gdyby jakiś kosmiczny statek pojawił się za oknem? Zresztą słowo "jakiś" nie jest odpowiednie - statek z Twojej ulubionej gry.

Brzmi jak typowe science fiction, ale Ty nie lubisz tego gatunku? To tak samo jak ja! Jakieś latające statki, gry wideo i realne zagrożenie ludzkości to zupełnie nie moje klimaty. Miałam ogromne obawy przed sięgnięciem po tę pozycję, już nawet nie ze względu na to czy mi się spodoba, lecz czy mój mały rozumek będzie w stanie pojąć się te wszystkie nazwy, urządzenia i mechanizmy.

Jednak autor przychodzi nam z pomocą, bowiem powieść podzielona jest na trzy części. W pierwszej czytelnik zostaje wprowadzony w świat gier wideo, teorii i przypuszczeń, które jak można się spodziewać wcale tak dalekie od prawdy nie będą.

Poznajmy w niej Zacka - nastolatka, który podobnie jak jego nieżyjący ojciec uwielbia grać. Spędza na tym całe godziny i gdy nagle zauważa za oknem wspomniany wcześniej statek pochodzący z jego ulubionej gry "Armady", obawia się, że jest to efekt zbyt wielu godzin grania. Co wspólnego ma "Armada" z rzeczywistością?

W drugiej części zaczyna się rozgrywać właściwa akcja. Momentami przyspiesza, czasem zwalania. Są zarówno opisy sprzętu, taktyki gry, ale także pokazane zachowanie Zacka i jego relacje.

A skoro już o Zacku mowa - a mowa musi być, bo w to końcu główny bohater, to jest to taki przecięty chłopak. Jako, że to z jego perspektywy poznajemy całą historię to ciężko ocenić go obiektywnie. Lecz idealny to on nie był, co oczywiście jest zaletą, bo ja idealnych bohaterów nie lubię, oj nie. Widać było też zmianę jego zachowania. Na początku trochę mnie irytował, zresztą nie tylko na początku, bo w pewnym momencie wykazał się całkowitym brakiem pokory. Niemniej jednak polubiłam go za tę prawdziwość, za to, że był zwyczajny, a nie nieustraszony.

Ernest Cline nie stronił od zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń. Choć przed samym ich miejscem łatwo było się domyślić, co się stanie, to z początku w ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

Nie sposób wspomnieć też o rozwiązaniu problemu, bo przyznam, że spodobało mi się zakończenie. Było po prostu dobre. Nic więcej oczywiście nie powiem, żeby nie zaspojlerować, ale naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona.

Jedynym minusem dla mnie była przesiąknięta odniesieniami do innych filmów, książek czy gier treść. Nie oglądałam ani "Gwiezdnych wojen", ani "Star Treka", więc nie miałam zielonego pojęcia, o czym mówią bohaterowie. Co więcej - oprócz często padających tytułów było mnóstwo cytatów i to bez zaznaczenia źródła, z którego pochodzą, więc już nawet nie wiedziałam, o którym filmie aktualnie jest mowa. Na szczęście nie miało to większego znaczenia dla fabuły, a przynajmniej tak mi się wydaje, toteż przemknęłam przez te fragmenty i dzielnie czytałam dalej.

Nie sposób wspomnieć o całkowitej wymowie utworu. Wydaje mi się, że przedstawiona przez pisarza historia ma być tylko obrazem, tylko formą (aczkolwiek ciekawą, zwłaszcza dla pasjonatów gier) służącą do pokazania ludzkości. Taką refleksją. Jaka jest ludzkość? Czy potrafimy się zjednoczyć? Jak traktujemy innych?

Gdyby nie te liczne odniesienia to książka dostałaby ocenę więcej, ale i tak historia była świetna. Bohaterowie jak najbardziej realni, każdy inny, ze swoimi problemami. Ponadto ta część "ukryta" za głównym wątkiem. No i zakończenie - naprawdę warta uwagi pozycja!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Down Shift. Bez hamulców

„Driven” jest jedną z moich ulubionych serii spośród romansów/erotyków. K. Bromberg oczarowała mnie totalnie, zarówno częścią poświęconą Rylee i Colto...

zgłoś błąd zgłoś błąd