Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Edmond Ganglion & Syn

5,86 (28 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
7
6
6
5
8
4
3
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308042120
liczba stron
122
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Saint-Jean było jednym z tych miasteczek, w których wszystkie psy mają na imię Burek a koty Mruczek, gdzie kościół stoi na placu Kościelnym, a ratusz na placu Ratuszowym. Niewiele z niego pozostało i niewielu już tu mieszkało ludzi

 

Brak materiałów.
książek: 169
Franka | 2011-12-27
Przeczytana: sierpień 2011

„Edmond Ganglion” (i spółka) nie jest pierwszą książką Egloffa, którą udało mi się przeczytać. (Udało, bo jednak nie każdemu się udaje.) Moja przygoda z nią zaczęła się nadzwyczaj ciekawie. W bibliotece zawsze okupuję tylko dwa działy – literaturę francuską i nowości. W tym pierwszym myślałam, że już nic mnie nie zdziwi – Proust, mimo że kusił, aby jeszcze raz wznowić lekturę jego „Poszukiwań straconego czasu”, opasłe tomiszcze „Gargantui i Pantagruela” obok którego staram się przechodzić obojętnie, aż tu nagle takie COŚ. Wyciągam „Edmonda”, patrzę na okładkę, czytam opis z tyłu, a w końcu otwieram pierwszą stronę. A tu nic innego jak… mrówki. Nie jedna, nie trzy, całe pięć mrówek. Na szczęście nie były żywe, lecz czarne, takie z atramentu. Przewróciłam kartkę, a tam o! znowu MRÓWKI. Dwie tym razem. Zawołałam moją siostrę i kazałam jej otworzyć moją nietuzinkową zdobycz. Też się zdziwiła. Zabrałam więc „Edmonda” do domu i nie pożałowałam.
Nie przeczę, jest to książka dość specyficzna, (nie spodziewałam się, że będzie inaczej). Już sam tytuł jest. Tytułowy bohater - Pan Ganglion, właściciel podupadającego zakładu pogrzebowego „Edmond Ganglion & SYN” w małej francuskiej mieścinie, NIE MA SYNA.
Można by się też zastanawiać, co było przyczyną upadku firmy. Konkurencja – pomyślałoby wielu z nas. Nie, to nie konkurencja zabiła rynek, tylko zmarli, którzy - jak to zmarli – umarli.
Zakończenia (którego właściwie na próżno szukać) nigdy bym się nie domyśliła i za nie wielki plus.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Vlad Dracula

Słysząc słowo Dracula staje nam przed oczami łysy gość z przydługimi kłami, sypiający w trumnie, który lubi podgryzać piękne panny (panów pewnie też)....

zgłoś błąd zgłoś błąd