Frankenstein

Tłumaczenie: Maciej Płaza
Seria: Klasyka grozy
Wydawnictwo: Vesper
7,1 (2400 ocen i 191 opinii) Zobacz oceny
10
174
9
269
8
428
7
766
6
444
5
217
4
51
3
35
2
7
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Frankenstein or the Modern Prometheus
data wydania
ISBN
9788377311516
liczba stron
320
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Angielski żeglarz Robert Walton utknął wśród arktycznych lodów. Pewnego dnia do jego statku dociera na saniach wycieńczony rozbitek: szwajcarski przyrodnik Wiktor Frankenstein. Gdy odzyskuje siły, rozpoczyna niesamowitą opowieść o najwspanialszym i najstraszniejszym dziele swego życia: ulepionej w laboratorium ludzkiej istocie, która obróciła się przeciwko niemu… „Frankenstein” to więcej niż...

Angielski żeglarz Robert Walton utknął wśród arktycznych lodów. Pewnego dnia do jego statku dociera na saniach wycieńczony rozbitek: szwajcarski przyrodnik Wiktor Frankenstein. Gdy odzyskuje siły, rozpoczyna niesamowitą opowieść o najwspanialszym i najstraszniejszym dziele swego życia: ulepionej w laboratorium ludzkiej istocie, która obróciła się przeciwko niemu…

„Frankenstein” to więcej niż powieść, to nowożytny mit. Zrodził się w okolicznościach, które obrosły legendą: w 1816, słynnym „roku bez lata”, u podnóża szwajcarskich Alp, z gotyckiej zabawy poetów romantycznych, którzy umilali sobie deszczowe wieczory wymyślaniem opowieści niesamowitych. 19-letnia Mary Shelley zamknęła w nim swe refleksje o istocie życia, doświadczenie wczesnego macierzyństwa, fascynację i przerażenie potęgą nauki, senne i nie tylko senne koszmary.

Niniejsze wydanie „Frankensteina” jest wyjątkowe: powieść Mary Shelley po raz pierwszy ukazuje się po polsku w wersji pierwotnej, bez zmian wprowadzonych później przez autorkę.

„Frankensteinowi” po raz pierwszy towarzyszy też całe pokłosie słynnej zabawy literackiej nad Lemanem: nowele „Pogrzeb” George’a Gordona Byrona i „Wampir” Johna W. Polidoriego oraz opowiastki niesamowite Percy’ego Shelleya – wszystkie w nowym, wiernym przekładzie.

Ozdobą tomu są jedne z najpiękniejszych ilustracji, jakich doczekał się „Frankenstein”: ekspresjonistyczne drzeworyty amerykańskiego artysty Lynda Warda.

 

źródło opisu: www.vesper.pl

źródło okładki: www.vesper.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5738)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1769
Piotr | 2017-02-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego 2017

Muszę przyznać się bez bicia. Nigdy wczesnej nie czytałem ŻADNEJ wersji Frankensteina i w tym przypadku zaliczam to do pozytywów. Dlaczego? O tym za chwilę.
Zacznę od "opakowania", czyli okładki, która jest twarda, a czytelnik już na okładce widzi rycinę autorstwa Lynd Wardy. Od razu widać niezwykłą jakoś tego wydania. Okładka jest zszyta i klejona, co z pewnością wydłuży życie książki. A to dopiero początek.
Książka mnie oczarowała przekładem, treścią, jak i rycinami, jakże pasującymi do nastroju towarzyszącego kolejnym stronom.

"Frankenstein" składa się z przedmowy, kolejna cześć to opowieść o człowieku, jaki stworzył potwora. W aneksie znajdziemy fragment powieści "Pogrzeb", oraz opowiadania. Na końcu posłowie tłumacza Macieja Płozy. To jemu należą się największe brawa za tak niezwykły przekład.
O czym jest tytułowa opowieść? Poszukiwanie nieśmiertelności, doskonałości, tworzenie potwora i stawanie w prawdzie przed samym sobą. Jaką cenę przyjdzie zapłacić Frankensteinowi...

książek: 476
Paweł | 2017-01-13
Przeczytana: 13 stycznia 2017

Na wstępie przyznam się, że zrobiłem podejście do „Frankensteina” bardziej w celu uzupełnienia swojego kanonu klasyki literatury niż z autentycznego zainteresowania historią pewnego potwora znad jeziora genewskiego. I tutaj spotkało mnie sporę i miłe zaskoczenie. Spodziewałem się spotkania z „drewnianym” pierwowzorem powieści grozy z nico naiwnym romantycznym wydaniu (powieść została wydana 1818r.) A tym czasem mamy bardzo głęboką powieść o ludzkich pragnieniach miłości, akceptacji, o niesprawiedliwości wynikającej z płytkiego osądu bliźnich, a także wielkie pytania tego świata np. czy człowiek może zabawiać się w Stwórcę i czy jest świadomy tego konsekwencji. Pytanie bardzo aktualne w kontekście chociażby debaty publicznej na temat klonowania ludzi. Era kinematografii chętnie sięgała po motyw Frankensteina wypaczając ten temat, banalizując go do poziomu zwykłego horroru. Dopiero w ostatnich dekadach, mam namyśli ekranizacją z ’94 roku podjęto próbę dość wiernego ukazania...

książek: 696
Na półkach: Przeczytane

Jedno z moich noworocznych postanowień dotyczyło świata literatury. Do kilku kategorii książek, które każdego roku kalendarzowego zamierzam przeczytać (np. co najmniej trzy książki polskie, co najmniej dwie książki Noblistów, co najmniej dwie nowości itd.) dołożyłem co najmniej jedną książkę, o której wszyscy wiedzą, a którą niewiele osób przeczytało. Te wszystkie podziały pewnie sensu nie mają i kiedyś od nich odstąpię, póki co jednak spełniają swoją rolę, motywują mnie do działania na różnych frontach. I tak też w tym roku padło na „Frankensteina”, który mi, podobnie jak przypuszczam większości, kojarzy się z powstałym z niczego potworem, mordującym niewinne ofiary, o twarzy i grymasie Borisa Karloffa. I jak się okazuje, nic bardziej mylnego, ale to po kolei.
„Frankensteina” napisała Mary Shelley, urodzona w roku 1797 w Londynie córka słynnej feministki Mary Wollstonecraft oraz jeszcze słynniejszego myśliciela anarchisty Williama Godwina. W wieku 17 lat związała się ona z...

książek: 331
fossa | 2010-09-16
Na półkach: Przeczytane

Biorąc pod uwagę fakt, ze Mary Shelley była na dobrą sprawę jeszcze nastolatką, kiedy pisała tę powieść (chyba jedna z najsłynniejszych w historii), książka zasługuje na duże uznanie. Pod przykrywka thrillera/horroru kryje się opowieść o przeraźliwej samotności i desperacji. Dodatkowo doskonale napisana opowieść grozy - trzyma w napięciu do samego końca!
Myślę, ze liczne ekranizacje wypaczyły postrzeganie tej powieści. Wszyscy ją znają lecz mało kto wie o co tak naprawdę w niej chodzi. Dlatego polecam.

książek: 261
modli | 2015-09-19
Na półkach: Przeczytane

Na początku było zwątpienie. Powieść otwierają cztery listy, w których pewien nudziarz (,który wcale mnie nie obchodzi kiedy sięgam po słynną powieść zatytułowaną „Frankenstein”) nawija do swojej siostry o swojej wyprawie na Ocean Arktyczny. A że gość poznaje tam tytułowego Frankensteina, i chciałby siostrze co nieco o nim opowiedzieć, następnie dostajemy rozdziały właściwe, w których wspomniany listopisarz opowiada słowami Frankensteina historię naukowca. A może swoimi słowami? W sumie to nie jestem do końca pewien, o co tu chodzi… Bo w zasadzie wszystko co następuje po tych pierwszych listach to kolejne listy… tyle, że tym razem zwane rozdziałami i…czyli on napisał siostrze całą książkę i wysłał po kawałku? No cóż, takie czasy. Chyba. Gość jest dobry, bo jego opowieść jest pełna opisów uczuć Frankensteina, które pochłaniają całe strony i równie długich monologów. Notował każde słowo doktora?
Jak widzicie, książka nie należy do najbardziej realistycznych. Wszystkie postaci mówią...

książek: 1113
Izabela Pycio | 2017-02-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lutego 2017

"Kto nigdy tego nie doświadczył, ten nigdy nie pojmie, jak kusząca potrafi być nauka... można nieprzerwanie sycić łaknienie odkryć i cudów."

Dążenie człowieka do przekraczania granic, rozszyfrowania biologicznej esencji życia, wykorzystania zdobyczy nauki do tworzenia żyjących istot, fascynuje, pobudza zmysły, nęci sukcesem, wszechmocą, ujarzmieniem potęgi natury. Równocześnie balansuje na krawędzi moralnych zasad i etycznych odniesień. Jak tchnąć życie w martwą materię, dokonać tego przełomowego odkrycia, posiąść sekret zdumiewającej wiedzy? Z jakimi może wiązać się to konsekwencjami, nie tylko w aspekcie społeczeństwa, ale też jednostki? Jakie doniosłe i szaleńcze impulsy pchają naukowców w tym kierunku?

Im bardziej zagłębiamy się w powieść, tym więcej ukazuje się motywów do interpretacji i przemyśleń. Ciekawe studium natury człowieka, jego namiętności, dążeń, aspiracji, możliwości poznawczych, ujarzmiania nadprzyrodzonego, nieznanego, magnetycznie przyciągającego. Również...

książek: 1306

Myślę, że to z całą pewnością jest dzieło literatury. Do tej pory byłam zakochana w filmowej adaptacji Kennetha Branagha, teraz uważam, że to była dobra ekranizacja, na pewno ją wkrótce odświeżę.
Książka wiele mówi o uczuciach i emocjach, to na pewno nie jest banalny horror, tylko dzieło opisujące pragnienia, które kierują człowiekiem. Jedynym minusem dla mnie, ten cholerny język, pełen wzniosłości i dziwnych słów do przedstawienia tego, co można podsumować w kilku zdaniach i zdecydowanie zbyt długie opisy przyrody... Wiem, wiem, Romantycy ekscytowali się naturą i tego typu rzeczami, które dla mnie osobiście są nudne i bez znaczenia. Lubię szybkie tempo akcji, zwięzłe dialogi, bez otoczki, ale to nie jest miejsce na streszczanie mojego gustu, więc wracając do oceny, mimo że nie lubię tej epoki, to czytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem i fascynacją, i myślę, że jest naprawdę innowacyjna.

książek: 379
Łukaszo | 2017-06-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przepadłem w tej opowieści, ostatecznie i nieodwołalnie. Kiedy spisując swą historię o młodym naukowcu i jego powołanym do życia stworze, młodziutka podówczas Mary Shelley nie spodziewała się chyba, że dzieło ów przejdzie do historii literatury. Tak samo i ja, znając przecież cała otoczkę fabularną z ekranizacji tejże książki, nie spodziewałem się, że ta powieść tak mocno zawładnie moją wyobraźnią. Każdy zna przecież tę opowieść, a w zasadzie powinien znać, więc nie będę przytaczał tu fabuły. "Frankenstein" jest bardzo złożoną i ponadczasową książką, w ujmująco pięknym języku przytacza problemy naszego świata: do czego może doprowadzić zabawa w Boga, czy my jako ludzie mamy prawo ingerować w naturę i jej porządki? To także książka o braku brania na barki odpowiedzialności za własne czyny, rozwoju jednostki czy odtrąceniu przez ludzi. Całe piękno "Frankensteina" to nie tylko to, że można całą powieść różnie interpretować czy podziwiać plastyczność języka, ale także przesłania...

książek: 397
Nitager | 2016-05-20
Na półkach: Przeczytane

Gdy sięgnąłem po tę książkę, postać "Frankensteina" (tak błędnie nazywaliśmy owego potwora, którego stworzył) znałem jedynie z czarno-białego horroru. Ponieważ nie lubię tego gatunku, nie ciągnęło mnie do powieści. Ale wreszcie przemogłem się i oniemiałem. To przecież wcale nie jest horror!
Nigdy nie spodziewałem się, że pod tym tytułem może kryć się powieść tak pełna uczucia - miłości, rozpaczy osamotnienia... To nie ma nic wspólnego z horrorem.
Ale po kolei.
Już sam sposób narracji jest niebanalny. Autorka użyła konstrukcji wielopoziomowej. Cała powieść jest bowiem jednym wielkim cytatem.
Zaczyna się od listu, w którym kapitan statku, uwięzionego w lodach Arktyki, pisze do swojej siostry. A opisuje w nim spotkanego doktora Frankensteina, który dotarł do niego psim zaprzęgiem. Z kolei doktor opisuje mu okoliczności stworzenia potwora, a potem przytacza słowa tegoż - i to dopiero jest właściwa opowieść. Tak, tę historię opowiada nam sztuczny człowiek, stworzony przez doktora...

książek: 1146
Bożena | 2018-07-26
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 17 lipca 2018

Jakoś tak się stało, że do tej pory nigdy nie zetknęłam się z pierwowzorem wszystkich Frankensteinów. Wiedziałam tylko, że napisała to jakaś Mary Shelley w XIX w. Przypuszczałam, ze to taka "literatura dla kucharek" (tych dziewiętnastowiecznych oczywiście). Wszystkie kucharki, które poczuły się urażone z z góry przepraszam.
Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że to żona "Tego" Shelleya, a jej debiutancka powieść obchodzi właśnie dwustulecie i że postać stworzona przez Frankensteina jest tak złożona. Żaden z naśladowanych utworów nie dorasta pierwowzorowi do pięt. Jestem porażona moimi lukami w wykształceniu..
Nie wiem czy jest to arcydzieło, ale niewątpliwie po tych dwustu latach daje się czytać. Poza tym książka, która stała się inspiracją dla tak ogromnej ilości różnych utworów zasługuje na 10*.
Szkoda tylko, ze trafiło mi się takie kiepskie wydanie, ale to nie ma specjalnego znaczenia dla percepcji powieści.

zobacz kolejne z 5728 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ogłoszono finalistów World Fantasy Award!

Ogłoszono finalistów jednej z najbardziej prestiżowych nagród dla twórców fantasy. Zwycięzców w kategoriach: powieść, opowiadanie, krótka forma, antologia i kolekcja poznamy jak zawsze podczas konwentu World Fantasy Convention.


więcej
Najpierw książka, potem... teatr

Regularnie piszemy o filmowych adaptacjach literatury. Tym razem na tapet bierzemy spektakle teatralne, które powstały w oparciu o książki. Tych, którzy boją się, że zaroi się tu od „Dziadów” i „Kordianów”, zapewniamy, że dramaty zostawiamy na boku, a zainteresowanie kierujemy głównie w stronę adaptacji współczesnej beletrystyki i literatury faktu. Głównie.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd