Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Był sobie książę...

Tłumaczenie: Iwona Janiak
Cykl: Royal wedding (tom 1)
Wydawnictwo: Św. Wojciech
6,74 (454 ocen i 81 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
32
8
79
7
122
6
91
5
47
4
25
3
13
2
7
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Once Upon a Prince
data wydania
ISBN
9788375166385
liczba stron
436
język
polski
dodała
Ag2S

Ich życie to dwa różne światy. On jest księciem. Ona zwykłą dziewczyną. Ale wszystko się zmieni, gdy ich drogi połączą się na wyspie St Simons. W czasie letnich wakacji książę Nathaniel nieoczekiwanie spotyka Susanne, która zdobywa jego serce. Jednak ich wspólna przyszłość nie jest tak prosta, jakby chcieli. Książę ma obowiązki, a napięta sytuacja polityczna nie sprzyja podejmowaniu...

Ich życie to dwa różne światy. On jest księciem. Ona zwykłą dziewczyną. Ale wszystko się zmieni, gdy ich drogi połączą się na wyspie St Simons. W czasie letnich wakacji książę Nathaniel nieoczekiwanie spotyka Susanne, która zdobywa jego serce. Jednak ich wspólna przyszłość nie jest tak prosta, jakby chcieli. Książę ma obowiązki, a napięta sytuacja polityczna nie sprzyja podejmowaniu spontanicznych decyzji, których kierunek wyznacza serce. Zobowiązania wobec rodziny i kraju, a także czekająca na księcia narzeczona będą trudnymi przeszkodami do pokonania na drodze do miłości.

Kto zwycięży – jego królestwo, czy jej serce?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Święty Wojciech, 2013

źródło okładki: http://www.swietywojciech.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 999
Tanczaca_z_Ksiazkami | 2016-04-05
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 04 kwietnia 2016

Podchodziłam z rezerwą, pomna na irytację przy "Sukni ślubnej". Pierwszy rozdział bardzo mi się spodobał, brzmiał zachęcająco, za to przy drugim miałam ochotę zakrzyknąć "co to, k... jest?! Co za "królestwo Brighton?!" i przypiąć książce łatkę "literatura chrześcijańska dla kucharek". Ale z każdym kolejnym rozdziałem, zaczęłam się do tej książki przekonywać. To jednak nie była prosta opowiastka o Kopciuszku i księciu, a kiedy się zaakceptowało konwencję i przyjęło istnienie fikcyjnego królestwa w Europie, to nawet można było odczuć coś na kształt podziwu dla zgłębienia zawiłości monarchistyczno-politycznych. Stosunki w owym królestwie wyglądały bardzo wiarygodnie, a fakt, że autorka wybrała właśnie księcia na bohatera jednak MIAŁ znaczenie i to znaczenie wcale nie romansowe. Stopniowo, strona po stronie, dałam się uwieść tej opowieści. Mądra historia, pełnokrwiści bohaterowie. Nawet jeśli trochę czasem dziwni, to jednak bardzo wiarygodni.
A teraz minusy: 1. fatalne tłumaczenie i gorzej niż fatalna redakcja. Szukałam w stopce nazwiska redaktora i nie znalazłam. Czy to znaczy, że wydawnictwo olało tę kwestię, a priori zakładając, że książka sama z siebie jest doskonała i żadnej redakcji ani korekty nie potrzebuje? No jak tak można?!
Błędy ortograficzne, błędy stylistyczne, błędy tłumaczenia. Nieporadność językowa tłumaczki. To wszystko mógłby spokojnie zniwelować dobry redaktor. Ale wydawca wolał zaoszczędzić. Wstyd!
2. Autorka chyba mieszka w tej cieplejszej części USA i nigdy nie przeżyła prawdziwej zimy. Bohaterowie (i to południowcy z ciepłej Georgii) znalazłszy się zimą w "królestwie Brighton" (a temperatura z pewnością jest poniżej zera, skoro leży śnieg, a para z ust tworzy obłoczki i nie ma żadnych znaków odwilży) spędzają na dworze całe godziny np wysiadując w ogrodzie na ławce i prowadząc długie rozmowy, albo zostają całą noc w starym kamiennym bardzo zimnym kościele, mając pod tyłkiem jedynie koc (i to koc monstrum skoro potrafią na nim siedzieć i jeszcze się nim owinąć) i po takiej nocy bohater budzi się jedynie zmarznięty i (uwaga, tak tam było napisane, brawo korekta!) "zesztywniany".
Albo jadą kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, kilometrów otwartym kabrioletem ze złożonym dachem "czując wiatr we włosach". Że nikt się potem nie rozchorował na zatoki i/albo zapalenie uszu to cud. Autorka powinna spędzić ze dwie doby na Syberii, zesłana tam za brak wyobraźni ;) (Ale rozumiem, jak ktoś żyje w ciepłych krajach to pewnie trudno mu wyobrazić sobie prawdziwe zimno ;) tak jak pewnie mieszkańcom Alaski trudno opisać romans w klimacie tropikalnym ;) No ale jeśli mam się czegoś czepiać to w pierwszej kolejności tego.)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Psotny Franek

Kolejna fajna pozycja, poziom 1. Książki miały okładki, i odryliśmy teraz, że są na zgięciu książki (okładka) pytania do tekstu. Bardzo łatwo można sp...

zgłoś błąd zgłoś błąd