Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Księga kodów podświadomości

Cykl: W dżungli podświadomości (tom 2)
Wydawnictwo: G+J
6,91 (482 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
47
9
40
8
91
7
127
6
94
5
37
4
18
3
14
2
5
1
9
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377784242
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
elfijka

Podświadomość jest pilnym uczniem, który bada rzeczywistość i zapisuje wnioski na żelaznych tablicach. Umieszcza je w twoim umyśle w takim miejscu, żebyś nie zdawał sobie sprawy z ich istnienia. To podświadomość kieruje twoim zachowaniem, uczuciami i myślami. Wydaje ci się, że czegoś pragniesz, ale w rzeczywistości to ona podsuwa ci tę tęsknotę i zmusza do jej zaspokojenia. Jeżeli kody w...

Podświadomość jest pilnym uczniem, który bada rzeczywistość i zapisuje wnioski na żelaznych tablicach. Umieszcza je w twoim umyśle w takim miejscu, żebyś nie zdawał sobie sprawy z ich istnienia.
To podświadomość kieruje twoim zachowaniem, uczuciami i myślami. Wydaje ci się, że czegoś pragniesz, ale w rzeczywistości to ona podsuwa ci tę tęsknotę i zmusza do jej zaspokojenia.
Jeżeli kody w twojej podświadomości zostały prawidłowo zapisane, jesteś szczęściarzem. Jesteś zdrowy, zadowolony, masz poczucie sensu i spełnienia.
Jeśli nie, to witaj w klubie. 99% ludzi nosi w sobie fałszywe kody podświadomości. Kiedy je poznasz i zrozumiesz, będziesz mógł je zapisać na nowo.
I o tym jest ta książka.

 

źródło opisu: G+J Gruner&Jahr, 2013

źródło okładki: http://www.gjksiazki.pl/ksiazki,1,5,687,ksiega-kod...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 508
Skene | 2013-09-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 września 2013

Jeżeli jeszcze nie wiedziałam, po co poznałam sens słowa "ambiwalentny", to już wiem. By określić nim moje odczucia w stosunku do książki Beaty Pawlikowskiej.
Punkt wyjściowy - miałam wcześniej książkę z mądrymi karteczkami Pawlikowskiej, sporadycznie słuchałam jej programów w radio i byłam... zachwycona. Innymi słowy, raczej uważałam się za fankę Pawlikowskiej, stąd promocja w sklepie zachęciła mnie do nabycia jej książki.

Za co pięć plusów - za mądre i ważne uwagi dotyczące działania naszej podświadomości, za przypomnienie, że najwcześniejsze lata kształtują nasz odbiór świata, który z czasem uznajemy za świadomy, ale taki nie jest. To, że ktoś uważa świat za wrogi lub przyjacielski, może wynikać z najwcześniejszych doświadczeń. Plus za stworzenie zestawu kodów. Od jednego do kilkunastu dotyczy większości z nas - tu zgadzam się z Beatą Pawlikowską i tu też nasze drogi się rozchodzą.

Co zatem nie tak z tą mądrą książką? Myślałam, że osoby piszące w opiniach o powtórzeniach przesadzają. Dziś dołączam do ich chóru. Kiedy na stronie 394 po raz pięćdziesiąty co najmniej miałam kolejny raz przeczytać o sposobie zapisywania w nas fałszywych kodów (co zapowiedziały złowieszcze słowa: "Przypomnę krótkie logiczne zestawienie."), wiedziałam, że ostatnie 30 stron muszę przekartkować i odłożyć na długo. Udało mi się nie użyć niecenzuralnego słownictwa, którym autorka posługuje się dla podkreślenia emocji. Beata Pawlikowska w jednym miejscu tłumaczy, skąd wielość powtórzeń. Otóż obawia się, że mogę odłożyć książkę, potem zapomnieć poprzedni rozdział, a ona sama wie, ile lat zmagała się z przepisywaniem w sobie kodów na nowo, dlatego wraca do najważniejszych informacji. Nie wiem, do kogo Pawlikowska kieruje swoją książkę (oficjalnie do 100% ludzkości, podzielonych na Klub 1% czytających dla przyjemności i 99% dla zmiany), ale wiem jedno - można nie dać rady doczytać do końca właśnie z tego powodu. Zgadzam się z Pawlikowską, że zmiana w sposobie patrzenia na świat wymaga długiej pracy, ciągłego powtarzania w sobie prawdziwych kodów, ale nie ciągłego CZYTANIA o tym, że niektóre kody mam fałszywe, bo podświadomość je źle zapisała. "Księga kodów podświadomości" o połowę krótszą nabyłabym nawet za tę samą cenę. Autorka chyba intuicyjnie jest świadoma tego, bo w pewnym momencie, wypisując kilka stron fałszywych kodów, zwraca uwagę, że na pewno czytelnik przeleciał to wzrokiem. Otóż nie, to był jeden z ostatnich momentów, kiedy naprawdę walczyłam z lekturą. Potem było coraz ciężej.
Sprawa druga, Pawlikowska tworzy obraz szczęścia uzyskanego po przepisaniu fałszywych kodów. Z jej obrazu wyłania się szczęśliwa, zdrowa, spełniona osoba (autorka), a wszyscy mają możliwość osiągnąć ten stan. Wydaje mi się, że Pawlikowska silnie unifikuje ludzi i upraszcza obraz świata. "Wszystkie bolesne emocje, z jakimi się zmagasz, dosłownie wszystkie, są odbiciem fałszywych zapisów w twojej podświadomości." Zostawia cię mąż, nie smucisz się, bo masz prawdłowe kody, umiera ci dziecko, nie smucisz się, bo masz prawidłowe kody... Autorka, moim zdaniem, wyszła od bardzo mądrych i ważnych myśli dotyczących podświadomości i pokazała na swoim przykładzie, jak to działa, a potem przeskoczyła do czegoś, nad czym wielcy filozofowie pracowali latami - wizji całego świata, sił nim poruszających, istoty człowieka itp. Rozumiem, można taką wizję mieć, nawet warto, ale zanim ukaże się ją światu jako - jej zdaniem - jedynie obowiązującą, to trzeba trochę więcej niż indywidualne doświadczenie walki z własnymi problemami. Powstała utopijna wizja przekazywana w sposób, który przypomniał mi początki komunizmu. Dlaczego robotnicy nie popierali komunizmu? Bo, jak uważali komuniści, są przesiąknięci burżuazyjnym myśleniem, stąd trzeba ich zmusić, a potem będą szczęśliwi. Niechęć do obrazu świata stworzonego przez Pawlikowską wynika u mnie z tego, że jest to obraz, z którym nie mogę dyskutować. Autorka wytrąciła mi wszelkie argumenty. Pokazała to czasem w książce. Jeżeli mam inne zdanie niż ona, to znaczy, że mam fałszywe kody podświadomości. I to koniec dyskusji... Zatem nawet nie mam szans na podniesienie tematu, że jest coś takiego jak tajemnica cierpienia, że wolnemu człowiekowi zdarza się świadomie wybrać zło, że sądzę, iż człowiek może być czasami niezadowolony, nawet jeśli ma prawdziwe kody, że chrześcijaństwo ma według mnie sens - bo autorka osobę, która uznaje, że Bóg ma imię, uznaje za pyszną (i to nie w sensie smakowitym).
Na deser sprawa interpunkcji. Na początku pomyślałam, że wydawnictwo się nie postarało, ale znalazłam informację autorki, iż to jej decyzja, bo "przecinek to narzędzie artystyczne (...). To samo zdanie ma zupełnie inną moc, zależnie od tego czy zostanie posiekane pięcioma, czy ozdobione tylko jednym." Rozumiem to, w poezji często to widać, Różewicz też je pomija. Jest jedno ale. W tak długiej książce mnie osobiście przecinki pomagają, pozwalają umysłowi domyślać się wyliczeń, granic między zdaniami składowymi. Zaakceptowałabym znaczenie artystyczne, ale nijak się go nie doszukałam. Autorka zawsze postawi przecinek przed że, bo zna tę zasadę (nawet wie, by "mimo że" nie rozdzielać), ale nie zna innych, stąd nie zawsze dodaje przecinki w zdaniach złożonych. Mój wzrok często zatrzymywał się na miejscach, gdzie brakowało przecinka, więc zdołałam zauważyć, że ich brak nijak ma się do jakiejkolwiek mocy zdania, a niechęć autorki do zaleceń korekty pokazała mi, że już w takiej nawet dziedzinie autorka nie chce dyskutować...

Na ostatniej stronie dowiedziałam się, że cała książka, która miała mnie nauczyć pracy z kodami podświadomości, to tylko zapowiedź. 400 stron nie wystarczyło, potem będzie "Kurs szczęścia", który też nie da mi wszystkiego, bo muszę sięgnąć po "Trening szczęścia".
Może warto bardziej zaufać czytelnikowi? Ja już nie dam rady dłużej być szczęśliwa, czytając Pawlikowską. Podejrzewam, że odpowiedź autorki brzmiałaby - Twoja niechęć wynika z fałszywych kodów podświadomości. I jak tu dyskutować, że mądre, ciepłe i ważne myśli Pawlikowskiej, które zapisałam sobie i z których skorzystam, zostały zmasakrowane przez formę i chęć do budowania na nich wizji całego wszechświata?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mapa kości

O gwiazdkę niżej z powodu żalu, za brak jednej z ukochanych postaci. Ale poza tym klimat ciężki, oj ciężki i dużo się dzieje.

zgłoś błąd zgłoś błąd