Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klucz

Cykl: Engelsfors (tom 3)
Wydawnictwo: Czarna Owca
7,83 (563 ocen i 56 opinii) Zobacz oceny
10
99
9
104
8
137
7
114
6
73
5
20
4
8
3
6
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nyckeln
data wydania
ISBN
9129677815
liczba stron
808
język
polski
dodał
chamariz

W ENGELSFORS ZBLIŻA SIĘ KONIEC. Minął niespełna miesiąc od tragedii na sali gimnastycznej w liceum w Engelsfors, lecz Wybrańcy nie mają czasu, żeby dojść do siebie. Niebawem ich świat znowu stanie na głowie. Pytania znajdą odpowiedzi, tajemnice zostaną wyjawione, a lojalność będzie wystawiona na ciężką próbę. Czasu jest coraz mniej, a Wybrańcy mogą być pewni tylko jednego – że wszystko się...

W ENGELSFORS ZBLIŻA SIĘ KONIEC.

Minął niespełna miesiąc od tragedii na sali gimnastycznej w liceum w Engelsfors, lecz Wybrańcy nie mają czasu, żeby dojść do siebie. Niebawem ich świat znowu stanie na głowie. Pytania znajdą odpowiedzi, tajemnice zostaną wyjawione, a lojalność będzie wystawiona na ciężką próbę. Czasu jest coraz mniej, a Wybrańcy mogą być pewni tylko jednego – że wszystko się zmieni. Klucz to ostatnia część trylogii o miasteczku Engelsfors. Poprzednie dwa tomy, Krąg i Ogień odniosły ogromny sukces zarówno wśród krytyków, jak i czytelników.

 

źródło opisu: http://bookgeek.pl/2014/10/16/zapowiedz-klucz-mats...(?)

źródło okładki: http://bookgeek.pl/2014/07/29/zapowiedz-klucz-mats...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 631
figa1992 | 2015-01-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 stycznia 2015

Czytałam ją już od kilku dni, ale wczoraj wieczorem akcja niespodziewanie tak mnie wciągnęła, że 343 strony zleciały jak z bicza strzelił. I książka skończona :) O drugiej nad ranem xD

Oczywiście czuło się momentami, że jest to powieść bardziej skierowana do młodzieży. Dodatkowo styl autorów specjalnie nie porywa: wydarzenia opisywane w książce zmieniają się co zdanie. I nie mówię tego w formie pochwały, że akcja jest taka wartka - chodzi po prostu o to, że autorzy mają tendencję do częstego używania zdań prostych, krótkich, którymi prezentują nam jakby migawki z tego, co aktualnie się dzieje. Niekiedy jest to poniekąd wskazane, buduje jakieś napięcie, zmusza czytelnika do "dopowiedzenia sobie" reszty, wczucia się w sytuację. W innych momentach jest to po prostu zbędne.

Mimo to, jak już powiedziałam, "Klucz" wciągnął mnie na tyle, że nie mogłam się już od niego oderwać - wiedziałam, że albo przeczytam go teraz, albo prędko nie znajdę na niego czasu. Podobało mi się to, że koniec końców nic nie było takie, jakim się wydawało i cały obraz sytuacji, jaki czytelnik budował sobie czytając po kolei tę trylogię, został odwrócony do góry nogami.

Niestety wielokrotnie czułam się zdegustowana ilością pomyłek, jaka pojawiała się w naszym tłumaczeniu. Nie wiem, kto za to odpowiada, więc nie wskazuję nikogo palcem, ale bohaterowie często wymieniali się imionami (najczęściej Gustaf z Victorem) i tak oto powstał ten piękny kwiatuszek:

„(…) Linnéa przysuwa się bliżej, a jej usta zaraz musną usta Linnéi” (738) - to dopiero magia, nie? No, chyba że przyglądałaby się sobie w lustrze, ale wierzcie mi – nie robiła tego.

Kolejną perełką był brak jednej literki, który zmieniał kontekst całego zdania:

„Nie ma pojęcia, co ją czeka, gdy uda jej się przedostać do królestwa śmieci. Nie wie nawet, czy ono istnieje” (119) - ja o takim też nie słyszałam, ale raczej nie jest to zbyt przyjemne miejsce...

A teraz z innej beczki. Dwukrotnie rozbawił mnie dobór słownictwa w naszym tłumaczeniu. Za pierwszym razem było to:

„(...) podciąga koc aż pod samą brodę. Najchętniej naciągnęłaby go sobie na głowę. Imploduje.” (360)

Oczywiście wiem już, co to implozja, a po przeczytaniu definicji zdałam sobie sprawę, że wiedziałabym od samego początku… gdybym to słowo znalazła w jakimś bardziej stosownym kontekście. Na przykład w podręczniku od fizyki… Nigdy jednak nie słyszałam, żeby ktoś implodował i choć łatwo domyśleć się, co tłumaczka miała na myśli, wydaję mi się, że mogła pokusić się o jakieś bardziej „codzienne” sformułowanie.

Tak samo było w drugim przypadku: jedną z bohaterek miotały „ambiwalentne uczucia” (727). Podejrzewam, że każdy z nas wie, co to oznacza, ale czy szesnastolatka, którą jest wspomniana dziewczyna, naprawdę użyłaby takiego określenia?

Wiem, że strasznie się czepiam, a na dodatek to wszystko i tak nie ma wpływu na fakt, że ta powieść, jak i cała trylogia naprawdę mi się podobały i mogę je polecić osobom lubiącym magie, czary itp., ale raczej tym z młodszego (ode mnie) grona, bo pewnie nie każdy jest tak „tolerancyjny” dla literatury młodzieżowej jak ja. Sama też cieszę się, że przeczytałam je teraz, a nie za kilka lat, bo nie wiem czy miałabym wtedy do nich tyle cierpliwości… :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
HEX

Rewelacja! Jedna z lepszych powieści grozy jakie miałam przyjemność czytać. Może nie przeraziła mnie 'na śmierć', ale nie powiem- wizja pojawiającej...

zgłoś błąd zgłoś błąd