Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gdy słońce było bogiem

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,14 (281 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
27
8
60
7
115
6
46
5
14
4
4
3
5
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gdy słońce było bogiem
data wydania
ISBN
978-83-244-0215-1
liczba stron
388
kategoria
historia
język
polski
dodała
jagarkar

Inne wydania

Opowieści o dziewiętnastowiecznej fascynacji odkryciami archeologicznymi w krajach egzotycznych. Informacje dotyczące historii i kultury starożytnych Sumerów, Egipcjan, Azteków czy mieszkańców Pompei przeplatają się z fabularnym opisem przygód pierwszych odkrywców, wśród których byli nie tylko naukowcy, ale też awanturnicy żądni skarbów i sławy. Pierwsze wydanie Gdy słońce było bogiem ukazało...

Opowieści o dziewiętnastowiecznej fascynacji odkryciami archeologicznymi w krajach egzotycznych. Informacje dotyczące historii i kultury starożytnych Sumerów, Egipcjan, Azteków czy mieszkańców Pompei przeplatają się z fabularnym opisem przygód pierwszych odkrywców, wśród których byli nie tylko naukowcy, ale też awanturnicy żądni skarbów i sławy.
Pierwsze wydanie Gdy słońce było bogiem ukazało się w 1956 roku. Książka szybko zyskała rzesze miłośników, była wielokrotnie wznawiana i osiągnęła łączy nakład blisko pół miliona egzemplarzy. Wychowało się na niej kilka pokoleń czytelników, wśród nich wielu przyszłych archeologów, historyków i pasjonatów starożytnych kultur.

Wstęp: Zdzisław Skrok
Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki

 

źródło opisu: Wydawnictwo Iskry, 2012

źródło okładki: http://www.iskry.com.pl/tytul/5461

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1526
Sensej | 2017-05-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Książkę Zenona Kosidowskiego, powracającą w drugim dziesięcioleciu XXI wieku, powitałem z przyjemnością. Choć wyobrażam sobie, że decyzja o jej wznowieniu była kontrowersyjna.

Zenon Kosidowski, przedwojenny literat i radiowiec, po powrocie do Polski w 1951 roku odnalazł się jako pisarz książek historycznych. Chociaż „odnalazł się” to może określenie nieco oględne. Mówiąc ściśle, zrobił zawrotną karierę, a jego książki wydane zostały w ogromnych nakładach w Polsce i krajach bloku socjalistycznego. I nic dziwnego, miały one wszystko, co potrzebne było do sukcesu: wspaniałe pióro i narrację, zdolność oszołomienia czytelnika barwnymi postaciami i miejscami odległymi w czasie i przestrzeni, no i konieczną szczyptę materializmu historycznego. To wszystko sprawiło, że Kosidowski okazał się pionierem eseju popularnohistorycznego, zwłaszcza w zakresie starożytności. W nie najweselszych czasach gomułkowskich czytali go wszyscy, bo potrafił z łatwością przenieść w świat pełen barw i przygód, a zarazem świat historyczny. Jeszcze długo książki jego były lekturami w szkole. Można rzec, że wyobraźnia historyczna całych pokoleń posiada spory dług u pisarza.

Pierwszą tego typu pozycją w dorobku Kosidowskiego i zarazem zupełnym strzałem w dziesiątkę jest „Gdy słońce było bogiem” z 1956 roku. Nie jest to bynajmniej książka naukowa ani podręcznikowa. Jej przedmiot jest zróżnicowany – aż do frywolności. Cztery części poświęcone są kolejno odległym od siebie tematom: Mezopotamii, Egiptowi, Egei i Środkowej Ameryce. Ale temu wszystkiemu służy jeden wspólny cel – pokazać w plastyczny i potoczysty sposób, jak przed nowożytnym Europejczykiem objawiały się z wolna stare, zapomniane cywilizacje, przykryte kolejnymi warstwami kurzu i piasku. Praca ukazuje więc, w jaki sposób pewien zbiór określonych, martwych, materialnych wytworów odżywał pod pełnym fascynacji okiem odkrywców i archeologów.

Każda z części składa się z kilkunastu żywych i błyskotliwych opowieści o ludziach, którzy stanęli w obliczu nie tyle zwykłej chętki, ale wręcz poznawczego przymusu wniknięcia w minione wieki i w ślady ludzi, którzy wówczas żyli. Jest to podejście do historii bardzo pożądane dziś, gdy podręczniki są tak często zdepersonalizowane i zamknięte w obrębie kilku z góry postawionych wytycznych. Postaci, które pojawiają się na kartach książki – nieraz nie tylko zwykli badacze, ale i awanturnicy o żywotach pełnych przygód – bardzo rzadko są w podręczniku czymś więcej jak wysuszonym nazwiskiem. W „Gdy słońce było bogiem” ujawniana jest nie tylko historia, ale i proces odkrywania historii – nie tylko skostniały po selekcji naukowej wytwór poznawczy, ale i pełen namiętności opis, jak ten wytwór się urabiał. Dlatego tę książkę polecam zwłaszcza rodzicom, którzy chcą rozbudzić zainteresowanie historyczne u swych dzieci (w wieku okołogimnazjalnym). Bo tu ujawnia się w pełni i oszałamia istota historii jako nauki – pasja poznania.

Dlatego też książka, którą przywracają czytelnikowi „Iskry” (i to w pięknej oprawie i edycji), zasługuje z punktu widzenia literackiego i „propedeutycznego” na mocne osiem punktów w skali dziesięciopunktowej. Ale z punktu widzenia akademicko-historycznego pozycja niniejsza leży i kwiczy (dlatego czuję się w obowiązku obniżyć ocenę). Jest anachroniczna, jej niektóre konstatacje są trudne do weryfikacji, z punktu widzenia stanu dzisiejszych badań książka jest chwilami naiwna i wprowadzająca w błąd. A hołdy oddawane radzieckim badaczom i krytyka archeologii burżuazyjnej budzi tylko rozbawienie. To są obciążenia czasu, których nie da się naprawić.

Ktoś mógłby zapytać, jaki jest sens wznawiać tę publikację, kiedy mamy inne, aktualniejsze i rzetelniejsze pozycje tego typu, na przykład Świderkównę czy nawet Krawczuka. Odpowiedziałbym: nie każdemu udaje się uniknąć nudziarstwa tak dobrze jak Kosidowskiemu – nawet wymienionym autorom. W tym zakresie jest on naprawdę biegły i, jak zauważa we wstępie do niniejszego wydania Zdzisław Skrok, znać tu dobre techniki autora radiowego: retardację, suspens etc. Ale przywrócenie czytelnikom Kosidowskiego ma też swój sens kulturoznawczy. Książka ta z upływem dziesięcioleci przestała być li tylko źródłem informacji i czytelniczej przyjemności, ale sama stała się obiektem refleksji i świadectwem swego okresu. Brawa więc i podziękowania dla „Iskier”! Mimo pewnych nieaktualnych tez i skażenia ideologią komunistyczną serdecznie polecam ją wszystkim książkoholikom. ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiedźmin: Geralt

No, tu już mamy zdecydowanie lepszą historię. Przede wszystkim zwarta, zrozumiała fabuła. Tę część bardzo dobrze się czytało: jak świetną przygodę ze...

zgłoś błąd zgłoś błąd