Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oko cyklonu

Tłumaczenie: Maria Skibniewska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,05 (20 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
2
7
5
6
8
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Eye of the Storm
data wydania
liczba stron
731
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
tyberiusz

 

Brak materiałów.
książek: 533
mieszka | 2017-06-22
Przeczytana: 22 czerwca 2017

To jest moja powieść. Dokładnie taka, jaka powinna być.
Patrica White'a pokochałam od pierwszego akapitu "Voss" (może to lekka przesada, bo książkę czytałam jako niepełnoletni szczawik, więc może nie pamiętam za dobrze, ale jednak...). Potem kolejne zachwyty, w tym "Oko cyklonu" i znów odurzenie.
Totalne i całkowite odurzenie.
Czuje to wszystko i upał Australii, klimat starego domu, kurz w zasłonach, lakier do układania fryzury, ciężar brylantów na wiotkich placach. Widzę starszą kobietę i jej dwoje dorosłych dzieci, które zjeżdżają ze świata ze swoimi problemami i życiem do umierającej matki.
W warstwie fabularnej powieści zaprezentowana jest historia każdego bohatera lub jakiś jej fragment, który doskonale określa jego charter, styl życia. Zdumiewające jest niesłychane wyważenie proporcji w opowiadaniu: choć akcja zdawałaby się obejmować tylko trzy osoby: Elisabeth, jej córkę Dorothy i syna Basila to na jednakowym poziomie znajdują się kreacje trzech pielęgniarek i adwokata zajmujących się panią Hunter. Z równą uwagą scharakteryzowane jest każda z tych postaci.
Elisabeth Hunter umiera samotnie, wśród personelu medycznego - pielęgniarek, które sama opłaciła. Córka i syn szybciutko kończą swoje sprawy w Australii i wyjeżdżają "do siebie", nie rozwikławszy spraw, nie oczyściwszy atmosfery, nadal samotni i obcy sobie. Śmierć matki była tylko obowiązkiem spotkania i nadzieją na "załatwienia" czegoś dla siebie.
Całe piękno tej powieści kryje się w słowach, niespiesznych, doskonale obrazujących. Słowa mają taką samą konsystencję jak opisywany świat, taką samą lepkości i ciężar gorąca, nasycenie. Tak ja wyobrażam sobie Australię.

PS. Uwielbiam okładki z tej serii wydawnictwa PIW

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Naznaczeni

Nigdy, przenigdy nie przeczytałam czegoś tak szybko. Niestety nie mam pewności czy to przez fabułę czy lekkość pisania autorki. Mimo to czyta się wszy...

zgłoś błąd zgłoś błąd