Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miłość oraz inne dysonanse

Tłumaczenie: Katarzyna Maria Janowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,59 (1271 ocen i 181 opinii) Zobacz oceny
10
65
9
95
8
201
7
318
6
305
5
158
4
61
3
44
2
12
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324022953
liczba stron
480
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Anna… Pojawiła się tak nagle, przypadkiem. Przypadkiem?! W Moskwie przypadek powinien otrzymać zupełnie inną definicję. Słuchałem Okudżawy i w tle ciągle słyszałem jej mocny, harmonijny głos. Odtwarzałem w pamięci obraz jej warg… ~~~~ Struna – ceniony krytyk muzyczny, Polak z niemieckim paszportem. Rozwiedziony, bez rodziny, bez nadziei. Kiedyś marzył o tym, ze zostanie muzykiem, kochał do...

Anna… Pojawiła się tak nagle, przypadkiem. Przypadkiem?! W Moskwie przypadek powinien otrzymać zupełnie inną definicję. Słuchałem Okudżawy i w tle ciągle słyszałem jej mocny, harmonijny głos. Odtwarzałem w pamięci obraz jej warg…

~~~~

Struna – ceniony krytyk muzyczny, Polak z niemieckim paszportem. Rozwiedziony, bez rodziny, bez nadziei. Kiedyś marzył o tym, ze zostanie muzykiem, kochał do szaleństwa, ale ani muzyka ani kobieta nie były mu wierne.
Anna – Rosjanka – żyje z dnia na dzień, w małżeństwie bez miłości. Chciała być aktorką, chciała mieć dzieci. Niestety, żadnego w tych marzeń nie udało jej się zrealizować.
Spotkali się przypadkowo, oboje samotni w Moskwie. Nie spodziewali się, że taka miłość w ogóle się zdarza. Niemożliwa, wbrew rozsądkowi, wbrew zasadom.

~~~~

Miłość oraz inne dysonanse to pełna muzyki i namiętności powieść, pisana z dwóch perspektyw, z dwóch krajów, z dwóch serc.
To opowieści o diametralnie różnych światach, dwóch równoległych losach, które połączył przypadek - w cieniu osobistych dramatów i niełatwych relacji polsko-rosyjskich.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 852
degeneratka | 2012-11-11
Na półkach: Przeczytane

Zdjęcie na okładce przykuwa wzrok. Emanuje ciepłem, jest trochę wzruszające. Może przez te ich piegi. Przez zmarszczki i wystające obojczyki. Może przez ich chwilowe zapomnienie. Usta kobiety są dokładnie takie, jakie zapamiętał Struna. Lekko spękane, podpuchnięte, intrygujące. Historia pewnych miłości. Bo, że o miłościach a nie miłości będzie mowa, było więcej niż pewne zanim zaczęłam czytać. Tak to już jest u Wiśniewskiego. I smutno jest. I smutno będzie. Sam Struna mówi o swoim życiu „Czasami (…) miałem wrażenie, że czytam na głos jakąś kiczowatą książkę, której autor koniecznie chciał na dwustu stronach opisać dwieście jeden tragedii.” Z jedynie maleńką poprawką, że stron jest 471. Neurotyczny krytyk muzyczny o lekko zamazanej tożsamości i lekko depresyjna niedoszła aktorka zakochują się w sobie w kwietniowej Moskwie. Namiętnie, lirycznie, banalnie. Szybko się czyta i szybko zapomina. A to, co naprawdę porusza to opowieści w tle.
Geniusza Svena, który po stracie żony i córki, tkwi w piekle wspomnień i niewykorzystanych szans. Cynika Joshu’y żyjącego od odlotu do odlotu, uwielbiającego przegrywać w walce ja-kontra-reszta świata. Pięknonogiej Magdy Schmidtovej, dla której czeska końcówka nazwiska oraz tęsknota za feministką Daszeńką stały się symbolem walki o siebie samą. Oraz Joanny M. z osiedla Szklane Domy. Mojej ulubionej. Może dlatego, że znam też Joasię z Nowej Huty, która była nauczycielką, miała kota i wiedziała, co to znaczy kochać. A jeszcze bardziej wiedziała, co znaczy cierpieć. I ze spokojem w oczach i cieniem uśmiechu pisała o rzeczach, których ze spokojem i uśmiechem czytać/ słuchać się nie da. A może dlatego ulubionej, bo każdy z nas, niezależnie od płci, był choć raz w życiu Joanną M.
Lubię książki, które muszę czytać z ołówkiem w ręku. Zapisywać. Szukać. Przeczytać „Esse” Miłosza. I posłuchać na YouTube Valentiny Igoshina, grającej nokturn Chopina. Valentina jest podoba do Joanny M.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Florystka

Bardzo dobrze się czyta, był moment gdzie autorka zaczynała popadać w typowy dla siebie bałagan wielowątkowy gdzie główna akcja książki zaczynała się...

zgłoś błąd zgłoś błąd