Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948–1971

Seria: Mówi muzeum
Wydawnictwo: Karakter
7,08 (40 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
9
7
14
6
11
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362376193
liczba stron
400
język
polski
dodała
einsatz

Niepublikowana dotąd korespondencja między jedną z największych dwudziestowiecznych artystek a znakomitym krytykiem, wieloletnim dyrektorem Muzeum Sztuki w Łodzi. Listy, pisane od schyłku lat czterdziestych do końca życia rzeźbiarki, przedstawiają ich narzeczeństwo, małżeństwo, a po rozwodzie – nadal bliską, przyjacielską więź. Napisane z prawdziwym literackim talentem są świadectwem drogi...

Niepublikowana dotąd korespondencja między jedną z największych dwudziestowiecznych artystek a znakomitym krytykiem, wieloletnim dyrektorem Muzeum Sztuki w Łodzi. Listy, pisane od schyłku lat czterdziestych do końca życia rzeźbiarki, przedstawiają ich narzeczeństwo, małżeństwo, a po rozwodzie – nadal bliską, przyjacielską więź. Napisane z prawdziwym literackim talentem są świadectwem drogi artystycznej Szapocznikow i rzadkim u niej autokomentarzem. Są też pełnym pasji dokumentem porywającej miłości, której tło stanowiła powojenna Europa: od lewicującej Francji po komunistyczną Polskę.
Listy opatrzono objaśnieniami Agaty Jakubowskiej, autorki jedynej monografii twórczości Szapocznikow. Tłumaczą one polityczny i artystyczny kontekst, w jakim powstawała ta korespondencja, oraz przybliżają biografie jej autorów.

„Życie jest krótkie, jest piękne, o ile potrafi być szczere, prawdziwe i silne, nie cukierkowato sentymentalne. Kwiaty to cuda przyrody i radość dla ludu. Zresztą wszystko jest cudem przyrody. Najsilniejsze słowo w Twym liście to »cholernie«. Dopiero po nim czuję, jak mnie cholernie kochasz i nie musisz za to przepraszać”. (fragment)

 

źródło opisu: http://www.karakter.pl

źródło okładki: http://www.karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bosy_Antek książek: 669

Złamana tajemnica korespondencji

Czytając nieadresowane do nas listy, możemy narazić się na spore nieprzyjemności. Za podobne czyny kodeks przewiduje grzywny, a nawet kary pozbawienia wolności. Tajemnica cudzej korespondencji jest więc chroniona prawnie i żadne okoliczności nie usprawiedliwiają zagłębiania się w lekturze listów, pocztówek i telegramów, których adresatami nie jesteśmy. Ta oczywista zasada bywa łamana, gdy w grę wchodzą listy, jakie wymieniają między sobą „wielcy” tego świata – politycy, artyści, pisarze, intelektualiści…

Z ich korespondencji dowiedzieć możemy się nie tylko tego, kiedy ostatnio nadawcę bolał ząb, ale równie kwestii nieporównywalnie ważniejszych. Piszący wymieniają się ocenami rzeczywistości, mówią wprost na temat swojej twórczości, jakby przy okazji płodząc przepiękne literacko partie, a precyzyjne wywody, na które zabrakło miejsca w „oficjalnych okolicznościach”, sąsiadują z żywiołem intymnych wyznań.

Nie inaczej jest w przypadku książki Aliny Szapocznikow pt. „Kroją mi się piękne sprawy.” Ten zbiór 140 listów jednej z największych polskich artystek XX wieku, pisanych do miłości jej życia, Ryszarda Stanisławskiego, wybitnego krytyka sztuki, ukazuje wszystkie plusy i minusy odtajnianej korespondencji.

Książka jest przepięknie wydana. Oprócz listów znajdziemy obszerne komentarze, które doskonale dookreślą nam realia życia, przybliżą elitę artystyczną, zaznajomią z być może obco brzmiącymi nazwiskami. Wyjaśnią skomplikowane społeczno-polityczne konteksty lat 1948-1971, na...

Czytając nieadresowane do nas listy, możemy narazić się na spore nieprzyjemności. Za podobne czyny kodeks przewiduje grzywny, a nawet kary pozbawienia wolności. Tajemnica cudzej korespondencji jest więc chroniona prawnie i żadne okoliczności nie usprawiedliwiają zagłębiania się w lekturze listów, pocztówek i telegramów, których adresatami nie jesteśmy. Ta oczywista zasada bywa łamana, gdy w grę wchodzą listy, jakie wymieniają między sobą „wielcy” tego świata – politycy, artyści, pisarze, intelektualiści…

Z ich korespondencji dowiedzieć możemy się nie tylko tego, kiedy ostatnio nadawcę bolał ząb, ale równie kwestii nieporównywalnie ważniejszych. Piszący wymieniają się ocenami rzeczywistości, mówią wprost na temat swojej twórczości, jakby przy okazji płodząc przepiękne literacko partie, a precyzyjne wywody, na które zabrakło miejsca w „oficjalnych okolicznościach”, sąsiadują z żywiołem intymnych wyznań.

Nie inaczej jest w przypadku książki Aliny Szapocznikow pt. „Kroją mi się piękne sprawy.” Ten zbiór 140 listów jednej z największych polskich artystek XX wieku, pisanych do miłości jej życia, Ryszarda Stanisławskiego, wybitnego krytyka sztuki, ukazuje wszystkie plusy i minusy odtajnianej korespondencji.

Książka jest przepięknie wydana. Oprócz listów znajdziemy obszerne komentarze, które doskonale dookreślą nam realia życia, przybliżą elitę artystyczną, zaznajomią z być może obco brzmiącymi nazwiskami. Wyjaśnią skomplikowane społeczno-polityczne konteksty lat 1948-1971, na przestrzeni których dwoje bliskich sobie osób przelewało na papier to, co boli, fascynuje, przeraża lub cieszy.

Niektórzy z czytelników być może ze zdumieniem odkryją, że Alina Szapocznikow z niekłamaną radością witała w Polsce komunistyczną władzę, widząc w niej strażnika dostatku i wolności artystycznej. Dla wielu być może zbyt krępujące będą opisy fizycznych słabości, chorób, a nade wszystko intymności, jaką hojnie szafuje autorka listów. Dostajemy klucz do prywatnego świata kobiety, która odkrywa się przed najbliższą sobie osobą. Podglądamy. Przysłuchujemy się spowiedzi.

Nie jest to książka dla każdego – nużyć mogą litanie nazwisk, nazwy miejsc kolejnych wystaw, drobiazgowe opisy wnętrza artystycznej duszy. Być może tylko najwierniejsi wielbiciele talentu Aliny Szapocznikow oraz historycy sztuki zdecydują się na nie zawsze przyjemną konfrontację z życiem prywatnym obnażonym czasami do nieprzyzwoitych granic.

Tomasz Fijałkowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (144)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 0

Poznali się pewnego letniego dnia w 1948 r., w jednym z najbardziej romantycznych miast na świecie – w Paryżu. Czy można wymarzyć sobie lepsze miejsce na początek miłości?
On – młody, studiujący jeszcze przyszły historyk sztuki; Ona – inteligentna, zdolna, ambitna, stojąca u progu kariery artystka-rzeźbiarka. On – oszczędny w słowach racjonalista, który przeżył czas wojny nie doświadczając większych nieszczęść; Ona – nadwrażliwa, wyczulona na niesprawiedliwość ofiara Holocaustu, która skrzętnie zacierała ślady tragedii jakiej doświadczyła, by nie żyć z profitu przeżytej traumy, ale budować swój wizerunek artysty poprzez stworzone dzieło.
Połączyła ich miłość, namiętność i wspólna pasja do sztuki. Rozdzielały kraje, granice, kilometry – żyli w różnych miejscach świata, w ciągłych rozjazdach i podróżach. Żeby utrzymać kontakt pisali do siebie piękne miłosne listy. Listy przesycone delikatnym erotyzmem i fizyczną tęsknotą, troskliwe, nostalgiczne, na których kartach raz witała miłość...

książek: 221
olkademolka | 2012-10-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Pomijając fakt, że to kopalnia informacji dla zainteresowanych nie tylko Szapocznikow i Stanisławskim, ale i polską sztuką w PRL-u, środowiskiem artystycznym i jego problemami związanymi choćby z zagranicznymi podróżami - to także portret związku, który odbiorca obserwować może na każdym etapie rozwoju. Przejmujący jest przeskok między pełnymi tęsknoty listami (problemy z wizą uniemożliwiły skutecznie wspólny wyjazd), a kartką pocztową wysłaną przez Szapocznikow do Stanisławskiego, podpisaną już przez nią i jej nowego mężczyznę. I tak bardzo żal, że jedną z przeszkód na drodze tego małżeństwa był brak komunikacji, i to w sensie technicznym (listy mijające się lub zatrzymane przez cenzurę) - ciekawe, czy życie w naszych czasach, epoce tak łatwej i szybkiej komunikacji, byłoby dla tego związku łaskawsze?
A po zamknięciu książki refleksja - co zostanie po mnie? Wydruk maili, zapis smsów? Jakże smutna jest powolna śmierć sztuki pisania listów.

książek: 1152
Aleksandra | 2017-04-26
Przeczytana: 28 kwietnia 2017
książek: 4294
Katarzyna | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, E-booki
książek: 1051
leukonoe | 2017-01-05
Przeczytana: 05 stycznia 2017
książek: 114
Basia | 2016-10-20
Na półkach: Przeczytane
książek: 54
agatkaprzybysz | 2016-07-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 475
Berceuse7 | 2016-05-17
Na półkach: Przeczytane
książek: 1075
książek: 808
AJK | 2015-06-03
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 134 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Wisława i Kornel

Dobrze można wyjść z pisarzem, czytając jego powieści, ale czasami jeszcze lepiej wyjdzie się na złamaniu jego prywatności i zajrzeniu do listów, jakie wymieniał z partnerem czy przyjaciółmi. Dziś o listach Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza zebranych w tomie „Najlepiej w życiu ma Twój kot”.


więcej
Najlepsze książki roku 2012

Rokrocznie na księgarskich półkach pojawiają się setki nowości. Jakie książki budziły największe emocje w tym roku? Jakie publikacje przeszły bez echa, choć zasługiwały na uwagę? Po co warto sięgnąć?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd