Czas poza czasem

Tłumaczenie: Robert Reszke
Seria: Dzieła wybrane Philipa K. Dicka
Wydawnictwo: Rebis
7,03 (545 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
46
8
119
7
202
6
120
5
36
4
8
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Time Out of Joint
data wydania
ISBN
9788375108354
liczba stron
288
słowa kluczowe
fantastyka
język
polski
dodała
Oceansoul

W swojej prozie kwestionuję nawet wszechświat; zastanawiam się na głos, czy jest rzeczywisty, zastanawiam się też na głos, czy my wszyscy jesteśmy prawdziwi”. Philip K. Dick „Philip K. Dick był filozofem, który odmienił fantastykę naukową. Ktoś taki był science fiction niezbędny, ktoś świeży, spoza kręgu pewnych świata umysłów ścisłych. Ktoś, kto chciał wątpić, mąciciel. Rewolucjonista, bo...

W swojej prozie kwestionuję nawet wszechświat; zastanawiam się na głos, czy jest rzeczywisty, zastanawiam się też na głos, czy my wszyscy jesteśmy prawdziwi”.
Philip K. Dick

„Philip K. Dick był filozofem, który odmienił fantastykę naukową. Ktoś taki był science fiction niezbędny, ktoś świeży, spoza kręgu pewnych świata umysłów ścisłych. Ktoś, kto chciał wątpić, mąciciel. Rewolucjonista, bo tylko tacy są w stanie popchnąć świat – a tym wypadku literaturę – do przodu. Łamią zasady, żeby ustalić nowe. Wydają się dziwni tylko dlatego, że są elementem nowego porządku – dzisiejsza ekstrawagancja jest jutrzejszą normą”.
z przedmowy Marcina Zwierzchowskiego

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2442

Rzeczywistość chwiejąca się w posadach

Rok 1959. Ragle Gumm mieszka wraz z siostrą i jej mężem na przedmieściach sielskiego amerykańskiego miasteczka. Dzień w dzień rozwiązuje zadanie z gazetowego konkursu, polegające na wyznaczeniu położenia zielonego ludzika. Nie ma pracy, nie ma hobby. Nie wie, kim jest Marylin Monroe. Nie może nawiązać połączenia z jakimkolwiek numerem ze znalezionej przypadkiem książki telefonicznej. Na domiar złego włącznik od światła w łazience jest nie w tym miejscu, w którym być powinien. Coś się w tej rzeczywistości przestaje zgadzać...

Zarówno Gumm, jak i jego szwagier Vic są coraz bardziej zaniepokojeni. Wraz z kolejnymi rozdziałami powieści rosną ich podejrzenia, wątpią - a to we własną poczytalność, a to w otaczającą ich konstrukcję świata. Czy to, co postrzegamy, zawsze musi być prawdziwe? Nie po raz pierwszy Philip K. Dick podejmuje zagadnienie percepcji i przyjmowania rzeczywistości za coś pewnego i prawdziwego z tego tylko powodu, że obcujemy z nią za pośrednictwem zmysłów — podobne rozważania snuł w późniejszych „Trzech stygmatach Palmera Eldricha”, „Ubiku” czy „Valis”.

„Czas poza czasem” różni się jednak od wspominanych wyżej tytułów choćby większą przystępnością dla czytelnika, który twórczości Dicka jeszcze nie zna, a może nawet nieco obawia się spotkania z nią. Pisarz finalnie klarownie wyjaśnia przyczyny opisanych wydarzeń i naturę zjawisk, korzystając w tym celu z rozwiązań właściwych fikcji naukowej; mniej tu filozofowania, więcej typowych dla gatunku chwytów. Trudno...

Rok 1959. Ragle Gumm mieszka wraz z siostrą i jej mężem na przedmieściach sielskiego amerykańskiego miasteczka. Dzień w dzień rozwiązuje zadanie z gazetowego konkursu, polegające na wyznaczeniu położenia zielonego ludzika. Nie ma pracy, nie ma hobby. Nie wie, kim jest Marylin Monroe. Nie może nawiązać połączenia z jakimkolwiek numerem ze znalezionej przypadkiem książki telefonicznej. Na domiar złego włącznik od światła w łazience jest nie w tym miejscu, w którym być powinien. Coś się w tej rzeczywistości przestaje zgadzać...

Zarówno Gumm, jak i jego szwagier Vic są coraz bardziej zaniepokojeni. Wraz z kolejnymi rozdziałami powieści rosną ich podejrzenia, wątpią - a to we własną poczytalność, a to w otaczającą ich konstrukcję świata. Czy to, co postrzegamy, zawsze musi być prawdziwe? Nie po raz pierwszy Philip K. Dick podejmuje zagadnienie percepcji i przyjmowania rzeczywistości za coś pewnego i prawdziwego z tego tylko powodu, że obcujemy z nią za pośrednictwem zmysłów — podobne rozważania snuł w późniejszych „Trzech stygmatach Palmera Eldricha”, „Ubiku” czy „Valis”.

„Czas poza czasem” różni się jednak od wspominanych wyżej tytułów choćby większą przystępnością dla czytelnika, który twórczości Dicka jeszcze nie zna, a może nawet nieco obawia się spotkania z nią. Pisarz finalnie klarownie wyjaśnia przyczyny opisanych wydarzeń i naturę zjawisk, korzystając w tym celu z rozwiązań właściwych fikcji naukowej; mniej tu filozofowania, więcej typowych dla gatunku chwytów. Trudno jednak uważać to za wadę, zwłaszcza mając na względzie czas powstania powieści; znając zaś ją i późniejsze dokonania autora, można w interesujący sposób prześledzić, jak ewoluowało jego pisarstwo na przestrzeni kolejnych dekad.

Nie zabrakło na szczęście innego elementu typowego dla prozy Dicka — wszechogarniającego poczucia paranoi i zagrożenia. Do sielankowego życia na przedmieściach, gdzie trawniki są równo przystrzyżone, a sąsiedzi zawsze uprzejmi, wkrada się stopniowo coraz więcej niepokoju i niepewności. Odbiorca towarzyszy zdezorientowanemu Ragle’owi i tak samo jak bohater próbuje poradzić sobie z wzrastającym natężeniem niepasujących do siebie elementów otaczającego świata: najpierw znaleźć w tym jakiś sens, a później rozwikłać sedno spisku.

Pisząc tę powieść, Philip Dick wciąż liczył na to, że trafi wreszcie w gusta czytelników głównego nurtu — stąd choćby wierne odwzorowanie realiów końca lat 50. XX wieku — ale jego abstrakcyjne pomysły i dekonstrukcję rzeczywistości docenili dopiero miłośnicy literatury science fiction. Mimo że od daty pierwszego wydania minęło już ponad pół wieku, trzymająca w napięciu intryga i prosty styl prowadzenia narracji nadal opierają się próbie czasu. Dlatego też — choć „Czas poza czasem” to tytuł o wiele mniej znany w dorobku Dicka niż choćby „Blade Runner” czy „Człowiek z Wysokiego Zamku” — warto zmierzyć się z tym utworem i dać się porwać refleksji nad ułudą i efemerycznością rzeczywistości.

Marta "Oceansoul" Najman

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1338)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1338
Jarek Zawisza | 2019-01-27
Na półkach: 2019, Przeczytane
Przeczytana: 11 stycznia 2019

Co otrzymamy kiedy Dicka, obedrzemy z Dicka?
Co stanie się z "produktem literackim" kiedy autor dokona mentalnej autokastracji?
Jakiego rodzaju powieść powstanie kiedy pisarz zapragnie porzucić swą norkę i tylnymi drzwiami wkraść się do mainstreamu?

Odpowiedź na te i niektóre inne pytania otrzymamy w książce Philipa K. Dicka - "Czas poza czasem".
I gdyby dzieło to spłynęło z pióra innego słowosklejacza, być może obdarzyłbym je większą ilością gwiazd...
Ale kiedy takie rzeczy wypisuje sam mistrz iluzji i mieszania czytelnikowi w głowie, to muszę zaprotestować, nie zgodzić się, odciąć się od tego co widzę.

Jaka jest ta książka?
Zwyczajna, przeciętna, przewidywalna, pozbawiona ironicznego Dickowskiego pazura, bez polotu i poczucia humoru...
Idea jaką autor wziął na tapetę, jest jak to zwykle u Dicka, dość ciekawa, ale fabuła zbyt prosta, język jakiś taki na siłę slangujący, postaci drewniane i psychologicznie niezbyt interesujące...

Reasumując:
Sam jestem zaskoczony pisząc takie...

książek: 0
| 2016-03-02
Na półkach: Przeczytane, 2016, 2016.03
Przeczytana: 02 marca 2016

Antyutopia, gra pozorów, powieść opisująca rzeczywistość, która okazuje się całkowicie inna od doświadczanej każdego dnia przez Ragle'a Gumma, głównego bohatera. Powieść rozwija się leniwie, myląc czytelnika, w którą stronę potoczy się akcja. Warto jednak przebrnąć przez początkowe opisy sielanki małego amerykańskiego miasteczka w 1959 roku, by dojść do punktu zwrotnego, do przyspieszenia i zmiany punktu patrzenia na rzeczywistość o 180 stopni. Kiedy akcja zaczęła nabierać tempa, gdy bohater zaczął odrywać wokoło siebie dziwne szczegóły, nieprzystające do tego, co znał dotychczas, miałem nieodparte wrażenie, że ten fragment książki mógł zainspirować Petera Weire'a do nakręcenia "Truman Show" z 1998 roku. Mam na myśli iluzję, w jakiej żyją bohaterowie powieści i filmu. Na szczęście akcja "Czasu poza czasem" biegnie w innym kierunku, nie należy jednak tego nikomu zdradzić przed przystąpieniem do lektury. Można śmiało napisać, że ciężko jest pisać o książce Dicka nie zdradzając...

książek: 1032
Marcin Knyszyński | 2019-01-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 stycznia 2019

Ten świat to jeden wielki Kant!

„Czas poza czasem”, powieść wydana dwa lata po „Kosmicznych marionetkach”, jest dość podobna do swej poprzedniczki ze względu na pewne rozwiązania fabularne. Bohaterowie, uwięzieni w małym miasteczku, z którego nie sposób się wyrwać i cierpiący na coś w rodzaju amnezji, zaczynają stopniowo demaskować prawdę o rzeczywistości. O ile jednak za intrygą w Millgate („Kosmiczne marionetki”) stoją prawdziwie boskie i przewyższające nasze zrozumienie byty, tak w „Czasie poza czasem” rozwiązanie zagadki jest zdecydowanie bardziej prozaiczne i przyziemne.

„Biography in Time” – tak to miało się pierwotnie nazywać. Agencja wydawnicza, z którą współpracował Philip K. Dick, otrzymała maszynopis już w kwietniu 1958 roku. Książka od samego początku nie była reklamowana jako powieść fantastyczna, lecz obyczajowa, ponieważ Dick zastanawiał się poważnie nad mocnym wejściem w mainstream. I taka też jest przez ponad połowę swej długości, jeśli nie liczyć dziwacznych...

książek: 552
Majkel | 2018-04-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 kwietnia 2018

Co za galopada, dynamika; co za akcja…
Każdy kto zna lepiej (niż gorzej) twórczość PKD wie, że autor ów nigdy nie miał skłonności do nadużywania tego środka wyrazu. Przeciwnie, najczęściej miejsca, czy przestrzeń były jedynie balastem dla jego pisarstwa. Zupełnie tak jak klimat SF jedynie zasłoną dymną, a na początku jego twórczości zazwyczaj był tylko niezbędną trampoliną, konieczną aby utrzymać się jakoś na rynku wydawniczym w tamtych czasach.
Początek powieści nie zdradza niczego szczególnego jak na Dicka, ale gdzieś mniej więcej w połowie…
Truman Show – fraza ta pojawia się w wielu recenzjach na LC w odniesieniu do tej książki i nie bez powodu, wydaje się bowiem, że pomysł kinowy został wyraźnie z niej zaczerpnięty, i sparafrazowany, niejako uwspółcześniony, na potrzeby tego filmu.
I znów można powiedzieć, że Dick miota się z nadmiarem pomysłów i stara się ich „zmieścić” jak najwięcej w treści „Czasu poza czasem”, jak było to w przypadku innych jego dzieł przede wszystkim...

książek: 689
tivrusky | 2013-11-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 03 listopada 2013

Nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak Dick, poruszając się w światach zupełnie zwykłych, szarych, beznadziejnych i pełnych codzienności, pozwala swej wyobraźni na wykreowanie rzeczy, od których człowiek oderwać się nie może.
Czas poza czasem, zaczyna się od sceny, w której bohater popycha wózek z ziemniakami, później ziemniaki te przerzuca i układa. I już to pierwsze zdanie zawiera w sobie całą surowość, całą szorstkość z jaką przyjdzie nam zapoznawać się z kolejną - znów naszą, niby bliską, wygiętą jednak - rzeczywistością. Z bohaterami, których dramaty rozgrywają się na poziomie chęci posiadania lepszego samochodu, konieczności pozostania w domu i odbębnienia jakichś swoich rytuałów, przyjęcia w gościnę nie do końca mile widzianych sąsiadów.
I gdzie tu cała ta porywająca głębia, oszałamiająca wyobraźnia? Tuż tuż, pod kolejnym ziemniakiem, zaraz za rogiem, czeka i lada rozdział - ba - lada strona da o sobie znać. Człowiek pomyśli - "o, dobre, czytam dalej" - i będzie czytał...

książek: 765
Jakub Skowron | 2014-06-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 czerwca 2014

Jeżeli po przeczytaniu kilku innych książek Philipa K. Dicka, za ich największy walor uznaliśmy jego styl pisarski, charakteryzujący się tworzeniem wielowymiarowych fabuł (ze świadomym pozostawianiem poszczególnych wątków historii bez zakończenia), przesiąkniętego metafizyką schizofreniczno-paranoicznego klimatu i przede wszystkim łączeniem ambitnej, tj. śmiało czerpiącej z filozofii, psychologii i socjologii literatury pięknej ze śmieciową sci-fi, to kiedy sięgniemy po „Czas poza czasem” czeka nas spore rozczarowanie, właśnie ze względu na to, że jest to książka niemająca żadnej z wymienionych cech jego najlepszej prozy. Co więcej, próżno szukać w niej także tak ciekawych wstawek humorystycznych (typu kłótnie z obdarzoną sztuczną inteligencją drzwiami, roboty taksówki z problemami natury emocjonalnej itd.) oraz tabunów różnorodnych dzikich pomysłów, które mogłyby spokojnie rozrosnąć się do rozmiaru kilku osobnych powieści lub opowiadań. Paradoksalnie nie znaczy to jednak, że...

książek: 2296
Shetani | 2013-04-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2013 rok

„W swojej prozie kwestionuję nawet wszechświat; zastanawiam się na głos, czy jest rzeczywisty, zastanawiam się też na głos, czy my wszyscy jesteśmy prawdziwi” – Philip K. Dick
Czy czas jest pojęciem względnym? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W końcu każdy ma jakiś swój rytm dnia, pracujemy przykładowo od 8 rano do 15, jesteśmy pewni tego, jaki mamy dzień, miesiąc i rok. Tak to się spokojnie toczy bez żadnych udziwnień, ale jaką mamy pewność, że to jest prawdziwe?
Ragle prowadzi życie kawalera, żyje wraz ze swoją siostrą i jej rodziną, pieniędzy mu nie brak, wydawałoby się, że prowadzi sielankowe, cudowne życie. Jednak z czasem zaczyna zdawać sobie sprawę, że czegoś mu brakuje. Zaczyna uświadamiać sobie, że coś w jego życiu jest nie tak, jak być powinno. I nie chodzi tutaj tylko o to, że nie ma własnej rodziny i domku z ogródkiem, tutaj chodzi o coś znacznie więcej. Zaczyna dochodzić do tego, o co dokładniej i wtedy zaczyna się zabawa…
Myślę, czy Was ostrzec przed...

książek: 207
vattghern76 | 2018-01-14
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 stycznia 2018

Powieść "Czas poza czasem", wydana w 1959 roku, to Dick dosyć wczesny. Wczesny, nie oznacza jednak tutaj słaby, niepełnowartościowy, czy też szmirowaty! Absolutnie nic z tych rzeczy. Książka ta zawiera bowiem już w zasadzie całą tę typową i dla późniejszego PKD problematykę. A więc znajdziemy tutaj nade wszystko to słynne, a ciągłe kontestowanie zastanej rzeczywistości i tego co jest, lub wydaje się tylko być, realnym.

Oczami głównego bohatera, Ragla Gumma, 46-letniego arcymistrza w szaradziarskiej grze logicznej „Zielony ludzik”, przeżywać i poznawać będziemy lekkie, i te nieco cięższe, paranoidalne stany oraz teorie spiskowe, próbujące tłumaczyć jakoś świat przedstawiony bohaterom tej to powieści.

„Tak, coś tu nie gra.”

A świat na pozór jest to całkiem normalny i podręcznikowo wręcz idylliczny, świat Ameryki z przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Dodajmy – bardzo sugestywnie i plastycznie przez Dicka tutaj literacko odmalowany! Gdy zatem w takich przyjemnych okolicznościach...

książek: 129
spootnik | 2016-02-15
Przeczytana: 14 lutego 2016

Cóż za przewrotny tytuł! Trzeba mieć świetny warsztat i nie lada wyobraźnię by niemal z miejsca przemienić książkę obyczajową w szpiegowskie science-fiction i nie narazić się na śmieszność a czytelnika na skręcenie karku przy fabularnych ewolucjach. Przyznam, że jakieś 40 stron przed zakończeniem książki bałem się, iż mam do czynienia z dziełem pozbawionym racjonalnego i spójnego zakończenia, gdyż nic nie wskazywało, iż bohaterowie choć trochę zbliżyli się do końca swej fabularnej podróży. Fatalna pomyłka! Zakończenie obfituje z rewelacyjne pomysły będące zapowiedzią najgłośniejszych dzieł Dicka i wielu dziś znanych (i uznanych!) hollywoodzkich produkcji. Natłok myśli w kameralnej choć niezwykłej historii ze stałymi u Dicka motywami, takimi jak szaleństwo, poczucie nierealności otaczającego świata, zagrożenie atomowe czy silne, niezależne kobiety (niemniej groźne od nuklearnych głowic). Cały Philip z zaletami i wadami, choć wad nad wyraz mało.

książek: 776
Zoltar | 2017-09-14
Przeczytana: 14 września 2017

Jedna z bardziej przystępnych przeciętnemu czytelnikowi powieści Dicka. Wiele opinii o niej już tutaj umieszczono, więc z mojej strony tylko tyle:

Niezależnie od głównego tematu "Czasu...", czyli kwestionowania integralności otaczającej nas rzeczywistości (Dick napisałby tu pewnie: "rzeczywistości"), powieść ta jest miniaturowym studium życia amerykańskiej klasy średniej lat 50-tych. Jestem zdania, że PKD się na pisarza głównego nurtu jednak nie nadawał. Mimo, że jego podejście do tematu SF jest bezbłędne, to jednak skonstruowane przez niego postaci są nieco dwuwymiarowe, czasami nawet z lekka niewiarygodne. Nie jest to być może zbyt duży problem w powieści science fiction, ale już w pozycji mainstreamowej - tak.

"Czas poza czasem" dowodzi, że to jednak dobrze, że PKD pozostał w getcie fantastyki naukowej.

zobacz kolejne z 1328 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd