Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Expedition to the Mountains of the Moon

Cykl: Burton i Swinburne (tom 3)
Wydawnictwo: Pyr
7,5 (6 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
2
7
1
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9781616145354
liczba stron
399
słowa kluczowe
steampunk
język
angielski
dodał
kenaz

It is 1863, but not the one it should be. Time has veered wildly off course, and now the first moves are being made that will lead to a devastating world war and the fall of the British Empire. The prime minister, Lord Palmerston, believes that by using the three Eyes of Naga—black diamonds possessing unique properties—he’ll be able to manipulate events and avoid the war. He already has two...

It is 1863, but not the one it should be. Time has veered wildly off course, and now the first moves are being made that will lead to a devastating world war and the fall of the British Empire.

The prime minister, Lord Palmerston, believes that by using the three Eyes of Naga—black diamonds possessing unique properties—he’ll be able to manipulate events and avoid the war. He already has two of the stones, but the third is hidden somewhere in the Mountains of the Moon, the fabled source of the Nile.

Palmerston sends Sir Richard Francis Burton to recover it. For the king’s agent, it’s a chance to redeem himself after his previous failed attempt to find the source of the great river. That occasion had led to betrayal by his partner, John Hanning Speke. Now Speke is leading a rival expedition on behalf of the Germans, and it seems that the battle between the former friends may ignite the very war that Palmerston is trying to avoid!

Caught in a tangled web of cause, effect, and inevitability, little does Burton realize that the stakes are far higher than even he suspects.

A final confrontation comes in the mist-shrouded Mountains of the Moon, in war- torn Africa of 1914, and in Green Park, London, where, in the year 1840, Burton must face the man responsible for altering time: Spring Heeled Jack!

Burton and Swinburne’s third adventure is filled with eccentric steam-driven technology, grotesque characters, and bizarre events, completing the three-volume story arc begun in The Strange Affair of Spring Heeled Jack and The Curious Case of the Clockwork Man.

 

źródło opisu: Pyr, 2012

źródło okładki: http://www.pyrsf.com/ExpeditiontoMoon.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1260

Zdumiewające, jak mocno przekaz wizualny potrafi wpłynąć na rozsądek. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam pierwszy tom cyklu o sir Richardzie Francisie Burtonie, napisanego przez Marka Hoddera, byłam gotowa brać tę książkę w ciemno, kierując się przekonaniem (mającym niekiedy opłakane skutki), że coś tak pięknego musi być dobre. Było. Nie mniejsze wrażenie zrobiła na mnie okładka trzeciej części – Wyprawa w Góry Księżycowe. Niepokojąco obcy widok sprawił, że dostałam gęsiej skórki.

Rozkaz Jego Wysokości oraz premiera Palmerstona jest jasny – podróżnik ma za zadanie dobrzeć do źródła Nilu i zdobyć Oko Naga, gdyż prawdopodobnie tam właśnie się ono znajduje. Co prawda przełożonym Richarda niespecjalnie zależy na odkryciu, gdzie owa rzeka się zaczyna, ale Burton nie może być niezadowolony. Nie tylko przysłuży się ojczyźnie, ma szansę spełnić swe marzenie – raz jeszcze zmierzyć się z Afryką i wskazać miejsce narodzin największej rzeki tego kontynentu. Wyprawa zapowiada się na trudną, ale satysfakcjonującą. Jednak wygląda na to, że wkrótce Burton i jego towarzysze więcej niż pożałują, że w ogóle wyruszyli.

W poprzednich częściach byłam zachwycona klimatem powieści – brudny, chory Londyn buchał trującą mgłą prosto w moją twarz, nigdy nie pozwalając mi na złapanie świeżego powietrza. Tym razem akcja szybko przenosi się na otwarte tereny i nawet jeśli pojawiła się myśl, że ta mroczna, niepokojąca atmosfera się ulotni, została ona bezlitośnie stłamszona nim w ogóle wykiełkowała. Afryka okazała się dużo bardziej przerażająca niż stolica Imperium – zdawała się stać nad bohaterami jak kat, dumający nad pytaniem czym i kogo dziś wykończę? A wachlarz możliwości był zaiste ogromny.

Wędrówka była miejscami tak męcząco jednostajna... i było to doświadczenie niewiarygodne. Pierwszy raz w życiu byłam zafascynowana czymś tak obrzydliwie monotonnym! Kompania szła, szła, szła i szła, garść komarów, potem szła jeszcze trochę, noga za nogą, krok za krokiem, znowu robactwo i ostatnia partia iścia, a wszystko przetykane potyczkami z wrogami i zwrotami fabularnymi. Niesamowite, z jaką łatwością autor przekuł te w założeniu nudne fragmenty wędrówki na coś interesującego. Nie było wybuchów, strzelania i cycków, było za to bolesne zmęczenie, palący gorąc za dnia i przeszywające zimno nocą, owady tnące każdy kawałek skóry i rosnące wrażenie, że coś jest bardzo nie w porządku. Ale co? Nikt nie wiedział... albo nie pamiętał.

Ponadto bardzo podobał mi się zabieg z podzieleniem rozdziałów na dwie narracje – jedną z przeszłości, a drugą z przyszłości Burtona, zaś owa przeszłość w zasadzie jest jego teraźniejszością. (Trochę dziwnie to tłumaczę, wiem). Efekt był niezwykły – aż do końca, czyli spojenia dwóch w jedność, nie byłam pewna, co i dlaczego właściwie się dzieje, zwłaszcza że przyszły Burton cierpi na poważny zanik pamięci. Za to za każdym razem irytowałam się, gdy autor wyprzedzał wydarzenia przeszłe/teraźniejsze i w przyszłości ujawniał, co zaraz stanie się w przeszłości/teraźniejszości, np. Richard przypominał sobie czyjąś śmierć, lecz nie została ona jeszcze opisana. Czy to co piszę jest w ogóle zrozumiałe? Babranie się w czasie zawsze przysparza problemów...

A propos samego zakończenia – pozostawiło po sobie pewien niedosyt, odnoszę wrażenie, że czegoś brakuje, jakiegoś zdecydowania, jakby nie została zagrana ostatnia nuta w utworze. Coś mi nie pasuje, ale nie mam pojęcia co. Mimo to nadal jestem zachwycona tą powieścią – kawał świetnego steampunku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Czarownica

w 1670 roku polowano na czarownice z czego skwapliwie skorzystała żona plebana( który spółkował z jej siostrą, która usunęła z nim ciążę)

zgłoś błąd zgłoś błąd