Mistrz Twardowski

Wydawnictwo: Volumina.pl
6,91 (47 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
7
7
16
6
14
5
5
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362905775
liczba stron
178
kategoria
klasyka
język
polski

Mistrz Twardowski to znana postać w polskiej literaturze. Wzorowany na Fauście Goethego bohater jest polskim szlachcicem, który zaprzedaje diabłu duszę w zamian za znajomość magii. Używa jej do czynienia dobra i przeżywa najróżniejsze historie by w końcu dopełnić paktu z szatanem i uciec z jego szponów i wylądowac na księżycu, gdzie pozostanie do dnia sądu. Znanych jest kilka wersji tej...

Mistrz Twardowski to znana postać w polskiej literaturze. Wzorowany na Fauście Goethego bohater jest polskim szlachcicem, który zaprzedaje diabłu duszę w zamian za znajomość magii. Używa jej do czynienia dobra i przeżywa najróżniejsze historie by w końcu dopełnić paktu z szatanem i uciec z jego szponów i wylądowac na księżycu, gdzie pozostanie do dnia sądu. Znanych jest kilka wersji tej opowieści. My zreprodukowaliśmy Mistrza Twardowskiego w wersji Józefa Ignacego Kraszewskiego, którą uzupełnił i dodał wierszowane wstawki Artur Oppman. Wydanie zdobią czarno – białe oryginalne ilustracje. Jest to bardzo piękna publikacja, której uroku dodaje oryginalny język i pisownia.

 

źródło opisu: http://www.volumina.pl/jozef-ignacy-kraszewski-pan...(?)

źródło okładki: http://www.volumina.pl/jozef-ignacy-kraszewski-pan...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 668
tivrusky | 2017-01-11
Na półkach: Przeczytane, Ebook, 2017
Przeczytana: 09 stycznia 2017

autopromocja: https://www.facebook.com/statekglupcow

Dobrze wiemy jak funkcjonują i działają legendy… albo raczej nie wiemy (wiemy, że nie wiemy i musimy kopać i szukać, przewrotnie właśnie o to chodzi). Długa jest droga od rzeczywistego pierwowzoru do tego jak dana postać, lub wydarzenie funkcjonuje później w kolejnych podaniach, dekada po dekadzie przemieniając się w legendę. Mistrz Twardowski, jedna z ważniejszych legend polskich, ma swoje korzenie w wieku XVI i przez kolejne stulecia pojawia się w coraz to nowych wcieleniach. Nie będę się tutaj tej drodze przyglądał, szkicuję jedynie pewien krajobraz na potrzeby kolejnych akapitów. Bo oto docieramy do wieku XIX. Polska pod zaborami i rozogniony romantyzm tworzą specyficzne środowisko, sprzyjające wydobywaniu z przeszłości wyraźnych postaci, wzorców i postaw. Osoba Twardowskiego przeżywa wówczas wielki renesans, pojawia się w wielu utworach, niejednokrotnie docierających też poza polskie granice (chwilowo umowne). Jedną ze słynniejszych prób uchwycenia legendy jest Mistrz Twardowski Józefa Ignacego Kraszewskiego z 1840 roku, której zaraz przyjrzę się z bliska.

Świat widział już multum wątpliwie szczęśliwych transakcji. Rosja sprzedająca Alaskę, Zabłocki handlujący mydłem, ja w licem zamieniający swoją pierwszą konsolę na stuzłotowy banknot. Sromota. Czym jednak są te przypadki w porównaniu z targowaniem się niejakiego Twardowskiego? Przecież tutaj o samą duszę idzie, a co komu po jakimkolwiek zysku, jeśli przy okazji ściąga on na głowę zgubę?

U Kraszewskiego targ jest podwójny. Bo najpierw handlu dokonuje Twardowski ojciec, później syn zrywa ojcowski cyrograf, tylko po to, by znacznie później, pod wpływem wielkiego podstępu i misternego diabelskiego planu, podpisać nowy, własny. I tutaj, przy okazji tej wcale zabawnej opowiastce o kuszeniach i targowaniu się, dostajemy świetny kawał tekstu o naszej ludzkiej naturze. Diabeł doskonale wiedząc, że nie ma przystępu do czystej i pobożnej duszy chłopca, postanawia sprzyjać mu, ułatwiać naukę, pobudzać apetyt, wzmagać te – przecież dobre – pragnienia. I tak młody, ale starszy Twardowski, człek mądry i uczony (pozbawiony już jednak naiwności i prostoduszności) pragnie więcej, więcej i więcej, aż w końcu dociera do granic ludzkiego rozumu i poznania. Dalej iść już nie może, a pragnienie pali i żyć nie daje! I wówczas na scenę wkracza czart z niezwykle kuszącą ofertą…

Sama scena targowania, to jest mistrzostwo! Przecież Twardowski, wielki mędrzec, nie jest w ciemię bity i dobrowolnie wyroku na siebie nie podpisze. Negocjuje więc i negocjuje, wymusza całe mnóstwo korzystnych dla siebie zapisów, wystawia diabła na potrójna próbę, w końcu jednak podpisuje. Skutki są wspaniałe – mądrość, sława, bogactwo i żadnych granic dla wielkiego rozumu! Wielka cześć wśród prostego ludu, któremu bohater wielkodusznie spieszy z pomocą… ale diabeł nie śpi i zatruwa owoce owej pomocy. I tak oto popada Mistrz w rozpacz – przecież pragnie dobra i skrępowany w swoich działaniach nie jest, przynoszą one jednak złe owoce. Któż nie jest niewolnikiem? Gorzką okazuje się być także starość legendarnego szlachcica, który strawiwszy całe życie na nauce, nigdy z owego życia nie korzystał, cóż więc mu z całej jego wiedzy?

Wiedza przynosi jednak owoce. Punktem wyjścia drugiej księgi Mistrza Twardowskiego jest odzyskanie młodości i rozpoczęcie życia na nowo. Tym razem bohater nie żałuje sobie i z wszystkich cielesnych rozkoszy korzysta do woli, za cel nadrzędny obierając sobie znalezienie i zdobycie miłości życia. Wiadomo jednak, że gdzie diabeł nie może, tam babę poślę oraz, że koniom lżej, gdy baba wozem nie jedzie. Czy i tutaj będzie podobnie?

Czy ponowna młodość Pana Twardowskiego przyniesie mu ukojenie? Czy podwójnie przeżyte, bogate za sprawą czarciego dokumentu życie, jest życiem dobrym? Jaka starość czeka po tych wszystkich naukach i przygodach naszego bohatera, i – najważniejsze pytanie – czy było warto? Finał tej opowieści przychodzi podstępnie i znienacka, na wierzch wypływa to, co ma wypłynąć. Przychodzi gorzkie spojrzenie na bogate i niesamowite życie, przychodzi tęsknota. Tęsknota za tą naiwnością i prostodusznością poprzedzającymi wielkość i bogactwa. Okazuje się, że to właśnie one były najlepszą częścią panatwardowskiego żywota. Czy jest jeszcze ratunek?

Staje się zatem opowieść o Twardowskim (tutaj uchwycona i poszerzona przez Kraszewskiego akurat), uniwersalną opowieścią o psującej sile władzy i wielkości, pochwałą na to co proste i uczciwe. Ta przekora z jaką bohater handluje z diabłem, z jaką kluczy między kolejnymi pułapkami i wykorzystuje je na swoją korzyść, jest przecież do szpiku kości polska, nasza, swojska. Pan Twardowski (w tym Mistrz Twardowski Kraszewskiego) wymyka się ocenie, bo cóż tu oceniać – legendę, archetyp, nas samych? Przeczytać jednak warto, choć wszyscy przecież wiemy o co tutaj chodzi, bo napisane to zręcznie i wielu miejscach bawi i przyjemność sprawia niemałą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Damien

Sama nie wiem czemu taką miałam ochotę na tę część, w końcu Damian to nie Dominic... Wybuch na końcu Branny był fajną zapowiedzią kolejnego tomu, jedn...

zgłoś błąd zgłoś błąd