Mistrzowie polskiej ilustracji

Róża_Bzowa
01.06.2019

Wreszcie nadszedł ten dzień, wyczekiwany przez naszych milusińskich z nadzieją na bezmiar atrakcji, słodyczy, prezentów i dobrej zabawy – Dzień Dziecka. Dla nas, przynajmniej metrykalnie dorosłych, może on stać się okazją do wspólnych wygłupów z dzieciakami lub powrotu w myślach do własnego dzieciństwa.

W obu przypadkach pomocne będzie sięgnięcie po literaturę dziecięcą – piękną nie tylko z definicji, ale także dzięki doskonałym ilustracjom i oprawie graficznej. Zapraszam was dziś do krainy mistrzów ilustracji, jak zwykle w moim subiektywnym wyborze.

Poławiacz pereł

Pamiętam jak prawie dekadę temu, jako nowa użytkowniczka LC, z zapałem korespondowałam z innymi czytelnikami. Zauważyłam wtedy, iż mimo różnicy wieku, a nawet przynależności do różnych pokoleń, wszyscy wspominamy dzieciństwo jako czas lektury książek z pracami jednego ilustratora. Był nim Jan Marcin Szancer, urodzony na początku XX wieku ojciec polskiej ilustracji książkowej powstałej po drugiej wojnie.

Zilustrował ponad 200 książek, pracował także jako redaktor czasopism (w tym „Świerszczyka”), projektował grafiki, pisał felietony na temat kultury i życia codziennego, a także reportaże z podróży. Współpracował przez wiele lat z teatrem tworząc scenografię, ale także występując na scenie jako statysta, a potem w rolach drugo- i trzecioplanowych. W latach 40. XX wieku zaprzyjaźnił się z Janem Brzechwą i tworzył ilustracje do jego książek. Zilustrował klasykę powieści polskiej (m. in. Sienkiewiczowską „Trylogię” czy „Faraona” Prusa), dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Żeromskiego, Fredry, zbiory legend i baśni z różnych regionów Polski, ale przede wszystkim klasyczne polskie dzieła dla dzieci takich autorów, jak: Brzechwa, Tuwim, Hanna Januszewska, Ewa Szelburg-Zarembina. Stworzył także prace do dzieł z kanonu światowej literatury dla dzieci, pióra Charlesa Perrealt, Hansa Christiana Andersena, braci Grimm, Mary Norton, Edith Nesbit, Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna czy Jonathana Swifta. Jego piękne, bogate w szczegóły prace – monochromatyczne i barwne – ukazujące wysmukłe postaci, zwierzęta czy ożywione przedmioty stanowią kanoniczne uzupełnienie wierszy Brzechwy, Tuwima i baśni Andersena.

Patrząc na księgarniane półki pełne książeczek dla dzieci o niskiej jakości graficznej z lubością przenoszę wzrok na wciąż wznawiane dzieła z ilustracjami tego klasyka. Wiedząc, że dziecko należy oswajać ze światem sztuki od urodzenia, a nawet wcześniej (o czym pisałam więcej w tym artykule) pamiętajmy, by nie fundować mu byle czego, ale książki naprawdę wartościowe, do których z przyjemnością wróci nawet po kilkudziesięciu latach, jako osoba dorosła.

Rysownik dawnej Warszawy

Niemal rówieśnikiem Szancera (urodził się rok później) był Antoni Uniechowski. Zajmował się przede wszystkim ilustracją książkową, ale także plakatem, scenografią filmową i teatralną. Lekkie rysunki tuszem, wzbogacone akwarelą, gwaszem lub temperą składają się na jego niepowtarzalny styl. Zasłynął ilustracjami do klasyki literatury polskiej, m. in. dzieł Prusa, Sienkiewicza, Krasickiego i Żeromskiego, ale także cyklem rysunków przedstawiających przedwojenną Warszawę. Po drugiej wojnie światowej przez ponad dekadę współpracował z „Przekrojem”. Stworzył także niezapomniane prace do utworów dla nieco starszych dzieci: „Małej księżniczki” E. Burnett, „Królewicza i żebraka” M. Twaina oraz kanoniczne ilustracje do obu książek o Pollyannie E. H. Porter.

Piękna melancholia

Zazwyczaj kolorowe, lekko melancholijne prace, skupione raczej na przedstawianych osobach niż na szczegółach, wyszły spod ręki Jerzego Srokowskiego. Patrząc na przedstawione na nich postaci, spoglądające na czytelnika ze smutkiem, odczuwamy ich samotność, a może i lęk. Ich duże, pełne wyrazu twarze i wyraziste oczy poszukują kontaktu i przekazują coś bardzo ważnego – czasem znajdują się na pierwszym planie, gdy cała akcja przedstawiona jest gdzieś w oddali, w tle. Ich autor zadebiutował jako karykaturzysta na łamach „Szpilek”, w których publikował przez wiele lat (z przerwą w czasie wojny), a potem prowadził to pismo. Ilustrował książki i przez wiele lat pracował w Teatrze Lalki i Aktora Guliwer jako scenograf, aktor i scenarzysta. Tworzył dla Telewizji Polskiej scenografię do wielu popularnych programów, m.in. do Kabaretu Starszych Panów, poza tym przygotowywał i wystawiał plakaty. Ilustracje tworzył głównie do książek dla dzieci, m.in. „Królowej Śniegu” H. Ch. Andersena, „Stu bajek” J. Brzechwy, „Króla Maciusia Pierwszego” J. Korczaka, „W pustyni i w puszczy” H. Sienkiewicza czy „Piotrusia Pana” Barriego oraz dzieła Nathaniela Hawthorne’a „Opowieści z zaczarowanego lasu: mity greckie”. Jego dzieła są piękne, ale baśniowe – nie zawsze podlegają prawom fizyki, ich twórca bawi się także proporcjami, eksponując to, co uważa za ważne, stąd wielkie ptaki, ale także specyficznie kadruje ucinając części postaci czy przedmiotów. Warto mieć w domowej biblioteczce dziecięcej kilka tytułów z jego pracami.

Wyrafinowana prostota

Zabawnymi od pierwszego wejrzenia pracami Mirosława Pokory mogą delektować się czytelnicy w każdym wieku. Proste, ale bogate w wyrafinowane szczegóły ilustracje nie stronią od wymyślnych esów-floresów, ale jednocześnie puszczają oko do czytelnika. Zwierzęta i bohaterowie, zwłaszcza dzieci, sprawiają wrażenie lekko wystraszonych i niezdarnych, a może po prostu nieśmiałych, kobiety to najczęściej wampy o wymyślnych kształtach ciała, fryzur i kapeluszy, a mężczyźni wydają się przy nich słabsi i mało przebojowi. Ilustrował książki, tworzył plakaty, rysunki satyryczne i karykatury. Książki z jego pracami obejmują literaturę dla kilkulatków (seria „Poczytaj mi mamo”), starszych dzieci („Babcia na jabłoni” Miry Lobe), poradniki dla nastolatków („Nastolatki i bon ton” Marii Dańkowskiej) i dorosłych („Czy wiesz co jesz?”), po fraszki i erotyki („Cuda miłości”Jana Andrzeja Morsztyna). Mnie kojarzą się jeszcze z ulubioną panią od matematyki, która wpisując mi się do pamiętnika (rodzaj albumu, w którym umieszcza się prawdziwe lub nie pochwały pod adresem właściciela i zapewnia o dozgonnej pamięci) przerysowała jedną z postaci z książek Mirosława Pokory. Tak czy inaczej obcowanie z jego ilustracjami zdecydowanie poprawia nastrój.

Śmiech na okrągło

To samo, a nawet znacznie więcej można napisać o kolejnym mistrzu lekkiej i charakterystycznej kreski, Edwardzie Lutczynie. Znany z karykatur, rysunków satyrycznych i plakatów twórca zajmuje się także projektowaniem plakatów, pocztówek i okładek płyt. Zilustrował 130 książek, z których większość to krótkie historie dla młodszych dzieci, ale znalazły się tutaj także książki traktujące o religii („Kochany Panie Boże, jakiego wyznania były dinozaury?”). Pamiętam z dzieciństwa, jak rysował na żywo w telewizyjnym „Butiku” – w ciągu kilku sekund potrafił wyczarować dowcipną scenkę, zaczynając – co ciekawe – rysowanie postaci od ich stóp. Jego świat zapełniają postaci i przedmioty obłe, zaokrąglone i pyzate, sympatyczne i zabawne. Książeczki „Daktyle” Danuty Wawiłow czy „Kurczę blade” to pewniak w biblioteczce dziecięcej kilku roczników z końca XX wieku. Mnie szczególnie cieszy „Bajeczka na twoją modłę” Raymonda Queneau, jednego z eksperymentatorów spod znaku OuLiPo.

Człowiek orkiestra

Bohdan Butenko to rysownik, grafik, scenarzysta, projektant lalek i dekoracji dla teatrów lalkowych, ale także autor znacznej części z ponad 200 zilustrowanych przez siebie książek oraz twórca postaci Gapiszona, Kwapiszona, Gucia i Cezara i komiksów z tymi bohaterami. W dużej części książek był odpowiedzialny za całą oprawę graficzną – stronę tytułową, spis treści, czasami także dodatki (indeksy, wykazy itd.). Jest osobą skromną, pracowitą i bardzo otwartą na kontakt z czytelnikami – można go często spotkać na targach książek dla dzieci, otrzymać autograf i porozmawiać, co chętnie uczyniłam. W morzu książek z jego bibliografii warto odnotować klasykę („Akademia Pana Kleksa” czy „Panna z mokra głową”), tom z wierszykami na różne okazje - pomocne podczas wymyślania życzeń dla nie lubianej cioci („Ku pamięci”)  – czy zestaw makabrycznych wierszowanych opowiastek dydaktycznych, po których żadne dziecko już nigdy nie zaśnie („Wesoła gromadka”). Prosta kreska, dziecięca radość życia i niespożyty humor to znaki rozpoznawcze tego twórcy, choć warto dodać, że chętnie posługuje się on także kolażem (np. ze starych fotografii czy rycin) oraz ilustracjami stylizowanymi na XIX-towieczne lub starsze sztychy. Z moich obfitych zbiorów książek tego autora najbardziej cenię encyklopedię „O książce. Mała encyklopedia dla nastolatków”, kompendium wiedzy i obowiązkową pozycję w biblioteczce każdego książkofila.

Kosmos przedziwnych stworów

Prace Elżbiety Gaudasińskiej, niepowtarzalne i tajemnicze, rozgrywają się w świecie pomiędzy rzeczywistością i baśnią, czyli w „pudełku zwanym wyobraźnią”, jak określa je artystka. Zaludniają je „Rupaki”, „Krześlaki z rozwianą grzywą” czy „Zaczarowana fontanna”, która zostaje... Sprawdźcie zresztą sami. Dziwaczne piękni mieszkańcy tego świata wyobraźni artystki rozgościli się także w książkach Józefa Ignacego Kraszewskiego („Mistrz Twardowski”). Znalazło się tutaj także miejsce dla „Calineczki” i „Czerwonego Kapturka”. Ilustratorka wymyśliła projekt „Krótkie utwory wielkiego poety”, czyli zilustrowanie wybranych wierszy Zbigniewa Herberta, którego realizacja zabrała 38 lat. Ostatecznie przybrał on formę kalendarza na rok 2014. Autorka w swoich ilustracjach często podąża obok tekstu lub z nim dyskutuje, wciąż jednak otwiera kolejne drzwi w zamku swojej i czytelnika wyobraźni.

Koronkowe postaci

Postaci Ewy Salamon wyglądają jak uszyte lub utkane z delikatnej koronki. Jest ona jedyną w tej grupie ilustratorów osobą, która zmierzyła się z wyzwaniem oddania graficznego świata wykreowanego przez Lewisa Carrolla w jego „Alicji w Krainie Czarów”, której jestem zagorzałą i obsesyjną fanką (więcej na temat przekładów książki w tym artykule; okoliczność jego powstania poznacie czytając zaś ten tekst), a jej prace są interesująco inne. W zilustrowanych przez nią książkach znajdziemy wiele dziewczynek i postaci kobiecych, a ich obfite i piękne włosy symbolizują bogactwo emocji i przeżyć bohaterek w zamieszkiwanych przez nie świecie. Dowiemy się zatem „Jak oswoić czarownicę”, poznamy „Babcię Katarzynę” oraz rozdzielone siostry bliźniaczki „Manię czy Anię”.

Wielbicielom ilustracji z lat 70.–80. wypada polecić dwie kultowe serie: Mistrzowie Ilustracji oraz cykl Poczytaj mi mamo. Obie stanowią doskonały punkt wyjścia do własnych poszukiwań i przygód z ilustracją w książkach dla młodych czytelników.

Razem odbyliśmy tylko krótką podróż po meandrach polskiej ilustracji w książkach dla dzieci. Przywitaliśmy się zaledwie z kilkoma wybitnymi postaciami ze starszego pokolenia twórców. A co z innymi? A młodzi ilustratorzy? A rysownicy z zagranicy? Obfitość materiału do rozważań skłania do przyznania: może to temat na kolejny tekst o ilustracji?

Macie swoich ulubionych polskich ilustratorów z dzieciństwa? Czy zdarza się wam szukać konkretnego wydania książki ze względu na ilustracje? Kogo dodacie do naszego zestawu mistrzów?

Jowita Marzec

Reklama

komentarze [35]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6656
330
31.05.2019 13:26

Zapraszam do dyskusji.


508
163
01.06.2019 10:50

Ilustracje pana Srokowskiego do Rycerza Szaławiły pamiętam z dzieciństwa - mój ulubiony ilustrator :)


79
3
01.06.2019 12:31

Ja uwielbiam ilustracje Wojciecha Siudmaka do serii pt. Diuna. Ale są to powieści fantastyczne dla starszych czytelników, jednakże ilustracje na okładkach wprost genialne.
Sam artykuł bardzo interesujący. Zainspirował mnie do przygotowania dla dzieci lekcji bibliotecznej w mojej bibliotece na temat ilustratorów hksiążek dla dzieci. Pozdrawiam;)  Mesjasz Diuny

więcej

0
912
konto usunięte
01.06.2019 13:46

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


0
912
konto usunięte
01.06.2019 15:12

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


6656
330
01.06.2019 23:29

Rozmyślałam nad Miklaszewskim, którego także uwielbiam. Mnie jednak on bardziej kojarzy się z książkami dla dorosłych, zwłaszcza satyrą  Na ustach grzechu Na ustach grzechu


0
912
02.06.2019 08:45

A to też prawda:) Zwłaszcza że Miklaszewski przyjaźnił się z Magdaleną Samozwaniec. Kiedyś na jednej ze swoich książek napisała mu dedykację: ”Błagam, nie przestawaj. O nie! Rysować pod moje teksty, Gwidonie! Bez Ciebie tekst mój smutnie nóżką grzebie, jest jak pusta fajka, jajecznica bez jajka, kanarek bez dzióbka, bez ogonka pupka.” Cała Madzia:)


6656
330
03.06.2019 10:42

Świetne! Tak, cała ona :)


0
912
03.06.2019 22:19

Jak mogłam zapomnieć. Zbigniew Lengren! I mój ukochany  Gałgankowy skarb Gałgankowy skarb


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2767
100
01.06.2019 15:23

Antoni Uniechowski, Marcin Szancer, Alan Lee - ilustrator Tolkiena, dodałabym też Witolda Vargasa i Pawła Zycha z bardzo klimatycznymi ilusracjami do "Bestiariusza Słowiańskiego".  Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach

więcej

3362
455
01.06.2019 18:53

Szancer, Srokowski, Gaudasińska, Salamon, Butenko, Pokora - jak najbardziej. Ale u mnie w absolutnej czołówce są jeszcze:

- Zbigniew Rychlicki, twórca choćby niezapomnianego Misia Uszatka
 Nowi przyjaciele Misia Uszatka
- niezrównany portrecista zarówno baśniowych postaci, jak i zwierząt
Janusz Grabiański
 Kot w butach

więcej

6656
330
01.06.2019 23:27

Podpisuję się wszystkimi pięcioma rękami pod tą listą :-)

Dla mnie jeszcze Bogusław Orliński, Olga Siemaszko, Józef Wilkoń, a także Jan Lenica z ilustracjami do  Klechdy sezamowe Klechdy sezamowe.


3362
455
02.06.2019 07:49

A pod Twoją listą ja z kolei z zapałem składam podpis. :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1943
1217
02.06.2019 07:29

Ja tam pielęgnuję w sobie dziecko i wciąż zachwycam się ilustracjami.. 'Daktyle' posiadam jeszcze z dzieciństwa. Cieszę się, że wymieniono tę właśnie książeczkę. Najlepszy jest chyba Szancer.


7041
3031
02.06.2019 09:14

Dzięki, Różo Bzowa, za kolejny ciekawy artykuł.

Dla mnie od dzieciństwa numerem 1 jest J. M. Szancer - wychowałam się na książkach z jego ilustracjami i sentyment oraz podziw pozostały.

Pamiętam też książkę  Bajeczki z obrazkami Bajeczki z obrazkami.

Na podstawie ilustracji Szancera i...

więcej

1943
1217
03.06.2019 06:57

Też miałam książeczkę 'Bajeczki z obrazkami".


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

619
574
02.06.2019 09:41

Czym się różni polska ilustracja od dobrej ilustracji?


1375
17
02.06.2019 10:40

Dobra polska ilustracja od polskiej dobrej ilustracji nie różni się chyba niczym, ale jest jeszcze taka dobra ilustracja, która nie jest polska i ta polska ilustracja, która dobrą niestety nie jest.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd