Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czary w małym miasteczku

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,27 (200 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
23
7
56
6
61
5
29
4
11
3
9
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378392019
liczba stron
295
słowa kluczowe
Powieść polska -- 21 w.
język
polski
dodała
Barbara

Powieść zbyt realistyczna, by była magiczna, i zbyt magiczna, by była realistyczna. Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi,...

Powieść zbyt realistyczna, by była magiczna, i zbyt magiczna, by była realistyczna.

Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi, domowymi troskami. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego październikowego dnia do miasta przybywa starsza, nieznana tu nikomu, kobieta. Wkrótce po jej przyjeździe zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy. Każda z nich po części odmienia życie ludzi mieszkających w tym miejscu na lepsze. Jednak w ślad za starszą panią w miasteczku zjawia się ktoś jeszcze.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1651
Isadora | 2012-06-30
Na półkach: Powieść, Przeczytane

"Choć bowiem ludzie znajdują pociechę w myśli, że innych również męczą troski i kłopoty, to jednak własne zgryzoty zawsze wydają się bardziej zawikłane, bardziej przytłaczające i trwające o wiele dłużej"

Akcja tej powieści nazywanej baśnią dla dorosłych toczy się w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku, gdzie czas płynie powoli, a jego mieszkańcy wiodą monotonne i szare życie przygniatani ciężarem powszednich trosk i codziennych problemów. Cztery ściany ich domostw skrywają niejeden wstydliwy sekret czy zmartwienie spędzające sen z powiek. Mieszkańcy miasteczka upodobnili się do swojego miejsca na ziemi - są jak ono bezbarwni, zwyczajni, pozbawieni widoków na lepsze jutro.
Miejska urzędniczka Maria Pochanek haruje jak wół mając na utrzymaniu dwóch dorastających synów i bezrobotnego męża, znosząc niekompetentnego szefa i wścibskie koleżanki. Jedynym wytchnieniem są dla niej chwile spędzone przy domowych wypiekach będących jej dumą i radością.
Sklepowa Krysia nie ma lekkiego życia. Z ledwością wiąże koniec z końcem mając na utrzymaniu trzy córeczki, jednak nie jest to najpoważniejsze z jej zmartwień. Jej mąż Zbyszek większość zarobionych za granicą pieniędzy trwoni na alkohol, którego zgubny wpływ odczuwa na własnej skórze cała rodzina. Małżeństwo właścicieli hotelu urządza karczemne awantury, na czym najbardziej cierpią dzieci: Wojtek i Artur. Gimnazjalistka Joasia, wzorowa uczennica, cicha i spokojna dziewczynka jest prześladowana przez księdza katechetę. Lekarka Łucja Wrzos to typowa szara myszka, samotna młoda kobieta, która dawno straciła nadzieję na prawdziwą miłość. Burmistrz Piotr Gorzelak wikła się w miejscowe układy i szemrane interesy, z których wyplątać się wcale nie jest tak łatwo.

Taką oto nieciekawą sytuację zastaje sympatyczna staruszka, która pewnego dnia pojawia się znikąd w miasteczku. Nagle wszystko diametralnie się zmienia, miasteczko ożywa i rozkwita pod jej dobroczynnym wpływem, ludzie stają się życzliwsi, bardziej przyjaźni i otwarci, przypominają sobie o tym, co w życiu ma największą wartość. Zaczynają dziać się rzeczy magiczne i osobliwe, życie zaczyna przypominać baśniową sielankę, jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. W ślad za tajemniczą staruszką w mieście pojawiają się złe moce w postaci ubranej na czarno młodej kobiety...

Powieść "Czary w małym miasteczku" zgodnie z tytułem i określeniem, jakiego już zdążyła się dorobić, w istocie zawiera elementy baśniowe: mamy tu dobrą wróżkę i złą czarownicę, które mają do wyrównania stare porachunki. W ferworze walki dobra ze złem ( co mimo wszystko wydaje mi się określeniem dość górnolotnym) cierpią zwykli ludzie, którzy nie mają pojęcia o toczącej się grze ani swojej w niej roli; choć skutki tej próby sił odczuwają na własnej skórze i w najbardziej dramatycznym wymiarze, nie mają żadnego wpływu na rozgrywające się wydarzenia. Jest to dość nietypowe i niezwykłe rozwiązanie, gdyż bohaterowie powieści okazują się nie podmiotem, lecz przedmiotem fabuły. Są bezwolni jak marionetki, brakuje im sił, energii i pomysłu, by marzyć, by odmienić własne życie, są pozbawieni wszelkich złudzeń - gdyby nie ingerencja dobrej wróżki, która niemalże spada z nieba, z pewnością nie doświadczyliby żadnej zmiany na lepsze. Zmiana co prawda następuje, jednak jej konsekwencje są opłakane.

Moim zdaniem w debiutanckiej powieści Marty Stefaniak bardziej intrygująca okazała się koncepcja fabuły niż ona sama. Pomysł jest rzeczywiście oryginalny i stwarzający wiele interesujących możliwości - motyw odwiecznej walki dobra ze złem nieoczekiwanie wpleciony w smętne realia zapyziałego miasteczka, odrobina magii przydająca kolorów bezbarwnemu dotąd życiu jego mieszkańców. Jednak fabuła jest stosunkowo prosta i boleśnie nieskomplikowana, na dodatek zbudowana z całego mnóstwa stereotypów - co może być zarówno atutem, jak i mankamentem powieści. Z jednej strony problemy bohaterów są na tyle typowe i powszechne, że mogą przydarzyć się każdemu z nas, w związku z czym łatwiej przychodzi nam identyfikowanie się z postaciami wykreowanymi przez autorkę; z drugiej jednak strony są przedstawione w sposób tak schematyczny i ocierający się o banał, że rozczarowują pospolitością i sztampowością rozwiązań. Stefaniak porusza przy tym ważne problemy społeczne, które w trakcie lektury wywołują silne emocje, jednak nie da się zaprzeczyć, że są one dość oklepane i wyświechtane, co potęguje uczucie zawodu.
Motyw baśniowy również budzi spory niedosyt - jest mocno enigmatyczny, właściwie sprowadza się do magicznego działania ambiwalentnych sił, o których nic więcej nie wiadomo. Z pewnością skoncentrowanie się na tym aspekcie było zamierzone, mnie jednak trudno jest pozbyć się wrażenia niedopracowania i prowizorki. Mam również spore wątpliwości co do przesłania powieści, które wydaje mi się dość mętne i na pierwszy rzut oka niezbyt czytelne. Smutne jest to, że ludzie nie potrafią sami podźwignąć się z niedoli i marazmu, uwierzyć w siebie i zrealizować swoje marzenia, że potrzebują do tego działania magicznych mocy. Na ile zatem prawdziwa była to przemiana, skoro nie została podyktowana wewnętrzną potrzebą i okupiona uczciwym, konstruktywnym wysiłkiem? Oczywiście, że przyjemnie się czyta te fragmenty lektury i miło jest pomarzyć o nagłej odmianie życie za sprawą czarodziejskiej różdżki, ale co dalej? Dalej mamy ponury ciąg tragedii i nieszczęść - ani zasłużonych, ani przypadkowych (w kontekście pozostającej poza percepcją bohaterów walki dobra ze złem) - właściwie z chaosu obronną ręką wychodzi jedynie młoda lekarka, która za sprawą przypadku nie poddaje się czarowi. Zważywszy na niewiedzę bohaterów co do działania magicznych sił wszystko to wydaje mi się mocno naciągane i niespójne. A nawet baśnie rządzą się logiką, której niestety nie byłam tu w stanie dostrzec.

Mimo że czary w małym miasteczku nieszczególnie na mnie podziałały, nie mogłabym nie docenić umiejętności autorki do tworzenia odpowiedniego nastroju, a zwłaszcza wiarygodnego i sugestywnego oddania atmosfery sennej prowincji oraz kreowania ludzkich charakterów. Choć nie grzeszą one oryginalnością i są raczej szablonowe, problemy bohaterów nużąco zwyczajne, a ich rozwiązania przewidywalne - poruszają i budzą intensywne emocje. Spodziewałam się jednak czegoś więcej; rozczarowuje prostota i wewnętrzna niespójność fabuły oraz słabo rozwinięty, niezbyt szczęśliwie użyty motyw magiczny. Całość niespecjalnie mnie przekonuje, pozostaje głównie uczucie niedosytu. Nie twierdzę jednak, że powieść się nie spodoba - może okazać się lekką i przyjemną alternatywą dla wielbicieli powieści obyczajowych osadzonych w rodzimych realiach, okraszonych nutką tajemnicy i magii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to prawda, że...

W niegrubej książce skompresowano znaczną ilość twierdzeń, z których przydziałem do mitów lub prawd mamy problem w życiu codziennym. Autor każde z nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd