LC Multimedia
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 98 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 227 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Letni domek

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Agnieszka Podruczna
tytuł oryginału: Summer house
wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
data wydania: sierpień 2011
ISBN: 978-83-76741-23-9
liczba stron: 348
słowa kluczowe: więzy, sekret, smierć, szkatułka
język: polski
typ: papier
dodał: Joanna
5.78 (50 ocen i 24 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 25,60 zł

Zanurzona w sielskim uroku wiejskiego krajobrazu opowieść o więzach, które łączą i sekretach, które dzielą. Po śmierci matki Matt znajduje małą szkatułkę, w której zgromadziła ona wszystkie pamiątki z... Zanurzona w sielskim uroku wiejskiego krajobrazu opowieść o więzach, które łączą i sekretach, które dzielą. Po śmierci matki Matt znajduje małą szkatułkę, w której zgromadziła ona wszystkie pamiątki z jego dzieciństwa. Są w niej zdjęcia dorastającego Matta, na których – co niepokojące – w ogóle nie ma jego siostry, Imogen. Dlaczego mężczyzna nie pamięta uwiecznionych na fotografiach ubrań, zabawek ani nawet miejsc? Tymczasem Imogen wraz z mężem i małą córką muszą wyprowadzić się z wynajmowanego domu. Milo, przyjaciel rodziny, proponuje Im kupno Letniego Domku – uroczego, niewielkiego dworku, w którym wychowała się wraz z bratem. To właśnie tam rodzeństwo odkryje wielki sekret i przekona się, jak silne mogą być więzy krwi. Ciepła i urzekająca historia napisana przez jedną z najbardziej utalentowanych pisarek starego kontynentu, którą pokochały miliony kobiet na całym świecie. pokaż więcej.


źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2011

źródło okładki: http://www.replika.eu



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (6)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień, 2011

Zauroczona sielską okładką postanowiłam przeczytać „Letni domek” autorstwa Marcii Willett. Nie wiedziałam czego się spodziewać, więc do książki podeszłam z dużą rezerwą, choć finalnie uważam, że jest to spokojna i przyjemna lektura.

Bohaterem jest pisarz Matt, któremu nie układa się w życiu osobistym i zawodowym. Mimo wielkiego sukcesu, jaki przyniosła mu pierwsza książka, teraz wena całkowicie go opuściła. Na dodatek nie potrafi znaleźć odpowiedniej partnerki, z którą mógłby ułożyć sobie życie. Oboje rodzice już nie żyją, ale ma jeszcze siostrę Imogen, która założyła już własną rodzinę. Sytuacja nieco uległa zmianie po tym, jak Matt znajduje w szkatułce matki stare zdjęcia i pamiątki rodzinne. Jednak mężczyznę zaniepokoił fakt, że nie pamięta przedstawionych na fotografiach zdarzeń. Poza tym nie ma na nich jego siostry Imogen, co wydaje mu się podejrzane. Na dodatek od młodego wieku ma dziwne odczucia, trapi go niepokój i wewnętrzne poczucie smutku i samotności. Jak się okaże będzie to związane ściśle z jego przeszłością i rodzinnymi sekretami… Fabuła będzie oscylować wokół Matta, Imogen i przyjaciół ich matki, którzy pomagali w ich wychowaniu. Tytułowy domek natomiast stanie się punktem zwrotnym w życiu bohaterów, który pomoże rozwikłać zagadkę z przeszłości. Co nią będzie i jak potoczą się losy naszych bohaterów? Nic nie zdradzę:)

Książka ma lekki, wiejski klimat. Nie wszystkim przypadnie on jednak do gustu, ale fani małych, urokliwych miejsc, powinni być zadowoleni. Akcja posuwa się naprzód powoli, bez pośpiechu czy zaskakujących zwrotów akcji. Całość ożywiają natomiast problemy i dramaty rodzinne, które są tu niezwykle istotne, ale podane w sposób kontrolowany i przemyślany. Fabuła ogólnie mi się podobała, choć na pewno nie jest oryginalna czy specjalnie innowacyjna. Mimo to czyta się książkę szybko a dzięki barwnym bohaterom i pięknym opisom krajobrazu stanowi ona ciekawą odskocznię od innych lektur.

„Letni domek” to powieść obyczajowa, choć nie zabrakło również elementów psychologicznych. Z pewnością jest to historia o tym, jak czasami drobna rzecz, w tym przypadku kilka fotografii, potrafi wywrócić nasze życie do góry nogami i doprowadzić nas do odkrycia prawdy o sobie. Polecam miłośnikom sielskich klimatów i lubiącym rozwiązywać zagadki przeszłości. Tu znajdziecie ich wiele. Pozdrawiam!!

Moja ocena: 4-/6


Na półkach: Przeczytane, Powieść
Przeczytana: 09 sierpnia, 2011

"Plik fotografii znajdował się na samym dnie szkatułki z palisandru." - już pierwsze zdanie najnowszej powieści Marcii Willett ujmuje subtelną zapowiedzią melodyjnego, wysmakowanego stylu idealnie komponującego się z pełną nostalgii atmosferą rodzinnej tajemnicy unoszącej się nad tytułowym Letnim Domkiem - urokliwą, wiejską siedzibą skrywającą niejeden rodzinny sekret i tragedię, ale będącą również azylem dla rodzeństwa - Matta i Imogen.
To w nim kryje się klucz do zagadki, której rozwikłanie pozwoli bohaterom uporać się z przeszłością i zrozumieć sens minionych zdarzeń.

Drewniana szkatułka trafia w ręce Matta po śmierci matki, która przechowywała w niej najcenniejsze pamiątki jego dzieciństwa. Znajdują się w niej fotografie Matta, jednak jest w nich coś, co budzi w nim głęboki niepokój i dezorientację, a raczej potęguje uczucie dręczące go od dzieciństwa.
Na żadnym zdjęciu nie widnieje jego siostra, na dodatek Matt nie jest w stanie rozpoznać ani okoliczności, ani miejsc i przedmiotów na nich uchwyconych.

Życie Matta od najwcześniejszych lat spowijał niewytłumaczalny niepokój i głęboki smutek, których źródła nie potrafił odnaleźć, a które podświadomie łączył z niejasnym przeczuciem doznanej w dzieciństwie traumy. Znajdowała ona swe odbicie w dziecięcych koszmarach i stanach lękowych, które budziły nieustanną troskę najbliższych.
Lottie i Milo, przyjaciele matki Matta i Imogen, którzy wychowywali i opiekowali się nimi w zastępstwie pogrążającej się w depresji Helen, upatrywali w niepojących zachowaniach chłopca konsekwencji tragicznej śmierci jego ojca, korespondenta wojennego, który zginął w czasie misji w Afganistanie oraz smutnego dzieciństwa u boku matki, która w alkoholu szukała zapomnienia po śmierci męża i utracie dziecka.
Choć miłość i troska Lottie i Milo oraz kojąca atmosfera Rezydencji w znacznym stopniu wynagrodziły dzieciom emocjonalne straty, Matta przez całe życie nie opuszczało poczucie dojmującego żalu, głębokiej samotności i nieutulonej tęsknoty, których źródło pozostawało dlań tajemnicą.
Odczucia Matta potęguje żałoba po niedawnej śmierci matki oraz dziwne przeczucia związane ze starymi fotografiami. Szukając ukojenia i spokoju odwiedza najdroższych przyjaciół - Lottie i Milo zamieszkujących w prowincjonalnym Exmoor. Pod wpływem impulsu czy też wiedziony intuicją kupuje od Milo niewielki, ale pełen uroku dworek nazywany w rodzinie Letnim Domkiem, który udręczonemu Mattowi przypomina beztroskie i szczęśliwe chwile dzieciństwa.
Dom ma na Matta niezwykły wpływ; od kiedy w nim zamieszkał, nie opuszcza go przeczucie, że kryje on rozwiązanie zagadki stanowiącej przyczynę jego osobliwych wrażeń.
Matt stopniowo zagłębia się w historię Letniego Domku, natrafia też na stare akwarele jego pierwszej właścicielki, praprababki Milo, Heleny. Jedna z nich budzi ciągle niewyraźne i ulotne, ale znaczące skojarzenia z jakimś dramatycznym wydarzeniem z dawnych lat. Umysł Matta zaczyna łączyć pewne fakty i strzępy wspomnień z dzieciństwa; chaotyczna plątanina przebłysków wizji powoli, ale konsekwentnie zbliża go do rozwikłania tajemnicy, w której ponurym cieniu upływało jego życie.
Kolejnych istotnych wskazówek dostarcza mu wizyta na wiejskim cmentarzu oraz zawartość tajnej skrytki w puzderku matki. Elementy układanki wskakują na swoje miejsce, a Matt odkrywa wreszcie sedno tego, co ukształtowało jego melancholijną osobowość.

Czy dokonane odkrycie pozwoli Mattowi ostatecznie przegnać demony przeszłości? Jaki wpływ będzie ono miało na życie jego oraz jego najbliższych?

"Letni Domek" to świetnie skonstruowana powieść psychologiczno - obyczajowa. Fabuła zasadzająca się na historii rodzinnego sekretu, który znacząco wpływa na losy bohaterów, choć wydawałoby się, że wyświechtana, przykuwa uwagę i porusza autentyzmem i głębią psychologiczną postaci.
Magicznego wręcz klimatu przydaje jej urzekająca, swojska i pełna ciepła atmosfera stanowiąca harmonijną przeciwwagę dla pogmatwanych ludzkich losów, niełatwych relacji międzyludzkich, burzliwych emocji i uczuć, jakie targają bohaterami oraz wyzwań, jakim próbują sprostać.

Akcja toczy się niespiesznie, niemal leniwie, koncentrując się na wewnętrznych przeżyciach bohaterów i opisach stanów emocjonalnych. Pozwala to identyfikować się z nimi, wczuć się w ich problemy i dylematy oraz docenić wnikliwą analizę psychologiczną, jakiej poddała ich autorka. Momentami jednak dłużyły mi się niektóre fragmenty i miałam wrażenie, że autorka używa zbyt wielu słów i określeń tam, gdzie wystarczyłoby ich znacznie mniej, ale generalnie doceniam głębię jej narracji.

"Letni Domek" prezentuje wyjątkowo bogatą i zróżnicowaną galerię postaci skoncentrowanych wokół gościnnego, sielskiego domostwa Lottie i Milo. I choć wydawać by się mogło, że to Rezydencja pozostaje w centrum wydarzeń, nie do przecenienia jest przecież rola Letniego Domku, który staje się kluczem do rozwiązania zagadki przez długie lata ocieniającej życie wielu ludzi.

Gorąco polecam te refleksyjną lekturę wielbicielom intrygujących zagadek z przeszłości oraz miłośnikom sag rodzinnych, w których specyfika relacji międzyludzkich odgrywa istotną rolę, a także każdemu, kto pragnie spędzić miłe i niezapomniane chwile w czarownej atmosferze angielskiej prowincji.

Opublikowane na moim blogu:
zwiedzamwszechswiat.blogspot.com


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 października, 2011

Rozmaici psychologowie nie od dzisiaj i nie od wczoraj zastanawiają się nad fenomenem ludzkiej pamięci. Dlaczego jedne wydarzenia, pomimo, że miały miejsce już dosyć dawno temu, pamiętamy z fotograficzną wręcz dokładnością a inne, zdecydowanie bliższe czasowo, zapominamy? Czy nasze najwcześniejsze wspomnienia wynikają z nas samych czy są tylko projekcją tego co opowiadali nam rodzice lub inni świadkowie naszych dziecięcych poczynań? Jaki wpływ na nasze dorosłe życie mają traumatyczne przeżycia z wczesnego dzieciństwa? Nauka pewnie jeszcze długo, a być może nigdy, nie znajdzie jednoznacznej odpowiedzi na te pytania - osobiście sądzę, że takiej reguły po prostu nie ma, a wszystko zależy od konkretnej osoby.


Powieść "Letni domek" autorstwa brytyjskiej pisarki Marci Willett dotyka właśnie problemów pamięci i bolesnych przeżyć z dzieciństwa. Główny bohater Matt to trzydziestokilkulatek, wschodząca gwiazda literatury fantastycznej. Jego pierwsza powieść odniosła międzynarodowy sukces i wszyscy czekają na kolejny bestseller. Tymczasem Matt cierpi na kryzys twórczy na który nakłada się dodatkowo śmierć matki oraz powracające koszmary z dzieciństwa. Ojciec Matta był korespondentem wojennym w Afganistanie i zginął kiedy Matt miał pięć lat a jego siostra Imogene była jeszcze niemowlęciem. Ich matka nie radziła sobie zupełnie ze stratą męża i przypłaciła to alkoholizmem. Szczęściem w nieszczęściu dziećmi zaopiekowała się Lottie, przyjaciółka ojca z wydawnictwa. To właśnie ona i jej szwagier Milo sprawili, że Matt i Im mieli spokojne i w miarę normalne dzieciństwo.

Matt od zawsze miał wrażenie jakiejś wewnętrznej pustki i poczucie straty czegoś ważnego, nie potrafił jednak określić co lub kogo utracił. Przeglądając po śmierci matki jej rzeczy natrafił na plik swoich fotografii - co dziwne, na żadnej nie było jego siostry, a i on sam nie pamiętał miejsc, ubrań ani zabawek ze zdjęć. Intuicja podpowiedziała mu, że może jeżeli zdoła rozwiązać tajemnicę fotografii to będzie mógł rozprawić się z nękającymi go demonami przeszłości. Matt zostawia swoje londyńskie mieszkanie, kupuje od Milo budynek zwany Letnim Domkiem i tam w otoczeniu najbliższych, na których zawsze mógł liczyć, oraz w scenerii swojego dzieciństwa odbywa podróż w przeszłość.


Autorka nie skupiła się tylko na problemach Matta, chociaż jest on postacią pierwszoplanową. W czasie kiedy Matt rozgrzebuje swoje wspomnienia jego siostra Im, Lottie, Milo i jego syn Nick przeżywają lepsze i gorsze chwile, które też nie pozostają bez wpływu na Matta. A przeszłość coraz szerzej otwiera swoje wrota...


Biorąc do ręki "Letni domek" nie nastawiałam się na jakąś szczególnie ambitną lekturę. A kiedy przeczytałam co na temat książki ma do powiedzenia wydawca doszłam do wniosku, że to kolejna lekka książka na jeden wieczór. I tu czekała mnie niespodzianka. Powieść Marci Willett zdecydowani nie jest popołudniowym, lekkim czytadłem, chociaż czyta się ją rzeczywiście szybko. Autorka uniknęła częstego błędu w tego typu literaturze i stworzyła postacie wielowymiarowe - nie ma bohaterów zdecydowanie pozytywnych ani zdecydowanie negatywnych. Wszyscy popełniają jakieś błędy, przeżywają rozterki, bywają samolubni, miewają zły humor ale też nie brak wśród nich przyjaźni i miłości, która jest w stanie powiązać ze sobą obcych ludzi - Matt i jego bliscy tworzą prawdziwą rodzinę, chociaż nie są połączeni więzami krwi.


Serdecznie polecam tę książkę. Ciekawe czy uda się wam odgadnąć zagadkę fotografii przed końcem lektury Mnie się niestety nie udało... Ale to chyba tylko i wyłącznie dobrze świadczy o autorce:)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 października, 2011

Ciepła, pogodna i optymistyczna, chociaż nie przesłodzona powieść. Czyta się jednym tchem i z prawdziwą przyjemnością, gdyż bohaterowie są z krwi i kości, przeżywają dylematy, muszą dokonywać życiowych wyborów, jakie są udziałem każdego człowieka, uwikłani są w różne skomplikowane relacje, także z przeszłością.

To, co urzeka w tej książce, to rodzinny nastrój, piękna sceneria, opisana w bardzo plastyczny sposób. Może zabrzmi to naiwnie, ale czytając, miałam szczerą ochotę przenieść się w czasie i przestrzeni, by stać się cząstką świata Rezydencji i sąsiadującego z nią letniego domku.

Akcję urozmaica także pewna rodzinna tajemnica, którą bohater odkrywa dopiero pod koniec powieści.

Całość napisana lekkim stylem, ale jednocześnie bardzo ładnym literackim językiem. Polecam z czystym sumieniem ! :)


Przeczytana: 14 sierpnia, 2011

Stronię od książek, których okładka mi się nie podoba. Zawsze wybieram te, których okładka potrafi mnie zaciekawić i aż krzyczy do mnie: „przeczytaj mnie!”. Niestety okładka „Letniego domku” nie zawołała do mnie… Mimo wielkiej obawy przed zawartością książki i przed tą idylliczną (o zgrozo!) okładką postanowiłam ją przeczytać.
Matt i Imogen są rodzeństwem. Oboje po stracie matki próbują - każde na swój sposób - ułożyć sobie życie. Imogen założyła rodzinę, ma męża oraz piękną małą córkę. Do pełnego szczęścia stworzonej przez nią rodziny brakuje jedynie miejsca, w którym mogliby się poczuć jak w domu. Nieco odmiennie ma się sytuacja jej brata- Matta. Kariera, która zdawała nabierać tempa po wydaniu jego debiutanckiej książki nagle zatrzymuje się. Matt boryka się z trudnościami znalezienia ciekawego tematu, który mógłby dorównać jego wcześniejszemu sukcesowi. Ogarnia go marazm. Wena, która towarzyszyła mu przy pisaniu wcześniejszej książki uleciała gdzieś daleko, a on sam nie potrafi skupić się na pisaniu czegokolwiek. Nienajlepiej idzie mu również w życiu osobistym. Matt nie potrafi zaangażować się w żaden związek. Żadna kobieta, z którą się spotykał nie nadaje się na jeo partnerkę, co wzmaga kiełkujące w nim od jakiegoś czasu poczucie pustki i utraty czegoś co było mu bardzo bliskie. Wszystko to zaczyna się zmieniać, gdy Matt znajduje palisandrową szkatułkę matki, w które są „jego” zdjęcia. Co dziwne na żadnym ze zdjęć nie ma Imogen, Matt ubrany jest w sweter, którego nie pamięta, a zabawki które znajdują się za nim z pewnością nie należą do niego.
„Letni domek” jest lekturą lekką, zupełnie niezobowiązującą, idealną na leniwe, gorące przedpołudnie. Stworzony przez Marciię Willett sielski obraz opisywanych przez nią okolic, kołysze uspokaja i powoli nienachlanie pcha czytelnika przez kolejne strony książki. Akcja jest jednostajna i sunie po prostej, nawet na chwilę nie unosząc się ani nie opadając. Zdaje sobie sprawę, że książka nie jest kryminałem czy powieścią detektywistyczną, ale przy zakończeniu zdecydowanie brakowało mi elementu zaskoczenia i tego „czegoś” co sprawiłoby, że książkę czyta się z zapartym tchem. Natomiast jako atut książki trzeba wskazać bohaterów wykreowanych przez autorkę. Lottie i Milo stanowią „parę” niezwykle sympatycznych ludzi, których nie sposób nie lubić, podobnie ma się sprawa z Venetią (niezwykle bliską przyjaciółką Mila), która jest specyficzną starszą panią wzbudzającą niezwykle pozytywne uczucia.
Książkę czyta się niemal w ekspresowym tempie i niestety w takim samym tempie osoby, którym książka nie przypadnie do gustu o niej zapomną. Niemniej jednak jeśli lubisz sielskie klimaty, spokojną akcję, z tajemnicą w tle i mnóstwo realistycznych, pięknych opisów przyrody albo po prostu masz ochotę na coś „lekkiego” powinieneś sięgnąć po „Letni domek”.

http://dozaczytania.blogspot.com/2011/08/marcia-willett-letni-domek.html


Na półkach: Przeczytane, Wyd. Replika
Przeczytana: 09 listopada, 2011

„To wielki błąd, zawsze szukać w ludziach wszystkiego, co najlepsze. Można się tak rozczarować. Znacznie lepiej jest mieć o nich jak najgorszą opinię, a kiedy zdarzy się coś miłego, to taka przyjemna niespodzianka.”*

Nasza pamięć jest przewrotna, czasem pamiętamy najmniejszy detal mimo tego, że coś działo się bardzo dawno temu, a to co działo się w bliższej przyszłości pamiętamy jak przez mgłę. Jaki wpływ na nas ma nasza pamięć? Czy nie jest tak, że dzięki wspomnieniom wiemy jak ktoś się może czuć, bo na przykład kiedyś nas spotkało to samo.

Matt jest trzydziestokilkuletnim mężczyzną, który wydał książkę. Stała się ona międzynarodowym bestsellerem, a fani teraz czekają na kolejny. Pisarz jednak wie, że musi teraz napisać coś równie dobrego, a nawet lepszego, tylko jak jeśli nie ma pomysłu? Na dodatek on i jego siostra Miogen tracą matkę, która umiera. Pewnego dnia Matt przegląda szkatułkę matki, w której są jego zdjęcia. Dla młodego pisarza jest zastanawiające, że na zdjęciach nie ma jego siostry, a on sam nie poznaje miejsc ani ubrań uwiecznionych na fotografiach. Mężczyzna cały czas odczuwał wewnętrzną pustkę jakby coś utracił dawno temu.
W tym samym czasie Miogen wraz z mężem musi wyprowadzić się z wynajmowanego przez nich mieszkania. Czego efektem jest brak mieszkania, ale przyjaciele rodziny Lottie i Milo pomogli im kolejny raz. To właśnie oni robili by rodzeństwo miało w miarę normalne dzieciństwo gdy matka nie radziła sobie z problemami i coraz częściej zaglądała do butelki. Tym razem też stanęli na wysokości zadania i zaproponowali im mieszkanie w Letnim domku. Brat postanawia dołączyć do siostry i dowiedzieć się co oznaczają te zdjęcia. Zaczyna odkrywać tajemnice…
Co kryje Letni domek i jak to wpłynie na rodzeństwo? Na ile silne są więzi rodzinne? Warto grzebać w przeszłości czy może zostawić wszystko tak jak jest?

„Letni domek” urzekł mnie spokojną aurą. Powieść jest napisana spokojnie bez nagłych zwrotów akcji czy też niespodziewanych zdarzeń. Z reguły tego nie lubię, ale tu się czuło, że tak musi być. Akcję ożywiają sekrety i problemy rodzinne, które są tu głównym tematem książki. Autorka podała nam to w taki sposób, że nie jest to ani wyolbrzymione czy też za mało rozpisane, jest w sam raz. Jest to obraz tego jak sekrety mogą wpłynąć na rodzinę oraz ile mogą przejść aby tylko być u swego boku.
Bohaterowie są tu przewidywalni, ale nie sposób ich polubić. Szczególnie gdy są tak serdeczni i otwarci. Oczywiście, każdy coś tam ma, popełniają błędy, są źli samolubni, ale czy są ludzie doskonali? Właśnie tym autorka dobyła u mnie uznanie. Jej postacie są normalne, a nie wybielone.
„Letni domek” czyta się szybko i przyjemnie. Willett piszę językiem łatwym w odbiorze i w sposób, który przyciąga czytelnika, a powolny tok zdarzeń nie nudzi.


* cytat pochodzi z książki
Autor: Marcia Willett
Tytuł: Letni domek
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: sierpień 2011
Liczba stron: 348


Przeczytana: styczeń, 2012

Czytałam bardzo różne opinie o tej książce, niektóre skrajnie negatywne, a inne pozytywne, ale ta sielska okładka za każdym razem mnie przyciągała i postanowiłam się sama przekonać, co ma do zaoferowania pani Willett.

"Letni domek" to powieść obyczajowa o relacjach rodzinnych. Czytanie jej skojarzyło mi się z jazdą pociągiem, najpierw pooowoli, potem przyspiesza i w końcu pędzi. Akcja wolno się rozkręca, ale kiedy doszłam do finału - stwierdziłam, że warto było przeczytać tą książkę :)

W powieści poznajemy 2 pary głównych bohaterów - dorosłe rodzeństwo, Matta i Imogen oraz Lottie i Milo, ludzi, którzy zastąpili im rodziców. Lottie i jej szwagier, Milo, mieszkają w Rezydencji, przez lata pomagali i opiekowali się rodzeństwem. Matt i Imogen w dzieciństwie stracili ojca, a matka popadła w alkoholizm, wtedy też wprowadziła się do nich Lottie i zajmowała rodziną.
Aktualnie Imogen mieszka wraz z mężem, Julesem, i maleńką córeczką Rose w wynajętym domu, z którego muszą się niebawem wyprowadzić. Sen z oczu spędza im znalezienie nowego domu w rozsądnej cenie niedaleko gabinetu Julesa.
Matt, po sukcesie wydawniczym jego pierwszej książki, popadł w marazm twórczy, a dodatkowo przytłacza go niedawna śmierć matki. Przypadkowo w szkatułce matki natrafia na dziwne zdjęcia. Wszystkie przedstawiają tylko jego, nie ma Imogen, ale nie potrafi sobie przypomnieć ani skojarzyć miejsc, otaczających go rzeczy czy ubrań. Nie daje mu to spokoju ...
Tymczasem syn Milo, Nick, popada w kłopoty finansowe i zwraca się o pomoc do ojca. Milo, aby pomóc synowi musi sprzedać ukochany Letni Domek.
W końcu kupuje go Matt i Domek pozostaje w rodzinie.
Kiedy zaczyna po nim myszkować, w jego ręce wpadają piękne akwarele. Krok po kroku Matt odkrywa rodzinną tajemnicę, która wyjaśnia sprawę zdjęć ze szkatułki matki. Jaką tajemnicę odkrywa Matt i jak ona wpłynie na jego dalsze życie - przeczytajcie!

"Letni Domek" to ciekawie napisana powieść obyczajowa z nutką psychologiczną. Opowiada o skomplikowanych relacjach rodzinnych, o uczuciach, o przeczuciach - jednym słowem o życiu.
Każdy z bohaterów ma swoje problemy uczuciowe, każdy inaczej do nich podchodzi i inaczej stara się je rozwiązać. Autorka włożyła sporo pracy w kreację swoich bohaterów, ciekawie pokazała ich charaktery i uczucia. Dostrzegamy jak czasem w życiu przeczucia się spełniają i wyjaśniają wiele zdarzeń. Ja wierzę w przeczucia i intuicję - zwykle mnie nie zawodzi.

Powieść rozwija się nieśpiesznie, jednak od początku mamy nutkę tajemniczości, która jest stopniowo dawkowana, by wybuchnąć na końcu. "Letni Domek", tak jak jego okładka, ma sielski, specyficzny klimat. Nie jest to, ani całkiem lekka książka, ani porywająca powieść akcji, ma swoje tempo i swój klimat - jednym się spodoba, innym nie.
Mnie się podobała i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać :)

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2012/01/letni-domek-marcia-willett.html


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 sierpnia, 2011

W poszukiwaniu prawdy o sobie

Od samego początku spodziewałam się, że „Letni domek” będzie najzwyklejszym, ckliwym, w najlepszym razie dość sympatycznym czytadłem. Jedną z tych książek,
które nic nie dają i nic nie wnoszą, zapewniają co najwyżej trochę taniej rozrywki. Właściwie nie zamierzałam nawet czytać tej powieści, ale tak się złożyło,
że jednak trafiła w moje ręce, a gdy to już nastąpiło, jakaś niewytłumaczalna siła mnie do niej przyciągnęła. No i całe szczęście!

Sądziłam, że na kartach tej książki znajdę nudnawych, acz zapewne sympatycznych bohaterów, których po paru dniach zapomnę niemal całkowicie. Tymczasem okazało
się, że przedstawione osoby i łączące je relacje bynajmniej nie są zwyczajne i typowe. Głównym bohaterem wydaje się tu Matt, świeżo upieczony autor bestsellerowego
powieściowego debiutu. Człowiek nieustabilizowany życiowo, obdarzony bogatą wyobraźnią, uciekający często w swój własny świat i od zawsze przekonany, że
czegoś mu brakuje, gnębiony poczuciem straty, którego pochodzenia nie zna i nie rozumie. Bliska więź uczuciowa wiąże go z siostrą Imogen, młodą matką o
pozytywnym usposobieniu, choć jak się później okazuje potrafiącą również zdecydowanie trwać przy swoim, ale też analizować całkiem krytycznie swoje postępowanie.
Przy okazji bardzo ładnie opisano różne aspekty codziennego życia młodej matki i różne zachowania małego dziecka, jest w tym z jednej strony dużo czułości,
z drugiej obraz ten nie jest przesłodzony ani wyidealizowany, mała dziewczynka z pluszowym królikiem staje przed nami po prostu jak żywa. Matt i Imogen
bardzo wcześnie stracili ojca, a uzależniona od alkoholu i pogrążona w wieloletniej depresji matka zmarła całkiem niedawno. Jest jeszcze kolejna ciekawa
para bohaterów. Lottie i Milo, którzy choć razem mieszkają, wcale nie są w żadnym intymnym związku. Dla Matta i Imogen są oni prawie jak rodzice, których
praktycznie nigdy nie mieli. Lottie jest bardzo mądrą, wyważoną osobą, wyposażoną w swoisty szósty zmysł, Milo to natomiast pragmatyczny, czasem dość cyniczny
twardziel, obdarzony jednak niezwykle dobrym sercem. Wraz z nimi zamieszkuje również przesympatyczny pies imieniem Pud, którego jako wielbicielka piesków
nie mogłam tu pominąć.

Główną oś fabuły całej historii stanowi kwestia pliku fotografii, jakie Matt znajduje na dnie odziedziczonej po matce szkatułki. Przedstawiają one jego
samego i tylko jego, nie ma tam w ogóle zdjęć jego siostry. Na dodatek Matt czuje, że z fotografiami coś jest nie w porządku... Stopniowo zaczyna poznawać
rodzinną tajemnicę. Robi to jednak w zupełnie inny sposób niż ten, do którego przywykliśmy. Przede wszystkim niespiesznie, podzielając przekonanie Lottie,
że wszystko w życiu ma swój najwłaściwszy czas, a odpowiedzi na nasze pytania przychodzą wtedy, kiedy jesteśmy w stanie naprawdę je pojąć. Tak oto dochodzimy
do uroczego letniego domku, w którym zarówno Matt, jak i Imogen chcieliby bardzo zamieszkać. Poprzez poznawanie historii rodziny Mila, Matt będzie coraz
więcej pojmował z własnej przeszłości. Można wprawdzie mieć wrażenie, że otrzymuje on niemal magiczne wskazówki poprzez stare akwarele, pewną figurkę aniołka
czy kociaka przybłędę. Ja to jednak odbieram inaczej. Matt staje się po prostu coraz bardziej świadomy siebie, coraz głębiej sięga w swoje wspomnienia
i dzięki temu odnajduje wspomniane znaki, inaczej byłyby martwe i nic nieznaczące.

Podoba mi się niespieszne tempo całej akcji. Celebrowanie popołudniowej herbaty i innych posiłków, fakt, że nikt nie rzuca się do rozwiązywania zagadki,
ale pozwala się wydarzeniom płynąć we własnym tempie. Niemal każdy z wiecznie zniecierpliwionych i zestresowanych mieszkańców miast chciałby wszelkie problemy
rozwiązywać teraz zaraz i mieć z nimi spokój, tak często nie rozumiemy, że na wszystko trzeba czasu, że nie zawsze jesteśmy gotowi na upragnione rozwiązania.


Bardzo mnie ujęła ta książka. Jest pełna ciepła, ale takiego prawdziwego, ludzkiego, nie baśniowego i wydumanego. Nie znajdziemy tu różowych okularów ani
grubej warstwy lukru. Każda z przedstawionych osób ma swoje zalety, ale też wady, nie ma tu idealnego małżeństwa, idealnego rodzeństwa ani idealnego rodzicielstwa.
Wszystko jest po prostu ludzkie, jednocześnie jednak bynajmniej nie typowe czy szablonowe. Dodatkowo, mimo poruszania momentami trudnych i bolesnych tematów,
znajdziemy tu też dużą dawkę świetnego humoru, nierzadko dość ironicznego, ale zawsze naprawdę sympatycznego. Bardzo się pomyliłam oceniając na wstępie
tę powieść, czyniąc co do niej pewne założenia, pomyliłam się i bardzo mnie to cieszy, bo to nie jest moim zdaniem zwyczajne, banalne czytadło, ale mądra
książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić po to, by się zatrzymać, odstresować, zastanowić. Podoba mi się również jej zakończenie, o którym oczywiście
słowa nie powiem, po prostu i ono łamie pewien schemat tego typu powieści i za to również ogromny plus dla autorki. Jeżeli ukażą się kolejne jej książki,
na pewno z ogromną ciekawością po nie sięgnę.


Na półkach: Przeczytane, 2011

Spoglądając na okładkę czuje się wiejskie klimaty - spokój, cisza, odgłosy zwierząt. To ona zachęciła mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Teraz wiem, że „Letni domek” opowiada o niesamowitej i urzekającej historii rodzinnej.

Matt jest trzydziestokilkuletnim poetą. Jego powieść odniosła sukces, niestety mężczyzna ma problemy z napisaniem kolejnej książki. Wena, którą miał wcześniej gdzieś się ulotniła. Mężczyzna nie radzi też sobie w życiu osobistym. Zaczyna go ogarniać uczucie pustki. Po śmierci matki Matt znajduje małą szkatułkę, w której zgromadziła ona wszystkie pamiątki z jego dzieciństwa. Są w niej zdjęcia dorastającego Matta, na których w ogóle nie ma jego siostry, Imogen. Dlaczego mężczyzna nie pamięta uwiecznionych na fotografiach ubrań, zabawek, ani nawet miejsc? Bohater zostawia swoje londyńskie mieszkanie i kupuje od Milo tak zwany Letni Domek – uroczy, niewielki dworek w którym wychował się z siostrą. To tam rodzeństwo odkryje wielki sekret i przekona się, jak silne są więzy krwi.

Autorką książki jest Marcia Willett, która jako dziecko chciała zostać baletnicą. Od najmłodszych lat kochała książki, jednak nigdy nie wierzyła, że potrafi pisać. Dziś jest światowej sławy pisarką, której powieści zostały przetłumaczone na kilkanaście języków i sprzedane w milionach egzemplarzy. Marcia Willett w 2002 roku zdobyła nagrodę Magnum dla najpopularniejszego pisarza. Obecnie mieszka wraz z mężem w Devon, gdzie oboje oddają się pasji pisania.

„Letni domek” to powieść obyczajowa z wątkiem psychologicznym. Autorka stworzyła w książce niesamowitą atmosferę domowego ciepła. Dzięki temu czyta się ją z przyjemnością. Urzekający jest jej spokój, który wprowadza czytelnika w niezwykły stan. Głównym wątkiem książki są tajemnicze zdjęcia. Matt ma przeczucie, że jest z nimi coś nie tak. Stopniowo odkrywa tajemnice. Lubię szybką akcje, jednak w „Letnim domku” jej brakuje. Przeważnie gdy książka wolno się rozwija, mam ochotę ją odłożyć. Czy tak było jak czytałam tę powieść? Nie. Myślę, że to dodało jej uroku. Całość urozmaicona jest problemami i konfliktami w rodzinie. Książka jest napisana lekkim, ale literackim językiem.

Polecam tę książkę osobom, które lubią odkrywać tajemnice z przeszłości. „Letni domek” pozwala „odstresować” się czytelnikowi i wprowadza go w niezwykły świat. Bogate opisy przyrody, sielskie klimaty czyli idealna książka w zimne listopadowe wieczory.


Na półkach: Przeczytane

Opowieść o tajemnicach rodzinnych i skomplikowanych relacjach bohaterów, z wątkiem psychologicznym..

Tematyka fajna, wręcz moja ulubiona, jednak czegoś zabrakło tej książce. Język autorki nie do końca przypadł mi do gustu, parę razy miałam ochotę odłożyć książkę na półkę i - czego normalnie nie robię - sprawdzałam ile stron zostało mi do końca..
Nie jest to powieść kryminalna, ale utrzymana w takim tonie, że czeka się na element zaskoczenia, którego zabrakło. Bez większego wysiłku rozwiązałam zagadkę, co mnie rozczarowało.

Zastanawiałam się nad oceną, początkowo dałam pięć gwiazdek, ostatecznie daję jednak cztery..


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 listopada, 2011

Chyba każdy marzył kiedyś o miejscu, w którym mógłby odpocząć od zgiełku, problemów życia codziennego, szalonego miejskiego pośpiechu. O, albo zamieszkać gdzieś na wsi. Mieć mały domek z ogródkiem, ciszę, zieleń wokół, sąsiadów-przyjaciół. I jednocześnie być blisko ludzi, których bardzo się kocha.
Ja mam takie marzenie, już od lat. I czytając tę powieść gdzieś w środku poczułam przez ułamek sekundy, że ono się spełniło.

O czym jest ta historia? Matt, młody pisarz po fantastycznym debiucie, szuka natchnienia. Wciąż dręczy go jednak pisarska bezpłodność, a w dodatku odkrywa, że nie wie wszystkiego o swojej rodzinie, dawno rozbitej. Wcześnie stracił ojca, korespondenta wojennego. Matka po jego śmierci zaś załamała się zupełnie, tracąc rozum, Matt wychowywał się więc razem z siostrą, Imogen, pod opieką ciotki Lottie, słodkiej, kochanej osoby.
Teraz Matt mieszka w Londynie, a Lottie, razem z przyjacielem, starym Milo, mieszkają właśnie na wsi. Tuż obok ich Rezydencji, na tej samej posesji, stoi właśnie Letni Domek.
Długo zbierałam się do lektury, niewiele krócej czytałam, a teraz długo zastanawiam się nad tym, co właściwie powinnam napisać o Letnim Domku. Bo uczucia mam w zasadzie nieco mieszane, przy czym wynika to raczej z moich gustów czytelniczych niż z jakości książki, bo tej nie można jej odmówić.

Jeżeli szukacie wartkiej akcji, dreszczyku niepokoju, zawikłania trudnego do wyjaśnienia - tutaj tego nie znajdziecie. Owszem, zdarzają się konflikty, tajemnice, kłopoty - ale wszystkie przemijają jak zły sen. Ta powieść niesie ze sobą zupełnie inną wartość. To historia rodzinnego ciepła, pięknych relacji między bliskimi sobie ludźmi. Lektura wspaniale koi skołatane nerwy i odpręża, pozwala zapomnieć o zgiełku życia codziennego, rozmarzyć się i uśmiechnąć spod ciepłego koca i zza kubka kakao.

Skąd więc u mnie taka ocena? Chyba właśnie z powodu mojego gustu. Mimo wszystko lubię, kiedy dzieje się dużo i szybko. Letni Domek to bardzo miły przerywnik między takimi właśnie książkami, jeżeli więc ktoś lubi takie kojące, ciepłe, przyjazne powieści, to gorąco polecam. Nie ma tutaj żadnych fajerwerków, życie toczy się spokojnym, szerokim rytmem, jak leniwa rzeka, której donikąd się nie spieszy. I według mnie to jest największy czar tej książki - pomaga znaleźć chwilę spokoju w tym zabieganym świecie.

Za Letni Domek dziękuję bardzo wydawnictwu Replika.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września, 2011

Jaką tajemnicę kryje w sobie piękny sielski domek na wsi? I jaki wpływ ma dzieciństwo na dorosłe życie ?
Wiadomo - dzieciństwo i dorosłość są nierozerwalnie związane ze sobą.
Ale jak się czuje młody człowiek, gdy po śmierci matki otwiera inkrustowaną szkatułkę ze skarbami matki i odkrywa w niej swoje zdjęcia z różnych okresów, jednak nie są to zdjęcia dobrze mu znane, nie pamięta miejsc, w których były zrobione, nie pamięta, by kiedykolwiek miał takie ubranie,zabawki jak na zdjęciu. Nie pamięta, by kiedykolwiek opierał się o taki samochód, jaki widać na zdjęciu.
A co pamięta Matt ?
Napisana lekko, wzruszająco, ale nie cukierkowato. Przez jej karty przewijają się wcale nie papierowe postaci, a każda z nich zasługuje na uwagę.
Dokładniej na moim blogu :))


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 sierpnia, 2011

Często dopiero po kilku latach wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, o których nikt dotychczas nie wspominał. Ukazane przez przypadek fakty potrafią spowodować lawinę zdarzeń, która burzy dotychczasowy ład. Wraz z nowymi odkryciami, pojawiają się uczucia, z jakimi niekiedy ciężko sobie poradzić. Jeden z bohaterów książki „Letni domek” na wskutek sekretów odkrywa w sobie pewnego rodzaju tęsknotę, której nie potrafi wyjaśnić. Powstaje pytanie, czy można tęsknić za czymś, czego się nie pamięta i jaki wpływ na życie człowieka ma jego dzieciństwo? Marcia Willett w subtelny sposób ukazuje odpowiedzi na te myśli…

Matt i Imogen byli jeszcze dziećmi, kiedy zmarł ich ojciec. Matka rodzeństwa, Helen, po śmierci męża nie potrafiła wyjść z depresji, nadużywając alkoholu oraz nie zwracając praktycznie żadnej uwagi na swoje pociechy. Jedynie Lotte, przyjaciółka rodziny, opiekowała się nimi, zapewniając im schronienie oraz miłość. Matt praktycznie przez całe życie czuje pewnego rodzaju wewnętrzną pustkę, która nie pozwala mu zawrzeć normalny związek czy też funkcjonować w społeczeństwie. Zostaje pisarzem, który wylewa własne lęki i koszmary na papier, zdobywając międzynarodową sławę. Po śmierci matki znajduje małą szkatułkę, w której kobieta gromadziła pamiątki z jego dzieciństwa. Matt nie kryje zdziwienia, kiedy odkrywa, że w pudełku nie ma ani jednej fotografii Imogen, lecz znacznie bardziej intryguje go fakt, że nie potrafi przypomnieć sobie żadnych zabawek i ubrań, które są widoczne na zdjęciach. Tymczasem Imogen wraz ze swoim mężem i małą córeczką próbują znaleźć swoje własne miejsce na ziemi. Milo, przyjaciel rodziny, a zarazem wierny towarzysz ich przyszywanej matki, Lotte, proponuje jej kupno Letniego Domku – niewielkiego dworku, w którym wychowała się razem z bratem. Właśnie w tym miejscu rodzeństwo inaczej spojrzy na przeszłość swoich rodziców. Jednak zagadki z przeszłości muszą ustąpić miejsca obecnym rodzinnym problemom, których również nie brakuje.

Przyznam, że do końca nie mam pojęcia, dlaczego pokusiłam się po sięgnięcie książki „Letni domek”. Zacznę od tego, że okładka całkowicie nie przypadła mi do gustu. Patrząc na ilustrację, na której dostrzegam mały budynek na tle nieba i zielonej trawy, powieść momentalnie kojarzy mi się z życiem mieszkańców wsi oraz zabawnymi przygodami, które zwykle występują w lekturach o ludziach takiego pokroju. Jednak również trzeba przyznać, że od okładki bije pewnego rodzaju ciepło, które przyciąga wzrok czytelnika. Sam tytuł – „Letni domek” – nie należy do najbardziej wyszukanych, choć oczywiście rozumiem, że praktycznie cała fabuła jest powiązana z tym niewielkim lokum. Osobiście, gdybym zauważyła książkę o takiej nazwie i szacie graficznej na półce w księgarni, raczej nie zainteresowałabym się tą pozycją. Chociaż oczywiście nie powinno oceniać się po okładce…

Marcia Willett stworzyła powieść, podczas której czytania można na chwilę zapomnieć o własnych rozterkach, całkowicie skupiając się na problemach bohaterów. Autorka posiada lekki i przyjemny styl, powodujący, że niemal od pierwszych stron z uwagą śledzimy każde wydarzenie, nieraz lamentując nad wyborami postaci, a niekiedy również uśmiechając się, czytając o ich wyznaniach lub sytuacjach, w jakich się znaleźli. Pani Willett potrafi zainteresować odbiorców oraz spowodować, że lektura wydaje się być ciepłą opowiastką, która mogłaby być opowiedziana przez babcię. Nieraz łapałam się na tym, że czułam się tak, jakbym siedziała przy kominku z kubkiem gorącej herbaty i z uwagą śledziłam losy Matta i Imogen, dzielnie kibicując im w dążeniu do rozwiązania rodzinnych spraw. Niewątpliwie, ogromnym atutem tej pisarki jest właśnie ta umiejętność zaskarbienia sobie serca czytelnika oraz fakt, że o tej lekturze trudno zapomnieć, głównie przez te pozytywne uczucia, które w niej występują. Opisy przedstawione w „Letnim sercu” dobrze oddają emocje mieszkańców małego miasteczka oraz ciekawie prezentują ich działania. Dialogi wydają się być naturalne i potrafią spowodować zarówno grymas zdziwienia, zainteresowania czy też uśmiech na twarzy odbiorcy.

Autorka głównie skupia swoją uwagę na ukazaniu uczuć i emocji bohaterów, którzy na wskutek dramatycznego dzieciństwa posiadają problemy z ułożeniem sobie życia. Szczególnie Matt, który najgorzej przeżył załamanie własnej matki i jej stopniowe poddanie w walce z alkoholem i depresją, nie potrafi zapomnieć o swoich lękach oraz obdarzyć obce osoby zaufaniem, co nieraz przysporzyło mu problemów. Odnalezienie szkatułki mamy przyniosło mu odpowiedź na wiele pytań i myślę, że właśnie ten wątek można byłoby uznać za dominujący. Marcia Willett również tutaj starała się rozbudzić ciekawość czytelnika, lecz przyznam – cała ta sprawa nie należy do nurtujących ani też takich, których rozwiązania oczekuje się z zapartym tchem. Podsumowanie całego tego dochodzenia – kiedy to Matt w swojej głowie zaczął dostrzegać kolejne obrazy z przeszłości, należy do zaskakujących, ale w sposób negatywny. Spodziewałam się naprawdę wydarzenia przełomowego i niestety – nie doczekałam się go. Znacznie bardziej przypadła mi do gustu postać Imogen, która zmagała się z problemami mieszkaniowymi, jak i rodzinnymi. Kobieta, odtrącona od matki, znacznie bardziej niż jej brat, emanowała optymizmem i pogodą ducha. Intrygowała mnie jej znajomość z Nickiem – synem Milo, przyjaciela rodziny w której wychowała się Im, i przyznam, że wręcz czekałam, kiedy Imogen odejście od męża i zrozumie uczucia tego mężczyzny. Pomimo tego, że Marcia Willett nie napisała książki z wciągającą fabułą, „Letni domek” czyta się z przyjemnością, a całość potrafi urzec.

„Letni domek” to książka, która należy do lekkich i przyjemnych. Marcia Willett nie powoduje, że czytelnik po przeczytaniu tej powieści zaczyna zupełnie inaczej postrzegać świat, jednak swoim piórem sprawia, że odbiorca na chwilę może zapomnieć o tym, co się wokół niego dzieje. Myślę, że warto poświęcić chwilę na spotkanie z mieszkańcami letniego domku, w którym nie brakuje tajemnic czy też rodzinnych sekretów.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 sierpnia, 2011

Czytanie „Letniego domku” można porównać do siedzenia na tarasie w upalny dzień. Przyjemny wiaterek tańczy w krzewach róż, zapach jaśminu upaja swoją słodyczą, a my wyciągnięci na leżaku pijąc zimną lemoniadę ze spokojem obserwujemy otaczający nas świat, nigdzie nam się nie śpieszy i nic nie jest ważniejsze od chwili która trwa.
Powieść Marcii Willett to opowieść która urzeka swoim spokojem i pozwala na odprężenie w sielskim klimacie Bossington.

Matt jest pisarzem, jednak od wydania swojej pierwszej książki, która okazała się bestsellerem, brak mu weny, czuje się zagubiony i osamotniony. Dodatkowe rozterki powoduje znaleziony po śmierci matki plik fotografii, przedstawiający dorastającego Matta, na których brak jego siostry Imogen. Mężczyzna nie kojarzy miejsc znajdujących się na zdjęciach, nie poznaje też ubrań ani zabawek, wszystko to powoduje, że bohater postanawia powrócić w rodzinne strony i wyjaśnić sprawę która mocno go niepokoi. Nawet nie przypuszcza jakie tajemnice kryje przytulny i magiczny Letni Domek.

Marcia Willett, swoją karierę rozpoczęła bardzo późno, nigdy nie wierzyła w swój talent, wszelkie sugestie dotyczące pisania zbywała śmiechem. Jak się okazało nie potrzebnie, bo autorka ma wybitny dar do tworzenia urokliwych miejsc i tchnących życiem postaci. W 2002 roku doceniono jej twórczość i Marcia zdobyła nagrodę Magnum dla najpopularniejszego pisarza. Już niedługo ukarzą się kolejne książki jej autorstwa „Zimowy tydzień”, „Godzina dzieci” i „Wspomnienie Burzy”.

Wracając do powieści „Leni domek” - to historia która poraża mocą spokoju, jest jak ciepły koc w zimowy wieczór. Otuleni tą piękna opowieścią o szlachetnych ludziach, ceniącym sobie więzi rodzinne, przyjaciół na których można liczyć oraz dary jakie niesie natura, czujemy się bezpiecznie jak byśmy trafili do idealnego miejsca na ziemi.
Autorka postarała się o to żeby rejony Exmoor i Bossington były kuszącym rajem, z olbrzymia gamą kolorów i zapachów. Opisy są po mistrzowsku dopracowane, a postaci skonstruowano z pieczołowitą dokładnością. Jednak w każdej urokliwej historii zdarzają się rysy. Czytelnicy który lubią wartką akcję, mogą poczuć się rozczarowani leniwym tempem i idealnymi rozmowami bohaterów – nasze książkowe postacie to chodzące wzory do naśladowania, wszystko wiedzącą, nigdy się nie mylą i mają niesamowicie rozwiniętym szósty zmysł, oj drażniło mnie to ogromnie.
Na szczęście język powieści, bardzo plastyczny z ciepłą subtelną nutka, sprawia że książkę czyta się bardzo przyjemnie. „Letni Domek” to historia, która pomimo swoich walorów nie jest literaturą która zapiera dech, fabuła nie utkwi w nas na długie dni i nie wywoła wstrząsu po którym ciężko się otrząsnąć. Jest to powieść obyczajowa, lekko psychologiczna, czytelnicy lubiący sielskie i spokojne klimaty odnajdą w niej wytchnienie i idylliczny domek z czerwonym dachem, do którego zawsze zechcą powrócić.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego, 2012

Okładka książki obiecywała ciekawą, ciepłą powieść w wiejskich klimatach i nie zawiodłam się. W książce przedstawione są dzieje pewnej rodziny i ich przyjaciół, rozgrywające się współcześnie na angielskiej prowincji, w posiadłości zwanej Rezydencją i położonym w pobliżu tytułowym Letnim Domku. "Rodzina" jest liczna i choć nie wszyscy są w niej połaczeni więzami krwi, to jednak wspólnie przeżyte wydarzenia, połączyły ich. Powieść jest spokojna, nostalgiczna, zawiera wiele opisów przyrody, ale nie jest nudna. Wraz z ubywającymi stronami poznajemy tragiczną rodzinną tajemnicę sprzed lat. I choć mniej więcej od połowy książki domyślałam się jej zakończenia, nie miało to w żadnym stopniu negatywnego wpływu na jej odbiór.
Polecam, dobra lektura!
PS. Wydawnictwo Replika zapowiada trzy następne powieści Marcii Willett (w przygotowaniu: "Zimowy tydzień", "Godzina dzieci" i "Wspomnienia burzy"), których jestem bardzo ciekawa.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Matt jest młodym pisarzem, którego debiutancka powieść fantasy odniosła wielki sukces. Wszyscy oczekują, że jego kolejne dzieło będzie jeszcze lepsze, tymczasem pisarz, obarczony dodatkowo nękającymi go koszmarami z przeszłości, cierpi na niemoc twórczą. Mężczyzna czuje, że w jego życiu wydarzyło się coś, co na nim zaważyło i nie odzyska spokoju, dopóki tego nie wyjaśni. Wiedziony przeczuciem i propozycją przybranej ciotki Lottie postanawia na jakiś czas opuścić swoje londyńskie mieszkanie i zamieszkać na wsi u Mila i Lottie. W Letnim Domku, położonym nieopodal Rezydencji Mila, Matt stara się pokonać demony przeszłości. Siostra Matta, Imogen zmaga się z może nieco bardziej przyziemnymi, ale i tak istotnymi problemami – wkrótce wraz z mężem i małą córeczką będzie musiała się wyprowadzić z wynajmowanego domu, a jak dotąd nie znaleźli innego dachu nad głową. Nie dość, że nie potrafią się porozumieć w sprawie przyszłego mieszkania, to jeszcze na horyzoncie pojawia się syn Mila, stara miłość Imogen.


"Letni domek" to powieść obyczajowa z wątkiem psychologicznym. Marcii Willett udało się wykreować świat pełen domowego ciepła i pokazać rodzinne relacje pomiędzy ludźmi, których tak naprawdę nawet nie łączy pokrewieństwo krwi. Autorka pisze o problemach zwykłych ludzi, o sprawach, które dotyczą każdego z nas. Bohaterowie budzą sympatię czytelnika, jednak myślę, że warto byłoby wprowadzić do fabuły więcej czarnych charakterów – jedyną taką postacią jest Annabel, przyjaciółka Matta, która ma nadzieję, że dojdzie między nimi do czegoś więcej. Kobieta zachowuje się jak modliszka, udając przy tym zainteresowanie jego rodziną, a tak naprawdę chce być z pisarzem ze względu na jego pozycję zawodową. Ciekawą postacią jest też kochanka Mila, Venetia. Głównie dzięki tym postaciom fabuła jest zdecydowanie bardziej dynamiczna i wyrazista.

Powieść Marcii Willett jest idealną lekturą dla osób lubujących się w powieściach obyczajowych opowiadających o spokojnej przystani, sielskim życiu zwykłych ludzi. Jest to również książka o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i walce z obawami, które nie pozwalają nam żyć pełnią życia. Jednak najciekawsze fragmenty książki to te, które dotyczą skomplikowanej przeszłości Matta i zagadki, jaką pomoże mu odkryć Letni Domek.



Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Książka zaczynała się melancholijnie i niestety tak się skończyła. Niczym mnie nie zaskoczyła i od połowy już się domyśliłam jaki będzie koniec. Parę razy miałam już chwilę zwątpienia, że odkładałam ja na półkę i myślałam że już po nią nie sięgnę i jej nie skończę.

Brakowało mi w niej akcji, trzymania w napięciu, a tu nic. Nawet jak Matt dowiedział się że jego brat jednak żyje to nie było żadnego zaskoczenia, szoku. Trochę nie naturalne zachowanie.

Najbardziej denerwowały mnie opisy przyrody, których było najwięcej. Bardzo ciężko mi się ją czytało, ale przeczytałam ją do końca bo zawsze jak coś zaczynam to to kończę. Ale niestety na zakończenie było trzeba czekać całą książkę bo dopiero na ostatnich kartkach się wyjaśniła cała sytuacja i zakończenie też nie przypadło mi do gustu.


Przeczytana: 14 sierpnia, 2011

Choć okładka mnie nie zachęciła, książka okazała się ciekawa. Opowiada ona perypetie rodziny. Choć nie wszyscy są w niej ze sobą spokrewnieni, to jednak wspólnie przeżyte wydarzenia, połączyły ich. To ciepła i spokojna powieść, która nie jest jednak nudna. Tym bardziej, że bohaterowie stopniowo odkrywają szokującą rodzinną tajemnicę z przed lat. Po prostu naprawdę dobra obyczajówka, idealna na wakacje i chwilę relaksu. Polecam!!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 listopada, 2011

Od tej ksiazki nie moglam sie oderwac,pieknie napisana:)
Juz teraz wiem ,ze to nie bedzie jedyna przeczytana ksiazka tej autorki w moim zyciu:)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ciepła, sympatyczna lektura. Bez rewelacji, ale też nie mam jej nic do zarzucenia. Miło przy niej wypoczywałam.

3,5