Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lokatorka Wildfell Hall

Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
7,47 (651 ocen i 123 opinie) Zobacz oceny
10
48
9
86
8
186
7
199
6
95
5
21
4
7
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Tenant of Wildfell Hall
data wydania
ISBN
978-83-7779-068-7
liczba stron
528
słowa kluczowe
angielska
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Majka

Inne wydania

Losy kobiety walczącej o niezależność w świecie, gdzie w oczach społeczeństwa i w świetle prawa żona jest jedynie własnością męża.


Pojawienie się we dworze Wildfell Hall pięknej i tajemniczej wdowy wywołuje huragan plotek wśród okolicznych mieszkańców. Czy młoda kobieta skrywa jakiś mroczny sekret? Nikt nie może uciec przed przeszłością...

 

źródło opisu: http://www.granice.pl/ksiazka,lokatorka-wildfell-hall,251527

źródło okładki: http://www.esensja.pl/esensjopedia/obiekt.html?rod...»

Brak materiałów.
książek: 710
lullaby | 2012-03-31
Przeczytana: 31 marca 2012

Na taką książkę warto czekać. Taka książka może sobie liczyć setki stron, a nie znudzi choćby jedną. Takiej książki po prostu nie można przegapić. I całe szczęście, że lektura, którą miałam na myśli kreśląc poprzednie zdania, doczekała się polskiego tłumaczenia. Nie wyobrażam sobie bowiem, że nie dane by mi było poznać „Lokatorki z Wildfell Hall”. Książki, która swojego czasu wywołała skandal na rynku wydawniczym - uznana została za zbyt odważną w wyrazie, wręcz feministyczną. Autorka nie bała się przedstawić w osobie swojej bohaterki śmiałych poglądów, nie pozbawiła jej także równie śmiałych poczynań. A jeżeli ów autorka to jedna z trzech sióstr Brontë, to liczyć można na naprawdę wyborną lekturę. Zaiste talentu do pisania tym pannom nie brakowało!

Powieść, o której mowa, rozpoczyna się wraz z pojawieniem we dworze Wildfell Hall tajemniczej Helen Graham. Kobieta ta niechętnie mówi o sobie, a już najbardziej strzeże swojej przeszłości… Jej osoba wywołuje lawinę plotek wśród okolicznego towarzystwa – mieszkańcy uważają, że kobieta skrywa jakiś niebywały sekret. Skryta i unikająca odwiedzin Helen tylko potęguje tworzenie coraz to nowszych mitów na swój temat. A jaka jest prawda, i co też skłoniło młodą niewiastę do ukrywania się w starym dworze, dowiemy się z dziennika, który pozwoli przeczytać pewnemu dżentelmenowi…

Początkowo książkę osnuwa aura tajemniczości. Stopniowo poznajemy losy Helen i jej przyjaciół. Dowiadujemy się co też wydarzyło się w jej małżeństwie, że zdecydowała się opuścić męża, co w ówczesnych czasach zakrawało na przestępstwo. I przyznać trzeba, że im dalej, tym jest ciekawiej. I choć nie ze wszystkimi decyzjami bohaterki zgadzałam się w stu procentach, a czasami wręcz dziwił mnie jej upór, nieprzebłagalność i denerwowały mnie jej żelazne zasady, to niewątpliwie obdarzyłam tę postać sympatią. Dlatego tez część powieści opowiedziana z jej perspektyw (dziennik) przypadł mi do gustu na równi z relacją narratora w męskiej postaci.

Nie omieszkam wspomnieć, że całą książkę wypełniały zajmujące dialogi, co ważne dialogi o czymś, nie o pogodzie, czy intensywności zieleni… Czytało się ja niemalże jakby się było uczestnikiem dyskusji. A ileż w tych konwersacjach znaleźć można było prawd o ludzkim zachowaniu, o życiu w ogóle! Z zaciekawieniem śledziłam rozmowy bohaterów oraz i ich wewnętrzne rozterki. Bardzo wymownie to wszystko zostało przedstawione. Do tego stopnia, że pod sam koniec lektury, autorka co rusz mnie zwodziła, serwując liczne zwroty akcji. A ja ufnie wciągnięta w soczystą słowną grę, przewracałam stronę za stroną i z niecierpliwością oczekiwałam rozwiązania akcji. Chociaż z drugiej strony nie obraziłabym się, gdyby czekało mnie jeszcze kilkadziesiąt kartek tej zajmującej lektury.

Cóż mogę dodać. Bezapelacyjnie zachwyciłam się tą powieścią. I choć miałam przyjemność czytać „Jane Eyre” oraz „Shirley” autorstwa Charlotte Brontë, to lektura „Lokatorki z Wildefell Hall” zdeklasowała obie te pozycje i od dziś umiejscawiam ją na pierwszym miejscu ‘Listy powieści kobiet z rodziny Brontë’. Nie muszę już chyba dodawać, że gorąco polecam tę publikację… Naprawdę warto się z nią zapoznać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sezon niewinnych

Jo Nesbo może spać spokojnie. Teza o pojawieniu się konkurenta dla autora powieści o Harrym Hole była mocna przesadzona, a wręcz zupełnie niepra...

zgłoś błąd zgłoś błąd