Osobliwy gość i inne utwory

Tłumaczenie: Michał Rusinek
Wydawnictwo: Znak emotikon
8,2 (142 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
30
8
40
7
25
6
5
5
2
4
0
3
1
2
2
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Doubtful Guest and Other Stories
data wydania
ISBN
978-83-240-1733-1
liczba stron
196
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
tebacha

Gorey to genialny ilustrator, świetny pisarz, twórca mini-książek wielkości pudełka od zapałek, książek zrobionych z osobnych kart, książek albumów oscylujących między surrealizmem, purnonsensem i makabrą. Porównuje się go czasem z Lewisem Carrolem czy Rolandem Toporem. Proponowany przez nas zbiór to pierwszy większy wybór twórczości Goreya, który ukazuje się na polskim rynku. ”Bywają...

Gorey to genialny ilustrator, świetny pisarz, twórca mini-książek wielkości pudełka od zapałek, książek zrobionych z osobnych kart, książek albumów oscylujących między surrealizmem, purnonsensem i makabrą. Porównuje się go czasem z Lewisem Carrolem czy Rolandem Toporem. Proponowany przez nas zbiór to pierwszy większy wybór twórczości Goreya, który ukazuje się na polskim rynku.



”Bywają ludzie nałogowo ponurzy. Dzięki Goreyowi trafiają na odwyk.”

Wisława Szymborska

Zawiera:
- Chińskie obeliski (The Chinese Obelisks);
- Zupełne Zoo alfabet (The Utter Zoo Alphabet);
- Z nosa pod górkę (The Glorious Nosebleed);
- Porzucona skarpetka (The Abandoned Sock);
- Cmentarzyk (The Gashlycrumb Tinies);
- Fatalna pigułka (The Fatal Lozenge);
- Ptaszysko (The Osbick Bird);
- Osobliwy gość (The Doubtful Guest).

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3545

R jak Recenzja trudna niesłychanie

Fioletowa lub - jak kto woli - różowa, mała książeczka wydana niedawno przez krakowski Znak. W środku tekstu niedużo, ledwie zdanie, może dwa pod czarno-białym rysunkiem. I tyle. I ogromny kłopot – jak o takiej książce napisać?

Czytać, oglądać – o tak ! Z uciechą dużą, z nieustannym uśmiechem, lekkim chichotem nawet. Chwilami cmokając: no, no, co też wymyślił! Z lekkim wzdrygnięciem, gdy powieje grozą, bo właśnie kogoś pożarły myszy, a bywa i z melancholijną zadumą - na przykład nad Franciszkiem, co sczezł przez pijawkę. Więc czytać, oglądać – ale pisać? Analizy jakieś snuć?

Świat czarno-biały. Ze stoickim spokojem znoszący pioruny i napady łakomstwa, lubieżne występy dorosłych panów, skarpetkę nabitą na ciernisty krzew i strychninę wypijaną przez Mareczka, łajdaka znudzonego porzucaną kochanką. Świat zaludniony fantastycznymi stworzeniami: xykami, wambulusami, limpfligami, czurtami (co za wyzwanie dla tłumacza!), z których co jeden, to dziwniejszy. Ludzie zresztą nie lepsi - nudni, wścibscy, smutni, nieszczęśliwi, gapowaci, złośliwi, deprawują nieletnich jak się da. Straszą, mordują, wykorzystują. Krztyny w nich litości.

Oj, nieciekawy to światek, nieciekawy. Ale lekturka – znakomita! Crème de la crème!

Kim jest autor tych historyjek i rysunków? Urodził się w USA, choć krytycy uważają, że powinien był raczej w Anglii i to na dodatek w XIX, a nie XX wieku. Taki szczególny wiktoriański klimat w jego dziełach, zewnętrzna surowość, powściągliwość, uporządkowanie, a w...

Fioletowa lub - jak kto woli - różowa, mała książeczka wydana niedawno przez krakowski Znak. W środku tekstu niedużo, ledwie zdanie, może dwa pod czarno-białym rysunkiem. I tyle. I ogromny kłopot – jak o takiej książce napisać?

Czytać, oglądać – o tak ! Z uciechą dużą, z nieustannym uśmiechem, lekkim chichotem nawet. Chwilami cmokając: no, no, co też wymyślił! Z lekkim wzdrygnięciem, gdy powieje grozą, bo właśnie kogoś pożarły myszy, a bywa i z melancholijną zadumą - na przykład nad Franciszkiem, co sczezł przez pijawkę. Więc czytać, oglądać – ale pisać? Analizy jakieś snuć?

Świat czarno-biały. Ze stoickim spokojem znoszący pioruny i napady łakomstwa, lubieżne występy dorosłych panów, skarpetkę nabitą na ciernisty krzew i strychninę wypijaną przez Mareczka, łajdaka znudzonego porzucaną kochanką. Świat zaludniony fantastycznymi stworzeniami: xykami, wambulusami, limpfligami, czurtami (co za wyzwanie dla tłumacza!), z których co jeden, to dziwniejszy. Ludzie zresztą nie lepsi - nudni, wścibscy, smutni, nieszczęśliwi, gapowaci, złośliwi, deprawują nieletnich jak się da. Straszą, mordują, wykorzystują. Krztyny w nich litości.

Oj, nieciekawy to światek, nieciekawy. Ale lekturka – znakomita! Crème de la crème!

Kim jest autor tych historyjek i rysunków? Urodził się w USA, choć krytycy uważają, że powinien był raczej w Anglii i to na dodatek w XIX, a nie XX wieku. Taki szczególny wiktoriański klimat w jego dziełach, zewnętrzna surowość, powściągliwość, uporządkowanie, a w środku – kłęby emocji, niekoniecznie tych najczystszych. Zaskakujące, że Edward Gorey nigdy w Anglii nie był. Za granicą tylko raz.
Spełniał się jako pisarz, ilustrator książek dla dzieci, pisał spektakle, interesował się filmem, lubił balet. Pasjonowały go koty. Był kolekcjonerem, ale zaskakującym. Przykładowo, oprócz standardowych figurek słoni zbierał kamienie przypominające ropuchy czy klamki. Był raczej typem samotnika.

Swoją specyficzną twórczość sam klasyfikował jako literacki nonsens, nie lubił jednak, by łączyć ją z makabrą czy gotycyzmem. Stał się znaczącą postacią dla subkultury gotyckiej. Inspirowali go: Lewis Caroll, Agata Christie, Charles Dickens, Eugene Ionesco, Robert Musil, Tim Burton. I może to dawać niejakie wyobrażenie o jego nietuzinkowym, trudnym do zrecenzowania dziele...

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (488)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 4202
Ag2S | 2013-01-21
Przeczytana: 19 stycznia 2013

Edward Gorey?? Któż to taki?? - pytałam, gdy książka wpadła w moje łapki.
Widząc formę, w jakiej jest napisana postanowiłam od razu zabrać się za czytanie, oglądanie tego cuda i ....
jestem oczarowana potwornością tej książeczki, jej nonsensem, absurdalnością i brutalnością, a utwór „Cmentarzyk” utwierdził mnie w przekonaniu, że ocena jaką wystawiam tej książce jest w pełni zasłużoną:)

książek: 0
| 2011-11-17
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 17 listopada 2011

RE-WE-LA-CJA!

Niepozorna książeczka, która ubarwiła mi dzisiaj dzień. Nie jest to w żadnym razie pozycja dla dzieci, wręcz przeciwnie - dzieci są często w tej książce uśmiercane na wiele wymyślnych sposobów. Brzmi niesmacznie? I faktycznie Gorey balansuje na granicy dobrego smaku i niewątpliwie częśc odbiorców nie zrozumie jego poczucia humoru ale sam autor twierdzi że nonsens musi byc brutalny.

Mamy tu kilka historyjek pełnych nonsensu, absurdu, groteski i wiktoriańskiego klimatu - aż dziw, że coś takiego wyszło spod pióra amerykanina... Do tego dochodzą rewelacyjne grafiki równie absurdalne jak sama treśc wierszy.

Idealny polepszacz humoru - alfabet martwych dzieci i tytułowy osobliwy gośc najbardziej mnie porwały ale całośc jest genialna i pozostaje miec nadzieję że Znak wyda jeszcze kilka książek Autora (choc ze względu na zabawy językowe będzie to pewnie skomplikowane)

POLECAM!!

PS. Ale żeby nie było tak różowo - cena 50 zł trochę mnie zabiła i odrzuciła...

książek: 551
Harrison | 2012-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2012

Fenomenalnie koszmarna.

książek: 730
mag | 2012-01-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Często jest tak, że nie znamy autora, ale sięgamy po lekturę, bo zachęciło nas zdjęcie z okładki. Gdy zobaczyłam zatem osobliwe stworzonko na różowym tle, moja ciekawość się uaktywniła, wyobraźnia zaczęła pracować, a intuicja podpowiadała, że to może być interesująca publikacja. Tym bardziej, że nazwisko autora brzmiało nieco z angielska, a ja angielski humor uwielbiam. A jak jeszcze zobaczyłam, że całość opracował Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej, którego limeryki uwielbiam...no cóż - nie było się nad czym zastanawiać.

Recenzja pojawiła się na moim blogu http://www.kacikzksiazkami.blogspot.com/

książek: 340
Machno | 2014-03-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2014

Podróż po abstrakcyjnej krainie, gdzie granicę wyznacza wyobraźnia. Szczególnie historia o zoo i dzieciach są zaskakujące. Reszta po prostu trzyma poziom.

książek: 191
Raven | 2013-03-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 14 marca 2013

Zamówiłam i właśnie dziś do mnie dotarła. Już całą przeczytałam bo i czytania nie ma zbyt wiele, ale za to ilustracje... Nie można oderwać wzroku, z trudem mi się udało, ale na pewno już wkrótce znów do nich wrócę.

książek: 304
Rosa | 2013-08-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2013

Czarny humor w najlepszym wydaniu! Słowa połączone z ilustracjami tworzą niesamowity klimat, nie wyobrażam sobie jednego bez drugiego. Zdecydowanie polecam.

książek: 463
elentari | 2016-05-02
Na półkach: Przeczytane

Literackie łakocie. Ekscentryczne, makabryczne, przezabawne i do tego w nietypowym formacie i jagodowej okładce.

książek: 777
kolmanka | 2012-03-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 marca 2012

" Życie jest zarazem niebezpieczne i nudne. W każdej chwili może się pod nami załamać podłoga. Rzecz jasna, prawie nigdy tak się nie dzieje i przez to życie jest takie nudne."

Edward St. John Gorey to amerykański rysownik, cieszący się sławą wielbiciela czarnego humoru i makabreski. Otwarcie przyznaje, że nie przepada za dziećmi. Pewnie dlatego jednym z jego najbardziej znanych utworów jest "Cmentarzyk" - utwór "alfabet - wyliczanka", z której dowiemy się o najtragiczniejszych rodzajach śmierci, jakimi padły nieszczęsne dzieci. Mnie osobiście utwór ten wielokrotnie przyprawił o niepohamowany śmiech i bardzo często przypominam go sobie w najmniej oczekiwanych momentach mojego życia. Mój mąż zatem dostaje smsy o treści "V jak Vanessa, na płask rozjechana" lub "N jak Natalka, ktoś wbił w nią szydełko". Ubaw mamy przedni.


W albumie odnajdziemy także inne utwory rysownika. Czytelnik znajdzie tu koszmarne i pobudzające wyobraźnie opowieści takie jak "Fatalna pigułka", "Zupełne Zoo...

książek: 7
X-weszinaj | 2011-11-23
Na półkach: Chcę przeczytać
Przeczytana: 2011 rok

wydarzenie o którym nikt w zasadzie nie mówi Geniusz melancholii i czarnego jak smoła humoru , prace goreya znane dotąd były tylko z fragmentów publikowanych w LNŚ teraz większa rzecz co prawda Znak wysolił absurdalną cenę za tak niewielkie wydawnictwo ale mimo wszystko cieszy

zobacz kolejne z 478 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Edward Gorey z kotami

Nie wszyscy lubią wychodzić z domu i spotykać się z innymi pisarzami. Czasem dobrze wychodzą na tym koty. I preferujący ich towarzystwo pisarze, do których grona zaliczyć można ilustratora i autora makabrycznie zabawnych książek dla dzieci, Edwarda Goreya.


więcej
5 wielkich ciemności w literaturze

Ciemność jest sugestywnym motywem literackim. Gdy patrzę za okno, gdzie styczniowy zmrok wciąż zapada już po 16, nasuwa mi się na myśl wiele ciemności. Wiele, czyli co najmniej pięć wielkoliterackich gęstych mroków.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd