pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Osobliwy gość i inne utwory
Gorey to genialny ilustrator, świetny pisarz, twórca mini-książek wielkości pudełka od zapałek, książek zrobionych z osobnych kart, książek albumów oscylujących między surrealizmem, purnonsensem i mak...
Gorey to genialny ilustrator, świetny pisarz, twórca mini-książek wielkości pudełka od zapałek, książek zrobionych z osobnych kart, książek albumów oscylujących między surrealizmem, purnonsensem i makabrą. Porównuje się go czasem z Lewisem Carrolem czy Rolandem Toporem. Proponowany przez nas zbiór to pierwszy większy wybór twórczości Goreya, który ukazuje się na polskim rynku.
”Bywają ludzie nałogowo ponurzy. Dzięki Goreyowi trafiają na odwyk.”
Wisława Szymborska
Zawiera:
- Chińskie obeliski (The Chinese Obelisks);
- Zupełne Zoo alfabet (The Utter Zoo Alphabet);
- Z nosa pod górkę (The Glorious Nosebleed);
- Porzucona skarpetka (The Abandoned Sock);
- Cmentarzyk (The Gashlycrumb Tinies);
- Fatalna pigułka (The Fatal Lozenge);
- Ptaszysko (The Osbick Bird);
- Osobliwy gość (The Doubtful Guest).
pokaż więcej.
źródło opisu: www.znak.com.pl
źródło okładki: www.znak.com.pl
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
R jak Recenzja trudna niesłychanie
Fioletowa lub - jak kto woli - różowa, mała książeczka wydana niedawno przez krakowski Znak. W środku tekstu niedużo, ledwie zdanie, może dwa pod czarno-białym rysunkiem. I tyle. I ogromny kłopot – jak o takiej książce napisać?
Czytać, oglądać – o tak ! Z uciechą dużą, z nieustannym uśmiechem, lekkim chichotem nawet. Chwilami cmokając: no, no, co też wymyślił! Z lekkim wzdrygnięciem, gdy powieje grozą, bo właśnie kogoś pożarły myszy, a bywa i z melancholijną zadumą - na przykład nad Franciszkiem, co sczezł przez pijawkę. Więc czytać, oglądać – ale pisać? Analizy jakieś snuć?
Świat czarno-biały. Ze stoickim spokojem znoszący pioruny i napady łakomstwa, lubieżne występy dorosłych panów, skarpetkę nabitą na ciernisty krzew i strychninę wypijaną przez Mareczka, łajdaka znudzonego porzucaną kochanką. Świat zaludniony fantastycznymi stworzeniami: xykami, wambulusami, limpfligami, czurtami (co za wyzwanie dla tłumacza!), z których co jeden, to dziwniejszy. Ludzie zresztą nie lepsi - nudni, wścibscy, smutni, nieszczęśliwi, gapowaci, złośliwi, deprawują nieletnich jak się da. Straszą, mordują, wykorzystują. Krztyny w nich litości.
Oj, nieciekawy to światek, nieciekawy. Ale lekturka – znakomita! Crème de la crème!
Kim jest autor tych historyjek i rysunków? Urodził się w USA, choć krytycy uważają, że powinien był raczej w Anglii i to na dodatek w XIX, a nie XX wieku. Taki szczególny wiktoriański klimat w jego dziełach, zewnętrzna surowość, powściągliwość, uporządkowanie, a w środku – kłęby emocji, niekoniecznie tych najczystszych. Zaskakujące, że Edward Gorey nigdy w Anglii nie był. Za granicą tylko raz.
Spełniał się jako pisarz, ilustrator książek dla dzieci, pisał spektakle, interesował się filmem, lubił balet. Pasjonowały go koty. Był kolekcjonerem, ale zaskakującym. Przykładowo, oprócz standardowych figurek słoni zbierał kamienie przypominające ropuchy czy klamki. Był raczej typem samotnika.
Swoją specyficzną twórczość sam klasyfikował jako literacki nonsens, nie lubił jednak, by łączyć ją z makabrą czy gotycyzmem. Stał się znaczącą postacią dla subkultury gotyckiej. Inspirowali go: Lewis Caroll, Agata Christie, Charles Dickens, Eugene Ionesco, Robert Musil, Tim Burton. I może to dawać niejakie wyobrażenie o jego nietuzinkowym, trudnym do zrecenzowania dziele...
Justyna Radomińska
Opinie znajomych
Dyskusje o książce
Opinie czytelników
RE-WE-LA-CJA!
Niepozorna książeczka, która ubarwiła mi dzisiaj dzień. Nie jest to w żadnym razie pozycja dla dzieci, wręcz przeciwnie - dzieci są często w tej książce uśmiercane na wiele wymyślnych sposobów. Brzmi niesmacznie? I faktycznie Gorey balansuje na granicy dobrego smaku i niewątpliwie częśc odbiorców nie zrozumie jego poczucia humoru ale sam autor twierdzi że nonsens musi byc brutalny.
Mamy tu kilka historyjek pełnych nonsensu, absurdu, groteski i wiktoriańskiego klimatu - aż dziw, że coś takiego wyszło spod pióra amerykanina... Do tego dochodzą rewelacyjne grafiki równie absurdalne jak sama treśc wierszy.
Idealny polepszacz humoru - alfabet martwych dzieci i tytułowy osobliwy gośc najbardziej mnie porwały ale całośc jest genialna i pozostaje miec nadzieję że Znak wyda jeszcze kilka książek Autora (choc ze względu na zabawy językowe będzie to pewnie skomplikowane)
POLECAM!!
PS. Ale żeby nie było tak różowo - cena 50 zł trochę mnie zabiła i odrzuciła...
Często jest tak, że nie znamy autora, ale sięgamy po lekturę, bo zachęciło nas zdjęcie z okładki. Gdy zobaczyłam zatem osobliwe stworzonko na różowym tle, moja ciekawość się uaktywniła, wyobraźnia zaczęła pracować, a intuicja podpowiadała, że to może być interesująca publikacja. Tym bardziej, że nazwisko autora brzmiało nieco z angielska, a ja angielski humor uwielbiam. A jak jeszcze zobaczyłam, że całość opracował Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej, którego limeryki uwielbiam...no cóż - nie było się nad czym zastanawiać.
Recenzja pojawiła się na moim blogu http://www.kacikzksiazkami.blogspot.com/
" Życie jest zarazem niebezpieczne i nudne. W każdej chwili może się pod nami załamać podłoga. Rzecz jasna, prawie nigdy tak się nie dzieje i przez to życie jest takie nudne."
Edward St. John Gorey to amerykański rysownik, cieszący się sławą wielbiciela czarnego humoru i makabreski. Otwarcie przyznaje, że nie przepada za dziećmi. Pewnie dlatego jednym z jego najbardziej znanych utworów jest "Cmentarzyk" - utwór "alfabet - wyliczanka", z której dowiemy się o najtragiczniejszych rodzajach śmierci, jakimi padły nieszczęsne dzieci. Mnie osobiście utwór ten wielokrotnie przyprawił o niepohamowany śmiech i bardzo często przypominam go sobie w najmniej oczekiwanych momentach mojego życia. Mój mąż zatem dostaje smsy o treści "V jak Vanessa, na płask rozjechana" lub "N jak Natalka, ktoś wbił w nią szydełko". Ubaw mamy przedni.
W albumie odnajdziemy także inne utwory rysownika. Czytelnik znajdzie tu koszmarne i pobudzające wyobraźnie opowieści takie jak "Fatalna pigułka", "Zupełne Zoo alfabet" czy też "Porzucona skarpeta". Wszystko utrzymane w konwencji horroru, nieco przypominające filmy Burtona. Poza znakomitą grafiką, na uwagę zasługuje treść wierszy - zgrabne zdanie, cięty humor z nutką dramatu.
Przyznam szczerze, że pokochałam Gorey'a. Uwielbiam taki humor - makabryczny i zahaczający o nonsens. Mimo, że książka została wydana przez Znak Emotkion - wydawnictwo specjalizujące się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej, absolutnie odradzam kupno albumu małym dzieciom. Uraz psychiczny murowany:) Dla nieco starszych czytelników lubujących się w surrealizmie zapoznanie się z ilustracjami Edwarda Gorey'a będą chwilą wytchnienia i relaksu.
Mój brat określił to mianem czarnego humoru w najlepszym wydaniu. Zdecydowanie popieram jego słowa. Piękne ilustracje, cudownie opowiedziane historie, a także ładne wydanie sprawiają, iż nazywam tą książkę jedną z ulubionych. Autor był fascynującym człowiekiem i genialnym rysownikiem.
Genialny zbiór.
wydarzenie o którym nikt w zasadzie nie mówi Geniusz melancholii i czarnego jak smoła humoru , prace goreya znane dotąd były tylko z fragmentów publikowanych w LNŚ teraz większa rzecz co prawda Znak wysolił absurdalną cenę za tak niewielkie wydawnictwo ale mimo wszystko cieszy
Super książka jest tak ,że tak naprawdę nie ma sensu ale jest wciągające nie czytałam jej ale moja koleżanka pokazała mi kilka opowiadań ,między innymi ,,Cmentarzyk"
ZNAK mógł zrezygnować z alfabetycznego doboru utworów Goreya, bo to troche nudzi. Ale i tak pozycja dla kazdego!

Selkar
Albertus
Zinamon
Weltbild
Empik
Matras
