Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieci z Bullerbyn

Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Cykl: Bullerbyn (tom 1-3)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,37 (22100 ocen i 1624 opinie) Zobacz oceny
10
2 615
9
3 978
8
3 783
7
6 013
6
2 543
5
1 943
4
431
3
512
2
81
1
201
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Alla vi barn i Bullerbyn
data wydania
ISBN
9788310117779
liczba stron
280
język
polski

Inne wydania

W tej książce, która podbiła cały świat, każdy najzwyczajniejszy dzień sześciorga dzieci z małej szwedzkiej wioski przedstawiony jest jak najciekawsza przygoda. Łowienie raków i chodzenie do szkoły, pielenie rzepy i Gwiazdka wszystko staje się okazją do zabawy i umocnienia przyjaźni.

 

źródło opisu: Nasza Księgarnia, 2009

źródło okładki: http://www.nk.com.pl/

książek: 128
Aneta | 2012-08-10
Na półkach: Przeczytane

Gdy tylko nauczyłam się dobrze czytać to jedną z pierwszych książek, która wpadła mi w ręce była książka "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren. Zachwyciłam się ich przygodami i wymyślanymi przez nich zabawami. Gdziekolwiek by się nie znaleźli szukali okazji do śmiesznych lub też czasami groźnych dla siebie samych psot, które nawzajem sobie robili. Wracałam do tej lektury wielokrotnie, jako dziecko. I niedawno przypomniałam sobie, przez przypadek, o niej. Postanowiłam wrócić do tej dziecięcej lektury po ponad dwudziestu latach, by sprawdzić czy nadal jest we mnie jeszcze trochę dziecka a przygody dzieciaków z Bullerbyn zafascynują mnie ponownie. Zapewne większość z Was zna mniej więcej przygody opisane w tej książce, ponieważ jest ona lekturą i trzeba zapoznać się z nimi choćby ze streszczenia. Ale jakże przyjemnie czyta się całą książkę! Streszczenie nie zapewni możliwości przeżywania wspaniałych przygód razem z bohaterami.

Lisa, to na początku opowieści, siedmioletnia dziewczynka. To ona jest narratorem i to ona prowadzi nas przez swoje dziecięce rozterki oraz osób, ze swojego otoczenia. Jest bardzo dowcipnym i uważnym narratorem. Byc może nie zdawała sobie sprawy, że tak zabawnie jej to wyjdzie, a jednocześnie tak sielsko. Nie pominęła niczego, nawet może dla niektórych mało ważnych spraw, takich jak obowiązki domowe, jakie powinno mieć każde dziecko, by uczyć się samodzielności i wiary we własne siły. Pewnego deszczowego dnia mama zaproponowała Lisie by upiekła ciasto, a ona w pierwszej chwili zaskoczona, że przecież nie potrafi, to jednak końcowy efekt zaskoczył ją samą. Matka zaproponowała jej jeszcze pomalowanie stołu, co na początku również ją zdziwiło- mimo to, poradziła sobie z tym nowym zadaniem znakomicie. Lisa tak jak i i inne dzieci z Bullerbyn umiały też oszczędzać. Za plewienie rzepy rodzice zapłacili im. Lisa od razu wrzuciła pieniądze do skarbonki. Zbierała na czerwony rower.

Przez obowiązkową lekturę przepływa się niczym przez spokojne morze, cieszy się najzwyklejszym widokiem słońca i księżyca, jest tak sielsko, prawdziwie i naturalnie. Moje dzieciństwo właściwie było podobne. Nie było jeszcze komputerów, internetu- były klasy, skakanka, guma, zabawa w podchody, sekrety pod szkiełkiem.

W kilka godzin przeczytałam, i gotowa jestem stwierdzić, że wciąż jeszcze jestem dzieckiem, które tęskni za beztroską, za koniecznością wymyślania sobie aktywnego spędzania czasu, by się nie nudzić. Dzieci z Bullerbyn miały groty w stogach siana, mapę, tajemnicę poziomkową, spanie w jednej z grot siana. Lisa z Brittą i Anną urządziły pokoik w grocie skalnej: skrzynki po cukrze posłużyły im jako szafy a chusta mamy jako obrus. A na Nowy Rok prawdziwa wyżerka: miska z jabłkami, dzbanek z sokiem jeżynowym i talerz z orzechami...

cytat z książki:
-Żal mi jest doprawdy wszystkich ludzi, którzy nigdy o godzinie czwartej rano nie pływali po jeziorze i nie zbierali koszy na raki.
- Strasznie mi szkoda ludzi, którzy nie mają gdzie mieszkać - powiedziałam do Anny.
- A mnie szkoda jest tych, którzy nie mieszkają w Bullerbyn - powiedziała Anna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy to prawda, że...

W niegrubej książce skompresowano znaczną ilość twierdzeń, z których przydziałem do mitów lub prawd mamy problem w życiu codziennym. Autor każde z nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd