Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jedyne dziecko

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
7,84 (779 ocen i 156 opinii) Zobacz oceny
10
96
9
138
8
231
7
219
6
70
5
16
4
3
3
4
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Only Child
data wydania
ISBN
9788361386070
liczba stron
324
język
polski
dodała
Ag2S

Arthur Danse stąpa po ziemi z konkretnego powodu – by uświadomić ludziom, że ten świat jest mrocznym miejscem. Arthur nie uznaje odpowiedzi odmownej – karze za nią strachem i bólem bez względu na to, kim jesteś. Żoną. Kochanką. Przechodniem. Jego ośmioletnim synem... Lydia McCloud miała nadzieję, że małżeństwo z Arthurem okaże się rekompensatą jej wcześniejszych złych wyborów. Że spotkała...

Arthur Danse stąpa po ziemi z konkretnego powodu – by uświadomić ludziom, że ten świat jest mrocznym miejscem. Arthur nie uznaje odpowiedzi odmownej – karze za nią strachem i bólem bez względu na to, kim jesteś. Żoną. Kochanką. Przechodniem. Jego ośmioletnim synem...

Lydia McCloud miała nadzieję, że małżeństwo z Arthurem okaże się rekompensatą jej wcześniejszych złych wyborów. Że spotkała człowieka, który będzie ją chronił przez złem tego świata. Myliła się bardziej, niż mogła przypuszczać. Prawdziwe zło odnajduje bowiem tuż obok siebie, kiedy Arthur pokazuje swoje skrywane wcześniej oblicze.

Zdesperowana Lydia zmuszona jest stoczyć walkę o życie, w której stawką jest los jej jedynego dziecka. A Arthur wykorzysta każdą okazję, aby udowodnić, że nic i nikt nie jest w stanie odebrać mu jego własności.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2011

źródło okładki: http://www.papierowyksiezyc.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 645
Ewa-Książkówka | 2012-02-07
Przeczytana: 06 lutego 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie mogę powiedzieć, nie mogę nic zrobić, by przestał.*

Słyszę już z daleka JEGO kroki. Wiem doskonale, że za chwilę stanie w drzwiach mojego pokoju. Powoli podejdzie do mojego łóżka, odsłoni moją kołdrę i każe mi przybrać ulubioną przez siebie pozycję. Ja posłusznie spełnię jego żądania, bo nie mam innego wyboru. Gdy odmówię – uderzy mnie. Choć TO, co mi robi, tak bardzo boli, nie mogę płakać, bo wiem, że i za to spotka mnie kara.

Nie wiem, co mu zrobiłem.
Nie wiem, co zrobiłem.**

Często zastanawiam się, czy inni tatusiowie też robią TE rzeczy swoim dzieciom. Czy do moich szkolnych kolegów także przychodzą nocą tatusiowie, by ich dotykać? Czy ich to boli? A może to wszystko moja wina? Może to ja jestem zły i mój tatuś mnie w ten sposób karze? Tylko co mogło rozgniewać go tak bardzo, że nie zwraca uwagi na mój ból i krew? Jestem najokropniejszym dzieckiem na świecie.

Tak mniej więcej przedstawia wizję dziecka molestowanego Jack Ketchum w swojej najnowszej powieści pt. „Jedyne dziecko”. Jak się okazuje, by stworzyć najmroczniejszy thriller (choć właściwsze w tym przypadku wydaje się określenie tego horrorem), który niczym szpikulec wbije się w umysł i uczucia czytelnika, wcale nie trzeba uciekać się do fantazji. Wystarczy otworzyć gazetę przy porannej kawie lub wysłuchać wiadomości w radiu tuż przed wyjściem do pracy – bowiem to życie pisze najstraszniejsze scenariusze. Ketchum ma tego świadomość, jak mało kto, dlatego posługując się prawdziwą historią Sherry Nance (pielęgniarki z Teksasu) stworzył mistrzowski thriller.

Mamy w nim udane małżeństwo i ośmioletnie dziecko. Jak mylny jest to obraz, przyszło się przekonać Lydii McCloud dość szybko. Pierwszą oznaką tego, że coś złego dzieje się z jej mężem Arthurem Danse’em były ostre i wyuzdane oczekiwania seksualne. Gdy Lydia stanowczo sprzeciwiła się dalszego ich praktykowania, zdawało się, że Arthur dał sobie z nimi spokój na dobre. Były to jednak pozory. Niebawem okazało się, że zachowanie jej syna Roberta zaczęło przybierać dziwną i niezrozumiałą formę. Problemy chłopca z utrzymaniem kontroli nad wypróżnianiem w nocy zmusiły ich do stosowania pieluch, i gdy kolejnego wieczoru Lydia przyszła do chłopca, by mu ją założyć, ten zrobił coś, na widok czego zamarła. Przybrał pozycję, którą ona tak dobrze znała, a której szczerze nienawidziła, tę, która tak bardzo działała na jej męża... W tym momencie rodzinne życie rozbiło się na milion drobnych kawałków, a wraz z nim psychika obu ofiar psychopaty. Jednak wola walki o dobro dziecka nie pozwoliła Lydii nawet na chwilę załamania. Rozpoczął się wyścig z czasem oraz polowanie na potwora.

Czy muszę jeszcze komuś uzmysławiać, z jak ciężkiego kalibru lekturą przyszło mi się zmierzyć? Myślę, że nie ma takiej potrzeby. Tematyka molestowania seksualnego dzieci zawsze będzie tą skrajnie poruszającą i drążącą dziurę w umyśle. A jaki będzie efekt, jeśli zajmie się nią taki pisarz, jak Ketchum? Kto choć raz przeczytał którąś z jego książek, ten wie, że nie ma on litości dla czytelnika. Każdy, kto chce się zmierzyć z jego pisarstwem, musi być na to przygotowany.

Co, oprócz miażdżącej siły przekazu, chciałabym wyróżnić? Na pewno kreację bohaterów. Każdy z nich jest „żywy”, prawdziwy i do bólu wyrazisty. Ogromnie przypadła mi do gustu sylwetka matki Roberta, czyli Lydii. Bardzo ucieszył mnie fakt, że autor tchnął w nią ogrom woli walki o syna, hartu ducha i wewnętrznej siły. Ach, jak bardzo chciałoby się, by każdy, kogo spotka taki dramat, przyjął taką postawę, jak nasza bohaterka – o ileż ukróciłoby to cierpienie tych małych istot…
Jednak życie to nie powieść, o czym przypomniała mi historia Halszki Opfer opisana w „Kato-tacie. Nie-pamiętniku.”. U Ketchuma mamy wspaniałą matkę, która podjęła się trudnej walki za wszelką cenę, a u Opfer matkę zanoszącą własne dziecko w ramiona potwora… Nie ma najmniejszego sensu porównywać tych dwóch historii, jednak nie sposób nie wyrazić pragnienia, by woli walki w takich sytuacjach było w ludziach więcej…

Czy polecam tę lekturę? Tak, ale tylko tym najwytrwalszym i najsilniejszym czytelnikom, którzy czują się na siłach, by zmierzyć się z tak brutalną w swej prawdziwości historią. Wiedzcie, że po tej lekturze nie zaśniecie spokojnie…

* Jack Ketchum, Jedyne dziecko, Papierowy księżyc, Słupsk 2011, s. 125.
** Tamże.

Ocena: 5,5/6

http://ksiazkowka.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pędzle w kieliszku

Interesujący tytuł stanowiący połączenie malarstwa i alkoholizmu, ciekawa i zwracająca uwagę okładka oraz frapujący opis zapowiadający zajmującą lektu...

zgłoś błąd zgłoś błąd