Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/8435/czytamy-w-weekend

Czytamy w weekend

5 wartościowy tekst

Czasami w redakcji zastanawiamy się, jak i kiedy minął nam tydzień. Dopiero co przecież pisaliśmy o początku marca, a tymczasem niespodziewanie przyszedł kolejny piątek i trudna decyzja dotycząca wyboru weekendowych lektur. Gdzie podziały się te wszystkie dni?! Też tak czasami macie?

Ostatnio sporo pisze się o hygge, o duńskim sposobie na szczęście, o recepcie na życie satysfakcjonujące i harmonijne. Podobno obecna popularność tego terminu omija samą Danię, jej mieszkańców dziwi zaś fakt, iż z naturalnej dla nich życiowej koncepcji zrobiono nagle towar eksportowy. Samo pojęcie nie jest do końca przetłumaczalne, ale mniej więcej oznacza wszystko to, co sprawia, że w danej chwili czujemy się zrelaksowani i zadowoleni. Przytulne i estetyczne otoczenie, miękkie koce i ciepło bijące od wiecznie palących się świec, spotkania z rodziną i przyjaciółmi (i to bynajmniej nie w pubie czy w restauracji, ale w domu) to dla Duńczyków wyznaczniki hygge.

Książka Helen Russell Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie, po którą sięgnęłam, nie ma formy popularnych obecnie poradników, rozpisujących się o sposobach osiągnięcia hygge. To bardziej socjologiczny reportaż o tym, jak bardzo duńskie podejście do życia różni się od naszego i w jakich aspektach warto by było je naśladować. Jak się bowiem okazuje, podejście owo może być nawet momentami „nadmiernie cywilizowane”. Mimo iż Rusell jest Brytyjką, niejeden przeciętny Europejczyk może śmiało podpisać się pod wieloma jej reakcjami i refleksjami , co do natury i zachowania mieszkańców Danii. A czyta się o tym wszystkim przyjemnie i z ciekawością, głównie dzięki bezpretensjonalnemu stylowi i poczuciu humoru Russell. No i zazdrości się Duńczykom, oj zazdrości... Chociażby 34 godzinnego tygodnia pracy, ech...

Kronikę końca świata pożyczyła mi przyjaciółka. Jakub Mielnik to jej znajomy. Kojarzę go ze studiów na Wydziale Nauk Społecznych w Poznaniu. Po studiach autor wyjechał z Poznania do Warszawy. Przez wiele lat pracował w mediach, był też korespondentem w różnych dość odległych częściach świata i o tych wyjazdach jest też jego książka.

W „Kronice” autor opisuje historie z tych podróży, ale i wspomnienia z lat 90. Wtedy zarówno Polska, jak i cały świat, mocno się zmieniały. Granice jeszcze były zamknięte. Żeby gdziekolwiek wyjechać trzeba było mieć wizę i trochę gotówki w kieszeni. Mielnik opisuje też Poznań, który i ja pamiętam z pierwszych lat studiów. Knajpy, do których się wtedy chodziło, poznańskich mafiosów, pierwsze wyjazdy na handel do Berlina czy Londynu, w którym modny stawał się wtedy clubbing.

Na okładce jest informacja, „to nie jest książka podróżnicza”. To raczej zbiór myśli, spostrzeżeń autora, podanych na chłodno bez popadania w przesadną egzaltację.  

Co nas wyciąga z domu? W domu jest wygodnie, każda rzecz jest na swoim miejscu i jest miejsce dla każdej rzeczy. Po co pakuje się walizki i plecaki? Przecież to zbędny kłopot: te rozkminy, co ze sobą zabrać, jak to pomieścić. Jest kłopot, co zrobić z psem, gdy mnie nie ma i jest kłopot, kto podleje kwiatki (mama). A jednak coś ciągle człowieka ciągnie w nieznane. Ciekawość, ale przede wszystkim rodzaj energii, która nie znosi zastoju. Świadomość, że gdy się jedzie gdzieś pierwszy raz, świat się otwiera, rozpościera jakby był fabrycznie nowy, specjalnie dla twoich oczu. Inne światło, inni ludzie, inny rytm życia. To ładuje akumulatory. Po to chce się żyć. Przynajmniej m.in. po to i przynajmniej mi.

A gdy nie mogę nigdzie pojechać? Muszę to sobie rekompensować lekturą. Na początku roku założyłam sobie m.in., że wrócę do starych przyzwyczajeń i znów będę czytać sporo reportaży, literatury faktu i książek podróżniczych. Na fali tego postanowienia sięgnęłam po książkę Ranego Dasgupty Delhi. Stolica ze złota i snu. Ten reportaż napisany przez brytyjskiego autora traktuję jako uzupełnienie innej książki o innym indyjskim mieście, o którym czytałam wcześniej – reportażu o Mumbaju, Maximum City. Bombaj Suketu Mehty. Nie tak całkiem przypadkiem ta kolejność ma swoje uzasadnienie w oczach Dasgupty, który już na początku swojej książki pisze, że w ostatnich stuleciach zmieniały się miasta w Indiach odgrywające w nich kluczową rolę: w XIX wieku była to Kalkuta, w XX wieku Bombaj, a w XXI wieku – Delhi. Jestem ciekawa, jak Dasgupta przedstawia Delhi i czy będzie to portret równie fascynujący jak ten Mumbaju stworzony przez Mehtę. Po przeczytaniu pierwszych dwóch rozdziałów myślę, że będzie to książka na wysokim poziomie – zarówno pod względem treści, jak i formy. Jej sposób pisania przypomina mi długą wyprawę samochodem: czasem stoi się w korku, czasem jedzie się i podziwia krajobraz, a czasem wciska się gaz do dechy i pruje przed siebie bez oglądania się na nic. Wszystko wskazuje więc na to, że w ten weekend, gdy tylko będę mogła, będę siadać na miejscu pasażera i pozwalać, by Dasgupta zabierał mnie w ekspresową podróży tam i z powrotem do Delhi. 

A Wy co będziecie czytać w weekend?


Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 147  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 577
alex
12-03-2017 19:03
Ja może już pod koniec weekendu, ale w tym tygodniu spędzam go razem z Silver. Trzecia księga snów i Paper Princess
książek: 1008
Paulina
12-03-2017 20:33
Zakazane życzenie
książek: 300
licaasz
12-03-2017 22:34
Cały weekend kursów trenerskich, więc dopiero pod koniec weekendu sięgnąłem po Portret młodej wenecjanki Portret młodej wenecjanki
książek: 296
Thomason
12-03-2017 22:51
Kolejny kryminał na rozkładzie :)
W sobotę zacząłem: Perfekcjonista

Zapowiada się fajnie nawet, a jak się rozwinie zobaczymy.
książek: 491
Ula
13-03-2017 19:39
W ten weekend fantastyczna podróż do krainy baśni Reckless: Nieustraszony Reckless: Nieustraszony
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Moja ukochana zmora

Przeczytałam tę książkę z ciekawości, bo autorka wydała coś nowego i chciałam się przekonać, czy będzie mi jej sposób pisania odpowiadał. I co? Nie je...

zgłoś błąd zgłoś błąd