rozwiń zwiń
Abyss

Profil użytkownika: Abyss

Nie podano miasta Kobieta
Status Czytelniczka
Aktywność 1 dzień temu
1 360
Książek na półce
przeczytane
1 390
Książek
w biblioteczce
213
Opinii
3 125
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Kobieta
❀ ❀ ❀ ,,Definicje ujmują prawdziwemu znaczeniu." ❀ ❀ ❀

Opinie


Na półkach: ,

Na wstępie muszę zaznaczyć - nie miałam zamiaru pisać żadnej opinii na temat tej książki. To znaczy... miałam. A potem nie. A potem znów tak. A potem znowu nie. I tak to się powtarzało kilkanaście razy podczas czytania tej książki, z tego też powodu przykładów, do których później będę się odnosić, nie będzie zbyt dużo, bo w pewnych momentach rezygnowałam z zapisywania rzeczy, o których czułam potrzebę wspomnieć. Z drugiej strony jest ich też tak mało dlatego, że byłam przekonana, że nie dokończę tej książki, tyle razy byłam dosłownie o krok od zrobienia DNF-u, matko, ile razy mówiłam sobie, że dłużej już nie dam rady tego czytać, że to są ostatnie strony, ale... no dobrnęłam. Jakimś cudem dobrnęłam do końca i to tylko i wyłącznie z mojej sympatii do osoby Kamili i chęci przekonania się, czy cokolwiek w trakcie się poprawi, czy może czymś mnie jeszcze zaskoczy.
Podkreślę przy okazji ważne rzeczy, po pierwsze - bardzo lubię oglądać Zocharett, nie jestem fanką, nie świruję na jej punkcie, nie jest moją ulubioną osobą na youtubie (bo w sumie tylko tam obserwuję jej twórczość), ale lubię sposób w jaki mówi, w jaki opowiada książki, jak je komentuję, lubię jej grzeczność i kulturę, z którą to robi. Po drugie - nie cierpię sięgać po książki polskich autorów. Oczywiście, z wyjątkami, ale ogólnie - no nie znoszę. Z reguły się zawodzę, z reguły się wkurzam i irytuję. Ale chciałam dać szansę - z sympatii, z lekkiego zaciekawienia, gdy opowiadała o swojej książce, no i z powodu całkiem niezłych opinii, choć wiadomo, łatwiej o dobre opinie, gdy wypuszcza się książki jako osoba publiczna i darzona sympatią - według mnie.
A teraz przejdźmy do rzeczy.
Okropnie się zawiodłam. Przykro mi to mówić, naprawdę, zwłaszcza, że Kamila parokrotnie podkreślała, że ona nie lubi oceniać książek negatywnie, nie lubi dawać im złych ocen, bo wie ile pracy wkłada się w pisanie książki, wie jak ciężki jest to proces i ile to wymaga od autora. I choć jest to dla mnie zrozumiałe, to z drugiej strony moje podejście wygląda nieco inaczej, bo jednak jako czytelnik oceniam książkę jako gotowy produkt, jako całą historię, często jako coś, na co przeznaczam swoje pieniądze i choć wszystko zależy oczywiście od naszego gustu, naszej emocjonalności, oczekiwań, wielu różnych czynników, to jest to jednak coś, co podlega naszej ocenie. A ja nie lubię się pieścić i bawić w półśrodki, nie mam też zamiaru oceniać czegoś przez wzgląd na sympatię do drugiej osoby i nie będę ukrywać, że dla mnie ta książka jest bardzo słaba. Jest bardzo schematyczna, choć się tego nie spodziewała, w wielu przypadkach są w niej rzeczy, które autorka niejednokrotnie podkreślała jako wady lub rzeczy niedopuszczalne w innych książkach. I fakt, że ta książka miała być (przynajmniej ja tak to odbierałam) mocna, bardzo patologiczna, poruszająca dużo ciężkich problemów, takich jak bieda, śmierć, uzależnienia, to ja wcale nie odczułam tu tego duszącego, brudnego klimatu. To wszystko było takie... pozbawione duszy i emocji. Wszystko w tej książce było do bólu czarno-białe, a sposób w jaki przedstawiona została zarówno patologiczna część opisywanego społeczeństwa, jak i ta "lepsza", bogatsza, bardziej ustawiona, było tak okropnie schematyczne, wypisz wymaluj - ci gorsi są biedni, zaćpani, niczym się nie przejmują, są wulgarni, kradną, pieprzą się z kim chcą i nienawidzą bogatych, bogaci zaś wszystko kontrolują, mają władzę, patrzą na "północnych" z pogardą i brzydzą się nimi. No i do tego oczywiście prowadzą szemrane interesy, są właścicielami burdeli, etc, etc. Klasyka.
I to było dosłownie przedstawione w taki sposób, ba, nawet jeszcze bardziej karykaturalny. Gdy pierwszy raz w książce spotkałam się z opisem tego, co dzieje się w szkole, to miałam chyba pierwszy kryzys mówiący mi, że nie dam rady przeczytać tej książki.
No błagam, ja byłam biedna, wiem jak to jest, co prawda nie pochodziłam z żadnej patologicznej dzielnicy, jedna ze szkół do której chodziłam była uznawana za taką "złą, patusiarską", każda dziewczyna miała tam kończyć szkołę z brzuchem (lub jej nie kończyć), a ostatecznie najgorsze, co się zdarzało, to nieobecności, pojedyncze nastoletnie ciąże (które zdarzały się wszędzie) i pewnie jakieś pojedyncze incydenty. A tutaj było to tak karykaturalne - nauczyciele mają wyjebane, uczniowie mają wyjebane, wszyscy na lekcjach albo śpią, albo traktują to jako spotkania towarzyskie, do nauczycieli podchodzi się bez żadnego szacunku (i choć mój stosunek do nauczycieli jest co najmniej ambiwalentny, to uważam, że kultura nic nas nie kosztuje, po prostu, taka do drugiego człowieka, zwłaszcza jeśli nic nam złego nie robi, a, uwaga, tutaj nauczyciele dosłownie niczym nie zawinili, chyba że zwróceniem uwagi, bo ktoś przeszkadzał). Tragiczne to było. Tragiczne.
Bohaterowie - o matko, jeden lepszy od drugiego.
Nasza główna bohaterka Sky - zgodnie z tym, co mówi o niej jej przyszła sympatia, jest głupia, uparta, bezmyślna, irytująca i impulsywna. Nie myśli co robi, nie myśli o konsekwencjach, w domu pije piwo (co jest bardzo śmieszne, bo x razy podkreślane jest, że nie stać ich na jedzenie i muszą przeżyć do końca miesiąca na tym, co zostało, ale za każdym razem w lodówce jest piwo i to w ilościach wydawałoby się - nieskończonych. A pragnę przypomnieć, piwo też kosztuje), pali i pieprzy się z Milesem. A przynajmniej robiła to, dopóki nie poszedł za kratki. A potem znów to robi, gdy wychodzi. Jest też okropną hipokrytką.
Ich matka (ich, bo rodzeństwa jest trójka) w domu praktycznie nie bywa, nie bywa też nigdy przytomna, bo z reguły jest naćpana, jak widać nie jest matką, której byśmy pragnęli, generalnie dziewczyny dzielą się "obowiązkami" między sobą, żeby jakoś utrzymać to wszystko w ryzach, Sky pracuje po szkole, Ava pracuje na pełen etat, a ich brat (wybaczcie, nie pamiętam już jego imienia) jest dzieciakiem, którego zadaniem jest tylko chodzić do szkoły. "Obowiązki" dałam w cudzysłowie, ponieważ poza tym, że dziewczyny zarabiają i jakoś starają się związać koniec z końcem, nie robią nic więcej. Żyją w brudzie, w melinie, nic nie starają się z tym zrobić, ani razu nie było wspomniane, że próbują jakkolwiek utrzymać czystość w tym domu, nie oczekują tego również od brata, jak już wcześniej wspomniałam, ważne jest, żeby w lodówce było piwo, żeby podkreślić to, jak bardzo patologiczna jest to rodzina. I choć nienawidzą swojej matki, nie szanują jej, wyzywają ją, to nie przeszkadza im fakt sprowadzania swojego życia do tego samego. To nie jest dom, który pragnie chronić dziecko przed złem, nie, one po prostu są jak: no, jest chujowo, musisz o tym wiedzieć i jakoś z tym żyć, bądź grzeczny i się zachowuj, ale w sumie to jebać, nie chce nam się starać na nic więcej, a teraz wypijemy sobie piwo.
No super.
Gdyby tutaj były jakieś próby odmienienia swojego życia, chęć zadbania o lepszą przyszłość jeśli nie dla siebie, to dla brata, nawet gdyby to wszystko sypałoby im się w rękach, byłoby to tysiąc razy bardziej emocjonalne niż to, co faktycznie zostało napisane.
No, więc obie siostry zostały w miarę opisane, Sky jest głupia jak but i bezmyślna, a rozwiązaniem Avy na wszystko jest piwo.
Później Miles - nasz główny bohater, oczywiście patus, który jest po poprawczaku, po więzieniu, ma masę tatuaży, nikogo nie szanuje, wywodzi się z rodziny, której nazwiska lepiej nie wypowiadać, jest groźny, nosi przy sobie broń i dziwi się, że inni tego nie robią, bo to w końcu groźna część miasta, odbiera długi, diluje prochami i nie tylko, ma braci z którymi jak się skrzyknie, to jest git i sobie pomagają, robią razem interesy, ale jak tylko ojciec im rozkaże, to go pobiją do nieprzytomności, bo to, hihi, taka niecna rodzinka, wiadomo. No i oczywiście pieprzy Sky, a jak tego nie robi, to wszystko co oboje mówią sprowadza do seksu i tego czego albo on by jej nie zrobił, albo ona jemu, klasyczek. I tego też się po Zocharett nie spodziewałam, oczekiwałam jakiejś głębszej relacji, nawet gdyby początkowo była oparta na seksie, to później mogłoby to jakoś fajnie ewoluować, rozwinąć się, ale tutaj to było tak płytkie, między tymi bohaterami nie było ŻADNEJ chemii, nie wiem, skąd się wzięło to uczucie, dostaliśmy po prostu suche informacje, że coś pomiędzy nimi jest, bo na poziomie emocjonalnym nie dało się tego odczuć.
Chłop jest pierdolnięty, na zmianę grozi jej i mówi, że nic by jej nie zrobił i przy nim jest bezpieczna, grozi jej z broni, grozi jej rodzinie, a potem wkurza się, gdy ktoś inny jest dla niej zagrożeniem, nie zapominając o tym, że jego najlepszą odpowiedzią na jakąkolwiek zaczepkę jest "twoja stara".
I nie będę was oszukiwać, ja też lubię sobie rzucić dla żartu "twoją starą", nie jestem jeszcze na tyle dojrzała, by tego nie robić, mam dopiero 25-latek, dajcie mi żyć, ale czytanie o tym w książce i x razy jest... męczące. I w ogóle nie było zabawne. Było żenujące. Zresztą, nie tylko to, bo było pełno takich rzeczy, jak chociażby Sky wskazująca na swoje krocze i mówiąca "możesz mi possać" przy całej klasie i przy nauczycielu. Ugh.
Poza tym jest jeszcze Danielle (chyba), czyli najlepsza przyjaciółka Sky, którą mamy pamiętać po tym, że lubi się ubierać wulgarnie, tak, żeby wyskakiwały jej cyce, a spódniczka odsłaniała dupsko. No i... nie pamiętam, czy coś jeszcze sobą reprezentowała. Fajnie jest być zapamiętanym z takich cech, tak mi się wydaje.
No i jeszcze Aiden, nowy chłopak w klasie, który na początku był postacią, którą jako jedyną całkiem polubiłam, był w miarę normalny, miły, ALE OCZYWIŚCIE NIE, NIE MOŻE TAK BYĆ, BO TUTAJ NIE MOŻE BYĆ NIC POMIĘDZY, MOŻNA BYĆ ALBO ZŁYM, ALBO DOBRYM, A JAK JESTEŚ ZŁY, TO W GŁĘBI SERDUSZKA JESTEŚ DOBRY (JAK MILES), A JAK JESTEŚ DOBRY, TO TAK NAPRAWDĘ JESTEŚ PRZEGNITY ZŁEM I PIENIĘDZMI (AIDEN). AAAAAA.
Dobrze, przejdę teraz do tych kilku punktów, które sobie zapisałam, a które były dla mnie bardzo triggerujące.
- Sytuacja - Sky odkrywa, że jej brat jest w jakimś podejrzanym aucie, myśli, że chcą go porwać, na szczęście nic się nie dzieje, ale chłopiec ma nie wychodzić, generalnie są obie spizgane co mogło się stać i chcą go chronić. Wiecie co robi Sky jeszcze tego samego dnia? Jedzie gdzieś z Milesem, lądują w opuszczonym budynku, gdzie uprawiają seks, po czym napisane jest, że spędzają tam CAŁĄ DOBĘ. NA RUCHANIU SIĘ. I przez ten czas nawet przez chwilę nie myśli o swoim bracie. Który zostawał sam. Bo ich siostra pracuje. X D
- Też ich braciszek, który generalnie jest okropnym małym gówniarzem i jakbym była jego siostrą, to byłabym o krok od zrobienia mu jakiejś krzywdy za bycie tak paskudnym, niewdzięcznym małym karaluchem. Jest z nimi całe życie, w końcu są rodzeństwem, matka to nie matka, więc dziewczyny się nim jakoś zajmowały, wie, jak wygląda ich sytuacja życiowa i co? I tak o ufa komuś, kogo nawet nie zna, bo dał mu słodycze i czipsiki, staje po stronie faceta, nawet gdy ten obraża jego siostrę i jeszcze mu potakuje. No przecież ja bym go chyba za uszy wytargała. Nie siostry, które mimo wszystko starają się jakoś zapewnić mu przeżycie, starają się, żeby miał co zjeść (no wiadomo, mogłyby bardziej, chociażby darując sobie to cholernie piwo, no ale), nie, pierwszy lepszy randomowy typ, który mu coś da. Logiczne.
- Hipokryzja Sky jest niesamowita, gdy Miles przychodzi, odpala działkę przyjaciółce Sky, Avie daje 50 dolców na zakupy, to się pulta, że one nie potrzebują jałmużny, blablabla, ale gdy daje jej wypłatę z jej pracy, którą ponoć odebrał, a okazuje się, że tak naprawdę dał jej tę kasę od siebie, to szczerzy się do telefonu i jest zadowolona. X D
- Chyba moje ulubione, gdy ich matka jest naćpana, nie kontaktuje, leży w korytarzu we własnych wymiocinach i Sky nie ma problemu by kopnąć jej głowę przechodząc to jest spoko, ALE gdy tylko znika na dłużej, okazuje się, że jest w jakimś burdelu prostytutką, to jest wielkie oburzenie, ona musi jej pomóc, musi ją ratować, bo TO JEJ MATKA PRZECIEŻ, a jak już jej się to udaje, matka wraca i znów zalega nieprzytomna na kanapie, to sytuacja wygląda jak: no nie, znów ten karaluch wróci, po co ona tu jest, lepiej żeby jej nie było. NO CO TUTAJ SIĘ DZIEJE.
Matko, ja dawno się tak nie nafrustrowałam nad żadną książką, dawno też nie odczuwałam potrzeby napisania jakiejś recenzji, ale tutaj czułam, że muszę wylać swój żal. Bo jestem rozgoryczona. Rozżalona. Bo spodziewałam się więcej. Tutaj było tak dużo rzeczy, które Karolina wypominała w innych książkach i z którymi się zgadzałam.
I zasłanianie się, że ta książka miała być ciężka i patologiczna nie działa, bo to nie było wiarygodnie napisane. Nie odczuwałam ciężkości ich życia, bo nie widziałam starań ze strony żadnej postaci. To nie było przykre, nie było smutne, było nijakie.
Plus jest taki, że czytało się szybko, ale ja bardzo nie chciałam wracać do tej książki, gdy musiałam iść coś zrobić. Bardzo, bardzo nie chciałam. I raczej czuję się zrażona do twórczości Zocharett jako pisarki, wątpię, że sięgnę po coś innego, nie mówiąc już o kontynuacji, bo zupełnie nie obchodzi mnie co się stanie z tymi bohaterami.
Nie mogę jej polecić, nie będę też odradzać, bo widzę, że wielu osobom się podobała, ale dla mnie jest to jedna z najsłabszych książek, jakie czytałam.

Na wstępie muszę zaznaczyć - nie miałam zamiaru pisać żadnej opinii na temat tej książki. To znaczy... miałam. A potem nie. A potem znów tak. A potem znowu nie. I tak to się powtarzało kilkanaście razy podczas czytania tej książki, z tego też powodu przykładów, do których później będę się odnosić, nie będzie zbyt dużo, bo w pewnych momentach rezygnowałam z zapisywania...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo, ale to bardzo zdenerwowała mnie ta książka. Ale tak poważnie, jestem w tym momencie cholernie wściekła.
Pierwsza część nie była może książką mojego życia, ale była bardzo przyjemnym przeżyciem, opowiadała o poznawaniu siebie, o przyjaźni, o zakochaniu, o uczuciach, o pogubieniu i odnalezieniu.
A ta jest po prostu o byciu gejem i przeintelektualizowanych rozmyślaniach.
Naprawdę, mam wrażenie, że jedyne o czym czytałam, to o tym że Ari i Dante są gejami, że świat dla gejów jest okrutny (z czym oczywiście się zgadzam, ale uważam, że przedstawienie tego problemu w tej książce wypadło bardzo słabo, bo ci dwaj praktycznie nie spotykają się z żadną formą agresji czy braku akceptacji), że Dante to i Dante siamto.
I tak w kółko, a między tym dostajemy masę przemyśleń Ariego, które dla mnie są o... niczym. Albo jestem za stara, albo, nie wiem, to wszystko było jakieś takie wyssane z palca i rozmemłane. Byłam kiedyś nastolatką i byłam w tym nastolatką z problemami, też dużo myślałam i dalej myślę, ale kompletnie nie byłam w stanie utożsamić się z tą wersją Ariego, którą tu dostałam. Większość z tego to były zwykłe pierdoły. I bycie gejem, żebyście przypadkiem nie zapomnieli.
No i oczywiście z naciskiem na słowo "gej", bo lesbijki w tej książce nie istnieją. Chyba że zdarzyło się wspomnienie o nich gdzieś na końcu książki, gdzie w końcu dałam sobie spokój z męczeniem się, ale dalej przez 70% nie ma wspomnienia o innych osobach związanych z LGBT, lesbijki nie istnieją, o reszcie nawet nie wspominając. To wygląda aż śmiesznie, gdy autor tak duży nacisk kładzie na homoseksualnych chłopców, nie poświęcając ani jednej wzmianki o istnieniu homoseksualnych dziewczyn.
Nie, są tylko Ari, Dante.
No i oczywiście, nie zapominajmy o tym, jak to wszystkie osoby heteroseksualne są złe (pomijając rodziców bohaterów, bo ci są wspaniali), nawet poboczne postaci potrafią wyżywać się na osobach heteroseksualnych, bo, o, co za zaskoczenie, brat jednej z nich był gejem, było mu ciężko, więc wszyscy są tacy sami i są najgorsi.
Generalnie była to scena, która bardzo mnie rozbawiła, postaram się ją krótko streścić:
Ari jest na stypie, jest to stypa brata dziewczyny, z którą się nienawidzą (nawet nie wiadomo czemu), jej matka go do niej wysyła, żeby nie była sama, oni rozmawiają, co bardziej przypomina plucie jadem, zwłaszcza ze strony tej dziewczyny, po czym nagle ona rzuca coś w stylu "wy wszyscy hetero tacy jesteście (XD)", na co Ari mówi jej, że jest gejem, a ona zaczyna płakać, przepraszać go i przytulać. I PO TYM STAJĄ SIĘ PRZYJACIÓŁMI.
AAAAAAAAAAAA, PRZECIEŻ TO JEST TAK GŁUPIE. Byłam w szoku jak ta scena jest bez sensu i jak nagle zmienia się nastawienie dziewczyny o 180 stopni na tę informację. Dawno nie przeczytałam czegoś tak idiotycznego.
Książka pisząca o osobach homoseksualnych nie powinna wykluczać jednocześnie innych orientacji, wydaje mi się, że nie na tym polega równość. Ale co ja tam wiem. Nie jestem gejem.
Nawet głupia rozmowa o prowadzeniu auta (spisana na jednej stronie) sprowadza się do bycia gejem i smutku Ariego.
Do tego wszystkiego już od początku książki zaczęła mnie męczyć fiksacja Ariego na punkcie Dante. Ja rozumiem zakochanie, naprawdę, ja sama jestem bardzo uczuciowa, kocham bardzo mocno, pamiętam też swoje zakochania z młodszych lat, ale... matko, praktycznie 90% książki to są myśli o Dantem, o tym jaki jest cudowny, jaki piękny, jak on go kocha, jakby go pocałował, jakby chciał uprawiać z nim seks, co Dante robi, a bo Dante jest jego światem, ble, ble, ble. I tak non stop. Wszystko sprowadza się do Dante. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że Dante w tej książce praktycznie nie ma. Pojawia się, ale jest jakoś tak nijako przedstawiony, tak mało uczestniczy we wszystkim, że jego obraz wyłania nam się jedynie przez Ariego i jego uporczywe rozmyślanie o nim.
Zawsze ciężko jest mi zrozumieć książki, których pierwsze części oceniam wysoko, a w kolejnych zaliczają ogromny spadek. Uważam, że tej części nie powinno być. Jest tragiczna. Jest przegadana, przeidealizowana, przeintelektualizowana i według mnie też - skierowana tylko do gejów. Tam się nie tworzą nawet żadne związki inne niż ten chłopaków. A TO JEST SZKOŁA. ONI SPOTYKAJĄ TAM LUDZI. I TAM NIKT SIĘ Z NIKIM NIE SPOTYKA POZA RODZICAMI. No błagam. Wiem, że ta książka dotyczy tylko tej dwójki, ale to wygląda absurdalnie i totalnie irracjonalnie.
Jestem zmęczona tą książką, bo do tego wszystkiego ona była bardzo nudna. Była o niczym. Mamy tylko jakieś urywki codzienności, parę scen, które były dość ciekawe, ale szybko zostały zasłonięte tymi, które nic nie wnosiły. Skrócić tę książkę o połowę i byłoby lepiej, ale dalej zostałyby problemy, o których napisałam wcześniej.
Ja dalej jestem zła, jestem zła, że tak bardzo można schrzanić książkę, która była bardzo ładna, delikatna i uniwersalna. Bo czytając poprzednią część mogłam się z nią identyfikować. W tej czuję, że nie będąc gejem nie powinnam mieć w ogóle do niej wstępu.

Bardzo, ale to bardzo zdenerwowała mnie ta książka. Ale tak poważnie, jestem w tym momencie cholernie wściekła.
Pierwsza część nie była może książką mojego życia, ale była bardzo przyjemnym przeżyciem, opowiadała o poznawaniu siebie, o przyjaźni, o zakochaniu, o uczuciach, o pogubieniu i odnalezieniu.
A ta jest po prostu o byciu gejem i przeintelektualizowanych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Początek był naprawdę obiecujący, zostałam całkiem miło zaskoczona przyjemnym, nienachalnym językiem, który nie był przesadzony do granic możliwości, a płynny i pozwalający nie brnąć, a lecieć przez tę książkę. Bohaterowie pojawiający się w książce dość solidni (pomijając główną bohaterkę, ale do niej przejdziemy za moment), każdy miał swój charakter i potrafił się wyróżnić... do czasu poznania naszej bohaterki.
I właśnie tu zaczynają się schody tej książki, schody, które dla mnie w pewnym momencie się zawaliły i zamiast zaryzykować skok w dal, wolałam odpuścić i zejść.
Dotarłam do ponad połowy książki i mam wrażenie, że jedyne wokół czego ona się toczyła, to seks. I to nie byle jaki, bo autorka bardzo dobitnie dała nam znać, że fantazjuje o trójkątach (w czym oczywiście nie ma nic złego, ale naprawdę, ja nie muszę o tym wiedzieć) i mam nadzieję, że tylko na trójkątach się skończyło, chociaż widząc, jak nasza bohaterka działa na mężczyzn... nie byłabym tego taka pewna.
Początek książki zaczynamy trójkątem z nowo poznanymi mężczyznami. Autorka próbuje nam dorobić do tego ideologię zaufania, komfortu, jakiegoś połączenia, ale... ja tego nie kupuję. Za szybko, bez żadnej podstawy, ogólnie ciężko mnie zszokować w książce, ale tu naprawdę byłam dość zdziwiona, co dostaliśmy. Zwłaszcza, że domniemanie nie jest to erotyk (a zdecydowanie na tę kategorię można by przebranżowić tę książkę), a fantastyka, lecz tej nie ma tu zbyt wiele, poza żywiołami, które zaczyna kolekcjonować nasza bohaterka.
Mamy kilka dni podróży, jakiś abordaż na morzu, spotykamy kolejnych dwóch bohaterów i szybko wskakujemy jednemu z nich do łóżka (mimo że najpierw była ogromnie oburzona tym pomysłem, to już po pięciu minutach z chęcią przed nim klękała). A to wszystko w akompaniamencie podglądacza, który do tego zaczyna się masturbować. A tu nie mamy jeszcze połowy książki!
W tym momencie powoli charaktery męskich postaci zaczynają się sypać, są oni niekonsekwentni, ich emocje buzują jak u nastolatków, a są nam oni przedstawiani jako dorośli mężczyźni. A co najgorsze i co najbardziej frustrowało mnie z każdą następną stroną to to, że każdy bez wyjątku od razu zakochuje/zadurza/nie może wyjść z podziwu dla jej urody/jest odurzony pożądaniem z powodu Ayatyhy (notabene, to imię jest tak głupie, spróbujcie je sobie wymówić, przecież to brzmi jak bełkot, dosłownie czytając je miałam wrażenie, że dostaję udaru). To jest absurdalne. Tak samo jak i sama bohaterka, bo teraz wreszcie przejdziemy do niej.
Co możemy o niej powiedzieć?
Jest obezwładniająco piękna, ma niesamowite ciało, jest niepokonana, a jeżeli już zostaje pokonana to dlatego, że sama tego chce, ale bez problemu może się wydostać, potrafi zabijać, ale tego nienawidzi i dostaje od tego ataków paniki, oczywiście sama w pojedynkę potrafi pokonać/obezwładnić 20 wyszkolonych wojowników, kolekcjonuje żywioły jak Aang w Avatarze i robi to automatycznie, bo nawet nie wiedziała, że tak można, potrafi strzelać z łuku, rzucać nożami, robić wszystko niewidocznie, szybko się uczy... ale nie potrafi gotować i bodajże szyć, więc nie jest wcale ideałem!
No i samo jej pojawienie się sprawia, że każdy mężczyzna w zasięgu wzroku dostaje świra na jej widok. Klasyczna kobieta, jak każda z nas.
Pomijając tę część książki, gdzie zniewala każdego mężczyznę i tę malutką, kiedy gdzieś się przemieszcza, to resztę książki spędzamy na przemyśleniach naszej bohaterki o tym, jak to nagle oni wszyscy stają się dla niej ważni, że to pierwszy raz w życiu, jak wcześniej była krzywdzona, do każdego coś czuje, ale ona sama nie wie co, z tamtymi było tak, z tym było tak, ble, ble, ble. I tak w kółko.
Generalnie cała książka przypomina mi trochę rpga, trochę takiego wiedźmina, gdzie werbujemy sojuszników i wysyłamy ich w jedno miejsce, żeby na nas czekali, dosłownie tak to wygląda, przysięgam!
To była książka z potencjałem, bo językowo jest naprawdę w porządku, a o to jest bardzo ciężko, zwłaszcza dla mnie i zwłaszcza na polskim rynku, ale co z tego, jeżeli z historii robimy sesję erotyczną a naszą bohaterkę zmieniamy w ideał, który nie potrafi jedynie jakiś podrzędnych, przyziemnych rzeczy? No nie. Miałam nadzieję, że odchodzimy od tego wyidealizowania, jednak jak widać jeszcze długa droga przed nami. A szkoda.

Początek był naprawdę obiecujący, zostałam całkiem miło zaskoczona przyjemnym, nienachalnym językiem, który nie był przesadzony do granic możliwości, a płynny i pozwalający nie brnąć, a lecieć przez tę książkę. Bohaterowie pojawiający się w książce dość solidni (pomijając główną bohaterkę, ale do niej przejdziemy za moment), każdy miał swój charakter i potrafił się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Abyss

z ostatnich 3 m-cy
Abyss
2026-03-16 23:41:43
Abyss dodała książkę Jak napisać historię miłosną na półkę Teraz czytam
2026-03-16 23:41:43
Abyss dodała książkę Jak napisać historię miłosną na półkę Teraz czytam
Abyss
2026-03-16 12:48:39
Abyss oceniła książkę Dom zabierasz ze sobą na
6 / 10
2026-03-16 12:48:39
Abyss oceniła książkę Dom zabierasz ze sobą na
6 / 10
Dom zabierasz ze sobą Eli Paczkowska
Średnia ocena:
7.9 / 10
8 ocen
Abyss
2026-03-16 12:48:24
Abyss dodała książkę Wszystkie jasne miejsca na półkę Teraz czytam
2026-03-16 12:48:24
Abyss dodała książkę Wszystkie jasne miejsca na półkę Teraz czytam
Wszystkie jasne miejsca Jennifer Niven
Seria: Myślnik
Średnia ocena:
8.1 / 10
4184 ocen
Abyss
2026-03-16 12:47:53
Abyss dodała książkę Ognista dusza na półkę Teraz czytam
2026-03-16 12:47:53
Abyss dodała książkę Ognista dusza na półkę Teraz czytam
Ognista dusza Kate Chenli
Cykl: Czyste serce (tom 2)
Średnia ocena:
7.3 / 10
3 ocen
Abyss
2026-03-15 19:11:13
Abyss dodała książkę Gwiazdy nas poprowadzą na półkę Przeczytane, Posiadam, 2026
2026-03-15 19:11:13
Abyss dodała książkę Gwiazdy nas poprowadzą na półkę Przeczytane, Posiadam, 2026
Gwiazdy nas poprowadzą Jennifer Hartmann
Średnia ocena:
7.4 / 10
109 ocen
Abyss
2026-03-14 23:57:52
Abyss oceniła książkę Wyznania na
8 / 10
2026-03-14 23:57:52
Abyss oceniła książkę Wyznania na
8 / 10
Wyznania Kanae Minato
Średnia ocena:
7.7 / 10
2724 ocen
Abyss
2026-03-12 11:00:46
Abyss oceniła książkę Lokatorka na
7 / 10
2026-03-12 11:00:46
Abyss oceniła książkę Lokatorka na
7 / 10
Lokatorka Freida McFadden
Średnia ocena:
7.2 / 10
202 ocen
Abyss
2026-03-11 12:22:32
2026-03-11 12:22:32
Kompendium zaginionych legend Heather Fawcett
Cykl: Emily Wilde (tom 3)
Średnia ocena:
7.4 / 10
148 ocen
Abyss
2026-03-10 15:29:40
Abyss oceniła książkę Zaczekam na ciebie w snach na
8 / 10
2026-03-10 15:29:40
Abyss oceniła książkę Zaczekam na ciebie w snach na
8 / 10
Zaczekam na ciebie w snach Brianna Bourne
Średnia ocena:
7.9 / 10
45 ocen
Abyss
2026-03-10 15:29:34
Abyss oceniła książkę Papier, kamień, nożyce na
7 / 10
2026-03-10 15:29:34
Abyss oceniła książkę Papier, kamień, nożyce na
7 / 10
Papier, kamień, nożyce Alice Feeney
Średnia ocena:
7 / 10
1333 ocen

ulubieni autorzy [18]

Laini Taylor
Ocena książek:
7,5 / 10
11 książek
2 cykle
308 fanów
Cassandra Clare
Ocena książek:
7,7 / 10
82 książki
17 cykli
5704 fanów
Victoria Schwab
Ocena książek:
7,2 / 10
35 książek
12 cykli
Pisze książki z:
730 fanów

Ulubione

Wisława Szymborska Nic dwa razy: Wybór wierszy - Nothing Twice: Selected Poems Zobacz więcej
Harlan Coben Nie mów nikomu Zobacz więcej
José Mauro de Vasconcelos Moje drzewko pomarańczowe Zobacz więcej
Carlos Ruiz Zafón Gra anioła Zobacz więcej
Małgorzata Hillar - Zobacz więcej
Halina Poświatowska Opowieść dla przyjaciela Zobacz więcej
Charles Bukowski Faktotum Zobacz więcej
Carlos Ruiz Zafón Gra anioła Zobacz więcej
Albert Einstein - Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Carlos Ruiz Zafón Labirynt duchów Zobacz więcej
Louise O'Neill Pod taflą Zobacz więcej
A.J. Finn Kobieta w oknie Zobacz więcej
Madeline Miller Kirke Zobacz więcej
Carlos Ruiz Zafón Labirynt duchów Zobacz więcej
Frances Hardinge Czara Cieni Zobacz więcej
Maja Lidia Kossakowska Zbieracz Burz. Tom 1 Zobacz więcej
Carlos Ruiz Zafón Cień wiatru Zobacz więcej
Holly-Jane Rahlens Nieskończoność Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
1 362
książki
Średnio w roku
przeczytane
97
książek
Opinie były
pomocne
3 125
razy
W sumie
wystawione
1 165
ocen ze średnią 6,2

Spędzone
na czytaniu
8 879
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
1
godzina
56
minut
W sumie
dodane
101
cytatów
W sumie
dodane
1
książek [+ Dodaj]