Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Książki Jamesa Ellroya znajdywały się na mojej wishliście od kilkunastu lat, kiedy to zachwycałem się filmową wersją "Tajemnic Los Angeles" i łapałem bakcyla na kino-noir, dodając do czytelniczej biblioteczki m.in. Chandlera, Hammetta i właśnie Ellroya. Ku mojemu własnemu zdumieniu dopiero teraz zabrałem się za jego pierwszą powieść.

Chcąc zacząć czytać Ellroya od serii L.A. Quartet zdecydowałem się na otwierającą ją książkę, czyli "Czarną Dalię" i muszę przyznać jest to jeden z najlepszych kryminałów, jakie czytałem. Autor przedstawia świat dokładnie takim, o jakim chcę czytać w tym gatunku. Pełen zepsucia, brudu, tajemnic, nieoczywistych i niemoralnych bohaterów.

Początki były trudne, bo zanim w ogóle pojawi się morderstwo tytułowej damy, to pisarz opowiada o czymś zupełnie innym, wprowadzając swoje postacie w tę historię bardzo powoli. Cierpliwość czytelnika zostaje jednak wynagrodzona, bo później dostajemy pełnokrwistą opowieść detektywistyczną.

Ellroy bardzo pieczołowicie, wręcz telegraficznym stylem opisuje każdy niuans, każdą drobnostkę. Ponownie ku mojemu zaskoczeniu Ellroy wcale nie był byłym gliną, a wręcz przeciwnie, bo od młodzieńczych lat sprawiał problemy, kradł i włamywał się, ostatecznie trafiając na trzy miesiące do więzienia. Historia w tym wypadku na szczęście miała swój happyend, a jednym z efektów jest niniejsza powieść.

Jak wspominałem, najbardziej podoba mi się sposób prowadzenia śledztwa, nie ma tu prostych tropów i rozwiązań, autor opisuje szczegółowo żmudne przesłuchiwania, zbieranie dowodów, próby natrafienia na jakiekolwiek poszlaki.

W związku z tym muszę jednak ponarzekać na finał, który jest moim zdaniem zbyt pospieszny, zbyt zagmatwany i dość mocno naciągany. Chciałoby się w tej historii posiedzieć jeszcze przez co najmniej 100-200 stron, a ja bym osobiście chętnie poczytał inne historie z udziałem Bucky'ego Bleicherta, bo postać jest świetna.

Muszę też na koniec napomnieć, że jeśli ktoś chce poznać szczegóły słynnego morderstwa Elizabeth Short może się poczuć trochę rozczarowany, bo to powieść przede wszystkim fikcyjna, która tworzy własną historię wokół tej sprawy.

Książki Jamesa Ellroya znajdywały się na mojej wishliście od kilkunastu lat, kiedy to zachwycałem się filmową wersją "Tajemnic Los Angeles" i łapałem bakcyla na kino-noir, dodając do czytelniczej biblioteczki m.in. Chandlera, Hammetta i właśnie Ellroya. Ku mojemu własnemu zdumieniu dopiero teraz zabrałem się za jego pierwszą powieść.

Chcąc zacząć czytać Ellroya od serii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Lektura na dosłownie jeden wieczór i to taki krótszy, co jest jednocześnie jej największą zaletą, bo przyjemnie mija czas, ale też największą wadą, bo przynajmniej ja chciałbym większego rozwinięcia wielu wątków.

Książka opowiada o parze głównych bohaterów, którzy w okresie Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych decydują się wziąć udział w maratonie tanecznym, w którym uczestnicy walczą o przetrwanie i nagrodę pieniężną, tańcząc niemal bez przerw przez wiele dni.

Jest krótka, więc w maratonie znajdujemy się już po kilkunastu stronach, wszystko dzieje się zdecydowanie zbyt szybko. Przesłanie w formie krytyki kapitalizmu i komercjalizacji cierpienia jest trafne, jednak przez brak większego zaangażowania emocjonalnego trochę spłynęło po mnie jak po kaczce.

Kilkadziesiąt lat po wydaniu książki, w 1969 roku wyszła filmowa adaptacja, która w mojej opinii znacznie skuteczniej podchodzi do tej tematyki. Z książką warto się zapoznać, ale film to jest coś, co w tym konkretnym przypadku polecam dużo bardziej.

Lektura na dosłownie jeden wieczór i to taki krótszy, co jest jednocześnie jej największą zaletą, bo przyjemnie mija czas, ale też największą wadą, bo przynajmniej ja chciałbym większego rozwinięcia wielu wątków.

Książka opowiada o parze głównych bohaterów, którzy w okresie Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych decydują się wziąć udział w maratonie tanecznym, w którym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka czysto rozrywkowa. Przyjemnie się ją czytało, ale niewiele mi po niej pozostanie. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rok powstania, bo druga połowa lat 80. to jeszcze okres na kilka lat przed powstawaniem "Dnia Świstaka" i ogólnej mody, zwłaszcza współcześnie, wykorzystywania motywu powtarzania.

Bohaterem powieści jest starszy mężczyzna, który umiera, a następnego dnia budzi się w swoim studenckim akademiku z całą dotychczasową wiedzą. Próbuje więc w dalszej kolejności rozwikłać zagadkę szansy przeżycia życia na nowo.

Sporo tu zwrotów akcji i interesujących pomysłów. Można też sobie pofantazjować nad tym, co samemu by się robiło na miejscu bohatera. Podobało mi się też to, że autor książki ewidentnie (jak ja) jest fanem kina, bo wręcz roi się tu od nawiązań i sypania tytułami filmowymi (nawet miałem czasem wrażenie, że to sypanie dla samego sypania).

Na minus w moim przypadku z pewnością zbyt duża podniosłość historii w drugiej połowie, liczyłem że fabuła pójdzie trochę w inną stronę.

Książka czysto rozrywkowa. Przyjemnie się ją czytało, ale niewiele mi po niej pozostanie. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rok powstania, bo druga połowa lat 80. to jeszcze okres na kilka lat przed powstawaniem "Dnia Świstaka" i ogólnej mody, zwłaszcza współcześnie, wykorzystywania motywu powtarzania.

Bohaterem powieści jest starszy mężczyzna, który umiera, a następnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Po tej lekturze targają mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zachwycony, z drugiej czuję niedosyt. Z jednej strony sceny na wojnie są dobitnie napisane, z drugiej brakuje mi lepszej konkluzji niż ta, którą znam już z szeregu innych tekstów kultury. Z jednej strony jest tu długa scena amputacji napisana tak przerażająco, że przeczytałem ją trzykrotnie i zapamiętam pewnie na zawsze, a z drugiej szkoda, że na przyszłość zostanie mi w pamięci tylko ona.

"The Narrow Road to the Deep North" (piękny oryginalny tytuł, dlatego go używam)? Tak, czytałem, to tam był wybitny wątek amputacji.

To oczywiście dobra książka pokazująca wojnę z innej perspektywy, bo tu nikt się nie strzela, ani nic nie wybucha, tylko jeńcy wojenni giną od głodu, chorób i męczarni cielesnych i psychicznych, a w dodatku jest to perspektywa australijsko-japońska (oprawcy wojenni też otrzymują tu istotny głos), co dla europejskiego czytelnika jest czymś świeżym. Niemniej po zachwytach i nagrodzie Bookera liczyłem na coś naprawdę fantastycznego.

Po tej lekturze targają mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zachwycony, z drugiej czuję niedosyt. Z jednej strony sceny na wojnie są dobitnie napisane, z drugiej brakuje mi lepszej konkluzji niż ta, którą znam już z szeregu innych tekstów kultury. Z jednej strony jest tu długa scena amputacji napisana tak przerażająco, że przeczytałem ją trzykrotnie i zapamiętam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jedna z najtrudniejszych książek, jakie w życiu czytałem. W teorii 300 stron przepełnionych dialogami, w praktyce bardzo skomplikowana przede wszystkim konstrukcja.

Historia opowiada sagę rodzinną przedstawioną z czterech różnych perspektyw (jakby rozdziałach) dziejących się w różnym czasie. W pierwszej w dodatku mieszają się trzy linie czasowe, omawiające kilkunastu bohaterów. Trudno, naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać. Kto jest kim, gdzie się aktualnie znajdujemy, co się tu w ogóle dzieje. Żeby tego było mało całość to jeden wielki strumień świadomości bohatera.

W drugim rozdziale jest po obiecującym początku znów bardzo trudno, ale warto moim zdaniem wytrwać, bo trzecia i czwarta część pisane są już standardowym językiem i dużo wyjaśniają. Podsumowując, istny rollercoaster emocji. Pierwsze dwie części były dla mnie niezrozumiałe, trzecia fascynująca, ostatnia dobra, ale trochę rozczarowująca, jednak całość mimo iż często irytująca, to zachęcała mnie do dalszego poznawania historii. Forma nie pozostawia obojętnym. Chciałem o niej czytać, chciałem rozmawiać i dzielić się przemyśleniami.

Trudno mi to wyjaśnić komuś, jeśli nie miał styczności z tym autorem. Jest to z pewnością doskonała pozycja, jeśli ktoś książki (style pisania) lubi analizować. To moje pierwsze spotkanie z Faulknerem, ale już wiem, że czeka nas relacja love/hate.

Jedna z najtrudniejszych książek, jakie w życiu czytałem. W teorii 300 stron przepełnionych dialogami, w praktyce bardzo skomplikowana przede wszystkim konstrukcja.

Historia opowiada sagę rodzinną przedstawioną z czterech różnych perspektyw (jakby rozdziałach) dziejących się w różnym czasie. W pierwszej w dodatku mieszają się trzy linie czasowe, omawiające kilkunastu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka ta krążyła za mną od czasów dzieciństwa i trochę żałuję, że nie przeczytałem jej wtedy. Mając lat już trochę więcej pies-morderca nie robi na tobie już żadnego wrażenia.

Ale już nawet nie to jest moim podstawowym zarzutem, a nieumiejętnie poprowadzona historia. Byłaby świetna jako nowela, ale King zdecydował się z prostego opowiadania stworzyć ponad 400 stronnicową powieść, w związku z czym dostajemy bardzo długie opisy biznesowych zmagań jednego z bohaterów i inne wątki obyczajowe, z czego większość spokojnie mogłaby zostać wyrzucona bez straty dla historii. Szczególnie wątek Charity i Bretta jest w zupełności zbędny, a to jedni z głównych bohaterów.

Całość zdążyła mnie więc niestety znudzić, zanim się na dobre zaczęła. Doskonałe jest natomiast zakończenie, wręcz uznałbym je za jedno z najlepszych u Kinga, więc tym bardziej szkoda tego wszystkiego.

Książka ta krążyła za mną od czasów dzieciństwa i trochę żałuję, że nie przeczytałem jej wtedy. Mając lat już trochę więcej pies-morderca nie robi na tobie już żadnego wrażenia.

Ale już nawet nie to jest moim podstawowym zarzutem, a nieumiejętnie poprowadzona historia. Byłaby świetna jako nowela, ale King zdecydował się z prostego opowiadania stworzyć ponad 400 stronnicową...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Możesz być biedny, ale nikt nie może odebrać ci wolności do spieprzenia sobie życia, jak tylko żywnie ci się podoba".

To moje pierwsze spotkanie z tym uznanym pisarzem, choć tak naprawdę drugie podejście do Wolności. Dwa lata temu nie udało mi się w nią zaangażować i dość szybko porzuciłem, ale teraz jestem w dużej mierze zachwycony i z chęcią sięgnę po pozostałe powieści Franzena.

Główną osią historii jest rozpad małżeństwa Berglundów, o którym dowiadujemy się na początku, a dopiero później analizujemy, jak do tego doszło. Mimo iż to powieść poruszająca w dużej mierze kwestie miłosne to jednak trudno ją zamknąć w takie ramy. To raczej dogłębna wiwisekcja życia w związku, ale przede wszystkim poszukiwania samego siebie, czy wręcz tytułowej wolności.

To jednak nie jedyne problemy, nad jakimi pochyla się Franzen, bowiem mocno wybrzmiewają tu zagadnienia dotyczące ochrony środowiska i związane z tym przeludnienie planety.

Książkę w swej obszernej analizie i wierceniu w ludzkich meandrach uważam za fascynującą, autor jawnie też głosi interesujące poglądy (swoje?) głównie przez postać Waltera, który walczy o dobro środowiska. Jednocześnie jest to powieść, która mnie w finale trochę zmęczyła, a niektóre wątki nie były dla mnie szczególnie zajmujące, stąd ostatecznie łamana ocena 7,5/10.

"Możesz być biedny, ale nikt nie może odebrać ci wolności do spieprzenia sobie życia, jak tylko żywnie ci się podoba".

To moje pierwsze spotkanie z tym uznanym pisarzem, choć tak naprawdę drugie podejście do Wolności. Dwa lata temu nie udało mi się w nią zaangażować i dość szybko porzuciłem, ale teraz jestem w dużej mierze zachwycony i z chęcią sięgnę po pozostałe powieści...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Rozpoczynam rok od bardzo dobrej pozycji. Zacznę jednak od tego, że autor w posłowiu mnie oświecił, bowiem wspomniał, że to dzięki sukcesowi Dziecka Rosemary w wersji papierowej, ale też przede wszystkim filmowej powstał boom na horrory z motywem diabła, wliczając w to najsłynniejszych przedstawicieli gatunku, a więc też Omena i Egzorcystę, które w kilka późniejszych lat powstały najpierw w wersji książkowej, a później filmowej.

Cieszę się więc, że moją przygodę w tym gatunku zacząłem od tej pozycji, która rozpoczęła wszystkie inne. Jako iż pewnie większość potencjalnych czytelników widziała wcześniej film Polańskiego, to mogę tylko zachęcić do lektury, bowiem nie wiem nawet czy jego znajomość wręcz pomaga.

Tzn. (być może spoiler) wiemy, że Rosemary z kłopotów się nie wykaraska i w końcu wyda na świat potomka, a wydaje mi się właśnie, że to poczucie bezsilności czytelnika jest tutaj bardzo dużym atutem. Mimo iż doskonale znałem finał, wciąż kibicowałem Rosemary, która pojedynkuje się niemal w samotności z całym tabunem okropnych postaci.

Napięcie jest tu przednie, napisane jest to bardzo dobrym językiem, więc aż szkoda, że Vesper nie zdecydował się na wydanie innych powieści Levina (to w końcu też autor cenionych Żon ze Stepford).

Klasyk gatunku generalnie nie rozczarował, bardzo dobre wejście w 2025 rok.

Rozpoczynam rok od bardzo dobrej pozycji. Zacznę jednak od tego, że autor w posłowiu mnie oświecił, bowiem wspomniał, że to dzięki sukcesowi Dziecka Rosemary w wersji papierowej, ale też przede wszystkim filmowej powstał boom na horrory z motywem diabła, wliczając w to najsłynniejszych przedstawicieli gatunku, a więc też Omena i Egzorcystę, które w kilka późniejszych lat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką w minionym roku był Santa Clown. Mam co do niej mieszane uczucia, bowiem generalnie rolę swoją spełnia, czyli jest po prostu odmóżdżającą pozycją na leniwy świąteczny okres.

Z drugiej jednak, jak na swój gatunek prostego horroru jest zdecydowanie za długi (463 strony). Historia jest mocno przeciągnięta, a kiepskie dialogi lektury nie umilają. Gdyby uciąć w niej co najmniej 100 stron to z pewnością byłaby to lepsza czytanka.

Jednak jak wspomniałem, w swoim gatunku pozycja jest ok, jeśli ktoś chciałby niepoważnej lektury na święta. Czuć tu trochę Kinga, autor zresztą nie ukrywa inspiracji.

Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką w minionym roku był Santa Clown. Mam co do niej mieszane uczucia, bowiem generalnie rolę swoją spełnia, czyli jest po prostu odmóżdżającą pozycją na leniwy świąteczny okres.

Z drugiej jednak, jak na swój gatunek prostego horroru jest zdecydowanie za długi (463 strony). Historia jest mocno przeciągnięta, a kiepskie dialogi lektury...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

To moje pierwsze spotkanie z popularnym w stajni Vespera McCammonem i choć czuję przede wszystkim niedosyt, to na pewno sięgnę po inne jego powieści. Ta opowiada o dorastaniu nastoletniego chłopca w latach 60. Ameryki i jest to tematyka, która mi odpowiada.

Mam jednak co do niej trochę mieszane uczucia, ponieważ główna oś fabularna, w której wraz z ojcem znajdują w jeziorze zamordowanego człowieka, a później starają się dociec kto za tym stoi, jest bardzo ekscytująca.

Problem mam z tym, że autor bardzo często porusza wątki poboczne, które zazwyczaj w żaden sposób nie są powiązane z główną osią i w dodatku są to wątki pootwierane w jednym rozdziale i w tym samym rozdziale zamknięte. W związku z czym mam wrażenie, że to powieść z kilkoma opowiadaniami w środku, co trochę zaburzało odbiór. W moim odczuciu, gdyby autor skupił się jedynie na głównej fabule, to byłaby to bardzo dobra książka, bo język jest wciągający.

To moje pierwsze spotkanie z popularnym w stajni Vespera McCammonem i choć czuję przede wszystkim niedosyt, to na pewno sięgnę po inne jego powieści. Ta opowiada o dorastaniu nastoletniego chłopca w latach 60. Ameryki i jest to tematyka, która mi odpowiada.

Mam jednak co do niej trochę mieszane uczucia, ponieważ główna oś fabularna, w której wraz z ojcem znajdują w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na podstawie tej książki powstał wspaniały francuski film "Niedźwiadek" z 1988 roku, więc z miłą chęcią po nią sięgnąłem, ale niestety zupełnie mi nie podeszła.

Język (bądź tłumaczenie) jest niedzisiejszy, skomplikowane konstrukcje zdań, bardzo trudno mi się to czytało i gdyby nie ledwie 150 stron, to pewnie bym porzucił.

Nie chcę jej odradzać, bo może to dobra książka i nie pokuszę się o dłuższą opinię, ale język okazał się tym razem dla mnie barierą nie do przejścia.

Na podstawie tej książki powstał wspaniały francuski film "Niedźwiadek" z 1988 roku, więc z miłą chęcią po nią sięgnąłem, ale niestety zupełnie mi nie podeszła.

Język (bądź tłumaczenie) jest niedzisiejszy, skomplikowane konstrukcje zdań, bardzo trudno mi się to czytało i gdyby nie ledwie 150 stron, to pewnie bym porzucił.

Nie chcę jej odradzać, bo może to dobra książka i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Porównania na tylnej okładki książki do Homeland są bardzo trafne. To książka szpiegowska obracająca się w dużej mierze wokół tematyki bliskiego wschodu.

Porównałbym ją też do dokonań Dana Browna, ale tylko w formie, bowiem zarówno u tego autora, jak i w Pielgrzymie rozdziały są bardzo krótkie i naprzemiennie poznajemy losy naszego bohatera, a także jego głównego przeciwnika, który pracuje nad projektem zgładzenia świata śmiercionośną bronią.

Jest to książka, mimo swojej objętości ponad 700 stron, bardzo sprawnie napisana, trzyma w napięciu, jest interesująca i niegłupia. Samo śledztwo jest przeprowadzone bardzo pieczołowicie, a nie na siłę, co bardzo cenię.

Porównania na tylnej okładki książki do Homeland są bardzo trafne. To książka szpiegowska obracająca się w dużej mierze wokół tematyki bliskiego wschodu.

Porównałbym ją też do dokonań Dana Browna, ale tylko w formie, bowiem zarówno u tego autora, jak i w Pielgrzymie rozdziały są bardzo krótkie i naprzemiennie poznajemy losy naszego bohatera, a także jego głównego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Byłem pod całkiem dużym wrażeniem pierwszej powieści tej autorki "Suszy", więc z chęcią sięgnąłem po kontynuację przygód Aarona Falka. W poprzedniej klimat gorącej Australii był bardzo wyczuwalny, akcja była sprawna, historia ciekawa, plot twist zaskakujący - po prostu rasowy kryminał.

W tej części autorka upał zamienia na deszczową dżunglę. Grupa pięciu bohaterek w ramach wyjazdu integracyjnego wybiera się na wyprawę, podczas której jedna z nich ginie. Jedyny telefon przed zaginięciem wykonuje do Falka, jej dawnego znajomego, więc to on decyduje się przewodniczyć jej poszukiwaniom.

Akcja powieści dzieje się w dwóch liniach czasowych. Jedna to próby Falka w znalezieniu zaginionej i dowiedzeniu się od pozostałych kobiet tego, co się stało. Druga natomiast to retrospekcje feralnej wyprawy.

Brzmi banalnie, jest banalnie i napisane jest to źle. Nie wiem, jak było w rzeczywistości, ale odnoszę wrażenie, że po sukcesie pierwszej części, autorce zlecono napisanie drugiej, na którą nie do końca miała ochotę. Poszukiwania Falka, więc linia czasowa teraźniejsza, jest dość interesująca, jednak połowa książki to też odwzorowanie przygód pięciu kobiet. Dialogi uważam są bardzo złe, nie wiem jacy ludzie tak ze sobą rozmawiają, historia jest błaha, dopiero w finale coś się dzieje, większość czasu to nic nie wnoszące powroty do przeszłości.

O klimacie więc nie mogło być mowy. Jestem rozczarowany, bo to kryminał bardzo płaski, bez zacięcia i interesujących zwrotów akcji.

Byłem pod całkiem dużym wrażeniem pierwszej powieści tej autorki "Suszy", więc z chęcią sięgnąłem po kontynuację przygód Aarona Falka. W poprzedniej klimat gorącej Australii był bardzo wyczuwalny, akcja była sprawna, historia ciekawa, plot twist zaskakujący - po prostu rasowy kryminał.

W tej części autorka upał zamienia na deszczową dżunglę. Grupa pięciu bohaterek w ramach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka ta od kilkunastu lat znajdowała się na mojej liście do przeczytania i niska średnia ocen na lubimyczytać (aktualnie 5,3 sic!) na szczęście mnie nie zniechęciła.

Tak bardzo zamysł i styl prowadzenia historii mi się podobał, że wręcz w połowie spodziewałem się, że przyznam jej 9, może nawet 10/10. Narracja trafiła w mój gust idealnie, a dodatkowo bardzo zagadkowa fabuła sprawiła, że czytałem ją gorączkowo.

Opowiadana z pierwszej osoby (to zawsze plus) opisuje losy mężczyzny, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku stracił pamięć i zyskał ogromne pieniądze jako zadośćuczynienie. Chcąc przywołać w pamięci pewne zdarzenie ze swojego życia, dzięki któremu coś udało mu się przypomnieć, dosłownie odwzorowuje daną sytuację, kupując w tym celu identyczny budynek, zatrudniając aktorów grających ludzi z jego przeszłości itd.

Moim zdaniem bardzo intrygujący pomysł wyjściowy, w dodatku bohater filozoficznie analizuje sens życia w sposób, który trudno mi opisać, ale który był bardzo pochłaniający.

Zasadniczo jest to opowieść o poszukiwaniu sensu istnienia i obsesji z tym związanej, bowiem w swoich czynach bohater posunie się do niewyobrażalnych działań. Dlaczego więc nie 9-10, tylko ostatecznie siódemka z mojej strony? Bo w pewnym momencie po wybuchowym wstępie opowieść staje się dość monotonna. Kończy się jednakże bardzo trafnie, więc ostatecznie jestem z niej zadowolony. Nie pojmuję trochę niskich not.

Książka ta od kilkunastu lat znajdowała się na mojej liście do przeczytania i niska średnia ocen na lubimyczytać (aktualnie 5,3 sic!) na szczęście mnie nie zniechęciła.

Tak bardzo zamysł i styl prowadzenia historii mi się podobał, że wręcz w połowie spodziewałem się, że przyznam jej 9, może nawet 10/10. Narracja trafiła w mój gust idealnie, a dodatkowo bardzo zagadkowa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Moja przygoda z tą historią sięga 2020 roku, bowiem to wówczas na festiwalu Pięciu Smaków obejrzałem filmową adaptację, nieświadomy istnienia pierwowzoru. Film bardzo mi się spodobał, więc gdy 4 lata później książka trafiła w moje ręce, musiałem ją przeczytać.

I jestem rozczarowany. Mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze pod względem literackim wypada moim zdaniem przeciętnie, język bardzo chłodny, nazwałbym ten styl dokumentującym. Czytało mi się to jak swego rodzaju raport, aniżeli fabułę. Liczyłem na więcej emocji.

Po drugie za bardzo czarno-biała historia, za bardzo skrajna. Dosłownie każdy męski bohater jest przeciwko naszej bohaterce, wydaje się wręcz, że gdyby było opisane jej wyjście do sklepu, to też spotkałaby się z dyskryminacją. Nie mam najmniejszego problemu z podejmowanym tematem, jednakże w mojej opinii zabrakło odpowiedniego balansu.

Książka jest bardzo krótka, do przeczytania w jeden wieczór, co jest jej niewątpliwym atutem. To też bądź co bądź historia, z którą warto się zapoznać.

Moja przygoda z tą historią sięga 2020 roku, bowiem to wówczas na festiwalu Pięciu Smaków obejrzałem filmową adaptację, nieświadomy istnienia pierwowzoru. Film bardzo mi się spodobał, więc gdy 4 lata później książka trafiła w moje ręce, musiałem ją przeczytać.

I jestem rozczarowany. Mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze pod względem literackim wypada moim zdaniem przeciętnie,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Zagadkowo brzmiący oryginalny tytuł "Pop. 1280" odnosi się do populacji liczącej 1280 dusz fikcyjnego miasteczka Pottsville, należącego do najmniejszego hrabstwa w Stanach Zjednoczonych.

Akcja krótkiej powieści rozgrywa się na początku XX wieku, a jej bohaterem jest Nick Corey, nietypowy szeryf hrabstwa. Nietypowy, bowiem to ogromny leń, wykonujący swoje obowiązki przy znikomym nakładzie pracy, a przy tym zręczny manipulator, który wyłga się od wszystkiego, była utrzymać ciepłą posadkę. A i jeszcze morderca.

Brzmi więc wspaniale, niestety w praktyce nie było. Książka napisana jest trochę w śmieszno-przerażającym tonie, myślę najprościej można byłoby ją sklasyfikować jako czarną komedię. Humor nie jest jednak wysokich lotów, a całość napisana jest w pierwszej osobie "wiejskim" językiem, tzn. celowo tak, jakby wypowiadał się nieszczególnie inteligentny człek, któremu jakoś trafiła się posada szeryfa. Książka posiada zatem dużo świadomych błędów i podobnego rodzaju stylistki, co jest ciekawym zabiegiem, jednakże przez to dość trudno się w nią wgryźć.

Tylko przy kilku podejściach udało mi się złapać flow w czytaniu, większość bardziej przemęczona. Jest to bardzo krótka nowela, licząca nieco ponad 200 stron, co jest jej niewątpliwie dużym atutem. Wpadła mi w ręce trochę przypadkowo, bo kupowałem akurat inną pozycję tego autora "Morderca we mnie", więc nie czuję mimo tego rozczarowania.

Zagadkowo brzmiący oryginalny tytuł "Pop. 1280" odnosi się do populacji liczącej 1280 dusz fikcyjnego miasteczka Pottsville, należącego do najmniejszego hrabstwa w Stanach Zjednoczonych.

Akcja krótkiej powieści rozgrywa się na początku XX wieku, a jej bohaterem jest Nick Corey, nietypowy szeryf hrabstwa. Nietypowy, bowiem to ogromny leń, wykonujący swoje obowiązki przy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kulisy powstania tej powieści są dość nietypowe, jak na standardy tworzenia książek, bowiem pierwszy był scenariusz i film, a dzieło Fostera nie było oryginalnym pomysłem, a adaptacją filmowego tworu.

To powiedziawszy, jeśli ktoś oczekuje rozwinięcia świata przedstawionego w obrazie Ridleya Scotta, może się rozczarować. Fabuła jest równie okrojona, prosta, bogatsza co najwyżej o kilka nowych wątków, których nie zrealizowano w filmie. Podobno są one w wersji reżyserskiej, aczkolwiek nie zweryfikuję tego, bo jej nie widziałem.

Mimo znajomości oryginału historia trzymała w napięciu i potrafiła mnie zaciekawić, więc w mojej opinii spełnia swoje zadanie. Po raz kolejny muszę też wyróżnić wydanie Vespera, bo umila czytanie, a w dodatku oferuje interesujące posłowie.

Kulisy powstania tej powieści są dość nietypowe, jak na standardy tworzenia książek, bowiem pierwszy był scenariusz i film, a dzieło Fostera nie było oryginalnym pomysłem, a adaptacją filmowego tworu.

To powiedziawszy, jeśli ktoś oczekuje rozwinięcia świata przedstawionego w obrazie Ridleya Scotta, może się rozczarować. Fabuła jest równie okrojona, prosta, bogatsza co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie dość, że o książkach, to jeszcze jest kot. Nie mogłem odpuścić tej pozycji. I okazała się dokładnie tym, czego się po niej spodziewałem.

Fabuła koncentruje się na podróży chłopca wraz z kotem, który ma za zadanie ratować książki przed ich oprawcami. Nasz bohater staje więc do słownych walk z osobami, które np. czytają książki jedna po drugiej, nie zwracając uwagi na jakość tylko ilość. Lub z takimi, które czytają wyłącznie streszczenia, bo w krótszej formie potrafią przekazać treść książki.

Czy opowieści te są trochę moralizatorskie i banalne? Trochę tak, jednakże potrafią przy tym mieć coś mądrego do powiedzenia i pozwalają zastanowić się nad pewnymi kwestami dotyczącymi czytania. Jednocześnie są bardzo urocze i zwyczajnie przyjemne w lekturze.

Nie dość, że o książkach, to jeszcze jest kot. Nie mogłem odpuścić tej pozycji. I okazała się dokładnie tym, czego się po niej spodziewałem.

Fabuła koncentruje się na podróży chłopca wraz z kotem, który ma za zadanie ratować książki przed ich oprawcami. Nasz bohater staje więc do słownych walk z osobami, które np. czytają książki jedna po drugiej, nie zwracając uwagi na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Złośliwy powie, że to książka o narzekaniu. Ktoś bardziej empatyczny, że o załamaniu nerwowym. Mam trochę z nią problem, tzn. myślę, że nie do końca jestem jej targetem.

To książka o trudach matek, które wychowują małe dziecko. Dlatego w pierwszej kolejności polecałbym ten tytuł matkom bądź przyszłym matkom. A że do dzieci jest mi bardzo daleko, tak trochę się odbiłem.

Autorka ma ciekawy warsztat i powieść początkowo mi się podobała, jednakże bardzo szybko staje się monotonna. Matka, która wychowuje kilkuletniego syna rezygnuje z kariery artystycznej na rzecz zostania z nim w domu. Co prawda mąż/ojciec istnieje, ale wsparciem dla niej żadnym nie jest, często pracuje, a pracą jest tak przemęczony, że czasu dla matki nawet po powrocie nie ma wcale.

Matka - której imię w całej książce nie pada ani razu - popada przez to wszystko w swoistą depresję. Nie daje z tym wszystkim zwyczajnie rady. Swoistą, bo jej objawy są hmm dość osobliwe, a mianowicie zaczyna przemieniać się w psa, jednocześnie wychowując syna jak szczeniaka.

I można ten temat czytać dosłownie, jak body horror, albo oczywiście metaforycznie. Jest to fajne, bywa też zabawne, ale nie starcza pary moim zdaniem na blisko 300 stron, więc jak na stronie 10 czytaliśmy o tym, że matka narzeka na swoją sytuację, tak na stronie 200 też będziemy czytać to samo. Matka jawiła mi się też jako postać bardzo antypatyczna, więc mimo jej położenia, nie kibicowałem jej szczególnie.

Adaptację filmową tej książki z Amy Adams w roli matki również miałem przyjemność obejrzeć na festiwalu filmowym (w Polsce na Disney już pod koniec stycznia) i nie zadziałało to moim zdaniem lepiej w wersji filmowej. Obu wersjom brakuje też szaleństwa i większego pazura, mając na względzie temat, jakiego dotykają.

Złośliwy powie, że to książka o narzekaniu. Ktoś bardziej empatyczny, że o załamaniu nerwowym. Mam trochę z nią problem, tzn. myślę, że nie do końca jestem jej targetem.

To książka o trudach matek, które wychowują małe dziecko. Dlatego w pierwszej kolejności polecałbym ten tytuł matkom bądź przyszłym matkom. A że do dzieci jest mi bardzo daleko, tak trochę się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna książka, w którą trudno było mi się wciągnąć i mimo niewielkiego rozmiaru poszła na jakiś czas w odstawkę.

Podzielona jest na trzy części. W pierwszej trudno zinterpretować, z jakim w ogóle gatunkiem będziemy się mierzyć, bowiem autor wspomina m.in. o historycznych lotach balonem i różnych specyfikacjach z tym związanych. Nie było to szczególnie interesujące, dlatego zrezygnowałem na pewien czas.

Druga historia jest już jednak wciągająca i pozwala zrozumieć, z jakiego powodu wzięły się informacje z pierwszej części. Pokrótce to opowieść o miłosnych początkach dwójki zakochanych w sobie osób.

I wówczas zaczyna się trzecia część, w odróżnieniu do poprzednich: pisana w całości w pierwszej osobie. To memoir samego Barnesa, który napisał tę książkę po śmierci własnej żony.

Opowiada w niej o tym, jak radził sobie po tak bolesnej stracie. Smutna to opowieść, ale i momentami zabawna i przede wszystkim podnosząca na duchu. Myślę, że powinna trafić do każdego, który z podobną stratą bliskiej osoby się mierzył.

Kolejna książka, w którą trudno było mi się wciągnąć i mimo niewielkiego rozmiaru poszła na jakiś czas w odstawkę.

Podzielona jest na trzy części. W pierwszej trudno zinterpretować, z jakim w ogóle gatunkiem będziemy się mierzyć, bowiem autor wspomina m.in. o historycznych lotach balonem i różnych specyfikacjach z tym związanych. Nie było to szczególnie interesujące,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to