
Zaginiony sztetl

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Lost Shtetl
- Data wydania:
- 2024-05-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-05-23
- Liczba stron:
- 432
- Czas czytania
- 7 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373505575
- Tłumacz:
- Natalia Wiśniewska
Przez dziesięciolecia maleńki żydowski sztetl Kreskol trwał w błogiej izolacji. Jego mieszkańcy, oszczędzeni przez Holokaust i inne nieszczęścia, żyli codziennymi sprawami, nie znając samochodów, elektryczności, bieżącej wody ani internetu. Ale kiedy nagle znika Pasza Lindauer, a potem jej znienawidzony były mąż, miasteczko czeka zderzenie z XXI wiekiem.
Starszyzna wysyła w świat Jankiela Lewinkopfa, kompletnie nieprzygotowanego wyrzutka, który ma zaalarmować polskie władze. Wyruszając daleko poza odludny, bezpieczny Kreskol, Jankiel staje w obliczu uroków i zepsucia współczesnego świata, który przyjmuje go z mieszaniną niedowierzania, niechęci i życzliwości. Sprawa Kreskolu wywołuje burzę w mediach i konflikt w sejmie.
Polski rząd planuje reintegrację zapomnianego miasteczka. Jednak przy okazji na światło dzienne wychodzą mroczne powody, dla których zostało zapomniane. Integracja nie przebiega bez zgrzytów. Mieszkańcy Kreskolu, podzieleni na entuzjastów zmian i zwolenników starych zwyczajów, stają przed trudnym dylematem: albo znajdą sposób zjednoczenia się z resztą kraju, albo zaryzykują zniknięcie ich miasteczka na zawsze.
Napisana z przenikliwym humorem, debiutancka powieść o małej żydowskiej wiosce zagubionej w leśnej głuszy i tak odosobnionej, że nikt o niej nie słyszał… aż do teraz.
Max Gross jest byłym dziennikarzem „New York Post” oraz „Forward”, a obecnie redaktorem naczelnym „Commercial Observer”. Mieszka w Nowym Jorku z żoną i synem.
Kup Zaginiony sztetl w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Zaginiony sztetl
Poznaj innych czytelników
165 użytkowników ma tytuł Zaginiony sztetl na półkach głównych- Chcę przeczytać 116
- Przeczytane 49
- Posiadam 15
- 2024 7
- Literatura piękna 3
- Nowości 2
- Recenzenckie 2
- Domowa biblioteczka 2
- RECENZJE PRZEDPREMIEROWE, egz. od wydawcy 1
- Do kupienia 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Zaginiony sztetl
Dla mnie rozczarowanie. Tym większe, że książka dostała nagrodę jako powieść roku o tematyce żydowskiej. Liczyłam na to, że wsiąknę w klimat kultury żydowskiej, obyczajów, języka. a tu nic z tego. I jeszcze język- np. Jankiel witający rabina słowami "czołem, rabinie"- no nie...
Za to świat poza Kreskolem przedstawiony jest nieźle, pełen kłótni, podziałów, pomówień, przeinaczania faktów
Dla mnie rozczarowanie. Tym większe, że książka dostała nagrodę jako powieść roku o tematyce żydowskiej. Liczyłam na to, że wsiąknę w klimat kultury żydowskiej, obyczajów, języka. a tu nic z tego. I jeszcze język- np. Jankiel witający rabina słowami "czołem, rabinie"- no nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa to świat poza Kreskolem przedstawiony jest nieźle, pełen kłótni, podziałów, pomówień,...
Odizolowana wioska tubylcza w sercu Amazonii? Tym razem żydowska mieścina, która gdzieś na rubieżach Polski przegapiła ostatnie dwa wieki rozkwitu technologicznego i wojennych koszmarów. Summa summarum całkiem oryginalna koncepcja w ramach wielokrotnie wszak granego już motywu złamania całkowitej izolacji i powiązanych z tym konsekwencji. Podziwiam zacięcie autora, by brnąć w ten ryzykowny pomysł spod znaku Polish Jewish fantasy, bo można było nieźle wtopić. Ale nic z tych rzeczy. Widać starannie przemyślaną fabułę i dobre pióro. Jest wesoło, nawet jeśli czasem straszno. Tak, to trochę szalona książka, czyli tak jak lubię. Świetnie napisana, a po polsku potoczyście przetłumaczona i zredagowana. Co tu dużo mówić, czyta się jak jasna cholera, to było moje top czytadło w tym roku. Zapamiętuję nazwisko Max Gross, bo jeśli jeszcze coś napisze, to pewnie będzie równie wciągające.
Odizolowana wioska tubylcza w sercu Amazonii? Tym razem żydowska mieścina, która gdzieś na rubieżach Polski przegapiła ostatnie dwa wieki rozkwitu technologicznego i wojennych koszmarów. Summa summarum całkiem oryginalna koncepcja w ramach wielokrotnie wszak granego już motywu złamania całkowitej izolacji i powiązanych z tym konsekwencji. Podziwiam zacięcie autora, by brnąć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Maxa Grossa zrobiła na mnie duże wrażenie. Historia jest zajmująca, oparta na oryginalnym pomyśle autora, świetnie napisana, z barwnymi postaciami, dowcipna. Istotne, że zachęca do rozważań i ocen (ma bardzo dobre zakończenie).
Jest dobra pod każdym względem.
Pisarz w satyryczny sposób pokazał współczesność: władzę, urzędy, instytucje, media, społeczeństwo (a jest to interesujące spojrzenie Amerykanina na polską mentalność). Wprowadził też temat historii: totalitaryzmów, Holocaustu, i ich skutków. Ciekawie opisał żydowską wieś, początkowo żyjącą w tradycyjny sposób, a potem mierzącą się ze zmianami, w tym z niekoniecznie korzystnym „postępem cywilizacyjnym”.
A wszystko to stało się okazją do pokazania mechanizmów rządzących światem, a mianowicie m.in. interwencjonizmu państwa, praw popytu i podaży, wymiany pieniądza, inflacji, reparacji; ale także np. zasad funkcjonowania półświatka, czy przekrętów w szpitalu psychiatrycznym. Więc czytelnik ma zapewnioną możliwość przeżywania rozmaitych emocji: jest powaga i śmiech; jest napięcie i niepokój; jest współczucie i wzruszenie (wewnętrzne dojrzewanie Jankiela i związany z tym wątek miłosny). Autor celowo upraszcza niektóre sytuacje i portrety bohaterów, bo pokazuje, jak zakorzenione są w nas rozmaite stereotypy, w tym antagonizmy narodowe.
I całą tę naukę czytelnik przyswaja bezboleśnie, bawiąc się przednio.
Podsumowując: autor stworzył mądrą parabolę, ujmując ją w lekką, rozrywkową formę. Zachwyca język książki, bogaty, zróżnicowany, pełen smaczków (jak np. list do najczcigodniejszej jurysdykcji). Brawa dla tłumaczki - Natalii Wiśniewskiej (pani ta genialnie poradziła sobie też m.in. z żartami językowymi przezabawnej książki „W górę schodami w dół” Bel Kaufman).
Gorąco polecam „Zaginiony sztetl”. Dobrze jest spojrzeć na nasz świat z dystansu.
Książka Maxa Grossa zrobiła na mnie duże wrażenie. Historia jest zajmująca, oparta na oryginalnym pomyśle autora, świetnie napisana, z barwnymi postaciami, dowcipna. Istotne, że zachęca do rozważań i ocen (ma bardzo dobre zakończenie).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest dobra pod każdym względem.
Pisarz w satyryczny sposób pokazał współczesność: władzę, urzędy, instytucje, media, społeczeństwo (a...
Moja ulubiona literatura o tematyce żydowskiej kultury, lecz tym razem z domieszką elementów fantastyki. Choć pozornie wszystko realne i prawdziwe, lecz historia istnienia i przetrwania odizolowanego od świata żydowskiego miasteczka, w którym czas zatrzymał się w XIX w., a szaleństwo II wojny światowej i holocaustu zostają im oszczędzone jednak bardzo fantastyczna. Niemniej autor dobrze przedstawił i uzasadnił swoją koncepcję zdarzeń i zaoferował czytelnikom ciekawą historię. Burzliwy rozwód Paszy i Izmaela Lindauerów oraz ich tajemnicze zniknięcie z Kreskolu i podejrzenia starszyzny miasteczka, że mogło dojść do zbrodni stają się przyczyną wysłania posłańca do władz państwowych, a co za tym idzie do odkrycia Kreskolu przez świat zewnętrzny. Posłańcem zostaje osiemnastoletni Jankiel Lewinkopf, sierota, którego ewentualne zaginięcie lub nieprzetrwanie w niebezpiecznych okolicznościach nie zasmuci nikogo w rodzinnym miasteczku. Poznajemy przygody Jankiela w kompletnie obcym i nieznanym świecie, konsekwencje odkrycia Kreskolu przez władze Polski i świata, reakcja mieszkańców zaginionego sztetla na nowoczesną rzeczywistość, która zjawia się u ich bram oraz jak można tę sytuację wykorzystać przeciwko żydowskiej społeczności. Bo oczywiście, że można, Kreskol znajduje się w Polsce. Opowieść odrobinę zabawna, trochę dziwna, ale w przeważającej mierze smutna i bez happy endu.
Moja ulubiona literatura o tematyce żydowskiej kultury, lecz tym razem z domieszką elementów fantastyki. Choć pozornie wszystko realne i prawdziwe, lecz historia istnienia i przetrwania odizolowanego od świata żydowskiego miasteczka, w którym czas zatrzymał się w XIX w., a szaleństwo II wojny światowej i holocaustu zostają im oszczędzone jednak bardzo fantastyczna. Niemniej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zaginiony sztetl” Maxa Grossa jest świetnym debiutem pisarskim, opartym na oryginalnym i intrygującym pomyśle: we współczesnej Polsce odkryte zostaje na nowo zapomniane żydowskie miasteczko (tzw. „sztetl”),którego mieszkańcy żyją dokładnie tak, jak się żyło na głębokiej prowincji w XIX oraz na początku XX w. Władze polskie próbują zintegrować je z resztą kraju, a mieszkańców przeraża nowoczesność i to, co usłyszeli o wydarzeniach, które nastąpiły w ubiegłym stuleciu, lecz szczęśliwie ich ominęły.
Zapomniana miejscowość nazywa się „Kreskol” i życie toczy się w niej bardzo powoli. Otulona lasem (do czego nawiązuje bardzo udana okładka książki) jest kompletnie odizolowana od reszty świata. Najważniejszymi członkami społeczności są lokalni rabini i to oni rozstrzygają spory oraz mówią ludziom jak żyć. Z akcji i przypisów możemy poznać różne funkcje społeczne w żydowskiej społeczności, jednak po początkowym wprowadzeniu do nich pozostaje pewien niedosyt. Z czasem z Kreskola ucieka parę osób i muszą się one skonfrontować z Polakami. Konfrontacje dostarczą szoku obu stronom...
Fabuła rozgrywa się dynamicznie i obfituje w nieprawdopodobne wydarzenia, lecz przy nich autor pokazuje całkiem sensowne ludzkie zachowania i patrzy na sprawy z wielu różnych punktów widzenia (np. sceptyków, którzy sądzą, że odkrycie Kreskola to wielkie oszustwo i kpina). Modernizacja tak zapyziałego i zatrzymanego w czasie miejsca jest trudna dla mocno osadzonej w tradycji lokalnej ludności, nie ułatwia tego fakt, że są przy niej zdani na gojów (nie-Żydów). Pod tym względem można książkę zestawić z „Konopielką” i byłoby to na pewno ciekawie oraz pouczające porównanie.
Autor wykonał całkiem porządny research sprawdzając różne informacje o Polsce (na końcu podał nawet swoją bibliografię, korzystał też z porad polskiego znajomego). Wszystkie imiona i nazwiska bohaterów brzmią sensownie, wspomniane są istniejące miejsca (np. warszawskie „Złote tarasy”). Nie ustrzegł się przy tym pewnych pomyłek, z których najbardziej rzucają się w oczy „Uniwersytet Fryderyka Cybulskiego” albo data ostatniej reformy walutowej (jeszcze przedwojenna!). Ciekawe jest też gdzie leży powieściowy Kreskol. Jako najbliższe od niego nieżydowskie miasto są wspomniane nieistniejące „Smolskie”. Oprócz tego padają nazwy innych miast, z którymi dawniej była związana ludność kreskolska: Lublin i Białystok. Jest też mowa o kozakach, więc na pewno miasto leży w Polsce Wschodniej, w którymś z dwóch województw: lubelskim lub podlaskim (raczej obstawiam to pierwsze z uwagi na bliskość do ukraińskiej granicy). Autor w epilogu zdradza, że jedną z lektur, którymi się posiłkował, był opis sztetla w Ejszyszkach, ale to miasto obecnie leży na Litwie, zatem nie może być ono Kreskolem.
„Zaginiony sztetl” jest lekturą zabawną i inteligentną. Szybko się go czyta, można się nieco dowiedzieć o życiu społeczności żydowskiej. Polecam go, miło mi urozmaicił parę grudniowych wieczorów!
„Zaginiony sztetl” Maxa Grossa jest świetnym debiutem pisarskim, opartym na oryginalnym i intrygującym pomyśle: we współczesnej Polsce odkryte zostaje na nowo zapomniane żydowskie miasteczko (tzw. „sztetl”),którego mieszkańcy żyją dokładnie tak, jak się żyło na głębokiej prowincji w XIX oraz na początku XX w. Władze polskie próbują zintegrować je z resztą kraju, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak ja uwielbiam takie książki! Pomysł może nie jest nowy - izolacja cywilizacyjna i wchodzenie zagubionych w nowy świat pełen nieznanych rzeczy oraz zjawisk - ale jak zrealizowany!
Śmiałam się niemal cały czas, zwłaszcza w drugiej części, kiedy świat nie wie, co zrobić z Kreskolem, a Kreskolanie ze światem.
Autor umieścił akcję w Polsce, czyli ...nigdzie. Znakomicie wpisuje wydarzenia w nasza mentalności i równie doskonale w naszą, skomplikowaną historię dotyczącą nie tylko Żydów i Holokaustu. Przeglądamy się w kartach powieści, jak w lustrze. Czasami lustrze nieco krzywym.
Może tylko za obszerne są dygresje prezentujące losy niektórych bohaterów. To niemal osobne utwory.
Całość czyta się jak z nut, zakończenie zaś nie mogło być inne. I dobrze!
Jak ja uwielbiam takie książki! Pomysł może nie jest nowy - izolacja cywilizacyjna i wchodzenie zagubionych w nowy świat pełen nieznanych rzeczy oraz zjawisk - ale jak zrealizowany!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmiałam się niemal cały czas, zwłaszcza w drugiej części, kiedy świat nie wie, co zrobić z Kreskolem, a Kreskolanie ze światem.
Autor umieścił akcję w Polsce, czyli ...nigdzie. Znakomicie...
Ta książka to alternatywna historia, która ma w sobie coś z powieści łotrzykowskiej. Małe żydowskie miasteczko Kreskol ukryte w lasach na wschodzie Polski. „Nie zauważyli” go ani hitlerowcy ani powojenne władze naszego kraju. Jest jak u Hitchcocka: zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie narasta. W książce młoda mężatka Pasza, która nie chciała wychodzić za mąż, ale została do tego zmuszona, ucieka z Kreskolu i wszyscy myślą, że musiała zginąć w przepastnych lasach otaczających miasteczko. Potem ucieka jej mąż. O nim też się sądzi, że musiał albo zginąć, albo ją zabić. Jest jeszcze Jankiel, którego starszyzna wysyła do sąsiedniego miasta po ucieczce Paszy i jej męża, żeby poinformował władze o ich zaginięciu (morderstwie?). Ale tak nie jest. Pasza odnajduje się Warszawie, zresztą jako prostytutka, jej mąż w katolickim klasztorze. Pasza zakochuje się ze wzajemnością w Jankielu. A na drodze miłości Paszy i Jankiela, poza ich charakterami, stoi bezwzględna burdelmama i jej bandziory. To wszystko dzieje się już po wojnie i informacja o niej i o Zagładzie to dla mieszkańców Kreskola szok. Podobnie, nie mogą oni uwierzyć w przyjście Mesjasza, czyli utworzenie państwa Izrael. Opis zderzenia mieszkańców ze współczesnością oraz z dzisiejszą Polską, zadziwiająco prawdziwie opisaną przez amerykańskiego autora, to majstersztyk. Czy mieszkańcy Kreskola zaadoptują się do współczesnego świata? Czy zaakceptuje ich współczesny świat? O tym wszystkim dowiesz się przeczytawszy tę fascynująca książkę.
Ta książka to alternatywna historia, która ma w sobie coś z powieści łotrzykowskiej. Małe żydowskie miasteczko Kreskol ukryte w lasach na wschodzie Polski. „Nie zauważyli” go ani hitlerowcy ani powojenne władze naszego kraju. Jest jak u Hitchcocka: zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie narasta. W książce młoda mężatka Pasza, która nie chciała wychodzić za mąż,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędąc cztery lata temu w Nowym Jorku mieszkałam na dolnym Brooklyn’ie. Pomiędzy dzielnicą Żydowską i Rosyjską. Gdy pierwszy raz spotkałam Żyda byłam oczarowana… sposobem ubrania i bycia. To było… jakby przeniesienie się do innego wymiaru albo cofnięcie w czasie. Chłopak na oko dwudziestoletni z drugim kolegą ubrani w czarne spodnie, białe koszule, długie czarne płaszcze, kapelusze, spod których wystawały pejsy włosów. Zaciekawili mnie ci ludzie. Dużo się mówi o Żydach, ale czy wiemy cokolwiek więcej o tej narodowości, czy znamy ich kulturę? Max Gross w swojej debiutanckiej powieści „Zaginiony sztetl” z empatią kreśli obraz społeczeństwa, którego jedni się obawiają a inni lekceważą. Zapraszam po więcej do mojej recenzji.
Miasteczko w środku lasu, odcięte od reszty świata, bez elektryczności, środków komunikacji masowej (radio, telewizor, telefon). Brzmi jak utopia albo… bajka. Mała społeczność. Sztywne zasady wiary. Główni bohaterowie – Jankiel i Pasza jako przedstawiciele „zaginionego sztetla” wyruszają w świat. On – by dowiedzieć się, jak się żyje poza osadą, ona – by znaleźć dla siebie lepsze życie. Czy bohaterowie odnajdą się w zwykłej codzienności w zderzeniu z rzeczywistością postępu technologicznego, wszechogarniającego natłoku informacji i nowoczesności?
„Zaginiony sztetl” to tragiczna historia o poszukiwaniu siebie, swojego miejsca na Ziemi i miłości, drodze do swojego wnętrza zawsze okupionej cierpieniem, potrzebie przynależności za wszelką (dosłownie) cenę, z której wybrzmiewają nuty nadziei i ukojenia. Momentami zionęło z treści przeogromne poczucie zagubienia, wewnętrznej pustki i rozdarcia pomiędzy tym, co słuszne dla społeczności, a tym, co słuszne dla jednostki.
Max Gross przepięknym stylem i językiem opisał historię życia, zwyczajów, przesądów i wierzeń Żydów. Zachwyciła mnie refleksyjność narratora. Trzecioosobowa narracja przepełniała powieść tajemniczością i budowała odpowiedni dla poszczególnych scen dramatyzm. Im głębiej w tę historię wchodziłam, tym więcej pojawiało się przemyśleń, dysonansów i… pytań. Czy nasza obecna rzeczywistość jest jedyną słuszną drogą ludzkiej egzystencji? Być czy mieć? Mieć czy być? Czy postęp technologiczny to błogosławieństwo czy przekleństwo?
Max Gross doskonale pokazał zagrożenia współczesnego świata, gdzie zwykła codzienność, miłość, serdeczność, życzliwość i bycie człowiekiem czasem nic nie znaczą… Ludzka zawiść, żądza pieniądza, posiadania byle lepiej i więcej i więcej nas przerastają. Zdecydowanie nie miałam świadomości jak nieszczęśliwi możemy być z coraz szybciej rozwijającej się techniki i technologii.
„Zaginiony sztetl” to mistrzowska powieść o Żydach jako narodowości ale i o ludziach. Każdy z nas znajdzie tu w którymś z bohaterów siebie. Jestem przekonana, że większość z nas chciałaby chociaż przez chwilę zamieszkać w miasteczku Kreskol. Byłoby cudownie bez telefonu, telewizora czy wszelkich zdobyczy techniki po prostu być… i oddychać całym sobą… w ciszy… i jak Jankiel wysuniemy refleksję: „I chociaż na początku z zachwytem dał się wciągnąć w wir postępu, ostatecznie zaczął go on niepokoić”.
Gorąco polecam Wam wybitną powieść Pana Max’a Gross’a „Zaginiony sztetl”
Wydawnictwu Finebooks dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Będąc cztery lata temu w Nowym Jorku mieszkałam na dolnym Brooklyn’ie. Pomiędzy dzielnicą Żydowską i Rosyjską. Gdy pierwszy raz spotkałam Żyda byłam oczarowana… sposobem ubrania i bycia. To było… jakby przeniesienie się do innego wymiaru albo cofnięcie w czasie. Chłopak na oko dwudziestoletni z drugim kolegą ubrani w czarne spodnie, białe koszule, długie czarne płaszcze,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to*Recenzja powstała w ramach akcji recenzenckiej Finebooks.*
Książka ,,Zaginiony Sztetl" na pewno jest pozycją inną, ciekawą i oryginalną, acz niepozbawioną pewnych niedociągnięć.
Sama historia miasteczka, które uchowało się z daleka od cywilizacji, i o o które nie upomniały się okrutne koleje losu jest konceptem nowatorskim. Mnie jako czytelniczce na pewno podobało się przedstawienie kultury żydowskiej, zwyczajów i dziedzictwa. Zabrakło jednak przypisów do pewnych pojęć - sama musiałam je na bieżąco googlować, co nie zawsze było dla mnie komfortowe -> odrywanie się od lektury w autobusie (tam bowiem czytałam głównie),sięganie po telefon, potem odkładanie telefonu, sięganie po książkę - koszmar. Świetnie, że książka posiada tyle ciekawostek i niezrozumiałych dla laików terminów, ale naprawdę: przypisy nie bolą. Poza tym momentami było nużąco, ale plot twist z Teresą mnie rozwalił: sama nie wiem czy pozytywnie czy negatywnie - czytając czułam się jak w oparach absurdu ;). Niemniej humor i pomysł na plus, zabrakło może większego wniknięcia w psychikę bohaterów - mam wrażenie, że charaktery zostały nakreślone tylko powierzchownie.
Czy przeczytałabym tę książkę jeszcze raz? Musiałabym się zastanowić, bo jest dosyć opasła.
Czy poleciłabym ją innym? Chyba tak. Z naciskiem na chyba.
Czy będę ją pamiętać za rok, za dwa? Tego nie wiem.
*Recenzja powstała w ramach akcji recenzenckiej Finebooks.*
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ,,Zaginiony Sztetl" na pewno jest pozycją inną, ciekawą i oryginalną, acz niepozbawioną pewnych niedociągnięć.
Sama historia miasteczka, które uchowało się z daleka od cywilizacji, i o o które nie upomniały się okrutne koleje losu jest konceptem nowatorskim. Mnie jako czytelniczce na pewno podobało się...
Autor ma świetny warsztat pisarski - pisze tak, że trudno tę powieść odłożyć, chce się tylko czytać i czytać, a humor jest przedni. Zachęcam!
Autor ma świetny warsztat pisarski - pisze tak, że trudno tę powieść odłożyć, chce się tylko czytać i czytać, a humor jest przedni. Zachęcam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to