Trzy serca i trzy lwy

Okładka książki Trzy serca i trzy lwy
Poul Anderson Wydawnictwo: Zysk i S-ka fantasy, science fiction
223 str. 3 godz. 43 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Three Hearts and Three Lions
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
223
Czas czytania
3 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
8371500130
Tłumacz:
Darosław J. Toruń
Tagi:
średniowiecze rycerze
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Złoty Wiek SF tom 10 Karen Anderson, Poul Anderson, James Blish, Algis Budrys, Frederik Pohl, Henry Slesar, F. L. Wallace
Ocena 5,5
Złoty Wiek SF ... Karen Anderson, Pou...
Okładka książki The Science Fiction Hall of Fame, Vol. 2-A Poul Anderson, Ben Bova, John W. Campbell, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, Henry Kuttner, C. L. Moore, Lester del Rey, Eric Frank Russell, Cordwainer Smith, Theodore Sturgeon, Herbert George Wells, Jack Williamson
Ocena 0,0
The Science Fi... Poul Anderson, Ben ...
Okładka książki X Minus One 3 Poul Anderson, James Gunn, Fritz Leiber, Alan E. Nourse, Frederik Pohl, Frank M. Robinson, James H. Schmitz, Robert Sheckley, Robert Silverberg, Clifford D. Simak, Theodore Sturgeon, William Tenn
Ocena 0,0
X Minus One 3 Poul Anderson, Jame...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
156 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
719
65

Na półkach:

To znakomita książka, ale chyba tylko dla określonego typu czytelnika. Takiego, który zna (nawet jeśli nie na poziomie eksperckim) cały wachlarz motywów ze średniowiecznych mitów, folkloru i romansów rycerskich i właśnie ich w książkach szuka. Całe szczęście ja właśnie takim czytelnikiem jestem.
Główna przyjemność lektury to szukanie kolejnych odniesień, podanych półheroicznie, półżartobliwie. Dziewica-łabędź? Jest. Wzgórze elfów, pod którym zatrzymuje się czas? Jest. Turniej na zagadki? Jest. Olbrzym zmieniający się w kamień pod wpływem światła słonecznego? Jest. Ziejący ogniem smok? Jest. Poszukiwanie wilkołaka? Jest. Uwodzicielska rusałka? Jest. Troll na leżu z kości? Jest. Dziki gon? Jest. A to wszystko na dwustu stronach, i to szaleńcze tempo może niejednego zrazić, a ja widzę tu odbicie stylu prekursorów gatunku, przede wszystkim Williama Morrisa.
Chyba mam słabość do fantasy Poula Andersona, bo Zaklętym mieczem byłam zachwycona jeszcze bardziej. To książki trochę podobne, bo obie czerpią obficie z mitów, bohaterowie obu są uwikłani w przeznaczenie i czujemy oddech średniowiecznej epiki, podobne jest też przedstawienie elfów. Ale Trzy serca i trzy lwy to powieść o wiele lżejsza, zabawniejsza i bardziej optymistyczna, niemal bez śladu tragizmu przenikającego każdą stronę Zaklętego miecza. Źródłem komizmu jest zderzenie bohatera ze światem, w którym się znalazł, i którego ku własnemu zdumieniu jest częścią – by wspomnieć choćby pokonanie smoka dzięki znajomości termodynamiki albo wydostanie się z opresji dzięki wykorzystaniu reakcji manganu z wodą przy silnym tarciu.

To znakomita książka, ale chyba tylko dla określonego typu czytelnika. Takiego, który zna (nawet jeśli nie na poziomie eksperckim) cały wachlarz motywów ze średniowiecznych mitów, folkloru i romansów rycerskich i właśnie ich w książkach szuka. Całe szczęście ja właśnie takim czytelnikiem jestem.
Główna przyjemność lektury to szukanie kolejnych odniesień, podanych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
298
84

Na półkach:

Wspaniały, metafizyczny traktat o tym, dlaczego w naszym świecie potrzebujemy baśni, fantastyki, opowieści o herosach, archetypów, legend.

A co do samej powieści właściwej jest to klasyczne fantasy osadzone w średniowiecznych klimatach, walce dobra ze złem (która jest uniwersalnym motywem wszelkich opowieści), a my wraz krasnoludem i kobietą-łabędziem przeżyjemy garstkę nadprzyrodzonych przygód w kontrze z przedstawicielami ludowych mitów (wilkołakami, rusałkami i tego typu ustrojstwem). Główny bohater został tu niewytłumaczalnie przeniesiony z pól bitewnych II Wojny Światowej, a jego wykształcenie inżynieryjne pozwoli mu spojrzeć na ten fantastyczny świat przy zachowaniu podstawowych prawideł fizyki. Ciekawy zabieg.

Pod koniec odczuwałem lekkie zmęczenie ale całość czyta się bardzo przyjemnie, a jej uniwersalny charakter sprawia, iż jest to pozycja godna lektury. Ponadto jest to dzieło na prawdę znakomicie napisane, co u Poula Andersona jest standardem.

Wspaniały, metafizyczny traktat o tym, dlaczego w naszym świecie potrzebujemy baśni, fantastyki, opowieści o herosach, archetypów, legend.

A co do samej powieści właściwej jest to klasyczne fantasy osadzone w średniowiecznych klimatach, walce dobra ze złem (która jest uniwersalnym motywem wszelkich opowieści), a my wraz krasnoludem i kobietą-łabędziem przeżyjemy garstkę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
5
5

Na półkach:

Po przeczytaniu tej książki wiele lat temu przekonałam się do fantasy.

Po przeczytaniu tej książki wiele lat temu przekonałam się do fantasy.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
2198
660

Na półkach:

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

Pokaż mimo to

avatar
176
145

Na półkach: , ,

Rzadko sięgam po literaturę fantasy, po tą sięgnąłem przypadkowo sądząc, że to sci-fi, ale już po pierwszych kilku stronach opowieść wciągnęła mnie całkowicie. Historia wydawałoby się niemal banalna - mamy herosa Holgera, mamy przepiękną Alianorę (łabądziewę) i mamy przeskok - trudno zdefiniować, czy w czasie, czy do alternatywnego wszechświata, bo przecież nie jest to średniowiecze, zaludnione setkami fantazyjnych stworów.
Anderson tworzy z tej mieszanki świetny, wybuchowy konglomerat. Nie sposób znaleźć w tej historii słabszych stron. Świetne skrojone postaci - zarówno główne, jak i pozostałe - łącznie z Faerie. Mamy tętniący życiem świat, gdzie razem z ludźmi egzystują wiedźmy, wilkołaki - a te wrażenie pogłębia fakt, że książka nie jest skończoną historią - ona nas wrzuca w środek zdawałoby się legendarnej historii, w której razem z głównym bohaterem odkrywamy rąbka tajemnicy kim tak naprawdę jest Holger, kim jest tajemniczy, szukający go Saracen, co w tym wszystkim robi Morgana Le Fay.
Wisienką na torcie jest ścisły umysł głównego bohatera, który wyjaśnia w logiczny, naukowy sposób zjawiska w nowym świecie ( choćby kapitalne spotkanie z trolem, zakończone dla niego w przykry sposób i efekt zejścia potwora ).
Książka niemal doskonała - na tyle, że kupiłem ją w jakimś antykwariacie i wracam do niej od czasu do czasu.

Rzadko sięgam po literaturę fantasy, po tą sięgnąłem przypadkowo sądząc, że to sci-fi, ale już po pierwszych kilku stronach opowieść wciągnęła mnie całkowicie. Historia wydawałoby się niemal banalna - mamy herosa Holgera, mamy przepiękną Alianorę (łabądziewę) i mamy przeskok - trudno zdefiniować, czy w czasie, czy do alternatywnego wszechświata, bo przecież nie jest to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
567
373

Na półkach: ,

Tekst o "zakrętach jak na górskiej kolejce" trafił do naszego domowego słownika. Bardzo sensualna, opowieść o męstwie, sensie władzy, pożądaniu. Pełna nostalgii za światem męskiego honoru i rycerskiego ducha.

Tekst o "zakrętach jak na górskiej kolejce" trafił do naszego domowego słownika. Bardzo sensualna, opowieść o męstwie, sensie władzy, pożądaniu. Pełna nostalgii za światem męskiego honoru i rycerskiego ducha.

Pokaż mimo to

avatar
588
52

Na półkach: , ,

Sztampowe, ale wypada znać.

Sztampowe, ale wypada znać.

Pokaż mimo to

avatar
421
421

Na półkach: ,

Tak naprawdę, to wcale nie jestem pewien czy ta książka mi się podoba. Za dużo tu wszystkiego, w zbyt szybkim tempie. Jeden wielki archetyp. Holger Carlsen (rycerz nad rycerze), Łabędziawa - oczywiście obłędnie piękna i młoda, na Jednorożcu. Siły Chaosu kontra siły Ładu. Jak zwykle. Avalon, Morgana le Fay. Smok, olbrzym, wilkołak. To jest zbyt proste. Łabędziawa Alianora - to chyba forma imienia Eleonora. Czyżby Akwitańska ? Faryzeusze z Faerie - po nazwie można stwierdzić, że z sił Chaosu (raczej). I parę innych rzeczy. Ale - jest to zgrabnie podane. A scena walki z trollem należy do najbardziej zapadających w pamięci - w literaturze fantasy. Chociaż ze smokiem to Ogierowi Duńczykowi vel Holgerowi Danske poszło za łatwo. Poza tym podobała mi się nazwa świętego miecza - Cortana.

Tak naprawdę, to wcale nie jestem pewien czy ta książka mi się podoba. Za dużo tu wszystkiego, w zbyt szybkim tempie. Jeden wielki archetyp. Holger Carlsen (rycerz nad rycerze), Łabędziawa - oczywiście obłędnie piękna i młoda, na Jednorożcu. Siły Chaosu kontra siły Ładu. Jak zwykle. Avalon, Morgana le Fay. Smok, olbrzym, wilkołak. To jest zbyt proste. Łabędziawa Alianora -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1807
1739

Na półkach: ,

Spod znaku płaszcza i szpady, z wątkiem miłosnym i męskiej przyjaźni oraz i serią nieprawdopodobnych przygód rzecz rozgrywająca się w czarodziejskim świecie, zaraz tuż obok naszego.
Doskonała rozrywka, usteczka same rozciągają się w rogala.

Spod znaku płaszcza i szpady, z wątkiem miłosnym i męskiej przyjaźni oraz i serią nieprawdopodobnych przygód rzecz rozgrywająca się w czarodziejskim świecie, zaraz tuż obok naszego.
Doskonała rozrywka, usteczka same rozciągają się w rogala.

Pokaż mimo to

avatar
608
235

Na półkach:

Nie powiem, żebym pałał jakąś szczególną miłością do literatury fantasy i po wielokroć dawałem wyraz mojemu chłodnemu stosunkowi do tego gatunku. Moim skromnym zdaniem im bardziej dzieło fantasy jest "przegięte", kampowe, drwiące sobie ze świętości gatunku, tyle lepsze - dla czytelników i dla samego siebie. "Prawdziwe" fantasy, w odróżnieniu od science fiction, nudzi mnie śmiertelnie. Szkoda moich pięknych oczu...

Zdziwiłem się więc niemożliwie, gdy chwyciwszy klasyczną, wydaną w 1961 roku powieść fantasy "Trzy serca i trzy lwy" Poula Andersona, zacząłem odczuwać swego rodzaju czytelniczą satysfakcję. A zacząłem tę książkę czytać, gdyż:

a) była szczupła (wolę szczupłe książki, z kobietami mam odwrotnie),
b) Anderson napisał rewelacyjną przewrotną "Podniebną krucjatę",
c) "Trzy serca i trzy lwy" nawiązują do jednej z moich ulubionych powieści, do "Jankesa na dworze króla Artura" Marka Twaina.

Powyższą kolejność należy traktować jako nieprzypadkową.

Powieść na konstrukcję klamrową - otwiera i zamyka ją (powiedzmy) współczesność. Bohaterem jest sympatyczny młody Duńczyk, dusza-człowiek, łagodny olbrzym, który na wieść o wybuchu II wojny światowej opuszcza bezpieczne Stany Zjednoczone i wraca do okupowanej ojczyzny, W czasie jednej z akcji zostaje ranny i przygwożdżony ogniem hitlerowców, traci przytomność, by...ocknąć się w średniowiecznej Europie. No, lub w krainie mocno ją przypominającej.

Chyba nie ma większego sensu zastanawiać się nad mechanizmami, które uruchomiły silnik powieści. Ważniejsza jest przygoda, którą właśnie rozpoczyna bohater. Strumień wypadków jest naprawdę rwący, a rytm, w jakim pojawiają się kolejne atrakcje, przypomina jako żywo mechanikę gier przygodowych - postać pokonuje kolejnych wrogów (wiedźmę, upiory w zbrojach, trolla, wilkołaka, syrenę...), zdobywa niezbędne doświadczenie, otacza się przyjaciółmi, których umiejętności okażą się kluczowe w newralgicznych momentach. Wesoła kompania złożona z szlachetnego rycerza, ślicznej dziewczyny (zamieniającej się w łabędzia, taka tam umiejętność), krasnoluda-realisty i tajemniczego wojownika ze Wschodu to gromadka, jakiej nie powstydziłaby się żadna baśń lub gra fabularna.

Akcja pędzi na łeb, na szyję, jak koń popędzany ostrogami. Nie da się tu wyczuć głębszego intelektualnego zaplecza. No ale przecież nie o to chodzi, by czytelnik "Trzech serc..." zapadł w filozoficzną zadumę nad złożonością świata, chociaż sam bohater od czasu do czasu zaczyna się zastanawiać, czy zmagania pomiędzy Złem a Dobrem, w których chcąc nie chcąc uczestniczy, nie są przypadkiem odbiciem tego samego starcia mającego miejsce w mrocznych latach II wojny światowej. (Dobre pytanie, zapisać je sobie.)

Jasne, miłośnicy cynicznych i niejednoznacznych moralnie bohaterów Sapkowskiego czy innego Martina będą kręcić nosem, ale ja tam lubię proste rozwiązania w prostych książkach, lubię te opowieści o Dobru i Złu, o Porządku i Chaosie, chociaż gdy patrzę na blat mojego biurka i pulpit komputera, zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie zaprzedałem się tej ostatniej sile...

Nie powiem, żebym pałał jakąś szczególną miłością do literatury fantasy i po wielokroć dawałem wyraz mojemu chłodnemu stosunkowi do tego gatunku. Moim skromnym zdaniem im bardziej dzieło fantasy jest "przegięte", kampowe, drwiące sobie ze świętości gatunku, tyle lepsze - dla czytelników i dla samego siebie. "Prawdziwe" fantasy, w odróżnieniu od science fiction, nudzi mnie...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Trzy serca i trzy lwy


Reklama
zgłoś błąd