Las ożywionego mitu

Okładka książki Las ożywionego mitu autorstwa Robert Holdstock
Okładka książki Las ożywionego mitu autorstwa Robert Holdstock
Robert Holdstock Wydawnictwo: Terminus - Wydawnictwo Fantastyczne oraz Kosmiczna Galanteria Cykl: Las ożywionego mitu (tom 1) fantasy, science fiction
309 str. 5 godz. 9 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Las ożywionego mitu (tom 1)
Tytuł oryginału:
Mythago Wood
Data wydania:
2022-08-03
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Data 1. wydania:
2003-09-01
Liczba stron:
309
Czas czytania
5 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396419606
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Tajemniczy las Ryhope zaczyna się o krok za Oak Lodge, posiadłością rodziny Huxleyów. Ojciec, George Huxley, poświęca życie badaniu jego sekretów, przypłacając swą pasję obłędem. Starszy syn kontynuuje jego dzieło, coraz głębiej wkraczając w pierwotną puszczę jej krętymi ścieżkami. Gdy z wojennej zawieruchy powraca do domu młodszy, Steven, on również słyszy niepokojący zew...
Dziennik prowadzony przez Huxleya seniora jest opisem ogarniającego go szaleństwa, lecz także przewodnikiem po zagubionych w gęstwinie traktach. Wiedzie on Stevena w równoległy, nierzeczywisty świat naszych najgłębszych pokładów podświadomości. Jest listem z najstarszych, przedneolitycznych epok, w których granica między Człowiekiem a Naturą jeszcze nie istniała.
Jak zakończy się mityczna podróż, w którą wyruszył Steven Huxley? Czy las Ryhope okaże się grobem, w którym złożony zostanie w gorączkowym, szamańskim rytuale? A może ubrane w ciało starożytne mity będą łaskawe i odkryją przed nim zagadkę niespisanej nigdy opowieści o początkach rodzaju ludzkiego?
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Las ożywionego mitu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Las ożywionego mitu



697 400

Oceny książki Las ożywionego mitu

Średnia ocen
7,4 / 10
329 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Las ożywionego mitu

avatar
3014
788

Na półkach: ,

Utytułowana, nietuzinkowa powieść, niedająca się jednoznacznie zaszufladkować. Formalnie rzecz biorąc jest to fantasy, ale z rodzaju problemowych, nieledwie filozoficznych, czyli mocno odbiegających od powszechnego pojęcia o tym gatunku (no wiecie, smoki, rycerze i chutliwe księżniczki). Przy tym jest to powieść wyraźnie wpasowująca się w dawny rodzaj narracji, typowo brytyjski, z powolnym wprowadzaniem informacji i budowaniem otoczki tchnącej w jakiś sposób staroświeckością (powrót z wojny, upadająca rezydencja, rodzinne tajemnice).

O co w niej konkretnie chodzi? O specyficzne działanie lasu sąsiadującego z rezydencją. Lasu małego optycznie, ale w rzeczywistości wykraczającego poza nasz wymiar i w środku po prostu gigantycznego, będącego fragmentem pierwotnej kniei. Trudno jednak wejść do niego na więcej niż kilkadziesiąt metrów, a do tego ma specyficzną cechę - potrafi wyciągać z podświadomości człowieka (wyłącznie takiego, co to jest świadomy istnienia zjawiska) wzorce mitów i powoływać do życia tzw. mitotwory, czyli ludzi (i nie tylko) będących prawzorcami postaci przewijających się przez legendy i mitologię (np. kobieta będąca pierwowzorem Ginewry).

Idea takiego lasu i powstawania mitotworów jest fascynująca i przemyślana na wielu poziomach, gorzej jednak poszło z samą konstrukcją fabuły. Została ona podzielona na trzy bloki, z czego pierwsza dwa - nie oszukujmy się - są dość nudne, bo jeden podaje podstawową wiedzę o badaniach prowadzonych przez ojca bohatera i o samym zjawisku, a drugi w zasadzie koncentruje się na codziennym życiu bohatera i na jego rozwijającym się romansie z Guiwenneth. Przy czym jej obecność niczego nie wyjaśnia, bo bohater nie zna jej języka i nie są w stanie tak naprawdę się dogadać. Dopiero trzecia część, z wyprawą do lasu, serwuje coś, co można nazwać akcją. No ale trzeba najpierw "przegryźć się" przez blisko dwieście stron, czyli więcej niż połowę objętości.

Mimo to warto się zapoznać z "Lasem ożywionego mitu", bo to zupełnie nietypowe doświadczenie literackie, w dodatku zmuszające chwilami do intelektualnego zmierzenia się z wcale nie tak prostymi konceptami antropologicznymi.

Dodatkowy plus dla wydawcy za sensowne posłowie, choć równocześnie szkoda, że ograniczył się do wznowienia pierwszych dwóch tomów, nie wydając kolejnych pięciu, które wciąż pozostają u nas nieznane.

Utytułowana, nietuzinkowa powieść, niedająca się jednoznacznie zaszufladkować. Formalnie rzecz biorąc jest to fantasy, ale z rodzaju problemowych, nieledwie filozoficznych, czyli mocno odbiegających od powszechnego pojęcia o tym gatunku (no wiecie, smoki, rycerze i chutliwe księżniczki). Przy tym jest to powieść wyraźnie wpasowująca się w dawny rodzaj narracji, typowo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2
2

Na półkach:

Jedna z lepszych książek jakie czytałem, szukam podobnych książek, niech ktoś mi napisze, bo nawet AI nie daje sobie z tym rady i poleca mi wiedźmina("bo mity").
Druga książka z serii, Lavondyss, jest z punktu widzenia kobiety, też dobra, ale przekombinowana.

Jedna z lepszych książek jakie czytałem, szukam podobnych książek, niech ktoś mi napisze, bo nawet AI nie daje sobie z tym rady i poleca mi wiedźmina("bo mity").
Druga książka z serii, Lavondyss, jest z punktu widzenia kobiety, też dobra, ale przekombinowana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
992
907

Na półkach:

Cóż to była za niezwykła podróż! W momencie gdy byłam pewna, że fantastyka niczym nie może mnie już zaskoczyć - weszłam do Lasu...

To nietypowa historia, która powoli oddziałuje na umysł czytelnika na równi z tym jak wpływa na swoich własnych bohaterów.

Przenosimy się do Anglii w czasy około wojenne - będziemy balansować między czasem obecnym, a minionym. Autor nie musi szczególnie wysilać się by zbudować atmosferę subtelnej grozy i wiszącego w powietrzu napięcia. Starczy, że opisuje tamtejszy pozamiejski krajobraz. Co może być bardziej niepokojącego od prawdziwego lasu tchnącego pierwotnym duchem, w zamglonej Anglii? Chyba jedynie to co widzimy kątem oka, na granicy jaźni- mitotwory.

Ta książka to niesamowita podróż przez folklor i wierzenia, celtyckie legendy, które rosły i przekształcały się od zamierzchłych czasów. To oryginalna opowieść, której nie potrzeba bronić bo broni się sama z siebie.

Wyruszcie w podróż w głąb Lasu bo naprawdę warto.

Cóż to była za niezwykła podróż! W momencie gdy byłam pewna, że fantastyka niczym nie może mnie już zaskoczyć - weszłam do Lasu...

To nietypowa historia, która powoli oddziałuje na umysł czytelnika na równi z tym jak wpływa na swoich własnych bohaterów.

Przenosimy się do Anglii w czasy około wojenne - będziemy balansować między czasem obecnym, a minionym. Autor nie musi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1081 użytkowników ma tytuł Las ożywionego mitu na półkach głównych
  • 653
  • 419
  • 9
205 użytkowników ma tytuł Las ożywionego mitu na półkach dodatkowych
  • 106
  • 30
  • 25
  • 25
  • 7
  • 7
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Wielka księga potworów, t.2 Clive Barker, Basil Copper, Robert Holdstock, Joe R. Lansdale, Tanith Lee, Kim Newman, Robert Silverberg, Michael Marshall Smith, Karl Edward Wagner
Ocena 5,7
Wielka księga potworów, t.2 Clive Barker, Basil Copper, Robert Holdstock, Joe R. Lansdale, Tanith Lee, Kim Newman, Robert Silverberg, Michael Marshall Smith, Karl Edward Wagner
Robert Holdstock
Robert Holdstock
Robert Holdstock (pseud. Carlsen Chris lub Faulcon Robert lub Black Robert),ur. 2 sierpnia 1948 w Kencie, zm. 29 listopada 2009 – brytyjski pisarz fantasy. Jego twórczość była silnie zakorzeniona w mitologii nordyckiej. Laureat World Fantasy Award w 1985 roku z "Las ożywionego mitu", a takze British Science Fiction Award w 1988 za "Lavondyss".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Las ożywionego mitu przeczytali również

Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy Robert Holdstock
Lavondyss. Podróż do nieznanej krainy
Robert Holdstock
I po raz drugi poprzez spotkanie z Robertem Holdstockiem „Nawiedziło mnie poczucie rozpoznania…”, podobne do tego, które towarzyszyło mi podczas czytania „Lasu ożywionego mitu”. Pomiędzy tymi dwiema książkami nie ma bezpośredniego związku, można je zatem czytać w kolejności dowolnej (choć proponuję zacząć od Lasu). To, czego doświadczycie, obcując z powieściami Holdstocka – a piszę to szczerze – bliskie jest jakiemuś podskórnemu swędzeniu, drażniącej wysypce wywołanej kontaktem z czymś nieznanym, upojeniu magicznym wywarem, odurzeniu zapachem mokrego mchu i woni igliwia. Dawno żadna książka nie wywołała u mnie konkretnie takiego właśnie, trudno opisywanego, niezidentyfikowanego niepokoju, poczucia, że prócz mnie, tekstu i bohaterów jest jeszcze coś innego, czego autor nie chce ujawniać, a o czym doskonale wie, i trzyma nas w ciągłym napięciu. To jak stanie w lesie, gdy poprzez liściaste korony dębowych starców, pamiętających czasy przedwieczne, raz spływa na nas ciepły, niosący ulgę blask słońca, by po chwili zasnuć soczystą trawę chłodem i cieniem, zapowiedzią nieuniknionego końca. Holdstock po mistrzowsku potrafi tworzyć niepowtarzalny nastrój, który z jednej strony jest nieco przerażający, a z drugiej to niemal rzeczywiste dotykanie grozy pochłania nas i tak, chcemy tego więcej. „Lavondyss” jest jak tytułowy tajemniczy las – książka wciąga równie intensywnie w nieodkrytą, widzianą jedynie kątem oka otchłań kniei. Wraz z młodą bohaterką, która na własnej skórze doświadcza potęgi puszczy, wybieramy się w podróż, której celem jest odnalezienie dawno zaginionego członka rodziny. Wszelkie „dziwaczności” które do tej pory spotkały Tallis są niczym w porównaniu z tym, co spotka ją po przekroczeniu niewidzialnej, magicznej granicy lasu. Za nią inaczej płynie czas i pory roku. Przeszłość jest teraźniejszością, a przeszłość minioną epoką, zaś postaci, które można tam spotkać, są obrazem jakiejś imaginacji, duchami wyobraźni, powidokiem – lecz nie autora książki, ale jej bohaterki. Szybko zapominamy, które z tej dwójki opowiada nam tę historię. Nie zamierzam, zdradzać fabuły – blurb powie Wam wszystko. Bo paradoksalnie ona jest tylko pretekstem, by doznać niespotykanego. Jakże zgrabnie Holdstock wiąże celtyckie, arturiańskie mity (i wiele, wiele innych),wywleka je na zewnątrz, zmienia, doprawia całkiem potężną chochlą horroru i krwawej łaźni, nie boi zadawać śmierci. Podrzuca kąski stanowiące rozwiązanie tajemnicy i jednocześnie coraz mocniej osadza nas wśród już nie pojedynczych mitotworów, ale całych plemion, wojen i legend. To jest wyprawa bez końca (a prawdę mówiąc i bez początku, taki literacki przekładaniec),„zabawa” w wymyślanie i przekształcanie archetypicznych postaw i postaci, przewlekanie przez nie własnych doświadczeń, pamięci i poznanych legend, lepienie rzeczywistości z ulotnych mgnień po to, by stworzyć spójny, rządzący się własnymi prawami świat. Poszukiwanie wymaga nieustannego krążenia i bycia w ruchu (nie możemy spocząć, las nie pozwali nam nabrać tchu). Tak właśnie działa puszcza, zdradziecko wysysając z nas soki życia, ale w zamian dodając duchowości graniczącej z magią. Zatem nawet jeśli jest to wyprawa toczącą się w kółko, to jest zaskakująco upajająca. Wędrujemy przez puszczę, przepływamy jeziora, spotykamy Stare Zakazane Miejsce, podróżujemy tunelami z pogranicza magii i snu, doświadczamy epickich bitew i tych, które toczą się w rozpadających się chatynkach. Cienie rzucają zaklęcia na konnych wojowników i wioskę, w której mieszka ktoś, który nie powinien się tam znajdować. Na dokładkę dostajemy chłopca, który do dziś śni mi się jako najstraszliwsza z nocnych zmór, genialne dziecko Holdstocka. Obłąkaniec, dzikus i największy z magów. Stwórca i ten, który odbiera życia. Demon. I właśnie chyba w tym ciągłym wywoływaniu w czytelnikach niepokoju Holdstock wygrywa w walce o naszą uwagę i zaangażowanie. Udowadnia, jak ważna jest o p o w i e ś ć jako taka, jak wielka siła kryje się w pamiętaniu i przekazywaniu pamięci, tworzeniu nowych labiryntów znaczeń, zbudowanych z cegiełek tajemnicy, szczypty prawdy i iluzji, ledwie zapamiętanego obrazu. Zaszczepia w nas myśl, wywołuje drżenie, jakąś niezrozumiałą obawę, że to, co czytaliśmy tylko m o ż e być fikcją. Pisze o lesie tak, jakby w nim był i w nim żył, jakby znał jego podszepty i sekrety. To nie jest łatwa książka, fantastyka o stworkach hasających po zielonych polach i słonecznym lesie. Przeczołga, może zmęczyć, ale gwarantuje wyjątkowe doznania. Kawałek świetnej literatury, wyjątkowej w sposób absolutny.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na811 miesięcy temu
Ogród Suldrun Jack Vance
Ogród Suldrun
Jack Vance
Sięgając po pierwszy tom cyklu Lyonesse, spodziewałam się klasycznej, może nieco staroświeckiej fantasy w duchu legend arturiańskich. Otrzymałam opowieść bardziej przewrotną, chłodniejszą emocjonalnie, a przy tym zaskakująco okrutną. Jack Vance nie głaszcze czytelnika po głowie, prowadzi go przez świat, w którym piękno i bezwzględność idą wspólnie pod rękę. „Ogród Suldrun” była niejednoznaczna, ale w najlepszym możliwym sensie tego słowa. To jedna z tych książek, które nie próbują się przypodobać czytelnikowi. Zamiast tego oferują coś bardziej wymagającego, doświadczenie powolnego zanurzania się w świecie, który żyje własnym rytmem i zupełnie nie przejmuje się tym, czy nadążamy. Akcja powieści „Ogród Suldrun” rozgrywa się na Wyspach Pradawnych, gdzie dziesięć królestw toczy boje o dominację. Jednym z nich rządzi ambitny i wyrachowany król Casmir z Lyonesse. To w jego cieniu dorasta Suldrun, córka, która od najmłodszych lat rozczarowuje ojca samym faktem istnienia. Jest wrażliwa, uparta i nie chce podporządkować się dworskim zasadom ani planom aranżowanego małżeństwa. Kiedy otwarcie sprzeciwia się woli króla, zostaje ukarana, trafia do odosobnienia w ogrodzie u podnóża zamku. To miejsce, które kiedyś było jej schronieniem, staje się teraz więzieniem. Lata spędzone w samotności odcinają Suldrun od świata, ale nie odbierają jej wewnętrznej siły. Czy uda jej się uciec z tej niewoli? Jaki los czeka księżniczkę? „Ogród Suldrun” to opowieść o dumie, samotności i cenie nieposłuszeństwa. O tym, jak łatwo zniszczyć coś kruchego w imię ambicji, o tym, że nawet najpiękniejszy ogród może stać się miejscem tragedii. Ten świat jest gęsty od niedopowiedzeń, dziwności, magii, która nie błyszczy spektakularnie, tylko czai się gdzieś na obrzeżach rzeczywistości. To fantasy, które nie opiera się na spektakularnych zwrotach akcji, lecz na powolnym odkrywaniu zależności między bohaterami i konsekwencji ich decyzji. „Ogród Suldrun” to nie tylko opowieść o jednej bohaterce, ale początek szeroko zakrojonej sagi. To historia o władzy, dumie i konsekwencjach decyzji, które choć podejmowane na dworach odbijają się na losach jednostek. Tragedia Suldrun staje się jednym z fundamentów dalszych wydarzeń, które będą rozwijane w kolejnych tomach cyklu. Nierówne tempo, chłodna narracja i częste zmiany perspektywy mogą utrudniać pełne zaangażowanie się w historię. Emocje są tu bardziej wyciszone niż intensywne, co sprawia, że nie każdy czytelnik poczuje się w tym świecie komfortowo.
Snieznooka - awatar Snieznooka
oceniła na75 dni temu
Obcy w obcym kraju Robert A. Heinlein
Obcy w obcym kraju
Robert A. Heinlein
„Obcy w obcym kraju” czyli „mokry sen hippisów”. Muszę przyznać, że miałem zupełnie inne wyobrażenie o tej książce. Wynikało ono z tego jak często można się spotkać z tym tytułem w popkulturze oraz z moich wcześniejszych doświadczeń z prozą Heinleina. I tu podkreślam, że mój lekki zawód wynika z błędnych wyobrażeń, ale pod żadnym pozorem nie z tego, że jest to zła pozycja. Książka jest podzielona na pięć części, i po przeczytaniu każdej z nich miałem inne odczucia co do niej. Jeśli oczekujecie po tej książce typowego science fiction z bronią laserową i statkami kosmicznymi, to jest tu tego troszeczkę ale jest to opisane krótko i raczej ogólnikowo. Jest to przede wszystkim komentarz Heinleina na temat Ameryki i społeczeństwa jego czasów (choć akcja osadzona jest w przyszłości). Obrywa się w nim każdemu kto próbuje wywierać wpływ na społeczeństwo poprzez wciskanie mu swoich poglądów. Choć Heinlein był patriotą, ostro krytykuje rząd (a raczej to czym obawia się, że może się stać),wszystkie instytucje policyjne, korporacje, organizacje społeczne i religijne, które w tamtym czasie nadużywały swoich wpływów. Dla Heinleina najważniejszą wartością była wolność i prawo do krytycznego myślenia. I tym jest właśnie ta książka, swego rodzaju „pobudzaczem” krytycznego myślenia. Heinlein próbuje pokazać poprzez zderzanie ze sobą wszelkiego rodzaju ideologi i poglądów, że świat nie powinien ulegać jakiejś grupie tylko dlatego, że inni skandują jej hasła. Opisuje człowieka wychowywanego w kulturze innej planety, który po prostu myśli inaczej niż wszyscy dookoła, i to jak reagują ludzie na jego zachowania i poglądy. Choć książka ta nazywana jest „biblią hippisów”(i nie ma się co dziwić, ponieważ główny bohater promuje wolną miłość i siłą woli potrafi „usuwać zło” wokół niego),to jednak i hippisom się obrywa. Jak to wynika z ludzkiej natury hippisi postanowili zignorować dość istotne elementy powieści, które były dla nich nie wygodne. Wszystko co udaje się Mike'owi udaje mu się dlatego, że dysponuje kosmicznymi umiejętnościami i specyficznymi zasobami. W prawdziwym świecie styl życia dzieci kwiatów zderzał się ze ścianą rzeczywistości w momencie kiedy trzeba było opłacić rachunki za wynajmowane lokum, kupować jedzenie, zmagać się z porannym kacem, głodem narkotykowym oraz wszelkiego rodzaju chorobami wynikającymi z ich stylu życia. Serdecznie polecam te pozycję, jednak proszę pamiętajcie, że nie jest to typowe przygodowe science fiction ale raczej „socjologiczno-filozoficzne” science fiction.
Kaczmar - awatar Kaczmar
ocenił na813 dni temu
Grendel John Gardner (USA)
Grendel
John Gardner (USA)
Książka, która zostawiła we mnie dosyć dużo przemyśleń. Niekoniecznie pozytywnych, ale nie odbierajcie tego jako wada. Po prostu ciężko tryskać humorem np. po rozdziale ze smokiem. Dla osób, które lubią sobie pofilozofować myślę, że to naprawdę świetna pozycja. Sama postać Grendela wprawia w dość mocny dysonans, bo nie da się mu przypiąć jednoznacznej łatki zły/dobry, potwór/ofiara. Grendel po prostu nie radzi sobie z otaczającym go światem i sam ze sobą. To czyni go zaskakująco ludzkim jak na potwora 😉 Przyznaję, że poemat "Beowulf" nie był mi wcześniej znany, więc mogłem nie wyłapać wielu nawiązań. To słowo kojarzyło mi się jedynie z nazwą gry, w którą nawet nie grałem, więc byłem kompletnym ignorantem w tym temacie. Jeśli czyta to inny "ignorant" - nie zniechęcaj się, naprawdę warto dać szansę powieści Gardnera. Jeśli miałbym się czegoś koniecznie czepiać to dwie kwestie: - troszkę nie podobało mi się zakończenie, ale nie będę tutaj spoilerować. Po prostu miałem inne oczekiwania. Taki to już los czytelnika heh - miejscami język utrudniał mi czerpać przyjemność z czytania. Z tego powodu dosyć długo zajęło mi skończenie książki. 1/3 przeczytałem szybko, lecz później się zawiesiłem. Dopiero lot samolotem mnie zmotywował do dokończenia. Natomiast jak widać po mojej ocenie, nie była to aż taka męczarnia jak mogło zabrzmieć.
modr7evv - awatar modr7evv
ocenił na72 miesiące temu
Kantyczka dla Leibowitza Walter Miller
Kantyczka dla Leibowitza
Walter Miller
„Kantyczka dla Leibowitza” to taka książka, która najpierw wydaje się spokojna, wręcz surowa, a potem nagle orientujesz się, że coś w tobie przestawiła. Nie robi tego krzykiem ani tanimi sztuczkami. Raczej powoli, cierpliwie, jakby z dystansem. I to chyba jej największa siła. Na pierwszy rzut oka to historia o zakonnikach, którzy żyją gdzieś na pustkowiu i zajmują się kopiowaniem starych tekstów. Niby nic wielkiego. Ale im dalej w to wchodzisz, tym bardziej czujesz, że to nie jest tylko opowieść o przeszłości po katastrofie, tylko o tym, jak uparcie człowiek próbuje ocalić sens, nawet kiedy wszystko wokół mówi, że to bez sensu. Ten świat po upadku cywilizacji nie jest efekciarski. Nie ma tu fajerwerków ani widowiskowych ruin. Jest kurz, monotonia, rytuał i dziwna, cicha nadzieja. Najbardziej uderzyło mnie to, jak książka traktuje wiedzę. Nie jako coś oczywistego i dostępnego, tylko jako coś kruchego, co można bardzo łatwo stracić. I wtedy zaczyna się robić niewygodnie, bo nagle pojawia się myśl, że to wcale nie jest tak odległe od naszej rzeczywistości, jak by się chciało. Te wszystkie fragmenty o przepisywaniu, o niezrozumiałych schematach, o czczeniu czegoś, czego już nikt do końca nie rozumie — to trochę jak patrzenie na świat, w którym forma przetrwała, ale sens się gdzieś rozmył. Jest w tej książce też coś dziwnie ironicznego. Autor potrafi pokazać tragedię w sposób, który momentami aż ociera się o absurd. Nie taki śmieszny, tylko raczej gorzki. Jakby mówił: zobacz, do czego dochodzimy jako gatunek, i zobacz, jak niewiele się uczymy. Historia zatacza koło, ludzie popełniają te same błędy, tylko w innych dekoracjach. I to boli, bo brzmi znajomo. Podobało mi się też, że to nie jest książka, która się spieszy. Ona daje czas na myślenie. Czasem aż za bardzo, bo bywają momenty cięższe, bardziej statyczne, gdzie można się lekko odbić. Ale jeśli się przez to przejdzie, to dostaje się coś więcej niż zwykłą fabułę. Dostaje się klimat, refleksję i taki cichy niepokój, który zostaje po zamknięciu książki. No i ten podział na części — każda z nich trochę inna, trochę o czym innym, a jednak wszystko się łączy. To daje poczucie, że patrzysz na coś większego niż jedna historia. Jakbyś oglądał cykl, a nie pojedynczy moment. I wtedy dopiero widać, o co tu naprawdę chodzi — o powtarzalność, o pamięć, o to, czy człowiek jest w stanie wyrwać się z własnych schematów. To nie jest książka dla każdego, bo nie próbuje się przypodobać. Jest spokojna, momentami chłodna, chwilami wręcz niewygodna. Ale jeśli trafisz na nią w odpowiednim momencie, to potrafi wejść głęboko. Zostawia z pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi. I chyba właśnie dlatego warto ją przeczytać.
eR_ - awatar eR_
ocenił na73 dni temu

Cytaty z książki Las ożywionego mitu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Las ożywionego mitu