Pierwsze trzy minuty

Okładka książki Pierwsze trzy minuty autorstwa Steven Weinberg
Okładka książki Pierwsze trzy minuty autorstwa Steven Weinberg
Steven Weinberg Wydawnictwo: Prószyński i S-ka astronomia, astrofizyka
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The First Three Minutes: A Modern View Of The Origin Of The Universe
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7180-609-4
Tłumacz:
Aleksander Blum
Opublikowana po raz pierwszy w 1977 roku książka fizyka amerykańskiego, laureata Nagrody Nobla z 1979 r., jest klasyczną już dziś pozycją z dziedziny kosmologii. Opisuje ona początek Wszechświata, który nastąpił kilkanaście miliardów lat temu. Zachodzące wówczas procesy fizyczne miały decydujący wpływ na jego obecny kształt. Weinberg przedstawia nie tylko stan naszej wiedzy, ale także metody, dzięki którym możemy badać tak odległą przeszłość. Obecne, drugie polskie wydanie książki, zawiera posłowie autora, omawiające najnowsze odkrycia i hipotezy kosmologiczne.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierwsze trzy minuty w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pierwsze trzy minuty



572 353

Oceny książki Pierwsze trzy minuty

Średnia ocen
7,2 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pierwsze trzy minuty

avatar
65
52

Na półkach:

Książka wydaje się być napisana stosunkowo przystępnym językiem jak na tę tematykę, niemniej czyta się dość topornie.
W bardzo dużym skrócie autor rzuca tezę, że to czy wszechświat będzie się wiecznie rozszerzał czy też w końcu dojdzie do pewnego punktu i zacznie wędrówkę w drugą stronę, zależy od tzw. gęstości krytycznej Wszechświata. Jako, że tego typu rozważania często dotykają sfery filozoficznej czy wręcz mistycznej, Pan Weinberg pozwala sobie na komentarze z zakresu naszego pochodzenia co jest dużym atutem książki.
Poszczególne rozdziały opisują kolejne fazy Wszechświata od tzw. chwili zero z wyszczególnieniem konkretnego okresu w jakim się odbywały.
Dużym plusem jest dodatek w postaci słowniczka pojęć, który przystępnie wyjaśnia hasła z tekstu a także suplement matematyczny.

Książka wydaje się być napisana stosunkowo przystępnym językiem jak na tę tematykę, niemniej czyta się dość topornie.
W bardzo dużym skrócie autor rzuca tezę, że to czy wszechświat będzie się wiecznie rozszerzał czy też w końcu dojdzie do pewnego punktu i zacznie wędrówkę w drugą stronę, zależy od tzw. gęstości krytycznej Wszechświata. Jako, że tego typu rozważania często...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3
3

Na półkach:

Świetna intelektualnie książka, chodź dla fanów kosmologii nie do końca odkrywcza. Ostatnie trzy minuty - tego samego autora - stawiam odrobine wyżej.

Świetna intelektualnie książka, chodź dla fanów kosmologii nie do końca odkrywcza. Ostatnie trzy minuty - tego samego autora - stawiam odrobine wyżej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
176
30

Na półkach: , ,

"Próba zrozumienia Wszechświata jest jedną z bardzo niewielu rzeczy, dzięki którym życie ludzkie przestaje być farsą i nabiera wdzięku tragedii."
Tego rodzaju osobistych przemyśleń nie znajdziemy za wiele, a szkoda.
Szacowany czas na tą pozycję to wg portalu 3 godziny i 44 minuty. Szybko okazało się, że jest to nieco cięższa książka od np. Krótkiej historii czasu. Zajęła mi ponad tydzień. Autor prezentuje przekrojową wiedzę na temat "Wielkiego wybuchu". Wydana w roku 1977 wciąż w większości aktualna.
Zaktualizowana w 1993 odnosi się do danych zebranych przez COBE oraz CERN, jednak wciąż jest to czas przed uruchomieniem LHC.
Sporo miejsca zostało poświęcone na dwa podstawowe odkrycia, które pozwalają mówić o "pierwszych trzech minutach", czyli promieniowaniu mikrofalowemu i ucieczce galaktyk.
Zawiera słowniczek, obszerną bibliografię oraz suplement matematyczny z podstawowymi problemami omawianymi w książce.
Chociaż krótka to niezwykle kompletna.

W swoim komentarzu wiele ludzi wspomina o tym czy prezentowana widza jest nadal aktualna. Odpowiem pół żartem, pół serio.
Być może z powodu coraz trudniejszych do zrozumienia dla przeciętnych ludzi odkryć, rok wydania nie jest wcale wadą.
Wręcz przeciwnie, są to ostatnie dekady literatury popularnonaukowej w których chociaż w niewielkim stopniu czytelnik coś zrozumie.
A być może to tylko wyzwanie dla autorów?

"Próba zrozumienia Wszechświata jest jedną z bardzo niewielu rzeczy, dzięki którym życie ludzkie przestaje być farsą i nabiera wdzięku tragedii."
Tego rodzaju osobistych przemyśleń nie znajdziemy za wiele, a szkoda.
Szacowany czas na tą pozycję to wg portalu 3 godziny i 44 minuty. Szybko okazało się, że jest to nieco cięższa książka od np. Krótkiej historii czasu. Zajęła mi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

360 użytkowników ma tytuł Pierwsze trzy minuty na półkach głównych
  • 249
  • 107
  • 4
67 użytkowników ma tytuł Pierwsze trzy minuty na półkach dodatkowych
  • 48
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Pierwsze trzy minuty

Inne książki autora

Steven Weinberg
Steven Weinberg
Amerykański fizyk teoretyczny, profesor University of Texas at Austin. W roku 1950 roku podjął studia na Uniwersytecie Cornella. Po ukończeniu studiów I stopnia, wyjechał do Kopenhagi, aby kontynuować edukację w Instytucie Fizyki Teoretycznej. Tam, we współpracy z Davidem Frischem i Gunnarem Källénem rozpoczął pracę badawczą. Po rocznym pobycie w Danii, wrócił do Stanów Zjednoczonych, i ukończył studia na Uniwersytecie Princeton, uzyskując doktorat w 1957 roku pod opieką naukową Sama Treimana. W latach 1959-1960 pracował na Uniwersytecie Columbia, a od 1960 do 1966 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W tym czasie prowadził badania dotyczące różnych tematów, m.in. fizyki cząstek elementarnych, czy zachowaniami wysokoenergetycznymi na diagramach Feynmana. Zaczął także interesować się astrofizyką, zaczął pisać pierwsze rozdziały książki "Gravitation and cosmology" (ukończonej w 1971 roku). W 1966 roku uzyskał stanowisko wykładowcy (Loeb Lecturer) na Uniwersytecie Harvarda, był także profesorem wizytującym na Massachusetts Institute of Technology. W 1969 roku objął stanowisko profesora fizyki na tej uczelni. W 1973 roku, gdy Julian Schwinger odszedł z Uniwersytetu Harvarda, Weinberg objął tam stanowisko profesora. Współpracował także z Smithsonian Astrophysical Observatory. W 1982 roku przeniósł się na Uniwersytet Teksański w Austin. W 1967 roku sformułował teorię opisującą zarówno oddziaływania słabe, jak i oddziaływania elektromagnetyczne. W 1973 roku tzw. „elektrosłaba teoria” Weinberga została potwierdzona doświadczalnie w akceleratorach cząstek. W roku 1979 otrzymał, wraz z Sheldonem Lee Glashowem i Abdusem Salamem, Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za prace nad jednolitą teorią wzajemnego słabego i elektromagnetycznego oddziaływania cząstek elementarnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Pierwsze trzy minuty przeczytali również

Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił Frank Wilczek
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił
Frank Wilczek
Im dalej jestem od szkoły, tym częściej łapię się na tym, że przychodzą mi do głowy "wielkie" pytania, takie, które teoretycznie powinny zaświtać już w głowie dziecka. Ale nie świtają, bo głowa ta jest zawalona podstawą programową. W każdym razie, jednym z takich pytań jest to o pochodzeniu masy. Jest tak wielkie, że aż banalne - kto by się nad tym zastanawiał? Przecież to oczywiste... na tyle, że Wilczek poświęcił na to zagadnienie całą książkę, która w części części jest listą pytań... na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Natomiast odpowiedź Wilczka na pytanie o pochodzenie masy czy też, jak sam zaznacza, na pochodzenie 95% masy (zwykłej, starej, dobrej, znanej masy, która stanowi podobno raptem 5% masy wszechświata - za resztę odpowiadają czarna materia i czarna energia, które w rzeczywistości nie są czarne, tylko przezroczyste...),otóż odpowiedź ta, podobnie jak wszystkie rozważania tłumaczące kwestie "poboczne", a pomagające zrozumieć samą odpowiedź, jest, cóż, tak szalona, że aż ciężko w nią uwierzyć. A jednocześnie tak pociągająca i - tu brawa dla autora - z małymi wyjątkami tak przystępnie opisana, że ciężko w nią nie uwierzyć. Fakt, że całą istotę elektrodynamiki kwantowej da się wyrazić na paru rysunkach stworzonych, zdawałoby się, ręką dziecka (nie dziwi teraz, że Feynman, poza tymi diagramiami, odpowiada również za "metodę Feynmana" do uczenia się). Fakt, że masa powstaje z bezmasowych gluonów i kwarków o bardzo niewielkiej masie. Fakt, że powstajemy z niczego i w dużej mierze jesteśmy wypełnieni niczym (na co wskazuje stosunek wielkości atomu do wielkości jego jądra). Wszystko to sprawia wrażenie, że świat jest znacznie mniej realny, niż nam się wydaje. Kto wie, może kiedy naukowcom uda się odpowiedzieć na pytania stawiane przez Wilczka (i pewnie jeszcze parę innych),świat, jaki znamy, zniknie, a grający w grę zwaną Życiem gracz przejdzie do kolejnego poziomu. Fizyka zdaje się właśnie tym - grą typu escape room, w której z pomocą poszlak naukowcy starają się odtworzyć reguły rządzące światem.
Ida - awatar Ida
oceniła na93 miesiące temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny),każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana),bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na84 lata temu
Kosmologia kwantowa Michał Heller
Kosmologia kwantowa
Michał Heller
Niełatwo czyta się tę "Kosmologię". Przegląd dokonań fizyki teoretycznej nie jest co prawda przegadany i nie ma w nim formalizmów. Jednakowowoż, kiedy się już za tę książkę chwyta, to trzeba nieco odświeżyć elementarium relatywistyki, pojęcia i terminologię Kosmologii. Dobrze jest przyjąć też dawkę teorii kosmologicznych usiłujących tłumaczyć z czego i z skąd się Wszechświat począł. Wszystko u mnie szło całkiem dobrze (nadążałem) do entropii, a ściślej mówiąc do entropii Wszechświata. Tu poległem i musiałem ten rozdział powtórzyć ze dwa razy nim dotarłem do sedna wywodu Autora - geometrii naprzemiennej oświetlającej ponoć drogę ku teorii wszystkiego (unifikacji grawitacji i pozostałych już oddziaływań, które fizyka już uważa za okiełzane). Od geometrii już było tuż-tuż do przedstawienia autorskiego pomysłu na wskazanie, kto we Wszechświecie rządzi. Oczywiście, że Planck. To początek i koniec, a na tym nie koniec. Znajdziecie to już jednak w książce sami. Podpowiem tylko, że najbardziej wywracające głowę jest pojęcie bezczasu (tak, czas może nie istnieć - przynajmniej w teorii, o której przeczytacie). Książka ma swoje lata i daje się to odczuć, bo od roku wydania (2001) fizyka teoretyczna pokonała spory dystans ku kwantowej grawitacji mającej tłumaczyć nasz Wszechświat w skali kosmologicznej. Jeśli więc skusicie się na tę książkę, to na niej skończyć przygody z Kosmologią i Fizyką po prostu nie wolno.
reversed - awatar reversed
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Pierwsze trzy minuty

Więcej

Próba zrozumienia Wszechświata jest jedną z bardzo niewielu rzeczy, dzięki którym życie ludzkie przestaje być farsą i nabiera wdzięku tragedii.

Próba zrozumienia Wszechświata jest jedną z bardzo niewielu rzeczy, dzięki którym życie ludzkie przestaje być farsą i nabiera wdzięku traged...

Rozwiń
Steven Weinberg Pierwsze trzy minuty Zobacz więcej

Piszę te słowa w samolocie, na wysokości 10 000 metrów nad Wyoming, w drodze z San Francisco do Bostonu. Ziemia wydaje się stąd spokojna i piękna —puszyste obłoki, śnieg różowiejący w zachodzącym słońcu, drogi ciągnące się od miasta do miasta. Bardzo trudno wyobrazić sobie, że wszystko to stanowi jedynie maleńki fragment przygniatająco wrogiego Wszechświata. Jeszcze trudniej uwierzyć, że obecny Wszechświat ewoluował od tak niezwykłych warunków i że czeka go zagłada w wiecznym zimnie lub potwornym żarze. Im bardziej Wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej wydaje się pozbawiony celu.

Piszę te słowa w samolocie, na wysokości 10 000 metrów nad Wyoming, w drodze z San Francisco do Bostonu. Ziemia wydaje się stąd spokojna i p...

Rozwiń
Steven Weinberg Pierwsze trzy minuty Zobacz więcej
Więcej