Nasze drzewa są jeszcze młode

Okładka książki Nasze drzewa są jeszcze młode autora Wioletta Sawicka, 9788383521855
Okładka książki Nasze drzewa są jeszcze młode
Wioletta Sawicka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Cykl: Opowieść warmińska (tom 3) literatura obyczajowa, romans
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Opowieść warmińska (tom 3)
Data wydania:
2024-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-22
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383521855
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nasze drzewa są jeszcze młode w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Nasze drzewa są jeszcze młode i



Przeczytane 937 Opinie 341 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki Nasze drzewa są jeszcze młodei



Książki 1305 Opinie 911

Oceny książki Nasze drzewa są jeszcze młode

Średnia ocen
8,2 / 10
393 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nasze drzewa są jeszcze młode

avatar
8
7

Na półkach:

Trzeci tom sagi to bardzo refleksyjna i dojrzała część cyklu. Po dramatycznych wydarzeniach wojennych autorka skupia się na tym, co zostaje po tragedii – pamięci, stracie i próbie odbudowy życia.

Akcja rozgrywa się po zakończeniu II wojny światowej. Warmia, podobnie jak jej mieszkańcy, jest zniszczona i pełna ran – zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych.

Losy Liski Langer i jej rodziny pokazują powrót do codzienności po traumie, trudne relacje między Polakami a Niemcami, konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

To książka o tym, że najtrudniejsze nie jest przetrwać wojnę – ale nauczyć się żyć po niej.

Trzeci tom sagi to bardzo refleksyjna i dojrzała część cyklu. Po dramatycznych wydarzeniach wojennych autorka skupia się na tym, co zostaje po tragedii – pamięci, stracie i próbie odbudowy życia.

Akcja rozgrywa się po zakończeniu II wojny światowej. Warmia, podobnie jak jej mieszkańcy, jest zniszczona i pełna ran – zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych.

Losy Liski...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
190
125

Na półkach:

wzruszająca, wciągająca. Miejscami przerażająca prawda historyczna i opisane okrucieństwo niemców, którego bardzo ciężko się sucha, pozostaje w pamięci. Audiobook czyta Anna Dereszowska, wspaniale oddaje klimat tamtych czasów, ludzkie emocje i tragedię ludzi żyjących w czasie wojny. Polecam bardzo tą sagę

wzruszająca, wciągająca. Miejscami przerażająca prawda historyczna i opisane okrucieństwo niemców, którego bardzo ciężko się sucha, pozostaje w pamięci. Audiobook czyta Anna Dereszowska, wspaniale oddaje klimat tamtych czasów, ludzkie emocje i tragedię ludzi żyjących w czasie wojny. Polecam bardzo tą sagę

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
913
906

Na półkach:

Poruszająca opowieść, kolejne dramatyczne losy bohaterów. Mam też małe zastrzeżenie, ale nie do samej książki a do lektorki, bo książkę przesłuchałam. Bardzo drażniły mnie płaczliwe szlochy, pociąganie nosem lektorki, co miało podnieść dramaturgię, a dla mnie wyszło karykaturalnie.

Poruszająca opowieść, kolejne dramatyczne losy bohaterów. Mam też małe zastrzeżenie, ale nie do samej książki a do lektorki, bo książkę przesłuchałam. Bardzo drażniły mnie płaczliwe szlochy, pociąganie nosem lektorki, co miało podnieść dramaturgię, a dla mnie wyszło karykaturalnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

682 użytkowników ma tytuł Nasze drzewa są jeszcze młode na półkach głównych
  • 468
  • 209
  • 5
115 użytkowników ma tytuł Nasze drzewa są jeszcze młode na półkach dodatkowych
  • 37
  • 32
  • 20
  • 10
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Nasze drzewa są jeszcze młode

Inne książki autora

Wioletta Sawicka
Wioletta Sawicka
Urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia pedagog, z pasji dziennikarka radiowa, prasowa, a przez chwilę telewizyjna. Zawodowo realizuje się w pisaniu reportaży i przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi. O sobie wie jedno – że składa się z samych sprzeczności. Prywatnie szczęśliwa żona wciąż tego samego męża, matka bardzo dorosłego syna oraz dorastającej córki. Pasjami lubi czytać książki. Najlepiej kilka naraz. Wycieczki – tylko w odludne miejsca. Najlepiej rowerem do lasu. Po pięciu latach emigracji w Szwecji, z ulgą wróciła do rodzinnego Olsztyna, gdzie narodził się pomysł napisania pierwszej powieści.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cienie zostaną za nami Katarzyna Majewska-Ziemba
Cienie zostaną za nami
Katarzyna Majewska-Ziemba
Pierwsza część Sagi Kresowej Katarzyny Majewskiej-Ziemby, zatytułowana „Cienie zostaną za nami”, to opowieść o wojennych losach kilku rodzin zamieszkujących okolice Baranowicz — wielokulturowego świata, w którym przed wybuchem wojny obok siebie żyli katolicy, prawosławni i Żydzi. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje, jak dramat II wojny światowej burzy tę wspólnotę, wprowadzając nieufność, strach i ból, ale też jak mimo wszystko ludzie próbują zachować człowieczeństwo. Główną osią powieści są losy rodziny głównej bohaterki, która zmuszona jest odnaleźć się w brutalnej wojennej rzeczywistości. Bohaterowie uczą się nowych umiejętności potrzebnych do przetrwania, ale także sięgają po te dawno zapomniane — jakby wracając do korzeni, do tego, co w nich najtrwalsze. Autorka bardzo sugestywnie oddaje codzienny trud życia w czasie wojny, nie popadając przy tym w przesadny patos. Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Majewska-Ziemba buduje napięcie. Rozdziały opisujące tragiczne wydarzenia wojenne przeplata rozdziałami ukazującymi spokojniejsze, przedwojenne życie tej samej rodziny. Dzięki temu czytelnik nie tylko ma chwilę wytchnienia, ale też lepiej rozumie kontekst późniejszych decyzji i dramatów bohaterów. Choć „Cienie zostaną za nami” wpisują się w popularny dziś nurt literatury historycznej osadzonej w realiach II wojny światowej, książka wyróżnia się dbałością o szczegóły obyczajowe. Opisy ubrań, jedzenia, codziennych zajęć przywołują świat, który odszedł, ale który autorka potrafiła ożywić z dużą wiarygodnością i ciepłem. To nie jest powieść odkrywcza ani przełomowa, ale z pewnością warto po nią sięgnąć. Majewska-Ziemba stworzyła poruszającą historię o utracie, pamięci i sile rodziny, która — mimo wojennych cieni — nie pozwala, by przeszłość całkowicie zniknęła.
Pati Sojka - awatar Pati Sojka
oceniła na64 miesiące temu
Na moście pożegnań Katarzyna Majewska-Ziemba
Na moście pożegnań
Katarzyna Majewska-Ziemba
Na moście pożegnań, druga część Sagi Kresowej Katarzyny Majewskiej-Ziemby, to poruszająca kontynuacja historii Janki, Stefanii, Stacha i całej społeczności, której przyszło żyć na terenach nieustannie targanych zawieruchą wojenną. Autorka prowadzi czytelnika przez dramatyczne losy bohaterów, zmuszonych do konfrontacji z kolejnymi fale­mi przemocy i chaosu, gdy ziemie kresowe przechodzą spod okupacji rosyjskiej pod niemiecką, by później ponownie znaleźć się w rękach Rosjan. Każda z tych zmian niesie odmienne zagrożenia, ale żadne nie daje poczucia bezpieczeństwa. W tej części wyraźniej niż w poprzedniej wybrzmiewa brutalność wojny i jej konsekwencje dla zwykłych ludzi. Losy bohaterów splatają się z historią w sposób wyjątkowo sugestywny, a autorka z dużą wrażliwością pokazuje ich determinację, strach i nieustanne próby ocalenia własnej godności w świecie, który coraz bardziej się rozpada. Drugi tom jest – moim zdaniem – mocniejszy niż pierwszy. Jest tu więcej wydarzeń, a opisywane emocje są intensywniejsze, bardziej namacalne. Dynamika narracji przyspiesza, a stawka, o którą walczą bohaterowie, staje się jeszcze wyższa. Autorka nie tylko rozbudowuje tło historyczne, ale także pogłębia portrety psychologiczne postaci, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić i przeżywać ich dramaty. Na moście pożegnań to książka pełna bólu, ale także nadziei, cichej siły i ogromnej empatii. Kontynuuje historię zapoczątkowaną w pierwszym tomie, ale robi to dojrzalej, z większą intensywnością emocjonalną i narracyjną. To poruszająca, sugestywna i bardzo udana kontynuacja sagi, która na długo pozostaje w pamięci.
Pati Sojka - awatar Pati Sojka
oceniła na74 miesiące temu
Wśród burz Agnieszka Krawczyk
Wśród burz
Agnieszka Krawczyk
„Wiatr, który niesie burzę, jest tym samym wiatrem, który oczyszcza powietrze i pozwala nam głębiej odetchnąć” – te słowa, choć niepochodzące bezpośrednio z tekstu, idealnie oddają ducha najnowszej powieści Agnieszki Krawczyk. „Wśród burz” to książka, która od pierwszych stron otula czytelnika gęstą, melancholijną atmosferą, by zaraz potem rzucić go w wir emocjonalnych wyładowań i rodzinnych sekretów. Moja ocena 8/10 to wyraz uznania dla kunsztu autorki, która w nurcie literatury obyczajowej osiągnęła poziom, gdzie proza staje się niemal terapeutycznym doświadczeniem, nie tracąc przy tym nic ze swojej literackiej szlachetności. Krawczyk zaprasza nas do świata, w którym przeszłość nie jest martwym zapisem zdarzeń, lecz żywą tkanką, która determinuje teraźniejszość. Główna oś fabularna skupia się na powrotach – tych fizycznych, do rodzinnych gniazd, i tych mentalnych, do chwil, które zdefiniowały bohaterów. Autorka z niezwykłą precyzją kreśli portrety psychologiczne postaci, które stoją na życiowych zakrętach. Nie są to jednak papierowe figury z typowych romansów; to ludzie z krwi i kości, pełni lęków, ale też cichej nadziei, że po każdej burzy w końcu wyjdzie słońce. To właśnie ta ludzka autentyczność sprawia, że „Wśród burz” czyta się z tak ogromnym zaangażowaniem. Najmocniejszym punktem powieści jest bez wątpienia warstwa opisowa. Agnieszka Krawczyk posiada rzadki dar malowania słowem – krajobrazy w jej wydaniu niemal pachną deszczem, a domostwa, w których toczy się akcja, mają swoją własną duszę. Natura w tej książce nie jest tylko tłem; jest lustrem dla stanów wewnętrznych bohaterów. Kiedy nadciąga burza, wiemy, że w sercach postaci również dojdzie do przesilenia. Autorka po mistrzowsku buduje napięcie, operując niedopowiedzeniami i subtelnymi sugestiami, co sprawia, że odkrywanie kolejnych kart rodzinnej historii staje się niezwykle satysfakcjonujące. Wątek tajemnicy, tak charakterystyczny dla twórczości Krawczyk, jest tutaj poprowadzony z dużą elegancją. Nie ma tu tanich chwytów ani niewiarygodnych zbiegów okoliczności. Wszystko wynika z logiki zdarzeń i skomplikowanych relacji międzyludzkich. Autorka dotyka trudnych tematów: przebaczenia, straty, ale także odwagi do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. „Wśród burz” to opowieść o tym, że dom to nie mury, ale ludzie i wspólna pamięć, nawet jeśli bywa ona bolesna. Momentami tempo narracji bywa bardzo niespieszne, co dla czytelników oczekujących wartkiej akcji może być pewnym wyzwaniem. Krawczyk celebruje momenty, skupia się na detalach i wewnętrznych monologach, co jest piękne, ale niekiedy odrobinę spowalnia dynamikę kluczowych wątków. Niemniej jednak, dla wielbicieli prozy głębokiej, refleksyjnej i dopracowanej stylistycznie, będzie to czysta przyjemność. Podsumowując, „Wśród burz” to jedna z najlepszych propozycji w dorobku Agnieszki Krawczyk. To książka mądra, dojrzała i niosąca ukojenie. Autorka udowadnia, że o emocjach można pisać bez patosu, a o trudnych życiowych wyborach – z niezwykłą czułością. To lektura idealna na wieczór, kiedy sami potrzebujemy schronić się przed własnymi „burzami”. Solidne osiem punktów za literacką klasę, empatię i umiejętność przypominania nam, że każdy kryzys jest szansą na nowe otwarcie. Krawczyk po raz kolejny potwierdziła, że w polskiej literaturze obyczajowej zajmuje miejsce absolutnie wyjątkowe, tworząc historie, które zostają w sercu czytelnika na bardzo długo.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na85 dni temu
Nowy świt Magdalena Wala
Nowy świt
Magdalena Wala
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆 𝘂𝘁𝗿𝗮𝘁ą 𝗮 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ą Od pierwszych stron 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 miałam wrażenie, że po raz kolejny wchodzę w świat pełen emocji i niepewności, w którym bohaterowie muszą stawiać czoła trudnym wyborom. Historia Amalii i ludzi wokół niej poruszała mnie, czasem przytłaczała, ale przede wszystkim dawała poczucie bliskości z ich losem. Lektura wciągnęła mnie tak bardzo, że trudno mi było się oderwać od przeżyć, które autorka tak żywo i realistycznie opisywała. Zwróciło moją uwagę, że nawet zwykłe sytuacje, małe gesty i spotkania z innymi potrafiły wprowadzać trochę nadziei i ciepła w świecie pełnym trudów. Jednocześnie autorka nie unikała trudnych tematów, pozwalając mi poczuć, jak wielką siłę mają miłość, lojalność i tęsknota za tym, co utracone. Akcja 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 toczy się jesienią 1945 roku, gdy świat dopiero próbuje odnaleźć się po wojnie. Amalia zostaje uratowana z bydlęcego wagonu, w którym wywożono Niemców i Mazurów, dzięki Piotrowi, który przedstawia ją jako swoją żonę. Uciekając przed własną przeszłością, musi zmierzyć się z trudnym wyborem między uczuciem do mężczyzny a tęsknotą za córką, która zostały w Niemczech. Polacy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, a mimo to Amalia doszła do wniosku, że polskie porządki mogły być podobne do tych sowieckich poznanych przez nią w poprzednich miesiącach, a może były nawet jeszcze gorsze. Polacy bali się Sowietów, więc im się nie sprzeciwiali. Teraz nowe władze chciały zachęcić Mazurów do pozostania, bo dla Polaków nie było tu przecież odpowiednich warunków. Mazurzy zaś uważali, że pozwalano im tu zostać jedynie jako robotnikom. Byli przekonani, że mieli odbudowywać to, co zniszczyli Sowieci. A gdy gospodarstwa znów zaczną kwitnąć, zostaną pozbawieni domów na rzecz nowych polskich osadników. Nie ufali nowym porządkom. Amalia miała zaczynać od zera i chciała to zrobić wśród swoich. Nie chciała pozwolić, by ktokolwiek ją jeszcze wykorzystywał. Co to jednak oznaczało? Kto był tymi swoimi? Piotr tyle kiedyś opowiadał Amalii o swoim kraju. Niestety ta nowa Polska wcale nie należała do krajów przyjaznych obywatelowi, skoro we własnym towarzystwie musieli uważać na każde słowo. Amalia nic nie wiedziała o przeżyciach Piotra, ani on o jej. Musieli teraz poznawać się na nowo. Ciałem była przy nim, ale mentalnie wciąż pozostawała w stodole, w której uwięzili je enkawudziści. Pewnie będzie musiało minąć wiele czasu, nim poważy się na większą poufałość z Piotrem. On zaś cierpliwie czeka i otacza opieką ukochaną. Ciało można wyleczyć, ale tego, co czai się w duszy, nie da się tak po prostu przepędzić. Amalia nie była już sobą. Stała się pusta w środku. Była skorupą, która obejmowała nicość. Chciała żyć, a jednocześnie śmiertelnie się bała. Oni ją po prostu złamali. Więcej, zmiażdżyli ją, a ona czuła lęk, że się rozpadnie i przestanie istnieć. Amalia przygląda się złemu traktowaniu Niemek i zaciska pięści z bezsilności. Nie może zdradzić, kim jest, by nie podzielić ich losu i przy okazji nie pogrążyć Piotra, który także ma swoje tajemnice. Amalia wie, że Niemcy, czyli ona, przegrali wojnę, a Polska, czyli Piotr, straciła niepodległość. Ludzkie emocje to jedno, a polityka to zupełnie coś innego. Magdalena Wala pięknie pisze, co nie ulega wątpliwości, lecz przy tym tomie miałam wrażenie, że nie dorównuje on dwóm pozostałym. Może jest w nim zbyt dużo polityki, a może wpływ na moje odczucia miało zachowanie Amalii, która postrzega Polaków w niezbyt pozytywnym kontekście, choć kocha jednego z nich i to on ją ocalił. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak ta sytuacja po wojnie mogła wyglądać. Przerażająca była ta obopólna nienawiść. Polaków do wszystkiego, co kojarzyło im się z Niemcami, a ludziom podobnym do Amalii w głowie się nie mieściło, że na rzecz Polski Niemcom odebrano ziemię, z której na pewno zostaną wypędzeni rodzimi mieszkańcy. Niemcy dręczyli Polaków, teraz sytuacja się odwróciła i to Niemcy cierpieli niedostatek. Polacy ginęli na wszystkich frontach świata, a nasi sojusznicy za ofiarę krwi Polaków oddali Polskę w łapy Stalina. Nikt nie pytał Polaków o zdanie, czego chcą, a czego nie. Przymknięto oko na to, że Sowieci w 1939 roku napadli na Polskę, bo Zachodowi bardziej był potrzebny Związek Sowiecki. Nasz kraj był od zawsze pionkiem w grze wielkich. Żołnierze, którzy w czasie wojny walczyli z Niemcami, po wojnie stawiani byli przed sowieckimi sądami i oskarżani o działalność terrorystyczną oraz współpracę z nazistami. Alianci w ogóle na to nie reagowali. Polska stała się ofiarą nie tylko wroga, ale także swoich sojuszników, którzy nas poświęcili. Polacy nie mieli już siły się przeciwstawiać. Inteligencję wymordowali Niemcy, a zwykłych obywateli interesowało jedynie, by mieli co włożyć do garnka. Po latach spędzonych w strachu ludzie rozpaczliwie chcieli wierzyć w propagandę władz. Przecież wygraliśmy tę wojnę. Czyż nie? Trudny do zaakceptowania był ten powojenny porządek. Amalia należała do pokonanego, pozbawionego wszelkich praw narodu, a Piotr zaś do ponownie zniewolonego. Niby zwycięzcy, jednak nie do końca. Polscy patrioci łudzili się, że ta sytuacja nie potrwa długo. Jak to wyglądało w rzeczywistości, doskonale pamiętamy. Dla kogoś, kto nie interesował się historią i nie zna realiów powojennych, ta część wydaje się być bardzo obciążona polityką. Dla mnie, osoby pamiętającej czasy PRL i mającej rodziców, którzy wychowywali się w tamtych latach, było to rzetelnie przedstawione tło historyczne, choć faktycznie przytłoczyło ono akcję. Dramatyczne były losy ludzi, którzy po wojnie stracili swoją ojczyznę, a nowa ich nie chciała. Autorka pokazała to przez pryzmat miłości Amalii i Piotra, którzy nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Amalia nie umie pogodzić się z utratą tożsamości.Nie jest już Niemką, Polką też nie chce być. Chciałaby być po prostu sobą, a nie ze strachu o życie udawać kogoś, kim nie jest, nawet za cenę miłości. Czy może mieć pewność, że Piotr kiedyś nie będzie miał jej za złe pochodzenia? A może w najgorszym razie wyda się, kim jest, trafi na zsyłkę lub do Niemiec, gdzie jej nie chcą. To smutny obraz powojennej Polski. Nazistowskie obozy zostały zlikwidowane, a w ich miejsce pojawiły się komunistyczne. Tylko los tysięcy uwięzionych i cierpiących ludzi nie uległ zmianie. Niemieckie rodziny musiały opuszczać ziemie odzyskane. Musiały żegnać stare kąty i ludzi, których znały od dawna. Karmiono ich mrzonkami, że to tylko chwilowe, że niedługo wrócą tu z powrotem. Ludzie żyli w strachu, wieczorami bali się chodzić po wsi, by nie wpaść w ręce bandytów. Najbardziej w tej sytuacji cierpiały dzieci, które nie były niczemu winne. Bez względu na wrogość pomiędzy narodami należało chronić najmłodszych. Pozorna wolność dała władzę nie zawsze uczciwym ludziom, którzy w sytuacji dalekiej od normalności, bez skrupułów mogli wykonywać najbardziej absurdalne rozkazy czy wcielać w życie zbrodnicze pomysły. Polacy zaś wpadli z deszczu pod rynnę. Jednego okupanta zamienili na drugiego, a jak pokazała historia, może nawet na gorszego. Bo kto w historii świata wroga nazywał swoim przyjacielem. To była tylko iluzja wolności, wolnego państwa. Po wojnie ludzie nie potrafili żyć w zgodzie i sami piętrzyli kolejne problemy jakby nie mieli ich dość. A normalność i szczęście to było to, czego najbardziej im teraz brakowało. Podsycanie nienawiści było władzom na rękę. Skłóconym i niewykształconym narodem najlepiej się rządzi. Bo gdyby wszyscy trzymali jedna stronę, mogłoby się okazać, że nowa okupacja wcale ludziom się nie podoba. Nikt tak naprawdę nie martwił się losem ludzi, bo gdyby tak było nie doszłoby do bezdusznego poddziału ziem po wojnie. Nikogo nie obchodziło, kto na nich mieszka i kto na tych podziałach ucierpi najbardziej. Amalia nie zaprzestaje kontaktów z teściami, którzy przebywają w Niemczech, ponieważ bardzo chce odzyskać swoją córkę. Gdy w Polsce wszystko zaczyna się układać po jej myśli i rozważa związanie się z Piotrem oraz poddanie się wraz z siostrą weryfikacji, z Niemiec otrzymuje od przyjaciół list, który zmieni wszystko. Znów wsiada do pociągu i gdy zatrzaskują się drzwi wagonu, ma wrażenie, że odcinają ją od Prus, marzeń i… Piotra. Podąża w kierunku Kerpen i swojej córki. Wydaje jej się, że choć z dala od ukochanych jezior, nareszcie znalazła się we właściwym miejscu, daleko od domu, ale wśród swoich. Jest przekonana, że kochani przez nas ludzie tak naprawdę tworzą dom, a nie budynki czy miejscowości. Los mieszkańców Mazur był nie do pozazdroszczenia. Za niemieccy dla Polaków, zbyt polscy dla Niemców. Nie wszyscy bowiem mieli tyle szczęścia co Amalia. Ta radość Niemców wobec polskich Mazurów, jaką autorka pokazała w książce, nie do końca była prawdziwa, bo Niemcy nie za bardzo cieszyli się z przyjazdu pobratymców z Mazur. Ci ludzie tak naprawdę zapłacili najwyższą cenę za zamiany terytorialne po II wojnie światowej. Mazurzy przez Niemców byli traktowani jak Polacy, przez Polaków jak Niemcy. Nieważne, gdzie się osiedlili, nigdy nie byli u siebie. Byli gorszą kategorią ludzi. Ich dawne życie nie powróciło, ani w Prusach, ani z dala od nich. Niestety nie wszyscy wysiedleńcy byli przyjmowani w Niemczech z otwartymi ramionami. To była druga strona medalu. Przyjęcie mieszkańców Mazur przez rodowitych Niemców po wysiedleniu z Polski nie było entuzjastyczne. Większość z nich trafiała do Niemiec Zachodnich lub Wschodnich w dramatycznych warunkach, często bez dachu nad głową, dokumentów i majątku. Lokalne społeczności, same zmagające się z powojennym niedostatkiem i zniszczeniami, często patrzyły na przybyszów z nieufnością lub traktowały ich jako konkurencję o mieszkania, pracę i środki do życia. Nie brakowało konfliktów i napięć, choć zdarzały się też przypadki wzajemnej pomocy w rodzinach czy sąsiedztwach. Ogólnie adaptacja była trudna, a wielu wysiedleńców musiało walczyć o przetrwanie i akceptację w nowych społecznościach. W większości przypadków przyjęcie było trudne. Niemcy Zachodnie i Wschodnie zmagały się z ogromnymi problemami powojennymi: zniszczone miasta, brak mieszkań, niedobory żywności i podstawowych środków do życia. Wielu wysiedleńców przybywało w złych warunkach, często bez dobytku i dokumentów, i musiało stawiać czoła niechęci lokalnej ludności, która sama również cierpiała po wojnie. W Niemczech Zachodnich wysiedleńcy byli czasem postrzegani jako obciążenie lub konkurencja o mieszkania i pracę. W Niemczech Wschodnich sytuacja była podobna, a system komunistyczny narzucał rygorystyczną kontrolę nad nową ludnością. Historia wysiedleń to temat niezwykle kontrowersyjny. Wysiedlenia w czasie II wojny światowej i w okresie bezpośrednio po konflikcie dotknęły szerokie rzesze ludzi, obejmując m.in. Polaków, Niemców, a także mniejszości narodowe, w tym Warmiaków i Mazurów. Zakończenie II wojny światowej pozostawiło nierozwiązany problem ludności zamieszkującej obszar Ziem Odzyskanych. Za szaleństwo Hitlera zwykli ludzie zapłacili najwyższą cenę. Nie brakowało jednak sytuacji solidarności i wzajemnej pomocy w rodzinach czy w społecznościach lokalnych. Z czasem większość wysiedleńców adaptowała się do nowych realiów, choć trauma i poczucie utraty ojczyzny pozostały w pamięci wielu pokoleń. 𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to opowieść, która zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo przeszłość kształtuje teraźniejszość i jak silna musi być wiara, by odnaleźć nowe światło po mroku wojennych doświadczeń. Jej lektura zostawia trwały ślad i skłania do zadumy nad ceną, jaką płacimy za przynależność, za miłość i za nadzieję. Autorka nie unika trudnych tematów. Pokazuje człowieczeństwo w różnych odsłonach, od jego pozytywnych stron po chwile, gdy okrucieństwo przeważa. Podchodzi do bohaterów z wyczuciem i szacunkiem, dzięki czemu ich losy stały się dla mnie bliskie i zapadły w pamięć. Magdalena Wala w bardzo realistyczny sposób oddaje atmosferę tamtych czasów, pokazuje, jak wielkie znaczenie miała tożsamość narodowa i jak tragiczne mogły być decyzje ludzi, którzy musieli wybierać między przynależnością a przetrwaniem. Każda strona powieści jest pełna emocji, od miłości i oddania po rozpacz i bezsilność wobec otaczającej niesprawiedliwości. Polityczne tło tamtego czasu, weryfikacja narodowościowa autochtonów oraz codzienne wyzwania nadają historii dramatyzmu i autentyczności. Wszystko to pozwoliło autorce pokazać, jak skomplikowana i wymagająca była ta historia. 𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to poruszająca opowieść osadzona w trudnej historycznej rzeczywistości powojennych Prus Wschodnich. Miał to być trzeci i zarazem finałowy tom cyklu Między jeziorami, ale, jak wiadomo, Magdalena Wala postanowiła kontynuować sagę, tym razem oddając głos Libasiowi Schimanskiemu, młodszemu bratu Amalii, który przeżył ciężkie walki na froncie wschodnim. Ciekawa jestem, co przyniesie dalszy ciąg tej niezwykłej opowieści.
Gala - awatar Gala
oceniła na82 dni temu
Uroki promiennych dni Edyta Świętek
Uroki promiennych dni
Edyta Świętek
I dotarliśmy do końca sagi Pani Świętek. Tak jak się spodziewałam, czwarty tom zamknął całą historię rodziny Aurelii oraz historię Krynicy. Wszystkie 4 tomy można opisać słowami- miła, ciepła, pełna emocji lektura. Niektóre historie przedstawione w powieści naiwne ale tak już w przypadku sag bywa, że nawet największe przewinienia są wybaczane i zapominane. Wiele sytuacji absurdalnych i nie do uwierzenia ale żeby stworzyć pozytywne wrażenie trzeba czasami nagiąć rzeczywistość. Bardzo dobry pomysł jeśli chodzi o wplecenie w całą fabułę historii samej Krynicy. Autorka przedstawiła historię sanatoryjnej miejscowości na przełomie lat 1919- 1938. Można było wyobrazić sobie jak zmieniała się Krynica od starej, nieznanej mieściny po słynny kurort uzdrowiskowy, do którego zjeżdżali możni z Polski. Jak drewniane domy zaczęły być zastępowane nowoczesnymi budynkami. Jedyny Nikifor, który nie chciał takiej Krynicy cały czas pozostał w starej, drewnianej wiosce i ciągle malował ją z dawnych lat. Przywoływane jest wiele postaci autentycznych, które rzeczywiście miały swój wkład w rozwój kurortu. Obserwujemy jak powstawały uzdrowiska, pijalnie wód zdrojowych, jak miasto się bogaciło i rozwijało. Całą sagę czyta się dobrze choć nie znajdziemy tu zawrotnej akcji, jakiś zaskakujących sytuacji. Wszystko toczy się powoli, swoim rytmem, każda trudna sytuacja jest dosyć szybko rozwiązywana- czasami wręcz w absurdalny sposób. Autorka faktycznie umie malować emocje bohaterów. Skrzętnie przeplata ich smutki, radości, rozterki z tłem historycznym i wydarzeniami takimi jak hiszpanka w 1918r. czy powódź w Małopolsce w 1934r. W każdym tomie porusza losy kolejnego bohatera aby bardziej rozbudować fabułę i nie zanudzić czytelnika monotonią. Saga Krynicka to pełna ciepła, nostalgii powieść dzięki której można poznać historię kurortu uzdrowiskowego jakim była i jest Krynica.
Wiolek - awatar Wiolek
ocenił na618 dni temu
Gdziekolwiek jesteś Agnieszka Olejnik
Gdziekolwiek jesteś
Agnieszka Olejnik
WOJENNA TUŁACZKA Cieszę się, że po dłuższym czasie udało mi się sięgnąć po drugi tom cyklu "łużyckiego" Agnieszki Olejnik. "Gdziekolwiek jesteś" opisuje dalsze losy piątki młodych bohaterów, których poznaliśmy w powieści "Jak dzikie gęsi". Historia na tyle mnie zafascynowała, że bardzo chciałam poznać ją do samego końca. Przede mną jeszcze ostatni tom, ale póki co skupmy się na drugiej części... U progu II wojny światowej Peter i Katrin zostali brutalnie rozdzieleni przez los. Ona wyjechała do krewnych w Prusach Wschodnich, a on niebawem miał do niej dołączyć. Połączeni przysięgą przed Bogiem, z dala od siebie próbują ocalić swoją miłość. Katrin spotyka się ze swoją ukochaną babcią - jedyną bliską krewną, jaka jej pozostała i pragnie u niej oczekiwać na przyjazd ukochanego. Tymczasem Peter musi walczyć o przetrwanie w obozie Dachau, gdzie trafił za sprawą zawistnych i złych ludzi. Śledzimy dalej także burzliwe losy pozostałej trójki bohaterów. Anna musi ukrywać się przed światem, Marlene decyduje się na wyjazd z rodzinnego miasteczka w głąb Niemiec, a Rudolf wstępuje w szeregi SS. Jak potoczą się losy całej piątki, gdy wojenna zawierucha zmusi ich do życiowych zmian i niekończącej się walki o przetrwanie przeczytacie w książce. Zdradzę tylko, że będzie to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Uwielbiam powieści z tematyką wojenną w tle. Agnieszka Olejnik przekonująco nakreśliła wyobrażenie tamtych czasów poprzez same wydarzenia, ale również dopełniając ten obraz opowieściami niektórych postaci. Świetnie oddała realizm tworząc atmosferę niepewności, strachu i cierpienia oraz umiejętnie budując napięcie. Autorka stworzyła wyjątkową sagę rodzinną, w której II wojna światowa została ukazana z ciekawej perspektywy mieszkańców Dolnych Łużyc, czyli terenów należących wówczas do Rzeszy. Co więcej, Agnieszka Olejnik nie ograniczyła się tylko do tego rejonu przenosząc akcję powieści również w okolice Gdańska, dzięki czemu mamy pogląd, jak wyglądało życie mieszkańców także w okolicach Danzig i w Prusach Wschodnich. Zauważamy różnice, widzimy presję, ucisk i prześladowania, ale nie ma takiego wszechobecnego terroru, jaki znamy z rejonów centralnej Polski. Wybory Katrin, Petera, Rudolfa, Anny i Marlene nie zawsze są łatwe do zaakceptowania, ale niewątpliwie są głęboko ludzkie. Rozterki, dylematy moralne i ciężar podejmowanych decyzji przenikają za stron powieści podobnie jak brutalna prawda, która często nie znajduje zrozumienia. Zżyłam się z bohaterami tej opowieści i mocno im kibicowałam, co nie znaczy, że pochwałam wszystkie ich wybory i decyzje. Zawsze jednak zastanawiałam się, co nimi kierowało i przynajmniej próbowałam zrozumieć. "Gdziekolwiek jesteś" to niezwykle emocjonalna opowieść ukazująca niepewność, lęki i nadzieje w obliczu toczącej się wojny. Historia pokazująca wiarę, miłość i złudzenia, które w wyniku zaistniałych okoliczności muszą zostać pogrzebane. Pozostają jedynie głęboko skrywane marzenia, tułaczka, tęsknota za bliskimi i wytrwała walka o przetrwanie. W moim przekonaniu druga część cyklu "łużyckiego" trzyma równie wysoki poziom i fascynuje od pierwszej strony. Przede mną jeszcze ostatni tom i, jak sądzę, domknięcie wszystkich wątków. Już nie mogę się doczekać.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na96 miesięcy temu

Cytaty z książki Nasze drzewa są jeszcze młode

Więcej
Wioletta Sawicka Nasze drzewa są jeszcze młode Zobacz więcej
Wioletta Sawicka Nasze drzewa są jeszcze młode Zobacz więcej
Wioletta Sawicka Nasze drzewa są jeszcze młode Zobacz więcej
Więcej