Wilcze dzieci

Okładka książki Wilcze dzieci autorstwa Wioletta Sawicka
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wilcze dzieci autorstwa Wioletta Sawicka
Wioletta Sawicka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka historia
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2022-10-18
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-18
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382951967
Dziecko wobec wojny jest zawsze ofiarą, niezależnie po której stronie frontu się urodziło.

Historie i świadectwa "wilczych dzieci", czyli wojennych sierot z obecnych terenów Warmii i Mazur oraz Obwodu Kaliningradzkiego, które jeszcze długo po 1945 roku ukrywały się w lasach.
Upadek Trzeciej Rzeszy rozpoczął się z chwilą wkroczenia Armii Czerwonej do Prus Wschodnich, pierwszego terytorium Rzeszy, do którego dotarli sowieccy żołnierze. Rosjanie wystawili Niemcom bardzo wysoki rachunek za zbrodnie popełnione przez nazistów na froncie wschodnim.

Bojowy szlak czerwonoarmistów znaczyły stosy bestialsko pomordowanych bezbronnych ludzi, masowe gwałty, grabieże, pożary i powszechna dewastacja mienia. Nikt nie był bezpieczny od żądnych zemsty sowieckich zdobywców. Śmiertelne żniwo wśród ludności cywilnej zbierał też przeraźliwy głód. Gdy umierały matki, dzieci, często kilkuletnie, zostawały same.

Według różnych źródeł w lasach i ruinach tych terenów ukrywało się około dziesięciu tysięcy sierot. Niektóre źródła podają, że nawet dwadzieścia tysięcy. By zdobyć cokolwiek do jedzenia, przemierzały pieszo wiele kilometrów. Przekradały się też na Litwę, gdzie żebrząc o żywność, miesiącami, czasem latami, tułały się od wioski do wioski. Kilka dekad później nazwano je wilczymi dziećmi.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wilcze dzieci w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wilcze dzieci i



946
345
660

Wyróżniona opinia książki Wilcze dziecii



Książki 777 Opinie 445

Oceny książki Wilcze dzieci

Średnia ocen
7,4 / 10
220 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wilcze dzieci

avatar
89
46

Na półkach:

Wsrząsający dokument o mało znanej historii dzieci z Prus Wschodnich, Kaliningradu,ich cięzkiej doli,głodzie,zebractwie,pozostawionych samych sobie,rozdzielonych od rodzin. Opowieść o nieprawdopodobnym okrucieństwie tzw. wyzwolicieli z Armii Czerwonej, bestialskich gwałtów kobiet. Jak powiedział Beniamin Franklin- nie ma dobrej wojny ani złego pokoju. Tadeusz Baryła, historyk, InstytutPółnocny im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie :O tym jest ta książkazmuszająca do dialogu,do poszukiwania prawdy nie tylko o sobie i innych,których dotknęło koło historii, ale także o życiu i człowieczeństwie.

Wsrząsający dokument o mało znanej historii dzieci z Prus Wschodnich, Kaliningradu,ich cięzkiej doli,głodzie,zebractwie,pozostawionych samych sobie,rozdzielonych od rodzin. Opowieść o nieprawdopodobnym okrucieństwie tzw. wyzwolicieli z Armii Czerwonej, bestialskich gwałtów kobiet. Jak powiedział Beniamin Franklin- nie ma dobrej wojny ani złego pokoju. Tadeusz Baryła,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
917
145

Na półkach: ,

Ten reportaż czytałam z narastającym bólem i niedowierzaniem, że ta historia przez tak długi czas pozostawała na marginesie zbiorowej pamięci. Wiedziałam z rodzinnych przekazów o okrucieństwie żołnierzy sowieckich, ale losy dzieci z Prus Wschodnich, samotnych, głodnych, pozbawionych opieki dorosłych, rzuconych w sam środek powojennego chaosu i przemocy były dla mnie odkryciem wstrząsającym. To właśnie dzieci są tu najważniejsze: bezbronne, niewinne, zmuszone do walki o przetrwanie w świecie, który nagle przestał mieć dla nich jakiekolwiek reguły.
Sawicka oddaje im głos bez taniego patosu, z empatią i szacunkiem, pozwalając, by to ich doświadczenia mówiły same za siebie.
Ta książka boli, bo uświadamia, że wojna nie kończy się wraz z podpisaniem dokumentów a trwa dalej w losach dzieci, które ponoszą jej najcięższe konsekwencje oraz zmusza do spojrzenia na najmłodszych jako na największe, niewinne ofiary historii, które nigdy nie powinny były dźwigać takiego ciężaru.

Ten reportaż czytałam z narastającym bólem i niedowierzaniem, że ta historia przez tak długi czas pozostawała na marginesie zbiorowej pamięci. Wiedziałam z rodzinnych przekazów o okrucieństwie żołnierzy sowieckich, ale losy dzieci z Prus Wschodnich, samotnych, głodnych, pozbawionych opieki dorosłych, rzuconych w sam środek powojennego chaosu i przemocy były dla mnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
264
72

Na półkach:

Są wydarzenia, które nigdy nie powinny mieć miejsca. A były. I to boli.

Są wydarzenia, które nigdy nie powinny mieć miejsca. A były. I to boli.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

633 użytkowników ma tytuł Wilcze dzieci na półkach głównych
  • 376
  • 251
  • 6
84 użytkowników ma tytuł Wilcze dzieci na półkach dodatkowych
  • 28
  • 21
  • 8
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6

Inne książki autora

Wioletta Sawicka
Wioletta Sawicka
Urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia pedagog, z pasji dziennikarka radiowa, prasowa, a przez chwilę telewizyjna. Zawodowo realizuje się w pisaniu reportaży i przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi. O sobie wie jedno – że składa się z samych sprzeczności. Prywatnie szczęśliwa żona wciąż tego samego męża, matka bardzo dorosłego syna oraz dorastającej córki. Pasjami lubi czytać książki. Najlepiej kilka naraz. Wycieczki – tylko w odludne miejsca. Najlepiej rowerem do lasu. Po pięciu latach emigracji w Szwecji, z ulgą wróciła do rodzinnego Olsztyna, gdzie narodził się pomysł napisania pierwszej powieści.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wilcze dzieci przeczytali również

Królowa piękna z Jerozolimy Sarit Yishai-Levi
Królowa piękna z Jerozolimy
Sarit Yishai-Levi
„Błogosławione niech będą Twoje ręce, które przyniosły nam tę dziewczynkę. Niech wyrośnie na dumną córkę Izraela, piękną jak sama Jerozolima”. Ten cytat, choć pełen nadziei, stanowi jedynie fasadę dla skomplikowanych i często bolesnych losów kobiet z rodu Ermoza. Sarit Yishai-Levi w swojej epickiej powieści Królowa piękna z Jerozolimy tka gęstą sieć miłości, nienawiści i rodzinnych klątw, rzucając je na tło burzliwej historii Izraela – od czasów panowania osmańskiego, przez brytyjski mandat, aż po współczesność. Moja ocena tej sagi to mocne 8/10; to literatura, która pachnie szafranem, smakuje chałwą, ale i piecze jak sól na otwartych ranach. Fabuła koncentruje się na losach czterech pokoleń kobiet. Poznajemy prababkę Mercadę, surową strażniczkę tradycji, jej synową Rosę, która poślubiła mężczyznę kochającego inną, oraz tytułową „królową piękna” – Lunę, kobietę o magnetycznej urodzie, która pod maską próżności skrywa głębokie traumy. Narratorką jest Gabriela, najmłodsza z rodu, która próbuje posklejać kawałki rodzinnej historii, by zrozumieć chłód bijący od jej własnej matki. To opowieść o tym, jak niewypowiedziane słowa i źle ulokowane uczucia potrafią zatruć krew kolejnych pokoleń, tworząc „klątwę”, przed którą nie ma ucieczki. Największą siłą powieści Sarit Yishai-Levi jest jej niezwykła zmysłowość. Autorka nie tylko opisuje Jerozolimę – ona ją przed nami buduje. Czytelnik niemal słyszy gwar na targowisku Mahane Yehuda, czuje szorstkość kamiennych murów i smak sefardyjskich potraw. Język ladino, wpleciony w narrację, nadaje książce unikalnego, nostalgicznego charakteru. To rzadki wgląd w kulturę Żydów sefardyjskich, ich obyczajowość, przesądy i dumę, która bywa równie budująca, co niszcząca. Autorka pokazuje, że Jerozolima to nie tylko miejsce na mapie, ale stan ducha, w którym sacrum nieustannie miesza się z profanum. Yishai-Levi po mistrzowsku kreśli tło historyczne. Wielka historia – wojny, zamachy, powstawanie państwa – nie jest tu tylko dekoracją. Wpływa ona bezpośrednio na intymne życie bohaterów, determinuje ich wybory i łamie kręgosłupy. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące walki o niepodległość i tego, jak podziały polityczne przenikają do sypialni i kuchni, dzieląc braci i małżonków. Autorka nie unika tematów trudnych: biedy, przemocy domowej czy skomplikowanych relacji żydowsko-arabskich, które w tamtym czasie miały zupełnie inny, często sąsiedzki wymiar. Dlaczego 8/10? Powieść jest momentami nierówna. Niektóre wątki, zwłaszcza te dotyczące współczesnej Gabrieli, wydają się nieco bledsze w porównaniu z ognistą i dramatyczną przeszłością Luny czy Rosy. Autorka ma też skłonność do powtarzania pewnych motywów, co przy tak dużej objętości może wywoływać u czytelnika lekkie znużenie. Niemniej jednak, emocjonalny ładunek tej książki jest tak potężny, że drobne mankamenty konstrukcyjne schodzą na dalszy plan. Królowa piękna z Jerozolimy to saga o kobietach, które kochają za mocno i mężczyznach, którzy nie potrafią kochać wcale. To bolesna lekcja o tym, że uroda bywa przekleństwem, a milczenie najgorszą zbrodnią. Sarit Yishai-Levi napisała książkę, która jest jak sama Jerozolima: piękna, okrutna, pełna sprzeczności i niemożliwa do zapomnienia. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto kocha sagi rodzinne z wyrazistym rysem historycznym i kulturowym. Po jej odłożeniu jeszcze długo będziecie czuć na wargach smak słodko-gorzkiej herbaty serwowanej w domu Ermozów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Światłość i mrok Małgorzata Niezabitowska
Światłość i mrok
Małgorzata Niezabitowska
Nie szukam na kartach powieści wielkich miłosnych uniesień. Dlatego mam tak mało książek tego typu w domu. „Światłość i mrok” słynnej Małgorzaty Niezabitowskiej należy do tych tajemniczych wyjątków, obok których nie potrafię przejść obojętnie. Sama nie wiem, co w sobie takiego miała, ale chciałam koniecznie poznać tę historię. Czułam gdzieś w sobie, że będę miała do czynienia z nietuzinkową opowieścią i mój instynkt mnie nie mylił. Kresowa miejscowość Kołki. Maj 1939 rok. Przyszły dziedzic pobliskiego majątku ziemskiego Jan Worotyński zostaje zaproszony przez swojego żydowskiego przyjaciela Meira na ślub i wesele. Bierze on sobie za żonę piękną chasydkę, więc Janek jest świadkiem nietypowego ceremoniału i po raz pierwszy styka się z zamkniętym dla nie-Żydów środowiskiem. Tam spotyka siedemnastoletnią siostrę panny młodej Chanę Zingelbojm i zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Skromna i bogobojna dziewczyna odwzajemnia to nagłe uczucie z równą intensywnością. Jednak w społeczności chasydzkiej traktuje się takie związki z największym wstrętem. Tego typu miłość jest hańbiąca, grzeszna i szaleńcza, szczególnie w rodzinie Zingelbojmów, którzy mieli już sporo odstępstw od znanego porządku religijnego. Również rodzina Jana nie wyobraża sobie chasydzką dziewczynę w roli przyszłej pani dworu. Sytuacja jest beznadziejna, a wsparcie nie napływa z żadnej strony. Pomimo tak wielu przeszkód, zakochani postanawiają zawalczyć o swoją miłość, a to doprowadza do wielu dramatycznych sytuacji. Istnieje naprawdę wiele powieści miłosnych ze słabo zarysowaną historią w tle. Niektóre można poznać już po samych okładkach. „Światłość i mrok” nie należy wrzucać do tego samego wora, co inne książki tego typu. Małgorzata Niezabitowska stworzyła niebanalną historię miłosną, którą śledziłam z niezwykłym oczekiwaniem, a część historyczna była równie ważna i ekscytująca. ROMEO I JULIA Inspiracja tytułowej pary z najpopularniejszego utworu szekspirowskiego była niepodważalna. Niektórzy bohaterowie nawet wprost powołują się na ten tytuł. Uczucie, które połączyło Chanę i Jana było czyste, niespodziewane, gwałtowne i… pozbawione wszelkiej krzty rozsądku. Podziały społeczne, wpojone od dziecka przekonania religijne czy oczekiwania otoczenia - to wszystko gasło i cichło w obliczu tej nagłej miłości, która narodziła się w ciągu sekundy i nie zgasła pod wpływem czasu czy trudności. Dzięki narracji wieloosobowej możemy poznać zarówno perspektywę widzianą od strony Jana, jak i od Chany. Oboje podchodzą na swój sposób do tego wszystkiego, a ich charaktery próbują się dostosować do tego nowego uczucia. Dla nich nie ma wątpliwości czy innych opcji poza byciem ze sobą. Ta zakazana miłość wpływa nie tylko na życie Jana i Chany, ale także na ich bliskich, których myśli i zapatrywania także poznajemy w powieści. Poszczególni członkowie rodziny Jana i Chany nie są szarą masą, która istnieje tylko po to, by reagować w określony sposób na tę egoistyczną relację „głównej pary”. Są to barwne i interesujące postacie, które posiadają własny charakter, różne zapatrywania na świat oraz złożoną historię życiową. Oni mają także swoje relacje międzyludzkie, a ich postrzeganie miłości oraz rozsądek często stoją w opozycji do postawy, którą prezentują Jan i Chana. Dlatego nie potrafią im okazać takiego zrozumienia, jakiego potrzebują. Jako czytelnik bardziej do mnie przemawiał ich punkt widzenia oraz emocje. Ogólnie jednak uważam, że postacie pani Niezabitowskiej nie są dla czytelnika wygodni. Szczególnie zachowanie Jana było… problematyczne. Te podyktowane emocjami, a nie logiką decyzje mogą nas często frustrować, choć są w pełni zrozumiałe, gdy im się bliżej przyjrzymy. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że są to bardzo życiowe reakcje. Również konsekwencje emocjonalne poszczególnych decyzji mogłyby się w prawdziwym życiu dokładnie w taki sam sposób wydarzyć. Wszystko jest tu bardzo dobrze dopracowane i w pełni uwierzyłam, że autorka ma pełną kontrolę nad swoimi postaciami oraz ich emocjami. SPOŁECZNA KOEGZYSTENCJA Autorka zadbała nie tylko starannie o konstrukcję historii miłosnej. Prawdziwe wrażenie zrobił świat, którego wykreowała subtelnym piórem. Oprowadziła nas ochoczo nie tylko po kołkowkim sztetl, ale mieliśmy także wgląd do chłopskiej chaty oraz majątku ziemskiego. Poznajemy w tej powieści z grubsza trzy grupy społeczne, które zamieszkiwały okolicę Kołek. Mamy więc Żydów… i to zarówno tych przedsiębiorczych, którzy są bardziej otwarci na nowoczesne rozwiązania, jak i też konserwatywnych chasydów, którzy są zamknięci na zmiany oraz wpływy z zewnątrz. Autorka wprowadza czytelnika bardzo powoli w ten obcy dla nas świat. Nie udzieliła nachalnego wykładu na temat społeczności żydowskich z dwudziestolecia międzywojennego. Umiejętnie przemyciła informacje w dialogach i narracjach. Sprawdzanie obcych zwrotów jest na początku trochę uciążliwe, ale można do nich szybko przywyknąć. Następną grupą społeczną, którą równie dobrze w książce poznajemy, jest warstwa ziemiańska, a konkretnie rodzina Worotyńskich. Pozornie wydaje się, jakby to była perfekcyjna rodzina. Darzący się prawdziwą miłością rodzice, gromadka dzieci, które mają przed sobą świetlaną przyszłość i dobrze prosperujący majątek. Z biegiem czasu odkrywamy pęknięcia w tej fasadzie i nic nie jest tak perfekcyjnie, jak się wydaje. Mamy też zarysowaną społeczność ukraińską, których przedstawicielem jest wieloletni przyjaciel rodziny Worotyńskich Dima, który zaczyna się powoli interesować nacjonalistycznymi postulatami OUN. Ta organizacja działała już w przedwojniu prężnie, podburzając pod wyniosłymi hasełkami społeczność ukraińską w mowie i piśmie. Jeszcze daleko do tych przeraźliwych bestialstw, ale czuć już wzrastające napięcie, a przyjaźń między poszczególnymi przedstawicielami tych nacji zostaje wystawiona na ciężką próbę. Nic nie jest tak, jak się wydaje i choć te trzy grupy mieszkają pozornie obok siebie, to ciężko nie zauważyć ogromnej przepaści, którą nie sposób przekroczyć. Żydzi wyraźnie odcinają się od innowierców, nawet jeśli są zmuszeni wchodzić z nimi w bardziej osobiste relacje. Gdy są u siebie, to posługują się nie tylko innym językiem, ale także przybierają inną maskę. Przez te wszystkie lata opanowali tę sztukę do takiej perfekcji, że nie sposób ich odróżnić od reszty. Z kolei rodzina Worotyńskich wydaje się bardziej otwarta na osoby z zewnątrz. Zauważyłam u nich nawet pewną pobłażliwość względem członków rodziny czy wobec zachowania Ukraińców. Oczywiście takie zachowanie nie poszło im na zdrowie. Gdzieś w środku tej wrogiej przepaści rozkwitają także uczucia. Wielkie i wyniosłe, czy nawet czysto fizyczne. Nie są one jednak żadnym balsamem na problemy, które trapią te społeczności. Miłość nie ma tu magicznej mocy, która łagodzi obyczaje. Wnosi raczej chaos w ich pozornie uporządkowany świat, odsłaniając łatwiej jadowite myśli. Dziwne, ale dokładnie taką samą moc posiada wojna, która zbliża się do Polski wielkimi krokami. HISTORIA KOŁEM SIĘ TOCZY Kolejnym ważnym elementem tej powieści jest tło historyczne, na podstawie którego autorka wykreowała swój świat przedstawiony. W tej książce skoncentrowano się na czasie przedwojnia. Jest to interesujący przedział czasowy, pełny napięć i życia w niepewności. Widmo zbliżającej się kolejnej wojny nie znajduje się na pierwszym planie, tylko relacje międzyludzkie, ale im bliżej września, tym częściej wkracza w życie bohaterów. Co ciekawe autorka nie skupia się jedynie na tym przedziale czasowym. Dzięki rodzicom Jana Worotyńskiego uzyskujemy też wgląd w nieco odleglejsze czasy sprzed odzyskania niepodległości. Dzięki temu świat jest barwny i wielowymiarowy. KONTYNUACJA? Zakończenie powieści wyraźnie sugeruje, że historia powinna się rozwinąć w kolejnym tomie. Jednak minęły już trzy lata, a o kontynuacji nic nie wiadomo. Cóż, pani Niezabitowska nie jest pełnoetatową pisarką i zajmuję się wieloma projektami, które pochłaniają jej czas. Poza tym może jesteśmy w dzisiejszych czasach przyzwyczajeni do czegoś innego, ale napisanie dobrej powieści wymaga po prostu więcej czasu. Mam nadzieję, że autorka nie porzuciła swojej historii i poznamy kiedyś dalsze losy Jana i Chany.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na99 miesięcy temu
Dzbanek rozbity. Sceny z życia, choroby, śmierci i żałoby Wojciech Czuchnowski
Dzbanek rozbity. Sceny z życia, choroby, śmierci i żałoby
Wojciech Czuchnowski
Wojciech Czuchnowski z zawodu i powołania jest dziennikarzem, jednak w pewnym momencie życia napisał książkę niezwykle osobistą, miejscami niemal intymną, w której otwiera się przed czytelnikiem, dzieląc się swoimi emocjami, bezradnością i doświadczeniami związanymi z chorobą nowotworową oraz śmiercią ukochanej żony Agnieszki. Narracja prowadzona jest dwutorowo: autor opisuje proces ostatnich lat życia Agnieszki i zmagania z diagnozą raka, a także dzieli się tym, jak czuje się obecnie, jakie myśli przez niego przepływają, jak widzi swoje plany i przyszłość. Książka jest przesycona emocjami – wyraźnie widać w niej ogromne pokłady miłości do żony, ale również złość i gniew. Z jednej strony Czuchnowski próbuje stawiać czoła wyzwaniom choroby, z drugiej pragnie ucieczki, aby wszystko się skończyło. Nie moralizuje, lecz bardzo głęboko, reportażowo pokazuje życie z chorobą nowotworową, a z perspektywy dzisiejszej ukazuje, jak przeżywa żałobę. Ten czas naznaczony jest sprzecznymi emocjami i chaosem, który towarzyszy próbom planowania przyszłości. W całym swoim doświadczeniu osobistym autor opisuje także funkcjonowanie w ramach służby zdrowia – pokazuje przykłady poświęcenia lekarzy, ale też trudne relacje z pacjentami. Podczas lektury miałem wrażenie, że jestem nim albo nią, a na pewno bardzo blisko przeżywam to, co oni przeżywali. To właśnie w tym tkwi największa niezwykłość tej książki: otwierając przed czytelnikiem swoje wnętrze, zaprasza go do współprzeżywania zmagań, przez które oboje z Agnieszką przechodzili.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 miesiąc temu
Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy Marek Łuszczyna
Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy
Marek Łuszczyna
„WYSYŁAŁA NA ŚMIERĆ, ZASTRASZAŁA, PRZYMUSZAŁA DO STERYLIZACJI”. Książka Marka Łuszczyny to nie tylko same sylwetki tytułowych Złych, kobiet oddanych służbie Hitlerowi i III Rzeszy. To także opis zbrodniczych instytucji, w których pracowały lub którym przewodziły. Autor zamieścił wiele ciekawych informacji, między innymi o bardzo tajemniczej i do dziś nie do końca zbadanej akcji „14 f 13”, w której czynny udział brała pielęgniarka Pauline Kneissler. To właśnie rozdział dotyczący Pauline, noszący tytuł „W stronę mroku. Pielęgniarka. Opowieść o kobiecie, która chciała przypodobać się mężczyznom” najbardziej mnie zainteresował, zaraz po historii Inge Viermetz, należącej do struktur kierowniczych instytucji Lebensborn. Zaznaczyłam w nich mnóstwo cytatów, ale z racji ograniczonego miejsca niech przemówią tylko dwa: 1. „Przeznaczono mnie do tego, co już dobrze umiałam, niszczeniu życia niegodnego życia”. 2. „Zalałam wodą tysiące niepełnosprawnych. Moje życie było poświęceniem, wielkim poświęceniem dla ludzi. Nigdy nie byłam dla niech surowa. Za to muszę dzisiaj cierpieć”. (Tak broniła się oskarżona Pauline Kneissler podczas procesu sądowego. Brak słów, aby to skomentować!) Lektura nie należała do łatwych i przyjemnych, ale warto było poświęcić jej czas. Tak wiele napisano o niemieckich mężczyznach, żołnierzach i ich perspektywie. A gdzie były kobiety? Co robiły podczas wojny, czy i one ulegały narodowosocjalistycznej propagandzie? Tego można dowidzieć się z tej książki.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na76 miesięcy temu
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie Magdalena Rigamonti
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie
Magdalena Rigamonti
Książka Magdaleny Rigamonti, „Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie”, to pozycja, która wdziera się w sumienie czytelnika z siłą pocisku. Autorka, znana z bezkompromisowego podejścia do dziennikarstwa śledczego i wywiadu, tym razem oddaje głos osobom, których relacje nie pasują do wygładzonych, podręcznikowych wersji historii. Moja ocena to solidne 7/10 – to rzetelny, bolesny i niezwykle potrzebny zbiór rozmów, który odziera wojnę z patriotycznego patosu, zostawiając jedynie surowy obraz ludzkiego cierpienia i moralnej dwuznaczności. W przypadku tej książki trudno mówić o fabule w sensie beletrystycznym. To raczej precyzyjnie skonstruowana mozaika wspomnień. Rigamonti rozmawia z ostatnimi świadkami historii – tymi, którzy widzieli rzeź wołyńską, przeżyli obozy, czy walczyli w partyzantce, ale ich opowieści przez lata były spychane na margines. Kluczem doboru rozmówców jest ich „niewygodność”. To ludzie, którzy nie boją się mówić o tym, że polscy bohaterowie bywali katami, a ofiary nie zawsze były niewinne. Autorka rzetelnie prowadzi swoich rozmówców przez labirynty pamięci, wyciągając na światło dzienne detale, które wywołują ciarki. Książka nie skupia się na wielkich bitwach, ale na tym, co działo się „pomiędzy” – w piwnicach, na strychach i w lasach, gdzie walka o przetrwanie często wymagała porzucenia człowieczeństwa. To brutalna lekcja historii, która pokazuje, że prawda o wojnie ma wiele odcieni szarości. Największą siłą tej publikacji jest warsztat dziennikarski Rigamonti. Autorka wykazuje się ogromnym profesjonalizmem, zadając pytania trudne, często bolesne, ale zawsze z szacunkiem do rozmówcy. Jej fachowość objawia się w umiejętności słuchania – pozwala świadkom mówić, nie przerywając im zbędnym komentarzem, co buduje intymną i gęstą atmosferę. Kolejnym atutem jest odwaga w dekonstruowaniu narodowych mitów. Rigamonti nie boi się kontrowersji, wierząc, że tylko pełna prawda, nawet ta najgorsza, może przynieść oczyszczenie. Pomimo wysokiego poziomu, książka posiada pewne słabsze punkty: Emocjonalne przeładowanie: Nagromadzenie traum i opisów okrucieństwa jest tak duże, że lektura staje się chwilami nie do zniesienia. Brak „oddechu” między kolejnymi rozmowami może powodować u czytelnika znieczulenie na opisywane tragedie. Nierówność rozmów: Niektóre wywiady są wybitne i odkrywcze, inne zaś wydają się powielać znane już schematy, co nieco osłabia siłę rażenia całej publikacji. Brak szerszego komentarza historycznego: Choć surowość relacji jest zamierzona, momentami brakuje mocniejszego osadzenia faktograficznego, który pomógłby młodszym czytelnikom w pełni zrozumieć kontekst opisywanych wydarzeń. „Niewygodni” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że wojna to przede wszystkim trauma pokoleń, a nie tylko daty w podręczniku. Magdalena Rigamonti wykonała rzetelną pracę, ratując od zapomnienia głosy, które dla wielu wciąż są zbyt trudne do wysłuchania.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego Anna Dobrowolska
Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego
Anna Dobrowolska
Kiedy myślimy o literaturze dotyczącej Holokaustu, często spodziewamy się opisów, które zamykają nas w kręgu czystego cierpienia. Jednak książka Anny Dobrowolskiej „Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego” to dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom. To lektura wstrząsająca, ale jednocześnie fascynująca, napisana z niezwykłym wyczuciem i szacunkiem do bohatera, którego oczy widziały to, co dla większości z nas jest niewyobrażalne. To nie tylko biografia – to dokument o ogromnej sile rażenia, który powinien znaleźć się w każdym polskim domu. Wilhelm Brasse, młody fotograf z Żywca, trafił do Auschwitz za odmowę podpisania Volkslisty i próbę ucieczki na Węgry. Jego talent stał się dla niego przekleństwem i wybawieniem jednocześnie. Jako obozowy fotograf na zlecenie SS musiał dokumentować wszystko: od policyjnych portretów nowo przybyłych więźniów, przez pseudomedyczne eksperymenty Josefa Mengele, aż po prywatne zdjęcia oprawców. Anna Dobrowolska wykonała tytaniczną pracę, oddając głos samemu Brassemu. Konstrukcja książki, oparta na relacjach bohatera, sprawia, że czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w intymnej spowiedzi. Brasse nie opowiada o sobie jak o bohaterze; mówi o strachu, o paraliżującym poczuciu winy z powodu lepszego jedzenia, o traumie patrzenia w oczy dzieciom idącym na śmierć. Ta perspektywa – „uprzywilejowanego” więźnia, który jest świadkiem, a nie tylko ofiarą – jest unikalna i niesamowicie cenna dla zrozumienia mechanizmów obozowego piekła. To, co czyni tę publikację wyjątkową, to symbioza tekstu z materiałem wizualnym. Książka jest bogato ilustrowana fotografiami, które dziś stanowią najważniejsze dowody zbrodni hitlerowskich. Patrząc na te zdjęcia, mając w pamięci opowieść Brassego o tym, jak ustawiał światło, jak kazał więźniom zdejmować czapki, jak próbował w tych kilku sekundach przekazać im choć cień współczucia – czujemy dreszcz, którego nie wywoła żaden podręcznik historii. Dobrowolska unika taniej sensacji. Jej styl jest powściągliwy, co paradoksalnie wzmacnia przekaz. Autorka pozwala faktom mówić samym za siebie. Moment, w którym Brasse opisuje fotografowanie młodych dziewcząt poddawanych okrutnym eksperymentom, a potem pali negatywy pod koniec wojny, by nie wpadły w ręce Niemców, jest jednym z najbardziej poruszających fragmentów w całej literaturze faktu. To opowieść o heroizmie cichym, ocalającym pamięć, gdy nie można było ocalić życia. Dlaczego ta książka jest niezbędna? Entuzjazm wobec tak trudnej tematyki może wydawać się niestosowny, ale w tym przypadku jest on w pełni uzasadniony kunsztem, z jakim ta historia została opowiedziana. „Byłem fotografem w Auschwitz” to hołd dla godności ludzkiej, która przetrwała w najbardziej nieludzkich warunkach. To także przestroga przed tym, do czego prowadzi nienawiść, podana w sposób tak sugestywny, że nie pozwala przejść obok niej obojętnie. Książka Anny Dobrowolskiej to literacki i dokumentalny majstersztyk. Przywraca postać Wilhelma Brassego zbiorowej pamięci nie tylko jako genialnego rzemieślnika, ale jako człowieka o niezwykłym kręgosłupie moralnym. Lektura tej książki to doświadczenie oczyszczające, choć bolesne. Zostaje w głowie na zawsze, każąc nam doceniać każde zdjęcie, każdą chwilę wolności i każde spojrzenie drugiego człowieka. To pozycja wybitna, mądra i absolutnie konieczna.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Wiek czerwonych mrówek Tania Pjankowa
Wiek czerwonych mrówek
Tania Pjankowa
Wielki Głód w Ukrainie w latach 1932-1933 nie był klęską żywiołową ale precyzyjnie zaplanowaną zbrodnią polityczną, która miała na celu złamanie oporu ukraińskiego chłopstwa i narzucenie mu kolektywizacji. Szacuje się, że Hołodomor, według najnowszych szacunków, pochłonął blisko 4 miliony ofiar. Określany jako zbrodnia ludobójstwa jest jedną z najmroczniejszych kart XX wieku. Tanja Pijankowa w swojej książce "Wiek czerwonych mrówek" podejmuje się zadania niemal niemożliwego nadając tej masowej zbrodni ludzką twarz. Wielką historię zamyka w losach trójki bohaterów rzucając czytelników w sam środek tego piekła. Buduje opowieść o granicach ludzkiej wytrzymałości i moralności w czasach, gdzie ideologia staje się ważniejsza od ludzkiego życia. Książka jest lekturą wstrząsającą, brutalnie naturalistyczną a poszczególne sceny zostają w głowie długo po odłożeniu lektury. Autorka kontrastuje ze sobą dwa skrajnie odmienne światy: umierającą z głodu wieś i partyjne elity żyjące w dostatku i traktujące chłopów z pogardą i obrzydzeniem. Główna oś fabularna skupia się na losach postaci, których tragedie wzajemnie się dopełniają. Historia Jawdochy, młodej wiejskiej dziewczyny, jest naznaczona głodem i walką o przetrwanie każdego kolejnego dnia. To tutaj Tanja Pijankowa nie szczędzi czytelnikowi scen i opisów, które porażają: puchnących ciał, jedzenia rzeczy niejadalnych czy aktów kanibalizmu. Z kolei postać Swyryda, przedstawiciela wiejskiej władzy to ucieleśnienie człowieka złamanego przez system, któremu sam służył. Jako lojalny aparatczyk jest trybikiem w tej maszynie. Jego lojalność wobec partii i ślepe posłuszeństwo powodują, że traci on resztki człowieczeństwa, pokazując jak ideologia potrafi zaślepić człowieka. Mnie najbardziej poruszył jednak wątek Soli, żony radzieckiego komisarza, która zostaje wysłana do zamkniętego sanatorium dla elit aby przejść kurację odchudzającą. Ironia jest tu porażająca: gdy miliony ludzi marzą o choćby o kromce chleba, ona zmaga się z otyłością, która jednak nie jest wynikiem zwykłego łakomstwa a formą ucieczki. Kobieta zajada ból po stracie dziecka. Jedzeniem wypełnia emocjonalną pustkę. Ta historia unaocznia jak totalitaryzm izoluje elity od rzeczywistości. "Wiek czerwonych mrówek" to proza gęsta, mroczna i duszna. Tanja Pijankowa udowadnia, że o tragedii narodu można pisać używając do tego nie statystyk a historii pojedynczych bohaterów. Jedzenie w tej powieści to nie paliwo dla organizmu a narzędzie władzy. Książka ta to wstrząsające świadectwo tamtych wydarzeń, pozwalająca zrozumieć skalę okrucieństwa, jakie człowiek potrafi zgotować drugiemu człowiekowi. Choć ta lektura bolała, nie mogłam się od niej oderwać. Polecam! Audiobook (czytali: Hanna Chojnacka, Kim Grygierzec oraz Maciej Jabłoński)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na924 dni temu

Cytaty z książki Wilcze dzieci

Więcej

... paradoks II wojny światowej polegał na tym, że Niemców od Rosjan odróżniał tak naprawdę krój mundurów. Ci pierwsi mieli eleganckie, projektowane przez Hugo Bossa. Drudzy maszerowali zawszeni, w walonkach i w brudnych kufajkach, ale bestialstwo było to samo.

... paradoks II wojny światowej polegał na tym, że Niemców od Rosjan odróżniał tak naprawdę krój mundurów. Ci pierwsi mieli eleganckie, proj...

Rozwiń
Wioletta Sawicka Wilcze dzieci Zobacz więcej

Dawne „wilcze dzieci” to teraz starsi ludzie. Dużo z nich już odeszło. Pozostała garstka ostatnich świadków historii, którą zdecydowałam się przypomnieć. W większości mieszkają w Niemczech lub pozostali na Litwie, dokąd kilkadziesiąt lat temu zawiódł ich żebraczy los.

Dawne „wilcze dzieci” to teraz starsi ludzie. Dużo z nich już odeszło. Pozostała garstka ostatnich świadków historii, którą zdecydowałam się...

Rozwiń
Wioletta Sawicka Wilcze dzieci Zobacz więcej

Miałam pięć lat, gdy trafiłam na Litwę. No i zaczęłam żebrać. Sama, zupełnie sama. Niektórzy ludzie zamykali przede mną drzwi na zamki, żeby nie dało się wejść… Spałam na polach, w lasach, w stogach siana. Gdy przynoszono psom jedzenie, pędziłam, żeby im trochę podebrać...

Miałam pięć lat, gdy trafiłam na Litwę. No i zaczęłam żebrać. Sama, zupełnie sama. Niektórzy ludzie zamykali przede mną drzwi na zamki, żeby...

Rozwiń
Wioletta Sawicka Wilcze dzieci Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne