rozwińzwiń

Po stronie Kanaanu

Okładka książki Po stronie Kanaanu autora Sebastian Barry, 9788367515603
Okładka książki Po stronie Kanaanu
Sebastian Barry Wydawnictwo: ArtRage Seria: Rodzina Dunne literatura piękna
212 str. 3 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Rodzina Dunne
Tytuł oryginału:
On Canaan's side
Data wydania:
2024-02-19
Data 1. wyd. pol.:
2015-07-15
Liczba stron:
212
Czas czytania
3 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367515603
Tłumacz:
Katarzyna Makaruk
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Po stronie Kanaanu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Po stronie Kanaanu



książek na półce przeczytane 310 napisanych opinii 306

Oceny książki Po stronie Kanaanu

Średnia ocen
7,8 / 10
233 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Po stronie Kanaanu

avatar
83
50

Na półkach:

Powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron poruszającą historią rodziny i losów jednostki w obliczu historii. Czułam ciężar decyzji, które bohaterowie musieli podejmować, i ból związany z ich wyborami. Jednocześnie była w tym nadzieja i determinacja, które dawały siłę do przetrwania trudnych chwil. Książka sprawiła, że często zatrzymywałam się nad tym, jak przeszłość kształtuje teraźniejszość i relacje między ludźmi. To opowieść, która zostaje w pamięci, bo porusza serce i umysł jednocześnie.

Powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron poruszającą historią rodziny i losów jednostki w obliczu historii. Czułam ciężar decyzji, które bohaterowie musieli podejmować, i ból związany z ich wyborami. Jednocześnie była w tym nadzieja i determinacja, które dawały siłę do przetrwania trudnych chwil. Książka sprawiła, że często zatrzymywałam się nad tym, jak przeszłość...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
416
117

Na półkach: , ,

Po stronie Kannanu to zapiski ulotności ludzkiego życia - chwil radości oraz częstszych dramatów, życia kobiety, która w końcu miała dosyć i sama zadecydowała o swoim losie, a ten ją nie oszczędzał. Książka wybitna - piękny styl, dotyka wszystko co w człowieku najdelikatniejsze. Warta przeczytania i zapamiętania.

Po stronie Kannanu to zapiski ulotności ludzkiego życia - chwil radości oraz częstszych dramatów, życia kobiety, która w końcu miała dosyć i sama zadecydowała o swoim losie, a ten ją nie oszczędzał. Książka wybitna - piękny styl, dotyka wszystko co w człowieku najdelikatniejsze. Warta przeczytania i zapamiętania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1155
745

Na półkach:

Cudowne, wzruszające wspomnienia umierającej kobiety, na tle przerażających wydarzeń XX wieku.

Cudowne, wzruszające wspomnienia umierającej kobiety, na tle przerażających wydarzeń XX wieku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

724 użytkowników ma tytuł Po stronie Kanaanu na półkach głównych
  • 448
  • 269
  • 7
117 użytkowników ma tytuł Po stronie Kanaanu na półkach dodatkowych
  • 78
  • 12
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Sebastian Barry
Sebastian Barry
Irlandzki pisarz, poeta i scenarzysta. Urodził się w Dublinie. Zaczął swoją karierę pisarską od tworzenia wierszy, dopiero później przechodząc do powieści i dramatów. Jest znany ze swojego gęstego stylu i jest uznawany za jednego z najlepszych irlandzkich twórców. Wielokrotnie nominowano go do najbardziej prestiżowych nagród, w tym Bookera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wejście Stefan Hertmans
Wejście
Stefan Hertmans
Rok 1979, pisarz Stefan Hertmans kupuje w Gandawie zrujnowany dom. Jakież było jego zdziwienie, kiedy kilkanaście lat później przeczytał w książce pewnego profesora historii z którym miał zajęcia, że wcześniejszym lokatorem był Willem Verhulst, członek SS, belgijski kolaborant, który zapałał uczuciem do Niemców. "Wejście" ma dwie narracje. W pierwszej z nich spotykamy Hertmansa kupującego wspomniany dom, jak zwiedza go z notariuszem, ale też widzimy jego śledztwo w sprawie Verhulsta. Autor przegląda w archiwach stare akta, odwiedza miejsca związane z rodziną Verhulstów, spotyka się z różnymi osobami. To też odkrywanie historii domu i różnych przedmiotów z nim związanych. Druga z nich, to w zasadzie coś w rodzaju biografii esesmana. Prześledzimy życiorys Belga, jego małżeństwa, życie rodzinne, działalność podczas drugiej wojny światowej i jego powojenną historię, wchodzimy też w świat flamandzkiego idealizmu. Podoba mi się kontekst tej książki. Hertmans czytając dzieło syna Verhulsta, wspomnianego już profesora historii, odniósł wrażenie, że ten próbował wybielić rolę ojca podczas wojny. W szerszym ujęciu książka ta pokazuje jak trudne jest pisanie w oparciu o memuarystykę - syn broni ojca, bojąc się zajrzeć do akt sądowych, córka w swoich wspomnieniach piszę odę do matki, z kolei pamiętniki kochanki, z którą Willem uciekł w 1944 roku do Niemiec czyta się, jak zauważa autor, niczym wakacyjne wspomnienia, w których w ogóle nie widać wojny. A dochodzi do tego jeszcze żona esesmana, pochodząca z Holandii protestantka i pacyfistka Mientje, która również pozostawiła swoje zapiski i sam Willem, który siedząc w więzieniu tworzył szajbnięte listy, w których Belgię wyzwalają Rosjanie na czele z Paulusem (!),a hasłem wolności jest nazwisko Skorzenego. Generalnie książka podejmuje niezwykle ciekawy temat kolaboracji z Niemcami podczas drugiej wojny światowej, ale też późniejszego wyparcia przez potomków tych osób. Ciekawa jest też część powojenna, gdzie widzimy jak bohaterowie książki radzili sobie po 1945 roku i w zasadzie to jakimi ludźmi byli - taka kochanka Verhulsta nawet w domu opieki "trzymała na szafce oprawione w ramkę zdjęcie swojego Führera". Na koniec interesująca konkluzja ze strony 204: "Sami kolaboranci przyjęli w tamtych latach postawę, która przetrwała po dziś w niektórych z ich dzieci i wnuków: winni byli nie zdrajcy ojczyzny, lecz belgijscy patrioci, którzy pozostali wierni krajowi, bo ich zdaniem złoczyńcą była sama ojczyzna - członków ruchu oporu i patriotów określano w tych kręgach żmijami, szumowinami, hołotą, elementem narodowo obcym...belgijską flagę konsekwentnie nazywano «szmatą»...kolaboranci, obozowi strażnicy i esesmani pozowali na ofiary, kiedy na łeb na szyję musieli uciekać w kierunku Niemiec obiecanych, a znienawidzoną Belgię w pośpiechu zostawić za sobą - opuszczając wszystko, co im było drogie".
Balcar - awatar Balcar
ocenił na82 miesiące temu
Kolonia Audrey Magee
Kolonia
Audrey Magee
❓Czym jest kolonializm we współczesnym świecie? Anglik – jeszcze w łodzi rzyga jak kot. Jest malarzem, nie rybakiem, jest usprawiedliwiony. Na miejscu wciąż szuka dobrego światła i nigdzie nie może go znaleźć. Rybitwa ma za małą głowę, a mewa za dużą... James ma lepsze oko, ale to jeszcze dziecko, jest naiwny. Łapanie królika to nie to samo co nie danie się wystrychnąć na dudka Anglikowi, któremu przyświeca jeden cel – by półżona znów stała się żoną, a on znów był na ustach wszystkich znawców sztuki. Francuz – jak to Francuz, ma bzika na punkcie języka, ale tym razem dla odmiany nie własnego. Ma misję, pragnie ocalić przed zapomnieniem język irlandzki, dogląda go jak zatroskany gospodarz i źle reaguje na Irlandczyków, którzy kalają się angielszczyzną. Sacrebleu! Anglicy wyrządzili im tyle krzywd, a oni co?! Doskonale wie, o czym mówi – sam pochodzi z Algierii, z którą Francja zrobiła dokładnie to samo. Dziś przemierza zieloną wyspę z magnetofonem na ramieniu i nagrywa język irlandzki, nim ten zniknie w odmętach morskiej piany, podobnie jak wielu Irlandczyków. Irlandia – w powieści jest nie tylko spokojną, zieloną wyspą. Targają nią wstrząsy i zamachy, a śmierć zbiera swoje żniwo. Echa wielkich wydarzeń wybrzmiewają nawet na maleńkiej wysepce, na której albo jesteś rybakiem, albo nikim. Możesz wyemigrować, ale to oznacza, że przestajesz być wyspiarzem. Możesz też żyć z turystów, ale nikomu to chluby nie przynosi, zwłaszcza gdy trafią się takie elementy jak Anglik i Francuz, którzy nie mogą znieść swojego towarzystwa. Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Irlandczycy nie gęsi, iż swój język mają – język dumy, odwagi i niezależności. „Kolonia” to gęsta, ironiczna i politycznie czujna powieść o spotkaniu sztuki, języka i przemocy historii, która nigdy nie pozostaje tłem. Autorka z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak łatwo zachwyt nad autentycznością przeradza się w zawłaszczenie nawet u tych, którzy uważają się za wrażliwych i postępowych. O sile książki stanowią oszczędny styl i wyraziście skontrastowane postacie. "Kolonia" nie opowiada historii Irlandii, ale zmusza do zastanowienia się, kto i po co ją opowiada.
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na93 miesiące temu
Niegodni Roy Jacobsen
Niegodni
Roy Jacobsen
Roy Jacobsen, powszechnie znany polskim czytelnikom dzięki monumentalnemu cyklowi o wyspie Barrøy, w powieści „Niegodni” powraca do tematyki II wojny światowej, ale zmienia perspektywę. Zamiast surowych krajobrazów północnej Norwegii, lądujemy w robotniczej dzielnicy Oslo. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla mistrzowskiego portretowania mikrospołeczności, przy jednoczesnym poczuciu, że autor momentami zbyt mocno dystansuje się od emocjonalnego jądra opowieści. Bohaterami „Niegodnych” są dzieci i nastolatki dorastające w cieniu swastyki. To środowisko ludzi z marginesu, „niegodnych” w oczach nazistowskich okupantów, ale często także w oczach własnego społeczeństwa. Jacobsen kreśli obraz wojny odartej z patosu. Tutaj walka o przetrwanie nie polega na wielkich aktach sabotażu, lecz na kradzieży drewna na opał, handlu podrabianymi kartkami na żywność i codziennym sprycie. Autor z niezwykłą precyzją oddaje dynamikę chłopięcej grupy, w której lojalność miesza się z okrucieństwem, a niewinność zostaje bezpowrotnie utracona w oparach dymu z rur wydechowych niemieckich ciężarówek. Jacobsen to stylista najwyższej próby. Jego proza jest oszczędna, wręcz surowa, co idealnie pasuje do opisywanej biedy i chłodu wojennych zim. Siłą książki jest jej autentyzm – czuć tu brud klatek schodowych i lęk przed nagłym pukaniem do drzwi. Autor unika czarno-białych podziałów moralnych; pokazuje, że granica między bohaterstwem a kolaboracją bywa cienka i często zależy od przypadku lub głodu. Z drugiej strony, punkty odjęte zostały za pewną hermetyczność. Jacobsen pisze w sposób tak skondensowany, że momentami trudno w pełni zaangażować się w losy poszczególnych bohaterów. Liczne postaci drugoplanowe zlewają się w jedną masę szarości, a brak wyraźnego punktu kulminacyjnego sprawia, że lektura płynie jednostajnym, nieco nużącym rytmem. Dla czytelnika przyzwyczajonego do epickiego oddechu „Niewidzialnych”, „Niegodni” mogą wydać się dziełem mniejszym, niemal kameralnym szkicem. „Niegodni” to ważna lekcja historii społecznej, podana bez zbędnych przymiotników. To opowieść o tym, jak wojna deformuje dzieciństwo, czyniąc z najmłodszych przedwczesnych dorosłych, zmuszonych do nawigowania w świecie zniszczonych wartości. Choć nie jest to książka, która wyciśnie z oczu łzy, z pewnością pozostawi w czytelniku chłód i refleksję nad tym, co naprawdę oznacza godność w nieludzkich czasach. To solidna literatura piękna, która broni się prawdą historycznego detalu i nieoczywistym spojrzeniem na norweski opór.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na714 dni temu
Uśpione Anthony Passeron
Uśpione
Anthony Passeron
W sielskim, niemal sennym klimacie prowincjonalnego, francuskiego miasteczka, gdzie czas zdaje się odmierzać jedynie rytm otwierania rzeźni i niedzielnych obiadów, Anthony Passeron snuje bolesną sagę swojej rodziny. „Uśpione” to opowieść o milczeniu, które staje się bardziej niszczycielskie niż sama choroba. Autor powraca do lat 80., by przez pryzmat losów swojego stryja Désiré oraz dziadków – właścicieli prosperującego zakładu masarskiego – ukazać, jak epidemia AIDS brutalnie wtargnęła w skostniałe struktury prowincjonalnej społeczności, rozrywając więzi i niszcząc reputację budowaną przez pokolenia. Dla rodziny Passeronów, zakorzenionej w tradycyjnych wartościach południowej Francji, pojawienie się „różowej dżumy” było katastrofą nie tylko medyczną, ale przede wszystkim moralną. Désiré, młody i pełen życia chłopak, staje się „pacjentem zero” w tej mikroskali, przynosząc ze sobą ze świata wielkich miast piętno narkomanii i nieznanej choroby. W miasteczku, gdzie każdy każdego zna, choroba nie jest diagnozą – jest wstydem, który trzeba ukryć za szczelnie zamkniętymi okiennicami. Passeron po mistrzowsku kreśli ten kontrast: z jednej strony zapach świeżych ziół, słońce Prowansji i spokój prowincji, z drugiej – dusząca atmosfera sekretu, strach przed dotykiem i powolne konanie w samotności, o którym nie wolno mówić głośno nawet przy rodzinnym stole. Moja ocena 7/10 wynika z uznania dla niezwykle osobistego, a jednocześnie powściągliwego tonu tej prozy, choć momentami brakuje jej większej siły rażenia w warstwie emocjonalnej. Największą zaletą „Uśpionych” jest połączenie intymnego wspomnienia z rzetelnym reportażem naukowym. Autor przeplata tragedię swojej rodziny z historią wyścigu zbrojeń medycznych w Paryżu, gdzie naukowcy z Instytutu Pasteura próbowali wyprzedzić Amerykanów w odkryciu wirusa HIV. Ta dwutorowość pozwala zrozumieć, dlaczego na prowincji pomoc nadeszła tak późno – gdy nauka błądziła po omacku, społeczeństwo zdążyło już wydać wyrok na „odmieńców”. Książka, choć krótka i zwarta, chwilami wydaje się zbyt chłodna, niemal beznamiętna. Rozumiem, że ten dystans to pancerz ochronny autora, jednak sprawia on, że czytelnik niekiedy czuje się bardziej obserwatorem danych statystycznych niż uczestnikiem rodzinnego dramatu. Ponadto wątki medyczne, choć fascynujące, bywają momentami zbyt suche w zestawieniu z gęstą atmosferą francuskiej wsi. Mimo to, „Uśpione” to lektura ważna i poruszająca. To hołd dla pokolenia, które zniknęło po cichu, bez pożegnań, wymazane z rodzinnych albumów przez strach i ignorancję. Passeron nie tylko rozlicza się z przeszłością, ale też oddaje głos tym, którzy przez dekady pozostawali w uśpieniu, ukryci pod warstwą prowincjonalnego kurzu. To przestroga przed tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy lęk przed osądem sąsiadów wygrywa z miłością do najbliższych. Solidna, mądra i niezwykle estetyczna literacko podróż do serca ciemności ukrytego w blasku słońca Nicei i jej okolic.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na78 dni temu
Białość Jon Fosse
Białość
Jon Fosse
Białość (norw. "Kvitleik") to krótka nowela autorstwa norweskiego pisarza Jona Foss'ego, laureata Literackiej Nagrody Nobla z 2023 roku. W Polsce książka ukazała się na początku 2024 roku nakładem wydawnictwa ArtRage.  Utwór hipnotyzuje niewielką formą i językiem z wykorzystaniem strumienia świadomości, pozbawionym klasycznej interpunkcji.  Historia mężczyzny, który bez żadnego konkretnego celu i powodu wyrusza w podróż samochodem. Manewry i bezcelowość kończy się zagubieniem na odludziu, noc, śnieg i brak perspektyw. Thriller survivalowy z oniryzmem i metafizyką doświadczamy granicy życia i śmierci. Tytułowa "białość , lśnienie" w kontraście do mroku i lasu wybrzmiewa światłocieniem mistycznego doznania, wejścia w inny wymiar, pomostu pomiędzy świętami, przemijania, śmierci, straty, odejścia, pożegnania.... Twórczość określana jako "minimalizm Fossego", koncentruje się na kondycji człowieka, niepokoju oraz duchowych poszukiwaniach.  Jon Fosse to wybitny norweski pisarz i dramaturg, który w 2023 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Komitet Noblowski uhonorował go za "innowacyjne sztuki i prozę, które dają głos temu, co niewypowiedziane". Urodził się 29 września 1959 roku w Haugesund w Norwegii. Pisze w języku nynorsk (nowonorweskim),który jest mniej powszechnym z dwóch oficjalnych standardów języka norweskiego. Debiut powieściowy "Raudt, svart" ukazał się w 1983 roku. Jest autorem powieści, poezji, esejów ,sztuk teatralnych i książek dla dzieci Twórczość zalicza się do norweskiego postmodernizmu. Książki Fossego przetłumaczono na ponad 50 języków, w tym polski, a dramaty wystawiono na wielu scenach świata, popularne w Polsce. Niemiecki tygodnik „Die Woche” napisał: "Na początku był Henryk Ibsen, następnie nie było nic, a teraz mamy Jona Fossego". Najważniejsze utwory dostępne w Polsce: • Septologia (I-VII) - monumentalne dzieło nominowane do Nagrody Bookera. • Trylogia (Pieśni zranione, Poświata, Koronkowa suknia). • Białość. • Pies i anioł (wiersze).  • To jest Ales • Vaim
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na82 dni temu
Nad morzem Abdulrazak Gurnah
Nad morzem
Abdulrazak Gurnah
Losy afrykańskich imigrantów w prozie Abdulrazaka Gurnaha, laureata Nagrody Nobla, nigdy nie są jednowymiarowe – to skomplikowana mozaika ułożona z traumy, nostalgii i dojmującego poczucia obcości. Powieść „Nad morzem” rozpoczyna się od obrazu całkowitego wykorzenienia z kraju dzieciństwa, Zanzibaru, który dla głównego bohatera, Saleha Omara, stał się miejscem niemożliwym do życia. Omar przybywa na lotnisko Gatwick jako starszy człowiek, niosąc ze sobą jedynie niewielki bagaż i mahoniowe pudełko z drogocennym kłączem kadzidła – ostatni materialny ślad świata, który musiał opuścić. To bolesne przejście z statusu szanowanego kupca do bezimiennego azylanta, który w akcie desperacji udaje, że nie zna angielskiego, stanowi fundament tej niezwykle głębokiej opowieści, którą oceniam na solidne 7/10. Spotkanie dwóch rozbitków Główna oś fabularna opiera się na przypadkowym, choć brzemiennym w skutkach spotkaniu Saleha z Latifem Mahmudem – młodszym od niego mężczyzną, który również pochodzi z Zanzibaru, ale od lat żyje w Londynie jako uznany akademik. Ich losy splotły się przed dekadami w ojczyźnie w sposób tragiczny, pełen wzajemnych krzywd, długów i rodzinnych animozji. Gurnah po mistrzowsku pokazuje, jak bagaż przeszłości, który imigranci niosą przez granice, determinuje ich nowe życie w Europie. To nie tylko historia o asymilacji w Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim o próbie odzyskania własnej narracji w świecie, który widzi w nich jedynie statystyki lub problem socjalny. Język i milczenie Niezwykle istotnym motywem powieści jest rola języka. Saleh Omar decyduje się na milczenie, by ochronić resztki swojej godności, wiedząc, że słowa w obcym kraju mogą stać się pułapką. Gurnah z chirurgiczną precyzją opisuje chłód angielskiego systemu azylowego, który kontrastuje z gorącem i zapachami wspomnień z Zanzibaru. Autor nie idealizuje jednak Afryki – obrazuje korupcję, przemoc polityczną i brutalność kolonialnego dziedzictwa, które zmusiło jego bohaterów do ucieczki. „Nad morzem” to studium melancholii, w której morze jest symbolem zarówno drogi do wolności, jak i przepaści oddzielającej człowieka od jego własnej tożsamości. Choć proza Gurnaha jest olśniewająca stylistycznie i nasycona mądrością, tempo powieści bywa momentami nużące. Długie, dygresyjne monologi dotyczące zawiłości rodzinnych sporów sprzed lat mogą sprawić, że czytelnik straci z oczu główny wątek. Niemniej jednak, jest to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co czuje człowiek, który stracił wszystko poza własną pamięcią. Gurnah udowadnia, że wykorzenienie to rana, która nigdy się nie goi, a dom to nie miejsce na mapie, lecz suma opowieści, które decydujemy się zachować. To książka cicha, dostojna i pełna smutku, która zmusza do refleksji nad ceną, jaką płaci się za bezpieczeństwo w obcym świecie. Wyjątkowy portret ludzi, którzy żyją „pomiędzy” – nie należąc już do przeszłości, a nie czując się u siebie w teraźniejszości.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na710 dni temu
Wściekłe suki Dahlia de La Cerda
Wściekłe suki
Dahlia de La Cerda
Ta książka to idealny przykład, że potrzebuję bibliotek, ponieważ nie śledzę różnych literackich nagród, toteż kompletnie ominęła mój radar, dopóki nie spojrzałam na półkę z nowościami w mojej filii. Zbiory opowiadań zawsze są bardzo "hit or miss", zwłaszcza w momencie kulturowym, kiedy zdaje się, że ta forma zaczyna umierać. Teraz wszystko musi być długie i mieć głębokie lore. Nie ma wiele miejsca na niedopowiedzenia, dosadność bez dosłowności, na historie rzucone nam poniekąd luzem. Dahlia de la Cerda to zdecydowanie hit, nie miss. Chociaż nie wszystkie opowiadania są moim zdaniem równie dobre, żadne nie jest złe i wszystkie mają tu swoje miejsce, ponieważ w ten czy inny sposób mierzą się z tematami mizoginii, problemów społecznych oglądanych przez soczewkę na wskroś meksykańską, oraz po prostu kultury, której autorka się nie wstydzi i nie próbuje jej wygładzać z myślą o barierze kulturowej pomiędzy sobą a szerszą publicznością, do której mogłaby dotrzeć. Podobał mi się ogromnie język, który oczywiście jest również zasługą dobrej pracy i wyczucia tłumaczki, ale jednak musiała ona na czymś pracować. Podobało mi się, że chociaż wszystkie teksty są pisane jak monologi do czytelnika, każdy głos narracyjny jest trochę inny, nawet u postaci o podobnym tle, gdyż każda ma inną osobowość. Podobało mi się, że autorka unika prostej dychtomii "kobieta zawsze dobra, mężczyzna zawsze zły", co nie jest łatwym zadaniem w pracy orbitującej wokół kobietobójstwa (khem, "They Never Learn", khem). Podobał mi się nawet skręt ku wątkom paranormalnym, który też miał w sobie coś bardzo folkowego, bardzo ściśle splątanego z kulturą w której się na tak krótko, ale intensywnie mogłam zanurzyć. Myślę, że ogromną zaletą jest również motyw przeplatających się opowieści, który jest dla mnie niczym spłata kredytu zaufania, jaki dałam autorce – bo udowadnia mi, że to nie są losowo wybrane teksty, że to zostało jakoś przemyślane i ułożone według pewnej logiki, że ktoś wie, co robi, zanim mi tę książkę zaserwuje. Podoba mi się również, być może najbardziej, brak oczywistej odpowiedzi, na ile ostatnie opowiadanie w zbiorze jest autentyczną spowiedzią, a na ile fikcją równą reszcie opowieści. Ogólnie to jest książka na max. dwie godziny lektury, jeśli ktoś czyta bardzo wolno – ale cóż to za dwie godziny.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na830 dni temu

Cytaty z książki Po stronie Kanaanu

Więcej
Sebastian Barry Po stronie Kanaanu Zobacz więcej
Sebastian Barry Po stronie Kanaanu Zobacz więcej
Sebastian Barry Po stronie Kanaanu Zobacz więcej
Więcej