Przez błękitne pola

Okładka książki Przez błękitne pola autorstwa Claire Keegan
Okładka książki Przez błękitne pola autorstwa Claire Keegan
Claire Keegan Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
Walk the Blue Fields
Data wydania:
2023-11-02
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-02
Data 1. wydania:
2013-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381917933
Tłumacz:
Dariusz Żukowski
W ośmiu opowiadaniach Claire Keegan, autorka Drobiazgów takich jak te, po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najznakomitszych irlandzkich pisarek. Mistrzowsko tworzy historie skupione na szczegółach i emocjach, a jej elegancka, klarowna proza pozostaje w pamięci na długo.

Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.

Postaci, którymi Keegan zaludnia swoją prozę, to przede wszystkim mieszkańcy małych miejscowości, nieufnie przyglądający się temu, co nowe. Wszyscy walczą z poczuciem pustki, samotnością i wypieranymi uczuciami. Skrzywdzona dziewczyna chce rozpocząć nowe życie. Katolicki ksiądz ponownie spotyka ukochaną. Młody chłopak mierzy się z nietolerancyjnym ojczymem. Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przez błękitne pola w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Przez błękitne pola i



2932
733
288

Opinia społeczności książki Przez błękitne polai



Książki 2422 Opinie 1442

Oceny książki Przez błękitne pola

Średnia ocen
6,9 / 10
255 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przez błękitne pola

avatar
200
78

Na półkach: , ,

[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów]

Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę.

Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach.

📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣

Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe.

Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii!

Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci.

📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣

Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak...

🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪

Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje...

Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre!


🏆 Moja ocena: 6/10

Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“).

Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;)

{6/52/2026, papier, z biblioteki}

[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów]

Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę.

Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5795
5733

Na półkach:

Surowość, samotność, znoszenie własnej doli, niezależność. Różnorodność losów, ale jednorodny klimat tych opowiadań.

Surowość, samotność, znoszenie własnej doli, niezależność. Różnorodność losów, ale jednorodny klimat tych opowiadań.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
922
822

Na półkach: , , ,

"...będą się już tylko staczać ścieżką dokonanych niegdyś wyborów..."
.
C. Keegan potrafi w krótkie formy. Być może nie każda z tych ośmiu nowelek ma taką samą moc rażenia, ale ta proza potrafi odbić się czkawką-  moralną najbardziej. Piękno Irlandii - małomiasteczkowej, peryferyjnej, oceanicznej zdecydowanie tworzy klimat. Ale jest to także przestrzeń dojmującej samotności, fasadowej moralności i dogmatycznej religijności, które w czterech ścianach domostw skrywają wiele trupów. Keegan wydobywa te trupy na powierzchnię, robiąc to trochę podstępem, bo lekkość formy tworzy ramy pod przystępną lekturę, która z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej uwiera, staje w gardle, budzi coraz większy niepokój, choć wiele zjawisk nie zostaje tutaj wprost nazwanych. Ale groza i ciężar skrywanych ludzkich krzywd, uraz i rozczarowań unosi się w powietrzu, napełniając kielich goryczy. Z każdym kolejnym haustem tej prozy wcale łatwiej nie jest, ale ciężko nie wypić do końca, by nie przejrzeć się w moralności naznaczonej hipokryzją i tym wszystkim, co składa się na tę prymitywną odsłonę człowieka.
.
Znajdziemy tutaj jałowość życia- zarówno małżeńskiego, jak i tego w pojedynkę. Znajdziemy powierzchowne relacje, ograniczające się do rozmów o niczym. Znajdziemy brak duchowości, życia wewnętrznego, brak Boga w sercu, ale za to nieustannie na językach, bo przecież najważniejsza jest "siła sąsiedzkich opinii". Poznamy tych, którzy swoje traumy dźwigać będą już do końca, mimo ucieczki. Poznamy tych, których traumy zepchną na peryferia społeczności, skazując na izolację. I tych, których marzeniem jest, by po pracy zjeść coś innego, niż "wyschłe kartofle". Dla innych "świetny facet, robotny", który "nie obrasta mchem" to jednak trochę za mało, bo w sercu drzemie potrzeba choćby tylko intymnej rozmowy o czymś ważnym. Irlandzka prowincja nie dostarcza zbyt wielu rozrywek, skazując na pracę, a pozostały ten czas jakby "powoli, zdradziecko pełznie naprzód". Ale co tutaj można w ogóle robić? Pozostaje bezsilność i bierność, nuda oraz pustka.
.
Bardzo obrazowe to wszystko, gorzkie, niepokojące, budzące przerażenie. I nie tak odległe, jakby się mogło wydawać.

"...będą się już tylko staczać ścieżką dokonanych niegdyś wyborów..."
.
C. Keegan potrafi w krótkie formy. Być może nie każda z tych ośmiu nowelek ma taką samą moc rażenia, ale ta proza potrafi odbić się czkawką-  moralną najbardziej. Piękno Irlandii - małomiasteczkowej, peryferyjnej, oceanicznej zdecydowanie tworzy klimat. Ale jest to także przestrzeń dojmującej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

680 użytkowników ma tytuł Przez błękitne pola na półkach głównych
  • 352
  • 328
119 użytkowników ma tytuł Przez błękitne pola na półkach dodatkowych
  • 44
  • 24
  • 15
  • 10
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Przez błękitne pola

Inne książki autora

Okładka książki Birthday Stories Russell Banks, Ethan Canin, Raymond Carver, David Foster Wallace, Denis Johnson, Claire Keegan, Andrea Lee, Daniel Lyons, Haruki Murakami, Lewis Robinson, Lynda Sexson, Paul Theroux, William Trevor
Ocena 6,5
Birthday Stories Russell Banks, Ethan Canin, Raymond Carver, David Foster Wallace, Denis Johnson, Claire Keegan, Andrea Lee, Daniel Lyons, Haruki Murakami, Lewis Robinson, Lynda Sexson, Paul Theroux, William Trevor
Claire Keegan
Claire Keegan
Irlandzka pisarka. Jej opowiadania pojawiały się na łamach „New Yorkera”, „Best American Short Stories”, magazynu „Granta” i „The Paris Review” oraz doczekały się przekładów na ponad dwadzieścia języków. Zadebiutowała zbiorem opowiadań Antarctica w 1999 roku. Następnie ukazał się zbiór Walk the Blue Field oraz mikropowieści Foster i Drobiazgi takie jak te. Laureatka wielu nagród literackich, m.in. Nagrody im. Dana Rooneya przyznawanej irlandzkim twórcom, Nagrody im. Williama Trevora i Nagrody im. Olive Cook. Powieść Drobiazgi takie jak te znalazła się w finale Nagrody Bookera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciężar skóry Małgorzata Rejmer
Ciężar skóry
Małgorzata Rejmer
Opowiadania nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale „Ciężar skóry” to zbiór, który zdecydowanie osłabia moją niechęć do tej formy. A nawet sprawia, że zaczynam na nie patrzeć trochę inaczej. Każde opowiadanie jest osobnym przeżyciem, a wszystkie razem układają się w poruszającą opowieść o przemocy, samotności i wykluczeniu. Rejmer pokazuje bohaterów w momentach przełomowych – wtedy, gdy ich dotychczasowy świat zaczyna się rozpadać. Największe wrażenie zrobiła na mnie umiejętność tworzenia portretów psychologicznych. Bohaterowie pochodzą z różnych środowisk i kultur: są tu dzieci, kobiety, uchodźcy czy osoby stojące gdzieś na marginesie społeczeństwa. Autorka opisuje ich z dużą empatią. Pokazuje ich wewnętrzne konflikty, traumę i samotność. Nie sprowadza jednak tych postaci jedynie do roli ofiar. W wielu opowiadaniach pojawia się moment przebudzenia – chwila, gdy bohaterowie zaczynają dostrzegać mechanizmy przemocy i próbują wyjść poza narzucone im role. Bo przemoc jest osią całego tomu. Rejmer pokazuje ją w wielu odsłonach: w relacjach rodzinnych, w patriarchalnych strukturach, w doświadczeniu wojny czy w zwykłej obojętności wobec cierpienia innych. W tych opowiadaniach rzadko przybiera ona formę pojedynczego aktu. Częściej działa jak mechanizm wpisany w relacje między ludźmi, powracający i przenoszony z pokolenia na pokolenie. Duże znaczenie ma także język. Narracja jest poetycka i pełna metafor, a jednocześnie bardzo konkretna. Rejmer potrafi łączyć obrazowość z prostotą, dzięki czemu nawet najbardziej bolesne doświadczenia bohaterów zostają pokazane bez patosu, ale z dużą siłą oddziaływania. Tytułowa „skóra” staje się metaforą ciężaru doświadczeń, które nosimy w sobie – traum, wspomnień i społecznych ról. To wszystko, co zostaje z człowiekiem na długo i czego nie da się łatwo zrzucić. W opowiadaniach często pojawia się też motyw ciała i fizyczności, jakby autorka chciała pokazać, że nasze historie zapisują się właśnie „na skórze”.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na91 dzień temu
Raj Abdulrazak Gurnah
Raj
Abdulrazak Gurnah
Kiedy w 2021 roku Abulrazak Gurnah otrzymał literacką Nagrodę Nobla, jego twórczość w Polsce była zupełnie nieznana. Żadna z książek brytyjsko-tanzańskiego pisarza nie była tłumaczona na polski. (Na marginesie: To doskonale pokazuje intelektualną nędzę polskich wydawców, którzy tłuką amerykańskie kryminalne badziewie, a nie dostrzegają rzeczy naprawdę godnych uwagi. To samo zresztą działo się z innym afrykańskim noblistą Nadżibem Mahfuzem, o którym polscy wydawcy (i czytelnicy) dowiedzieli się w momencie uhonorowania go nagrodą) Zupełnie przypadkowo w końcu lat 90., będąc w Londynie, kupiłem „Paradise” (Raj) tego pisarza. Pamiętam, że fabuła wydała mi się raczej nieskomplikowana, chociaż różnokolorowość – etniczna, religijna, językowa – opisywanej Afryki Wschodniej mnie zafascynowała. Nie egzotyką, a bogactwem właśnie. A już urzekł mnie sposób opowiadania Gurnaha, który każdej scence, każdemu akapitowi dał smak, rytm, humor chociaż styl wydaje się prosty. Dzisiaj, prawie trzydzieści la później zakończyłem lekturę polskiego tłumaczenia „Raju”. Pierwsza uwaga – podziękowania i ukłony Krzysztofowi Majerowi. Nie zgubił się ani styl, ani koloryt powieści Gurnaha. Druga uwaga – dobra literatura nie starzeje się nigdy. „Raj” przyniósł mi dzisiaj równie wiele wzruszeń co trzy dziesięciolecia wcześniej. Tylko – potencjalnym czytelnikom uwaga: Nie sprowadzajcie przesłania powieści Gurnaha do egzotyki i problemu kolonizacji. Proza Gurnaha jest znacznie bardziej wielowymiarowa, wielopoziomowa. Czytając o dziejach Yusufa, za spłatę długu sprzedanego właściwie w niewolę przez własnego ojca wujowi Azizowi, i o przyjaźni Yusufa z Khalilem, nie zpominajcie o historycznym i społecznym tle tej opowieści – bo to właśnie tło stanowi istotę opowiadania
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na91 miesiąc temu
Mr Loverman Bernardine Evaristo
Mr Loverman
Bernardine Evaristo
Bernardine Evaristo, laureatka Nagrody Bookera za „Dziewczynę, kobietę, inną”, w powieści „Mr Loverman” udowadnia, że jest mistrzynią oddawania głosów tym, którzy w literaturze głównego nurtu zbyt często pozostają wyciszeni. To książka tętniąca życiem, mieniąca się barwami londyńskiej Hackney i nasycona aromatem rumu, a jednocześnie bolesna analiza życia w kłamstwie. Przyznając tej pozycji ocenę 8/10, doceniam jej niesamowitą energię językową oraz odwagę w przełamywaniu kulturowych tabu. Głównym protagonistą jest siedemdziesięcioczteroletni Barrington: elegant w nienagannych garniturach, miłośnik Szekspira, mąż, ojciec i dziadek. Pod tą fasadą szacownego seniora z karaibskiej diaspory kryje się jednak tajemnica – Barrington od sześćdziesięciu lat kocha Morrisa, swojego przyjaciela z dzieciństwa. Evaristo z niezwykłą gracją prowadzi nas przez meandry tej zakazanej miłości, która musiała przetrwać dekady w ukryciu przed konserwatywną społecznością i Bogobojną żoną, Carmel. Postać Barringtona jest fascynująca – to człowiek pełen uroku i dowcipu, ale też postać tragiczna, która u schyłku życia staje przed dylematem: czy wreszcie zacząć żyć w zgodzie ze sobą, ryzykując zniszczenie wszystkiego, co zbudował? Siłą „Mr Loverman” jest to, że Evaristo nie skupia się wyłącznie na perspektywie Barringtona. Autorka daje głos również Carmel, pokazując niszczycielską siłę małżeństwa opartego na emocjonalnej pustce i domysłach. To nie jest jednostronna opowieść o wyzwoleniu; to studium tego, jak sekret jednej osoby kładzie się cieniem na życiu całej rodziny. Evaristo genialnie operuje językiem – przeplata literacką angielszczyznę z karaibskim dialektem (patois),co nadaje narracji autentyczności i niepowtarzalnego tempa. Humor, często sarkastyczny i błyskotliwy, służy tu jako tarcza przed brutalną prawdą o zmarnowanych latach i straconych szansach. Ósemka to nota dla literatury, która zostawia w czytelniku trwały ślad. „Mr Loverman” to powieść ważna społecznie – odczarowuje postać starszego geja w czarnej społeczności, unikając przy tym schematów i taniego sentymentalizmu. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami tempo narracji, zwłaszcza w retrospekcjach z Antigui, nieco wyhamowuje, a niektóre wątki poboczne dotyczące córek Barringtona wydają się mniej dopracowane niż główny trójkąt relacji między nim, Morrisem a Carmel. Niemniej jednak, warsztat Evaristo jest olśniewający. „Mr Loverman” to triumf empatii i literackiego stylu. To książka o tym, że na bycie sobą nigdy nie jest za późno, ale też o wysokiej cenie, jaką płaci się za wolność. Bernardine Evaristo stworzyła postać, którą jednocześnie chcemy uściskać i skrzyczeć za jej tchórzostwo. To lektura słodko-gorzka, inteligentna i niesamowicie ludzka. Jeśli szukasz prozy, która rozśmieszy Cię do łez, by za chwilę ścisnąć za gardło, „Mr Loverman” jest pozycją obowiązkową. To celebracja życia we wszystkich jego skomplikowanych barwach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na828 dni temu
Siedem księżyców Maalego Almeidy Shehan Karunatilaka
Siedem księżyców Maalego Almeidy
Shehan Karunatilaka
„Wmawiają wam, że niesprawiedliwość to część jakiegoś wielkiego planu. I to nie pozwala wam się zbuntować.” Ciekawa przygoda czytelnicza, oryginalna i nieszablonowa, powiew nowego pomysłu na fabułę, znakomitego żonglowania scenariuszem zdarzeń, zabawą i skłanianiem do refleksji. Wrażenie jednoczesnego wejścia w najnowszą wojenną historię Sri Lanki i w świat fantastyki, szalenie pokręcony, wymykający się opisowi, zasiedlony przez duchowe byty w różnych stadiach świadomości. Kolombo z szeroką paletą odmiennych barw, korupcja przenikająca każde środowisko, siły rządowe kontra tamilscy separatyści. Dziesiątki tysięcy zabitych w ostrzale i nalotach, setki zamachów terrorystycznych, tuszowanie śledztw. Już na wstępie książki wiadomo było, że Maali Almeida umarł. Niesamowite wrażenie, kiedy obserwowało się to, co działo się z jego ciałem. Mężczyzna wiedział, że jego egzystencja zakończyła się poprzez morderstwo, ale nie znał tożsamości zabójcy. Dostał siedem księżyców, aby dowiedzieć się, co kryło się za odejściem w osobliwą sferę zaświatów i jaka była prawdziwa tożsamość mordercy. Jako fotograf wojenny naraził się różnym politycznym siłom, jako narrator zraził do siebie terrorystów, jako hazardzista przekroczył linię ryzyka. A i rodzinne relacje wzbudzały podejrzenia. Shehan Karunatilaka zdecydował się na prowadzenie narracji w drugiej osobie liczby pojedynczej. Zabieg korespondował z koncepcją i klimatem powieści. Stał się delikatną formą sugerowania końca czegoś, a jednak wciąż trwania w czymś. Czas na rozwiązanie zagadki kryminalnej, rozliczeń z dokonań w życiu, ocenę sposobu traktowania innych, z każdym księżycem kurczył się, a mnogość aktorów na scenie życia imponowała. Każda osoba warta była uwagi, interpretacji, podjęcia prób zrozumienia i ewentualnego wykluczenia z zabójstwa. Długie cienie kładły się na odtwarzanych obrazach i śledzonych zachowaniach. Mitologiczny rys oprowadzał po istotach z piekieł i pożeraczach dusz. Spotkania ze zmarłymi przybliżały do odkrycia prawdy. Rozmowy z ateistą, prawniczką, rewolucjonistą, lekarką, ochroniarzem, kapłanem, samobójcą, wiele wnosiły, ale też rozpraszały w odnajdywaniu ścieżki prowadzającej do prawdy. Pojawiające się osoby ze zdjęć wykonanych przez Almeidę nadawały osobliwy charakter opowieści. Przypominały o sobie, przywoływały wspomnienia, dopominały się uwagi. I jeszcze jezioro, skrywające świadectwa zbrodni. Czasem do akcji wkraczał mistyczny rys, często coś na kształt snu, nieuchwytność przeszłości, bolesne doświadczenia domowej wojny i niewyobrażalnej przemocy. „Siedem księżyców Maalego Almeidy” nie jest propozycją czytelniczą dla każdego. Warto poświęcić więcej czasu na poznawanie powieści, tak aby odkrywać ją w kolejnych odsłonach. Wówczas bardziej angażuje i wciąga, zachęca do podtrzymania znajomości, daje wgląd w zwykłego człowieka i społeczeństwo Sri Lanki. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na628 dni temu
Wizja świata. Opowiadania wybrane John Cheever
Wizja świata. Opowiadania wybrane
John Cheever
Rzadko daje “10” zbiorom opowiadań, ale dla takiego arcydzieła innej oceny być nie mogło. John Cheever kreśli porażający obraz amerykańskiej średniej klasy średniej oraz wyższej z nowobogackich suburbiów Wschodniego Wybrzeża, mieszkańców kredytowanych domów z samochodem na podjeździe, basenem i idealnie przyciętym trawnikiem. I tylko on jest idealny. Mamy tu wielką dekonstrukcję amerykańskiego mitu, który zawsze był nieco oszukańczy i mocno nieegalitarny, co dzisiaj rysuje nam się szczególnie wyraźnie. Z tych tekstów - bezlitosnych dla postaci świata przedstawionego, ale także dla osoby czytającej - jednoznacznie wynika, że American Dream to jedna wielka lipa, choć protagoniści uporczywie trwają w ułudzie, że jest inaczej. “Gości w salonie Farguarsonów zdawało się jednoczyć milczące przeświadczenie, że żadna przeszłość nie istnieje, żadnej wojny nie było – że na świecie nie ma zagrożeń ani problemów”. Większość bohaterów żyje w wiecznej niepewności, by nie powiedzieć: w strachu, przed utratą stanu posiadania: majątkowego, społecznego, rodzinnego - żadne inne uczucia, a już szczególnie wyższe , nie mają tu racji bytu… A już najgorzej, gdy ktoś, kto wierzy w wieczny wzrost i nieograniczony zysk, spotka się z klęską finansową, która pociąga za sobą wszystkie możliwe i niemożliwe pozostałe. “Są takie chwile, gdy zmarszczki wokół ludzkiego oka przypominają podmyte półki skalne, a wpatrujące się w nas źrenice mają w sobie coś tak po zwierzęcemu dzikiego, że nie wiemy, co począć”. Pustka życia tych wzorowych mieszczan, poza miastem mieszkających, poraża - choć rzadko ich samych. Odnajdujemy tutaj to wszystko, co możemy sobie sami wyobrazić: rasizm, obłudę religijną i seksualną, brak jakichkolwiek ideałów - oprócz kultu dolara, odmóżdżającą pracę oraz przede wszystkim: mizoginię. Kobiety nie mogą się odnaleźć w tym generalnie męskim świecie: “- Mam paskudne wrażenie, że jestem postacią w serialu komediowym – powiedziała. – To znaczy może jestem niebrzydka, nieźle ubrana, dzieci mi się udały, są dowcipne i urocze, ale mam paskudne wrażenie, że jestem czarno-biała i że każdy może mnie wyłączyć. Po prostu mam paskudne wrażenie, że można mnie wyłączyć”. Nikt tu nie jest szczęśliwy, relacje w małżeństwie to dramat. Mężowie mają zawsze kogoś na boku. Obowiązkowo niepracujące nieszczęśliwie bez reszty żony, nudzą się po całych dniach, wpadając w alkoholizm. “Wydaje ci się, że panie domu patrzą na ciebie z góry i są nieuprzejme.(...) Taki to już układ. Miało się wrażenie, że zachowują się tym godniej i dostojniej, im więcej piją”. Dzieci rzadko są kochanymi pociechami, zwłaszcza, że są fatalnie traktowane, nikt nie dba o ich formację, lecz tylko o formę. Praca - jakakolwiek i gdziekolwiek jest mocno toksyczna, ale i tak lepsze to niż nic: “— Daliśmy tę pracę komuś innemu, chłopcze — powiedział zachrypniętym, łagodnym tonem, jakby mówił do własnego syna. — Nie dzwoń więcej. Mamy ważniejsze sprawy na głowie niż odbieranie telefonów. Ten drugi facet po prostu bardziej się nadawał, synku. To wszystko. Nie dzwoń już więcej”. Toksyczne jest i jedzenie, jak to w Hameryce: “O pierwszej wrócili do domu na rozgotowane mięso i twarde jak kamień ziemniaki, czyli ich zwyczajowy niedzielny obiad”. Pułapka kredytowa wisi niemal nad każdym: “Próbował zdobyć pożyczkę, ale ani jego pensja, ani posiadany patent nie stanowiły wystarczającego zabezpieczenia, aby uzyskać kredyt na innych warunkach niż rujnujące”. “- Jeśli mam być całkiem szczery, bardzo się martwię o pieniądze. Wcale nie jestem pewien przyszłości. Zresztą nikt nie jest. Gdyby coś mi się stało, dostaniesz ubezpieczenie, ale to w dzisiejszych czasach na długo nie starczy”. Autor miał silne poczucie ironii: “Zachodzę w głowę, czemu w tym najzamożniejszym, najsprawiedliwszym i najznakomitszym ze światów, gdzie nawet sprzątaczki ćwiczą w wolnym czasie Chopinowskie preludia, wszyscy wyglądają na tak zawiedzionych”. Nie może się obyć bez rodaków: “Gotowała nam wynajęta na lato Polka, Anna Ostrowik. Była wspaniała – wielka, gruba, serdeczna kobieta, która swoją pracę traktowała poważnie. Lubiła gotować, lubiła, gdy się jej posiłki jadło i doceniało”. Jedno jest tam, o czym sam się przekonałem: wspaniałe: awifauna: “Śpiewały ptaki - kardynały i ostatnie drozdy wędrowne” (BTW: rybołowy wszędzie, gdzie tylko jest woda, nie to co u nas - ok. 70 par…). Największe natężenie frustracji, złych emocji, czyli wzajemnej nienawiści w rodzinach, występuje w opowiadaniu “Mąż na przedmieściach”. W kolei w “Ten o piątej czterdzieści osiem” przykładna lekcja dla mobbera z nowojorskiej firmy, który wykorzystał młodą pracownicę, dojeżdżająca tak jak ona jednym z dziesiątków “commuter trains” z suburbiów… I tenże pociąg staje się niewidoczną dla innych sceną zemsty Obraz mężczyzn jest tu dość jednoznaczny: “– Nie będę z tobą rozmawiać przez dwa tygodnie. Czyli do dziewiętnastego. (...) Po fizycznych wdziękach- jedynych, jakie miała do zaoferowania – nie było śladu. (...) Poróżnił się z małżonką – jak każdy mężczyzna z kobiety zrodzony. Ot, ludzka natura”. “Wiele spośród poznanych kobiet wybrał, ponieważ brakowało im poczucia własnej wartości”. “Życie wszystkich innych ludzi wyobrażała sobie chyba jako wspanialsze, niż było w rzeczywistości. Mieszkała w pokoju, który jemu wyglądał raczej na szafę”. “Kiedy jakąś godzinę później wkładała po tym ubranie, płakała. Zbyt mu było miło, ciepło, sennie, by się szczególnie przejąć jej łzami. (...) Kiedy wyszła na lancz, zadzwonił do kadr i kazał ją zwolnić. I wziął wolne popołudnie”. “Odsiecz nadejdzie już za minutę, myślał Blake; (...) ale pociąg się zatrzymał, ludzie wsiedli, wysiedli, a Blake wciąż był na łasce tej kobiety. Z ewentualnością, że odsiecz nie nadejdzie, nie umiał się zmierzyć”. “Ucisk lufy na brzuchu trochę zelżał. - Od życia chciałam zawsze tylko odrobinę miłości - powiedziała”. W “Olbrzymim radiu” zamiast programu ze studia, słychać to, co dzieje się w mieszkaniach sąsiadów. "Podsłuchała przejawy niestrawności, miłości fizycznej, bezdennej próżności, wiary i rozpaczy. (...) Dobywający się tego ranka z urządzenia bezpośredni, czasem nawet brutalny język zdumiewał ją i wprawiał w zakłopotanie". Wstrząsający jest tragikomiczny “Pływak” - bezwzględnie najlepsze opowiadanie zbioru. Neddy Merrill - nieświadomy że to podróż w ciemność - wraca do domu w luksusowej miejscowości, raz idąc, a raz płynąc przez kolejne baseny swoich sąsiadów. Tam i wtedy baseny poszczególnych posesji oddzielały tylko żywopłoty (sic!). “Jak gdyby w jednej chwili dojrzał – okiem kartografa – ów sznur basenów, półpodziemny strumień, przebijający się krzywizną przez całe hrabstwo. Poczynił odkrycie, oto jego wkład w nowożytną geografię; strumień postanowił nazwać Lucinda, na cześć żony”. “Była to jedna z tych niedziel w samym środku lata, gdy wszyscy mówią: +Za dużo wczoraj wypiłem+”. “Szwankowała mu pamięć? Czy też tak ją wytrenował w wypieraniu nieprzyjemnych faktów, że uszkodził sobie zmysł prawdy? Obstawał jednak przy własnej oryginalności i miał niejasne słynne poczucie, że jest postacią legendarną”. “Wracając do domu inną trasą niż zwykle, czuł się jak pielgrzym, odkrywca, człowiek niesiony przeznaczeniem, a wiedział że na całym szlaku znajdzie przyjaciół”. I nagle przyjemność staje się drogą przez mękę, nie tylko fizyczną. Raz basen jest pusty, a woda spuszczona, gdzie indziej wymagane są specjalne identyfikatory. Ned musi też przejść w slipkach autostradę. W jednym z domów ignorujący go czemuś “przyjaciele” milionerzy; w innym dawna, rozczarowana kochanka. “Wciąż by tylko gadała o pieniądzach. To jeszcze gorsze niż jedzenie groszku nożem”. Bohatera nie opuszcza jednak nadzieja - o pardon: wiara w obowiązkowy sukces. “Miłość – a raczej łóżkowa kotłowanina – to najwspanialszy eliksir, środek przeciwbólowy, kolorowa tabletka, która przywróci jego krokom sprężystość, jego sercu radość życia”. “Czemu czuł, że musi ukończyć przeprawę, choćby zagrażała jego życiu? W którym momencie ten dowcip, ten żart, ten wygłup przerodził się w coś poważnego.(...) Zawrócić nie mógł (..) Mniej więcej w godzinę pokonał taki dystans, że powrót stał się niemożliwy. Przepłynięcie całego dystansu okazało się zadaniem ponad jego siły– skąd jednak mógł o tym wiedzieć”. A gdy już stanie przed swym domem…… Od razu obejrzałem ekranizację tej noweli z lat 60., z Burtem Lancasterem w roli tytułowej. I przekonałem się po raz tysięczny, że jednak to, co najważniejsze, nie jest dostępne kinomanowi, w przeciwieństwie do czytelnika… To trzecia moja książka Wydawnictwa Czarne z serii “opowiadania amerykańskie” - po znakomitych “Ci, co nieśli” Tima O’Briana oraz “Instrukcji dla pań sprzątających” Lucii Berlin, a jeszcze od nich lepsza. Następne przede mną. PS Tłumacz używa gdzieś zwrotu “Salopczycy” - pojęcia, którego nie ma go w Internecie, czyli coś takiego zapewne nie istnieje (nie chodzi chyba o ludzi w salopkach, po cóż byłaby wtedy wielka litera). Ponadto kolejny tu przypadek bezsensownej przedmowy - i to samego Juliana Barnesa. Nie tylko mogłoby jej nie być, ale nawet i powinno….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na102 miesiące temu
Rodzina Netanjahu Joshua Cohen
Rodzina Netanjahu
Joshua Cohen
Zacznijmy od tego, co w tej książce uwiera, bo „Rodzina Netanjahu” Joshui Cohena to lektura, która potrafi być równie fascynująca, co irytująca. Jeśli szukasz wartkiej akcji lub emocjonalnego ciepła, możesz poczuć się tu jak intruz na wyjątkowo nudnym wykładzie akademickim. Główną wadą powieści jest jej hermetyczność. Cohen momentami tak bardzo pławi się w żydowskiej teologii, sporach historycznych i niuansach syjonizmu, że czytelnik niebędący ekspertem w tych dziedzinach może poczuć się znużony. Długie, gęste akapity analizujące różnice między poszczególnymi odłamami myśli politycznej bywają ciężkostrawne i skutecznie wybijają z rytmu opowieści. Co więcej, autor uprawia tu specyficzny rodzaj literackiego narcyzmu – jego inteligencja bije z każdej strony, ale bywa to popisowa erudycja, która stawia mur między tekstem a odbiorcą. Postacie, choć wyraziste, momentami wydają się jedynie marionetkami służącymi do wygłaszania błyskotliwych tyrad. To właśnie przez te narracyjne mielizny i momentami zbyt pretensjonalny ton, moja ocena zatrzymuje się na 7/10. To książka świetna, ale nie dla każdego i nie na każdy humor. Dlaczego warto jednak przez to przebrnąć? Kiedy już zaakceptujemy fakt, że Cohen nie zamierza nam niczego ułatwiać, zaczynamy dostrzegać geniusz tej konstrukcji. Największym plusem powieści jest jej niesamowite, niemal chirurgiczne poczucie humoru. To satyra najwyższych lotów, która bierze na warsztat amerykański kampus uniwersytecki lat 60. i zderza go z fanatyzmem i energią rodziny Netanjahu. Scena przyjazdu Bencijona z żoną i trzema synami (w tym małym Bibim, późniejszym premierem Izraela) do domu głównego bohatera, Rubena Bluma, to komediowe mistrzostwo świata. Cohen po mistrzowsku operuje absurdem i farsą, sprawiając, że domowa katastrofa staje się metaforą wielkich konfliktów dziejowych. Kolejnym atutem jest głębia intelektualna. Pod płaszczykiem kampusuowej komedii kryje się poważne pytanie o tożsamość, asymilację i ciężar historii. Ruben Blum, zasymilowany żydowski historyk (zajmujący się opodatkowaniem, co samo w sobie jest żartem Cohena z „bezpiecznych” tematów),zostaje zmuszony do konfrontacji z kimś, kto historię traktuje jak religię i oręż. Kontrast między spokojnym, uporządkowanym życiem amerykańskiej klasy średniej a radykalizmem Netanjahu jest uderzający i zmusza do refleksji nad tym, czy od własnych korzeni w ogóle można uciec. Warsztat Cohena, choć wymagający, jest imponujący. Jego fraza jest gęsta, precyzyjna i pełna błyskotliwych metafor. Autor potrafi w jednym zdaniu przejść od trywialnego opisu bałaganu w pokoju do fundamentalnych rozważań nad losem narodów. To literatura „wysoka”, która nie boi się być brudna, złośliwa i politycznie niepoprawna. „Rodzina Netanjahu” to powieść-hybryda: po części komedia pomyłek, po części traktat historyczny, a po części bezlitosny paszkwil. Nagroda Pulitzera dla tej książki nie była przypadkiem, bo Cohen dokonał rzeczy niemożliwej – napisał o polityce i historii w sposób, który jest jednocześnie archaiczny i skrajnie nowoczesny. Jeśli jesteś gotów na lekturę, która wymaga skupienia i czasem wywołuje zgrzytanie zębów z powodu swojej gęstości, zostaniesz nagrodzony jedną z najinteligentniejszych satyr ostatnich lat. To solidne siedem z dużym plusem za odwagę w drażnieniu czytelnika.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Tom Lake Ann Patchett
Tom Lake
Ann Patchett
„To było tak, jakbym była liściem w rzece. Wpadłam do niej i mnie poniosła.” Kolejny raz potwierdza się, że książki napisane przez Ann Patchett szalenie mi pasują, są szyte na miarę mojej czytelniczej wrażliwości, refleksyjnych potrzeb i pięknych obrazów. Wprowadzają w wyjątkowy nastrój, nostalgiczny, melancholijny, romantyczny, a nawet liryczny ze szczyptą łagodnej magiczności. Często prezentują styczne powiązane z realnym życiem, losami i emocjami bohaterów zbliżonymi do moich. „Belcanto”, „Dom Holendrów”, a teraz także „Tom Lake” imponują pod wieloma względami. Autorka potrafi wspaniale łączyć to, co na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłe i naturalne, z tym, co po bliższym wglądzie nabiera cech wyjątkowości i ponadczasowości, dopełnia się wzajemnie i tworzy coś ponad, niezwykłego i potężnego w wydźwięku. Cudownie łączy literaturę z innym gałęziami sztuki, a w przypadku „Toma Lake”, szeroko rozumianą sztuką sadownictwa przeplatająca się ze sztuką teatralną. Niemal fizycznie dotykam czereśniowych drzew, zbieram owoce, nasycam zapachem przyrody. Autorka z ogromnym wyczuciem, wysoką estetyką, doskonałą równowagą, przecina linie życia kilku osób w dramatycznym wydarzeniu. Subtelnie i łagodnie dotyka człowieczeństwa, pulsu egzystencji, pozornie zwykłych i skrajnych emocji. Zanurza w przeszłość kobiety, fragment po fragmencie ukazuje przebieg tego, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Z zaangażowaniem słucha się opowieści, przeplatanej z teraźniejszością, spogląda na wszystko z perspektywy czasu. Obecność trzech córek nadaje szczególny wymiar historii. Pojawia się wiele motywów wychowawczych, nauki życia, dzielenia się doświadczeniami, ale również spojrzenia na małżeństwo. Odkrywane są nie tyle tajemnice, co niewiadome sympatycznie przyciągające. Widać jak bardzo różni się sceniczna obecność od faktycznej gry w życiu. Kiedy rzeczywistość skojarzona jest z czereśniami i jabłoniami, brzoskwiniami i gruszami, słodkie smaki mieszają się z cierpkimi, ale i tak do głosu dochodzą ciepłe kolory. Czy pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze? Jak zmieniamy definicję miłości w miarę upływu lat? Dokąd zabierają nas na ścieżce życia popełnione błędy i niewykorzystane szanse? W jakim stopniu stają się cennymi lekcjami prowadzącymi do dowiedzenia się, kim jesteśmy, do czego dążymy, jakie mamy marzenia, czy dajemy im rozwinąć skrzydła? I zastanawiająca myśl, jak wiele z naszych opowieści o sobie wyciągają młodsze pokolenia? Jak wiele jest wariantów określania własnej tożsamości? bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na828 dni temu
Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na77 dni temu
Małe preludia Helen Garner
Małe preludia
Helen Garner
Głównymi bohaterami kameralnej prozy australijskiej pisarski są Dexter i Elizabeth, oboje po czterdziestce, w czasie studiów byli blisko ze sobą, a teraz spotkali się przypadkowo na lotnisku w Melbourne, kiedy to Elizabeth czekała na przylatującą nastoletnią siostrę Vicky. Nasza para bohaterów ma już swoje rodziny: Dexter żonę Athenę oraz dwóch synów: mocno autystycznego Billy'ego i Arthura. Elizabeth z kolei żyje w nieformalnym związku z Philipem z którym ma córkę Poppy, no i oczywiście jest Vicky. Dość skomplikowane relacje między tą ósemką bohaterów są treścią książki. Portretuje Garner z wielką czułością swoich bohaterów, w gruncie rzeczy zagubionych ludzi, którzy często dokonują złych wyborów, ale są tylko ludźmi z ich potrzebami, tęsknotami, rutynami. To taka czuła książka, nie sposób nie lubić żadnego z jej bohaterów. Jakoś poruszyła mnie postać Vicky, która obserwując chaotyczne i zimne życie swojej siostry, zaczyna lgnąć do rodziny Dextera, gdzie jest miłość i bezpieczeństwo. W tej rodzinie jest też jakieś szaleństwo: śpiew Dextera, granie na pianinie Atheny no i szalony syn, ale też sporo ciepła. Rzecz cała jest bardzo plastyczna: maluje Garner obrazy złożone ze słów rzuconych na papier. Można te krótkie teksty potraktować jako impresje, preludia muzyczne delikatnie powiązane ze sobą. To taki kolaż scen z życia, pięknie zresztą opowiadanych, ale czytelnik musi sam je sobie złożyć w całość. Dobrze to czytać powoli, robić sobie przerwy, żeby w pełni napawać się pięknem tej prozy. To także proza poetycka, w książce znalazłem sporo pięknych zdań. Kilka przykładów: „Dexter zobaczył ją w lusterku i pomyślał, że zasnęła. Teraz, bez żadnych przeszkód, jego czułość dla całego świata natychmiast ją otuliła.” „Duży, drewniany, pokryty bliznami stół był nakryty na jednym końcu białym bawełnianym obrusem, stała na nim sterta misek i leżała garść łyżek.” Pokryty bliznami stół, piękne... „Przez okna o podniesionych brwiach dobiegał pisk metalu z ulicy na dole.” Okno o podniesionych brwiach... „Po drugiej stronie niczym podprogowe sugestie migotały sylwetki rowerzystów, którzy spokojnie jechali do domu na kolację.”
almos - awatar almos
ocenił na819 dni temu

Cytaty z książki Przez błękitne pola

Więcej

Umysły kobiet zrobione są ze szkła - zupełnie przejrzyste, a przy tym rodzące myśli tak kruche, że pękają w zderzeniu z twardszymi.

Umysły kobiet zrobione są ze szkła - zupełnie przejrzyste, a przy tym rodzące myśli tak kruche, że pękają w zderzeniu z twardszymi.

Claire Keegan Przez błękitne pola Zobacz więcej

Kiedy kobieta raz coś postanowi, lepiej nie stawać jej na drodze. Lepiej trzymać się z dala.

Kiedy kobieta raz coś postanowi, lepiej nie stawać jej na drodze. Lepiej trzymać się z dala.

Claire Keegan Przez błękitne pola Zobacz więcej

- Co ja sobie myślałam - mówi. - Taka stara baba jak ja.
To gra, którą kiedyś uwielbiał i zdążył się nią zmęczyć: oni mówią o sobie źle, żeby on mógł ich łatwo podnieść na duchu.
- Pani przestanie - mówi. - Wygląda pani przepięknie.
- Na litość boską, co też ojciec opowiada.
- Od razu poznać duchownego - dodaje jej siostrzenica. - Mężczyzna nigdy by tak nie powiedział. - Przeciąga spojrzeniem po pomieszczeniu, ewidentnie rozczarowana zebranymi tam mężczyznami.

- Co ja sobie myślałam - mówi. - Taka stara baba jak ja.
To gra, którą kiedyś uwielbiał i zdążył się nią zmęczyć: oni mówią o sobie ź...

Rozwiń
Claire Keegan Przez błękitne pola Zobacz więcej
Więcej