W polu

Okładka książki W polu
Stanisław Rembek Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Cykl: Dzieła zebrane [Stanisław Rembek] (tom 3) literatura piękna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Cykl:
Dzieła zebrane [Stanisław Rembek] (tom 3)
Wydawnictwo:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania:
2021-07-06
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381962681
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
456
305

Na półkach:

Kiedy takie opisy batalistyczne czyta się u klasyków - obraz bogaty i przyswaja się go z zapartym tchem. Tu jakoś jednak nudnawo.
I co raz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to polskie wojsko jakieś takie bez ładu i składu w działaniu, bezradne i pogubione. Znając inne relacje aż wierzyć się nie chce ...

Kiedy takie opisy batalistyczne czyta się u klasyków - obraz bogaty i przyswaja się go z zapartym tchem. Tu jakoś jednak nudnawo.
I co raz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to polskie wojsko jakieś takie bez ładu i składu w działaniu, bezradne i pogubione. Znając inne relacje aż wierzyć się nie chce ...

Pokaż mimo to

avatar
1399
344

Na półkach:

Mam mieszane uczucia. Ciężko mi się czytało. Nie wiem, w czym był problem. Wojskowo książka bez zarzutu. Sam autor brał udział w walkach. Czytam teraz jego dziennik i opowiadania. Nie mogłem się skupić. Może to problem egzemplarza. Z "Naganem" nie było źle i tom dzienników/opowiadań też idzie nieźle.

Mam mieszane uczucia. Ciężko mi się czytało. Nie wiem, w czym był problem. Wojskowo książka bez zarzutu. Sam autor brał udział w walkach. Czytam teraz jego dziennik i opowiadania. Nie mogłem się skupić. Może to problem egzemplarza. Z "Naganem" nie było źle i tom dzienników/opowiadań też idzie nieźle.

Pokaż mimo to

avatar
225
191

Na półkach:

Książka o dość ciężkiej tematyce bo jednak jest to wojna. Pisana przez samego uczestnika tej wojny. Polecam dla kogoś kto interesuje się wojną 1920

Książka o dość ciężkiej tematyce bo jednak jest to wojna. Pisana przez samego uczestnika tej wojny. Polecam dla kogoś kto interesuje się wojną 1920

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
773
718

Na półkach: , , , ,

Chyba najlepsza polska powieść o wojnie polsko-radzieckiej z 1920 roku. I najbardziej wiarygodna. Napisał ją bowiem jej uczestnik, ówczesny artylerzysta – Stanisław Rembek. Po wojnie zapomniany, na krótko przywrócony pamięci dzięki adaptacjom filmowym, jakich dokonali Andrzej Wajda („Wyrok na Franciszka Kłosa”) i Juliusz Machulski („Szwadron”).
Książka antywojenna, ale jednocześnie bardzo polska i bardzo prawdziwa. Pokazuje kilka dni z życia 7 kompanii 10 dywizji piechoty na froncie białoruskim, podczas odwrotu w 1920 roku. Obserwujemy dwóch oficerów oddziału (i kilku innych), kilku podoficerów i mnóstwo szeregowców w ich dniu codziennym. Od śmierci kaprala Górnego aż do … końca książki.
Powieść ma dwa plany. Pierwszy to realistyczne, czy wręcz naturalistyczne opisy, zarówno walki, jak i życia w okopach, wycofywania się, fasowania pokarmów czy innych zachowań żołnierzy. Drugi to rozmyślania podporuczników Paprosińskiego i Lukomskiego oraz sierżanta Derenia. Narrator jest trzecioosobowy i wbrew pozorem nie jest alter ego żadnej z trzech przedstawionych postaci.
A wojna to krew pot i łzy, brud, smród i ubóstwo. W końcu resztka kompanii walczy bez plecaków, butów a w jednym przypadku nawet bez spodni. Poborowi nie są monolitem, podobnie jak podoficerowie czy oficerowie. Konflikty dotyczą każdej z tych grup wewnątrz oraz pomiędzy nimi. Występują i dezercje i otwarte bunty. Oficerowie służący niegdyś w armiach państw zaborczych nie lubią legionistów … z wzajemnością. Jeden ze strzelców - w cywilu chłop - narzeka, że za czasów Ruska przynajmniej nie powoływano jedynaków ani wszystkich braci, a wojsko polskie tego nie przestrzega. Przykładom odwagi i kompetentnym zachowaniom na polu walki towarzyszą też akty paniki czy bezładnej ucieczki. A w odwrocie zabójstw białoruskich chłopów czy rabunków.
Bebechy wojny, zamiast jej mitu. Wygraliśmy, ale wielkim kosztem. I nikt nie wspomina tych, którzy go ponieśli. Kto pamięta o Piesiku, Robakach, Górnym czy Cewowskim. Do historii przeszedł tylko dowódca dywizji, generał Żeligowski, zwany w powieści przez swoich żołnierzy „Dziadem”. A kim by był bez nich? Bardzo dobra książka batalistyczna i antywojenna zarazem. Odtrutka na przygodowe, propagandowe, martyrologiczne strzelanki, którą warto polecać. Jak powiedział Jan Hus – prawda zwycięży.

Chyba najlepsza polska powieść o wojnie polsko-radzieckiej z 1920 roku. I najbardziej wiarygodna. Napisał ją bowiem jej uczestnik, ówczesny artylerzysta – Stanisław Rembek. Po wojnie zapomniany, na krótko przywrócony pamięci dzięki adaptacjom filmowym, jakich dokonali Andrzej Wajda („Wyrok na Franciszka Kłosa”) i Juliusz Machulski („Szwadron”).
Książka antywojenna, ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
26
24

Na półkach: ,

Książka nie jest łatwa w odbiorze przez swoiste przeplatanie się dwóch skrajnie odmiennych narracji. Z jednej strony mamy niezwykle naturalistyczny obraz wojny ze wszelkimi jej okropieństwami. Śmierć, zniszczenie, głód, brud, zaszczucie i beznadzieja opisane zostały bardzo plastycznie, aż można się wzdrygnąć. Niekiedy autor jednak sili się na bardziej poetycki opis, z dość wyszukanymi i nie zawsze uzasadnionymi metaforami rodem z wiersza pensjonarki. Z drugiej strony możemy wejść w umysł głównego bohatera i zagłębić się w jego dość skomplikowane życie emocjonalne. Widzimy, jakim koszmarem dla osoby nadmiernie myślącej, refleksyjnej i neurastenicznej jest wojna. Przeżywamy wraz z nim zaburzenia percepcji wywołane adrenaliną i zmęczeniem: wzrok się nam wyostrza, a czas zwalnia. Całość składa się na bardzo sugestywny opis doli żołnierza, w której bohaterstwo i tchórzostwo są wyjątkami, a normą - ciężka, skrajnie wyczerpująca walka o przetrwanie. Bez żadnej idei, bez krztyny wzniosłości - tylko przepocony mundur, obtarte stopy, zesztywniałe mięśnie i pusty żołądek. Lektur niełatwa, ale polecam ją ku przestrodze wszystkim marzącym o "wojennej sławie". Niewiele jest tak antywojennych i antybohaterskich książek w naszej literaturze. Powieść obecnie jest nieco zapomniana na skutek objęcia Autora zapisem cenzury w latach PRL, a szkoda, może warto przywrócić ją powszechnej pamięci?

Książka nie jest łatwa w odbiorze przez swoiste przeplatanie się dwóch skrajnie odmiennych narracji. Z jednej strony mamy niezwykle naturalistyczny obraz wojny ze wszelkimi jej okropieństwami. Śmierć, zniszczenie, głód, brud, zaszczucie i beznadzieja opisane zostały bardzo plastycznie, aż można się wzdrygnąć. Niekiedy autor jednak sili się na bardziej poetycki opis, z dość...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1895
950

Na półkach: ,

Nigdy nie słyszałam wcześniej ani o tej książce, ani o autorze, kojarzyłam ledwo tytuł ,,Wyrok na Franciszka Kłosa”. Zaczęłam czytać ,,W polu” na egzamin z literatury międzywojennej, nie spodziewając się niczego, a dostałam genialny obraz wojny bolszewickiej.

Powieść opowiada dzieje siódmej kompanii walczącej z Rosjanami podczas wojny bolszewickiej. Rozpoczyna się w dniu śmierci kaprala i skupia głównie na jednym z żołnierzu, Paprosińskim, jego wahaniach moralnych, rozterkach i refleksjach na temat wojny. To jednak nie akcja jest tu najważniejsze, a przybliżenie życia wojskowego oraz refleksje z tym związane. Rembek nie mitologizuje historii, jego bohaterowie są odważni i śmiało idą w bój, ale jednocześnie są prości, potrafią stchórzyć, nie mają sprecyzowanych poglądów politycznych. Autor zaznacza tu brutalność wojny, choroby, głód czy wszy. Nie ma tu nic romantycznego i heroicznego, a jednak rozterki Paprosińskiego, jego skłonność do rozmyślań i szukania sensu w życiu, chęć zachowania człowieczeństwa są na swój sposób piękne. Książka jest napisana w sposób prosty, oszczędny, pasujący do tematyki, a jednak urzekający przez prawdę jaka jest w niej zawarta.

Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć o tej pozycji, bo jak wypowiedzieć się o książce, która nie składa się z fabuły, a z opisów bitew i rozmyślań bohatera? Może tylko to, że naprawdę warto przeczytać ,,W polu”, bo pokazuje obraz wojny jaki w naszym kraju jest pomijany.

,, (…) jedyną klapą bezpieczeństwa dla wezbranej rozpaczy rodzaju ludzkiego jest marzenie, matka wszelkich sztuk, wiedzy, religii i doktryn społecznych.”

Nigdy nie słyszałam wcześniej ani o tej książce, ani o autorze, kojarzyłam ledwo tytuł ,,Wyrok na Franciszka Kłosa”. Zaczęłam czytać ,,W polu” na egzamin z literatury międzywojennej, nie spodziewając się niczego, a dostałam genialny obraz wojny bolszewickiej.

Powieść opowiada dzieje siódmej kompanii walczącej z Rosjanami podczas wojny bolszewickiej. Rozpoczyna się w dniu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
202
33

Na półkach: , ,

Książka Rembeka mnie nie wciągnęła. Niestety. Zwłaszcza jej początek i środek. Bohaterowie, pomijając sierż. Derenia i ppor. Paprocińskiego są miałcy. Jest ich olbrzymia liczba, przeto autor zamieszawszy w fabule, sprawił iż czytamy li tylko nazwiska zapomniawszy kim są, co spotkało wcześniej ich nosicieli. Idealnie opisuje ten sposób narracji cytat z samej książki: "Wszystko to było jakby wyrazy książki czytanej przed samym zaśnięciem, kiedy znużony umysł utraca zdolność śledzenia związków myślowych między obrazami i pojęciami". Nie pomaga fakt, iż akcja zawiera się na przestrzeni kilku dni, w trakcie których kompania biega, strzela, naciera, strzela, pada, cofa się, gubi, strzela, biega i tak w kółko. Jest tam m.in. obszerny, wielostronicowy motyw ucieczki Paprocińskiego, w trakcie której to ten prowadzi sam z sobą wywód światopoglądowy. Gdy ostatecznie bohater po długim biegu informuje, iż przebył raptem kilometr, byłem zaskoczon, gdyż sądziłem iż jego ucieczka trwała niemal cały dzień. Taka to narracja. Autor skupia się na manewrach żołnierzy, zaniedbując - wg mnie - ich relacje. Oczywiście, są tu one opisane, dialogi stanowią mocną stronę, lecz jest ich za mało. Tak samo, jak nie położono nacisku na kwestie, których oczekiwałem (chociażby dramatyzm walki na bagnety, wręcz, która jest podług mnie najbardziej dramatycznym, co może spotkać żołnierza), a wciąż powtarzane były te nieistotne, jak chociażby zwijanie się w kłębek śpiącego Derenia.
Sytuacja zmienia się z punktu widzenia czytelnika, w momencie pojawienia się Kozaków. Ci wprowadzają dramatyzm. Widać, iż autor jako wojak, miał wobec nich duży respekt. Jak i do jakiejkolwiek kawalerii. Jednakowoż ta ostatnia 1/4 książki, którą czyta się z zaciekawieniem, nie rekompensuje jej większości, która była - dla mnie przynajmniej - nużąca.

Książka Rembeka mnie nie wciągnęła. Niestety. Zwłaszcza jej początek i środek. Bohaterowie, pomijając sierż. Derenia i ppor. Paprocińskiego są miałcy. Jest ich olbrzymia liczba, przeto autor zamieszawszy w fabule, sprawił iż czytamy li tylko nazwiska zapomniawszy kim są, co spotkało wcześniej ich nosicieli. Idealnie opisuje ten sposób narracji cytat z samej książki:...

więcej Pokaż mimo to

avatar
136
113

Na półkach:

Powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, kampania wrześniowa, powstanie warszawskie, powstanie w getcie, nawet Wiosna Ludów czy rabacja galicyjska to starcia zbrojne, które od lat mają trwałe miejsce jako temat tekstów literackich. Inaczej ma się sprawa z wojną polsko-bolszewicką. Nie licząc filmu Hoffmana, nie jest to motyw obecny w tekstach kultury. Może zmieni się to za sprawą wydawnictwa Latarnia, które w 2016 roku wydało powieść „W polu”. Jej autor – Stanisław Rembek – brał udział w kampanii wrześniowej, obronie Warszawy w 1939, podczas okupacji angażował się w tajne nauczanie, a w okresie dwudziestolecia międzywojennego był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. I „W polu” jest powieścią wyrosłą na tych właśnie doświadczeniach. Jej bohaterem są żołnierze 7 kompanii strzelców – niby to bohater zbiorowy, ale składają się na niego mikroopowieści o niejednym członku tej organizacji bojowej. Na przykładzie tych tragicznych i smutnych pojedynczych losów czytelnik poznaje odhumanizowane i odbrązowione realia wojny: natarcia, odwroty, chaos walk, długie godziny czekania w okopach, wojnę nerwów, brud, głód, choroby – z zakaźnymi na czele, brak snu, próby ocalenia (?), przywrócenia (?), zachowania (?) choć resztek normalności zachowując umiejętność śmiechu czy budowania koleżeńskich relacji. Realia wojny to realia zachwianej dyscypliny, godności ludzkiej, upadek morali, koniec rodzin (co widać na przykładzie Robaków – trzech braci: Michała, Józefa, Antoniego), a z wypowiedzi bohaterów wyczytać można ogólnonarodowe nastroje społeczne czy polityczne – zmęczenie aktualną sytuacją, rozczarowanie, konieczność znalezienia sposobu wyjścia z obecnego impasu. A diagnozy typu: „Bo Polacy, panie poruczniku, uznają jakiś dziwny nakaz niepotrzebnego cierpienia. Nazywa się to poświęceniem czy ofiarnością, ale zdaje się być raczej narzucone przez dość powszechną u nich zawiść” (s. 252) nie podnoszą w grupie ducha. Wszyscy ci bohaterowie podlegają temu samemu czasowi – nie pór dnia czy dób, ale jest to czas odmierzany kolejnymi starciami i zaczepkami. Z kolei trzecioosobowa narracja tej książki raz jest powolna, monotonna i leniwa - jak godzinne oczekiwania w okopach, a innym razem gna zdaniami krótkimi, urywanymi, wręcz żołnierskimi - jak kompania szykująca się do natarcia lub odwrotu. I w błędzie jest ten, kto sądzi, że powieść ta dostarczy czytelnikowi niesamowitych opowieści o niesamowitych bohaterach, którzy przyczynili się później do powstania mitu o tzw. cudzie nad Wisłą – brak tu krystalicznych postaw, niepodważalnych i bezdyskusyjnych dowodów odwagi. Są za to ból, cierpienie, często głęboko skrywane bunt, zawód, zmęczenie oraz osaczający strach. A to wszystko razem czyni „W polu” pozycję na wskroś wiarygodną i autentyczną, napisaną doświadczeniami i historią.

Powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, kampania wrześniowa, powstanie warszawskie, powstanie w getcie, nawet Wiosna Ludów czy rabacja galicyjska to starcia zbrojne, które od lat mają trwałe miejsce jako temat tekstów literackich. Inaczej ma się sprawa z wojną polsko-bolszewicką. Nie licząc filmu Hoffmana, nie jest to motyw obecny w tekstach kultury. Może zmieni się to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
865
780

Na półkach: , , ,

Jak myślicie? Czy opisywanie czegoś w książce, w czym brało się samemu udział jest proste? Zapewne nie zawsze. Nasz autor opisuje wydarzenia, w których sam brał czynny udział. Ale czy opisywanie wojny i przeżyć z nią związanych może być łatwe? Gdzie broń, krew i trupy były na porządku dziennym?


"Stanowiło to jego własną nikomu niewyjawioną tajemnicę, że nigdy nie mógł się zdobyć na jedną chwilę życia teraźniejszością, zapomnienia o tym, że wojna jest królestwem śmierci, i niemyślenia o niebezpieczeństwach, które mają się zdarzyć w przyszłości."


Stanisław Rembek w swojej książce pozwala nam spojrzeć swoimi "oczami" na dramatyczną wojnę polsko-bolszewicką. Doskonale zagłębia się w psychice żołnierzy, czego nie da się ukryć. Zastanawialiście się kiedyś co czuł człowiek przebywający na froncie, gdzie praktycznie cały czas był otwarty ogień? Myślę, że nie sposób tego zrozumieć, jeśli nie przeżyje się tego samemu.

Bohaterowie wykreowani przez autora nie są idealni, to ludzie z krwi i kości, którzy walczą o swoje przetrwanie, czasem mają gorsze dni, a czasem lepsze, mimo panującej wojny potrafią wywołać uśmiech na swoich ustach. Nieustanne napięcie, które towarzyszyło bohaterom powieści, nie odstępowało na krok również i mnie.


"Nagle zrobiła się chwila ciszy, może jedyna w tej bitwie. Wypełniało ją tylko brzęczenie kul i świergotanie granatów, które jeszcze nie zdążyły ukończyć swego lotu. Zaraz jednak piekielny hałas zerwał się ze wzmożoną siłą. Słychać w nim było bliskie krzyki ludzkie. We mgle zamajaczył, niby seria pękających granatów, łańcuch atakujących. Poderwali się niespodzianie z ziemi i biegli całym pędem, jak ludzie, których życie zależy od szybkości ich biegu."

Co mi nie przypadło do gustu? Terminologia wojskowa, której było tutaj dość sporo, a którą nie zawsze rozumiałam. Jednak nie ma co się dziwić - taka tematyka nie jest moją mocną stroną.

W polu to powieść, która jednym przypadnie do gustu, drugim się może nie spodobać. Żeby móc ocenić, trzeba przeczytać samemu. Dla mnie autor ukazał tragizm wojny, tragizm, który ja mogłabym sobie tylko wyobrazić, a dzięki niemu dostałam rzeczywisty obraz, choć zapewne w nieco złagodzonej wersji.

Polecam zwłaszcza tym, którzy interesują się tą tematyką.

Jak myślicie? Czy opisywanie czegoś w książce, w czym brało się samemu udział jest proste? Zapewne nie zawsze. Nasz autor opisuje wydarzenia, w których sam brał czynny udział. Ale czy opisywanie wojny i przeżyć z nią związanych może być łatwe? Gdzie broń, krew i trupy były na porządku dziennym?


"Stanowiło to jego własną nikomu niewyjawioną tajemnicę, że nigdy nie mógł...

więcej Pokaż mimo to

avatar
363
45

Na półkach: ,

Polecam - ulubiona książka Marka Nowakowskiego !

Polecam - ulubiona książka Marka Nowakowskiego !

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Stanisław Rembek W polu Zobacz więcej
Stanisław Rembek W polu Zobacz więcej
Stanisław Rembek W polu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd