Pusty horyzont

Okładka książki Pusty horyzont
A. C. Cobble Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Beniamin Ashwood (tom 4) fantasy, science fiction
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Beniamin Ashwood (tom 4)
Tytuł oryginału:
Empty Horizon
Wydawnictwo:
Fabryka Słów
Data wydania:
2022-05-06
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-06
Data 1. wydania:
2017-12-05
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379647248
Tłumacz:
Dominika Repeczko
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
137
74

Na półkach:

To powinna była być 2 część. Prawdopodobnie najlepsza część historii, ale trochę już wymęczona powtarzalnością serii i brakiem zmian. Ciężko znaleźć różnice między stanem rzeczy z 2 części i końca 4. Szkoda, bo sporadyczne zdarzenia i wątki mają potencjał gdyby były lepiej wykorzystane.

To powinna była być 2 część. Prawdopodobnie najlepsza część historii, ale trochę już wymęczona powtarzalnością serii i brakiem zmian. Ciężko znaleźć różnice między stanem rzeczy z 2 części i końca 4. Szkoda, bo sporadyczne zdarzenia i wątki mają potencjał gdyby były lepiej wykorzystane.

Pokaż mimo to

avatar
221
198

Na półkach:

„Pusty Horyzont” to 4 tom przygód młodego piwowara, a w zasadzie teraz już prawie mistrza miecza, który tym razem przepłynął morze w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. Beniamin z całą wesołą kompanią, będzie kontynuować swoją misję ratowania świata, lecz przyjdzie im się zmierzyć tym razem z wrogiem zupełnie nieoczekiwanym. Zyskają jednocześnie ciekawego sprzymierzeńca, który będzie barwnym elementem tej historii i pozwoli poskładać nieco te puzzle w logiczną całość.

Ta część jest zdecydowanie mniej romantyczna, być może przez dużą dynamikę i sam charakter wyprawy, który nie pozostawia bohaterom miejsca na spokojny oddech. Wszystkiego jest w części więcej! Przygód, trudności, piasku, wrogów, a nawet walki. Autor znów pokazał, że potrafi lepiej !

Zmiana krajobrazu wyszła bohaterom tej historii na plus. Nowa kultura, która musimy poznać i nowi bohaterowie sprawiają, że wyjątkowo trudno oderwać się od lektury. Ta książka jest genialna!

„Pusty Horyzont” to 4 tom przygód młodego piwowara, a w zasadzie teraz już prawie mistrza miecza, który tym razem przepłynął morze w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. Beniamin z całą wesołą kompanią, będzie kontynuować swoją misję ratowania świata, lecz przyjdzie im się zmierzyć tym razem z wrogiem zupełnie nieoczekiwanym. Zyskają jednocześnie ciekawego sprzymierzeńca,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
21
12

Na półkach:

Jak ja wytrzymam do następnego tomu? No jak? Z książki na książkę Ben się rozwija, akcja też a moja ciekawość kipi. Szkoda, że nie znam na tyle angielskiego, żeby przeczytać lub wysłuchać w oryginale.

Jak ja wytrzymam do następnego tomu? No jak? Z książki na książkę Ben się rozwija, akcja też a moja ciekawość kipi. Szkoda, że nie znam na tyle angielskiego, żeby przeczytać lub wysłuchać w oryginale.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
64
58

Na półkach: ,

"Pusty horyzont" autorstwa A. C. Cobble'a to już czwarta część cyklu o Beniaminie Ashwoodzie i już na wstępie mogę powiedzieć, że na ten moment moja ulubiona. Przyjrzyjmy się więc książce bliżej!


Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystko, za co chwaliłam poprzednie części, jest dobre i w tej. Myślę więc, że jeśli podobały wam się poprzednie książki, to i ta przypadnie wam do gustu. Zmieniamy tutaj klimat jednak z mroźnej północy na gorące pustynie i orientalność, co niezmiernie przypadło mi do gustu oraz było zdecydowanie dobrą odmianą. Dobrze widać też dorastanie naszych głównych bohaterów - Benek powoli zostaje przywódcą z prawdziwego zdarzenia.

Kolejnym elementem, który przypadł mi do gustu jest zalążek zawiązania większej intrygi. Chociaż książka nadal zostaje przygodówką i książką drogi, to podobało mi się budowanie podwalin pod zakończenie cyklu. Widać już bardziej większą politykę i problemy, z jakimi jeszcze będą musieli zmierzyć się nasi bohaterowie.

Niezmiernie podobały mi się też rozmowy Rhysa i Bena o przyszłości. Momentami aż tchnęły większą powagą i mądrością. Kolejnymi drobnymi cegiełkami są nowe postacie, które polubiłam i które dodały naszej drużynie większej różnorodności i kolorytu. Częściowo wracały też znane już nam wcześniej postacie epizodyczne i widać, że całość zaczyna się już bardziej łączyć. Fajnie, że rozbudowano trochę przeszłość Saali w nieoczekiwanym kierunku.

W tej książce chyba jednak najbardziej żal mi było Rhysa. Nie będę się tutaj wdawać w szczegóły, żeby nie psuć nam zabawy, ale niezmiennie jestem zachwycona jego postacią i zdecydowanie poczytałabym o jego losach przed cyklem. Jego udział w zakończeniu też w pewnym momencie sprawił, że wstrzymałam z obawy oddech.


Skoro o zakończeniu... wyszło całkiem satysfakcjonująco i w końcu przełamało schemat kończenia książki cliffhangerem, co mnie w poprzednich irytowało. Wydaje mi się, że też po tej książce zostanie przełamany schemat powracania pewnym wątków w każdej końcówce, co również jest na plus.


Podsumowując, "Pusty horyzont" jest bardzo dobrą książką przygodową, którą błyskawicznie się czyta i zdecydowanie wciąga nas w swój świat. Na pewno sięgnę po kolejne części cyklu, których wydania nie mogę się już doczekać!

"Pusty horyzont" autorstwa A. C. Cobble'a to już czwarta część cyklu o Beniaminie Ashwoodzie i już na wstępie mogę powiedzieć, że na ten moment moja ulubiona. Przyjrzyjmy się więc książce bliżej!


Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystko, za co chwaliłam poprzednie części, jest dobre i w tej. Myślę więc, że jeśli podobały wam się poprzednie książki, to i ta przypadnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
309
116

Na półkach:

Czwarty tom cyklu o Beniaminie Ashwoodzie zabiera nas w zupełnie inne klimaty! Tym razem mamy, jak głosi tytuł - jest pusto na horyzoncie, czyli wędrujemy przez pustynię.

Kreacja tej zupełnie innej krainy bardzo mi się spodobała. Trąci trochę orientem, jest surowa i pełna niebezpiecznych niespodzianek, na które muszą uważać nasi bohaterowie. Niestety, przez zmianę środowiska odeszliśmy też trochę dalej od demonów, z którymi potyczki uwielbiam, ale spokojnie, w tej części również pojawiają się te maszkary! Klimatyczny świat o odmiennych tradycjach i obyczajach okazał się bardzo interesujący i poznawałam go z prawdziwą przyjemnością!❤️

Kolejną świetną rzeczą jest drużyna naszych bohaterów 😍 w końcu są razem (prawie wszyscy), poznają też nowych towarzyszy i wspólnie odkrywają nowe tereny i tajemnice.
Autor w tym tomie wprowadził parę intrygujących postaci. Zadziorna arystokratka i potężny mag świetnie zasilili drużynę i niejednokrotnie okazali się cennymi sojusznikami. Wydaje mi się, że jeszcze ich spotkamy i bardzo na to liczę!

Niektóre wydarzenia z tego tomu były dla mnie łatwe do przewidzenia, inne zaś okazały się niespodzianką. Nie zabrakło też emocji 😍 To co autor zaserwował nam w tym tomie było dla mnie świetną przygodą, dalszą wędrówką przez barwny świat, odkrywaniem kolejnych magicznych sekretów i walką z demonami i przeciwnikami.

Nie wszystkie pomysły autora mi się spodobały, ale tak jak do tej pory utrzymał moje zainteresowanie od pierwszych do ostatnich stron, serwując kolejną, potężną dawkę przygód 😍

"Pusty horyzont" czyta się błyskawicznie, tempo akcji jest fajnie rozłożone, relacje bohaterów się pogłębiają, co również widać. W tym tomie dzieje się sporo, nie brakuje też emocji. Było parę momentów, gdy autor mocniej wstrząsnął moim sercem, wywołał silny smutek lub wielką radość!

Z Benkiem naprawdę nie da się nudzić i mimo paru mankamentów jest to świetna książka przygodowa, przy której można wyjątkowo przyjemnie spędzić czas, dać się porwać podróży i nowym krainom, zżyć z drużyną bohaterów, odkrywać sekrety magii, ubijać demony i wspaniale się bawić!

Czwarty tom cyklu o Beniaminie Ashwoodzie zabiera nas w zupełnie inne klimaty! Tym razem mamy, jak głosi tytuł - jest pusto na horyzoncie, czyli wędrujemy przez pustynię.

Kreacja tej zupełnie innej krainy bardzo mi się spodobała. Trąci trochę orientem, jest surowa i pełna niebezpiecznych niespodzianek, na które muszą uważać nasi bohaterowie. Niestety, przez zmianę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
127
127

Na półkach:

Gdy sięgałam po tę książkę byłam niezwykle ciekawa czy autorowi uda się mnie zaskoczyć i czy jeszcze bardziej wciągnę się w ten cykl i muszę przyznać, że naprawdę jestem zadowolona z tego, jaki kierunek zaczęła obierać fabuła oraz jak zostały przedstawione wydarzenia i nowi bohaterowie.
Z początku miałam zastrzeżenia co do pojawienia się arabskich klimatów, które skojarzyły mi się z Cyklem Demonicznym i bałam się, że podobieństwo tych serii z czasem stanie się zbyt mocne. Na szczęście im więcej czytałam, tym bardziej się przekonywałam do tej książki i koniec końców uważam, że jest naprawdę dobrze i ciekawie napisana.
Bohaterów w dalszym ciągu bardzo lubię, szczególnie Bena, który z każdym kolejnym tomem coraz bardziej mi imponuje, a także Rhysa i Amelię, o których losach czyta mi się z wielką przyjemnością.
Natomiast myślę, że z nowych postaci najbardziej zaciekawiła mnie O'ecca, o której z wielką chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej, bo okazała się naprawdę intrygującą bohaterką.

Podsumowując, bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka i myślę, że jest to jak na ten moment mój ulubiony tom serii. Zarówno cały przebieg fabuły, jak i samo zakończenie niezwykle mnie zaangażowały i sprawiły, że z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej części przygód Beniamina Ashwooda 😊.

Gdy sięgałam po tę książkę byłam niezwykle ciekawa czy autorowi uda się mnie zaskoczyć i czy jeszcze bardziej wciągnę się w ten cykl i muszę przyznać, że naprawdę jestem zadowolona z tego, jaki kierunek zaczęła obierać fabuła oraz jak zostały przedstawione wydarzenia i nowi bohaterowie.
Z początku miałam zastrzeżenia co do pojawienia się arabskich klimatów, które skojarzyły...

więcej Pokaż mimo to

avatar
390
146

Na półkach:

W czwartej już odsłonie "Pusty horyzont" jest mroczniej, agresywniej i bardziej wzruszająco.
Zmienia się nie tylko klimat, ale i otoczenie - wkraczamy w pustynny klimat. Bez zmian pozostaje jednak on - mój ulubiony piwowar Benek (choć nie wiem, czy trochę mu nie urągam tym piwowarem, biorąc pod uwagę, co za przygody autor zdążył mu już zaserwować). I jeszcze humor i ogromna dawka podróży.

Bardzo lubię, gdy w seriach widoczny jest rozwój bohaterów. Ten widok, jak dorastają, mężnieją, zmieniają się na skutek zdobytych doświadczeń. Proces ten dodatkowo angażuje mnie i wiążę z losami bohaterów. Przyznam szczerze, że ciężko będzie mi się kiedyś z nimi rozstać.
Niech ta podróż trwa i trwa i w dalszym ciągu dostarcza mi tak wielu emocji.

W czwartej już odsłonie "Pusty horyzont" jest mroczniej, agresywniej i bardziej wzruszająco.
Zmienia się nie tylko klimat, ale i otoczenie - wkraczamy w pustynny klimat. Bez zmian pozostaje jednak on - mój ulubiony piwowar Benek (choć nie wiem, czy trochę mu nie urągam tym piwowarem, biorąc pod uwagę, co za przygody autor zdążył mu już zaserwować). I jeszcze humor i ogromna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
281
280

Na półkach:

„Pusty horyzont” A. C. Cobble to najnowsza, czwarta już odsłona przygód Beniamina Ashwooda – młodego piwowara wyrwanego przygodą z małej wioski, który po przebyciu tysięcy mil i niezliczonych perypetiach dojrzał, zmężniał, nabrał doświadczenia w walce oraz pozbył się złudzeń, stając się prawdziwym przywódcą ludzi, których celem jest uratowanie świata przed unicestwieniem.

Po niepowodzeniu w Irreforcie drużyna – Ben, Anmelia, Rhys, Towaal, Corina i Milo, trafia do Quten. Wśród piasków pustyni, gdzieś na terytorium plemion Dirhadji żyją ostatni z Purpuratów – jedynej nadziei na skuteczną broń przeciwko demonom. W trakcie poszukiwań nasz bohater odkrywa kolejne sekrety, zawiera nowe sojusze, poznaje potężnego maga i traci swój zaklęty oręż, by u celu odkryć, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż mu się wydawało, zaś implikacje będą brzemienne w skutki.

To dotychczas najbardziej dynamiczna część serii. Autor konsekwentnie rozwija swoją opowieść, zmieniając tym razem dekoracje, co działa nad wyraz dobrze i ożywczo. Postacie dojrzewają, ich relacje krzepną, a historia toczy się w dobrym kierunku ku nieuchronnej kulminacji. Poznajemy część tajemnic, choć większość jest wciąż nieodkryta. Jesteśmy zaskakiwani i daleko tu od nudy. Na szczęście przed nami jeszcze dwa tomy porządnego pisarskiego rzemiosła.

„Pusty horyzont” A. C. Cobble to najnowsza, czwarta już odsłona przygód Beniamina Ashwooda – młodego piwowara wyrwanego przygodą z małej wioski, który po przebyciu tysięcy mil i niezliczonych perypetiach dojrzał, zmężniał, nabrał doświadczenia w walce oraz pozbył się złudzeń, stając się prawdziwym przywódcą ludzi, których celem jest uratowanie świata przed...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1859
1859

Na półkach: , ,

Poza horyzont!

Jeżeli drogie Waszym upodobaniom są powieści drogi, to wiadomości mogą być dla Was tylko i wyłącznie dobre, albowiem już od kilku tygodni możecie zapoznać się bliżej z kolejną, czwartą już odsłoną przygód Beniamina Ashwooda! Znany nam doskonale młody piwowar (który jednak już od jakiegoś czasu ma poważniejsze sprawy na głowie i w efekcie chwilowo nie para się swym fachem) w dalszym ciągu stawia czoła serii niebezpieczeństw, wprawia się we władaniu mieczem, poznaje czym jest magia, a w wolnych chwilach próbuje ocalić swoją skórę i znaleźć sposób na powstrzymanie demonicznych hord, które coraz bardziej zagrażają całemu światu. Stawka w tej walce nieustannie wzrasta, a trudności tylko i wyłącznie się mnożą, Beniamin wraz z przyjaciółmi próbuje więc szukać pomocy jeszcze dalej, niż szukał jej dotąd - w tym celu zawędruje aż na daleki, Południowy Kontynent stworzonego przez A. C. Cobble'a świata.

Z opisu tomu numer cztery dowiadujemy się mniej więcej tyle:
Wielkie zwycięstwo, zniszczenie Szczeliny, okazało się ledwie wygraną bitwą. Na dodatek słono opłaconą - całe roje demonów pojawiają się teraz w każdym zakątku kontynentu. Po zniszczeniu artefaktu, który mógł stanowić broń przeciw demonom, Benowi i jego przyjaciołom zostaje tylko jedna, ostatnia nadzieja: wyprawa na południe, do pustynnych plemion Dirhadji, między którymi żyją podobno magowie zdolni stawić czoła zagrożeniu.

Ową nadzieją w nieuniknionym starciu z demonami są niezmiennie tajemniczy Purpuraci - magiczny (i podobno wymarły, a jednak nie do końca) zakon, który niegdyś stworzył Szczelinę, a także potężne artefakty, które mogą pomóc stawić czoła demonicznym hordom, jeśli kiedyś Szczelina zostanie zamknięta. Ten czas nadszedł, a potrzeba odnalezienia stworzonych przez Purpuratów artefaktów stała się bardziej paląca, niż kiedykolwiek wcześniej!

Aby odnaleźć ukrytych magów Ben, Anmelia, Rhys, Towaal, Corina i Milo podążają do położonej na Południowym Kontynencie, pustynnej krainy Quten. Zastaną tam nowe niebezpieczeństwa, nieprzebytą pustynię, podstępnych przewodników, ale także - poniekąd dla równowagi - nieoczekiwanych sojuszników. Okaże się bowiem, że leżące na Południowym Kontynencie cesarstwo to w swej istocie nic więcej, jak bardzo luźno powiązana ze sobą federacja wasalnych (wobec cesarza) państewek, których lordowie toczą ze sobą nieustanne walki. Jeden z takich lordów - a właściwie jego córka - wydatnie skorzystają na pomocy ze strony Beniamina i jego towarzyszy. Ten dług wdzięczności mocno w najbliższej przyszłości zaprocentuje. Czy to jednak wystarczy do odnalezienia Purpuratów oraz stworzonego przez nich magicznego kostura, którego moc byłaby w stanie okiełznać demony?

To wszystko to jednak tylko jedna strona medalu. Jego druga strona to ciągłe zagrożenie ze strony Sanktuarium, które ponownie wpadnie na ślad Beniamina i Amelii. Konfrontacja jest nieuchronna - przygotujcie się na naprawdę trudne do wygrania, śmiertelne starcie ze zdegenerowaną przez magię śmierci czarodziejką, która nie pozwoli, aby Amelia, Towaal, Rhys i Beniamin uszli ponownie żywi z jej rąk!

Czwarty tom przygód Benka to jeszcze więcej tego, za po polubiliśmy tę serię. Dostaniemy więc jeszcze więcej walk, przygód, magii, a także kolejne rozdziały podróży piwowara i jego przyjaciół, która to podróż jest w tym wszystkim najważniejsza - to bowiem w jej toku każdy, z Benkiem na czele, coraz lepiej poznaje swoje możliwości i ograniczenia, ale także szanse, które może wykorzystać. Powieść drogi to wyjątkowy gatunek, dzięki któremu z każdą chwilą poznajemy lepiej nie tylko nasze ulubione postacie, ale także - kto wie? - być może i samych siebie.

Ciągła ewolucja bohaterów to bardzo ważny element tego rodzaju opowieści. Możemy być więc pewni, że staniemy się świadkami kolejnych przemian centralnych postaci, które zmierzają... no właśnie - w stronę czego? W przypadku Benka można śmiało powiedzieć, że w stronę stania się przez niego prawdziwym przywódcą i liderem, któremu jednak nieobce są rozterki, wątpliwości i momenty zwątpienia, wywołane przez popełnione przezeń czyny. Względem pozostałych bohaterów (na czele z Amelią i Towaal, Rhys zaczyna być tutaj bowiem jedynie fabularnym tłem) trudno w tej chwili orzec, jaką ścieżką podążą. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że czwartą odsłonę cyklu mocno zdominowała postać samego Beniamina i na pozostałe charakterologiczne wątki zabrakło nieco czasu (choć może to być celowy zabieg autora przed kolejnymi tomami).

A.C. Cobble snując z tomu na tom swoją opowieść świetnie ją rozwija i systematycznie wzbogaca ją o kolejne - godne uwagi! - elementy. To już od dawna nie jest tylko historia piwowara, który przez przypadek wyrusza w wielki świat. Obecnie jest to mająca wiele mądrego do przekazania opowieść o tym, w jaki sposób człowiek zmienia się pod wpływem okoliczności i jak dokonuje się rozwój jego potencjału oraz stopniowe dojrzewanie do tego, aby zmierzyć się w skutecznej walce z własnymi ograniczeniami. Warto tę drogę prześledzić - mamy na to jeszcze trochę czasu, albowiem "Pusty horyzont" to nie jest bynajmniej ostatnia odsłona tej przygody!

Podsumowując dotychczasowe części cyklu można go streścić jako pełną emocji i napięcia historię o ciągłej walce, o magii i o niekończącej się drodze, która wiedzie... no właśnie - dokąd? Cel tej podróży jest pozornie jasny, jednak w trakcie rozwoju książkowych wydarzeń ulega on z konieczności modyfikacjom i w efekcie tak naprawdę wciąż nie wiemy, dokąd to wszystko nas zaprowadzi. I w tym tkwi właśnie urok tego typu opowieści: nie chodzi w nich tak do końca o cel drogi, ale o sam fakt jej przemierzania. Zdecydowanie warto jednak odbyć wraz z głównymi bohaterami tę książkową podróż.

Fabryko - dziękuję!

#beniaminashwood #accobble #pustyhoryzont #fabrykasłów #fantastykadrogi #cosnapolce #bookreview #bookstagram #recenzjaksiazki #dobraksiazka #kochambenka #benek

https://cosnapolce.blogspot.com/2022/06/pusty-horyzont-beniamin-ashwood-tom-iv.html

Poza horyzont!

Jeżeli drogie Waszym upodobaniom są powieści drogi, to wiadomości mogą być dla Was tylko i wyłącznie dobre, albowiem już od kilku tygodni możecie zapoznać się bliżej z kolejną, czwartą już odsłoną przygód Beniamina Ashwooda! Znany nam doskonale młody piwowar (który jednak już od jakiegoś czasu ma poważniejsze sprawy na głowie i w efekcie chwilowo nie para...

więcej Pokaż mimo to

avatar
413
174

Na półkach:

Więcej, mocniej i szybciej. Fabuła cyklu o Ashwoodzie z tomu na tom się zagęszcza, a wydarzenia nabierają rozmachu. Może nawet nieco za bardzo.

Cała drużyna przyjaciół stopniowo przestaje uciekać przed zagrożeniem, a zaczyna niemalże biec w jego kierunku. Tym razem z planem i jak zawsze z poczuciem misji. Przeszłe doświadczenia zebrały swoje żniwo na bohaterach, zarówno w tym dobrym jak i złym znaczeniu. Widać to zwłaszcza po Beniaminie - z jednej strony zmądrzał i nabrał wiedzy, ale z drugiej dręczą go wątpliwości i wspomnienia podjętych decyzji. Chociaż stopniowo wyrasta na przywódcę i prawdziwego herosa, a jego liczni przyjaciele zawsze służą mu radą i pomocą to wzdraga się przed wzięciem na siebie zbyt dużej odpowiedzialności. Rozterki Ashwooda dodają głębi - to szczególnie ważne biorąc pod uwagę rozrywkowy charakter serii, pozwala całości utrzymać czytelnika w napięciu i dodać wydarzeniom ciężaru.

Trochę szkoda, że w całym tym procederze rozwijania Bena i nacisku na akcję, gubią się nieco inne postacie. Lady Towaal i Amelia zostają zepchnięte niemalże na margines, nie wspominając o dalszoplanowych bohaterach. Jedynie Rhys dostaje tu i ówdzie swoje pięć minut ale głównie jako sposób na ekspozycję lub element komediowy. Szkoda, chociaż ciężko powiedzieć, że nie można się było tego spodziewać. Najbardziej szkoda Amelii - wątek jej związku z Benem nabiera nieco więcej… fizyczności, ale ona sama usuwa się w cień, dając się wykazać Ashwoodowi. Nie przepadam też za tym jak wyciągane są z pudełka coraz to nowe niemalże mityczne postacie - pomagają może napędzić wydarzenia, ale trochę w tym deus ex machina.

Fabuła sama w sobie jest sensowna, chociaż delikatnie zbyt przeładowana akcją - Ben i ferajna prą naprzód niczym taran, kładąc trupem zastępy wrogów. Walki nie są pozbawione napięcia, ale ich ilość odbiera im powagi. Miło, że autor dba o to, by wraz z zyskami, bohaterowie ponosili straty, ale jednak gdzieś ta delikatna równowaga pomiędzy wzmacnianiem postaci w toku fabuły, a stawianiem naprzeciwko nich coraz większych wyzwań została zaburzona. Niewiele, ale jednak zauważalnie.

Pomimo moich uwag - "Pusty Horyzont" to dalej bardzo przyjemna, wciągająca powieść. Cobble garściami czerpie z dorobku gatunku i momentami nie bawi się w subtelności, ale trzeba mu oddać, że pisze wprawnie i potrafi przykuć czytelnika do lektury. W kontekście całej serii - na pewno nie będziecie rozczarowani, a moment, w którym autor zakończył czwarty tom sprawia, że nie będziecie mogli doczekać się kontynuacji. Tak jak i ja.

https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow

Więcej, mocniej i szybciej. Fabuła cyklu o Ashwoodzie z tomu na tom się zagęszcza, a wydarzenia nabierają rozmachu. Może nawet nieco za bardzo.

Cała drużyna przyjaciół stopniowo przestaje uciekać przed zagrożeniem, a zaczyna niemalże biec w jego kierunku. Tym razem z planem i jak zawsze z poczuciem misji. Przeszłe doświadczenia zebrały swoje żniwo na bohaterach, zarówno w...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
A. C. Cobble Pusty horyzont Zobacz więcej
A. C. Cobble Pusty horyzont Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd