rozwińzwiń

Archiwum zagubionych dzieci

Okładka książki Archiwum zagubionych dzieci autorstwa Valeria Luiselli
Okładka książki Archiwum zagubionych dzieci autorstwa Valeria Luiselli
Valeria Luiselli Wydawnictwo: Wydawnictwo Pauza literatura piękna
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lost Children Archive
Data wydania:
2021-10-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-15
Data 1. wydania:
2018-01-01
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396189943
Tłumacz:
Jerzy Kozłowski
Inne
W pewne upalne lato małżeństwo artystów wybiera się z dwójką dzieci w podróż z Nowego Jorku do Arizony. Między rodzicami uwidacznia się konflikt, który dzieci coraz mocniej odczuwają. Rodzinne więzi zaczynają się zacierać i w rodzinie narasta napięcie.

Drobne, codzienne zdarzenia, słuchane piosenki, śledzone mapy, ciągłe robienie zdjęć polaroidem nakładają się na narastający kryzys rodzinny i ten szerszy, obecny w medialnych przekazach – dramat tysięcy dzieci z Ameryki Środkowej i Południowej próbujących przekroczyć południowo-zachodnią granicę Stanów Zjednoczonych, zatrzymywanych lub zagubionych na pustyni.

Szczególnie aktualna, a zarazem ponadczasowa powieść rzuca czytelnikom wyzwanie wobec ich nietolerancji, braku empatii i egoizmu. Literacka wirtuozeria autorki każe nam przeformułować nasze poglądy ukształtowane z bezpiecznego i uprzywilejowanego punktu widzenia. Woła o ludzką solidarność, współczucie i odwagę w konfrontacji ze współczesnymi problemami.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Archiwum zagubionych dzieci w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Archiwum zagubionych dzieci i



2941
734
288

Opinia społeczności książki Archiwum zagubionych dziecii



Książki 1686 Opinie 759

Oceny książki Archiwum zagubionych dzieci

Średnia ocen
6,6 / 10
180 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Archiwum zagubionych dzieci

avatar
255
164

Na półkach:

Umęczyła mnie ta książka pospolitym językiem, brakiem akcji, nudnym snuciem.

Umęczyła mnie ta książka pospolitym językiem, brakiem akcji, nudnym snuciem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2861
2268

Na półkach:

To jedna z tych książek, po których trudno wrócić do codzienności. Zostawia bowiem głęboki ślad na duszy. Czytałam ją z rosnącym poruszeniem, bo choć zaczynała się niemal kameralnie – jako opowieść o rodzinie w podróży – z każdą stroną stawała się czymś znacznie więcej.

Luiselli opowiada historię rodziców i ich dzieci, którzy przemierzają Amerykę, jadąc z Nowego Jorku na południe. Ich relacje są napięte, emocje niewypowiedziane, a rozmowy – choć codzienne – pełne ukrytych znaczeń. Ale obok tego rodzinnego mikroświata rozwija się inna, dramatyczna historia: dzieci z Ameryki Środkowej, które próbują przekroczyć granicę USA i znikają w systemie. Bez śladu.

To książka o podróży – przez krajobrazy Ameryki, przez historię, przez pamięć i emocje. Autorka pisze nie tylko o polityce imigracyjnej, ale też o tym, jak opowiadamy historię innym i sobie samym. Jak zapisujemy życie w „archiwum” pamięci i co z tych zapisów zostaje.

Zachwycał mnie język tej książki – momentami poetycki, innym razem surowy. Autorka bawi się formą – miesza fragmenty fikcyjne z dokumentalnymi, cytuje literaturę, wprowadza dziecięcy punkt widzenia. To wszystko tworzy niezwykłą mozaikę, która angażuje nie tylko intelekt, ale i serce.

Niektóre strony czytałam z gulą w gardle. Zatrzymywałam się. Odkładałam. I wracałam. Bo to nie jest książka, przez którą się „przelatuje”. To książka, która zostaje – i domaga się, byśmy patrzyli uważniej, słuchali głębiej, czuli mocniej.

To jedna z tych książek, po których trudno wrócić do codzienności. Zostawia bowiem głęboki ślad na duszy. Czytałam ją z rosnącym poruszeniem, bo choć zaczynała się niemal kameralnie – jako opowieść o rodzinie w podróży – z każdą stroną stawała się czymś znacznie więcej.

Luiselli opowiada historię rodziców i ich dzieci, którzy przemierzają Amerykę, jadąc z Nowego Jorku na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3770
1099

Na półkach: , , ,

"Matki uczą nas mówić, a świat uczy nas, żeby siedzieć cicho".

"Małżeństwo to bankiet, na który przybywamy za późno, gdy prawie wszystko jest już zjedzone, wszyscy goście są zmordowani, chcą wyjść, ale nie wiedzą, jak i z kim".

To, co urzekło mnie w tej powieści, to dojrzałe podejście rodziców do ich dzieci. Autorka prowadzi dogłębną analizę zachowań potomstwa, wyjaśnia, jaki jest wpływ dorosłych i otaczającego świata na jego zachowania i reakcje. Dzieci traktowane są jak mali dorośli, stawiane są im liczne wyzwania i wymagania. Uważne słuchanie ich wypowiedzi, rozmowy na różne tematy, poczucie, że nie są zbywane czy odtrącane buduje siłę ich charakteru i poczucia bycia potrzebnym.

Mamy tutaj przenikanie się wzajemne świata dorosłych i świata dzieci. Jedni uczą się od drugich, uzupełniają swoją wiedzę. Rodzice nie są wszechwiedzący, potrafią przyznać się do błędów, albo do tego, że czegoś nie wiedzą czy nie rozumieją.

Samodzielność i wytrwałość w działaniu buduje siłę charakteru naszego dziecka. Jeżeli wyręczamy je i podajemy gotowce, wtedy ono czuje się niedoceniane i nic nie warte, szybko zniechęca się i nudzi. Dodatkowo kształtuje w sobie postawę tumiwisizmu, bo ma przekonanie, że i tak za niego wszystko zrobi rodzic.

Trzeba inspirować, pobudzać wyobraźnię, wspierać, aby mały człowiek czuł się ważny i dowartościowany.

Co do samej fabuły, to mamy tutaj wyraźny podział na dwie dominujące narracje. Pierwsza prowadzona przez matkę, żonę i aktywną zawodowo kobietę zaangażowaną w sprawy tzw. zagubionych dzieci, bywa momentami denerwująca. Jednak dzięki niej uzyskujemy obraz tej patchworkowej rodziny, która zmaga się z kryzysem na wielu poziomach.

Drugą relację poznajemy z ust jednego z dzieci, 10-letniego chłopca i ta jest o wiele bardziej wciągająca i zajmująca, ponieważ dzięki niej przekonujemy się, że zbyt nowatorskie metody wychowawcze w połączeniu z problemami zawodowo-małżeńskimi mogą doprowadzić do dramatycznych wydarzeń. Mamy okazję doświadczyć, jak dziecko przejmuje rolę dorosłego czy wręcz w nią w chodzi i jakie tego mogą być skutki.

Czytanie tej książki nie jest łatwą i przyjemną czynnością, ponieważ autorka używa dość specyficznych wyrażeń, czy a la naukowych sformułowań i psychologicznych interpretacji. Jednak po głębszym wgryzieniu się w fabułę, która podejmuje kwestie zagubionych dzieci z pogranicza Ameryki Południowej i Środkowej, ich losu, deportacji oraz historię Indian, w szczególności Geronimo wypływamy na szerokie wody wielkiej podróżniczej rodzinnej wyprawy, której etapy bywają zaskakujące, ale i pouczające. Mamy okazję wiele dowiedzieć się o dzieciach i o nas dorosłych, co może być dla nas inspirujące i motywować nas do bycia świadomym rodzicem.

Polecam

"Matki uczą nas mówić, a świat uczy nas, żeby siedzieć cicho".

"Małżeństwo to bankiet, na który przybywamy za późno, gdy prawie wszystko jest już zjedzone, wszyscy goście są zmordowani, chcą wyjść, ale nie wiedzą, jak i z kim".

To, co urzekło mnie w tej powieści, to dojrzałe podejście rodziców do ich dzieci. Autorka prowadzi dogłębną analizę zachowań potomstwa, wyjaśnia,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

844 użytkowników ma tytuł Archiwum zagubionych dzieci na półkach głównych
  • 619
  • 216
  • 9
93 użytkowników ma tytuł Archiwum zagubionych dzieci na półkach dodatkowych
  • 41
  • 17
  • 12
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Archiwum zagubionych dzieci

Inne książki autora

Valeria Luiselli
Valeria Luiselli
Amerykańska pisarka o meksykańsko-włoskich korzeniach. Po uzyskaniu stopnia licencjata filozofii na National Autonomous University of Mexico, Luiselli przeniosła się do Nowego Jorku na studia literatury porównawczej na Uniwersytecie Columbia. Uczy literatury i kreatywnego pisania, współpracuje jako pisarz z wieloma galeriami sztuki, a także pracowała jako librecista dla New York City Ballet.J. Jej debiutancka powieść Nieważcy (2012) zdobyła „Los Angeles Times” Art Seidenbaum Award for First Fiction i wzbudziła zainteresowanie krytyków na całym świecie. Pozytwynie przyjęto również zbiór esejów Sidewalks (2013),powieść The Story of My Teeth została finalistką National Book Critics Circle Award i otrzymała „Los Angeles Times” Prize for Best Fiction. Książki Luiselli zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków, a jej prace były publikowane m.in. w „The New York Times” i „New Yorker”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Komodo David Vann
Komodo
David Vann
Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka książki pozwala, aby to rozgoryczenie rosło, doprowadzi do tego, ze jest ona niczym tykająca bomba. Akcja książki dzieje się w malowniczej Indonezji. Tracy wraz z matką odwiedza brata, który po rozwodzie żyje niczym wolny ptak. Nie przywiązuje wagi do miejsc, ludzi. W przeciwieństwie do siostry, która tkwi w nieudanym małżeństwie, a całą energię spożywa na troskę o rodzinę. Tracy liczy na małe wakacje od obowiązków, ale czy potrafi je „zostawić w domu”? Mamy wrażenie, że piękne okoliczności przyrody jeszcze wzmagają jej rozgoryczenie. Dochodzą do tego rodzinne niesnaski, żal do brata o porzucenie lubianej przez nią żony, a także „nieprzepracowane” traumy z przeszłości. Mamy wrażenie, że urlop nie uspokaja, a spycha główna bohaterkę do najciemniejszych zakątków jej psychiki. David Vann zachwyca tym, jak czyta kobiecą psychikę. Kreuje bohaterkę zmęczoną codziennością i mającą poczucie, że nie ma prawa do tego zmęczenia. W końcu ma to, czego pragnęła – rodzinę. Dlaczego ta jej nie cieszy, a wręcz wywołuje „mordercze instynkty”? Czytelnik słucha, co Tracy ma do powiedzenia, obserwuje jej reakcje, śledzi myśli i pragnienia, a także poznaje pewne wydarzenia z jej przeszłości. Dzięki temu można przeanalizować, dlaczego ta bohaterka nie potrafi być szczęśliwa, dlaczego tkwi w układzie, który ją „niszczy”, dlaczego gotowa jest ponieść tak duże koszy, aby go za wszelką cenę utrzymać. „Komodo” to także wspaniałe opisy nurkowania. I to właśnie one podzieliły czytelników. Piękne, ale czy Vann trochę nie przynudza? Z jednej strony mamy wspaniały kontrast pomiędzy bajeczną scenerią, a stanem psychicznym głównej bohaterki. Jak można być tak zgorzkniałym, oglądając tak niesamowite rzeczy? Z drugiej, te opisy nie są integralną częścią historii, a pewnym przerywnikiem. Można się nimi cieszyć, ale też można je pominąć. Dla mnie najważniejsza była Tracy z całą gamą emocji, jaka jej towarzyszy, a Indonezja zeszła na drugi plan. „Komodo” to powieść dla czytelników, którzy lubią kontekst psychologiczny. Ten jest kompleksowo zarysowany. Vann bezwstydnie obnaża emocje głównej bohaterki. Pozwala nam je komentować i oceniać, ale przy tym zostawia nas z refleksją, ile z niej siedzi w nas.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na77 miesięcy temu
Kto zabił mojego ojca Edouard Louis
Kto zabił mojego ojca
Edouard Louis
Postać narratora wstrząsającej prozy Édouarda Louisa to głos pełen bólu, gniewu, ale i paradoksalnej miłości – syn, który po latach powraca do relacji z ojcem, by dokonać jej bolesnej sekcji zwłok. Zarys fabuły „Kto zabił mojego ojca” jest zwodniczo prosty: to monolog skierowany do mężczyzny, który w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat jest wrakiem człowieka, przykutym do łóżka przez chorobę i skutki wypadku przy pracy. Louis nie opowiada jednak tylko o chorobie; rekonstruuje historię upokorzeń, biedy i męskości pojmowanej jako destrukcyjna siła, która ostatecznie niszczy tych, którzy próbują sprostać jej surowym wymaganiom. To literatura, która nie prosi o wybaczenie, lecz o sprawiedliwość, choć momentami jej radykalizm może budzić w czytelniku opór. Największym atutem książki jest sposób, w jaki autor kreśli losy tytułowej postaci, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne i polityczne współczesnej Francji. Louis odważnie wskazuje konkretne nazwiska polityków i reformy, które odebrały jego ojcu leki, godność i resztki zdrowia. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością – wspólną ciszą, niezdarnymi gestami i przemocą – nadaje całości wyjątkowej głębi. Czytelnik szybko orientuje się, że tytułowe pytanie nie dotyczy morderstwa w sensie kryminalnym, lecz systemowego wykluczenia, które zabija powoli i w majestacie prawa. Autor z dużą dozą literackiej bezwzględności obnaża mechanizmy, które sprawiły, że jego ojciec stał się "niewidzialny". Choć sama historia jest fikcyjna jedynie w sferze subiektywnego doboru wspomnień, jej ciężar gatunkowy jest przytłaczający. To studium tego, jak polityka, o której elity debatują przy kolacjach, fizycznie niszczy ciała robotników. Louis pokazuje, że ciało jego ojca stało się archiwum decyzji państwowych. Przede wszystkim zwracam uwagę na siłę rażenia i szczerość, która rzadko trafia na salony literackie. Louis ma niezwykłą zdolność do przekuwania osobistego żalu w manifest polityczny. Do wyższej noty zabrakło mi jednak nieco większej objętości – tekst jest niezwykle krótki, niemal esejowy, co sprawia, że niektóre wątki psychologiczne relacji ojciec-syn wydają się jedynie zarysowane. Momentami narracja staje się zbyt publicystyczna, co osłabia literacki kunszt na rzecz doraźnego oskarżenia. Mimo to, „Kto zabił mojego ojca” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi poprzez zmuszenie nas do spojrzenia na systemowe nierówności bez filtra. To oskarżenie rzucone prosto w twarz sytego społeczeństwa. Louis stworzył portret człowieka, który przegrał życie, nie dlatego, że był zły, ale dlatego, że urodził się w niewłaściwym miejscu i czasie. To solidna, bolesna i niezwykle potrzebna książka o tym, że milczenie bywa tak samo zabójcze jak kula.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Bratnia dusza David Diop
Bratnia dusza
David Diop
Zastanawiam się czy to nie masochizm? W krótkim czasie czytałam trzy książki o wojnie, każda o innej, każda straszna. A ta jest chyba najbardziej makabryczna. Tak to muszę nazwać. Skusiła mnie nagroda Bookera i niewielka objętość. W trakcie czytania zastanawiałam się, czy w ogóle powinno się pisać takie książki? Pierwszy rozdział już daje po głowie, tym bardziej, że Senegalczyk, Alfa Ndiaje – żołnierz francuski wielokrotnie wraca do swojej traumy związanej z umieraniem przyjaciela, bratniej duszy, Mademby Diopa. Potem jest jeszcze gorzej, bohater zachowuje się jakby oszalał. Staje się bezwzględnym mścicielem, okrutnym zabójcą wrogów, którego boją się jego towarzysze broni. „Żołnierze czekolady zaczęli szeptać, że jestem żołnierzem czarownikiem, dëmmem, pożeraczem dusz, a białasy w mundurach zaczęły im wierzyć” – s. 64. Brutalne obrazy z czasów I wojny światowej, z okopów zwanych tu „brzuchem ziemi” oraz terenów ziemi niczyjej nie mieszczą się w głowie. Żołnierze francuscy to mieszanka białych i czarnych z Afryki Zachodniej – „białasy i czarnuchy, jak mówi kapitan”. Giną jak zwierzęta wysyłane na rzeź, a sposoby dyscyplinowania żołnierzy przez oficera to następny horror. Książka jest napisana w pierwszej osobie, pięknym, klarownym, bogatym językiem, z elementami magii i wierzeń ludowych. Bohater rozmyśla nieustannie nad tym co się dzieje wokół, obserwuje i zgłębia istotę wojny. Wspomina swoją wioskę i życie rodzinne, tak różne od tego w czym tkwi. Jaki sens ma pokazywanie okrucieństwa? To istotny, kolejny manifest antywojenny. Obawiam się tylko, że nie trafi do tych, którzy powinni go przyswoić. Nie żałuję, że przeczytałam, chociaż koszmar wojny w pierwszej części książki jest bardzo trudny do zniesienia. Koniec, baśniowo-fantastyczny odbieram jako rodzaj powrotu do rodzimych korzeni, spokojnej rzeczywistości w porównaniu z tą europejską krwawą łaźnią. To wyjątkowo poruszająca lektura, nie do zapomnienia. Polecam. Cytaty: „Francja kapitana chce, żebyśmy byli dzikusami, kiedy ją to urządza.” – s. 18 „Kiedy wychodzę z brzucha ziemi, jestem z wyboru nieludzki, staję się odrobinę nieludzki.” – s. 20 „Tak, Bogiem a prawdą, zrozumiałem, że na polu bitwy potrzebują tylko tymczasowego szaleństwa. Oszalałych z wściekłości, oszalałych z bólu, furiatów, ale doraźnych. Nie szaleńców na stałe. Kiedy atak się kończy, trzeba schować swą wściekłość, swój ból i swoją furię.” – s. 47 „Tak właśnie wygląda wojna: kiedy Bóg nie nadąża za muzyką ludzi, gdy nie jest w stanie rozsupłać zbyt wielu splątanych nici. Bogiem a prawdą, nie można mieć Mu tego za złe. Kto wie, czy nie chciał ukarać rodziców małego nieprzyjacielskiego żołnierza każąc mu umrzeć na wojnie z mojej czarnej ręki? Kto wie, czy nie chciał ukarać jego dziadków, bo nie miał czasu ich skarcić poprzez ich własne dzieci? Kto wie? Bogiem a prawdą, może Bóg się spóźnił, wymierzając karę rodzinie małego nieprzyjacielskiego żołnierza. Ale możecie mi wierzyć, że ich surowo ukarał za pośrednictwem ich wnuczka czy syna.” – s. 62 „Dla kapitana życie to wojna. Kapitan kocha wojnę, jak można kochać kapryśną kobietę. Kapitan zaspokaja wszystkie kaprysy wojny. Obsypuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki, nie licząc się z życiem żołnierzy. Kapitan jest pożeraczem dusz.” – s. 70 Po odesłaniu do ośrodka wypoczynkowego na tyłach: „…doktor François coraz skuteczniej oczyszczał wnętrze mojej głowy z brudów wojny.” – s. 117
Mikila - awatar Mikila
oceniła na73 miesiące temu
Niebo w kolorze siarki Kjell Westö
Niebo w kolorze siarki
Kjell Westö
Finlandia budzi skojarzenia z surową naturą, północnym klimatem, sportami zimowymi, Nokią, zorzą polarną, miasteczkiem Rovaniemi – siedzibą Świętego Mikołaja - a może jeszcze z Laponią i sauną, nazywaną fińską łaźnią. Kultura i historia tego kraju są już znacznie mniej znane i popularne. Dla mnie również, do czego muszę się przyznać, pozostawały przez wiele lat niewiadomą i gdyby jeszcze niedawno zapytano mnie o przedstawicieli fińskiej kultury, to potrafiłabym wymienić tylko jedną pisarkę - oczywiście chodzi o Tove Jansson - jednego kompozytora Jeana Sibeliusa i jego najsłynniejszy koncert skrzypcowy i to chyba byłoby niestety wszystko, co jeszcze w niedalekiej przeszłości wiedziałam na temat tego nordyckiego kraju. Nordyckiego, bo Finlandia tylko pod względem kulturowym zaliczana jest do krajów skandynawskich - geograficznie już nim nie jest. Właśnie z powodu tego kulturowo-historycznego, a więc skandynawskiego powinowactwa, „Niebo w kolorze siarki” współczesnego fińskiego pisarza Kjella Westö, przetłumaczone przez tłumaczkę znaną choćby z przekładów książek Majgull Axelsson - Katarzynę Tubylewicz - wydano w ubiegłym roku w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Kultowa seria z charakterystycznym niebieskim okrętem na białym tle, obecnym na każdej okładce, została wznowiona przez Wydawnictwo Poznańskie w 2018 r. i poza dobrze rozpoznawanymi tytułami, jak: „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen i „Szarady” Knuta Hamsuna, ukazały się w niej powieści Roya Jacobsena - „Białe morze”, „Niewidzialni”, „Oczy z Rigela”, „Tylko matka”, Carla Froda Tillera - „Początki”, Helgi Flatland - „Współczesna rodzina” czy Jonasa T. Bengtssona - „Życie Sus” i jeszcze wiele innych dzieł klasycznej oraz współczesnej literatury skandynawskiej. Kjell Westö urodził się w Finlandii w latach 60., a pisze w języku szwedzkim. Należy do grupy około 6% obywateli posługujących się tym jednym z dwóch, obok fińskiego, języków urzędowych. „Niebo w kolorze siarki” to powieść oparta na wspomnieniach z dzieciństwa, młodości i okresu dorosłości obecnego 60-latka. Rozpoczyna się niczym niezły dreszczowiec, ale żeby doprowadzić czytelnika do rozwikłania przyczyn niebezpiecznej i zagadkowej sytuacji, w której znalazł się pewnego dnia główny bohater - pisarz, a miało to miejsce w eleganckim mieszkaniu na jednym z modnych osiedli Helsinek w XXI wieku, autor powraca do jego dzieciństwa w latach 60. i rozpoczyna opowieść od wakacyjnych wspomnień. Finowie, tak jak Szwedzi i Norwegowie, bardzo lubią odpoczywać w bliskim kontakcie z naturą, co przy olbrzymiej ilości jezior, lasów i jednocześnie najniższym stopniu zaludnienia w Europie, nie jest trudne. Do dziś większość rodzin dysponuje małymi domkami bez wygód, ale oczywiście z obowiązkową sauną, położonymi nad wodą, z dala od cywilizacji. Rodzice naszego bohatera – przedstawiciele uboższej części tzw. klasy średniej - dzierżawili taki właśnie skromny domek nad jeziorem, w którym spędzali wakacje. To właśnie tam, jako 10-latek w 1969 r., bohater poznał Alexa - rówieśnika z położonej w pobliżu posiadłości, należącej do zamożnego klanu przedsiębiorców, która w niczym nie przypominała prostych warunków życia jego własnej rodziny. Łącząca ich przyjaźń i wieloletni zagmatwany związek ze Stellą – młodszą siostrą Alexa - wokół tych tematów krążą wspomnienia snute przez bohatera-narratora. Nie są to jednak wyłącznie sielankowe obrazy z dzieciństwa i młodości. Fascynacja Alexem - przyjacielem - wydaje się być jednostronna, a sam Alex pokazany jest jako niejednoznaczna i intrygująca, choć raczej negatywna postać, już w wieku dziecięcym przejawiająca cechy pozbawionego empatii manipulanta, upajającego się wpływem, jaki udaje mu się wywierać na kolegów. Główny bohater zdaje sobie z tego sprawę, a poznając bliżej rodzinę swojego przyjaciela, potrafi nawet dobrze zdiagnozować przyczyny takiego zachowania, i równocześnie przez wiele lat pozostaje pod urokiem jego skomplikowanej osobowości. W powieści Kjella Westö znajdziemy zresztą jeszcze wiele takich świetnie wykreowanych, charakterystycznych postaci jak Alex, począwszy od kolegów ze wspólnej „paczki”: samotnika Kristera czy brutalnego osiłka Jana-Rogera, po ich kolejne dziewczyny i kobiety, a na dzieciach, rodzicach i dziadkach kończąc. Kilka dekad z życia bohaterów powieści pokazane jest na tle znanych wszystkim wydarzeń politycznych i społecznych z historii europejskiej, które wpływały również na fińską rzeczywistość. Te elementy są tylko bardzo delikatnie wprowadzonym przez autora dopełnieniem, pozwalającym lepiej umieścić w czasie przebieg wydarzeń. To świetna lektura, nie bez powodu zaliczona do Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Powieść jest z pewnością pełnowymiarowa, bezpretensjonalna, a w swojej szczerości oryginalna, dająca nie tylko świadectwo życia jednostek, ale całego pokolenia Finów urodzonych w latach 60. Dla mnie, kolejny dowód na to, że współczesna literatura skandynawska, to nie tylko stereotypowy „nordic noir”, za którym nie wszyscy przepadają, ale literatura pełna emocji, którą mogę polecić każdemu z przekonaniem, że zapewni skłaniającą do refleksji rozrywkę i nie znudzi czytelnika. Chętnie sięgnę po kolejne książki ze skandynawskiej serii, nie tylko te napisane przez pisarzy współczesnych, a poza już wydanymi jest wiele takich, które nie doczekały się jeszcze polskiego tłumaczenia, jak choćby inne powieści i zbiory opowiadań Kjella Westö.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na83 miesiące temu
Małe rączki Andrés Barba
Małe rączki
Andrés Barba
Ta niewielka pozycja hipnotyzuje i wciąga od pierwszej strony. To niezwykle udana próba opisu traumy głównej bohaterki, z nadzwyczajnym wyczuciem ukazująca, jak zupełnie inne od dorosłego jest przeżywanie traumy przez dziecko. Nagła pustka, samotność i wstyd zupełnie alienują dziewczynkę, aby pokonać bezsilność i lęk, musi stwarzać sobie własne metody na przeżycie w obcym i zimnym świecie. Zabawa oscylująca na krawędzi iluzji i rzeczywistości, która na początku miała służyć odzyskaniu własnej tożsamości i powinna kojarzyć się z poczuciem bezpieczeństwa, tutaj staje się czymś wynaturzonym, prowadzącym do tragedii. Niezmiernie podoba mi się styl i zabieg, aby o rzeczach bardzo emocjonalnych pisać zupełnie bezemocjonalnie. Stwarza to poczucie dystansu, nawet odrealnienia. Jest duszno i mrocznie. Błahostki przeobrażają się w sytuacje ledwo dźwigające swój własny ciężar, rzeczy pozornie niewinne stają się brzemienne winą, sumienie z czystego przeobraża się w splamione, niewinność w przewrotność, przemoc i ostateczność. Nie spodziewałam się takiej historii, pisanej tak dobrym stylem. Barba obdarza nieświadomość językiem, wydobywa z głębi umysłu to, co najgłębiej ukryte, niszczące siły, ciemne instynkty, mroczne fragmenty osobowości. Zabieg z narracją doskonały! Koniecznie muszę przeczytać kolejne książki tego autora! Wspaniałe jest również posłowie pani Ewy Modzelewskiej-Kossowskiej. Koniecznie doczytajcie do końca!
Edyta - awatar Edyta
oceniła na87 miesięcy temu
Na rozdrożu Jonathan Franzen
Na rozdrożu
Jonathan Franzen
Opasła książka opowiada historię rodziny Hildebrandów, z których każdy członek znajduje się w przełomowym momencie swojego życia. Tutaj krótka pauza, zanim przejdę dalej. Książka jest dosłownie opasła. Mój egzemplarz liczył ponad 800 stron i jest to niestety spora słabość tej pozycji, ponieważ w wielu miejscach jakość prozy Franzena poprawiłoby jej istotne skrócenie. Zamiast tego mamy nurzące fragmenty rozważań, nie posuwające akcji dalej. Utrudnia też czytanie osadzenie rodziny Hildebrandtów w religijnym środowisku protestantów amerykańskich. Życie wszystkich bohaterów jest bardzo silnie związane z Kościołem i wiarą. Albo jest to ich zajęcie jako pastora, albo też tytułowe rozdroża kierują ich dalsze losy w stronę Boga lub od niego. Nie jest to kontekst, który byłby mi bliski.  Wszyscy bohaterowie - Russ, ojciec-pastor, trapiony przez pokusę pożądania, Marion - potulna i stłamszona przez życie żona, Clem - zbuntowany student, uciekający od ojca, nie mogący znaleźć swojej drogi, Becky - prymuska, która znajduje wiarę i miłość, Perry - manipulujący innymi i uciekający do narkotyków - wszyscy oni staną na kartach książki na rozdrożach i będą zmuszeni do dokonania bolesnych wyborów, które coś im zabiorą, ale też dadzą nową drogę w życiu. Odnajdą swoje szczęście zarówno w poświęceniu dla innych, jak i też w odcięciu się od rodziny.  Podsumowując - lektura ciekawa, choć zbyt rozwlekła.
Terwal - awatar Terwal
ocenił na63 miesiące temu

Cytaty z książki Archiwum zagubionych dzieci

Więcej

Dorośli zaś do fotograficznego rytuału pochodzą z religijną niemal czcią. Przybierają uroczyste pozy lub decydują się na wykalkulowany uśmiech, spoglądają w stronę horyzontu niczym próżni arystokraci albo w stronę obiektywu ze szczególną intensywnością gwiazd porno. Dorośli pozują z myślą o wieczności, dzieci - o bieżącej chwili.

Dorośli zaś do fotograficznego rytuału pochodzą z religijną niemal czcią. Przybierają uroczyste pozy lub decydują się na wykalkulowany uśmie...

Rozwiń
Valeria Luiselli Archiwum zagubionych dzieci Zobacz więcej

Doświadczenie plus dokument doświadczenia to doświadczenie minus ten dokument. Dziwne jest to, że jeśli w przyszłości, pewnego dnia, zbierze się znów te wszystkie dokumenty razem, otrzymuje się znowu to doświadczenie. A przynajmniej wersję doświadczenia, która zastępuje przeżyte doswiadczenie, nawet jeśli pierwotnie dokumentowało się tylko wykrojone z niego chwile.

Doświadczenie plus dokument doświadczenia to doświadczenie minus ten dokument. Dziwne jest to, że jeśli w przyszłości, pewnego dnia, zbierze...

Rozwiń
Valeria Luiselli Archiwum zagubionych dzieci Zobacz więcej

Jedyne,co rodzice mogą naprawdę dać swoim dzieciom,to okruchy wiedzy: tak obcinasz paznokcie,to jest temperatura prawdziwego uścisku,tak rozplątujesz splątane włosy,tak cię kocham. Dzieci natomiast dają swoim rodzicom w zamian coś namacalnego,ale jednocześnie większego i bardziej trwałego, pełnego rodzaju zapał, by w pełni zaakceptować życie i je zrozumieć,w ich imieniu, żeby mogli spróbować im je wyjaśnić, przekazać im je "z akceptacją bez urazy",lecz także z ogniem i pasją. Dzieci zmuszają rodziców do poszukiwania konkretnego pulsu, spojrzenia,rytmu, odpowiedniego sposobu opowiadania,ze świadomością, że historie niczego nie naprawią ani nikogo nie uratują,ale może dzięki nim świat stanie się nie tylko bardziej skomplikowany, lecz i znośny. I czasem (...) , piękniejszy.

Jedyne,co rodzice mogą naprawdę dać swoim dzieciom,to okruchy wiedzy: tak obcinasz paznokcie,to jest temperatura prawdziwego uścisku,tak roz...

Rozwiń
Valeria Luiselli Archiwum zagubionych dzieci Zobacz więcej
Więcej