Halibut na Księżycu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Halibut on the Moon
- Data wydania:
- 2021-01-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-01-13
- Liczba stron:
- 288
- Czas czytania
- 4 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788395550881
- Tłumacz:
- Dobromiła Jankowska
Pogrążony w depresji Jim przyjeżdża do Kalifornii z Alaski. Próbuje podsumować swoje dotychczasowe życie i ułożyć je na nowo, szuka lepszego kontaktu z dziećmi, stara się dojść do porozumienia z bratem i ważnymi dla siebie kobietami. Chciałby się odrodzić, pożegnać ze swoimi demonami z przeszłości. Czy uda mu się uratować samego siebie?
Halibut na Księżycu to swego rodzaju odpowiedź Davida Vanna na samobójczą śmierć ojca i napisaną dziesięć lat wcześniej Legendę o samobójstwie. Zagłębiamy się w ponury świat głównego bohatera, wiedząc, że syn Jima w powieści, David, to jej autor. Historia ta staje się jeszcze bardziej mroczna i poruszająca, gdy uświadomimy sobie, że znamy jej prawdziwe zakończenie.
***
Ani zimna Alaska, ani gorąca Kalifornia nie stanowią już bezpiecznej przystani dla Jima… Zabójczo szczera opowieść o poczuciu głębokiej beznadziei, niszczącym niepokoju oraz trudnych relacjach rodzinnych i ciągłym poszukiwaniu bliskości. Jaki bilans emocjonalny przyniesie czytelnikowi konfrontacja swojego Ja z metaforycznym Halibutem?
Książkę czytali przed jej premierą, dyskutowali i gorąco polecają członkowie DKK – Dyskusyjnego Klubu Książki w Chrzanowie, fani Davida Vanna i jego poprzednich wydanych po polsku powieści.
***
Halibut na Księżycu to pełna czułości wiwisekcja duszy człowieka, który zbyt wiele chce zrozumieć, a jednocześnie cierpi z powodu niezrozumienia samego siebie. Dostrzega i pojmuje to, dlaczego najbliżsi mu ludzie chcą go przy sobie zatrzymać, ale zdaje sobie również sprawę z tego, jak paradoksalnie daleko jest mu do każdego z nich. Z tego, że ten dystans to nie tylko pokłosie myślenia o bracie, ojcu, synu. Że dzieje się tu coś wyjątkowo mrocznego, nad czym nikt nie ma kontroli. Przekraczanie granicy. David Vann w bezkompromisowej fantazji o tym, jak wygląda granica życia i śmierci.
Jarosław Czechowicz „Krytycznym okiem”
Kup Halibut na Księżycu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Halibut na Księżycu
Pamiętnik z samobójstwa
Niedawno pisałem, drodzy Państwo, o tym, że literackie cierpienia wyjaławiają — gdy jest ich za dużo lub, co gorsze, gdy pobrzmiewają fałszywą nutą, czytelnik często odpowie obojętnością głębszą niż współczucie, jakie autor chciał wywołać. Niektórzy pisarze mają jednak umiejętności — bądź dar — które pozwalają im brać odbiorców na emocjonalne rollercoastery, wprost mówić o bólu bez rozbrajania go, nazywać tragedię bez jej trywializowania. Davida Vanna z całą pewnością można zaliczyć do tej wyjątkowej grupy artystów, co udowadnia – nie pierwszy raz - „Halibutem na Księżycu”.
Przeprowadzona przez mnie drobiazgowa analiza wykazała, że miłośnicy amerykańskiego pisarza zorientują się, co tu jest grane, po dokładnie dwóch stronach. Tyle mniej więcej trzeba, aby poddać się nerwowości natłoku pytań, którymi pisarz atakuje w pierwszych akapitach, i zrozumieć, iż ta historia nie zakończy się dobrze. Jeszcze zanim Jim, główny bohater, wypowie pierwszą kwestię, zanim nazwie swoją depresję i zacznie wszem wobec opowiadać o samobójstwie jako jedynym wyobrażalnym rozwiązaniu, odbiorca nie będzie spodziewał się niczego dobrego.
„Halibut na Księżycu” opowiada o chorobie protagonisty w sposób niecodzienny: bez udawania, że ta w jakikolwiek sposób go uszlachetnia, bez rozczulania się nad nim, bez błądzenia po fałszywie atrakcyjnych, wabiących tajemnicą zakamarkach umysłu, za to z nieodpartą mocą przykładu: Vannowi zdarza się odlecieć, o czym później, ale przez większość czasu trzyma się tak zwanej prozy życia — tyle że ubranej w czarne barwy (bez możliwości odmalowania, co tak często sugerują zupełnie zdrowi psychicznie ludzie dobrej woli). Jim to człowiek, któremu wielu byłoby gotowych odmówić prawa do cierpienia, argumentując to jego własną winą stojącą za każdą z poważnych życiowych porażek: za jednym i drugim rozwodem, za słabym kontaktem z dziećmi, za długiem powstałym w wyniku unikania podatków mimo dobrze płatnego zawodu. I choć Vann nigdy nie mówi tego wprost, to w swojej powieści zastanawia się, ile prawdy jest w tej surowej ocenie: czy ojciec powieściowego Davida (mówić tu o tropach autobiograficznych to jak nic nie powiedzieć) rzeczywiście spaprał tyle spraw na własne życzenie i to doprowadziło go do depresji, czy też trawiąca go wcześniej choroba nie pozwalała mu na ułożenie sobie spokojnego życia, którego był tak blisko, a na które wielu ludzi zamieniłoby swe smutne egzystencje bez mrugnięcia okiem.
Odpowiedzi na to pytanie nie dostajemy – i dobrze, bo ta druga ewentualność mogłaby skłonić kogoś do usprawiedliwiania Jima ze świństw, których dokonuje wobec swoich najbliższych. Jak już napisałem: Vann nie próbuje nawet w najmniejszym stopniu uszlachetniać swojego bohatera, a „Halibut na Księżycu” to ostra przejażdżka w towarzystwie całkowicie pozbawionego woli mężczyzny poddającego się albo autodestrukcyjnym instynktom, albo czarnej rozpaczy. To właśnie ta bezwolność protagonisty jest w powieści najbardziej przerażająca: kiedy wie, że źle postępuje, że szkodzi poświęcającemu się na jego rzecz bratu (który nie zawsze wie, jak traktować osobę cierpiącą na depresję, ale z pewnością można mu to wybaczyć),troszczącym się o niego byłym żonom, niewinnym dzieciom, ale w żaden sposób nie umie temu przeciwdziałać. Kroplą geniuszu wlaną w tę powieść jest dekonstrukcja popularnych wyobrażeń o tym, co stanowi o sile człowieka: Jim oglądany z zewnątrz to najbardziej męski z mężczyzn, od dziecka oswojony z bronią i zabijaniem zwierząt, żywo zafascynowany ekstremalnym rybołówstwem, zamieszkujący ponadprzeciętnie trudną do życia Alaskę, nieumiejący utrzymać penisa w rozporku – a wobec depresji, wobec tego, co dzieje się z jego zdrowiem, staje nagi i bezbronny.
Czy coś w tej książce pobrzmiewa fałszem? Określiłbym to następująco: Vannowi zdarza się szarżować. Jim sam nazywa się świrem, a autorowi zdaje się mocno zależeć, żeby nie były to puste słowa. Nie zawsze dodaje to powieści mocy: sceny, w których protagonista bez zastanowienia werbalnie krzywdzi najbliższych (czy nawet terapeutę),mają zdecydowanie więcej mocy niż jego co bardziej irracjonalne wyskoki z gonieniem starszego mężczyzny na czworaka na czele. Kontrowersyjny z całą pewnością jest też jeden z kulminacyjnych momentów książki, kiedy Jim leży na pomoście i snuje wizję boga kryjącego się w jeziorze – to daleki strzał w tym głęboko realistycznym utworze. Ja sam zawsze daję się kupić wszelkim manifestacjom estetyki onirycznej, ale niektórym czytelnikom pewnie będzie to przeszkadzać.
Te drobnostki nie zmieniają jednak całościowego odbioru powieści — niech za dowód posłuży to, że w trakcie lektury moje największe wątpliwości wzbudziło... przetłumaczenie nazwy amerykańskiego zespołu sportowego, z czym do tej pory rzadko spotykałem się w przypadku tekstów pisanych (to oczywiście tylko prztyczek w nos – całe tłumaczenie, jak to zwykle u Dobromiły Jankowskiej, świetne). „Halibut na Księżycu” to doskonałe powieść o czymś jednocześnie tak prozaicznym i tak niszczącym codzienność, jak choroba psychiczna, która pozwala lepiej zrozumieć coś, co zrozumieniu skutecznie się wymyka.
Bartosz Szczyżański
Oceny książki Halibut na Księżycu
Poznaj innych czytelników
684 użytkowników ma tytuł Halibut na Księżycu na półkach głównych- Chcę przeczytać 462
- Przeczytane 222
- Posiadam 57
- 2021 25
- Chcę w prezencie 6
- 2022 5
- Legimi 5
- 2023 5
- Literatura piękna 3
- Ebook 3
Tagi i tematy do książki Halibut na Księżycu
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Halibut na Księżycu
Żadna pustka nie może stać się wystarczająco pusta, by zabrać wszystko, a czym tęskniliśmy i co kochaliśmy.


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Halibut na Księżycu
Studium depresji. Duszny klimat. Irytujący bohater, osobiście męczyłam tą książkę i polegałam po 30%. Nie przekonuje mnie styl pisania autora. Do tego stopnia, że momentami zastanawiałam się książka przeszła korektę bo stylistycznie jest to męczarnia.
Studium depresji. Duszny klimat. Irytujący bohater, osobiście męczyłam tą książkę i polegałam po 30%. Nie przekonuje mnie styl pisania autora. Do tego stopnia, że momentami zastanawiałam się książka przeszła korektę bo stylistycznie jest to męczarnia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak w "Komodo" podobał mi się duszny klimat, niepokój, nowatorskość książki, tak tu widzę już tylko mrok, który siedzi w głowie autora i jego pogłębiającą się chorobę. Dziwnie się czułam zanurzając się w psychikę osoby chorej. Prawda mieszała mi się z fikcją, nie wiedziałam, co jest realne, a co już nie. Może jako studium przypadku ta książka jest ciekawa, ale jako obyczajowa - niekoniecznie. Dla mnie niestety książka była nudna i przewidywalna, bo po raz trzeci, po "Komodo", "Legendzie o samobójstwie" dostałam tą samą historię. Książka mocna, bardzo trudna, ja musiałam ją sobie dawkować. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Bohater zanurzony w głębokiej depresji nie potrafi myśleć o niczym innym niż o samobójstwie, a nikt bliski nie potrafi mu pomóc. Niestety ja nie nie potrafiłam utożsamić się z problemami autora, czułam żal, ale nie potrafiłam mu pomóc i czułam się temu winna. Czułam się źle ze sobą i z tą książką. Doceniam, że ta książka powstała, jednak nie jest to pozycja dla każdego. Cieszę się, że tą książkę czytałam jako ostatnią, bo po jej lekturze pewnie nie sięgnęłabym po "Komodo" i "Legendę o samobójstwie", które bardzo polecam.
Tak jak w "Komodo" podobał mi się duszny klimat, niepokój, nowatorskość książki, tak tu widzę już tylko mrok, który siedzi w głowie autora i jego pogłębiającą się chorobę. Dziwnie się czułam zanurzając się w psychikę osoby chorej. Prawda mieszała mi się z fikcją, nie wiedziałam, co jest realne, a co już nie. Może jako studium przypadku ta książka jest ciekawa, ale jako...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę szczerze napisać, że jestem fanem Davida Vanna. Niewielu autorów w tak głęboki sposób dotyka mrocznej części naszej duszy, odkrywa po kawałku człowieka ukazując jego najsłabsze strony, a jednocześnie daje nam jasny sygnał - walka jest bez sensu. Spadasz w głęboką, czarną dziurę, krawędzie są zbyt daleko, żebyś mógł się chwycić, nie masz możliwości żeby się uratować. Jesteś już stracony. Ta wszechobecne poczucie braku nadziei wciąga. Polecam tą książkę!
Mogę szczerze napisać, że jestem fanem Davida Vanna. Niewielu autorów w tak głęboki sposób dotyka mrocznej części naszej duszy, odkrywa po kawałku człowieka ukazując jego najsłabsze strony, a jednocześnie daje nam jasny sygnał - walka jest bez sensu. Spadasz w głęboką, czarną dziurę, krawędzie są zbyt daleko, żebyś mógł się chwycić, nie masz możliwości żeby się uratować....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Halibut na księżycu" to książka dość specyficzna, którą czyta się jednak dobrze i szybko. Kiedy sięgnęłam po lekturę, nie zdawałam sobie sprawy z autobiograficznych wątków w książce - że bohaterem jest ojciec autora, który popełnił samobójstwo. Wiedza ta sprawia, że zakończenie "Halibuta..." staje się przewidywalne, ale w żaden sposób nie niszczy to lektury. Bo główny bohater, Jim, jest pogrążony w depresji i nie myśli o niczym innym niż samobójstwo (no dobra, samobójstwo i seks). Otoczony jest bliskimi, którzy próbują mu pomóc lub go zrozumieć, a wychodzi im to różnie - w tamtych czasach wiedza o depresji była znikoma i najlepsza rada, na jaką stać wiele osób, to "weź się w garść". Jim jednak "wziąć się w garść" nie potrafi, wszystko mu zobojętniało, a zabicie się jawi mu się jako ostatni plan do zrealizowania.
Trudno jednoznacznie ocenić książkę o tak trudnej tematyce. Na pewno jest to w pewien sposób ciekawe, śledzić tok myśli osoby z depresją - nawet jeśli ze świadomością, że sposób myślenia Jima może być bardzo odległy od innych chorych. Z drugiej strony te skoki tematów, abstrakcyjne pomysły, które przychodzą do głowy bohaterowi - czasem mnie to męczyło i czekałam na zmianę wątku. Całościowo muszę przyznać, że jest to dobrze napisana książka, z ciekawością sięgnę jeszcze po inną twórczość Vanna. Z drugiej strony czegoś mi tu brakowało, ciężko nawet ująć dokładnie czego, co jednak sprawiło, że "Halibut na księżycu" nie poruszył mnie tak bardzo, jak powinien.
"Halibut na księżycu" to książka dość specyficzna, którą czyta się jednak dobrze i szybko. Kiedy sięgnęłam po lekturę, nie zdawałam sobie sprawy z autobiograficznych wątków w książce - że bohaterem jest ojciec autora, który popełnił samobójstwo. Wiedza ta sprawia, że zakończenie "Halibuta..." staje się przewidywalne, ale w żaden sposób nie niszczy to lektury. Bo główny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą trudno ocenić. Autor opisuje w jakiś sposób swoje przeżycia i emocje, w związku z prywatną stratą- samobójstwem ojca. A takich wydarzeń i sposobu ich przeżywania się nie ocenia.
Znajdziemy w niej kilka naprawdę przeszywających momentów trafnych opisów tego, co może się dziać w głowie osoby, która już nie widzi dla siebie szansy.
Książkę jednak, zwłaszcza na początku, czyta się dość opornie, co może z jednej strony in plus pozwolić się wczuć w stan umysłu bohatera, ale z drugiej ciężko jednak ją czytać z zainteresowaniem.
Książka, którą trudno ocenić. Autor opisuje w jakiś sposób swoje przeżycia i emocje, w związku z prywatną stratą- samobójstwem ojca. A takich wydarzeń i sposobu ich przeżywania się nie ocenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnajdziemy w niej kilka naprawdę przeszywających momentów trafnych opisów tego, co może się dziać w głowie osoby, która już nie widzi dla siebie szansy.
Książkę jednak, zwłaszcza na...
Główny bohater "Halibuta na Księżycu" Davida Vanna (tł. Dobromiła Jankowska) to mężczyzna pogrążony w głębokiej depresji. Jim snuje rozważania na temat życia, swojej choroby i emocji, wyjeżdża z Alaski, aby spędzić czas z rodziną i rozliczyć się z przeszłością.
"Halibut na Księżycu" to książka bardzo trudna emocjonalnie. Jest mocna i przytłaczająca, pełna smutku i rozpaczy. Fabuła nie odgrywa najważniejszej roli, niewiele się tu dzieje fabularnie, za to kreacja portretu psychologicznego Jima jest na najwyższym poziomie. To pogłębione studium choroby. Przyglądamy się obłędowi i rozpaczy mężczyzny, obserwujemy jego zmagania z myślami samobójczymi.
Tym bardziej przejmujący jest fakt, że główny bohater Jim jest ojcem Davida Vanna, autora książki. Jego ojciec popełnił samobójstwo, a "Halibut na Księżycu" jest próbą rozliczenia się ze śmiercią ojca i zrozumienia jego emocji.
To była mroczna i przejmująca lektura. Wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Ciężko przejść obok niej obojętnie. To moja trzecia książka Davida Vanna i śmiało mogę powiedzieć, że trafił do moich ulubionych autorów. Jeśli czujecie, że jesteście gotowi, to bardzo polecam „Halibuta na księżycu”. Świetna mocna rzecz!
"Problem polega na tym, że wszystko jest przewlekłe, a nie ostre. Ból w głowie taki sam jak każdego innego dnia, rozpacz taka sama, poczucie tonięcia i rozżalenia, winy, żalu nad sobą i gniewu. Ale nie dość, by pociągnąć za spust. Mógłby dryfować w tym miejscu wiecznie, co jest najbardziej przerażającą myślą, dużo gorszą niż śmierć."
Główny bohater "Halibuta na Księżycu" Davida Vanna (tł. Dobromiła Jankowska) to mężczyzna pogrążony w głębokiej depresji. Jim snuje rozważania na temat życia, swojej choroby i emocji, wyjeżdża z Alaski, aby spędzić czas z rodziną i rozliczyć się z przeszłością.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Halibut na Księżycu" to książka bardzo trudna emocjonalnie. Jest mocna i przytłaczająca, pełna smutku i...
Daru do pisania nie ma.
Daru do pisania nie ma.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewiarygodne, że autor był w stanie napisać taką książkę.
Niewiarygodne, że autor był w stanie napisać taką książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO silnej depresji, o chęci popełnienia samobójstwa. Ta historia to naprawdę ciężki kaliber. Momentami bałam się do niej wracać, bo wpędzała mnie w dziwny stan. Mocno przytłaczająca, zdecydowanie nie dla każdego.
O silnej depresji, o chęci popełnienia samobójstwa. Ta historia to naprawdę ciężki kaliber. Momentami bałam się do niej wracać, bo wpędzała mnie w dziwny stan. Mocno przytłaczająca, zdecydowanie nie dla każdego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDepresja to choroba, której skala oddziaływania może okazać się nie do pojęcia jeśli sami jej nie doświadczyliśmy. Główny bohater Jim – zmaga się ze wszystkimi skutkami choroby, która odbiera mu kawałek po kawałeczku sens życia. Bez znaczenia pozostają wysiłki rodziny, bliskich – tym którzy próbują zrozumieć i również tym, którzy starają się możliwymi sposobami odwieść Jima od jego celu nadrzędnego. Jako czytelnicy potrafimy zrozumieć nieco więcej bo śledzimy historię poprzez całe spektrum emocji, gonitwę myśli które towarzyszą głównemu bohaterowi nieustannie. Dla mnie jako czytelnika było to wyczerpujące i druzgocące. Jeszcze większy wydźwięk nakreślonej fabule nadaje fakt, że David Vann autor powieści – opisał w niej historię swojego ojca, a zatem nakreślając jego sylwetkę próbował tak jak i my zrozumieć czym jest ta choroba, jakiego spustoszenia dokonuje i również to, że czasem ta batalia o życie i zdrowie najbliższych wcale nie gwarantuje sukcesu i to również jest istotne przesłanie tego utworu, które powinniśmy zaakceptować.
Depresja to choroba, której skala oddziaływania może okazać się nie do pojęcia jeśli sami jej nie doświadczyliśmy. Główny bohater Jim – zmaga się ze wszystkimi skutkami choroby, która odbiera mu kawałek po kawałeczku sens życia. Bez znaczenia pozostają wysiłki rodziny, bliskich – tym którzy próbują zrozumieć i również tym, którzy starają się możliwymi sposobami odwieść Jima...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to