Ognie. Miłość i inne katastrofy

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Eldarnir. Ástin og aðrar hamfarir
- Data wydania:
- 2021-09-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-09-29
- Liczba stron:
- 360
- Czas czytania
- 6 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308074466
- Tłumacz:
- Jacek Godek
Nowa powieść autorki światowego bestsellera Wyspa.
Niszczycielska moc islandzkiego wulkanu i niezwykła siła miłości. Który z żywiołów okaże się potężniejszy?
Trzęsienia ziemi wstrząsają półwyspem Reykjanes. Wulkany ożywają po ośmiu wiekach uśpienia. Nikt nie zna się na tym lepiej niż wulkanolożka Anna Arnardóttir, dyrektorka Wydziału Nauk o Ziemi. Uczona staje przed najważniejszym zadaniem w swojej karierze – zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony mieszkańcom Islandii.
Tymczasem jej z pozoru poukładane, stabilne i szczęśliwe życie wymyka się spod kontroli. Ukochana żona z długoletnim stażem, matka dwójki dzieci, mieszkająca w pięknym domu od pewnego czasu odczuwa nieracjonalny niepokój. Wszystko zmienia jedno zdjęcie. I fotograf, który je wykonał…
Ognie to trzecia powieść Sigríður Hagalín Björnsdóttir. Jej poprzednie książki, Wyspa i Święte słowo, przyciągnęły uwagę czytelników na całym świecie i zostały przetłumaczone na wiele języków. W najnowszej książce Björnsdóttir w istocie tworzy nowy gatunek, który można nazwać thrillerem geologicznym. To niezwykle intensywna i niepokojąca opowieść o sile natury, która w każdej chwili może przypomnieć nam o sobie, zwłaszcza w obliczu zachodzących zmian klimatycznych. Islandzka pisarka w historię o wulkanach wplata też elementy dramatu rodzinnego, historii miłosnej i dystopii.
To na Islandii może zacząć się proces, którego ludzkość nie zdoła powstrzymać…
Kup Ognie. Miłość i inne katastrofy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ognie. Miłość i inne katastrofy
Poznaj innych czytelników
529 użytkowników ma tytuł Ognie. Miłość i inne katastrofy na półkach głównych- Chcę przeczytać 297
- Przeczytane 232
- Posiadam 28
- 2022 13
- 2021 7
- 2023 6
- 2024 4
- Przeczytane w 2021 3
- Literatura piękna 3
- Islandia 3































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ognie. Miłość i inne katastrofy
Bardzo mnie wymęczyła ta książka. Zachęcona dość dobrymi opiniami postanowiłam się skusić. Jednak okazało się, że to zupełnie nie moja bajka. Dłużyła mi się niesamowicie. Zamysł dość fajny, klimat Islandii i wulkanów też, jednak całościowo nie przypadła mi do gustu.
Bardzo mnie wymęczyła ta książka. Zachęcona dość dobrymi opiniami postanowiłam się skusić. Jednak okazało się, że to zupełnie nie moja bajka. Dłużyła mi się niesamowicie. Zamysł dość fajny, klimat Islandii i wulkanów też, jednak całościowo nie przypadła mi do gustu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka, antypatyczna, fabuła nieciekawa. Skusił mnie fakt że akcja dzieje się na Islandii ale to nie ratuje tej książki
Główna bohaterka, antypatyczna, fabuła nieciekawa. Skusił mnie fakt że akcja dzieje się na Islandii ale to nie ratuje tej książki
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie podobała mi się. Może przekład jest słaby, ale ani językowo ani fabularnie ta książka nie przypadła mi do gustu. Postać głównej bohaterki w gruncie rzeczy dość płaska, nie budziła mojej sympatii. Po tej lekturze zdecydowanie potrzebuję odpoczynku od historii, w których główną postacią jest kobieta w średnim wieku.
Nie podobała mi się. Może przekład jest słaby, ale ani językowo ani fabularnie ta książka nie przypadła mi do gustu. Postać głównej bohaterki w gruncie rzeczy dość płaska, nie budziła mojej sympatii. Po tej lekturze zdecydowanie potrzebuję odpoczynku od historii, w których główną postacią jest kobieta w średnim wieku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Płonąca droga przecina kraj jak okiem sięgnąć, rozżarzone fontanny lawy tryskają w spalonym krajobrazie niczym ostre, czerwone zęby. Ziemia pokazuje prawdziwą twarz, bestia zrzuciła swoją piękną skórę i rozsiała szczeliny wulkaniczne jak półwysep długi i szeroki."
Ognie Islandii, czyli geologia w literaturze pięknej.
Nie jest to książka o miłości. Chociaż właściwie jest: o miłości do ziemi, skał, lawy, ognia i islandzkiej natury. Fascynacja wulkanami wybrzmiewa najmocniej, a autorka przepięknie opisuje ich powstawanie, budzenie się i erupcje. Pomimo tego, że Islandczycy żyją na beczce prochu, czuć ich dumę z niebezpiecznej natury wulkanów.
Warstwa fabularna nie jest jakoś szczególnie zawiła, nie przykrywa za mocno wydźwięku przyrodniczego, ale bardzo sprawnie się z nim splata.
" Ognie..." to książka ukazująca obraz ludzkiej natury, miłości, strachu, pożądania czy rozdarcia. To historia o tym, że spodziewamy się zagrożeń nie tam , gdzie mogą nas spotkać oraz o tym, że człowiek nigdy nie ujarzmi natury do samego końca.
Wspaniała. Po prostu wspaniała.
" Płonąca droga przecina kraj jak okiem sięgnąć, rozżarzone fontanny lawy tryskają w spalonym krajobrazie niczym ostre, czerwone zęby. Ziemia pokazuje prawdziwą twarz, bestia zrzuciła swoją piękną skórę i rozsiała szczeliny wulkaniczne jak półwysep długi i szeroki."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgnie Islandii, czyli geologia w literaturze pięknej.
Nie jest to książka o miłości. Chociaż właściwie...
Sięgnąłem po nią nie czytając opisu, bo autorka zyskała moje zaufanie po świetnej "Wyspie" i "Świętym Słowie". I do połowy było fajnie, chociaż już wtedy czułem zalążki skręcającego z zażenowania wątku miłosnego, który koniec końców zmusił mnie do odłożenia książki. Cała reszta fabuły całkiem dobra - relacje głównej bohaterki, relacje mieszkańców Islandii z wulkanami i koloryt życia tam (dodatkowo ciekawy dla mnie po niedawnej wizycie),działanie rządu wobec zagrożenia. Tylko czemu ten wątek miłosny musiał być tak koszmarnie napisany? Zero rozwoju, zero logiki, nagle wybuchająca (pun intended) "miłość" - a może o to chodziło? Żeby stworzyć paralelę do wulkanów? Jeśli tak, to udało się, ale przepraszam, to nie dla mnie.
Przekartkowałem i końcówka przewidywalna, zresztą po części podana na starcie (po co?). Jak kogoś nie męczą długie opisy dot. wulkanologii i żenująco proste wątki romantyczne - niech czyta.
Sięgnąłem po nią nie czytając opisu, bo autorka zyskała moje zaufanie po świetnej "Wyspie" i "Świętym Słowie". I do połowy było fajnie, chociaż już wtedy czułem zalążki skręcającego z zażenowania wątku miłosnego, który koniec końców zmusił mnie do odłożenia książki. Cała reszta fabuły całkiem dobra - relacje głównej bohaterki, relacje mieszkańców Islandii z wulkanami i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOto książka, którą w maju wybieram “w zastępstwie” czytelniczowyzwaniowego tematu miłości. Tylko, czy faktycznie w zastępstwie? Czy właśnie - między innymi - nie o miłości rzecz tu będzie?
Nie wiem, co się stało z Sigríður Hagalín Björnsdóttir, że milczy pisarsko od czterech już lat? Tak już bez reszty oddała się dziennikarskim obowiązkom, czy wzięła sobie do serca uwagi malkontentów, twierdzących, że Jej pisarstwo ściąga na Islandię pasma nieszczęść i stanowi ciąg samospełniających się (złych) proroctw? Z dotychczasowymi Jej książkami miałem same dobre doświadczenia, a po lekturze tej obecnej jest Autorka bodaj jedyną pisarką, której przeczytałem WSZYSTKO… Może jeszcze będę w stanie wskoczyć na ten lewel z Mają Lunde jak doczytam dwie ostatnie z “kwartetu klimatycznego” i właśnie wydaną najnowszą?
Tu początek - gdzie dostajemy niczym w sztuce scenicznej spis postaci - nieco przeraża (ach, te islandzkie imiona, nazwiska i patronimiki!),ale nie należy się go bać; imiona, owszem, są islandzko-dziwne, ale postaci pojawiają się w powieści dość naturalnie, a my już na jej początku mamy ściągę, kto zacz. I czasem do niej - mi przynajmniej - przyjdzie zajrzeć…
Od czytanych ostatnio fantastycznych losów ryfterów (“Rozgwiazda”) przenoszę się obecnie na powierzchnię lądu tak mało stabilnego, jak Islandia i zdaję sobie sprawę, że to kolejna opowieść, dla której tektonika płyt kontynentalnych jest przyczyną pierwotną. Czy aż tak często przychodzi nam zdawać sobie sprawę z istotności tego zjawiska, ba - z ciągłego jego zachodzenia?
Wulkanolożka Anna Arnardóttir, dyrektorka Wydziału Nauk o Ziemi, zostaje włączona do rady naukowej przy sztabie kryzysowym stworzonym do zbadania i neutralizacji zagrożeń, jakie niesie ze sobą podmorska erupcja wulkanu u południowo-zachodnich wybrzeży jej ojczyzny. Ciągnąca się na dwa kilometry podmorska szczelina uwalnia olbrzymie ilości lawy, ta zaś - w kontakcie z wodą morską - ujawnia się na powierzchni oceanu słupem popiołu, sięgającym w atmosferę na dwanaście kilometrów… Jak może to wyglądać - i co oznaczać - wiemy, bo widzieliśmy już taki słup popiołu nad Islandią… I jeszcze - niedługo później - podejrzaną aktywnością sejsmiczną zaczynają żyć okolice przedmieść Rejkiawiku…
Jednak sytuacja kryzysowa, to nie tylko zagrożenie. To też pole, na które wkracza polityka, a wówczas racjonalność podejmowanych decyzji,to tylko jeden z aspektów, które należy brać pod uwagę… Obecność w radzie naukowej będzie wymagała od bohaterki coraz dalej idących kompromisów, choć jej wciąż może się jeszcze wydawać, że jeszcze stoi po stronie próby zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom. A co z turystami, na których odstraszenie nie chce sobie pozwolić rząd, nawet jeśli ich obecność w niespokojnym sejsmicznie okresie i rejonie jest wysoce ryzykowna - przede wszystkim dla nich samych? Nawet jednak nie do końca racjonalne i bezpieczne decyzje dotyczą raczej różnic w pojmowaniu dobra publicznego: jak pogodzić bezpieczeństwo ludzi z dobrem kraju, który - po niedawnym covidowym wyhamowaniu - mógłby nie znieść ekonomicznie kolejnego lockdownu? To jednak kraj zachodnioeuropejski i wysoce cywilizowany; nie ma tu ani jednej postaci typu handlarz bronią sprzedający lipne respiratory, inna kanalia z maseczkami bez atestu, czy podły premier, wykorzystujący swą ponadprzeciętną wiedzę, związaną z podejmowanymi decyzjami i spekulujący na państwowych obligacjach…Mimo wszystko: inny świat.
Groza - początkowo podskórna, pod skórą Ziemi - narasta aż do finalnie dramatycznych wydarzeń. Opisy sugestywne, poprzecinane dywagacjami wulkanologicznymi i przypomnieniem wydarzeń z odległej nieraz przeszłości wyspy. Islandia - tak niedaleko od nas, a tak obco i egzotycznie; kraj z tak nieokiełznaną, groźną i nieposłuszną człowiekowi przyrodą.
Trzeba przyznać, że research materiałów do pisania tej książki musiał być doskonały i znamionuje w pisarce znakomitą też dziennikarkę (co w istocie wiemy). Wątki geologiczno-wulkanologiczne wypadają nad wyraz rzetelnie. Mnie osobiście nieco razi wątek romansowy głównej bohaterki, któremu - tak sądzę - poświęcono tu nadmierną ilość miejsca. Nie wiem, czy naukowiec stojący w obliczu największej życiowej zawodowej szansy ma potencjał do nawiązywania romansu, stawiającego w zagrożeniu całe dotychczasowe życie - tak rodzinne jak i zawodowe? Nie wiem, nie jestem wulkanolożką - mogę się nie znać. Bez tego ciężaru, przypisanego temu wątkowi, byłaby to książka bez mała genialna!
Jedną z moich ulubionych postaci - choć tu zaledwie naszkicowaną - jest matka głównej bohaterki. Choć to straszna zołza. Odczuwam w związku z nią jakąś chorą Schadenfreude…
Mocna i wielowątkowa rzecz! Czekam na kolejne dzieła Sigríður Hagalín Björnsdóttir!
Oto książka, którą w maju wybieram “w zastępstwie” czytelniczowyzwaniowego tematu miłości. Tylko, czy faktycznie w zastępstwie? Czy właśnie - między innymi - nie o miłości rzecz tu będzie?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, co się stało z Sigríður Hagalín Björnsdóttir, że milczy pisarsko od czterech już lat? Tak już bez reszty oddała się dziennikarskim obowiązkom, czy wzięła sobie do serca uwagi...
W wulkanach wciąż się tli pradawny ogień. W ludzkich sercach również, który tylko czeka, aby wydostać się na powierzchnię i wziąść w posiadanie wszystko. Ziemię, Ludzkie życie, jak i miłość. Wobec niej przecież jesteśmy równie bezbronni, jak i wobec okrutnej natury. Nie można jej przewidzieć, wypatrzeć na żadnych mapach życia. Nie można się też obronić. Wulkan wybucha i już. Milość wybucha. To się dzieje. Gorąca ława płynie jak rzeka, gorące języki ognia, ziemię rozsadza od wewnątrz, pył zatyka płuca, pył sprawia, że jesteś ślepcem i nie dostrzegasz już niczego. Anna też nie dostrzegała niczego. Tego, że miała dobre, spokojne i życie, piękną rodzinę, kochającego człowieka obok. A jednak była niespokojna jak Wulkan, jakby ją nosiło pod oceanem szarego życia. Chodź jest ona naukowcem, osobą, która twardo stąpa po Ziemi, to daje się poprowadzić jak po sznurku wprost w języki ognia miłości i piekła. Zakończenie smutne, dużo tekstów naukowych o wulkanicznej Ziemi, ale można przez to przebrnąć, bo przeplata się to wszystko z wątkiem miłosnym, wspomnieniami z dzieciństwa i z teraźniejszością.
W wulkanach wciąż się tli pradawny ogień. W ludzkich sercach również, który tylko czeka, aby wydostać się na powierzchnię i wziąść w posiadanie wszystko. Ziemię, Ludzkie życie, jak i miłość. Wobec niej przecież jesteśmy równie bezbronni, jak i wobec okrutnej natury. Nie można jej przewidzieć, wypatrzeć na żadnych mapach życia. Nie można się też obronić. Wulkan wybucha i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBdb, zakończenie książki żyje we mnie do dzisiaj. Przy okazji można poznać krajobraz Islandii. Ta pozycja została wybrana do Dyskusyjnego Klubu Książki, czyli nie może być przeciętna ;)
Bdb, zakończenie książki żyje we mnie do dzisiaj. Przy okazji można poznać krajobraz Islandii. Ta pozycja została wybrana do Dyskusyjnego Klubu Książki, czyli nie może być przeciętna ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędzie krótko, bo nie ma się nad czym rozwodzić. Paradoksalnie, w globalnym świecie można zrobić karierę na lokalności. O ile jest ona chociaż odrobinę egzotyczna, a zestaw poruszanej tematyki ma walor uniwersalny, możliwy do odczytania pod każdą szerokością geograficzną. Przydałaby się jeszcze jedna cecha, lecz ta dla wydawnictw jest wtórna i niespecjalnie ważna. Żeby, mianowicie, autor był dobrym pisarzem.
Sigríður Hagalín Björnsdóttir w ogóle nie jest pisarką. Albo jej za mocno weszło wykonywane zajęcie, albo po prostu nie ma talentu. Katalog technicznej nieporadności autorki jest długi, nawet mi się nie chce go specjalnie omawiać. Dziwne, bo materia, w jakiej się „Ognie” poruszają na pierwszy rzut oka wygląda całkiem interesująco. Jednak z całej magii cienkiej skorupki nad rzekami wrzącej lawy zostaje w głowie bezładna masa wielce skomplikowanych nazw. Jak kto lubi Silmarillion, to coś dla niego. Ja nie lubię.
Ta książka, mimo teoretycznego dramatyzmu nic mi nie robi. Protagoniści, antagoniści, emocje, potencjalne i dopowiedziane niebezpieczeństwa pozostają martwymi literkami w dwuwymiarze. Dopiero poniewczasie przypomniałem sobie, że miałem do czynienia z „Wyspą”. Też mi nic nie zrobiła. Czyli nie ma nadziei i trzeciej szansy Pani Autorka nie dostanie.
Będzie krótko, bo nie ma się nad czym rozwodzić. Paradoksalnie, w globalnym świecie można zrobić karierę na lokalności. O ile jest ona chociaż odrobinę egzotyczna, a zestaw poruszanej tematyki ma walor uniwersalny, możliwy do odczytania pod każdą szerokością geograficzną. Przydałaby się jeszcze jedna cecha, lecz ta dla wydawnictw jest wtórna i niespecjalnie ważna. Żeby,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe wszystkich książek autorki ta podobała mi się najmniej, choć pomysł na opowieść (jak zawsze zresztą)ciekawy. Jednak bardzo schematycznie i harleqinowo napisany wątek romansowy powoduje częstsze przerwacanie oczami. Ale lekturę ratują pozostałe historie: dzieciństwo naszej bohaterki, jej relacje z matką, ścieranie się nauki i polityki i kulisy zarządzania państwem w czasie kryzysu.
Ze wszystkich książek autorki ta podobała mi się najmniej, choć pomysł na opowieść (jak zawsze zresztą)ciekawy. Jednak bardzo schematycznie i harleqinowo napisany wątek romansowy powoduje częstsze przerwacanie oczami. Ale lekturę ratują pozostałe historie: dzieciństwo naszej bohaterki, jej relacje z matką, ścieranie się nauki i polityki i kulisy zarządzania państwem w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to