Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Fascynująca opowieść o zapomnianych odkrywcach i wyprawach, które zmieniły świat!
Dlaczego na malowidłach ściennych w świątyni Majów w Chichén Itzá w Meksyku widnieją tajemniczy blondyni? Czy ideę nowoczesnej wymiany handlowej Afryka zawdzięcza Arabom i Europejczykom? Kto odkrył Nową Zelandię?
Na te i na wiele innych pytań odpowiada przełomowa praca Valerie Hansen, sławnej profesor Uniwersytetu Yale, która pokazuje, że już pod koniec pierwszego tysiąclecia naszej ery śmiałe wyprawy handlowe połączyły ze sobą najważniejsze kultury świata, a odważni odkrywcy rozpoczęli eksplorację planety.
Ten fascynujący obraz pierwszych, nie zawsze przebiegających pokojowo spotkań przedstawicieli odmiennych społeczeństw skłania do przemyślenia wszystkiego, co – jak się wydawało – wiadomo na temat kształtowania się współczesnego świata.
Kup Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Poznaj innych czytelników
240 użytkowników ma tytuł Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja na półkach głównych- Chcę przeczytać 164
- Przeczytane 74
- Teraz czytam 2
- Posiadam 27
- Historia 14
- Średniowiecze 2
- Jest w BU 1
- Przeczytane 2023 1
- Ebook 1
- Historia - Świat 1
Tagi i tematy do książki Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Dodaj cytat








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rok 1000. Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja
Tytuł sugerował ciekawą tematykę i rzeczywiście tak jest. Niestety temat został zaprezentowany w wersji dla osób które mają zerowe lub niewielkie pojęcie o tych czasach, bez zagłębiania się w szczegóły. Można się z niej dowiedzieć kilku ciekawostek, ale żeby dokładniej zbadać temat należy zapoznać się z innymi książkami. Na szczęście na końcu autorka zamieściła listę pozycji sugerowanych dla poszczególnych tematów.
Tytuł sugerował ciekawą tematykę i rzeczywiście tak jest. Niestety temat został zaprezentowany w wersji dla osób które mają zerowe lub niewielkie pojęcie o tych czasach, bez zagłębiania się w szczegóły. Można się z niej dowiedzieć kilku ciekawostek, ale żeby dokładniej zbadać temat należy zapoznać się z innymi książkami. Na szczęście na końcu autorka zamieściła listę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa historyczna książka. Autorka przedstawia obraz całego świata w roku 1000 i wykazuje, że już wtedy dochodziło do znacznego wpływu jednych kultur na inne. Książka oducza europocentrycznego patrzenia na świat i rzuca ciekawą perspektywę na rozwój ludzkości.
Bardzo ciekawa historyczna książka. Autorka przedstawia obraz całego świata w roku 1000 i wykazuje, że już wtedy dochodziło do znacznego wpływu jednych kultur na inne. Książka oducza europocentrycznego patrzenia na świat i rzuca ciekawą perspektywę na rozwój ludzkości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDa się odczuć, że to praca naukowa, a nie popularnonaukowa. Z tego względu dosyć trudne do czytania, chociaż tematyka i opis wskazywałyby na coś innego. Do tego w tym wydaniu sporo zdjęć z opisami znajduje się na końcu książki. Gdyby znalazły się pod fragmentem, którego dotyczą, to z pewnością byłoby ciekawiej.
Da się odczuć, że to praca naukowa, a nie popularnonaukowa. Z tego względu dosyć trudne do czytania, chociaż tematyka i opis wskazywałyby na coś innego. Do tego w tym wydaniu sporo zdjęć z opisami znajduje się na końcu książki. Gdyby znalazły się pod fragmentem, którego dotyczą, to z pewnością byłoby ciekawiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Rok 1000", to obok pasjonujących książek Paula Herrmanna doskonałe uzupełnienie wiedzy z zakresu podróży geograficznych oscylujących właśnie około roku 1000, który oznaczał początek globalizacji, czyli moment, gdy szlaki komunikacyjne oplotły cały świat i umożliwiły towarom, technologiom, religiom oraz podróżnikom i kupcom docieranie w nowe miejsca. Ta postępowa zmiana niosła skutki także dla zwykłych ludzi.
Archeologiczne odkrycia udowodniły, że w roku 1000 wikińscy odkrywcy przemierzyli Atlantyk, dopłynęli do północno-wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej i połączyli ją z Afroeurazją. Po raz pierwszy w dziejach przedmiot lub wiadomość mogły przemierzyć świat dookoła! W tym samym czasie, niemal równocześnie na arenie gospodarczej pojawili się Chińczycy, Hindusi i Arabowie. Przecierając nowe szlaki lądowe i morskie wyznaczali prawdziwy początek globalizacji oraz trwałe związki kulturowe i handlowe. Dzięki pionierom i odkrywcom liczne królestwa i imperia po raz pierwszy dowiedziały się o swoim istnieniu, a towary i ludzie, a wraz z nimi choroby mogły przemieszczać się w nowe rejony.
Nowe szlaki wiązały ze sobą różne części globu, a wraz z ludźmi rozprzestrzeniały się także religie. Na arenie politycznej do głosu doszły cztery uniwersalne - katolicyzm, prawosławie, islam i judaizm.
To też czas, kiedy usankcjonował się zglobalizowany handel niewolnikami.
W procesie tym byli wygrani i przegrani, a my dzisiaj wciąż odczuwamy skutki dziedzictwa roku 1000.
Globalizacji towarzyszyło wiele napięć, chociażby to, że ludzie w jakiejś części świata pojęli, że nie są jedynymi mieszkańcami Ziemi i stawali w obliczu nowych niebezpieczeństw i silniejszych kolonizatorów. Uczyli reagować się na nieznane.
Głównym zadaniem książki było połączenie kropek na mapie świata roku 1000. Jest to bardzo udana wędrówka przez dzieje ludzkości w ujęciu rozwoju gospodarczego z transferem wiedzy, umiejętności, technologii oraz gruntującymi się i umacniającymi swe wpływy religiami i kulturami. I żyjąc w świecie ukształtowanym przez wydarzenia roku 1000, zmagamy się obecnie z dokładnie takimi wyzwaniami, jak nasi przodkowie przeszło 1000 lat temu nt. współpracy i handlu z sąsiadami, zgody na osiedlanie się obcokrajowców w naszych krajach czy podejmowanie produkcji na podstawie zakupionych technologii, których jeszcze nie opanowaliśmy. Świetna książka, dobrze skonstruowana i wyczerpująca temat. Polecam tym, którzy pragną zrozumieć więcej.
Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/
"Rok 1000", to obok pasjonujących książek Paula Herrmanna doskonałe uzupełnienie wiedzy z zakresu podróży geograficznych oscylujących właśnie około roku 1000, który oznaczał początek globalizacji, czyli moment, gdy szlaki komunikacyjne oplotły cały świat i umożliwiły towarom, technologiom, religiom oraz podróżnikom i kupcom docieranie w nowe miejsca. Ta postępowa zmiana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miejsce to na rozważania, czy globalizacja jest procesem dobrym czy też jej negatywne aspekty zdecydowanie przeważają nad pozytywnymi. Czy tego chcemy, czy nie, globalizacja jest faktem, przed którym nie da się uciec. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby zadać sobie pytanie, kiedy tak właściwie należy szukać jej genezy. Odpowiedzieć na nie postanowiła Valerie Hansen, profesorka historii na Uniwersytecie Yale. Trzeba przyznać, że jej próba dojścia do źródeł globalizacji jest całkiem atrakcyjna i warta uwagi.
Sam tytuł książki za dużo nam nie powie, ale już podtytuł – „Jak odkrywcy połączyli odległe zakątki świata i rozpoczęła się globalizacja” – podsunie wyraźny trop, który podjęła Hansen. Cofamy się zatem o dziesięć wieków do – jak twierdzi Autorka – początków globalizacji, czyli momentu, w którym szlaki komunikacyjne oplotły cały świat i „umożliwiły towarom, technologiom i religiom oraz podróżnikom i kupcom docieranie w nowe miejsca”. Datą graniczną jest dotarcie wikingów do Ameryki Północnej. I choć próba osadnictwa skandynawskich obieżyświatów nie była długotrwała ani specjalnie udana (chyba że kolejne lata przyniosą zaskakujące odkrycia archeologiczne, które każą zrewidować te sądy),dopłynięcie do obecnej Nowej Fundlandii połączyło istniejące drogi handlowe w obu Amerykach z europejskimi, afrykańskimi i azjatyckimi szlakami komunikacyjnymi. Wiemy doskonale przecież, że wikingowie byli równie biegłymi wojownikami co kupcami. Zdaniem Autorki około 1000 roku doszło zatem do pierwszego w dziejach momentu, w którym przedmiot lub wiadomość mogły przemierzyć cały świat dookoła.
Oczywiście jest to pewien skrót myślowy, choć niekoniecznie prowokacja naukowa, bo mimo iż nie mamy dowodów archeologicznych czy źródłowych na takie osiągnięcie, na upartego, jeśli spojrzeć na sieć ówczesnych połączeń handlowych, taka sytuacja byłaby możliwa. Wikingowie z Europy Północnej handlowali z kupcami arabskimi, ci z kolei z Afryką, a przez obecną Azję Środkową – z prężnie rozwijającymi się Chinami. Skandynawowie, docierając do Ameryki Północnej, oczywiście nie zdawali sobie sprawy, że wschód kontynentu ma kontakty z jego zachodem, a tutejsza ludność z Ameryką Środkową, skąd już niedaleko do Ameryki Południowej (Co więcej, według Hansen, istnieją dowody, które mogą świadczyć o kontaktach wikingów z Majami: malowidła ścienne w świątyni Majów w Chichén Itzá w Meksyku, na których widnieją tajemniczy blondyni w roli jeńców). Wymiana towarów między kontynentami oraz przecieranie nowych szlaków lądowych i morskich wyznaczyły według historyczki prawdziwy początek globalizacji. Oczywiście nie była to globalizacja w takim rozumieniu, w jakim tego terminu używamy obecnie. W końcu zwykli ludzie nie mieli możliwości wyjeżdżania, dokądkolwiek zechcą, i kupowania towarów w sklepach dosłownie na całym świecie.
Dla Hansen rok 1000 był przełomowy, podobnie jak rok 1492 i początek wielkich odkryć geograficznych. Oczywiście oba przełomy różnią się na wiele sposobów, chociażby tym, że podróżnicy z różnych kontynentów żyjący na początku XI wieku znajdowali się na podobnym poziomie rozwoju technicznego. Pięćset lat później Europejczycy mieli już zdecydowaną przewagę, zwłaszcza pod kątem militarnym. Początek globalizacji nie tylko sprzyjał rozwojowi handlu, wymiany myśli i rozpowszechnianiu zdobyczy techniki, ale też prowadził nieuchronnie do konfliktów, niszczenia tradycyjnego rzemiosła i rozprzestrzeniania się chorób.
Dzisiaj zmagamy się z bardzo podobnymi wyzwaniami, zadając sobie pytania: „Czy powinniśmy współpracować z sąsiadami, handlować z nimi, pozwalać im osiedlać się w naszych krajach i gwarantować im wolność wyznania, jeśli zdecydują się żyć w naszym społeczeństwie? Czy powinniśmy występować przeciwko tym, którzy wzbogacili się na handlu? Czy powinniśmy podejmować produkcję, kopiując technologie, których jeszcze nie opanowaliśmy? Wreszcie, czy globalizacja lepiej uświadomi nam, kim jesteśmy, czy też zniszczy naszą tożsamość?” W końcu historia jest nauczycielką życia…
Nie jest to bynajmniej synteza gospodarczych i społecznych dziejów świata sprzed dziesięciu wieków, bo trudno za taki uznać wywód zamknięty na niespełna 300 stronach. Ale nie taki też, zdaje się, był cel Autorki. To próba zgrabnego podsumowania zbieranej przez lata wiedzy z różnych gałęzi historii, popartej najnowszymi odkryciami archeologicznymi i źródłowymi, nie po to, aby za wszelką cenę udowodnić postawioną tezę. To w pewnym sensie refleksja historyczna, wykład, ale pozbawiony sztywnych akademickich ram, skrzący się od anegdot, ciekawych porównań i ciekawostek, co dodatkowo pozytywnie wpływa na jego atrakcyjność. Nielicznymi momentami mogą irytować skróty myślowe. Rozumiem, że książka powstawała głównie z myślą o amerykańskich Czytelnikach, którzy nie muszą się dobrze orientować, dajmy na to, w niuansach mapy religijnej wschodniej Europy. Na plus warto odnotować wkładkę z kolorowymi ilustracjami, choć wydawca (Rebis) powinien był bardziej przyłożyć się do map, które przez dobór wyłącznie barw w szarych odcieniach są mało czytelne. Ciekawym rozwiązaniem, zamiast typowej bibliografii, jest poradnik zatytułowany „Chcesz dowiedzieć się więcej”, w którym Autorka, w odniesieniu do każdego rozdziału, podaje nazwy publikacji rozszerzających dane zagadnienie.
Nie miejsce to na rozważania, czy globalizacja jest procesem dobrym czy też jej negatywne aspekty zdecydowanie przeważają nad pozytywnymi. Czy tego chcemy, czy nie, globalizacja jest faktem, przed którym nie da się uciec. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby zadać sobie pytanie, kiedy tak właściwie należy szukać jej genezy. Odpowiedzieć na nie postanowiła Valerie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł dość szumny, ale to bardziej opowieść o tym jak wyglądał świat i zwłaszcza handel światowy w okolicach roku 1000. Dla mnie nierówna, choć chwilami bardzo ciekawa
Tytuł dość szumny, ale to bardziej opowieść o tym jak wyglądał świat i zwłaszcza handel światowy w okolicach roku 1000. Dla mnie nierówna, choć chwilami bardzo ciekawa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzalenie szanuję autorkę za opisanie historii rdzennych ludów Ameryki Północnej, ludów Azteckich, cywilizacji Inków oraz to, jakie interakcje zachodziły pomiędzy nimi. Ten temat jest bardzo często pomijany na rzecz historii Europy, która przez większość dziejów znajdowała się w centrum uwagi.
Nawet o ludach dalekiej Azji dosyć mało wiedziałem, co ta książka mi uświadomiła. Co prawda nie da się opisać szczegółowo zależności i interakcji wszystkich kultur w okolicach roku tysięcznego, ale uważam że z tej książki i tak wiele można się dowiedzieć na ich temat. Autorka nie wywleka tu żadnej kultury czy grupy na piedestał. Zamiast tego poświęca wszystkim podobną ilość uwagi.
Z racji że sam czytałem sporo o wikingach, to zabrakło mi tutaj kilku szczegółów na temat ich podbojów, ale i tak uważam, że dobrze nakreślono ich wpływ na inne kultury.
Ta książka to naprawdę dobrze skomponowana pigułka wiedzy o różnych kręgach kulturowych i ich wzajemnym oddziaływaniu na siebie.
Szalenie szanuję autorkę za opisanie historii rdzennych ludów Ameryki Północnej, ludów Azteckich, cywilizacji Inków oraz to, jakie interakcje zachodziły pomiędzy nimi. Ten temat jest bardzo często pomijany na rzecz historii Europy, która przez większość dziejów znajdowała się w centrum uwagi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet o ludach dalekiej Azji dosyć mało wiedziałem, co ta książka mi uświadomiła....
Ok, rozumiem przesłanie że to nie jest tak że Europejczycy wymyślili handel i pokazali "ciemnemu ludowi" jak wyjść z jaskini i rozpalić ogień. Umiejętności rzemieślnicze i zaawansowana technologia były w niektórych miejscach już stare kiedy przypłynęli Vasco da Gama czy Marco Polo.
Ale sposób prowadzenia tej historii jest męczący, nie wiadomo do czego zmierzają kolejne akapity. A już to, że szlaki handlowe zostały "połączone" i rozpoczęła się globalizacja w 1000 roku to jakiś absurd. Połączenie nastąpiło rzeczywiście kiedy przypłynęli Europejczycy. Mocny średniak.
Ok, rozumiem przesłanie że to nie jest tak że Europejczycy wymyślili handel i pokazali "ciemnemu ludowi" jak wyjść z jaskini i rozpalić ogień. Umiejętności rzemieślnicze i zaawansowana technologia były w niektórych miejscach już stare kiedy przypłynęli Vasco da Gama czy Marco Polo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle sposób prowadzenia tej historii jest męczący, nie wiadomo do czego zmierzają kolejne...
Do końca została mi jedna piąta, ale czytałam ją trzy miesiące i chyba się zmęczyłam. Albo jest kiepsko napisana, albo kiepsko przetłumaczona - czyta się ją bardzo niepłynnie, co chwilę jakieś niejasne sformułowanie przeszkadzało mi zagłębić się w płynnym toku myślenia. Trochę to zmęczenie jest pewnie moją winą, bo rzecz nie spełniła moich oczekiwań - spodziewałam się czegoś bardziej kompilarnego, a dostałam mnóstwo szczegółów (a to nie jest wina ani autora, ani tłumacza).
Do końca została mi jedna piąta, ale czytałam ją trzy miesiące i chyba się zmęczyłam. Albo jest kiepsko napisana, albo kiepsko przetłumaczona - czyta się ją bardzo niepłynnie, co chwilę jakieś niejasne sformułowanie przeszkadzało mi zagłębić się w płynnym toku myślenia. Trochę to zmęczenie jest pewnie moją winą, bo rzecz nie spełniła moich oczekiwań - spodziewałam się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIście amerykańska książka. Bardziej sensacyjno-historyczna niż popularnonaukowa. Ciekawostka goni ciekawostkę, sensacje i kurioza, broń boże byle czytelnik nie zdążył się choćby odrobinę znudzić. Wszystko bez większych detali czy zagłębiania się w lokalny kontekst wydarzeń. No ale nic dziwnego, kiedy na 250 stronach chce się mówić zarówno o Majach, jak i o Ghanie, Normanach czy Chińczykach (rozdziały o Azji Południowo-Wschodniej najbardziej nasycone w szczegóły, co nie zaskakuje skoro autorka wykłada język chiński).
Iście amerykańska książka. Bardziej sensacyjno-historyczna niż popularnonaukowa. Ciekawostka goni ciekawostkę, sensacje i kurioza, broń boże byle czytelnik nie zdążył się choćby odrobinę znudzić. Wszystko bez większych detali czy zagłębiania się w lokalny kontekst wydarzeń. No ale nic dziwnego, kiedy na 250 stronach chce się mówić zarówno o Majach, jak i o Ghanie, Normanach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to