Diabeł w Białym Mieście

Okładka książki Diabeł w Białym Mieście
Erik Larson Wydawnictwo: Sonia Draga powieść historyczna
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Tytuł oryginału:
The Devil in the White City
Wydawnictwo:
Sonia Draga
Data wydania:
2021-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382300802
Tłumacz:
Monika Wyrwas-Wiśniewska
Tagi:
literatura historyczna psychopaci Chicago XIX wiek architektura Wystawa Światowa seryjny zabójca
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
224 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
29
24

Na półkach:

Larson naprawdę przyłożył się w opowiedzenie tej historii, ale to zupełnie nie mój temat. Przedzieranie się przez opisy powstawania wystawy było dla mnie męczące i trwało kilka miesięcy. Jednak jest to kawałek historii opowiedziany z pasją oraz szczegółowością w dość przystępny sposób pozwalający również poznać biografie kilku wielkich ludzi tamtych czasów oraz "karierę" seryjnego mordercy, tytułowego Diabła. Prawdopodobnie ta lektura popchnie mnie w większe zaznajomienie się z historią Mudgetta.

Larson naprawdę przyłożył się w opowiedzenie tej historii, ale to zupełnie nie mój temat. Przedzieranie się przez opisy powstawania wystawy było dla mnie męczące i trwało kilka miesięcy. Jednak jest to kawałek historii opowiedziany z pasją oraz szczegółowością w dość przystępny sposób pozwalający również poznać biografie kilku wielkich ludzi tamtych czasów oraz...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
129
103

Na półkach: ,

Nie dałem rady skończyć. Bardzo szczegółowo opisany pracy architektów którzy planują wszystko na czas skończyć oto, bardziej przypadła mi historia Holmes ale mamy tu jej jak na lekarstwa a jest bardziej wciągająca.

Nie dałem rady skończyć. Bardzo szczegółowo opisany pracy architektów którzy planują wszystko na czas skończyć oto, bardziej przypadła mi historia Holmes ale mamy tu jej jak na lekarstwa a jest bardziej wciągająca.

Pokaż mimo to

2
avatar
2841
708

Na półkach: , , , ,

Możliwe, że część z Was pamięta moją recenzję innej książki Erika Larsona. Chodzi o powieść "Grom z jasnego nieba", która była moim debiutem, jeśli chodzi o jego twórczość. "Diabeł w Białym Mieście" to zaś debiut autora, o czym przyznaję, nie doczytałam. Zresztą ostatnio przyłapuję się na tym, że jak tylko blurb mnie zaintryguję, to reszta jakby do mnie nie dociera i w ostateczności jestem zaskoczona, że np. Erik Larson to tak naprawdę amerykański pisarz, a nie szwedzki... No cóż, nigdy niczego nie można zakładać z góry, nawet jeśli to coś wydaje się logiczne. Kiedy zasiadałam do "Gromu..." byłam pewna, że to będzie idealny kryminał z wątkami historycznymi, podobnie było z "Diabłem...". A jednak pomyliłam się i to grubo. Literatura, jaką proponuje nam Erik Larson to kryminalna literatura faktu i to oparta na naprawdę ogromnej ilości dokumentów, fachowych ocenach czy dziennikach. To niezwykle fachowe podejście do tematu, który autor sobie wybiera jako cel i główny wątek powieści. Larson dąży do perfekcji w tworzeniu autentyczności swoich dzieł, co jest naprawdę imponujące.

W roku 1893 w Chicago zorganizowano Światową Wystawę Kolumbijską z okazji 400. rocznicy odkrycia Ameryki przez Kolumba. Jak się okazało, była to największa wystawa XIX w. gdyż odwiedziło ją około 29 milionów zwiedzających. "Białe Miasto", bo tak nazwano tę wystawę to pewnego rodzaju podsumowanie postępu technicznego tamtych czasów. Dlaczego? Bo warto wspomnieć, że były to czasy, kiedy ludzie żyli jeszcze w blasku świec czy też lamp naftowych, a środkiem lokomocji prócz własnych nóg były konie! Takie rzeczy jak automobile czy telefony zdecydowanie były wtedy zaledwie mrzonką.

280 hektarów, które składało się na Białe Miasto to teren cudów techniki oraz architektury. Na tejże wystawie miały okazję być takie osobistości jak Mark Twain, Buffalo Bill czy Thomas Edison. Szczęśliwcem był także nasz rodak Ignacy Paderewski. Autor ukazał nam ogrom niesamowitego przedsięwzięcia oraz ludzkich ambicji, niestety okraszony ludzkim potem i niejednokrotnie zdrowiem, krwią, a nawet życiem.

Wśród napływającej rzeszy zwiedzających był również Herman Mudgett lepiej znany jako Henry H. Holmes, czyli pierwszy seryjny morderca w Stanach Zjednoczonych. Niejednokrotnie porównywany do Hannibala Lectera. Mężczyzna ten wybudował dom na kształt zamku, w którym mieściły się tajne przejścia i tunele, zapadnie, a także... piec krematoryjny! W trakcie wystawy dorabiał, wynajmując pokoje gościom. Niestety niejednokrotnie zdarzało się, iż co bogatsi zameldowani u niego goście nie opuszczali jego domostwa.
Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zabił około 100 osób, jednak sam przyznał się tylko do 27 morderstw, oficjalnie zaś potwierdzono "tylko" 9 przypadków. W skutecznym tuszowaniu zbrodni, Henry'emu zdecydowanie pomagał piec krematoryjny.

Osobiście historię Henry'ego znam już od dość dawna, gdyż jestem miłośniczką wszelkich nowinek o seryjnych mordercach. Mam za sobą wiele książek, artykułów i innych publikacji o tego typu "osobistościach", więc ciężko mi trafić na opowieści oparte na historiach nieznanych mi zbrodniarzy. Stąd też mam ogromny szacunek do autora za ogrom pracy, jaki włożył w wyszukiwanie potwierdzonych faktów, by napisać rzetelną powieść, która zawiera w sobie prawdę, a nie przypuszczenia lub fikcję zwaną "prawdą". Dodatkowo "Diabeł w Białym Mieście" jest książką idealną dla wielu czytelników. Zadowoleni będą fani kryminałów, ale i książek historycznych. Nie zawiodą się miłośnicy literatury faktu czy tak jak ja kochający wszelkie informacje o seryjnych mordercach. Polecam!

Możliwe, że część z Was pamięta moją recenzję innej książki Erika Larsona. Chodzi o powieść "Grom z jasnego nieba", która była moim debiutem, jeśli chodzi o jego twórczość. "Diabeł w Białym Mieście" to zaś debiut autora, o czym przyznaję, nie doczytałam. Zresztą ostatnio przyłapuję się na tym, że jak tylko blurb mnie zaintryguję, to reszta jakby do mnie nie dociera i w...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama
avatar
268
74

Na półkach:

Sięgając po "Diabła w Białym Mieście", byłam przekonana, że jest to kryminał, czyli gatunek, który ostatnio pochłaniam na kilogramy. Zdecydowanie nie. Eric Larson to raczej mistrz kryminalnej literatury faktu, który w swych powieściach bazuje na setkach dokumentów, fachowych opiniach, dziennikach, a jego rzetelne podejście do tematu jest naprawdę imponujące.
.
Książka opowiada o Światowej Wystawie Kolumbijskiej z 1893 r. zorganizowanej w Chicago w 400. rocznicę odkrycia Ameryki przez Kolumba. Była to największa i zorganizowana z wielkim rozmachem ekspozycja XIX w., którą odwiedziło 26 mln gości. Stanowiła podsumowanie myśli technicznej i postępu tamtych czasów, bo warto przypomnieć, że społeczeństwo żyło wówczas wciąż przy świetle świec i lamp naftowych, środkami lokomocji były głównie konie, a telefon czy automobil funkcjonowały dopiero w powijakach.
.
Tytułowe Białe Miasto to 280 hektarów perełek architektury i cudów techniki wzniesionych w parku Jacksona, większość z nich ludzkie oko zobaczyło po raz pierwszy. Można było podziwiać gigantyczny diabelski młyn, czyli koło Ferrisa, mechaniczny chodnik czy rozświetlone noce, kiedy to wystawa była iluminowana kolorowymi światłami, zapowiadając tym samym nadejście ery elektryczności. Na ekspozycji pojawiły się wielkie sławy: Nikolas Tesla, Thomas Edison, Mark Twain, Buffalo Bill, a nawet nasz rodak Ignacy Paderewski. Autor przedstawia czytelnikom obraz wielkiego przedsięwzięcia połączonego z niegasnącą ludzką ambicją, niewątpliwy sukces został niestety opłacony ludzkim potem i krwią, zdrowiem, a nawet życiem.
.
Wśród rzeszy ludzi napływających w tamtym czasie do Chicago, znalazł się również Herman Mudgett, znany bardziej jako Henry H. Holmes. Wybudował dom na kształt zamku, z tajnymi przejściami, zapadniami i...piecem krematoryjnym. W trakcie wystawy dorabiał sobie, wynajmując pokoje podróżnym. Zdarzało się, że co bogatsi z nich nie opuszczali już progów jego domostwa.
.
Nie miałam wiedzy, że Henry H. Holmes był pierwszym seryjnym mordercą w USA, z perspektywy czasu porównywanym do Hannibala Lectera. Zamordował ok. 100 osób, z czego przyznał się do 27, a tylko 9 przypadków oficjalnie potwierdzono. W skutecznym zacieraniu śladów znaczącą rolę, myślę, odegrał piec krematoryjny.
.
Czas spędzony z tą książką był dla mnie świetną lekcją historii, podaną w bardzo przystępnej i ciekawej formie. Zaimponowało mi umiejętne połączenie obu wątków, mnóstwo faktów, detali, cytatów z dokumentów źródłowych, autor nie pozostawił miejsca na domysły czy fabularyzowanie. Kilku stronicowa bibliografia przyprawia o zawrót głowy i jest dowodem profesjonalnego przygotowania i ogromu pracy włożonego w napisanie tej pozycji.
.
Już jako ciekawostkę dodam tylko, że Martin Scorsese nakręcił serial będący ekranizacją "Diabła w Białym Mieście", w jednej z głównych ról będziemy mogli zobaczyć Leonardo Di Caprio.
.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.
.
Zapraszam również na mój profil na Instagramie: @zaczarowane_slowa

Sięgając po "Diabła w Białym Mieście", byłam przekonana, że jest to kryminał, czyli gatunek, który ostatnio pochłaniam na kilogramy. Zdecydowanie nie. Eric Larson to raczej mistrz kryminalnej literatury faktu, który w swych powieściach bazuje na setkach dokumentów, fachowych opiniach, dziennikach, a jego rzetelne podejście do tematu jest naprawdę imponujące.
.
Książka...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
253
208

Na półkach:

W 1893 roku odbyła się w Chicago Światowa Wystawa Kolumbijska zwana „Białym Miastem”. Dyrektorem prac na tym wydarzeniem został Daniel Hudson Burnham. Aby osiągnąć swój cel mierzy się on z niemal niemożliwymi do pokonania przeszkodami. Nieopodal miejsca pracy Burmhama, młody lekarz Henry H. Holmes wznosi budynek, który złośliwie nazywa Hotelem Wystawy Światowej. Miejsce to okazuje się być miejscem straszliwych i niewyobrażalnych mordów.


„Diabeł w Białym Mieście’ nie jest niczym innym jak wycieczką po kartach historii Ameryki, która niewątpliwie mi się bardzo podobała. Erik Larson z ciekawością historyka oraz wnikliwością dziennikarza przedstawia makabryczne wydarzenia jakie miały miejsce w Chicago w 1893 roku, czym z zdobył moją duszę miłośniczki historii. Genialne przedstawione wydarzenia, opatrzone porywającymi i szczegółowymi opisami sprawiają, że mogłam odczuć dokładny klimat jaki towarzyszył pracy Daniela Hudsona Burnhama i morderstwach dokonywanych przez Henry’ego H. Holmesa. Może książki nie czyta się w zwariowano szybkim tempie, bo trzeba się w nią porządnie wczytać, by poczuć klimat i się w nią naprawdę wciągnąć, ale czas poświęcony na jej lekturę na pewno dostarczy dobrych wrażeń. Jedyną rzeczą na co mogłabym narzekać przy tej książce, to jej konstrukcja. Autor zdecydował się, aby dzielić przedstawione historie na osobne rozdziały, które ze sobą przeplata, niekoniecznie zachowując przy tym jakoś regularność. To przyprawiało mnie o mały ból głowy i strasznie wybijało z zachwycania się całą historią. Wracajmy jednak już do tych pozytywnych cech książki. To co mnie chyba najbardziej ujęło, to fakt w jak rzeczywisty sposób, autor przedstawił postacie. Mimo że bohaterów jest dwóch, każdy z nich odznacza się od drugiego, przez co faktycznie mamy dwie historie połączone w jedną, co nadaje książce charakteru.
Podsumowując książka „Diabeł w Białym Mieście” bardzo mi się podobała.

W 1893 roku odbyła się w Chicago Światowa Wystawa Kolumbijska zwana „Białym Miastem”. Dyrektorem prac na tym wydarzeniem został Daniel Hudson Burnham. Aby osiągnąć swój cel mierzy się on z niemal niemożliwymi do pokonania przeszkodami. Nieopodal miejsca pracy Burmhama, młody lekarz Henry H. Holmes wznosi budynek, który złośliwie nazywa Hotelem Wystawy Światowej. Miejsce to...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
2140
72

Na półkach: ,

W książce przeplatają się dwie warstwy. Pierwsza to historia Światowej Wystawy w Chicago w 1893 r. i jej głównego architekta Burnhama .Druga to historia seryjnego mordercy Holmsa, który w cieniu tej wystawy zabijał. Mnie osobiście bardziej zaciekawiła ta druga historia. Historia wystawy jest bowiem momentami nużąca, bardzo szczegółowa i może sama tematyka wystawy bardziej zaciekawiłaby architekta. Niemniej ciekawostką była dla mnie informacja o tym, iż słynny diabelski młyn to wynalazek właśnie na potrzeby wystawy w Chicago, a powstały w odpowiedzi na wieżę Eiffla, która z kolei powstała na potrzeby Światowej Wystawy w Paryżu w 1889 r. Ciekawsza jest historia Holmsa. Do tej pory sądziłam, że zabijał tylko młode kobiety, które przybyły do Chicago na wystawę albo na fali emancypacji. Okazuje się, że ten pan miał jednak o wiele dalej idące zapędy. Książka całkiem niezła. Warta by ją przeczytać. Zwłaszcza jeśli kogoś interesują seryjni zabójcy i perfidia ich działania.

W książce przeplatają się dwie warstwy. Pierwsza to historia Światowej Wystawy w Chicago w 1893 r. i jej głównego architekta Burnhama .Druga to historia seryjnego mordercy Holmsa, który w cieniu tej wystawy zabijał. Mnie osobiście bardziej zaciekawiła ta druga historia. Historia wystawy jest bowiem momentami nużąca, bardzo szczegółowa i może sama tematyka wystawy bardziej...

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
822
482

Na półkach:

Światowa Wystawa Kolumbijska zorganizowana w 1893 roku to jedna z największych, o ile nie największa, „inwestycji” tamtego okresu. Kosztowała wiele pieniędzy, wysiłku, pracy oraz ludzkich żyć. Chicago kojarzy się z gangsterami i jazzem, a miłośnikom historii kryminalnych z postacią Henry’ego H. Holmesa, który do dziś uznawany jest za jednego z najbardziej płodnych amerykańskich seryjnych morderców, a przy tym za człowieka obdarzonego makabryczną wyobraźnią.

Cóż wspólnego może mieć ze sobą chicagowska wystawa oraz odpowiedzialny za jej powstanie architekt Daniel Hudson Burnham oraz morderca Holmes? Okoliczności. Prace nad obejmującą ogromny obszar miasta budową przyciągnęły tłumy ludzi, jeszcze więcej osób przybyło do Chicago by ją obejrzeć, mnóstwo z nich zniknęło… wielu w tajemniczych pokojach Hotelu Wystawy Światowej. Sama budowla została zaprojektowana przez Holmesa, również on nadzorował budowę, a kiedy trzy lata później w okolicy otwarto właśnie wspomnianą wystawę, postanowił połączyć przyjemne (mordowanie) z pożytecznym (sprzedaż szkieletów na potrzeby Akademii Medycznej), tym bardziej że mógł liczyć na stały napływ klientów. Historia ta jest fascynująca, ale również przygnębiająca, nie tylko z powodu śmierci tak ogromnej liczby ludzi, ale także przez wzgląd na fakt, że wysiłek włożony w powstanie Światowej Wystawy Kolumbijskiej zdawał się pójść na marne, gdyż w kontekście historycznym, wydarzenie to już na zawsze zostało połączone z funkcjonowaniem „zamku tortur” Holmesa…

Sięgając po powieść Erika Larsona pod tytułem „Diabeł w Białym Mieście” spodziewałam się kryminału opartego na prawdziwych wydarzeniach, a jednak w jakimś stopniu zawiodłam się, gdyż to co otrzymałam to, owszem, powieść, jednak napisana z niemal reporterską precyzją. Oparta na szeregu licznych materiałów źródłowych książka Larsona, stanowi opowieść nie tyle o dwójce wielkich ludzi obdarzonych niezwykłymi umysłami, których losy połączyło jedno wydarzenie, ale o ludzkim szaleństwie, które wskazało im dwa zupełnie skrajne kierunki rozwoju. Burnham to artysta stale poszukujący możliwości sprawdzenia się. Podjęcie się realizacji tak wielkiego wydarzenia jak Światowa Wystawa Kolumbijska jest dla niego wyzwaniem, tym bardziej kiedy marzy się o stworzeniu czegoś bezprecedensowego. Holmes był lekarz (na studiach interesowała go szczególnie medycyna sądowa), a także wyjątkowo zmyślnym przedsiębiorcą, który nie stronił od kobiet. To właśnie w jego głowie zrodził się pomysł stworzenia wielkiego zamczyska pełnego pułapek, zapadni, wygłuszonych ścian – miejsca kaźni…

Larson prowadzi czytelników przez kolejne etapy prac nad wystawą światową i jestem pewna, że miłośnikom architektury, wzornictwa i innych, podobnych tematów, ten element snutej przez autora opowieści z pewnością przypadnie do gustu. Gdzieś w tle rysuje się również zarys wspaniałego miasta, które powoli zaczynało pogrążać się w tajemniczym mroku. Odkrywając mentalność społeczeństwa ówczesnego Chicago bawiłam się świetnie i te fragmenty bardzo mnie interesowały, również treści dotyczące Holmesa były dla mnie intrygujące, choć muszę przyznać, że trudno mi nazwać je odkrywczymi. Nie mniej jednak czuć w tej książce bardziej ducha reportażu historycznego, aniżeli powieści kryminalnej, więc tego tu nie doświadczycie. Larson powoli ukazuje, jak wielki wysiłek i ogromny koszt poszedł poniekąd na marne, i jak bardzo nie spełniło się marzenie Burnhama i Milleta, którzy szczerze wierzyli, że nic nie zdoła przyćmić otwarcia Światowej Wystawy Kolumbijskiej, a jednak udało się to Holmesowi. „Diabeł w Białym Mieście” to książka mająca wielu bohaterów, bardzo spójna, a jednak nieco rozwlekła. Zdecydowanie bardziej skierowana do czytelników sięgających po książki historyczne, aniżeli miłośników tajemnic i kryminałów. Jeśli więc uwielbiacie czytać o konkretnych wydarzeniach w dziejach, fascynują Was prawdziwe postaci i jesteście miłośnikami Ameryki, amerykańskiego dążenia do wielkości, zmianami społecznymi zachodzącymi w tamtejszej kulturze to zdecydowanie jest to książka dla Was.

Sama mam dość ambiwalentne uczucia bowiem uważam, że to wspaniała książka, ale nie dla mnie, choć historię uwielbiam. Doceniam ogrom pracy włożony w jej powstanie. Uznaję też talent autora do tworzenia rzetelnego i interesującego obrazu wydarzeń, które obiera sobie za temat swojej opowieści, a jednak pokonała mnie przede wszystkim architektoniczna tematyka, która przeważyła nad kryminalną stroną tej historii.

www.naszerecenzje.wordpress.com

Światowa Wystawa Kolumbijska zorganizowana w 1893 roku to jedna z największych, o ile nie największa, „inwestycji” tamtego okresu. Kosztowała wiele pieniędzy, wysiłku, pracy oraz ludzkich żyć. Chicago kojarzy się z gangsterami i jazzem, a miłośnikom historii kryminalnych z postacią Henry’ego H. Holmesa, który do dziś uznawany jest za jednego z najbardziej płodnych...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
766
765

Na półkach: ,

„Diabeł w białym mieście” Erika Larsona to kryminał, w którym poznawana historia jest prawdziwa. Autor w oparciu o bogatą dokumentację stworzył powieść, która wciąga opowieścią o dwójce mężczyzn - architekta i seryjnego mordercy.
Ich życiowe drogi połączyły się w roku 1893. Wówczas w Chicago miała miejsce Światowa Wystawa Kolumbijska nazwana „Białym Miastem”. Wystawa zorganizowana jest z inicjatywy Daniela Hudsona Burnhama. Dyrektor wystawy i twórca ważnych budynków w Nowym Jorku i Waszyngtonie przekształca park Jacksona w „Białe miasto”. W tym samym czasie sen z powiek mieszkańców spędza Henry H. Holmes młody lekarz, jeden z najbardziej „płodnych” morderców w historii Ameryki, który dąży do ośmieszenia owej inicjatywy. W sąsiedztwie wystawy Burnhama stawia własny Hotel Wystawy Światowej, gdzie urządza miejsce mordów. Komora gazowa, piec krematoryjny czy stół sekcyjny stanowią „atrakcję” tego miejsca.
Aż dziw bierze, że owa historia jest zapisem prawdziwych wydarzeń mających miejsce pod koniec dziewiętnastego wieku. Muszę przyznać, że Erik Larson bardzo dokładnie ukazuje nam wątki tamtych wydarzeń, sprawiając, że ten kryminał nie jest klasycznym kryminałem, lecz historycznym. Z każdą chwilą odnosiłem wrażenie, że autor stworzył kronikę tamtych wydarzeń, oblekając ją w kryminalne szaty. Uczynił to w tak interesujący sposób, że poznawanie tej historii przyciąga uwagę.
Wiele wątków jest odzwierciedleniem tego, co autor znalazł w listach, pamiętnikach i innych dokumentach świadczących o tym, że opisywane wydarzenia miały miejsce w historii ludzkości. I chyba fakt ten wywiera w naszej psychice największe emocje. A takich momentów w tej książce jest wiele. Jak choćby opis zamknięcia przez Holmesa dziewcząt w wielkim kufrze, który następnie wypełnił gazem zasilanym przez lampy. Myślę, że motyw ten nie wstrząsnąłby mną aż tak głęboko, gdybym miał świadomość, że jest on wymysłem autora. Jednak Erika Larsona nie poniosła kreatywność, lecz autor odwzorował to, co miało miejsce w rzeczywistości.
Po przeczytaniu tej książki, musze przyznać, że pisarz rzuca całkiem inne, nowe spojrzenie na kryminał. Spojrzenie, któremu warto się przyjrzeć. „Diabeł w białym mieście” jest pierwszą książką autora, którą przeczytałem. I nie ostatnią, ponieważ niebawem sięgnę po „Grom z jasnego nieba”.
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga https://soniadraga.pl/
http://www.czyt-nik.pl/recenzje/historia-bialego-miasta/

„Diabeł w białym mieście” Erika Larsona to kryminał, w którym poznawana historia jest prawdziwa. Autor w oparciu o bogatą dokumentację stworzył powieść, która wciąga opowieścią o dwójce mężczyzn - architekta i seryjnego mordercy.
Ich życiowe drogi połączyły się w roku 1893. Wówczas w Chicago miała miejsce Światowa Wystawa Kolumbijska nazwana „Białym Miastem”. Wystawa...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
502
489

Na półkach:

Nie jestem wielkim fanem literatury faktu. Wróć. Jestem wielkim fanem literatury faktu, ale nie jestem wielkim fanem jej czytania. Czy to ma sens? Jeśli nie, to postaram się wyjaśnić. Chociaż cenię sobie naukę i poszerzanie wiedzy o otaczającym mnie świecie, tak wszelkiego rodzaju reportaże szybko mnie nudzą (wiem, wstyd się do tego przyznać). Faktem jednak jest, że większość autorów literatury faktu jest bardziej ekspertami w swojej dziedzinie niż twórcami bestsellerów. Dostarczają wartościowe towary, ale nie zadają sobie trudu by je odpowiednio "upiększyć" i zareklamować, zrobić idealnymi do spożycia dla przeciętnego Kowalskiego. Erik Larson jest jednak geniuszem. Wprost nie mogłam odłożyć tej książki. (W sensie przenośnym - przeczytanie zajęło mi około tygodnia). Cały czas spędzony nad tą książką był naznaczony momentami, w których przerywałam czytanie by kolejny raz się pozachwycać nad tym dziełem. Zdarzało się nawet tak, że budziłam męża w środku nocy i czytałam mu wybrane fragmenty. O wielkości autora świadczy to, że słuchał z zainteresowaniem i ani razu nie zasnął. No i nie oberwałam poduszką.

pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2021/03/diabe-w-biaym-miescie-erik-larson.html

Nie jestem wielkim fanem literatury faktu. Wróć. Jestem wielkim fanem literatury faktu, ale nie jestem wielkim fanem jej czytania. Czy to ma sens? Jeśli nie, to postaram się wyjaśnić. Chociaż cenię sobie naukę i poszerzanie wiedzy o otaczającym mnie świecie, tak wszelkiego rodzaju reportaże szybko mnie nudzą (wiem, wstyd się do tego przyznać). Faktem jednak jest, że...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
996
436

Na półkach:

Nie jestem wielką fanką literatury faktu, najczęściej gdy już jednak po nią sięgam to po książki, które wchodzą w tematykę kryminału i niewyjaśnionych tajemnic. Chociaż cenię sobie naukę i poszerzanie wiedzy o otaczającym mnie świecie. Fakt jest taki, że większość autorów literatury faktu jest bardziej ekspertami w dziedzinie pisania, a niekoniecznie w dziedzinie, o której piszą. Dobrze dostarczają towary, ale nie są tak biegli w upiększaniu ich do spożycia. Erik Larson jest jednak geniuszem w tej dziedzinie.

Diabeł w Białym Mieście jest przede wszystkim kroniką opowieści o dwóch mieszkańcach Chicago: pierwszym jest Architekt, Daniel Burnham, który sam zaprojektował Rookery w Chicago, miał zaprojektować Flatiron Building w Nowym Jorku, zebrał zespół najlepszych amerykańskich architektów tamtych czasów, aby stworzyć Światowe Targi w Chicago, które byłyby jeszcze większe niż te, które odbyły się w Paryżu lata wcześniej, gdy Gustave Eiffel pokazał swoją niesamowitą wieżę.

Drugim z bohaterów jest Farmaceuta, Henry Holmes, który zabił ponad dwadzieścia siedem osób (głównie młode kobiety, świeżo przybyłe do miasta), zbudował ohydne parodię wielkich budynków. Stopniowo stworzył coś, co później nazwano zamkiem morderstwa, hotelem, na parterze którego mieściło się kilka firm, a inne piętra miały znacznie bardziej złowrogie przeznaczenie. Drugie i trzecie piętro zawierało liczne pokoje i korytarze oraz tajne przedziały i przełączniki. Szczelne pomieszczenia z wylotami gazu, których celem było utrzymanie ofiary w środku. I gładka rynna prowadząca do piwnicy, gdzie czekał piec, kwas i wapno. Holmes był przystojny i czarujący w sposób, który sprawiał, że kobiety nie mogły mu się oprzeć. Był też psychopatą, który zbyt późno zwrócił uwagę Amerykanów.

https://pannajagiellonka.blogspot.com/2021/02/erik-larson-diabe-w-biaym-miescie.html

Nie jestem wielką fanką literatury faktu, najczęściej gdy już jednak po nią sięgam to po książki, które wchodzą w tematykę kryminału i niewyjaśnionych tajemnic. Chociaż cenię sobie naukę i poszerzanie wiedzy o otaczającym mnie świecie. Fakt jest taki, że większość autorów literatury faktu jest bardziej ekspertami w dziedzinie pisania, a niekoniecznie w dziedzinie, o której...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Erik Larson Diabeł w Białym Mieście Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd