Wielkie nic

Okładka książki Wielkie nic autorstwa James Ellroy
Okładka książki Wielkie nic autorstwa James Ellroy
James Ellroy Wydawnictwo: Sonia Draga Cykl: L.A. Quartet (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
536 str. 8 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
L.A. Quartet (tom 2)
Tytuł oryginału:
The Big Nowhere
Data wydania:
2015-09-23
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
536
Czas czytania
8 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379993734
Tłumacz:
Violetta Dobosz, Izabela Pawlak
Los Angeles, 1950 rok. Młody policjant Danny Upshaw zajmuje się serią morderstw o podłożu homoseksualnym. Mal Considine prowadzi sfingowane dochodzenie wymierzone w komunistyczne związki zawodowe rozrabiające w Hollywood, a wśród jego współpracowników jest ochroniarz milionera Howarda Hughesa, ekspolicjant Buzz Meeks, który kiedyś uwiódł mu żonę...
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielkie nic w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wielkie nic



2472 2365

Oceny książki Wielkie nic

Średnia ocen
7,3 / 10
153 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wielkie nic

avatar
392
263

Na półkach: ,

Pierwsze podejście: nieudane. Przerwałem po ok 150 stronach, które czytałem koło pięciu dni.

Książka nie jest zła. Jest w niej coś, co przyciąga, coś, co powoduje, że czuje się głód dalszej lektury. W moim przypadku głód okazał się jednak mniejszy niż zniechęcenie czy po prostu zmęczenie.

Ogrom nazwisk i imion - choć jestem osobą dwujęzyczną, to po prostu odbiłem się od muru amerykańskich postaci i poza dwiema czy trzema praktycznie żadnej nie byłem w stanie zapamiętać i efektywnie kojarzyć. Narracja ciężka, ponura, niebiorąca jeńców - no i znowu: lubię trudne w lekturze książki, zwykle udaje mi się odnaleźć ścieżkę do ich serca, tutaj jednak się nie udało. Zmęczyłem się. Jak nigdy - bo tak nie robię! - miałem po prostu ochotę zajrzeć na ostatnie strony by zobaczyć jak to się skończy. Przyznaję się: tak właśnie zrobiłem ;-P

Brakło między nami chemii. W moich oczach nie jest to proza genialna, ale nie jest też słaba: to taki brutalny kryminał, w którym mroczne i depresyjne jest wszystko - od morderstw, poprzez charakterystykę postaci a na szkicu społecznym kończąc.

Pierwsze podejście: nieudane. Przerwałem po ok 150 stronach, które czytałem koło pięciu dni.

Książka nie jest zła. Jest w niej coś, co przyciąga, coś, co powoduje, że czuje się głód dalszej lektury. W moim przypadku głód okazał się jednak mniejszy niż zniechęcenie czy po prostu zmęczenie.

Ogrom nazwisk i imion - choć jestem osobą dwujęzyczną, to po prostu odbiłem się od...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
344
226

Na półkach: , , ,

James Ellroy w wersji bardziej przystępnej dla czytelników. Proza brutalna, nie idąca na żadne kompromisy, ale zarazem wirtuozersko zaplanowana i zwieńczona nieszablonowym finałem. To nie tylko świetny kryminał noir, ale przede wszystkim mocno niepokojąca, uwierająca i zapadająca w pamięć proza. Ellroy jest mistrzem w konstruowaniu realistycznego tła historycznego w swoich powieściach, tu akurat mamy do czynienia z prawdziwym morderstwem nad Śpiącą Laguną i tzw. zamieszkami Zoot Suits. Portrety psychologiczne poszczególnych postaci, zarówno tych męskich, jak i żeńskich, to majstersztyk. Duszny klimat i złowieszcza atmosfera Los Angeles lat 50. XX wieku są nieomal namacalne podczas czytania.

James Ellroy w wersji bardziej przystępnej dla czytelników. Proza brutalna, nie idąca na żadne kompromisy, ale zarazem wirtuozersko zaplanowana i zwieńczona nieszablonowym finałem. To nie tylko świetny kryminał noir, ale przede wszystkim mocno niepokojąca, uwierająca i zapadająca w pamięć proza. Ellroy jest mistrzem w konstruowaniu realistycznego tła historycznego w swoich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2466
2365

Na półkach: ,

Zacznę może nietypowo, bo od głębokiego ukłonu w stronę Violetty Dobosz i Izabeli Pawlak.
To dwie tłumaczki, które wykonały przy tej książce naprawdę rewelacyjną pracę.
Często nie zwraca się uwagi na nazwisko osoby/osób, które przełożyły książkę a zależy od nich naprawdę bardzo dużo.

A sama powieść ?

Jest rewelacyjna!!!
James Ellroy dał się już poznać ze swojego charakterystycznego stylu i tutaj mamy pełnię jego możliwości.

Młody detektyw bada sprawę zabójstwa najpierw jednego a potem kilku innych homoseksualistów a równocześnie toczą się przygotowania do procesu osób podejrzewanych (i słusznie) o szerzenie komunistycznej propagandy w Hollywood.

Powieść jest mięsista, momentami krwawa a jednocześnie poraża swoją autentycznością.
L.A. w roku 1950 to miasto, w którym dzieje się naprawdę bardzo dużo i autor rewelacyjnie to pokazuje.
Czytelnik, który miał okazję być w Mieście Aniołów z łatwością będzie poruszał się po plątaninie ulic, przywoła przed oczy wspomnienia widzianych obiektów.

Fantastycznie przedstawione są wszystkie główne postacie dramatu.
Możemy podążać za ich myślami, motywami działania, śledzić ich tok rozumowania.

Wspaniale prowadzone dialogi, soczysty język, brak tzw. poprawności politycznej, barwne opisy nawet drugoplanowych bohaterów powodują, że od powieści naprawdę nie można się oderwać.

Rewelacja!!!

10/10.

Zacznę może nietypowo, bo od głębokiego ukłonu w stronę Violetty Dobosz i Izabeli Pawlak.
To dwie tłumaczki, które wykonały przy tej książce naprawdę rewelacyjną pracę.
Często nie zwraca się uwagi na nazwisko osoby/osób, które przełożyły książkę a zależy od nich naprawdę bardzo dużo.

A sama powieść ?

Jest rewelacyjna!!!
James Ellroy dał się już poznać ze swojego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

568 użytkowników ma tytuł Wielkie nic na półkach głównych
  • 360
  • 203
  • 5
105 użytkowników ma tytuł Wielkie nic na półkach dodatkowych
  • 71
  • 10
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

James Ellroy
James Ellroy
Amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych, które stały się światowymi bestsellerami, najlepiej znany ze sfilmowanych przez Curtisa Hansona Tajemnic Los Angeles (C&T,2007),które już wkrótce zostaną wznowione przez Wydawnictwo Sonia Draga. Pisarz, którego znakiem firmowym są telegraficzny styl pisania, zagmatwana akcja i pesymistyczna wizja świata. Według jego powieści nakręcono już 6 filmów fabularnych, a w planach są kolejne ekranizacje.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wielkie nic przeczytali również

Wada ukryta Thomas Pynchon
Wada ukryta
Thomas Pynchon
„Gdzieś między paranoją a rzeczywistością rozciąga się mgła, w której prawda nie jest celem, lecz skutkiem ubocznym narkotycznego snu o wolności”. To zdanie mogłoby stanowić motto „Wady ukrytej” Thomasa Pynchona, powieści, która jest równie fascynująca, co frustrująca. Moja ocena to 6/10 – to literacki trip przez halucynogenne krajobrazy Kalifornii końca lat 60., który zachwyca stylem, ale momentami gubi czytelnika w labiryncie dygresji i fabularnego chaosu. Głównym bohaterem jest Larry „Doc” Sportello, prywatny detektyw i niepoprawny hipis, który porusza się w chmurze marihuanowego dymu. Fabuła zawiązuje się, gdy jego była dziewczyna prosi go o pomoc w sprawie spisku wymierzonego w jej obecnego kochanka, magnata nieruchomości. Od tego momentu Pynchon rzuca nas w wir intrygi, w której pojawiają się neonaziści, agenci federalni, mordercze kartele i tajemniczy syndykat „Złoty Kieł”. Jednak w świecie Pynchona klasyczna zagadka kryminalna jest jedynie pretekstem do odmalowania schyłku ery „Flower Power”. Autor z niezwykłą plastycznością oddaje moment, w którym hipisowska utopia zderza się z twardym murem korporacyjnego kapitalizmu i państwowej inwigilacji. Największą zaletą książki jest jej język – gęsty, nasycony popkulturowymi odniesieniami, humorem i melancholią. Pynchon po mistrzowsku kreśli postać Doca, który mimo permanentnego odurzenia posiada swoistą intuicję i etykę. Relacja między nim a jego nemezis, detektywem Bigfootem Bjornsenem, to popis literackiego kunsztu, pełen groteski i ukrytego tragizmu. Czytelnik niemal czuje na skórze kalifornijskie słońce i słyszy ścieżkę dźwiękową tamtej epoki. Dlaczego jednak tylko 6/10? „Wada ukryta” to książka, która celowo sabotuje własną narrację. Nadmiar postaci i wątków, które prowadzą donikąd, sprawia, że śledzenie intrygi staje się męczące. Pynchon wymaga od odbiorcy akceptacji chaosu, co dla miłośników spójnych kryminałów może być barierą nie do przejścia. To proza, w której „vibe” jest ważniejszy od logiki, a rozwiązanie zagadki przynosi raczej wzruszenie ramion niż satysfakcję. Podsumowując, „Wada ukryta” to pozycja dla cierpliwych poszukiwaczy literackich wrażeń. To piękny, choć momentami bełkotliwy hołd dla epoki, która musiała przeminąć. Pynchon udowadnia, że jest mistrzem portretowania paranoi, ale w tej konkretnej powieści wada ukryta tkwi w samej konstrukcji, która pod ciężarem dygresji zaczyna trzeszczeć. Solidna szóstka za klimat, język i Doca Sportello – najbardziej wyluzowanego detektywa w historii literatury, który szuka prawdy tam, gdzie nikt inny nie odważyłby się spojrzeć. To jazda bez trzymanki, która nie każdemu przypadnie do gustu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na66 dni temu
Sens nocy. Spowiedź Michael Cox
Sens nocy. Spowiedź
Michael Cox
„Sens nocy. Spowiedź” to monumentalne dzieło, które jest listem miłosnym do klasycznej XIX-wiecznej powieści wiktoriańskiej. Michael Cox stworzył narracyjną szkatułkę, w której mrok londyńskich mgieł miesza się z zapachem starego atramentu i kurzu bibliotek. To książka gęsta, duszna i niezwykle erudycyjna, wymagająca od czytelnika skupienia, ale odwdzięczająca się klimatem, jakiego próżno szukać we współczesnych thrillerach historycznych. Ocena 8/10 odzwierciedla uznanie dla kunsztu literackiego i niemal perfekcyjnej stylizacji, która czyni tę lekturę doświadczeniem totalnym. Wiktoriański labirynt namiętności Główny bohater, Edward Glyver, to postać fascynująca i odpychająca zarazem. Jego spowiedź – bo tak skonstruowana jest ta opowieść – to kronika obsesji na punkcie utraconego dziedzictwa i zemsty. Glyver wierzy, że został pozbawiony należnego mu tytułu i majątku, co popycha go do czynów ostatecznych, w tym do morderstwa, które otwiera powieść. Cox genialnie kreśli psychologię bohatera: człowieka wykształconego, bibliofila, a jednocześnie cynicznego mordercę, który z zimną krwią dąży do celu. Londyn w jego opisie nie jest tylko tłem; to labirynt pełen niebezpiecznych zaułków, brudnych tawern i dystyngowanych salonów, gdzie za fasadą uprzejmości kryją się najniższe instynkty. Literacka uczta dla cierpliwych Największym atutem powieści jest jej styl. Michael Cox, będąc wybitnym znawcą literatury wiktoriańskiej, operuje językiem stylizowanym na epokę z niespotykaną lekkością. Opisy są drobiazgowe, a intryga wielopoziomowa, pełna nagłych zwrotów akcji, tajemniczych testamentów i skrywanych tożsamości. To literatura spod znaku Wilkiego Collinsa czy Karola Dickensa, ale z nowoczesnym zacięciem psychologicznym. Autor nie boi się brutalności ani moralnej niejednoznaczności, co nadaje całości pikanterii. Mimo tych zachwytów, książka może stanowić wyzwanie. Jej objętość i momentami rozwlekłe dygresje bibliograficzne mogą nużyć czytelników przyzwyczajonych do szybkiego tempa współczesnych kryminałów. To powieść, którą należy smakować powoli; pośpiech sprawia, że łatwo zgubić subtelne nitki intrygi, które Cox tak pieczołowicie zaplata. „Sens nocy. Spowiedź” to triumf neowiktoriańskiej prozy. To mroczna, dekadencka i intelektualnie stymulująca podróż w głąb ludzkiej ambicji. Choć jej ciężar gatunkowy i powolne tempo mogą być dla niektórych barierą, dla miłośników mrocznych historii z duszą jest to pozycja obowiązkowa. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu zostawiają w głowie obraz deszczowego Londynu, długo nie pozwalając o sobie zapomnieć. Solidna, inteligentna rozrywka na najwyższym poziomie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na816 dni temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na63 lata temu
Szklany klucz Dashiell Hammett
Szklany klucz
Dashiell Hammett
Dashiella Hammetta „Szklany klucz” - klasyczny hard-boiled W ramach poznawania twórczości klasyków amerykańskiego kryminału musiałem sięgnąć w końcu, nie tylko dlatego, że tak wypadało, po jakieś dzieło mistrza czarnego kryminału (właściwie kanonu hard-boiled, a to nie to samo) Dashiella Hammetta (1894-1961),pisarza, scenarzysty i aktywisty politycznego, którego nieśmiertelnym uczyniły jego powieści detektywistyczne. Na początek pominąłem jego chyba najbardziej znane, kultowe dzieło, czyli „Sokoła maltańskiego”, a wziąłem się za „Szklany klucz”. Wybrałem książkę w tłumaczeniu Julity Wroniak-Mirkowicz czytaną przez Leszka Teleszyńskiego. Od razu powiem, żeby się nie rozwodzić, że przekład spełnił moje oczekiwania, a lektor okazał się idealnie dopasowany do dzieła, którego interpretację mu powierzono. Nie, żeby wzniósł się na jakieś wyżyny, ale sprawił się na piąteczkę, a resztę zrobił jego tembr głosu i styl czytania dopasowany do epoki, miejsca i specyfiki fabuły. „Szklany klucz” to typowy, po naszemu, czarny kryminał, ale nazwa anglosaska tego gatunku hard-bloiled oddaje znacznie lepiej istotę tego kanonu, w którym Hammett zyskał tytuł Mistrza i którego ta powieść jest klasycznym przykładem. Główny bohater, o którym wiemy niewiele poza tym, że jest hazardzistą i zna bardzo wielu ludzi, próbuje rozwiązać zagadkę zabójstwa syna znanego amerykańskiego senatora. Protagonista wchodzi więc w rolę detektywa, ale nie jest to klasyczna powieść detektywistyczna, bowiem metoda naszego śledczego jest specyficzna. Polega ona na prowokowaniu, a często i zbieraniu łomotu, a przy okazji szukaniu informacji, typowaniu i weryfikowaniu kolejnych hipotez w ogniu sprowokowanych konfliktów, a nie na żmudnym analizowaniu stanu zastanego po zbrodni. Wiele się dzieje w szemranym towarzystwie, dużo w tym przemocy, ale bez epatowania cierpieniem, wynaturzeniami seksualnymi, czyli tym, czym do przesady próbują kusić czytelników aż zbyt liczni dzisiejsi autorzy chcący się dostać na listy przebojów. Hammet świetnie ukazał banalność zbrodni, banalność przemocy i ciemną stronę wyższych sfer. Powieść (pierwodruk 1931) ewidentnie oparła się działaniu czasu. Na podstawie jej samej nie sposób powiedzieć, czy napisał ją współczesny światu przedstawionemu, czy genialny nam współczesny stylizujący na amerykańskie retro. Gorąco polecam, choć raczej miłośnikom gatunku oraz tym, którzy chcą poznać specyficzny i nieporównywalny z niczym innym klimat hard-boiled. źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na77 miesięcy temu
Związek Żydowskich Policjantów Michael Chabon
Związek Żydowskich Policjantów
Michael Chabon
Najlepsze noir XXI wieku. Tonące w szarościach i relatywizmie moralnym. Bardzo mroczne, a jednocześnie wywołujące salwy śmiechu. Bo Michael Chabon, oprócz tego, że napisał wzorcowy czarny kryminał, jednocześnie bawi się nim dekonstruując jego sztywne, zbanalizowane wiecznym nadużywaniem schematy oraz katalog charakterystycznych dla gatunku postaci. Na dodatek ubiera je w jarmułki, a części z nich dokleja pejsy i wkłada im szale modlitewne oraz sztrajmły. Ów czarny kryminał i tego czarnego kryminału pastisz są bowiem dla niego także wehikułem do rozliczeń z żydowską tożsamością. Temu służy też kolejny metapoziom tej powieści – historia alternatywna/dystopia opowiadająca o społeczności żydowskiej zesłanej na Alaskę. Ale ten wątek fantastyczny – tak chętnie podkreślany w materiałach na temat „Związku żydowskich policjantów” – jest tu tylko efektowną ornamentyką, ocierającym się jednocześnie o tragizm i surrealistyczny humor, dodatkiem. Dużo ciekawszy wydaje się – ledwo zakreślony w tekście, ale wybrzmiewający podczas lektury – wtręt teozoficzny: trudno być Bogiem/bóstwem/cadykiem dla tak pokręconych stworzeń jak ludzie. Tyle, że akurat tu Chabon nie jest specjalnie oryginalny. Efektowniej pisał o tym Philip K. Dick i bracia Strugaccy, a podobne wątki zajmowały dziesiątki ludzi pióra czy w ogóle twórców. Dużo tu poziomów interpretacyjnych, pretekstów do rozkminek w snobistycznych okolicznościach przyrody, ale „Związek żydowskich policjantów” jest przede wszystkim kawałem doskonałej rozrywki. Dowodem na to, że nawet wybitni pisarze, mogą się trudnić prozą gatunkową. I nie robią tego – co zarzuca im część speców od owej prozy – nieudolnie, byle tylko wycisnąć parę groszy lub centów na bieżące rachunki. Kluczem są wyobraźnia i warsztat. A z tymi Chabon nie ma żadnego problemu. Językowo gra w Lidze Mistrzów i to zawsze w okolicach jej rozgrywek finałowych. Na dodatek ma – i to odróżnia go od większości wybitnych kolegów po piórze – poczucie humoru oraz dystans do otaczającego go świata. Nie jest też – w odróżnieniu od większości „wybitnych” twórców – protekcjonalny, nie pochyla się zadumany nad ciężkim/trudnym losem swoich bohaterów czy szerzej: ludzkości. Jedyne, co można pisarzowi zarzucić, to miłość do swojego fachu. Czuć, że kocha pisanie. Niestety, jak to często w przypadku zakochanych bywa, nie potrafi rozgrywać uczucia, idzie na całość. Chwilami w „Związku…” jest za dużo zdań, są momentami zbyt wyszukane, a styl tekstu zbyt kwiecisty. Jasne, na jakimś poziomie, bruku, noir można uznać za poezję, ale język Leśmiana, nie jest z tym brukiem specjalnie kompatybilny. Na dodatek w tym natłoku perfekcyjnych zdań oraz mistrzowskich porównań i metafor główny wątek staje się słabiej widoczny. Zawodzi też – a w dziełach gatunkowych to rzecz obowiązkowa – rozwiązanie tej historii. Rozpływa się w ocenie słów i postaci. Nie ma tu „wielkiego bum”. Jak na noir jest zbyt rozciągnięte, a przez to mdłe. Tak, jakby dla pisarza ważniejszy był styl i klimat, a nie historia. Na szczęście ten styl i klimat są na tyle wciągające, że ten brak jakiegoś mistrzowskiego twista i grand finale, nie uwierają aż tak bardzo. Może dlatego, że reszta jest tu grand i mistrzowska.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na99 miesięcy temu

Cytaty z książki Wielkie nic

Więcej

(...) jedyne kobiety, które warto mieć, to te, które potrafią cię rozgryźć.

(...) jedyne kobiety, które warto mieć, to te, które potrafią cię rozgryźć.

James Ellroy Wielkie nic Zobacz więcej
Więcej