Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Na własne oczy
- Tytuł oryginału:
- Stiff Upper Lip
- Data wydania:
- 2020-08-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-08-25
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381692779
- Tłumacz:
- Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Na jakie krzywdy brytyjski rodzic jest w stanie skazać dziecko, żeby mogło zrobić karierę?
Gdy Alex Renton opublikował w "Observerze" artykuł o tym, jak był krzywdzony w swojej szkole z internatem, otrzymał setki listów z podobnymi historiami. Stały się one punktem wyjścia do książki, która jest jednocześnie reportażem, autobiografią i publicystyką.
Prywatne szkoły, w których czesne wynosi kilkadziesiąt tysięcy funtów rocznie, to dla Brytyjczyków ważny symbol przynależności do elity, a dla reszty świata - bajkowa rzeczywistość rodem z "Harry’ego Pottera".
Tymczasem Renton odsłania zupełnie inne oblicze szkół z internatem. Pisze o sadyzmie nauczycieli, wyrachowaniu dyrektorów, panującej w tych placówkach zmowie milczenia na temat działalności pedofilów. O tym, jak kilku i kilkunastoletnie dzieci molestowane seksualnie przez opiekunów były dotkliwie karane za jakiekolwiek próby ujawnienia procederu. I o smutnej przyczynie legendarnej angielskiej "flegmy", czyli narzucanej przez wieki brytyjskim elitom kulturze trzymania fasonu bez względu na wszystko. Ale w tej historii najbardziej zdumiewające jest, dlaczego brytyjscy rodzice, którzy sami przeszli przez piekło szkół z internatem, posyłają do nich własne dzieci.
Kup Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem
Patointeligencja w brytyjskim wydaniu
Wielka Brytania to jedyny kraj w Europie, w którym szkoły z internatem cieszą się tak dużą popularnością. Dzieci są wysyłane do takich szkół już od najmłodszych lat dziecięcych, rodzice płacą za to gigantyczne czesne. Te placówki uważane są za kuźnie elit, gwarancję kariery. Alex Renton w swojej książce „Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem” rzuca cień na ich dobre imię i odsłania ich prawdziwe oblicze.
Na tę książkę składa się historia samego autora i jego doświadczeń wyniesionych ze szkół z internatem, ale także mnóstwo historii przysyłanych mu przez innych absolwentów oraz opowieści znanych osób, które takie szkoły skończyły i mówiły o tym publicznie: pisarzy czy polityków. Wszystkie wyznania tworzą razem obraz brytyjskiej szkoły z internatem w XIX i XX wieku. Obraz miejsca, w którym przemoc, wykorzystywanie seksualne i psychiczne znęcanie się były na porządku dziennym.
To mocna i odważna książka. Autor nie upiększa, ale też nie demonizuje wizji elitarnych szkół. Podaje czytelnikom fakty i historie takie, jakimi są. Kilkukrotnie podkreśla, że wśród przysyłanych mu wiadomości były też całkowicie pozytywne wspomnienia z czasów edukacji w placówce z internatem. Nie boi się jednak mówić wprost o sprawach, o których mówić należy, np. o tuszowaniu spraw pedofilii. Nauczyciele oskarżeni o kontakt z uczniem byli wyrzucani ze szkoły z pozytywnymi referencjami i po chwili dostawali pracę w innej szkole. Nie boi się mówić o tym, jak rodzice przychodzący na skargę do dyrektora byli zbywani, a listy od dzieci cenzurowane. Ale też o tym, jak sami rodzice ignorowali skargi swoich dzieci.
To jedno z najważniejszych pytań, jakie zadaje sobie i czytelnikowi Renton: dlaczego rodzice, którzy sami przeżyli koszmar szkoły z internatem, wysyłali do niej potem swoje dzieci? Czytając kolejne brutalne historie o tym, jak wyglądało życie codzienne w internacie, trudno jest sobie wyobrazić, że rodzic mógł chcieć zgotować własnemu dziecku taki los. Renton podaje jednak więcej niż jeden powód, dlaczego rodzice podejmują taką decyzję, i czytelnik, chociaż każdemu zapewne trudno będzie to zrozumieć, może przynajmniej spróbować.
Jednym z najmocniejszych fragmentów książki jest relacja z wywiadu, który autor przeprowadził z byłym nauczycielem skazanym za pedofilię. Renton z niezwykłą wnikliwością stara się zrozumieć, co siedzi w głowie osoby, która dopuszcza się takiego czynu. Bez usprawiedliwiania czy gwałtownych oskarżeń. Potrzeba wrażliwości i mądrości, żeby zajmować się tak delikatnym tematem i widać, że Rentonowi tych dwóch cech nie brakuje.
Chociaż tematyka książki do lekkich i przyjemnych nie należy, czyta się ją bardzo szybko. Jest naprawdę wciągająca. Czytelnicy, którzy lubią mocną literaturę faktu, nie będą zawiedzeni. I, co najważniejsze, warto wyciągnąć z tej książki prosty, ale może wciąż nie zawsze oczywisty wniosek: dzieci potrzebują przede wszystkim naszej miłości i uwagi.
Agnieszka Budna
Opinia społeczności książki Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem
Wstrząsający reportaż o angielskich szkołach z internatem, w których uczą się dzieci zamożnych przedstawicieli brytyjskiego establishmentu. Autor, który jest byłym uczniem jednej z najbardziej elitarnych szkół w Królestwie na podstawie własnych przeżyć i zwierzeń innych absolwentów przedstawia relacje między uczniami i nauczycielami, skupiając się na wpływie tych doświadczeń na dorosłe życie. Przedstawia specyfikę funkcjonowania szkół publicznych od momentu pierwszego przekroczenia ich progu przez dziecko wysłane tam przez rodziców często nawet w wieku 6-8 lat aż po ukończenie edukacji. Zauważa, że przynależność do grona absolwentów takich szkół otwiera wiele drzwi i daje możliwość zrobienia kariery, ale także jest przyczyną poważnych problemów emocjonalnych i psychicznych. Nie przypadkiem na okładce książki znajduje się fotografia przedstawiająca drużynę wioślarską z Eton w strojach, które kojarzą się z uniformami więziennymi lub obozowymi pasiakami. Mit szkoły z internatem, w której panuje miła intelektualna atmosfera i rodzą się przyjaźnie na całe życie, wykreowany przez serię o Harrym Potterze zostaje przez Alexa Rentona bezceremonialnie zburzony. Obnaża on bowiem wszelkie nieprawidłowości dziejące się w takich instytucjach: przemoc, upokarzanie, molestowanie, gwałty. Autor zastanawia się także nad fenomenem lojalności byłych uczniów wobec szkół, które złamały im charakter, ale do których ci sami dorośli posyłają własne dzieci. Okazuje się, że aby mieć szansę na sukces życiowy trzeba zacisnąć zęby i pozwolić szkole na tresurę. Bo lorda się tresuje (patrz tytuł),a o jego poziomie świadczy umiejętność zachowania „kamiennej twarzy” w każdej sytuacji. Z angielskich szkół publicznych wychodzi „plemię wytresowanych wiktorian, dla których ekspresja uczuć jest obrazą, którzy codziennie zakładają maskę autoironii, żeby przykryć to, czego nie można pokazać nawet najbliższym”. Ta książka jest poruszająca. Nie sposób nie zauważyć, jak bardzo różny jest stosunek do własnych dzieci w Polsce i Wielkiej Brytanii. Nie przypadkiem w naszym kraju idea szkół z internatem, gdzie dzieci mieszkają przez cały rok bez kontaktu z rodziną nie przyjęła się. Polecam do przeczytania tym, którzy cenią sobie odważne dziennikarstwo poruszające ważne i niełatwe tematy.
Oceny książki Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem
Poznaj innych czytelników
534 użytkowników ma tytuł Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem na półkach głównych- Chcę przeczytać 311
- Przeczytane 213
- Teraz czytam 10
- Posiadam 33
- 2021 17
- 2020 7
- Reportaże 7
- 2020 5
- Kindle 5
- Biblioteka 5











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak wytresować lorda. O elitarnych szkołach z internatem
Historia szkół z internatem w Wielkiej Brytanii ma wielowiekową historię. Książka absolwenta jednej z takich prestiżowych prywatnych szkół z internatem ujawnia szokujące szczegóły z życia tych "Hogwartów". Warto przeczytać, tym bardziej, że autor, by uwiarygodnić swoje wspomnienia poczynił nie tylko środowiskowy research, ale odwołuje się też do autobiograficznych świadectw literackich, chociażby Winstona Churchilla.
Historia szkół z internatem w Wielkiej Brytanii ma wielowiekową historię. Książka absolwenta jednej z takich prestiżowych prywatnych szkół z internatem ujawnia szokujące szczegóły z życia tych "Hogwartów". Warto przeczytać, tym bardziej, że autor, by uwiarygodnić swoje wspomnienia poczynił nie tylko środowiskowy research, ale odwołuje się też do autobiograficznych świadectw...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlex Renton, będąc absolwentem elitarnej szkoły z internatem, porusza bardzo trudny temat przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej, na jaką narażone są dzieci w takich placówkach. Okazuje się, że elita brytyjska w imię tradycji naraża własne potomstwo na traumę poniżania i nadużycia ze strony nauczycieli i rówieśników. W książce dużo jest opisów przemocy i wypowiedzi skrzywdzonych oraz krzywdzących. Dlatego ,,Jak wytresować lorda” jest ważną, ale ciężką i męczącą lekturą do której raczej się nie wraca za to długo pamięta.
Alex Renton, będąc absolwentem elitarnej szkoły z internatem, porusza bardzo trudny temat przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej, na jaką narażone są dzieci w takich placówkach. Okazuje się, że elita brytyjska w imię tradycji naraża własne potomstwo na traumę poniżania i nadużycia ze strony nauczycieli i rówieśników. W książce dużo jest opisów przemocy i wypowiedzi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zrobiła na mnie duże wrażenie. Dzięki niej miałam brutalne można powiedzieć zderzenie z rzeczywistością.
Zawsze te prywatne szkoły w Anglii wydawały mi się kolebką czy też kuźnią brytyjskich elit: grona polityków, urzędników wyższego szczebla, oficerów, wojskowych, sędziów, lekarzy etc. I faktycznie tak jest. Tylko....zaskakujące jest to, że poziom nauczania ( pomimo horrendalnych aktualnie czesnych w granicach 30.tys. funtów rocznie) jest żenująco niski, zwłaszcza z przedmiotów ścisłych. Poza tym w owych szkołach "dzieją się" rzeczy straszne. Najgorsze jest w tym wszystkim jednak brak reakcji ze strony społeczeństwa, ukrywanie wszystkiego, "zamiatanie pod dywan".
Autor świetnie opisuje przyczyny takiego braku reakcji- typową brytyjską mentalność : kamienna twarz, nie okazywanie uczuć, wyzbycie się jakichkolwiek emocji....
System ten jest niejako "utrwalany" z pokolenia na pokolenie.
W rodzinie autora - Alexa Rentona- ze strony ojca 3 pokolenia wstecz uczęszczały do szkół z internatem, ze strony jego matki aż...11 pokoleń wstecz. Gdzie więc baron Thimothy Renton, polityk brytyjskiej Partii Konserwatywnej mógłby wysłać swoje najstarsze dziecko jak nie do szkoły z internatem?
Autor stara się ogólnie opisywać te szkoły i sytuacje w nich panujące, nie mniej jednak pojawiają się w książce również osobiste wątki autora związane z pobytem w tych szkołach.
Bardzo spodobały mi się słowa angielskiego prozaika, eseisty, Edwarda Morgana Forestera opisujące absolwentów tych szkół:
" wychodzą ze świetnie rozwiniętymi ciałami, dość rozwiniętymi umysłami, i niedorozwiniętymi sercami".
Niech te słowa dadzą nam do myślenia, a tych, którzy nie czytali zachęcą do sięgnięcia po tę interesującą pozycję :)
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Dzięki niej miałam brutalne można powiedzieć zderzenie z rzeczywistością.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawsze te prywatne szkoły w Anglii wydawały mi się kolebką czy też kuźnią brytyjskich elit: grona polityków, urzędników wyższego szczebla, oficerów, wojskowych, sędziów, lekarzy etc. I faktycznie tak jest. Tylko....zaskakujące jest to, że poziom nauczania (...
Tytuł troszkę mnie zmylił, bo sądziłam, że książka obejmie całokształt działań służących wychowaniu młodego dobrze ułożonego i jeszcze lepiej wykształconego, zaopatrzonego w „old money” człowieka z brytyjskiej upper class.
Tymczasem skupiono się na tylko jednym ale niezwykle ważnym elemencie kształcenia (a raczej przyspasabiania do działań stadnych) młodzieży – zamkniętych szkołach z internatem. Thackeray, Churchill, Darwin, Orwell, Kipling, Ian Flemming, Barrie, John le Carre, wielu członków rodziny królewskiej i mnóstwo innych Brytyjczyków było wychowankami takich placówek.
I przyznam szczerze, że chociaż z różnych aluzji i odniesień literackich jakoś przeczuwałam, że nauka dzieci w zamkniętym środowisku, z dala od rodziców to żadna słodycz (już sam widok tych tłumów anielskich młodziutkich dzieciaczków z chórów szkolnych, w kryzkach jak apetyczne ciasteczka, budzi niepokój i pewne podejrzenia),to jednak ogrom krzywd, jakie dotykają uczniów takich szkół oszałamia i przytłacza. Bicie, głodzenie, molestowanie przez nauczycieli i starszych uczniów, całkowity brak prywatności, trzymanie za karę pod kluczem, wyszydzanie, surowość, odizolowanie od rodziny – jakoby te elementy „wychowawcze” uważane są za niezbędne w kształtowaniu sylwetki młodego człowieka. Bo problem nie leży w samej patologii, która wszędzie się zdarza, oby jak najrzadziej, ale w nieadekwatnej na nią reakcji.
Rodzice nie widzą nic złego w wyrwaniu siedmiolatka z domu i zesłaniu go daleko do internatu. Sami zresztą wypierają złe wspomnienia z własnego dzieciństwa argumentując, że musi być ciężko, bo życie to nie bajka. A skoro oni odcierpieli swoje i wyszli na ludzi, to i ich dzieci też niech się męczą. Zupełnie jakbym słyszała polską dyskusję o dawaniu klapsów – „mnie ojciec bił i dzięki temu jestem przyzwoitym człowiekiem , to i synowi trzeba przetrzepać tyłek dla posłuchu!”. Generalnie panuje zasada - co dzieje się w szkole, zostaje w szkole. Kto się skarży i narzeka – jest godnym pogardy mięczakiem. Co delikatniejsze dzieciaki reagują więc albo zamknięciem się w sobie, albo samookaleczeniami, nierzadko – samobójstwem. A największa grupa bardzo szybko adoptuje się do nowych porządków, zapomina o rodzinie i z dręczonej „zwierzyny” przechodzi do grupy dręczycieli.
W tym kontekście figura zepsutego do cna, zblazowanego, cynicznego młodzieńca po Eaton, o dziwnych upodobaniach seksualnych, nie jest żadnym kabaretowo-literackim wymysłem a tylko samym życiem.
Ale że w dodatku do tej skandalicznej obyczajowej otoczki, rzeczone szkoły prezentują bardzo niski poziom nauczania, to już wprawia w osłupienie. Okazuje się, że szkoła, która pobiera astronomiczne czesne – kształci od wieków niezmiennie w zakresie nauki greki, łaciny i religii a konsekwentnie zapomina o przedmiotach ścisłych, płaci nauczycielom głodowe pensje a często-gęsto nie nastarcza na kupno odpowiedniej ilości jedzenia dla uczniów! Interesująca zagadka znikających tysięcy, której nikt nie kwapi się rozwiązywać.
Wydaje się, że przeciętny Brytyjczyk nie wyobraża sobie, że jego dziecko mogłoby zrobić w przyszłości znaczącą karierę bez nauki w takiej szkole. Bo przecież nie mówimy tu o czyścicielach kominów czy hydraulikach – chodzi o etos klasy wyższej, która musi potwierdzać się w rytuałach, choćby okazały się nie wiadomo jak patologiczne i pilnować swego statusu rasy panującej (aż się Niemcy zachwycali!). Być może ten pociąg do „zimnego wychowu” wynika ze starego przekonania, że życie to walka i służba i im prędzej człowiek się do niej wdroży tym lepiej. Ale czy rzeczywiście potęga Imperium nie powstałaby bez takich rozwiązań rodem z koncentracyjnych obozów?
Im więcej takich lektur, tym mniej mam w tej Brytanii do kochania i podziwiania. Co mi tak imponuje u tych lordów? Artystyczne nicnierobienie czy spaczone do cna charaktery?
Tytuł troszkę mnie zmylił, bo sądziłam, że książka obejmie całokształt działań służących wychowaniu młodego dobrze ułożonego i jeszcze lepiej wykształconego, zaopatrzonego w „old money” człowieka z brytyjskiej upper class.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem skupiono się na tylko jednym ale niezwykle ważnym elemencie kształcenia (a raczej przyspasabiania do działań stadnych) młodzieży – zamkniętych...
Bezlitosna krytyka public schools jako instytucji zbudowanej na przemocy, zrywaniu więzów rodzinnych, sztywnej hierarchizacji, karach fizycznych i molestowaniu, kształtującej kastę uprzywilejowaną i odpowiedzialnej zarówno za stereotypowy brytyjski charakter, jak i bez mała za wszystkie problemy psychiczne w społeczeństwie. Z wieloma osądami nie sposób się nie zgodzić, robi wrażenie liczba przykładów ze świadectw współczesnych i z dawnej literatury (najlepszy cytat z etończyka z 1916: "Mówi się czasem, że w Eton niczego nas nie nauczyli, ale bardzo dobrze im to wychodziło"),ale organizacja książki nie jest najlepsza. Autor trochę skacze po tematach i wielokrotnie wraca do tego, co już powiedział. Tłumaczenie poprawne i rzetelne, choć czasami wyziera spod spodu tekst angielski. Mimo wszystko było warto przeczytać.
Bezlitosna krytyka public schools jako instytucji zbudowanej na przemocy, zrywaniu więzów rodzinnych, sztywnej hierarchizacji, karach fizycznych i molestowaniu, kształtującej kastę uprzywilejowaną i odpowiedzialnej zarówno za stereotypowy brytyjski charakter, jak i bez mała za wszystkie problemy psychiczne w społeczeństwie. Z wieloma osądami nie sposób się nie zgodzić, robi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa swój sposób przerażający wgląd w życie brytyjskiego establishmentu. Nie ma czego zazdrościć.
Na swój sposób przerażający wgląd w życie brytyjskiego establishmentu. Nie ma czego zazdrościć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoła z internatem jest regularnie pojawiającym się motywem w brytyjskich filmach i książkach, począwszy od Jane Eyre po Harry'ego Pottera. Zazwyczaj przyjmowałam to bez głębszej refleksji, ot, taka kultura, jednak nieraz byłam zaskoczona obyczajową "normalnością" zjawiska wysyłania dziecka z dala od domu na całe miesiące i lata, zwłaszcza, jak rodzina mieszkała na przykład w Indiach. Tym bardziej, że szkoły wręcz zniechęcały do kontaktu listownego, a później telefonicznego, co już w ogóle zakrawa na absurd z pozabrytyjskiego punktu widzenia.
Rzeczywistość jak się okazuje zupełnie nie jest normalna, żeby nie powiedzieć, że jest po prostu patologiczna. Nie chodzi tylko o tak zwany zimny chów i dystans, który tak kojarzy się z Brytyjczykami, a który może prowadzić do poważnych zaniedbań emocjonalnych. Przede wszystkim chodzi o niesamowitą, zinstytucjonalizowaną skalę przemocy, zwłaszcza seksualnej. I to na tym skupia się ta książka - na regularnym łamaniu żyć tysięcy dzieci na przestrzeni stuleci.
Mimo pewnej zrozumiałej, acz męczącej powtarzalności wątków jest to pozycja, z którą warto się zapoznać. Autor stara się przedstawić temat obiektywnie i rzetelnie, trafił do wielu ofiar brytyjskiego szkolnictwa. Zresztą, sam jest jedną z nich.
Szkoła z internatem jest regularnie pojawiającym się motywem w brytyjskich filmach i książkach, począwszy od Jane Eyre po Harry'ego Pottera. Zazwyczaj przyjmowałam to bez głębszej refleksji, ot, taka kultura, jednak nieraz byłam zaskoczona obyczajową "normalnością" zjawiska wysyłania dziecka z dala od domu na całe miesiące i lata, zwłaszcza, jak rodzina mieszkała na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo powiedzmy. Można przeczytać:)
No powiedzmy. Można przeczytać:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTę podróż przez angielski system edukacji odbywałam kilka miesięcy . Po lekturze pozostało tylko przerażenie i powtarzające się pytanie : dlaczego ludzie robią to swoim dzieciom , dlaczego ludzie którzy byli w tym systemie ( szkoła z internatem ) robią to swoim dzieciom.
A oto kilka prób odpowiedzi :
- wychowanie poza domem chroniło je ( dziecko) przed niekompetencją i moralną nieodpowiedzialnością , które charakteryzowały współczesne rodziny ,
- często całe dobro , jakie chłopiec dostaje pochodzi ze szkoły ,
albo może
- dziecko w takiej szkole to korzyść społeczna .
A jak tam było ( to tylko kilka wyjątków ) :
Szkoła musiała być najmodniejsza i najdroższa . Była formą pozbycia się dzieci z domu ( nawet od 6 roku życia).
W XVIII w. kładziono naciska na tzw. wymagającą miłość ( dyscyplinowano już niemowlęta).
Dzieci stojące w drzwiach szkoły z internatem zdawały sobie sprawę , że miłość rodziców jednak ma granice .....
Stres , atmosfera zdominowana przez strach i zupełny brak intymności - to jak początki pobytu w więzieniu . Brak personelu powodował większą brutalność i przemoc.
Trauma separacji dawała emocjonalną odporność.
Ewidentnie kary cielesne były tak samo istotną częścią pełnego doświadczenia szkoły publicznej jak internat i sport .
A zorganizowany sport miał być odpowiedzią na horror intelektualizmu i deficyt męstwa.
Bo to co było intelektualne , było i wciąż jest ( 1960) nielubiane i lekceważone.
Wielu nauczycieli okazywało się pedofilami lub / i maniakalnymi sadystami .
Dzieci wiedziały.
Lektura bardzo trudna i czasami nie do uwierzenia .
Korzyść - wytoczono sporo spraw , które zakończyły się ukaraniem oprawców .
Obecnie zaszły w tym systemie bardzo duże i pozytywne zmiany .
Tę podróż przez angielski system edukacji odbywałam kilka miesięcy . Po lekturze pozostało tylko przerażenie i powtarzające się pytanie : dlaczego ludzie robią to swoim dzieciom , dlaczego ludzie którzy byli w tym systemie ( szkoła z internatem ) robią to swoim dzieciom.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA oto kilka prób odpowiedzi :
- wychowanie poza domem chroniło je ( dziecko) przed niekompetencją i...
Angielskie szkoły z internatem są jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego kraju. Szkoły mylnie zwane "publicznymi" mają kilkusetletnią tradycję, a uczęszczają do nich rzecz jasna dzieci elit. Alex Renton sam był takim dzieckiem, więc jego opowieść jest w dużej mierze oparta na faktach. Okazuje się, że tym, co jest ważne w tego typu edukacji to wcale nie wiedza, ale "honor", "dyscyplina" czy "posłuszeństwo". Wszak przez lata szkoły te kształciły dżentelmenów, a oni nie muszą błyszczeć wiedzą. Inna sprawa, że owi dżentelmeni rządzili krajem, zatem posyłanie dzieci do tego typu szkół było w dużej mierze podyktowane i tradycją, i praktyką, bo było to miejsce, gdzie nawiązywało się znajomości z odpowiednimi ludźmi - w ten sposób elity trzymały się razem.
Alex Renton niestety opowiada o wielu patologiach związanych ze szkołami publicznymi, które często przypominały raczej koszary, czy więzienie, niż szkołę. Przemoc, molestowanie, cenzurowanie listów do rodziny - nade wszystko wychowywanie ludzi całkowicie odciętych od swoich emocji, skoro mówiono im cały czas, że muszą być twardzi i nie okazywać tego, co czują. Autor zastanawia się, dlaczego u licha, rodzice, wiedząc z autopsji jak tam jest, posyłali tam swoje dzieci. Nijak się ma to do rodzicielskiej miłości. Cóż, odpowiedź jak wyżej. Często pada tu też argument podobny do "ojciec mnie bił i wyszedłem na ludzi": absolwenci tych szkół zostali potem ministrami, ambasadorami, pisarzami, etc. Powstaje pytanie: czy nie zostaliby nimi, gdyby uczyli się w normalnej szkole (skoro w szkołach publicznych najbardziej cenili sporty zespołowe, a nie matematykę czy biologię). Innym argumentem jest "hartowanie", gdyż życie, jak wiadomo, jest ciężkie. Tak, życie jest ciężkie i dobrze byłoby swoje potomstwo do tego przygotować, zamiast chować pod kloszem, jednak po co samemu tworzyć owe ciężkie warunki, generując sztucznie problemy, których można by uniknąć. Moim zdaniem wszystko to wskazuje na relikt przeszłości, kiedy ludzie naprawdę bywali dla siebie okrutni, wliczając w to rodziców, jako że dzieci nie były kiedyś tak uświęcone jak dziś...
W "Jak wytresować lorda" Renton często podróżuje wstecz w czasie, przytaczając historyczne fakty, przez co książka momentami jest bardziej esejem, niż reportażem. Nie wiem, czy to skutek owego brytyjskiego opanowania, nabytego w szkole z internatem, ale relacja Rentona wydała mi się nazbyt zdystansowana, spokojna. Mowa wszak o rzeczach, które bulwersują, o których chciałoby się krzyczeć, że jak tak można, tymczasem Renton, owszem sprawia wrażenie złego, ale nie nazbyt tym wszystkim poruszonego. Może dlatego, że to już wszystko za nim.
Angielskie szkoły z internatem są jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego kraju. Szkoły mylnie zwane "publicznymi" mają kilkusetletnią tradycję, a uczęszczają do nich rzecz jasna dzieci elit. Alex Renton sam był takim dzieckiem, więc jego opowieść jest w dużej mierze oparta na faktach. Okazuje się, że tym, co jest ważne w tego typu edukacji to wcale nie wiedza,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to