
Żółty dom. Wspomnienia

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Yellow House: A Memoir
- Data wydania:
- 2020-08-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-08-12
- Data 1. wydania:
- 2019-08-13
- Liczba stron:
- 432
- Czas czytania
- 7 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788326845994
- Tłumacz:
- Łukasz Błaszczyk
W 1961 roku Ivory Mae Broom kupiła dom we wschodniej części Nowego Orleanu. Miała dziewiętnaście lat i jako pierwsza w swojej najbliższej rodzinie została właścicielką domu – zgrzebnego, parterowego, z pokojami ułożonymi na przestrzał, ale własnego. W tym domu wychowała dwanaścioro dzieci, swoich i przybranych.
A potem wraz z huraganem Katrina w 2005 roku nadeszła wielka woda i Żółty Dom zniknął. Jakby tam nigdy nic nie było.
Sarah M. Broom, najmłodsza córka Ivory Mae, w nagrodzonych National Book Award wspomnieniach odtwarza historię swojej rodziny, tworząc uniwersalną opowieść o Afroamerykańskim losie. Zadaje w niej pytania o relację osobistej i zbiorowej tożsamości z miejscem oraz ukazuje rodzinny dom jako wstydliwe piętno i zarazem najdroższe dziedzictwo.
"Owszem chciałam, by Żółty Dom zniknął, ale głównie z mojej głowy, chciałam uwolnić się z okowów pamięci o nim, ale nie przewidziałam, nie mogłam przewidzieć, że powali go woda. Wciąż wyobrażałam sobie, gdy tam stałam, że któregoś dnia zostanie odbudowany".
Ostatecznie historia domu, to jedyne co nam pozostaje.
Kup Żółty dom. Wspomnienia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Żółty dom. Wspomnienia
Życie w Nowym Orleanie składa się że zmagań. Mieszkając tam, nie nabiera się nawyku narzekania, bo w tym mieście tego się po prostu nie robi. Gdy nad głową kłębią się mentalnie i bardzo dosłownie, huraganowe chmury, można zapaść się w sobie i zostać uznanym za nieudacznika. Można też, jak mama autorki, i jej jedenaściorga rodzeństwa, ubrać je schludnie i nauczyć lojalności wobec rodziny, a dom pomalować na najbardziej optymistyczny kolor. Z "Żółtego domu" wychodziło się w świat z podniesioną głową, nie pozwalając nikomu na wgląd w biedę, prowizorki, dziury wygryzione przez panoszące się nocą szczury. I na wymierzanie sprawiedliwości bratu, który dla narkotyków okradał matkę. Ta książka to wspomnienia. Nie autobiografia, nie pamiętnik. Wspomnienia. Sarah M. Broom, świetnie wykształcona, mądra, samodzielna kobieta, nadal pracuje dla społeczeństwa, odbudowy miasta, obywatelskich praw. Wszystko co czyni teraz jest wypadkową życia w Nowym Orleanie, mieście, które uzależnia ale i łatwo nie przyjmuje marnotrawnych dzieci. Na przykładzie Sarah dostajemy obraz mieszkańców, którzy nie umieją żyć z tym miastem, ani bez niego. Rasizm, dzielnice, których nawet nie umieszcza się na mapach (jak jej East New Orleans). Huragany, nieporadna władza (dla niej też przyszło jej pracować),ucieczki od ruiny i braku perspektyw. I powroty. Bo to jest miejsce, do którego się należy. Ta niezwykła książka wiedzie przez czas, historię miasta i czterech niezwykłych kobiet, które uczyniły rodzinę Broomów taką, o jakiej opowiada Sarah. Gdy uważasz, że jest bardzo źle, gdy w żółtym domu wpadasz w dziury w podłodze, gdy Katrina powoduje, że dom znika, jedź do Burundi. Potem wróć i jak autorka walcz o pamięć, o szansę, o sprawiedliwość dla siebie i bliskich, walcz za to w co wierzysz, choćby był to już tylko symbol. Polecam gorąco. Pani_Ka Czyta Bardzo dziękuję Angel KubRick.
Oceny książki Żółty dom. Wspomnienia
Poznaj innych czytelników
553 użytkowników ma tytuł Żółty dom. Wspomnienia na półkach głównych- Chcę przeczytać 370
- Przeczytane 176
- Teraz czytam 7
- Posiadam 41
- 2020 10
- Literatura faktu 7
- 2021 6
- USA 6
- Audiobook 5
- E-book 4












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Żółty dom. Wspomnienia
„Żółty dom” autorstwa Sarah M. Broom to książka, która wzbudziła duże zainteresowanie i zdobyła liczne nagrody, ale muszę przyznać, że nie do końca rozumiem fenomen, który ją otacza. Choć autorka wkłada wiele serca w opisanie historii swojej rodziny oraz domu, który stał się symbolem ich losów, to dla mnie książka momentami była ciężka do przebrnięcia i nie do końca angażująca.
Broom opowiada o swojej rodzinie i dorastaniu w Nowym Orleanie a centralnym punktem historii jest tytułowy żółty dom, który symbolizuje złożoną historię pokoleń oraz doświadczenie czarnoskórych mieszkańców miasta zmagających się z problemami np. biedy, nierówności społecznych czy kataklizmów jak huragan Katrina. Doceniam głębokie zaangażowanie autorki oraz to, że dzieli się bardzo osobistą historią, odkrywając złożoną przeszłość swojej rodziny. Jej pisarstwo jest szczere i pełne emocji, co z pewnością dodaje wartości całej narracji.
Niemniej jednak książka wydała się mi miejscami zbyt rozległa, a sama historia – choć ważna – traciła tempo i bywała nużąca. Czasami odnosiłem wrażenie, że autorka zanadto koncentruje się na szczegółach czy dygresjach, przez co trudniej było mi w pełni wczuć się w jej opowieść. W pewnym momencie przyłapałem się na tym, że nie angażuję się w losy bohaterów tak, jak zapewne chciałaby tego autorka.
Chociaż doceniam starania Broom w przekazaniu tak osobistego obrazu Nowego Orleanu i historii jej rodziny, dla mnie zabrakło tej iskry, która sprawiłaby, że poczułbym się naprawdę wciągnięty w tę opowieść. Książka jest ważnym świadectwem i ma swoje wartości ale niestety – nie każdemu przypadnie do gustu.
„Żółty dom” autorstwa Sarah M. Broom to książka, która wzbudziła duże zainteresowanie i zdobyła liczne nagrody, ale muszę przyznać, że nie do końca rozumiem fenomen, który ją otacza. Choć autorka wkłada wiele serca w opisanie historii swojej rodziny oraz domu, który stał się symbolem ich losów, to dla mnie książka momentami była ciężka do przebrnięcia i nie do końca...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObraz krainy przeszłości, od której nie można się odciąć. Dużo drobiazgów składających się na ambiwalentny obraz Nowego Orleanu. I to tyle pozytywów.
Sam styl jest jakby niedopracowany, a wrażliwość narratorki wydaje się zamrożona w krainie dzieciństwa.
Obraz krainy przeszłości, od której nie można się odciąć. Dużo drobiazgów składających się na ambiwalentny obraz Nowego Orleanu. I to tyle pozytywów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam styl jest jakby niedopracowany, a wrażliwość narratorki wydaje się zamrożona w krainie dzieciństwa.
Najdłużej będziesz się zastanawiać, czy książka dotyka pojęcia home czy house.
Najdłużej będziesz się zastanawiać, czy książka dotyka pojęcia home czy house.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Żółty dom” to jedna z najlepszych książek, jakie od dawna trafiły mi w ręce.
Pisarzom często radzi się, by pisali o tym, co znają – Broom zastosowała się do tej rady i opisała to, co jej najbliższe: swoją rodzinę oraz rodzinny dom. „Żółty dom” nie zaczyna się jednak od ckliwego przedstawienia dzieciństwa autorki – najpierw poznajemy jej przodków, rodziców oraz jedenastkę starszego rodzeństwa. To jednocześnie historia całej rodziny, tytułowego żółtego domu, autobiografia autorki i analiza funkcjonowania Nowego Orleanu. Dość dużą część zajmuje relacja dwojga braci, którzy przetrwali huragan Katrina, zostawszy w mieście.
Broom po mistrzowsku kreśli portret miasta podzielonego – słynnej Dzielnicy Francuskiej, odpowiadającej wyobrażeniom turystów, i New Orleans East, które są prawdziwą małą ojczyzną familii Broomów. Przeciwstawia uliczki rozbrzmiewające muzyką, pełne pocztówkowych kamienic z balustradami z kutego żelaza, z rzeczywistością, w jakiej się wychowała: odciętym od funduszy ogromnym obszarem, który był domem dla ludzi podtrzymujących magię Vieux Carré, pracujących w restauracjach, kawiarniach i hotelach.
Dualizm i niejednoznaczność przewijają się przez całą powieść: sama Sarah Broom wyjeżdża z Nowego Orleanu i do niego wraca. Żółty dom także nie jest jednoznacznym monolitem: chociaż udziela schronienia całej rodzinie, jest miejscem, „w którym inni nie czują się dobrze”. Jednocześnie się go kocha i wstydzi, bo nie wygląda tak dobrze, jak powinien. Przez strony przebija pasja i wiedza.
„Żółty dom” to jedna z najlepszych książek, jakie od dawna trafiły mi w ręce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisarzom często radzi się, by pisali o tym, co znają – Broom zastosowała się do tej rady i opisała to, co jej najbliższe: swoją rodzinę oraz rodzinny dom. „Żółty dom” nie zaczyna się jednak od ckliwego przedstawienia dzieciństwa autorki – najpierw poznajemy jej przodków, rodziców oraz jedenastkę...
Historia... historia jedna z wielu, różniąca się od innych tym, że ją opublikowano. Mnóstwo jest takich historii, ale większość z nich nigdy nie zostanie opowiedziana, bo kto chciałby ich słuchać? Czytać o prawdziwym życiu jakichś obcych ludzi w odległym mieście? Otóż ja uwielbiam takie historie i mam do nich słabość. Nieważne czy są przytaczane przez kogoś z mojej rodziny i odnoszą się do spraw mi bliskich, czy są opowiadane przez koleżankę i dotyczą jej krewnych i przodków, czy opisuje je bliska mi wiekiem Afroamerykanka z Nowego Orleanu.
Zafascynowała mnie ta historia, na pewno jedna z wielu podobnych, lecz mimo to ciekawa, niezwykła, oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Zafascynowała mnie do tego stopnia, że podczas czytania nie rozstawałam się z telefonem i na mapach google wyszukiwałam miejsca opisane przez Sarah. Oglądałam krótszy odcinek Wilson Avenue i działkę, na której niegdyś stał Żółty Dom. Przesuwałam się po Chef Manteur Road i wzdłuż pobliskich torów kolejowych, patrzyłam na Danziger Bridge, zaglądałam do opuszczonego wesołego miasteczka Jazzland (gdzie obecnie można natknąć się już tylko na aligatory i grzechotniki),zwiedzałam New Orleans East i Dzielnicę Francuską, i wiele innych miejsc. Podziwiałam żelazne balustrady balkonowe z misternie wykutymi przez niewolników liśćmi dębu i żołędziami w LaBranche House. Wszystko o czym pisała Sarah M. Broom było tam, na swoim miejscu... Zapragnęłam pojechać do Nowego Orleanu - tak ta opowieść wzbudziła moją ciekawość i fascynację tym miastem. Miastem i jego historiami.
Dla mnie to była arcyciekawa książka. Polecam.
Historia... historia jedna z wielu, różniąca się od innych tym, że ją opublikowano. Mnóstwo jest takich historii, ale większość z nich nigdy nie zostanie opowiedziana, bo kto chciałby ich słuchać? Czytać o prawdziwym życiu jakichś obcych ludzi w odległym mieście? Otóż ja uwielbiam takie historie i mam do nich słabość. Nieważne czy są przytaczane przez kogoś z mojej rodziny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczarowała mnie ta książka. Ani to dziennik, ani wspomnienia. Historia życia młodej czarnoskórej kobiety skupionej na swoim domu z dzieciństwa, zniszczonym przez huragan Katrina. Autorce brakuje innych pomysłów, nawet pobyt w zabiedzonej, niestabilnej Burundii nic nowego w jej życie nie wnosi. Jakby Sarah M. Broom nie chciała wyjść poza swoją prywatność.
Żółty dom był jednym z bardzo, bardzo wielu domów, które tragicznie ucierpiały podczas tego cyklonu. I te wspominki stają się nudne. Drażniące są też przeczernione, nieostre zdjęcia, dodane nie wiem po co. (Zarzut nie dotyczy strony dedykacyjnej.)
Najbardziej zapamiętałem ojca bohaterki, umierającego nagle w toalecie.
Rozczarowała mnie ta książka. Ani to dziennik, ani wspomnienia. Historia życia młodej czarnoskórej kobiety skupionej na swoim domu z dzieciństwa, zniszczonym przez huragan Katrina. Autorce brakuje innych pomysłów, nawet pobyt w zabiedzonej, niestabilnej Burundii nic nowego w jej życie nie wnosi. Jakby Sarah M. Broom nie chciała wyjść poza swoją prywatność.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻółty dom...
Kiedy zaczynałam "Żółty dom " byłam pewna, że po lekturze postawię tę książkę obok uwielbianej przeze mnie Jesmyn Ward i jej "Zbierania kości". Wiedziałam oczywiście, że to nonfiction i że "Żółty dom " to literatura wspomnieniowa, a powieść Ward to powieść fikcyjna, ale przez obie książki przechodzi huragan Katrina, a ich autorki urodziły się w miejscowościach oddalonych od siebie zaledwie o godzinę jazdy samochodem. Czułam, że muszą mieć podobny vibe.
Ale nie. Zdecydowanie nie postawię "Żółtego domu" obok mojej ukochanej Ward. Postawię go obok mojej ukochanej Tary Westover i jej "Uwolnionej" bo obie te historie opowiadają o wzrastaniu "mimo wszystko". O stawaniu się i walce o siebie mimo niekorzystnych okoliczności, niewygodnych korzeni, domu, który powoduje wstyd. Mimo biedy, braku wsparcia, pozostawienia samej sobie. To opowieści które pokrzepiają, podnoszą na duchu i pokazują, że można. Możesz wziąż swoje życie w swoje ręce. Nawet w obliczu tragicznych wydarzeń. To nie opowieść o Katrinie. To opowieść o Sarze.
"Żółty dom" to także przepiękna historia pewnego domu i skupionej wokół niego - bardzo licznej zresztą - rodziny oraz barwny i autentyczny portret Nowego Orleanu. Miasta opisanego z perspektywy ludzi, którzy je tworzyli, którzy je budowali i którzy byli z nim w czasie huraganu i po nim. Ludzi, którzy turystyczne ulice tego miasta oglądają jak turyści. Rzadko i z szeroko otwartymi oczami. Portret ten jest dzięki temu bardziej autentyczny niż jakikolwiek przewodnik, choć może nie tak kolorowy i smaczny. Chociaż powinnam chyba raczej powiedzieć, że nie tak pokolorowany i doprawiony sztucznymi wzmacniaczami smaku.
"Żółty dom" miałam na półce od dawna, bo kupiłam go po rekomendacjach mojego zaufanego grona. Wiedziałam więc, że mi się spodoba. Nie wiedziałam tylko, że aż tak! Jeśli więc jeszcze nie czytałyście, sięgajcie, bo to piękna, inspirująca, autentyczna opowieść.
Życie to jednak najlepsza autorka!
Kiedy zaczynałam "Żółty dom " byłam pewna, że po lekturze postawię tę książkę obok uwielbianej przeze mnie Jesmyn Ward i jej "Zbierania kości". Wiedziałam oczywiście, że to nonfiction i że "Żółty dom " to literatura wspomnieniowa, a powieść Ward to powieść fikcyjna, ale przez obie książki przechodzi huragan Katrina, a ich autorki urodziły się w miejscowościach oddalonych od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO żółtym domu postanowiłam poczytać po bardzo zdecydowanej rekomendacji p. Nogasia. Niestety książka zawiodła mnie bardzo - wspomnienia są szarpane, skupiają się na wielu bardzo trywialnych sprawach, pomijając często bardzo istotne tło. Opisywanym postaciom brakuje emocji i cech charakteru. Autorka często prowadzi opowieść jakby intelektualnie zatrzymała się w rozwoju gdzieś około siódmego roku życia, a jej życie emocjonalne nie istniało. W pewnym momencie czytający wręcz w osłupieniu słucha o tym, że autorka jest dorosła, zajmuje wysokie stanowiska i ma odpowiedzialne prace, bo w trakcie czytania ciągle myślałam, że słucham małej dziewczynki. Główny bohater - dom rodziny Broom - jakoś zupełnie zniknął w całej tej przegadanej i - nie boję się tego powiedzieć - nudnawej historii. Dom dosłownie tonie (i nie mówię tu o następstwach tragedii jaka mu się przydarzyła w czasie huraganu Katrina) w lawinie zaraportowanych sucho urywków zdarzeń z dziejów wielopokoleniowej i wielodzietnej rodziny pisarki. Redaktorze Nogaś ratuj, ale jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca....?
O żółtym domu postanowiłam poczytać po bardzo zdecydowanej rekomendacji p. Nogasia. Niestety książka zawiodła mnie bardzo - wspomnienia są szarpane, skupiają się na wielu bardzo trywialnych sprawach, pomijając często bardzo istotne tło. Opisywanym postaciom brakuje emocji i cech charakteru. Autorka często prowadzi opowieść jakby intelektualnie zatrzymała się w rozwoju...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOto wspomnienia z życia na amerykańskim południu, na brzegach Missisipi, na rogatkach miasta jazzu i słynnego Mardi Gras.
Sarah Broom zabiera nas do wschodniej dzielnicy Nowego Orleanu, by opowiedzieć o miejscu, w którym wychowała się wraz z licznym rodzeństwem. Rodzinny portret odmalowany jest płynnie, lecz nie do końca barwnie. „Żółty dom” jest uszyty ze szczegółów wyciągniętych z pamięci i starych zdjęć. Wiemy, jak wyglądają kąty tytułowego domu, zasłony w salonie, sukienki sióstr i szczegóły ulicy, ale nie poznajemy wcale głębi charakterów jego mieszkańców. Jest w tej narracji coś beznamiętnego i jednostajnego. Cechuje ją niska temperatura, brak wykrzykników. Książkę czyta się bardzo dobrze, ale, zwłaszcza na początku, nie opuszczało mnie wrażenie, że jej ton przypomina składanie zeznań, a nie zwierzanie się kartkom papieru.
Z drugiej strony, to właśnie dom, a nie poszczególni domownicy, jest tu najważniejszy. Broom opisuje go z sentymentem i ciepłem, ale koncentruje się przede wszystkim na kompleksie, jaki rodził, na uczuciu wstydu, które generował. Mówi nam to niejedno o życiu czarnoskórej rodziny na zapadającym się gruncie osuszonych bagien nieopodal największej rzeki Luizjany. („Miejsce, w którym śpimy, mówi wiele o pozycji, jaką zajmujemy w świecie”).
Spomiędzy wspomnień wyłania się w ten sposób Nowy Orlean, ale nie na tyle, byśmy mogli go poznać w całości. Bohaterowie poruszają się po swoim wycinku miasta, wiec nie mamy wielu okazji, by wyjrzeć ze jego winkle. Zmienia się to dopiero pod koniec książki, kiedy autorka relacjonuje współczesny rozdział swojego życia i dotyka gorzkich konsekwencji huraganu Katrina. Wtedy czujemy też więcej emocji i śledzimy więcej osobistych wynurzeń.
I tu dostrzegam plus: autorka odrywa się od mitologii miasta, zrywa z kliszami, które narzucają sposób opowiadania o Nowym Orleanie. Zwyczajne życie odbiega od wizji pożądanej przez turystów i obcych. Jest, jakie jest. I myślę, że właśnie to nadaje wyraz tej książce
Oto wspomnienia z życia na amerykańskim południu, na brzegach Missisipi, na rogatkach miasta jazzu i słynnego Mardi Gras.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSarah Broom zabiera nas do wschodniej dzielnicy Nowego Orleanu, by opowiedzieć o miejscu, w którym wychowała się wraz z licznym rodzeństwem. Rodzinny portret odmalowany jest płynnie, lecz nie do końca barwnie. „Żółty dom” jest uszyty ze szczegółów...
Wynudziłam się, - myślałam, że będzie więcej o huraganie Katrinia, o losach ludzi, których dotknęła - a to tylko nudna historia pewnej afroamerykanki dorastającej w wielodzietnej rodzinie na przedmieściach Nowego Orleanu, której jedyne, co się przytrafiło to trauma po utracie zdezelowanego, rodzinnego domu. Żal do władz stanowych o decyzjach o wyburzeniu posiadłości na terenach zalewowych nie wzbudził we mnie współczucia.
Ta historia jest trochę sztucznie nadmuchana i nieszczera, a ja, jak się okazało zbyt szybko to zauważyłam. Po prostu ta książka nie jest dobrze napisana. Nic tu nie chwyta za serce i nic nie zostanie zapamiętane. Tak ględzić może każdy....
Wynudziłam się, - myślałam, że będzie więcej o huraganie Katrinia, o losach ludzi, których dotknęła - a to tylko nudna historia pewnej afroamerykanki dorastającej w wielodzietnej rodzinie na przedmieściach Nowego Orleanu, której jedyne, co się przytrafiło to trauma po utracie zdezelowanego, rodzinnego domu. Żal do władz stanowych o decyzjach o wyburzeniu posiadłości na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to